Aż śmierć nas nie rozłączy#All About Families

#

Nie
jesteśmy w stanie zliczyć w ilu ślubach braliśmy ostatnio udział. Śpiewaliśmy
pieśni z tymi, co między nami, „wstawaliśmy”
wraz z narzeczonymi, odprawialiśmy ceremonie, zarządzaliśmy całymi imprezami,
serwowaliśmy ciastka, a nawet odgrywaliśmy jeden czy dwa teatrzyki, aby wysłać
parę na życie małżeńskiej rozkoszy.


Zauważyliśmy też jak przez lata zmieniają się ceremonie. Rzadko kiedy usługujący
mówi: „Jeśli ktoś zna jakieś powody, dla których to małżeństwo
nie powinno być zawarte, niech odezwie się teraz, lub na zawsze już zachowa
milczenie”. Nie jesteśmy sobie w stanie przypomnieć, kiedy ostatni raz słyszeliśmy,
aby narzeczona czy narzeczony mówili: „Od teraz ślubuję ci moją wierność”.
To jest dobra sprawa.

Niestety
zaczynamy też zauważać brak niektórych zwrotów, które
nie powinny zostać usunięta. W tym:


  • „Poniecham  wszystkich innych”


  • „Ślubuję  wierność, aż śmierć nas nie rozłączy”


  • „Zachować czystość dla ciebie.

Wydaje
się, że te pominięcia są powszechne – brak oddania. Od samego początku
małżeństwo było przewidziane jako oddanie się na całe życie. Gdy faryzeusze
próbowali złapać Jezusa w długą teologiczną debatę na temat rozwodu,
powiedział: Czy nie
czytaliście w waszej Biblii, że Stwórca początkowo stworzył mężczyznę
i kobietę dla siebie nawzajem, męża i niewiastę? I dlatego, opuszcza mąż
ojca i matkę i jest silnie związany z żoną swoją, stają się jednym ciałem
– już nie dwa, lecz jedno. Ponieważ Bóg stworzył organiczną
jedność między tymi dwoma płciami, nikomu nie wolno profanować Jego dzieła
rozdzielaniem ich
(Mat.
19:4-6 – wg. wersji ang. The Message – przyp.tłum.).

O
ile nie jesteśmy gotowi na traktowanie ofiar rozwodów tak, jakby jakaś
radioaktywna trucizna ich skaziła, to jesteśmy zaalarmowani, gdy ludzie wchodzą
w małżeństwo bez oddania. Zatrważa to, że niektórzy wydają się nawet
uważać, że małżeństwo jest pierwszym krokiem do rozwodu. O ile uprzednia
umowa może mieć ekonomiczny sens dla ludzi posiadających dużo pieniędzy,
to cała idea opiera się na założeniu, że małżeństwo niekoniecznie musi być
trwałe.

Nie
jest tajemnicą, że wielu ludzi decyduje się na życie ze sobą bez małżeństwa.
Dlaczego? Ponieważ mówią: „Mogę odejść,
kiedy tylko zechcę”.
Takie samo założenie może funkcjonować, gdy para
małżeńska przysięga bez oddania (zaangażowania). Jeśli prawnie można zabezpieczyć
się w wygodny spadochron przed zawarciem małżeństwa, po co przejmować się
zawieraniem małżeństwa w ogóle? Uważamy wspólne życie ze sobą
za praktykę społecznie niszczącą i duchowo nie do zaakceptowania, ale jaka
jest różnica w tym, że wchodzi się w małżeństwo bez oddania? Jeśli
nie zamierzasz się oddać, wspólne życie wydaje się wyglądać bardziej
atrakcyjnie. Rozbicie relacji nie jest wtedy nawet tak skomplikowane.
Wierzymy, że jest przyczyna małżeńskiego oddania. Nie to nic wspólnego
z zakochaniem
. Co więcej, nie gwarantuje to wiecznego szczęścia, lecz wnosi stabilizację
do życia tych ludzi i ich dzieci.

G.
K. Chesterton mógł mówić o nas, gdy napisał te słowa do poprzedniego
pokolenia:
Gdy bronimy rodziny, nie chodzi o to, że będzie to zawsze rodzina pełna
pokoju; gdy utrzymujemy tezę o małżeństwie, nie mamy na myśli tego, że będzie
zawsze szczęśliwa. Chodzi nam o to, że jest to teatr duchowego dramatu, miejsce,
gdzie dzieje się wiele, a szczególnie tego, co jest ważne

.

aracer

[Głosów: 0   Average: 0/5]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.