Bractwo Muzułmańskie ogłasza, że ostatecznym celem jest ‚opanowanie świata’

Raymond Ibrahim

Jihad Watch

12 luty 2012

Pomimo że wielu muzułmańskich przywódców wyraża swoje dążenia jako coś, co należy do większego obrazu – którego szczytem jest wskrzeszenie kalifatu z samej natury przeciwnego wszystkiemu co niemuzułmańskie – spora część zachodnich liderów dostrzega tylko krótką chwilę albo wyrwaną z kontekstu, albo, co gorsza, w błędnym kontekście zbudowanym na życzeniowym myśleniu.

Hassan al-Banna, założyciel Bractwa Muzułmańskiego, którego długoterminowy cel odzwierciedla się w słowie pojawiającym się ich dewizie: „toruj/szukuj”

Pośród tego wszystkiego owa krótkowzroczność sprawia, że niemal wszyscy zachodni politycy pomijają długoterminowe zagrożenie i skupiają się wyłącznie na przemocy i terrorze, na tym co namacalne i chwilowe, co może zbiegać się z ich kadencją.

Takie ciasne patrzenie prowadzi czasami do absurdów takich jak w przypadku ostatnich przesłuchań w Departamencie Bezpieczeństwa Wewnętrznego, gdy Paul Stockton pytany przez Dan Lungrena, nie zgodził się z tym, że al-Kaida „działa zgodnie z niepohamowanym islamskim ekstremizmem” upierając się w zamian, że jest tam tylko grupa składająca się z „morderców”. Robiąc tak, dokonał oddzielenia rzeczywistości od jakiegokolwiek znaczącego kontekstu, zgadzając się w ten sposób z doktryną Obamy nie poznawania swojego przeciwnika.

Oczywiście, wszyscy islamiści mają jeden i ten sam cel: ustanowić kalifat, który wymusi szariat. Jedyną różnicą jest to, że większość jest na tyle rozsądna, aby rozumieć, że wzrastająca infiltracja i subtelne obalanie – krok po kroku, faza po fazie, dekada po dekadzie – znacznie skuteczniej zagwarantują dojście do ich celów niż otwarta przemoc. A wtedy, gdy już znajdą się u władzy, „staną się znacznie bardziej okrutni„.

Stosownie do tego, dzięki tak zwanej „arabskiej wiośnie” i jej zachodnim poplecznikom, coraz więcej duchownych czuje, że zbliża się osiągnięcie ostatecznego celu czyli wskrzeszenia kalifatu, którego stolicą jest Jerozolima. Na przykład, ten szejk pysznił się ostatnio tym, że kalifat będzie wkrótce odnowiony a Zachód będzie płacił jiza – haracz i uległość zgodnie z Koranem 9:29: „a jeśli nie, to zostanie sprowadzony na ich karki miecz!”. Podobnie jak powiedział ten szejk, cytując jako przykład niewierne Niemcy. I, oczywiście, wezwanie do płacenia jiza z poddaniem przez egipskich Koptów wzmaga się z dnia na dzień.

Zastanówmy się teraz nad wyraźnymi, niedwuznacznymi słowami dr Muhammada Badi, przywódcy Bractwa Muzułmańskiego. Według Al Masry Al Youm (w tłum.: Coptic Solidarity):

Dr Muhammad Badi, główny lider Bractwa Muzułmańskiego, powiedział: „Bractwo jest coraz bliżej osiągnięcia swego największego celu, jaki przyświecał jego założycielowi, Immamowi Hassan al-Banna. Stanie się to przez ustanowienie sprawiedliwego i słusznego systemu rządzenia [opierającego się na islamskim szariacie], ze wszystkimi jego instytucjami i związkami, w tym rządu rozwijającego się w kierunku właściwie prowadzonego kalifatu i panowania nad światem”. Badi dodał w swym cotygodniowym przesłaniu wczoraj [29.12.11]: „Gdy Bractwo zaczynało swoje poparcie [da’wa], starało się obudzić naród ze snu i stagnacji, aby poprowadzić go z powrotem na jego pozycje i do jego powołania. W swym przesłaniu na szóstym komitecie wyborczym Immam [Banna] zdefiniował dwa cele dla Bractwa: cel krótkoterminowy, którego owoce widać jak tylko człowiek staje się członkiem Bractwa, oraz długoterminowy cel, który wymaga wywoływania zdarzeń, oczekiwania, dokonywania odpowiednich przygotowań i wcześniejszych planów, oraz pełnej i totalnej reformy wszystkich aspektów życia”. Ten przywódca Braterstwa mówił dalej: „Immam [Banna] nakreślił cele przejściowe i szczegółowe metody osiągnięcia tych największych celów, zaczynając od reformowania jednostek, po czym przystępując do budowanie rodziny, społeczeństwa, rządu i wtedy właściwie prowadzonego kalifatu i ostatecznie zdobycia świata” [podkreślenia dodano].

Pomimo tego wszystkiego, nie liczy się to, jak często, głośno i otwarcie islamscy przywódcy tacy jak Badi wyrażają swoje największe plany dla świata. Zachodni przywódcy mają założone intelektualne zaślepki tak ściśle i utknęli na słowie „demokracja„, nawet wtedy gdy ludzie władzy „arabskiej wiosny” prowadzą do faszyzmu (co, przede wszystkim, będzie problemem kogoś innego po opuszczeniu urzędu).

Tak więc, oto mamy byłego prezydenta Stanów Zjednoczonych, Jimmy Cartera, który nie tylko jest „bardzo zadowolony” z egipskich wyborów – pomimo powszechnych zarzutów wobec Bractwa Muzułmańskiego, że wybory fałszowano – lecz, zapytany o to czy Stany Zjednoczone powinny być zaniepokojone zwycięstwem islamistów, powiedział: „Nie mam żadnego problemu z tym i rząd Stanów Zjednoczonych nie ma również z tym żadnego problemu. Chcemy, aby realizowała się wola egipskiego ludu”.

W związku z tym Bractwo Muzułmańskie oraz wszelkie jego odgałęzienia mogą spokojnie odpoczywać upewnione, że dopóki nie angażują się w bezpośredni terroryzm, mogą nadal uwolnieni kontynuować swój rozłożony na dziesięciolecia marsz ku wskrzeszeniu kalifatu, który – jeśli historia i doktryna stanowią jakikolwiek wskaźnik – stanie się globalną zmorą.

aracer.mobi

[Głosów:2    Średnia:5/5]

One comment

  1. „Takie ciasne patrzenie prowadzi czasami do absurdów takich jak w przypadku ostatnich przesłuchań w Departamencie Bezpieczeństwa Wewnętrznego, gdy Paul Stockton pytany przez Dan Lungrena, nie zgodził się z tym, że al-Kaida „działa zgodnie z niepohamowanym islamskim ekstremizmem” upierając się w zamian, że jest tam tylko grupa składająca się z „morderców”. Robiąc tak, dokonał oddzielenia rzeczywistości od jakiegokolwiek znaczącego kontekstu, zgadzając się w ten sposób z doktryną Obamy nie poznawania swojego przeciwnika.”

    Najbardziej niebezpieczna jest gorliwość, z jaką prostoduszna elita kulturalna „samozwawczy jasnogród” usiłuje to wszystko zataić i zatuszować, udając, że przecież nic takiego się nie dzieje. Elita kulturalna była już zmuszona przyznać, że z imigrantami są pewne problemy. Jednak powtarza bez przerwy jak mantrę, że jedynym, albo głównym problemem związanym z islamem w Europie nie jest sam islam, tylko antyislamskie uprzedzenia.

    http://www.politicalislam.com/blog/mohammed-deja-vu/

    (…) „Podobieństwa między negowaniem (Appeasement) nazistowskiego problemu w tym czasie przez elity polityczne oraz media (Geoffrey Dawson) i jej dzisiejszy styl przywództwa w odniesieniu do islamu, są przerażające. Zauważmy, że negowanie faktów w obliczu strachu jest ludzką cechą” (…)

    The Last Lion: Winston Spencer Churchill, Alone 1932-1940

    http://www.amazon.com/Last-Lion-Winston-Churchill-1932-1940/dp/0316545120

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.