Category Archives: Autor

Autorzy artykułów

Czy Bóg nienawidzi rozwodów?

Dr Eli Lizorkin-Girzhel
Oryg.: TUTAJ

Co tak naprawdę mówi hebrajski fragment Księgi Malachiasza 2:16?

Słowa Jezusa o rozwodzie mogą brzmieć stanowczo i przerażająco:
Kto oddala żonę swoją, a bierze inną, popełnia cudzołóstwo względem niej” (Mk 10,11).

Czytając ten fragment sam w sobie, może się wydawać, że zaprzecza on jakiejkolwiek możliwości rozwodu lub ponownego małżeństwa, niezależnie od tego, co zaszło w małżeństwie. Jednak Mateusz zachowuje pytanie faryzeuszy w bardziej wymownej formie:

Czy wolno mężowi oddalić swoją żonę z jakiegokolwiek powodu ?” (Mt 19:3).

Jezus nie odpowiadał na abstrakcyjne pytanie. Włączył się w żydowską debatę na temat Księgi Powtórzonego Prawa 24 i skonfrontował mężczyzn, którzy chcieli biblijnego pozwolenia na odprawienie żony, gdy przestała im się podobać. Malachiasz pomaga nam dostrzec moralny aspekt tego pytania: zdrada przymierza przykryta religijną czcią.

(Niniejszy artykuł jest kontynuacją „Rozwód, Tora i Jezus„, ale można ją również czytać jako samodzielne studium).

Co tak naprawdę potępia Malachi
Wielu chrześcijan zna Księgę Malachiasza 2:16 ze względu na słowa: „Nienawidzę rozwodów”. Werset ten z pewnością mówi z Bożą powagą moralną o zdradzie małżeńskiej. Jednak sam hebrajski tekst jest bardziej złożony, niż sugeruje to znane angielskie zdanie.

כִּי־שָׂנֵא שַׁלַּח

ki saneʾ shallaḥ

Bo On nienawidzi, odprawiając” (Mal 2:16)

Tekst masorecki brzmi ki saneʾ shallaḥ, co można przetłumaczyć jako „Bo on nienawidzi, odprawiając” lub, bardziej idiomatycznie, „Dla mężczyzny, który nienawidzi i rozwodzi się”. Pierwszy czasownik, saneʾ , jest trzeciej osoby liczby pojedynczej rodzaju męskiego i oznacza „on nienawidzi” lub „on znienawidził”. Drugie słowo, shallaḥ , pochodzi od czasownika „odprawiać”, często używanego w odniesieniu do rozwodu.

Zdanie jest skrócone i rozumiane na różne sposoby. Jednak tradycyjne sformułowanie „Nienawidzę rozwodów” nie jest najprostszą interpretacją wokalizowanego tekstu hebrajskiego. Wymaga ono, aby PAN był rozumiany jako mówiący „nienawidzę”, mimo że forma, którą omawiamy, brzmi „nienawidzi”.
Niektórzy uczeni sugerują, że tekst mógł kiedyś brzmieć saneʾti , „nienawidzę”, lub mógł zawierać anokhi , „ja”. Jednak żaden z zachowanych hebrajskich manuskryptów nie zawiera żadnego z tych sformułowań. Uszkodzony fragment Zwoju znad Morza Martwego, 4QXIIa, wydaje się zachowywać inną, wciąż trudną formę, często rozumianą w następujący sposób: „Jeśli nienawidzisz, odeślij”. Grecka Septuaginta również zwraca się do męża: „Jeśli, po nienawiści, odeślij”.

Pytania zawarte w tekście powinny nas nastawiać na pokorę. Kontekst jest jednak jasny. Malachiasz potępia mężczyzn, którzy zdradziecko postępują z „żoną młodości”, a potem stają przed Bogiem z ofiarami i łzami, jakby nie widział, co uczynili (Ml 2,14-16). Prorok mówi o szacie pokrytej przemocą. Bóg widzi żonę, która została odrzucona. Widzi okrucieństwo, które może kryć się pod czcigodnymi słowami i rytuałami religijnymi.

Tora stojąca za debatą

Kluczowym fragmentem jest Księga Powtórzonego Prawa 24:1-4:|
Jeśli mężczyzna poślubi żonę, a ona nie znajdzie upodobania w jego oczach, gdyż znalazł u niej coś odrażającego, napisze jej list rozwodowy, wręczy jej go i wyrzuci ją ze swego domu…” (Pwt 24:1).

Hebrajskie wyrażenie to ervat davar , co dosłownie oznacza „sprawa nieprzyzwoita” lub „rzecz haniebna”. Księga Powtórzonego Prawa nie podaje szczegółowej definicji tego wyrażenia.
Ten fragment nie nakazuje również rozwodu. Reguluje on sytuację, w której doszło już do rozwodu. Jego centralną zasadą jest to, że pierwszy mąż nie może przyjąć z powrotem kobiety, która została żoną innego mężczyzny, a drugie małżeństwo się zakończyło (Pwt 24:2-4).
Tora uznaje rzeczywistość rozwodu, nie przedstawiając go jako pierwotnego zamysłu Boga wobec małżeństwa. To właśnie to rozróżnienie czyni Jezus, prowadząc dyskusję z powrotem do Księgi Rodzaju.

Dziękuję wszystkim moim przyjaciołom za modlitwy, wsparcie iwsparcie! To znaczy więcej, niż jestem w stanie wyrazić słowami!

„Z jakiegokolwiek powodu”
Późniejsza tradycja rabiniczna zachowała dobrze znaną rozbieżność zdań co do Księgi Powtórzonego Prawa 24:1. Miszna, sporządzona około 200 r. n.e., przypisuje restrykcyjną interpretację szkole Szammaja, a szerszą – szkole Hillela. Szkoła Szammaja powiązała to sformułowanie z wykroczeniami seksualnymi. Szkoła Hillela dopuszczała rozwód nawet z powodu tak drobnej rzeczy, jak zepsucie posiłku. Rabin Akiwa miał zezwalać na rozwód, jeśli mężczyzna uznał inną kobietę za bardziej atrakcyjną (m. Gittin 9:10).

Miszna powstała po Jezusie, więc nie powinniśmy traktować jej jako zapisu debaty z I wieku. Prawdopodobnie jednak zachowała ona rodzaj sporu, który wyjaśnia sformułowanie Mateusza: „z jakiejkolwiek przyczyny”.
Pytanie faryzeuszy było więc bliższe temu: „Czyż mąż może oddalić swoją żonę, jeśli znajdzie ku temu powód?” Jezus nie pozwoli, aby bezpieczeństwo kobiety zależało od zmieniających się upodobań jej męża.

Jezus powraca do stworzenia

Jezus odpowiada, cytując Księgę Rodzaju:
Od początku stworzenia Bóg stworzył ich mężczyzną i kobietą. Dlatego opuści człowiek ojca swego i matkę swoją, a złączy się ze swoją żoną, i staną się oboje jednym ciałem” (Mk 10:6-8).

Małżeństwo nie jest związkiem konsumpcyjnym, podtrzymywanym tylko wtedy, gdy jest wygodne lub satysfakcjonujące. To przymierze, w którym dwoje ludzi staje się jednym ciałem przed Bogiem. Jezus kończy: „Co więc Bóg złączył, człowiek niech nie rozdziela” (Mk 10,9).

Kiedy faryzeusze pytają, dlaczego Mojżesz pozwolił na otrzymanie listu rozwodowego, Jezus odpowiada: „Z powodu zatwardziałości serca waszego napisał wam to przykazanie” (Mk 10,5).

Zatwardziałość serca to coś więcej niż przemijająca słabość. To opór wobec woli Bożej. Przejawia się w egoizmie, zdradzie, okrucieństwie, grzechu seksualnym i odmowie pokuty. Zapowiedź Mojżesza miała na celu zaradzenie szkodom wyrządzonym przez taki grzech. Nie była to zgoda na łatwe odrzucenie.

Mateusz uwzględnia wyjątek Jezusa:
Ktokolwiek oddala swoją żonę – poza wypadkiem nierządu – i bierze inną, popełnia cudzołóstwo” (Mt 19,9).

Greckie słowo to porneia , oznaczające niemoralność seksualną. Wyjątek Jezusa przypomina restrykcyjny pogląd później kojarzony z Szammaj, ale Jezus czyni coś więcej niż tylko wybiera odpowiedź jednej szkoły. Umieszcza całą rozmowę pod Bożym zamysłem w stworzeniu. Odrzuca pobieżne, egoistyczne używanie rozwodu.

Boża troska o bezbronnych
W Księdze Wyjścia 21:7-11 mowa jest o izraelskiej niewolnicy przeznaczonej dla jej pana lub jego syna, kobiety w szczególnie trudnej sytuacji. Jeśli jej pożywienie, odzież lub prawa małżeńskie zostały ograniczone, miała odejść wolna bez zapłaty (Wj 21:10-11).

To nie jest ogólne prawo rozwodowe dla każdego małżeństwa. Ujawnia ono jednak Bożą troskę o to, by wrażliwa kobieta nie została uwięziona w związku, w którym jest pozbawiona, zaniedbywana lub wykorzystywana. Język przymierza nigdy nie może stać się przykrywką dla nadużyć.

Ta zasada ma dziś ogromne znaczenie. Przemoc fizyczna, przymus seksualny, kontrola finansowa, groźby i degradacja psychiczna to nadzwyczajne naruszenia małżeństwa. To akty zdrady. Kościół nigdy nie powinien wywierać presji na ofiarę, by w imię wierności narażała ją na niebezpieczeństwo. Dążenie do bezpieczeństwa, mówienie prawdy, angażowanie w razie potrzeby legalnych władz i otrzymywanie mądrej pomocy nie są zdradą Chrystusa.

Paweł porusza inną bolesną sytuację w 1 Liście do Koryntian 7. Wierzący miał pozostać z niewierzącym małżonkiem, nawet jeśli ten nie podzielał jego wiary. Paweł dodaje jednak:
Jeśli niewierzący współmałżonek się rozstaje, niech tak będzie. W takich przypadkach brat lub siostra nie są zniewoleni. Bóg bowiem powołał was do pokoju” (1 Kor 7,15).

Chrześcijanie różnią się co do tego, czy „niezniewolenie” obejmuje wolność do ponownego zawarcia małżeństwa. Jednak Paweł wyraźnie nie nakazuje wierzącemu zmuszania niechętnego małżonka do pozostania.

Wniosek
Kiedy małżeństwo się rozpada, możemy zobaczyć jedynie dokumenty prawne, salę sądową lub ciszę po odejściu jednego z małżonków. Bóg widzi więcej. Widzi lekceważone obietnice, ukrytą zdradę i przemoc, która może pojawić się w domu gdzie miała panować wierność.
Do tych, którzy zostali zranieni: nie mylcie pozostawania w niebezpieczeństwie z posłuszeństwem. Przebaczenie może być długim dziełem łaski, ale nie oznacza rezygnacji z mądrych granic ani udawania, że ​​krzywda się nie wydarzyła. Chrystus nie prosi was, abyście chronili reputację innej osoby kosztem własnego bezpieczeństwa.

Do tego, kto wyrządził krzywdę: wyjdź na światło. Skrucha nie wymaga natychmiastowego zaufania ani usunięcia skutków. Powstrzymuje krzywdę, mówi prawdę i akceptuje kosztowną naprawę.

Na krzyżu Jezus cierpiał z powodu zdrady, nie nazywając jej czymś dobrym. Jest blisko złamanych, miłosierny wobec skruszonych i wierny, gdy ludzkie obietnice zawodzą. Jego miłosierdzie nigdy nie ukrywa przemocy. Przynosi prawdę, ochronę i nadzieję.

Więcej ode mnie: Naprawdę potrzebuję Twojego wsparcia, aby ta posługa się rozwijała! Proszę, rozważ darowiznę lub, jeszcze lepiej, comiesięczną wpłatę o umiarkowanej wysokości. Twoje wsparcie pozwoli mi skupić się bardziej na nauczaniu i mentoringu chrześcijańskich liderów ze wszystkich środowisk.na całym świecie.Aby wesprzeć, kliknij TUTAJ.

Rzeczywista Obecność, Sakramentalizm i Sakramentaryzm

Kevin Bauder
28 sierpnia 2026 r.
Z ostatniej chwili

Chrześcijanie debatują nad znaczeniem stołu Pańskiego. Wszyscy zgadzają się, że jest on obrazem Ewangelii i pamiątką cierpień Chrystusa. Ale czy to coś więcej? Wielu – a może nawet większość – wyznających chrześcijaństwo pragnie widzieć realną obecność Pana w elementach komunijnych. Nie zgadzają się jednak co do sposobu, w jaki Pan jest obecny.

Katolicy twierdzą, że elementy eucharystyczne przeistoczyły się w prawdziwe ciało i krew Chrystusa. Według poglądu katolickiego nie ma już chleba ani wina. Elementy zachowują cechy charakterystyczne chleba i wina. Nadal wyglądają, smakują i pachną jak chleb i wino. Ściśle rzecz biorąc, nie ma już chleba ani wina. To, co jest spożywane i pite, to czyste ciało i krew Chrystusa.

Luteranie również wierzą w cielesną obecność Chrystusa w elementach. Jednak podają kilka argumentów uzasadniających to stwierdzenie. Większość luteranów nie wierzy, że chleb i wino stają się ciałem i krwią Jezusa. Przeciwnie, ciało i krew są obecne „w, z i pod” elementami. Są sakramentalnie zjednoczone z elementami. Co więcej, większość luteranów nie dostrzega trwałej cielesnej obecności w elementach. Chrystus jest obecny cieleśnie jedynie podczas obrzędu Wieczerzy Pańskiej. Godzinę później chleb i wino są już tylko chlebem i winem.

Chrześcijanie reformowani nie wierzą, że ciało Chrystusa jest obecne w elementach. Niemniej jednak ci, na których większy wpływ miał Jan Kalwin, wierzą, że Chrystus jest duchowo obecny w przyjmowaniu chleba i kielicha. Wierzący rzeczywiście Go spożywają. Stopień, w jakim to spożywanie przekazuje łaskę komunikującemu, jest przedmiotem pewnych dyskusji.

Chrześcijaństwo reformowane nie stoi jednak na jednej nodze. Choć Kalwin z pewnością dominuje w myśli ruchu reformowanego, Ulrich Zwingli jest pierwotnym źródłem myśli reformowanej. Zwingli postrzegał stół Pański przede wszystkim jako symboliczną pamiątkę. Dla niego elementy symbolizowały dzieło Chrystusa, ale Jego Ciało i Krew nie były w nich obecne.

Ci, którzy twierdzą, że Chrystus rzeczywiście jest obecny w elementach, nazywani są sakramentalistami . Ci, którzy zaprzeczają rzeczywistej obecności, ale uznają elementy za symbole, nazywani są sakramentarianami . Luter był sakramentalistą. Zwingli był sakramentarianinem.

Baptyści niemal jednogłośnie poparli Zwingliego w tej debacie. Co dziwne, większość baptystów byłaby zaniepokojona, gdyby nazwano ich sakramentarianami, ale właśnie nimi są. Postrzegają oni stół Pański jako nabożeństwo żałobne, w którym chleb i kielich symbolizują ciało i krew Chrystusa. To właśnie jest sakramentarianizm, a nie sakramentalizm.

Continue reading

Jak Jeszua stał się Jezusem i dlaczego jest to w porządku

Hebrajski, historia i Izrael – tygodnik

Jezus czy Jeszua?
Jak Jeszua stał się Jezusem i dlaczego jest to w porządku

Tuvia Pollack
12 lipca 2026 r.

W 2019 roku napisałem artykuł na temat tego, czy powinniśmy mówić Jezus, Jeszua, czy Jahszua, i czy ma to znaczenie. Artykuł ten obiegł internet, został ponownie opublikowany i przetłumaczony na kilka języków. Z perspektywy czasu nadal zgadzam się z wnioskiem, ale dziś wyjaśniłbym go nieco inaczej. Oto więc nowa wersja.

Piszę z Jerozolimy dla chrześcijan, którzy chcą zetknąć się z Pismem Świętym w jego oryginalnym, żydowskim kontekście. Dla tych, którzy wiedzą, że pod powierzchnią kryje się coś więcej.

Kiedy byłem młody i niedawno przeprowadziłem się do Izraela, a mój hebrajski był bardzo podstawowy, śpiewaliśmy pieśń uwielbienia w naszym mesjańskim zgromadzeniu, która przyprawiała mnie o dreszcze. Ponieważ cała pieśń była uwielbieniem dla… „tego pustego”. To było słowo w języku hebrajskim, którego nigdy wcześniej nie słyszałem. Nie wiedziałem, co ono oznacza. Założyłem, że prawdopodobnie jest to imię Boga lub coś w tym rodzaju, ale niewiedza, co to znaczy, sprawiła, że ​​poczułem się nieswojo i czułem się, jakbym czcił nieznanego boga, a może bożka. Co to było za „to coś”, które czciłem, śpiewając to? Później dowiedziałem się, że nieznane mi słowo „Seh” oznacza baranka. Była to pieśń uwielbienia dla „Baranka”, a pieśń została nawet utworzona z bezpośrednich cytatów z Księgi Objawienia.

Wyobrażam sobie, że wielu chrześcijan czuje się tak jak ja tamtego dnia, słysząc, jak ludzie oddają cześć Jeszui. To wydaje się niewłaściwe, jakby to był ktoś inny. Ale prawda jest taka, że ​​Jeszua to po prostu sposób, w jaki nazywamy Jezusa w języku hebrajskim, i jest to równie naturalne, jak mówienie do niego „Haj-suos” po hiszpańsku.

Wyobraź sobie, że masz na imię Peter i planujesz podróż do Portoryko. Czy zarezerwowałbyś bilet lotniczy i pokój hotelowy pod imieniem Pedro? Oczywiście, że nie. To niedorzeczne. Gdybyś musiał tak „przetłumaczyć” swoje imię, musiałbyś przedstawić się jako Pierre we Francji, Petros w Grecji, a Pekka w Finlandii. Nikt tego nie robi.
Już więcej nie.

W dzisiejszym międzynarodowym świecie nie wyobrażamy sobie systemu, w którym imiona i nazwiska musiałyby być tłumaczone w ten sposób. Nasze imiona są, jakie są, i nosimy je ze sobą, gdziekolwiek się udajemy. Ale jeszcze niedawno tłumaczenie było powszechnym zwyczajem. Mój dziadek miał na imię Heinrich, a kiedy w 1939 roku przyjechał z Niemiec do Szwecji, początkowo zarejestrowano go jako Henrik. Była to szwedyfikacja jego niemieckiego imienia. Wielu Amerykanów prawdopodobnie ma historie o tym, jak imiona ich przodków również zostały zamerykanizowane, gdy przybyli do USA. To był inny świat.

Continue reading

Hagar, historia Bożej niewiasty

Jak egipska niewolnica, zauważona przez JHWH, stała się matką potężnego narodu.

Oryg.: TUTAJ

Dr Eli Lizorkin-Girzhel

Zapraszamy do udzielenia wsparcia Tutaj.

Historia zaczyna się od Saraj, żony Abrama, która od dawna cierpiała z powodu niepłodności. Księga Rodzaju opisuje ją wcześniej jako 'aqarah (עֲקָרָה), „bezpłodną” (Rdz 11:30). W starożytnym świecie, gdzie posiadanie dzieci było ściśle związane z ciągłością rodziny, dziedziczeniem i pozycją społeczną, stan Saraj miał ogromny ciężar emocjonalny, zwłaszcza w świetle obietnicy Boga, że ​​Abram stanie się ojcem wielkiego narodu.

Po latach oczekiwania Saraj zaproponowała rozwiązanie kulturowo rozpoznawalne, ale emocjonalnie niebezpieczne. Oddała swoją egipską niewolnicę, Hagar, Abramowi, aby urodziło mu się dziecko (Rdz 16,1–3). Księga Rodzaju w sposób uderzający stwierdza, że ​​Saraj dała Hagar Abramowi -liszy (לְאִשָּׁה), „za żonę”, mimo że Hagar nadal zajmowała podrzędną pozycję niewolnicy Saraj.

Hagar zaszła w ciążę, a kruchy związek szybko się rozpadł. W tekście czytamy, że Saraj „stała się jasna w jej oczach” (Rdz 16,4), co oznacza, że ​​Hagar zaczęła traktować swoją panią z mniejszym szacunkiem. Być może ciąża dała Hagar nowe poczucie pozycji w domu. Niezależnie od dokładnej dynamiki, Saraj zareagowała szorstko.

Księga Rodzaju mówi: vatte’anneha Saraj (וַתְּעַנֶּהָ שָׂרַי), „Saraj ją gnębiła” lub „źle ją traktowała” (Rdz 16:6). To sformułowanie jest ważne. Hebrajski rdzeń ענה jest później wielokrotnie używany do opisu ucisku Izraela w Egipcie. Tutaj schemat jest odwrócony: Egipcjanka jest gnębiona w hebrajskim domu. Hagar robi wtedy to, co później uczyni Izrael. Ucieka.

Pierwsze spotkanie z Bogiem
Ucieczka Hagar na pustynię zapoczątkowuje jedno z najbardziej niezwykłych spotkań w Księdze Rodzaju. Przy źródle w drodze do Szur anioł Pański odnalazł ją i zapytał:

Hagar, niewolnico Saraj, skąd przyszłaś i dokąd idziesz?” (Rdz 16:7–8).

Hagar zostaje nazwana. Jest widziana. Zostaje zaproszona do przemówienia.

Anioł każe jej wrócić do Saraj i poddać się jej (הִתְעַנִּי), czyli „poddać się” lub „ukorzyć się” pod jej ręką (Rdz 16,9). Czasownik pochodzi z tego samego rdzenia, ענה, którego użyto chwilę wcześniej w odniesieniu do złego traktowania jej przez Saraj. Powtórzenie jest niewygodne, ale poleceniu towarzyszy niezwykła obietnica.

Rozmnożę twoje potomstwo tak bardzo, że nie będzie można go policzyć” (Rdz 16,10).

Continue reading

Studia nad hebrajskimi słowami (II)


Odkryj w języku hebrajskim więcej związków między słowami, których nie ma w tłumaczeniu.

Doktor Eliyahu (Eli) Lizorkin-Girzhel

Zapraszamy do udzielenia wsparcia Tutaj.

Hebrajskie słowa często skrywają zaskakujące więzy rodzinne. Pojedynczy rdzeń może łączyć chwałę z ciężarem, świętość z miejscem, współczucie z łonem matki. Te powiązania były oczywiste dla starożytnych czytelników i mogą otworzyć przed nami nowe, głębokie horyzonty.

  1. Kaved / Kavod
    כָּבֵד / כָּבוֹד
    „ciężki” / „honor, chwała”

Czytelnicy, którzy jeszcze nie potrafią czytać po hebrajsku, powinni zwrócić uwagę na podobieństwo: KaVeD i KaVoD .

Oba należą do hebrajskiej rodziny spółgłoskowej כ־ב־ד (KVD), kojarzonej z pojęciem ciężaru lub ciężkości. Daje nam to interesujący wgląd w biblijną ideę kavod , zwykle tłumaczoną jako „chwała” lub „cześć”.

W naszej kulturze czasami myślimy o chwale przede wszystkim jako o jasności i wspaniałości. Idee te z pewnością pojawiają się w Piśmie Świętym, zwłaszcza gdy chwała Boża staje się widoczna. Jednak hebrajskie słowo niesie ze sobą również znaczenie wagi, ważności i czci.

Pomaga nam to zrozumieć przykazanie „czcij” ( kabed ) ojca swego i matkę swoją (Wj 20,12). Przykazanie to nie oznacza jedynie uczucia do nich. Rodziców należy traktować jako osoby ważne, których miejsce w naszym życiu ma znaczenie.

Continue reading

Od kiedy podbój muzułmański stał się „imigracją”?

Oryg.: TUTAJ

Kiedy podbój muzułmański stał się „imigracją”?
Inwazje, niewolnictwo i dżihad są przedstawiane jako celebracje różnorodności.

Raymond Ibrahim
25 sierpnia 2026 r.

30 lipca ponad 72 000 muzułmanów przybyło z Maroka do Ceuty, zabijając co najmniej 96 osób i zmuszając Włochy do wprowadzenia kontroli granicznych dla osób przybywających z Hiszpanii.

Ale podczas gdy Włochy próbują się bronić, Włosi są wciąż bombardowani zupełnie inną historią o swojej przeszłości: masowe migracje i wielokulturowość, jak im się wmawia, szczególnie ze świata islamskiego, są częścią samej istoty Włoch, a zwłaszcza Sycylii.

Rozważmy artykuł National Geographic zatytułowany „Od kasb do kuskusu — jak Sycylia celebrowała swoją różnorodność na przestrzeni wieków”.

Sycylia, jak nam powiedziano, jest „Bramą Europy”, wyspą, której tożsamość zawsze kształtowali obcokrajowcy: „imigracja nie jest przypisem do historii Sycylii; jest częścią istoty wyspy ukształtowanej przez przybyszów z zewnątrz”.

Istnieje jednak jeden problem z tą narracją: traktuje ona podboje dżihadystyczne jako zwykłe epizody „imigracji”.

Dlatego też, omawiając Mazara del Vallo, gdzie obecnie mieszka największa społeczność arabska we Włoszech, magazyn stwierdza, że ​​współczesna migracja Tunezyjczyków stanowi jedynie „najnowszą falę w historii imigracji z Afryki Północnej, która sięga IX wieku n.e.”.

A jakiego rodzaju „imigracja” miała miejsce w IX wieku?

Jak donosi National Geographic , „armia dowodzona przez Tunezję najechała Sycylię, przekształcając ją w emirat islamski na następne 200 lat”.

Przeczytaj to jeszcze raz, w pełnym kontekście:

Ale ta [współczesna migracja Tunezyjczyków na Sycylię] była jedynie ostatnią falą w historii imigracji z Afryki Północnej, sięgającej IX wieku n.e., kiedy to armia dowodzona przez Tunezję najechała Sycylię, przekształcając ją w emirat islamski na kolejne 200 lat. Wtedy zbudowano kasbę Mazara, którą później splądrowali kolejni władcy chrześcijańscy. Dziś została odrestaurowana i ponownie jest domem dla większości tunezyjskiej ludności.

Continue reading

Jak (nie) opuszczać kościoła


Frank Viola
24 sierpnia 2026 r.

Od czasu do czasu ludzie zadają mi pytania dotyczące odejścia z kościoła. Chcą mojej rady i opinii na ten temat. To się powtórzyło bardzo niedawno.
Ponieważ przez lata otrzymywałem to pytanie niezliczoną ilość razy, zamieszczam tutaj moją ogólną odpowiedź. Zanim przeczytasz, co następuje, chcę, żebyś to zrozumiał: zawsze istnieją szczególne okoliczności i wyjątki od tego, co zamierzam powiedzieć.
To, co tu napisałem, to jedynie moja osobista opinia dla tych, którzy chcą ją usłyszeć. Opiera się ona na ostatnich 30 latach obserwacji ludzi odchodzących z kościołów (różnego rodzaju) i na rezultatach, których byłem świadkiem… zarówno dobrych, jak i nie do opisania.

Na początek pięć punktów:

  1. Nigdy nikogo nie prosiłem o opuszczenie kościoła ani nikogo do tego nie namawiałem. Po prostu nie leży to w moim interesie. Poza rzadkimi sytuacjami, gdy ktoś był molestowany, wręcz zachęcam ludzi do pozostania w kościele. Chyba że Bóg wyraźnie i wyraźnie ich stamtąd wyprowadzi. Albo dalsze zaangażowanie narusza ich sumienie.
  2. Uważam, że nie należy opuszczać kościoła, chyba że Pan wyraźnie nakaże ci odejść, a twoja rodzina nie doszła do porozumienia w tej sprawie. Dodam tylko, że nigdy nie zrozumiem, dlaczego niektórzy ludzie odchodzą z pięknych kościołów, a inni pozostają w kościołach, w których dochodzi do przemocy lub które są martwe. Zobacz mój wpis „ Co się stało z wytrwałością?”, gdzie podaję przykłady.
  3. Jeśli opuszczasz kościół, powinieneś szukać wspólnoty gdzie indziej. Jeśli nie uda ci się znaleźć wspólnoty przed opuszczeniem kościoła, przygotuj się na czas spędzony na odludziu . I uważaj, żeby nie narzekać, kiedy już tam będziesz. To może potrwać jakiś czas. Więc policz koszty, zanim odejdziesz.
  4. Bardzo trudno w dzisiejszych czasach znaleźć silne, zdrowe, chrystusocentryczne kościoły, które nie są ani legalistyczne, ani libertyńskie. Dotyczy to zarówno kościołów instytucjonalnych, jak i nieinstytucjonalnych. Jednak istnieją.

W tym kontekście zawsze wydaje mi się zabawne, gdy ktoś mówi: „Nie ma żadnych dobrych kościołów (organicznych czy zorganizowanych), ponieważ próbowałem szukać i nie mogłem żadnego znaleźć”.

To tak jakby powiedzieć: „Nie ma supermarketów Publix, bo szukałem i nigdzie nie znalazłem w moim mieście ani stanie”.

Istnieją dobre kościoły instytucjonalne i nieinstytucjonalne. Jednak oba są stosunkowo rzadkie, z mojego doświadczenia i obserwacji. I tak było zawsze, nawet w I wieku. (Duża część Nowego Testamentu składa się z listów napisanych do kościołów borykających się z poważnymi problemami).

  1. Nie ma idealnego kościoła. Jeśli oczekujesz, że taki znajdziesz, jesteś w błędzie i możesz okazać się niebezpieczny dla każdej wspólnoty chrześcijańskiej. Przeczytaj książkę Bonhoeffera „Wish Dream” , która rozwija to stwierdzenie.

Idea idealnego kościoła działa w obie strony. Kiedy poruszana jest kwestia tego, czego Biblia naucza o życiu i praktyce kościoła, niektórzy odrzucają ją, mówiąc: „Nie ma idealnego kościoła. Dlatego nie ma sensu analizować nauk Biblii w tej kwestii. Po prostu znajdź sobie dowolny kościół” (lub coś w tym stylu).

To niczym nie różni się od stwierdzenia: „Nie ma idealnego chrześcijanina. Dlatego nie ma sensu analizować nauk Biblii na temat życia chrześcijańskiego. Po prostu żyj tak, jak lubisz”.

Continue reading