Category Archives: Autor

Autorzy artykułów

Wycieraczkowe chrześcijaństwo osiąga kolejne dno

Fiasco arcybiskupki 11 września było przerażające, ale stanowiło dopiero pierwszy z trzech aktów podporządkowania się chrześcijan islamowi.

Raymond Ibrahim
Oryg.: TUTAJ
21 września 2026 r.

W ostatnim czasie można było zaobserwować wiele bezwstydnych wybuchów chrześcijaństwa-wycieraczki . (Określenie to definiuję jako przekonanie, podzielane przez zbyt wielu chrześcijan, że ich wiara zaczyna się i kończy na tym, że zachowują się jak wycieraczki, którymi wszyscy – zwłaszcza niechrześcijanie – wycierają sobie stopy.)

Najbardziej oczywiste zdarzenie miało miejsce w Wielkiej Brytanii (tak, szok ).

11 września Kościół Anglii przyznał nagrodę „międzywyznaniową” pakistańskiemu duchownemu muzułmańskiemu, który w 2007 r. publicznie nazwał bin Ladena „Saifullah” (Mieczem Allaha) za prowadzenie dżihadu przeciwko „niewiernym” i który opowiada się za pakistańskimi prawami o bluźnierstwie, umożliwiającymi powszechne prześladowania chrześcijan.

„Ironia” jest jeszcze gorsza: nagroda, którą „arcybiskup” Sarah Mullally wręczyła muzułmańskiemu duchownemu, została nazwana na cześć krzyżowca, który walczył u boku Ryszarda Lwie Serce w Trzeciej Krucjacie.

Po nieuniknionym zamieszaniu Mullally po cichu cofnęła nagrodę bez przeprosin, pozostawiając po sobie jedynie niezapomniany obraz siebie – „przywódczyni” Kościoła Anglii – uśmiechającej się obok duchownego, który wychwalał bin Ladena i jego żonę ubraną w nikab, w dwudziestą piątą rocznicę dnia, w którym bin Laden zorganizował morderstwo prawie 3000 Amerykanów.

To jednak był dopiero początek. Tego samego dnia, w którym nagrodę cofnięto, w innych częściach Europy wybuchł jeszcze bardziej rażący – choć znacznie mniej nagłośniony – przejaw chrześcijaństwa na wycieraczce .

Katolicki Uniwersytet w Leuven zainaugurował swój oficjalny rok akademicki mszą świętą w kościele św. Piotra, której towarzyszył muzułmański muezin, który odprawiał arabskie wersety z Koranu .

Pamiętajmy, że jest to ta sama księga, która naucza muzułmanów, że Chrystus nigdy nie został ukrzyżowany, nigdy nie zmartwychwstał i w żaden sposób nie jest Bogiem ani Synem Bożym (zobacz Koran 4:171, 4:157, 5:72, 5:116, 9:30, 19:35).
Innymi słowy, jest to ta sama księga, która potępia Ewangelię jako fałszerstwo — nie wspominając o wezwaniu muzułmanów do walki i podporządkowania sobie wszystkich chrześcijan za szerzenie kłamstwa (9:29).

Continue reading →

Dżihad kontra krucjata: pięć kluczowych różnic


Dlaczego „główny nurt historii” uczy czegoś zupełnie odwrotnego od rzeczywistości?

Raymond Ibrahim
Oryg.: TUTAJ

Historyczne krucjaty przeciwko islamowi zawsze były i są demonizowane i zniekształcane w sposób mający na celu oczyszczenie z zarzutów dżihadystycznego terroru.

„Jeśli nie zaczniemy się wywyższać” – ganił Amerykanów w 2015 roku Barak Obama za nadmierną krytykę okrucieństw Państwa Islamskiego – „i nie będziemy uważać, że to [ścinania głów, niewolnictwo seksualne, ukrzyżowanie, pieczenie ludzi] jest czymś wyjątkowym, pamiętajmy, że w czasie wypraw krzyżowych i Inkwizycji ludzie dopuszczali się strasznych czynów w imię Chrystusa”.

Inni, głównie akademicy i samozwańczy „eksperci”, twierdzą, że krucjaty są jednym z głównych powodów, dla których współcześni muzułmanie wciąż są wściekli. Jak ujął to już niesławny profesor Uniwersytetu Georgetown, John Esposito:

Minęło pięć wieków pokojowego współistnienia [islamu i chrześcijaństwa], zanim wydarzenia polityczne i gra o władzę między cesarzem a papieżem doprowadziły do ​​trwającej przez stulecia serii tak zwanych świętych wojen, które skonfliktowały chrześcijaństwo z islamem i pozostawiły trwałe dziedzictwo nieporozumień i nieufności.

Ta charakterystyka nie ogranicza się jednak do abstrakcyjnych teorii; nadal wywiera głęboki wpływ na psychikę ludzi Zachodu na całym świecie. Tak więc w 1999 roku, z okazji dziewięćsetnej rocznicy zdobycia Jerozolimy przez krzyżowców, setki pobożnych protestantów wzięło udział w tzw. „marszu pojednania”, który rozpoczął się w Niemczech, a zakończył w Jerozolimie. Po drodze nosili koszulki z arabskim napisem „Przepraszam”. Oficjalne oświadczenie:

Dziewięćset lat temu nasi przodkowie nieśli imię Jezusa Chrystusa w bitwach na Bliskim Wschodzie. Napędzani strachem, chciwością i nienawiścią… Krzyżowcy unieśli sztandar Krzyża nad waszym ludem… W rocznicę pierwszej Krucjaty… pragniemy pójść śladami Krzyżowców, przepraszając za ich czyny… Głęboko żałujemy okrucieństw popełnionych w imię Chrystusa przez naszych poprzedników. Wyrzekamy się chciwości, nienawiści i strachu i potępiamy wszelką przemoc dokonaną w imię Jezusa Chrystusa.

Wielką ironią głównego nurtu potępiania historycznych krucjat jest to, że gdy poważnie się przyjrzeć samym krucjatom – czym były, co je inspirowało i uzasadniało, kto miał prawo w nich uczestniczyć itd. – a następnie porównać je z historycznym dżihadem, to nie tylko krucjaty okazują się całkowicie słusznymi; całe oskarżenie Zachodu o jego rzekome krzywdy wobec islamu – przeszłe i obecne – rozpada się.

Jeśli wydaje Ci się to niedorzeczne, rozważ pięć kluczowych różnic.

Sprawiedliwa wojna
Po pierwsze, krucjaty były produktem teorii wojny sprawiedliwej, której fundamentalnym kryterium jest to, że wojny „muszą być obronne lub służyć odzyskaniu należnego im posiadania”, cytując historyka krucjat Christophera Tyermana. „Chrześcijańscy wojownicy”, rozwija Joseph O’Callaghan, historyk rekonkwisty, „byli wzywani do odzyskania ziem, niegdyś do nich należących, ale teraz niesłusznie zajmowanych przez muzułmańskich intruzów, oskarżonych o uciskanie chrześcijaństwa i rabowanie kościołów”. W związku z tym „chrześcijanie, przekonani o słuszności swojej sprawy i o tym, że Bóg jest po ich stronie, stawili czoła wrogowi”.

Tak pewni słuszności swojej sprawy, przednowocześni Europejczycy nigdy nie omieszkali wyjaśnić jej muzułmańskim przeciwnikom. Przed rozpoczęciem oblężenia Lizbony arcybiskup Bragi João wezwał muzułmanów do poddania się, ponieważ „niesprawiedliwie władali naszymi miastami i ziemiami już od 358 lat”, oraz do „powrotu do ojczyzny Maurów, skąd przybyli, zostawiając nam to, co nasze”.

Pięćdziesiąt lat wcześniej, tysiące mil na wschód, Piotr Pustelnik posłużył się tą samą logiką, aby wyjaśnić muzułmańskiemu dowódcy, dlaczego to krzyżowcy, a nie muzułmanie, mogli siłą zająć starożytne chrześcijańskie miasto Antiochię: ponieważ było ono chrześcijańskie od sześciu wieków przed inwazją islamu.

Continue reading →

Pojednanie w niebie – 2

https://churchwithoutwallsinternational.org/
The Church Without Walls

John Fenn
Tłum.: Tomasz S.

W środku nocy złodziej włamywał się do pogrążonego w ciemności domu. Usłyszał głos mówiący: „Jezus cię obserwuje”. Zatrzymał się, teraz już zdenerwowany i trochę przestraszony, i zaczął się zastanawiać, kto to powiedział. Bardzo powoli i ostrożnie zrobił kolejny krok. Ponownie usłyszał: „Jezus cię obserwuje”. Teraz, już bardzo przestraszony, skierował latarkę w stronę, z której dochodził głos, i zobaczył papugę w klatce, która powtórzyła: „Jezus cię obserwuje”. Odetchnął z ulgą mówiąc pod nosem: „Co za człowiek nauczył swoją papugę mówić: «Jezus cię obserwuje»?”. Papuga odpowiedziała: „Ten sam, który nazwał swojego rottweilera Jezusem”.

Prawdziwy Jezus rzeczywiście widzi wszystko i uznaje wszystkie dobre rzeczy, które robimy dla innych, a które w tamtym czasie nigdy nie zostały docenione ani zrozumiane. Te rzeczy widzi Bóg, a nie ludzie i wszystkie je zapisuje i pamięta. W Mt 25:34-40 Jezus mówi, że uczynki ludzi, którzy karmili, poili, otwierali swoje domy oraz odwiedzali chorych i więźniów, zostaną zapamiętane: „Zaprawdę powiadam wam: Cokolwiek uczyniliście jednemu z tych najmniejszych moich braci, mnie uczyniliście”. Możecie pamiętać z tego fragmentu, że ci (chrześcijanie) zapytali, będąc zupełnie nieświadomi tego, że On ich obserwuje: „Kiedy uczyniliśmy wszystkie te rzeczy…?” (w. 39). Są dobre rzeczy, które robimy, nie myśląc o nich nawet, że „to dla Chrystusa”, ale On właśnie tak je traktuje – podawanie wody, jedzenie, odzieży, zapewnianie schronienia, odwiedzanie przyjaciół, to tylko niektóre z podanych przykładów.

Dobre rzeczy w naszym życiu są pamiętane, zapisywane i nagradzane. To, że Biblia jest pełna odniesień do ksiąg naszego życia, które są zapisywane w niebie, dowodzi, że Bóg Ojciec jest zainteresowany każdym człowiekiem. Książkę pisze się tylko wtedy, gdy jest tego warta. Ty jesteś tego wart. Twoje życie JEST tego warte. W niebie zapisano księgę twojego życia, ponieważ masz znaczenie.

Po drugie, pokazuje to, że w niebie jest miejsce pojednania i pamiętania, a nie usuwania wspomnień. Księgi są zachowywane, abyśmy mogli wracać do nich wciąż od nowa i pamiętać. To, co jest zapisane w Chrystusie, nie dotyczy twoich grzechów, ponieważ zostały one przebaczone, lecz tego, przez co przeszedłeś i co przezwyciężyłeś. Twoje zmagania zostały w Chrystusie zapisane. Jak powiedział Dawid, twe łzy zebrano i zapisano (Ps 56:8).

W 1 Kor 3:1-15 Paweł pisze zachęcając wierzących, aby zajęli się drewnem, sianem i słomą, czym są zazdrością, sporami i podziałami w ich życiu. Mówi, że przezwyciężenie tych rzeczy przemienia je w złoto, srebro i drogocenne kamienie. Taki rodzaj zmagań i zwycięstw jest zapisywany w księgach, aby wszyscy mogli zobaczyć, jak zmagali się, upadali i podnosili się, aż w końcu dzięki Niemu zwyciężyli – tak aby to Jemu przypadła cała chwała w każdej z tych ksiąg.

Continue reading →

Pojednanie w niebie – 1

John Fenn
Tłum.: Tomasz S.
Czułem, że powinienem podzielić się tym, co zobaczyłem w niebie, a o czym wspominam tylko od czasu do czasu podczas wywiadów lub prywatnych rozmów. Otóż w niebie widziałem ludzi rozmawiających o nieporozumieniach i sytuacjach, które wydarzyły się w czasie, gdy żyli na ziemi. Widziałem to wiele razy i skłoniło mnie to do przyjrzenia się Pismu, aby potwierdzić to, co widziałem, rozdziałem i wersetem Biblii. Jest w niej o tym mowa i daje nam to wgląd w relacje w niebie.

Powinno to przynieść pokój wszystkim, którzy chcieliby, aby mieli możliwość pożegnania się po raz ostatni, powiedzenia tego, co trzeba było powiedzieć, przeproszenia lub otrzymania przeprosin, zanim ukochana osoba albo ktoś, z kim kiedyś mieliśmy kontakt, odszedł z tego świata.

Jezus był pierwszy
W I wieku nauczano, że Mesjasz przyjdzie i podbije Rzymian, ustanawiając swoje panowanie z Jerozolimy. Takie też było oczekiwanie wszystkich uczniów na samym początku i dlatego matka Jakuba i Jana poprosiła, aby jej synowie zasiedli w królestwie po Jego bokach. Judasz próbował zmusić Jezusa, aby udowodnił, kim jest, nie rozumiejąc, że Mesjasz przyszedł najpierw jako cierpiący Sługa, przynosząc rok łaski Pana, a nie dzień Jego pomsty.

Kiedy więc został aresztowany i umarł, uczniowie byli zdezorientowani, przestraszeni i całe ich życie zostało wywrócone do góry nogami. Wszystko, czego nauczono ich i w co wierzyli na temat Mesjasza, okazało się błędne co ich zdezorientowało. Od przekonania, że otrzymają jakieś oficjalne stanowiska w królestwie Jezusa, które to miał właśnie ustanowić, przeszli do uświadomienia sobie, że wszystko, czego nauczono ich z Pisma o Mesjaszu, było inne, niż sądzili. Jezus nawiązywał do swojej nadchodzącej śmierci, a nawet mówił im o niej wprost, lecz Jego słowa były tak dalekie od wszystkiego, czego ich nauczono i w co wierzyli, że Go po prostu nie rozumieli.

W Łk 24:44-45, wkrótce po swoim zmartwychwstaniu, Jezus przyszedł do nich i powiedział: „To jest właśnie to, o czym mówiłem do was, będąc jeszcze z wami, że musi się spełnić wszystko, co jest napisane o mnie w zakonie Mojżesza i u proroków, i w Psalmach. Wtedy otworzył ich umysły, aby mogli zrozumieć Pisma”.

To oraz inne wydarzenia po Jego zmartwychwstaniu, takie jak J 21 i Jego polecenia skierowane do Piotra i Jana, pokazują nam, że rzeczy niezałatwione w chwili śmierci człowieka, zostaną później omówione i wyjaśnione, tak jak Jezus uczynił to z uczniami. Widzimy to również w J 20:24-28 w przypadku Tomasza, którego nie było z nimi w dniu zmartwychwstania i który, jak powszechnie wiadomo, stwierdził, że jeśli nie włoży ręki w miejsca po gwoździach na rękach Jezusa oraz w Jego bok, w który wbito włócznię, i nie zobaczy tego na własne oczy, nie uwierzy. Około tygodnia później Jezus ponownie ukazał się uczniom i tym razem Tomasz był tam obecny. Jezus natychmiast wezwał go, aby zrobił to, co wcześniej powiedział, a tym samym uwierzył, że On zmartwychwstał. Pokazuje to, że ktoś znajdujący się w rzeczywistości nieba (Jezus) jest świadomy wyzwań i rzeczy wypowiadanych na ziemi oraz będzie miał możliwość się do nich odnieść i udzielić odpowiedzi na pytania.

Obj 6:9-11 – otwarcie piątej pieczęci
W pewnym obrazie pochwycenia Kościoła, które ma nastąpić przed wydarzeniami ostatnich 7 lat tego wieku, Jan mówi nam w Obj 4:1-2, że usłyszał głos podobny do dźwięku trąby i usłyszał słowa: „Wstąp tutaj”, po czym został porwany do nieba i znalazł się przed tronem Ojca. W Obj 5:7 Baranek, który został zabity, Lew z pokolenia Judy, podszedł do Ojca siedzącego na tronie i „wziął księgę z prawej ręki tego, który siedział na tronie”.

Następnie Pan otwiera jedną pieczęć po drugiej, począwszy od 6:1, aż dochodzi do piątej pieczęci w 6:9-11, co apostoł jest świadkiem: „A gdy otworzył piątą pieczęć, widziałem pod ołtarzem dusze zabitych za Słowo Boże i za świadectwo, które złożyli. I wołały głosem wielkim: Dokądże, Panie święty i prawdziwy, nie będziesz sądził i mścił się za krew naszą nad tymi, którzy mieszkają na ziemi? I dano każdemu z nich białą szatę, i powiedziano im, aby jeszcze przez krótki czas odpoczęli, aż się dopełni liczba ich współsług i braci, którzy mieli być zabici jak i oni”.

Apostoł Jan widzi w niebie tysiące męczenników, którzy niedawno zostali zabici za swoją wiarę i upominają się teraz o sprawiedliwość. W niebie pamiętają swoje życie na ziemi, sposób, w jaki umarli, i nadal domagają się sprawiedliwości. Przejście do nieba nie powoduje utraty pamięci.

Continue reading →

Nephesh: Cały(a) ty

Zrozumieć koncepcję duszy w jej oryginalnym kontekście hebrajskim

Dr Eli Lizorkin-Girzhel

Oryg.: TUTAJ

Wielu chrześcijan słysząc słowo „dusza”, wyobraża sobie niewidzialną część człowieka, w jakiś sposób oddzieloną od ciała. Biblijny hebrajski daje nam o wiele bardziej konkretny obraz i zmienia sposób, w jaki czytana jest cała Biblia.

Słowo „nephesh”
נֶפֶשׁ (nephesh) może oznaczać życie, żywą osobę, pragnienie, apetyt, a czasem nawet gardło. Zazwyczaj opisuje całą żywą istotę, którą stworzył Bóg.

Zacznijmy od Rdz 2:7. Bóg ulepił człowieka z prochu, tchnął w jego nozdrza dech życia i człowiek stał się „nephesh hayyah” (
נֶפֶשׁ חַיָּה , nephesh hayyah), „istota żywa”. Zwróć uwagę, czego tekst nie mówi. Nie mówi, że Adam otrzymał duszę, schowaną w nim jak moneta w kieszeni. Mówi, że proch, ożywiony tchnieniem Boga, stał się żywą osobą. To samo wyrażenie jest używane w odniesieniu do zwierząt w Księdze Rodzaju, co stanowi uderzające przypomnienie, że życie biblijne jest życiem ucieleśnionym, całkowicie zależnym od podtrzymującego daru Stwórcy.

Gdy dostrzeżesz tę prawdę, Szema brzmi inaczej: „Będziesz miłował Pana, Boga swego, całym swoim sercem, całym swoim nefesz i całą swoją mocą” (Pwt 6,5). Nefesz nie może tu oznaczać jedynie wewnętrznej, niewidzialnej duszy. Izrael jest powołany do kochania Boga całym swoim życiem, samym sobą, aż do poziomu pragnienia, apetytu i instynktu przetrwania. Kochanie Boga nigdy nie miało być czynnością zarezerwowaną dla jakiejś „religijnej” części nas samych. Jest to ukierunkowanie całej osoby, skierowane ku Bogu.

Rdz 2:7 podaje nam jeszcze jedno słowo kluczowe: „neszama” (נְשָׁמָה , neshamah), „tchnienie”. Bóg tchnie neshamah życia w ludzkie nozdrza. Greckie słowo „pneuma” (πνεῦμα, pneuma) może również oznaczać oddech, wiatr lub ducha. Te dwa słowa nie są dokładnymi odpowiednikami w każdym fragmencie, ale mają ten sam konkretny obraz: niewidzialne tchnienie, które daje życie i porusza się z mocą. Język Pisma Świętego opisujący Ducha Bożego nie jest niejasny ani nierealny. Podobnie jak tchnienie, Duch Boży jest niewidzialny, a jednak jego życiodajny wpływ jest nieomylny.

Księga Kapłańska 17:11 jeszcze bardziej uwypukla tę koncepcję: „Bo nefesz ciała jest we krwi”. Tutaj nefesz oznacza życie. Werset ten nie oferuje współczesnej definicji medycznej, ale naucza, że ​​krew w sposób widzialny symbolizuje wylane życie. Izrael nie może traktować krwi lekceważąco, ponieważ życie należy do Boga.

Continue reading →

Twoje Przymierze Kościelne


Kevin Bauder
25 września 2026 r.

Oryg.: TUTAJ

(przyp. PZ.: jakkolwiek ten pierwszy akapit nie ma chyba zastosowania u nas, rozważania na temat kościoła ciekawe.)

Istnieje duże prawdopodobieństwo, że oficjalne dokumenty twojego kościoła zawierają dokument zwany „przymierzem kościelnym”. Jeśli przyjrzysz się temu przymierzu, odkryjesz, że reprezentuje ono serię obietnic złożonych między wszystkimi członkami kościoła, zazwyczaj w obecności „Boga, aniołów i tego zgromadzenia”. Możesz się zastanawiać nad tym przymierzem. Dlaczego kościoły je zawierają? Po co ten uroczysty język? Przecież Biblia nie wspomina o przymierzu kościelnym, więc czyż nie wzbogacamy Słowa Bożego, przyjmując je?

To dobre pytania. Zacznijmy od pytania, czym jest kościół. Większość ludzi odpowie, że kościół to grupa wierzących i będą mieli rację. Kościoły Nowego Testamentu obejmują wyłącznie świętych ( Rz 1,7 ; 1 Kor 1,2 ; 2 Kor 1,1 ; Ef 1,1 ; Flp 1,1 ).

Ale nie każde spotkanie wierzących jest kościołem. Seminaria i stowarzyszenia misyjne są grupami wierzących, ale nie są kościołami. Kiedy dwóch lub trzech chrześcijan spotyka się na ulicy, są przynajmniej tymczasowo zgromadzeniem wierzących, ale nie są kościołem. Jeśli ty i twoi chrześcijańscy przyjaciele założycie drużynę softballu, to nie jest to kościół.

Dlaczego niektóre zgromadzenia chrześcijańskie są kościołami, a inne nie? Ponieważ kościoły nie mogą powstać przypadkowo. Podstawowym wymogiem istnienia kościoła jest to, aby ludzie, którzy go tworzą, chcieli być kościołem.

Jednak sama intencja bycia kościołem to za mało. Załóżmy, że ty i twoi chrześcijańscy przyjaciele postanawiacie założyć kościół, którego celem i misją jest gra w warcaby. Będziecie mieli jedynie klub warcabowy, który nazywa siebie kościołem. Aby założyć kościół, ty i twoi przyjaciele musicie postanowić wypełnić misję, jaką Nowy Testament przypisuje kościołom.

Na czym polega ta misja? Niestety, chrześcijanie nie są zgodni co do odpowiedzi na to pytanie. Czy celem Kościoła jest zmiana społeczeństwa? Czy ewangelizacja zagubionych? Czy zapewnianie religijnych rozrywek? Czy nauczanie teologii? Można znaleźć kościoły, które udzielają każdej z tych odpowiedzi, a nawet więcej.
Nie zgadzają się również co do tego, kogo należy przyjąć do Kościoła. Nawet zakładając, że wszyscy członkowie muszą wyznać wiarę, pozostają inne pytania. Czy członkowie muszą poddać się chrztowi wodnemu? Jeśli tak, to co uznaje się za chrzest? Czy członkowie muszą spełniać jakiś standard świętego życia? Jeśli członek odstąpi od tego standardu, jakie są obowiązki pozostałych członków?
Chrześcijanie nie są również zgodni co do tego, jak powinien wyglądać ustrój kościoła. Czy decyzje podejmie kongregacja? Diakoni? Starsi? Pastor? Jakie urzędy uzna wasz nowy kościół? Jakich obrzędów będzie przestrzegał i kto będzie w nich uczestniczył?

Paweł nazywa lokalny kościół filarem i podporą prawdy ( 1 Tm 3,15 ). Pod nieobecność apostołów, lokalne kościoły mają obowiązek definiowania i bronienia prawidłowej doktryny. Oczywiście, kościół musi jasno definiować i bronić ewangelii. Ale co z innymi ważnymi doktrynami, takimi jak to, czy i jak Bóg wybiera ludzi do zbawienia, czy Bóg stworzył świat bezpośrednio, czy poprzez proces, lub w jakiej kolejności będą następować poszczególne wydarzenia czasu końca? Czy twój kościół zajmie stanowisko w którejkolwiek z tych kwestii? Jeśli nie, to czy kościół stanie się wolny od ograniczeń w nauczaniu? Jeśli tak, to w jaki sposób twój kościół zabezpieczy się przed niebezpieczeństwem doktrynalnego podziału?

W tych różnicach chodzi o to, że kościół musi dokonać wyboru. Nie może jednocześnie chrzcić i odmawiać chrztu niemowlętom. Nie może jednocześnie przyjmować i odmawiać przyjmowania nieochrzczonych członków. Jeśli starsi mają ostateczną decyzję w kwestii dyscypliny kościelnej, to kongregacja jej nie ma. Nie może jednocześnie definiować i nie definiować swojego rozumienia proroctwa. Ta zasada obowiązuje w odniesieniu do całego szeregu wyborów. Kościoły muszą zdecydować, czy chcą być jednym, czy drugim.

Continue reading →

Kiedy miłość spotyka niesprawiedliwość


23.09.2026

Co robi miłość, gdy zostaje skrzywdzona?
Wayne Jacobsen

Oryg.: TUTAJ

To było pytanie w centrum niedawnej dyskusji online na portalu Just Love . Co innego mówić o miłości w oderwaniu od kontekstu, gdzie brzmi ona pięknie i zachęcająco. Co innego pytać, jak wygląda miłość, gdy ktoś kłamie na twój temat, zdradza cię, znęca się nad tobą, wykorzystuje cię lub niszczy życie bliskich ci osób.

To właśnie tam miłość zostaje wystawiona na próbę. I to właśnie tam nasze zrozumienie Bożej sprawiedliwości staje się albo bramą do uzdrowienia, albo usprawiedliwieniem dla naszej zemsty.

Przeanalizowaliśmy Ewangelię Mateusza 5, List do Rzymian 12, a nawet często źle rozumianą starotestamentową frazę „oko za oko”. Większość z nas słyszała to jako wezwanie do zemsty, ale w pierwotnym kontekście było to w rzeczywistości ograniczenie zemsty. Miało ono na celu zachowanie proporcjonalności kary – powstrzymanie niekończącej się eskalacji odwetu, która niszczy rodziny, społeczności i narody.

Jezus zabiera nas jeszcze głębiej. Nie zaprasza nas do bardziej wyrafinowanej zemsty, ale do miłości, która nie odpowiada złem na zło. Paweł nawiązuje do tego samego tematu w Liście do Rzymian 12: „Nie mścijcie się sami… ale zostawcie miejsce gniewowi Bożemu”. To nie znaczy, że Bóg pała chęcią ukarania ludzi. To znaczy, że sprawiedliwość jest bezpieczniejsza w Jego rękach niż w naszych. Ludzka zemsta jest prawie zawsze wypaczona przez strach, gniew, wstyd lub potrzebę ukarania kogoś. Boża sprawiedliwość jest inna. Jest odkupieńcza. Dąży do naprawienia sytuacji, a nie tylko do wyrównania rachunków.

Miłość nie oznacza, że ​​udajemy, że zło nie miało miejsca. Nie oznacza, że ​​pozwalamy na dalsze nadużycia. Nie oznacza, że ​​ignorujemy mądrość, granice i bezpieczeństwo tych, którzy są bezbronni. Niektórzy w naszej grupie podzielili się głęboko osobistymi historiami zdrady, nadużyć, konfliktów rodzinnych i długiej drogi do przebaczenia. Te historie przypomniały nam, że miłość nie jest sentymentalna ani bierna. Czasami miłość nadstawia drugi policzek. Czasami miłość wyznacza granicę. Czasami miłość ucieka od destrukcyjnej sytuacji. Czasami miłość stawia czoła. Różnica nie tkwi w podręczniku zasad, ale w nauce słuchania Ducha, który przemienia nasze serca.

Continue reading →