Category Archives: Autor

Autorzy artykułów

Jak Jeszua stał się Jezusem i dlaczego jest to w porządku

Hebrajski, historia i Izrael – tygodnik

Jezus czy Jeszua?
Jak Jeszua stał się Jezusem i dlaczego jest to w porządku

Tuvia Pollack
12 lipca 2026 r.

W 2019 roku napisałem artykuł na temat tego, czy powinniśmy mówić Jezus, Jeszua, czy Jahszua, i czy ma to znaczenie. Artykuł ten obiegł internet, został ponownie opublikowany i przetłumaczony na kilka języków. Z perspektywy czasu nadal zgadzam się z wnioskiem, ale dziś wyjaśniłbym go nieco inaczej. Oto więc nowa wersja.

Piszę z Jerozolimy dla chrześcijan, którzy chcą zetknąć się z Pismem Świętym w jego oryginalnym, żydowskim kontekście. Dla tych, którzy wiedzą, że pod powierzchnią kryje się coś więcej.

Kiedy byłem młody i niedawno przeprowadziłem się do Izraela, a mój hebrajski był bardzo podstawowy, śpiewaliśmy pieśń uwielbienia w naszym mesjańskim zgromadzeniu, która przyprawiała mnie o dreszcze. Ponieważ cała pieśń była uwielbieniem dla… „tego pustego”. To było słowo w języku hebrajskim, którego nigdy wcześniej nie słyszałem. Nie wiedziałem, co ono oznacza. Założyłem, że prawdopodobnie jest to imię Boga lub coś w tym rodzaju, ale niewiedza, co to znaczy, sprawiła, że ​​poczułem się nieswojo i czułem się, jakbym czcił nieznanego boga, a może bożka. Co to było za „to coś”, które czciłem, śpiewając to? Później dowiedziałem się, że nieznane mi słowo „Seh” oznacza baranka. Była to pieśń uwielbienia dla „Baranka”, a pieśń została nawet utworzona z bezpośrednich cytatów z Księgi Objawienia.

Wyobrażam sobie, że wielu chrześcijan czuje się tak jak ja tamtego dnia, słysząc, jak ludzie oddają cześć Jeszui. To wydaje się niewłaściwe, jakby to był ktoś inny. Ale prawda jest taka, że ​​Jeszua to po prostu sposób, w jaki nazywamy Jezusa w języku hebrajskim, i jest to równie naturalne, jak mówienie do niego „Haj-suos” po hiszpańsku.

Wyobraź sobie, że masz na imię Peter i planujesz podróż do Portoryko. Czy zarezerwowałbyś bilet lotniczy i pokój hotelowy pod imieniem Pedro? Oczywiście, że nie. To niedorzeczne. Gdybyś musiał tak „przetłumaczyć” swoje imię, musiałbyś przedstawić się jako Pierre we Francji, Petros w Grecji, a Pekka w Finlandii. Nikt tego nie robi.
Już więcej nie.

W dzisiejszym międzynarodowym świecie nie wyobrażamy sobie systemu, w którym imiona i nazwiska musiałyby być tłumaczone w ten sposób. Nasze imiona są, jakie są, i nosimy je ze sobą, gdziekolwiek się udajemy. Ale jeszcze niedawno tłumaczenie było powszechnym zwyczajem. Mój dziadek miał na imię Heinrich, a kiedy w 1939 roku przyjechał z Niemiec do Szwecji, początkowo zarejestrowano go jako Henrik. Była to szwedyfikacja jego niemieckiego imienia. Wielu Amerykanów prawdopodobnie ma historie o tym, jak imiona ich przodków również zostały zamerykanizowane, gdy przybyli do USA. To był inny świat.

Continue reading

Hagar, historia Bożej niewiasty

Jak egipska niewolnica, zauważona przez JHWH, stała się matką potężnego narodu.

Oryg.: TUTAJ

Dr Eli Lizorkin-Girzhel

Zapraszamy do udzielenia wsparcia Tutaj.

Historia zaczyna się od Saraj, żony Abrama, która od dawna cierpiała z powodu niepłodności. Księga Rodzaju opisuje ją wcześniej jako 'aqarah (עֲקָרָה), „bezpłodną” (Rdz 11:30). W starożytnym świecie, gdzie posiadanie dzieci było ściśle związane z ciągłością rodziny, dziedziczeniem i pozycją społeczną, stan Saraj miał ogromny ciężar emocjonalny, zwłaszcza w świetle obietnicy Boga, że ​​Abram stanie się ojcem wielkiego narodu.

Po latach oczekiwania Saraj zaproponowała rozwiązanie kulturowo rozpoznawalne, ale emocjonalnie niebezpieczne. Oddała swoją egipską niewolnicę, Hagar, Abramowi, aby urodziło mu się dziecko (Rdz 16,1–3). Księga Rodzaju w sposób uderzający stwierdza, że ​​Saraj dała Hagar Abramowi -liszy (לְאִשָּׁה), „za żonę”, mimo że Hagar nadal zajmowała podrzędną pozycję niewolnicy Saraj.

Hagar zaszła w ciążę, a kruchy związek szybko się rozpadł. W tekście czytamy, że Saraj „stała się jasna w jej oczach” (Rdz 16,4), co oznacza, że ​​Hagar zaczęła traktować swoją panią z mniejszym szacunkiem. Być może ciąża dała Hagar nowe poczucie pozycji w domu. Niezależnie od dokładnej dynamiki, Saraj zareagowała szorstko.

Księga Rodzaju mówi: vatte’anneha Saraj (וַתְּעַנֶּהָ שָׂרַי), „Saraj ją gnębiła” lub „źle ją traktowała” (Rdz 16:6). To sformułowanie jest ważne. Hebrajski rdzeń ענה jest później wielokrotnie używany do opisu ucisku Izraela w Egipcie. Tutaj schemat jest odwrócony: Egipcjanka jest gnębiona w hebrajskim domu. Hagar robi wtedy to, co później uczyni Izrael. Ucieka.

Pierwsze spotkanie z Bogiem
Ucieczka Hagar na pustynię zapoczątkowuje jedno z najbardziej niezwykłych spotkań w Księdze Rodzaju. Przy źródle w drodze do Szur anioł Pański odnalazł ją i zapytał:

Hagar, niewolnico Saraj, skąd przyszłaś i dokąd idziesz?” (Rdz 16:7–8).

Hagar zostaje nazwana. Jest widziana. Zostaje zaproszona do przemówienia.

Anioł każe jej wrócić do Saraj i poddać się jej (הִתְעַנִּי), czyli „poddać się” lub „ukorzyć się” pod jej ręką (Rdz 16,9). Czasownik pochodzi z tego samego rdzenia, ענה, którego użyto chwilę wcześniej w odniesieniu do złego traktowania jej przez Saraj. Powtórzenie jest niewygodne, ale poleceniu towarzyszy niezwykła obietnica.

Rozmnożę twoje potomstwo tak bardzo, że nie będzie można go policzyć” (Rdz 16,10).

Continue reading

Studia nad hebrajskimi słowami (II)


Odkryj w języku hebrajskim więcej związków między słowami, których nie ma w tłumaczeniu.

Doktor Eliyahu (Eli) Lizorkin-Girzhel

Zapraszamy do udzielenia wsparcia Tutaj.

Hebrajskie słowa często skrywają zaskakujące więzy rodzinne. Pojedynczy rdzeń może łączyć chwałę z ciężarem, świętość z miejscem, współczucie z łonem matki. Te powiązania były oczywiste dla starożytnych czytelników i mogą otworzyć przed nami nowe, głębokie horyzonty.

  1. Kaved / Kavod
    כָּבֵד / כָּבוֹד
    „ciężki” / „honor, chwała”

Czytelnicy, którzy jeszcze nie potrafią czytać po hebrajsku, powinni zwrócić uwagę na podobieństwo: KaVeD i KaVoD .

Oba należą do hebrajskiej rodziny spółgłoskowej כ־ב־ד (KVD), kojarzonej z pojęciem ciężaru lub ciężkości. Daje nam to interesujący wgląd w biblijną ideę kavod , zwykle tłumaczoną jako „chwała” lub „cześć”.

W naszej kulturze czasami myślimy o chwale przede wszystkim jako o jasności i wspaniałości. Idee te z pewnością pojawiają się w Piśmie Świętym, zwłaszcza gdy chwała Boża staje się widoczna. Jednak hebrajskie słowo niesie ze sobą również znaczenie wagi, ważności i czci.

Pomaga nam to zrozumieć przykazanie „czcij” ( kabed ) ojca swego i matkę swoją (Wj 20,12). Przykazanie to nie oznacza jedynie uczucia do nich. Rodziców należy traktować jako osoby ważne, których miejsce w naszym życiu ma znaczenie.

Continue reading

Od kiedy podbój muzułmański stał się „imigracją”?

Oryg.: TUTAJ

Kiedy podbój muzułmański stał się „imigracją”?
Inwazje, niewolnictwo i dżihad są przedstawiane jako celebracje różnorodności.

Raymond Ibrahim
25 sierpnia 2026 r.

30 lipca ponad 72 000 muzułmanów przybyło z Maroka do Ceuty, zabijając co najmniej 96 osób i zmuszając Włochy do wprowadzenia kontroli granicznych dla osób przybywających z Hiszpanii.

Ale podczas gdy Włochy próbują się bronić, Włosi są wciąż bombardowani zupełnie inną historią o swojej przeszłości: masowe migracje i wielokulturowość, jak im się wmawia, szczególnie ze świata islamskiego, są częścią samej istoty Włoch, a zwłaszcza Sycylii.

Rozważmy artykuł National Geographic zatytułowany „Od kasb do kuskusu — jak Sycylia celebrowała swoją różnorodność na przestrzeni wieków”.

Sycylia, jak nam powiedziano, jest „Bramą Europy”, wyspą, której tożsamość zawsze kształtowali obcokrajowcy: „imigracja nie jest przypisem do historii Sycylii; jest częścią istoty wyspy ukształtowanej przez przybyszów z zewnątrz”.

Istnieje jednak jeden problem z tą narracją: traktuje ona podboje dżihadystyczne jako zwykłe epizody „imigracji”.

Dlatego też, omawiając Mazara del Vallo, gdzie obecnie mieszka największa społeczność arabska we Włoszech, magazyn stwierdza, że ​​współczesna migracja Tunezyjczyków stanowi jedynie „najnowszą falę w historii imigracji z Afryki Północnej, która sięga IX wieku n.e.”.

A jakiego rodzaju „imigracja” miała miejsce w IX wieku?

Jak donosi National Geographic , „armia dowodzona przez Tunezję najechała Sycylię, przekształcając ją w emirat islamski na następne 200 lat”.

Przeczytaj to jeszcze raz, w pełnym kontekście:

Ale ta [współczesna migracja Tunezyjczyków na Sycylię] była jedynie ostatnią falą w historii imigracji z Afryki Północnej, sięgającej IX wieku n.e., kiedy to armia dowodzona przez Tunezję najechała Sycylię, przekształcając ją w emirat islamski na kolejne 200 lat. Wtedy zbudowano kasbę Mazara, którą później splądrowali kolejni władcy chrześcijańscy. Dziś została odrestaurowana i ponownie jest domem dla większości tunezyjskiej ludności.

Continue reading

Jak (nie) opuszczać kościoła


Frank Viola
24 sierpnia 2026 r.

Od czasu do czasu ludzie zadają mi pytania dotyczące odejścia z kościoła. Chcą mojej rady i opinii na ten temat. To się powtórzyło bardzo niedawno.
Ponieważ przez lata otrzymywałem to pytanie niezliczoną ilość razy, zamieszczam tutaj moją ogólną odpowiedź. Zanim przeczytasz, co następuje, chcę, żebyś to zrozumiał: zawsze istnieją szczególne okoliczności i wyjątki od tego, co zamierzam powiedzieć.
To, co tu napisałem, to jedynie moja osobista opinia dla tych, którzy chcą ją usłyszeć. Opiera się ona na ostatnich 30 latach obserwacji ludzi odchodzących z kościołów (różnego rodzaju) i na rezultatach, których byłem świadkiem… zarówno dobrych, jak i nie do opisania.

Na początek pięć punktów:

  1. Nigdy nikogo nie prosiłem o opuszczenie kościoła ani nikogo do tego nie namawiałem. Po prostu nie leży to w moim interesie. Poza rzadkimi sytuacjami, gdy ktoś był molestowany, wręcz zachęcam ludzi do pozostania w kościele. Chyba że Bóg wyraźnie i wyraźnie ich stamtąd wyprowadzi. Albo dalsze zaangażowanie narusza ich sumienie.
  2. Uważam, że nie należy opuszczać kościoła, chyba że Pan wyraźnie nakaże ci odejść, a twoja rodzina nie doszła do porozumienia w tej sprawie. Dodam tylko, że nigdy nie zrozumiem, dlaczego niektórzy ludzie odchodzą z pięknych kościołów, a inni pozostają w kościołach, w których dochodzi do przemocy lub które są martwe. Zobacz mój wpis „ Co się stało z wytrwałością?”, gdzie podaję przykłady.
  3. Jeśli opuszczasz kościół, powinieneś szukać wspólnoty gdzie indziej. Jeśli nie uda ci się znaleźć wspólnoty przed opuszczeniem kościoła, przygotuj się na czas spędzony na odludziu . I uważaj, żeby nie narzekać, kiedy już tam będziesz. To może potrwać jakiś czas. Więc policz koszty, zanim odejdziesz.
  4. Bardzo trudno w dzisiejszych czasach znaleźć silne, zdrowe, chrystusocentryczne kościoły, które nie są ani legalistyczne, ani libertyńskie. Dotyczy to zarówno kościołów instytucjonalnych, jak i nieinstytucjonalnych. Jednak istnieją.

W tym kontekście zawsze wydaje mi się zabawne, gdy ktoś mówi: „Nie ma żadnych dobrych kościołów (organicznych czy zorganizowanych), ponieważ próbowałem szukać i nie mogłem żadnego znaleźć”.

To tak jakby powiedzieć: „Nie ma supermarketów Publix, bo szukałem i nigdzie nie znalazłem w moim mieście ani stanie”.

Istnieją dobre kościoły instytucjonalne i nieinstytucjonalne. Jednak oba są stosunkowo rzadkie, z mojego doświadczenia i obserwacji. I tak było zawsze, nawet w I wieku. (Duża część Nowego Testamentu składa się z listów napisanych do kościołów borykających się z poważnymi problemami).

  1. Nie ma idealnego kościoła. Jeśli oczekujesz, że taki znajdziesz, jesteś w błędzie i możesz okazać się niebezpieczny dla każdej wspólnoty chrześcijańskiej. Przeczytaj książkę Bonhoeffera „Wish Dream” , która rozwija to stwierdzenie.

Idea idealnego kościoła działa w obie strony. Kiedy poruszana jest kwestia tego, czego Biblia naucza o życiu i praktyce kościoła, niektórzy odrzucają ją, mówiąc: „Nie ma idealnego kościoła. Dlatego nie ma sensu analizować nauk Biblii w tej kwestii. Po prostu znajdź sobie dowolny kościół” (lub coś w tym stylu).

To niczym nie różni się od stwierdzenia: „Nie ma idealnego chrześcijanina. Dlatego nie ma sensu analizować nauk Biblii na temat życia chrześcijańskiego. Po prostu żyj tak, jak lubisz”.

Continue reading

Izrael – w co wierzyć_część 2

John Fenn
Tłum.: Tomasz S.
W ubiegłym tygodniu rozważaliśmy powody, dla których powinniśmy kochać Izrael, tj, jego miejsce w Bożym planie, a jednocześnie nie zgadzać się z niektórymi lub nawet wszystkimi decyzjami politycznymi współczesnego państwa Izrael. Niektórzy nie potrafią oddzielić tych dwóch kwestii. Uważają, że jeśli ktoś opowiada się po stronie Izraela, to jest naiwny, ślepy na jego błędy, nie zbawiony albo jeszcze gorzej 🙂 .Z kolei inni zastanawiają się, jak chrześcijanin może nienawidzić Izraela.

Skontaktował się ze mną znany żydowski wierzący w Jezusa, prowadzący własny program telewizyjny, z propozycją przeprowadzenia ze mną dwóch wywiadów. Zanim jednak oficjalnie wystosował zaproszenie, zadał mi jedno pytanie: „Czy wierzysz w teologię zastępstwa?”

Teologia zastępstwa
Teologia ta to pogląd, zgodnie z którym Kościół całkowicie zastąpił Izrael jako lud wybrany przez Boga, przejmując przymierze oraz wszystkie obietnice dane Izraelowi. Zgodnie z nim współczesny Izrael nie ma już żadnego szczególnego znaczenia i jest po prostu jednym z wielu państw świata. Takie przekonanie daje niektórym chrześcijanom podstawę do nienawiści wobec Izraela. Pozwala im zgadzać się z tymi, którzy uważają, że państwo Izrael nie powinno istnieć lub przynajmniej nie zasługuje na poparcie.

Ja nie wierzę w teologię zastępstwa, chociaż rozumiem intelektualnie, dlaczego osoby przekonane, że Kościół całkowicie zastąpił Izrael, dochodzą do takich wniosków. Należę do ludzi, którzy potrafią oddzielić pogląd od osoby. Mogę przeanalizować czyjeś przekonania, zgodzić się z nimi lub nie, a mimo to nadal darzyć tę osobę miłością. Dlatego różnice zdań – zarówno w tej, jak i w każdej innej doktrynie – nie są dla mnie powodem do obrażania się.
Jeżeli mnie znacie, wiecie, że uważam kontekst za klucz do właściwego rozumienia Pisma Świętego. Dlatego zaczniemy od samego początku historii Izraela jako narodu.

Plemię Lewiego nie było pierwszym wyborem Boga jako rodu kapłańskiego – byli nim wszyscy pierworodni
W Wj 13:1–2 Bóg przeznaczył dla siebie pierworodnych z każdej rodziny jako swoich kapłanów. „Poświęć Mi (oddziel dla Mnie) wszystko, co pierworodne… należy do Mnie”.

To był Jego pierwszy wybór i ma on ogromne znaczenie dla zrozumienia Nowego Testamentu. Bóg „nabył” ich dla siebie przez krew baranka paschalnego, dzięki której wszyscy pierworodni Izraela zostali ocaleni od śmierci podczas ostatniej plagi w Egipcie. Więc od tej chwili należeli do Niego. To właśnie krew baranka sprawiła, że zostali wybawieni spośród skazanych na śmierć. „Poświęć Mi wszystko, co pierworodne… spośród synów Izraela… należy do Mnie”.

Następnie Bóg rozszerzył to, gdy w Wj 19:5–6 powiedział:
Jeżeli będziecie pilnie słuchać mojego głosu i zachowywać moje przymierze, będziecie moją szczególną własnością spośród wszystkich narodów, bo do Mnie należy cała ziemia. Będziecie Mi królestwem kapłanów i narodem świętym”.

Nie sposób przecenić znaczenia tych słów. Zamysłem Ojca było, aby cały naród Izraela stał się królestwem kapłanów, reprezentującym Prawo Mojżeszowe wobec wszystkich narodów świata. Oznaczało to, że kapłanami mieli być pierworodni ze wszystkich pokoleń Izraela, a pozostała część narodu miała pełnić inne funkcje w tej wspólnocie. Cały Izrael miał być narodem kapłanów, objawiającym innym narodom drogi Boże. Bożym planem było, aby wszystkie narody pogańskie przychodziły do Boga właśnie przez Izrael.

Continue reading

Sprawiedliwość społeczna


Autor: Kevin Bauder, 21 sierpnia 2026, 12:00
Oryg.: TUTAJ
[Ten esej został pierwotnie opublikowany 3 października 2020 r.]

Wszyscy ludzie na całym świecie pragną sprawiedliwości. Nawet zatwardziały logiczny pozytywista odczuwa niesprawiedliwość, gdy wyprzedza się go po godzinach oczekiwania w Wydziale Komunikacji. Powszechne pragnienie sprawiedliwości zostało wyrażone w dokumentach, od Kodeksu Hammurabiego i Księgi Hioba, po Amerykańską Przysięgę Wierności, która obiecuje lojalność wobec flagi narodu, który zapewnia „wolność i sprawiedliwość dla wszystkich”.

Klasyczne i chrześcijańskie rozumienie sprawiedliwości zostało podsumowane frazą: „Każdemu, co mu się należy”. Zgodnie z tym rozumieniem, sprawiedliwość może być skierowana wyłącznie do osób. Osoby te mają prawo do pewnych rzeczy po prostu z racji swojego istnienia jako osoby. Te rzeczy nazywane są prawami. Odmawianie czegoś, co się im należy – tj. naruszanie tych praw – oznacza popadanie w niesprawiedliwość. W konsekwencji prawo reprezentuje roszczenie, które musi być uznane przez wszystkie inne.

Sprawiedliwość jest związana z pewnym rodzajem równości. Sprawiedliwy Bóg nie ma względu na osoby, podobnie jak sprawiedliwe prawo i sprawiedliwy sędzia. W tym sensie sprawiedliwość jest ślepa: zajmuje się kwestiami formalnymi, a nie merytorycznymi. Sprawiedliwy bieg to taki, w którym wszyscy zawodnicy muszą pokonać ten sam dystans, a nie taki, w którym mają taką samą wytrzymałość.

Ostatnio jednak słowo „sprawiedliwość” coraz częściej zestawia się z przymiotnikiem „społeczny” . W istocie, ta kombinacja – sprawiedliwość społeczna – stała się jednym z zaklęć współczesności. Wystarczy wypowiedzieć ją z aprobatą, aby postawić się w pozycji moralnej wyższości. Czym jednak jest sprawiedliwość społeczna i czym różni się ona od zwykłej sprawiedliwości, tak jak Zachód pojmował ją od tysiącleci?

Główną różnicą jest to, że sprawiedliwość społeczna nie jest formalna, lecz materialna. Sprawiedliwość społeczna jest czasami nazywana sprawiedliwością dystrybutywną, ponieważ mierzy sprawiedliwość według podziału. Wymaga równości nie pozycji, ale warunków i rezultatów. W związku z tym zwolennicy sprawiedliwości społecznej zakładają, że wszędzie tam, gdzie istnieje jakaś nierównowaga, czy to pod względem bogactwa, władzy, wykształcenia, czy prestiżu, działa niesprawiedliwość.

Continue reading