Category Archives: Autor

Autorzy artykułów

Przemyślenia różne – 4

John Fenn
Tłum.: Tomasz S.
Słowo tzitzit (czyt. cicit) oznacza frędzle i odnosi się do nakazu Boga, aby znajdowały się one na szatach starożytnych Izraelitów jako przypomnienie Słowa Bożego. Nakaz ten zapisany jest w Lb 15, 37–41:

Pan powiedział do Mojżesza: Przemów do Izraelitów i powiedz im: Niech sobie robią frędzle u brzegów swych szat, na pokolenia swoje, a na frędzlach u brzegów umieszczą sznur z purpury fioletowej. Będziecie mieli frędzle, abyście na nie patrząc, przypominali sobie wszystkie przykazania Pana i wypełniali je, a nie szli za zachciankami waszych serc i oczu, które prowadzą was do nierządu. W ten sposób przypomnicie sobie i wypełnicie wszystkie moje przykazania oraz będziecie święci dla waszego Boga”.

Sznurki (frędzle) muszą być bezpośrednio przywiązane do ubrania, co oznacza, że frędzle doczepiane lub przypinane są niedozwolone. Są cztery – po jednym na każdym rogu szaty – a każdy z nich składa się z czterech nitek (z których jedna jest niebieska), złożonych na pół, co daje osiem nitek. Następnie na górze frędzla wiąże się pięć węzłów, dzięki czemu osiem nitek zostaje połączonych w jeden sznur.

Ponieważ w alfabecie hebrajskim każdej literze odpowiada wartość liczbowa, słowo tzitzit ma wartość 600. Gdy doda się do tego pięć węzłów oraz osiem nitek (łącznie 13), otrzymujemy 613 – liczbę przykazań zawartych w Prawie Mojżeszowym. W ten sposób tzitzit przypominało noszącemu je człowiekowi o przykazaniach Pana.

Dlaczego niebieska nić?
W starożytnym Izraelu każdy Izraelita nosił tzitzit na rogach swojej szaty. Z biegiem czasu style ubioru uległy zmianie i dziś używa się taalitów – szali modlitewnych z tzitzit, zazwyczaj w białe i niebieskie pasy. W dawnych czasach Bóg nakazał, aby wśród białych nici znalazła się jedna nić niebieska. Barwnik ten pozyskiwano ze ślimaka chilazon, będącego odmianą mureksa, żyjącego w Morzu Śródziemnym. Kolor niebieski symbolizuje niebo i Boga, przypominając każdemu Izraelicie, że należy do Bożej szlachty, powołanej jako naród, by być królestwem kapłanów (por. Wj 19,6).

Co uczynił Dawid
Cały rozdział 24 Pierwszej Księgi Samuela opisuje wydarzenie, w którym Dawid odcina skraj płaszcza Saula, który załatwiał swoje potrzeby w jaskini, w której Dawid się ukrywał. Werset 5 mówi, że „serce Dawida zadrżało”, co jest dobrym oddaniem hebrajskiego słowa nakah, oznaczającego: uderzyć, zranić, dotknąć karą. Dawid poczuł głębokie wyrzuty sumienia, ponieważ odciął skraj szaty Saula. W starożytności, i w niektórych pogrzebowych zwyczajach aż do dziś, odcinano tzitzit zmarłemu, co symbolizowało, że nie nie podlega on już dłużej Prawu Mojżeszowemu. Czasem zmarłego grzebano z tałitem, ale z jednym tzitzit uszkodzonym lub usuniętym, aby wyrazić to samo znaczenie.

Sumienie Dawida dręczyło go dlatego, że symbolicznie odprawił wobec Saula obrzęd pogrzebowy, ogłaszając go martwym – uwolnionym od obowiązku posłuszeństwa Słowu Bożemu. Było to bezpośrednie nawiązanie do 1 Sm 15, gdzie Saul świadomie sprzeciwił się Panu. Można powiedzieć, że Dawid dosypał soli do rany. Pokuta Dawida była tak poruszająca, że sam Saul okazał skruchę za to, iż próbował go zabić, po czym powrócił do domu.

Co uczyniła kobieta z Ewangelii Marka 5
W Ewangeliach: Mt 9,20; Mk 5,24–34 oraz Łk 8,43–44 czytamy o kobiecie cierpiącej od dwunastu lat na chroniczny krwotok. Pismo mówi: „Gdy usłyszała o Jezusie, podeszła z tyłu i dotknęła Jego płaszcza, bo mówiła sobie: ‘Żebym się choć Jego płaszcza dotknęła, a będę zdrowa’”. A Jezus powiedział do niej: „Twoja wiara cię ocaliła”. (por. Mt 9,20–22)

Kilka rozdziałów dalej, w Mt 14,35–36, czytamy: „A gdy ludzie z owej miejscowości poznali Go, rozesłali wieść po całej okolicy. Przynoszono do Niego wszystkich chorych i proszono, żeby im pozwolił dotknąć choćby frędzli Jego płaszcza. A wszyscy, którzy Go dotknęli, odzyskali zdrowie”.

Możemy przypuszczać, że skoro w Mt 9 kobieta została uzdrowiona, dotykając frędzli (tzitzit) Jego szaty, to wieść o tym rozeszła się i ludzie z Mt 14 naśladowali jej wiarę i czyn. Nie wiemy tego na pewno, lecz wiemy jedno: tzitzit symbolizuje Słowo Boże, a oto pośród tłumu stało Słowo Boże wcielone – Ten, który w ciele wypełnił doskonale wszystkie 613 przykazań. Samo dotknięcie Żywego Słowa, poprzez dotknięcie tzitzit, przyniosło uzdrowienie wielu.

Wieczerza Pańska – część większego wspólnego posiłku
W większości współczesnych kościołów Wieczerza Pańska stanowi oddzielną część nabożeństwa. W I wieku była ona integralną częścią wspólnego posiłku. W Mt 26,26 czytamy: „A gdy oni jedli, Jezus wziął chleb i odmówiwszy błogosławieństwo, połamał i dał uczniom, mówiąc: ‘Bierzcie i jedzcie, to jest Ciało moje’”. Mk 14,22:  „A gdy jedli, wziął chleb…”.

W kościołach domowych jedzenie było czymś naturalnym i w wielu kulturach do dziś przypomina sposób, w jaki Jezus obchodził pierwszą ‘Wieczerzę Pańską’. To właśnie wspólne posiłki przyczyniły się do szybkiego rozprzestrzeniania się chrześcijaństwa w całym Imperium Rzymskim, ponieważ kultury żydowska, grecka i rzymska opierały swoje życie społeczne na takich zgromadzeniach w I wieku. Gdy Żydzi, Grecy i Rzymianie stawali się chrześcijanami, w sposób naturalny włączali Chrystusa w swoje wspólne posiłki, które praktykowali przez całe życie.

W judaizmie Żydzi nie jadali wspólnie z poganami, lecz mieli własne posiłki wspólnotowe. Rzymianie z kolei patrzyli z góry na Greków, jednak każda z tych kultur posiadała swoje własne tradycje wspólnego spożywania posiłków. Dobrym przykładem momentu, w którym te światy zaczęły się przenikać, jest opisany w Dziejach Apostolskich, rozdział 18 – moment powstania Kościoła w Koryncie. Paweł przyprowadził do Jezusa wielu Żydów z tamtejszej synagogi, a ponieważ nie mógł już tam nauczać, spotkania zaczęły odbywać się w domu Rzymianina imieniem Justus. Pismo mówi nam również: „i wielu Koryntian, Greków, uwierzyło i przyjęło chrzest”. Później, w 1 Kor (11,17–34), czytamy, że niektórzy członkowie tej wspólnoty, złożonej z ludzi różnych ras i warstw społecznych, odmawiali wspólnego spożywania posiłków z pozostałymi.

Dla Rzymian posiłek wspólnotowy był otwarty dla rodziny, przyjaciół i sąsiadów, lecz jednocześnie ściśle podzielony według statusu społecznego i majątkowego. U Greków zazwyczaj zapraszano jedynie elitę, podczas gdy ludzie ubożsi byli odsuwani na margines. U Żydów natomiast do stołu zapraszano wyłącznie Żydów. Wspólny posiłek służył wspominaniu historii, jednoczeniu się wokół spraw Bożych, umacnianiu własnej tożsamości oraz wzmacnianiu więzi rodzinnych i społecznych. A teraz wyobraźmy sobie te trzy kultury zasiadające razem przy jednym stole. Wszyscy byli nowymi wierzącymi w Jezusa, a każdy z nich niósł ze sobą własne oczekiwania co do tego, jak taki posiłek powinien wyglądać. Co więcej, Korynt był miastem portowym, a powszechnie wiadomo było, że pracownicy umysłowi nigdy nie mieszali się tam z robotnikami portowymi, marynarzami czy właścicielami sklepów. Nic więc dziwnego, że pierwszy list Pawła do Koryntian porusza co najmniej dziesięć poważnych problemów! Przynajmniej trzy z nich dotyczyły właśnie podziałów na zamknięte, odizolowane grupy, które nie chciały mieć nic wspólnego z innymi, oraz wynikających z tego konfliktów i napięć.

Paweł zebrał to wszystko w jedną całość w 1 Kor 11,17–34, pisząc do nich, aby skierować ich uwagę na prawdziwy powód, dla którego się gromadzili: na świętowanie życia, ofiary oraz obietnic Jezusa Chrystusa. W istocie wzywał ich, by odłożyli na bok to, co ich dzieliło – swoje uprzedzenia, utarte wyobrażenia o tym, jak powinien wyglądać tradycyjny posiłek wspólnotowy – i skupili się na Jezusie. Przypomina im to, co, jak sam mówi, otrzymał bezpośrednio od Pana: aby brać chleb, który symbolizuje złamane ciało, oraz wino, które symbolizuje przelaną krew, i spożywać je wspólnie, razem.

Paweł ostrzegł tych, którzy decydowali się oddzielać od pozostałych, mówiąc: „Dlatego wielu wśród was jest słabych i chorowitych, a niemało także umarło przedwcześnie, ponieważ nie rozpoznaliście właściwie Ciała Pańskiego”. W tym kontekście „rozpoznanie Ciała Pańskiego” nie dotyczy uzdrowienia fizycznego, lecz Ciała Chrystusa, Kościoła. Chodzi o to, że Chrystus umarł i zmartwychwstał zarówno dla Żyda, Greka, jak i Rzymianina. Gdy odłoży się na bok różnice rasowe, społeczne i życiowe doświadczenia osób obecnych w jednym pomieszczeniu, można wtedy skupić się na tym, co Jezus uczynił dla każdego z nich. To właśnie tworzy prawdziwy posiłek wspólnotowy.

Jeśli więc należysz do kościoła domowego, albo uczestniczysz w studium biblijnym czy grupie modlitewnej, rozważ coś takiego: zjedzcie wspólnie posiłek, a gdy wszyscy już trochę pojedzą, wciąż rozmawiając, dzieląc się i będąc razem, w pewnym momencie w prosty, naturalny sposób podajcie sobie chleb oraz sok lub wino. Zwróć uwagę wszystkich na bogactwo rozmów, które się toczą, na to, jak Jezus zbawił każdego z obecnych, bez względu na to, kim byli i skąd pochodzili, kierując się wyłącznie miłością do każdego z nich. Następnie, po chwili refleksji i uporządkowania serca, spożyjcie chleb i wypijcie wino… po czym wróćcie do rozmów, refleksji oraz wzajemnej wdzięczności za każdą obecną osobę.

Wiele błogosławieństw.

John Fenn

Przemyślenia różne – 3

Uczta weselna i zewnętrzna ciemność

John Fenn
Tłum. Tomasz S.
W przypowieści o uczcie weselnej z Mt 22,1–14 goście zostają zgromadzeni, lecz jeden z nich nie ma na sobie szaty weselnej. Zapytany o powód, milczy. Zapada decyzja, aby wyrzucić go na zewnątrz, w ciemności, gdzie jest płacz i zgrzytanie zębów. Jezus kończy przypowieść słowami: „Bo wielu jest powołanych, lecz mało wybranych”.

Przypowieść rozpoczyna się słowami: „Królestwo niebieskie podobne jest do króla, który wyprawił ucztę weselną swemu synowi”. Jezus wyraźnie mówi tu o Ojcu i o sobie samym. W wersecie 3 czytamy, że król posłał swoje sługi, aby zaprosili zaproszonych na ucztę, lecz ci nie chcieli przyjść. W I wieku istniał zwyczaj, że gospodarz wysyłał przypomnienia o zbliżającym się wielkim dniu. W wersetach 4–5 dowiadujemy się, że król posłał kolejne sługi, oznajmiając zaproszonym, że wszystko jest już gotowe, że przygotowano ucztę. „Lecz oni zlekceważyli to” – dosłownie: nie zwrócili uwagi na zaproszenie – i wrócili do swoich pól oraz do swojej pracy.

W wersetach 6–7 czytamy, że niektórzy z zaproszonych znieważyli posłańców, a nawet niektórych z nich zabili. Król rozgniewał się i posłał swoje wojska, aby zgładziły zabójców i zniszczyły ich miasto. Jest to oczywiste nawiązanie do sposobu, w jaki prorocy Starego Testamentu byli traktowani przez niewierzących Żydów Izraela. Dlatego w wersetach 8–10 król poleca swoim sługom zaprosić tych, którzy pierwotnie nie byli zaproszeni – w przypowieści są to poganie – i mówi, aby zaprosili zarówno dobrych, jak i złych.

W wersetach 11–12 król zauważa człowieka, który nie ma na sobie szaty weselnej, i pyta go, jak wszedł na ucztę a ten wtedy zaniemówił.

Szaty weselne na Wschodzie|
W tamtych czasach istniał zwyczaj, że król wyprawiając wesele, podobnie jak gospodarz w „zwykłym” weselu, zapewniał wszystkim gościom lekkie, lniane okrycie wierzchnie. Zwyczaj ten w pewnej formie przetrwał do dziś, na przykład w Chinach, gdzie nowożeńcy często wręczają gościom specjalne weselne okrycia lub inne dary jako wyraz wdzięczności za przybycie. W czasach Jezusa zarówno królowie, jak i gospodarze zwykłych wesel dawali gościom takie lniane szaty, aby wszyscy byli odpowiednio ubrani i aby panowała równość – wszyscy wyglądali tak samo, niezależnie od statusu społecznego. Noszenie ofiarowanej szaty weselnej oznaczało, że na uczcie nie było hierarchii ani różnic społecznych: król lub gospodarz czynił wszystkich równymi w tym dniu radości, aby mogli swobodnie przebywać razem.

Człowiek bez szaty weselnej wyróżniał się natychmiast, co jasno wskazywało, że próbował dostać się na ucztę na własnych warunkach. Jest to obraz osoby, która próbuje „zapracować” sobie drogę do nieba, na Ucztę Weselną Baranka. Człowiek ten otrzymał możliwość wyznania, lecz zaniemówił. Ps 107,2 mówi: „Niech tak mówią odkupieni przez Pana”. On jednak milczał. Nie był odkupiony, a mimo to próbował wejść na ucztę weselną – obraz nieba – o własnych siłach. Rz 10,9–10, napisany wiele lat po przypowieści Jezusa, mówi, że wierzymy sercem, lecz wyznanie ustami prowadzi do zbawienia. Milczenie tego człowieka oznaczało, że nie był zbawiony.

Ciemności zewnętrzne
Król kazał więc pochwycić człowieka i wyrzucić go w „ciemności zewnętrzne”, gdzie jest płacz i zgrzytanie zębów. W tamtych czasach, podobnie jak dziś w wielu częściach świata, nie było oświetlenia ulicznego. Sala uczty była jasno oświetlona licznymi lampami oliwnymi, lecz ulice pozostawały pogrążone w ciemności. Określenie „ciemności zewnętrzne” było w I wieku wyrażeniem używanym w sytuacji, gdy ktoś został wyrzucony z domu lub z miejsca, gdzie coś się działo i oznaczało dosłownie: „wyrzucony na ulicę”, „wyrzucony za drzwi”. Taka osoba znajdowała się wcześniej w oświetlonym miejscu, a nagle była wyrzucona w ciemność. Zwrot „płacz i zgrzytanie zębów” opisywał silną złość i frustrację. We współczesnych realiach można to porównać do człowieka wyrzuconego z pubu, baru czy restauracji, który stoi na ulicy, przeklina i pluje w gniewie na swój los. Były to jednak konsekwencje jego własnych działań – to one sprawiły, że go wyrzucili.

W przypowieści to obraz ludzi niezbawionych, pozostających na zewnątrz i patrzących na tych, którzy chętnie przyjęli zarówno zaproszenie, jak i szatę weselną ofiarowaną przez gospodarza.

Możesz przypomnieć sobie Rdz 3,21, gdzie czytamy, że Pan Bóg sporządził dla Adama i Ewy odzienie ze skór i przyodział ich, zakrywając ich grzeszną nagość. Ef 5,27 mówi, że Chrystus umiłował Kościół, aby „stawić go przed sobą jako chwalebny Kościół, niemający skazy czy zmarszczki”. W Ap 19,7–14 czytamy o wierzących w niebie, na Uczcie Weselnej Baranka: „I dano jej bisior lśniący i czysty, bisior bowiem oznacza sprawiedliwe czyny świętych”. Ci sami święci w wersecie 14, nadal odziani w swoje weselne szaty, towarzyszą Panu na koniach podczas Jego powrotu (Armagedon).

Continue reading

Koniec aborcji, część 1

David Servant
Gdyby ktoś napisał artykuł w londyńskim „Timesie” w pierwszym roku jego publikacji, 1785, zatytułowany „Koniec handlu niewolnikami”, żaden czytelnik nie potraktowałby go poważnie. Wielka Brytania dominowała w atlantyckim handlu niewolnikami przez 200 lat. Niewolnictwo było zakorzenioną instytucją.
Jednak w 1787 roku niewielka grupa kwakrów i anglikanów abolicjonistów zaczęła działać na rzecz wpływania na opinię publiczną. Ostatecznie dołączył do nich polityk, który odrodził się, William Wilberforce, i w 1791 roku przedstawił parlamentowi swój pierwszy projekt ustawy o zniesieniu handlu niewolnikami w Anglii. Projekt ten został zdecydowanie odrzucony.

Prawie co roku, przez następne 20 lat, Wilberforce zgłaszał wniosek o zniesienie niewolnictwa, który był odrzucany w głosowaniu. Ta długotrwała batalia została dobrze zilustrowana w jednym z moich ulubionych filmów, „ Amazing Grace” . Wytrwałość Wilberforce’a została ostatecznie nagrodzona w 1807 roku, kiedy parlament zagłosował za zniesieniem handlu niewolnikami. Samo niewolnictwo zostało zniesione przez parlament dopiero po kolejnych 26 latach, w 1833 roku.

To była 46-letnia walka. Przez pierwsze 45 lat sumienia każdego brytyjskiego parlamentarzysty stały po stronie Wilberforce’a, ale większość kurczowo trzymała się swoich usprawiedliwień dla niewolnictwa – opartych na rozmaitych kłamstwach, którymi posługiwali się, by ukryć prawdę. Ostatecznie jednak prawda – która była równie prawdziwa przez wszystkie te 46 lat – zwyciężyła.
Oczywiste jest, że zniesienie niewolnictwa w Anglii w 1833 roku moralnie potępiło wszystkich, którzy sprzeciwiali się zniesieniu niewolnictwa w ciągu poprzednich 46 lat. Utwierdziło ich to w przekonaniu, że znaleźli się po złej stronie historii.

W Ameryce Północnej niewolnictwo było legalne we wszystkich Trzynastu Koloniach, gdy w 1776 roku podpisano Deklarację Niepodległości, ale wkrótce potem w większości stanów północnych uchwalono ustawy abolicjonistyczne. Prawdopodobnie znasz dalszą część historii. W 1863 roku prezydent Abraham Lincoln podpisał proklamację emancypacji, legalnie uwalniając 4 miliony czarnoskórych niewolników, a wojna domowa, która pochłonęła 750 000 istnień ludzkich, zakończyła się dwa i pół roku później.

Cała walka abolicjonistów w Stanach Zjednoczonych trwała około 85 lat. Wszyscy obywatele amerykańscy, którzy sprzeciwiali się abolicji w ciągu tych 85 lat, stłumili wewnętrzny głos, który nieustannie nakazuje wszystkim „traktować innych tak, jak sami chcieliby być traktowani”. Dziś praktycznie każdy z ich potomków jest zawstydzony – a niektórzy wręcz przerażony – tym, że ich przodkowie stanęli po złej stronie historii. To zadziwiające, że Amerykanie kiedyś posiadali niewolników.

Continue reading

Przemyślenia różne – 2

John Fenn
Tłum.: Tomasz S.
W czasie, gdy pełniłem funkcję dyrektora szkoły biblijnej w dużym megakościele – było to około 1998 lub 1999 roku – podczas tygodniowej konferencji gościliśmy bardzo znaną nauczycielkę. Z racji zajmowanego stanowiska Barb i ja siedzieliśmy w pierwszym rzędzie, zaledwie kilka miejsc od pastora. W pewnym momencie mówczyni zwróciła się do zgromadzonych, wzywając ich, aby podeszli do przodu i złożyli na podium 100 dolarów w gotówce lub czeki wystawione bezpośrednio na jej nazwisko – jako „akt wiary”. Używam słowa wezwała jedynie z grzeczności. W rzeczywistości było to krzykliwe nagabywanie, pełne nacisku, emocjonalnej presji i moralnego potępienia wobec tych, którzy mogliby się nie podporządkować. Przekaz był jednoznaczny: ten gest miał otworzyć drogę do otrzymania od Boga tego, czego dana osoba najbardziej pragnęła – uzdrowienia, przełomu finansowego, zbawienia bliskiej osoby lub jakiejkolwiek innej odpowiedzi na modlitwę.

Barb i ja byliśmy głęboko poruszeni, wręcz wstrząśnięci skalą tej manipulacji. Nasze oburzenie spotęgowało się jeszcze bardziej, gdy zobaczyliśmy, jak starsi członkowie zespołu przywódczego kościoła wstają i bez wahania spełniają to żądanie. Ku mojemu ogromnemu wstydowi również ja wstałem i położyłem czek na podium – był to, jak się później okazało, ostatni w moim życiu akt uległości z powodu „strachu przed ludźmi”. Wracając na swoje miejsce, spojrzałem na pastora z gniewem i rozczarowaniem, pragnąc, by przerwał to przedstawienie. Jednocześnie jednak czułem wyraźną presję – zarówno z jego strony, jak i ze strony mojego bezpośredniego przełożonego, pastora pomocniczego – by się dostosować.

Jakiś czas po tamtych spotkaniach odebrałem telefon, którego obawiałem się najbardziej. Gdy na wyświetlaczu telefonu biurowego zobaczyłem numer pastora, dosłownie zamarłem. W tej samej chwili Pan przemówił do mnie jasno i wyraźnie:
„To Ja umieściłem cię w tym miejscu i tylko Ja mogę cię stąd usunąć”. Strach przed zwolnieniem natychmiast zniknął, a jego miejsce zajął głęboki pokój. Odebrałem telefon  (nie zostałem zwolniony).

Sedno nauczania w rodzaju: „Daj 100 dolarów, a otrzymasz odpowiedź na swoją modlitwę”, sięga korzeniami wcześniejszego nauczania nurtu Słowo Wiary o tak zwanym „stokrotnym zwrocie”.

Wyrażenie to pochodzi z Mk 4,1–20, z przypowieści o siewcy. W wersetach 1–8 Jezus opowiada o ziarnie rzucanym na różne rodzaje gleby: jedno padło na drogę i zostało wydziobane przez ptaki; inne trafiło na grunt skalisty i choć szybko wykiełkowało, uschło z braku głębokiej ziemi; kolejne padło między ciernie, które je zagłuszyły, tak że nie wydało owocu. Wreszcie inne ziarno padło na ziemię dobrą i wydało plon – trzydziestokrotny, sześćdziesięciokrotny i stokrotny.

Na osobności, w wersetach 13–20, Jezus wyjaśnia uczniom znaczenie tej przypowieści. Gleba symbolizuje ludzkie serce, a jej różne stany opisują to, co Słowo – którym sam Jezus jest – zastaje, gdy zostaje zasiane w człowieku. Dobra ziemia, jak podkreśla ponownie w wersecie 20, wydaje plon: „trzydziestokrotny, sześćdziesięciokrotny, stokrotny”. Dalsza część rozdziału, aż do wersetu 34, rozwija ten sam temat. Jezus przestrzega, by uważać na to, czego słuchamy, i przypomina, że otrzymamy od niego odpowiednio do tego, jak ważne są dla nas sprawy Boże (w.24).

Nauczyciele nurtu Słowo Wiary wyrwali jednak pojęcie „stokrotnego zwrotu” z jego kontekstu i przekształcili je w mechaniczne nauczanie o dawaniu: „daj, aby dostać”. Według tej logiki, jeśli ofiarujesz 10 dolarów, Bóg odda ci 100 albo nawet 1000. Jest to całkowite wypaczenie sensu słów Jezusa.

Continue reading

Bluźnierstwo przeciwko Duchowi Świętemu w jego żydowskim kontekście

Dr Eli Lizorkin-Eyzenberg

Czym jest grzech niewybaczalny — i czy można być jego winnym?

W dwunastym rozdziale Ewangelii Mateusza Jezus uzdrawia człowieka opętanego przez demona, który był niewidomy i niemy. Gdy został uzdrowiony, mógł widzieć i mówić. Tłumy zareagowały zdumieniem: „Czy nie jest to Syn Dawida?” (Mt 12,22–23). Faryzeusze jednak odpowiedzieli:

„On wyrzuca demony tylko mocą Belzebuba, przywódcy złych duchów” (Mt 12,24).

Belzebul jest żydowskim określeniem polemicznym skierowanym przeciwko Baalowi. Oryginalny kananejski tytuł to Baʿal Zebûl („Książę Baal” lub „Pan Wzniosłego Przybytku”). Filistyńskie bóstwo z 2 Księgi Królewskiej (2 Krl 1) nosiło imię Baʿal-Zebûb („Pan Much”). Żydzi okresu Drugiej Świątyni celowo zmienili tę nazwę na Beelzebul, wykorzystując hebrajskie/aramejskie זֶבֶל („gnój”), tworząc pogardliwe określenie „Pan Gnoju”. Większość rękopisów Nowego Testamentu zachowuje tę polemiczną formę.
Jezus odpowiedział rozumowaniem i przykładami (Mt 12,25–29), a następnie powiązał swoje działanie w mocy Ducha bezpośrednio z nadejściem Królestwa Bożego:

Lecz jeśli Ja wyrzucam demony mocą Ducha Bożego (πνεῦμα τοῦ θεοῦ), to istotnie przyszło do was Królestwo Boże” (Mt 12,28).

Kontekst
Jezus dokonywał publicznych znaków, przede wszystkim uzdrowień i egzorcyzmów, mocą Ducha Bożego (Mt 12,28; Mk 1,27). Niektórzy z jego żydowskich krytyków, posiadający autorytatywną pozycję w społeczności, aktywnie mu się sprzeciwiali. Publicznie zniesławiali i oczerniali jego działalność, zręcznie przedstawiając dzieło Boga Izraela dokonujące się w Chrystusie jako działanie demoniczne. Nie były to zwykłe głosy z tłumu; należeli oni do judejskiej struktury autorytetu obecnej również w regionie Galilei. Sam Jezus później potwierdził ich pozycję:

Na katedrze Mojżesza zasiedli uczeni w Piśmie i faryzeusze. Czyńcie więc i zachowujcie wszystko, co wam polecą…” (Mt 23,1–2)

W Ewangelii Mateusza, rozdziale dwunastym, ich oskarżenie wobec Jezusa miało jasny cel: odwieść jak najwięcej ludzi od pójścia za nim jako Mesjaszem, a tym samym zamknąć wielu drogę do Królestwa Bożego. Jezus jasno to wyraził:

Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze, obłudnicy! Zamykacie bowiem ludziom Królestwo Niebieskie; sami nie wchodzicie i nie pozwalacie wejść tym, którzy wchodzą” (Mt 23,13).

W tym krytycznym momencie historii zbawienia niektórzy faryzeusze publicznie sprzeciwili się widocznemu działaniu Boga w Chrystusie, przypisując je sferze demonicznej. W ten sposób niewłaściwie użyli swojego duchowego autorytetu i wprowadzili nieświadomych ludzi w błąd, uniemożliwiając im wejście do Królestwa Bożego. Co ciekawe, Ewangelie często przedstawiają faryzeuszy w pozytywnym świetle, pomimo ostrej krytyki. Na przykład Nikodem broni Jezusa (J 7,50–51), a pewni faryzeusze ostrzegają go przed Herodem (Łk 13,31). Gamaliel, faryzeusz, wypowiada się roztropnie w obronie ruchu Jezusa i jego apostołów, wyraża swoje wątpliwości, ale postępuje mądrze, unikając bluźnierstwa przeciwko Bogu (Dz 5,34–39).

Continue reading

Koniec mizoginii część1

David Servant
MIzoginia to słowo, które wydaje się być coraz częściej słyszane w dzisiejszych czasach. Pochodzi od dwóch greckich słów: miso , oznaczającego „nienawiść”, i gunē , oznaczającego „kobiety”. Nie trzeba jednak nienawidzić kobiet, aby być mizoginem, ponieważ współczesna definicja została rozszerzona o „niechęć, pogardę lub głęboko zakorzenione uprzedzenie do kobiet (lub dziewcząt)”.
Mizoginia to wszechobecne zło, które istniało od zarania dziejów ludzkości i ma się dobrze w dzisiejszym świecie. Wkrótce przedstawię kilka przykładów.
Dobra wiadomość jest taka, że ​​mizoginia jest czymś, co Jezus właśnie wykorzenia z ziemi. Obecnie to wykorzenienie jest ograniczone, ponieważ Jezus przemienia tylko tych, którzy w Niego wierzą.

Jednak ostatecznie mizoginia, podobnie jak wszelka nienawiść i uprzedzenia, przestanie istnieć. Pismo Święte obiecuje, że w przyszłości Bóg stworzy „nowe niebo i nową ziemię, w których zamieszka sprawiedliwość” (2 P 3,13). Tylko ci, którzy nawrócili się, uwierzyli w Pana Jezusa Chrystusa i zostali przemienieni przez Jego Ducha Świętego, będą zamieszkiwać ten nowy świat.

Co więcej, Jezus objawił, że w Jego przyszłym królestwie nie będzie małżeństw, lecz że Jego naśladowcy będą „jak aniołowie w niebie” (Mt 22,30). Z tego wnioskujemy, że przyszłe ciała wierzących będą bezpłciowe, co uniemożliwi mizoginię. Wtedy nastąpi ostateczne wypełnienie tego, co już jest prawdą w Chrystusie, że „nie ma już mężczyzny ani kobiety, wszyscy bowiem jesteście kimś jednym w Chrystusie Jezusie” (Gal 3,28).

Jeśli więc pragniesz końca mizoginii na świecie (a także wszelkich innych form niesprawiedliwości), Jezus jest twoją odpowiedzią. Obiecał: „Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem oni będą nasyceni” (Mt 5,6). Jak pisałem w poprzednim artykule o rasizmie, to tragiczne, że tak wielu ludzi na naszej planecie pragnie końca wszelkiego zła i egoizmu, ale odrzuca jedyne sprawdzone rozwiązanie.

Zwróć uwagę, że plan Jezusa na przyszłą, sprawiedliwą utopię zaczyna się od zmiany mnie i ciebie. Zanim naprawimy cały świat, musimy najpierw naprawić samych siebie.

Dwa przykłady mizogini
Chciałbym najpierw przeanalizować kilka prawdziwych i fałszywych przykładów mizoginii. Jeśli potrafimy ją precyzyjnie zidentyfikować, mamy większą szansę, by się jej przeciwstawić. Mamy też większą szansę, by nie dać się zwieść tym, którzy błędnie nazywają innych mizoginami, a nawet uświadomić sobie, że ci , którzy tak szybko błędnie nazywają innych mizoginami, sami są mizoginami. Zacznijmy od przykładu mizoginii z historii USA.

Choć dziś trudno nam to pojąć, przez 144 lata – między 1776 a 1920 rokiem – Amerykanki nie miały prawa głosu. W 1878 roku senator Aaron Sargent przedstawił Kongresowi poprawkę do Konstytucji Stanów Zjednoczonych o prawach wyborczych kobiet. Najwyraźniej więc kwestia praw wyborczych kobiet była poruszana już w 1878 roku.
Trzeba było jednak czekać kolejne 42 lata, zanim odważne kobiety zorganizowały się i walczyły o prawo do głosowania, zanim poprawka senator Sargent została przyjęta jako 19. poprawka. A tym, z czym walczyły i co pokonały, była mizoginia, głęboko zakorzenione uprzedzenie do kobiet.

Continue reading

Krzyki maltretowanych


10 lutego 2026

Oryg.: TUTAJ
Słyszę je dziś głęboko w moim duchu. Zaczęło się wczoraj, podczas modlitwy z przyjaciółmi. Słyszałem tysiące głosów wołających do Boga: „Jak długo, Panie?”. To był krzyk cierpienia tych, którzy byli wykorzystywani, oszukiwani i wykorzystywani przez potężnych, podstępnych i oprawców.

Rozdziera mi serce. Przez ostatnie cztery lata miałem okazję siedzieć z wieloma ludźmi w takim bólu, którzy, nie z własnej winy, zostali wykorzystani dla czyjejś korzyści lub chwilowej rozrywki.

I nie mówię tylko o świecie. Czy słyszeliście o objawieniach w ostatnich kilku tygodniach lat milczenia ze strony przywódców Bethel, kiedy owce były oszukiwane i wykorzystywane? Czy niczego nie nauczyli się z ujawnienia w IHOP w Kansas City ? Nie dziwią mnie już środki, do których ludzie posuwają się, aby oszukać lub wykorzystać owce, ani to, co inni robią, aby to ukryć w imię lojalności. Dziesiątki tak zwanych proroczych i apostolskich „liderów” wiedziały o proroczym oszustwie i wykorzystywaniu seksualnym i nic nie powiedziały. Teraz przepraszają, tłumacząc, dlaczego nie chronili owiec, ale ci, którzy milczeli, są tak samo winni jak ten, kto popełnił te czyny.

Jeśli potrafisz podążać za Jezusem nawet przez kilkanaście lat i nie uważasz tego zachowania za nie do pomyślenia, to naprawdę musisz zadać sobie pytanie, za kim podążałeś. Jan nie mógł napisać tego jaśniej: „ Umiłowani, miłujmy się wzajemnie, ponieważ miłość jest z Boga. Każdy, kto miłuje, narodził się z Boga i zna Boga. Kto nie miłuje, nie zna Boga, bo Bóg jest miłością”. Jeśli potrafisz milczeć, gdy ludzie są wykorzystywani i maltretowani, nie masz pojęcia, kim jest Bóg. Ci, którzy dobrze znają Boga, dobrze kochają złamanych.

Continue reading