Category Archives: Autor

Autorzy artykułów

Ostatni będą pierwszymi

Odkryj, w jaki zadziwiający sposób Bóg zmienia dotychczasowy stan rzeczy.

dr. Eli Lizorkin-Girzhel

Wiele ważnych historii z Księgi Rodzaju konsekwentnie podważa zasadę primogenitury – starożytną normę kulturową, zgodnie z którą pierworodny syn dziedziczy majątek, tytuł i autorytet rodziny, pozostawiając młodsze rodzeństwo z ograniczonymi perspektywami. Poprzez wielokrotne wywyższanie młodszego lub mniej uprzywilejowanego rodzeństwa, Księga Rodzaju ukazuje boski wzorzec, który podważa ludzkie oczekiwania, potwierdzając autorytet Boga do wybierania mało prawdopodobnych, aby spełnić swoje obietnice. Dla tych, którzy czują się pomijani lub marginalizowani, te historie dają głęboką nadzieję: Bóg dostrzega potencjał tam, gdzie ludzkość dostrzega słabość, przemieniając „ostatniego” w „pierwszego”, aby wypełnić swoje odkupieńcze zamierzenia.

Kain i Abel
Rywalizacja między Kainem a Ablem stanowi dramatyczny fundament tego motywu. Kain, starszy, i Abel, młodszy, składają Bogu ofiary, ale tylko ofiara Abla spotyka się z uznaniem, podczas gdy ofiara Kaina zostaje odrzucona (Rdz 4,4-5). Tekst milczy na temat tego, dlaczego Bóg preferuje ofiarę Abla, okrywając decyzję tajemnicą i podkreślając boską prerogatywę. Zazdrość Kaina przeradza się w morderczą wściekłość, kończąc życie Abla w tragicznym starciu nie o dziedzictwo, lecz o Bożą aprobatę. Abel, młodszy, zostaje wywyższony w oczach Boga, podczas gdy status Kaina jako pierworodnego okazuje się nieistotny.

Izmael i Izaak
Historia Izmaela i Izaaka dodatkowo ilustruje odrzucenie przez Boga prawa pierworództwa. Izmael, pierworodny syn Abrahama zrodzony z Hagar, ma naturalne prawo do tronu jako starszy syn (Rdz 16,1-4). Jednak Bóg wyznacza Izaaka, urodzonego później przez Sarę, na dziedzica przymierza, oświadczając: „Z Izaaka będzie nazwane twoje potomstwo” (Rdz 17,21). Wygnanie Izmaela i Hagar (Rdz 21,1-14) jest surowe według ludzkich standardów, ale umacnia Boży wybór, stawiając Bożą obietnicę ponad normy kulturowe. Wyniesienie Izaaka do rangi młodszego syna odzwierciedla łaskę Abla, wzmacniając wzorzec Boga wybierającego nieoczekiwane, aby zrealizować Swój plan.

Ezaw i Jakub
Historia Jakuba i Ezawa uwypukla temat odwrócenia, jest pełna napięcia i ludzkiej złożoności. Jeszcze przed narodzinami bliźnięta zmagają się w łonie Rebeki, co skłania ją do szukania Bożego przewodnictwa. Wyrocznia, którą otrzymuje, jest tajemnicza: „Dwa narody są w twoim łonie… jeden będzie silniejszy od drugiego” (Rdz 25,23). Tekst hebrajski jest niejednoznaczny, niejasny, czy „obfity” służy „młodemu”, czy odwrotnie, co dodaje warstw do późniejszych działań Rebeki. Ezaw rodzi się pierwszy, ale Jakub, chwytając brata za piętę, zyskuje jego imię (Jaakow, od „pięta”). Lata później Jakub wykorzystuje głód Ezawa, wymieniając miskę czerwonej soczewicy na prawo pierworództwa (Rdz 25,29-34). Impulsywne praktyki handlowe Ezawa potęgują jego małżeństwa z Hetytkami, które niepokoją Izaaka i Rebekę (Rdz 26,34-35), budząc obawy o jego przydatność do przewodzenia ich rodzinie przymierza. Chociaż Jakub nie jest bez wad, później oszukuje Izaaka, aby uzyskać błogosławieństwo pierworodnego (Rdz 27,1-40), które symbolizuje materialne błogosławieństwo dobrobytu i władzy. Jednak Izaak zawsze zamierzał błogosławieństwo przymierza Abrahama – ziemię obiecaną i potomstwo – dla Jakuba (Rdz 28,3-4), potwierdzone przez Boga w śnie Jakuba o niebiańskich schodach (Rdz 28,13-14).

Zerach i Perec
Krótka, ale barwna historia Pereca i Zeracha odzwierciedla ten schemat w jednym, dramatycznym momencie. Gdy Tamar rodzi się, Zerach wyciąga rękę, naznaczona zostaje szkarłatną nicią, symbolizującą pierworodztwo (Rdz 38,27-30). Jednak Perec pojawia się pierwszy, domagając się pierwszeństwa. Boska wola sprawia, że ​​szkarłatna nić, ludzka próba określenia priorytetu, staje się nieistotna, niczym Jakub wypierający Ezawa. Niespodziewane pojawienie się Pereca ma znaczenie jako przodka Dawida (Rut 4,18-22), wiążąc to odwrócenie z szerszym Bożym planem przymierza.

Bracia i Józef
Narracja Józefa rozszerza motyw, wpisując go w szerszą dynamikę rodzeństwa. Jako jeden z młodszych synów Jakuba, Józef otrzymuje Bożą łaskę poprzez sny, które zapowiadają jego dominację (Rdz 37,5-11). Jego bracia, zazdrośni o miłość ojca i wizje Józefa, zdradzają go, sprzedając w niewolę. Jednak Bóg kieruje dojściem Józefa do władzy w Egipcie, gdzie jego bracia ostatecznie oddają mu pokłon (Rdz 50,18), spełniając jego marzenia. W przeciwieństwie do krótkowzrocznego handlu Ezawa, wytrwałość Józefa jest zgodna z Bożą Opatrznością, pozwalając mu uratować rodzinę przed głodem. Pierworodny Ruben odchodzi w zapomnienie, a wyniesienie Józefa na szczyt podkreśla Boży wzorzec faworyzowania tego, co nieprawdopodobne.

Efraim i Manasses
Błogosławieństwo Manassesa i Efraima stanowi ostatnią, symboliczną iterację motywu z Księgi Rodzaju. Kiedy Jakub błogosławi synów Józefa, krzyżuje ręce, udzielając większego błogosławieństwa Efraimowi, młodszemu, niż Manassesowi (Rdz 48,8-20). Józef protestuje: „Nie tędy, ojcze!” – ale celowy czyn Jakuba wzmacnia prerogatywę Boga. Skrzyżowane ręce, niczym chwyt Jakuba za piętę lub szkarłatna nić Zeracha, symbolizują boskie odwrócenie, wiążąc tę ​​historię z szerszym schematem.

Aaron i Mojżesz
Poza Księgą Rodzaju, historia Mojżesza i Aarona w Księdze Wyjścia dodatkowo ilustruje odwrócenie oczekiwanych ról przez Boga (Wj 4,10-16; 7,1-7). Aaron, starszy brat, jest utalentowanym mówcą, podczas gdy Mojżesz, młodszy, wątpi w jego elokwencję, twierdząc: „Mam ociężałą mowę i język” (Wj 4,10). Z ludzkiego punktu widzenia Aaron wydaje się bardziej predysponowany do roli przywódcy, jednak Bóg wybiera Mojżesza, aby wyprowadził Izraelitów z Egiptu i zawarł z nimi przymierze na Synaju. Bóg wyznacza Aarona na rzecznika Mojżesza, oświadczając: „Będziesz dla niego jak Bóg” (Wj 4,16), ale Mojżesz pełni główną rolę wybranego przez Boga wybawiciela. To odwrócenie podkreśla Boży wzorzec, polegający na dawaniu władzy mniej uprzywilejowanym lub wątpiącym w siebie, aby wypełniali Jego zamierzenia, podważając oczekiwania dotyczące starszeństwa lub naturalnych zdolności.

Dawid i jego bracia
Wybór Dawida na króla Izraela stanowi uderzający przykład boskiego odwrócenia (1 Sm 16,1-13). Jesse przedstawia Samuelowi swoich starszych synów, zakładając, że pierworodny, Eliab, lub inni, tacy jak Abinadab czy Szamma, zostaną wybrani. Bóg jednak ich odrzuca, oświadczając: „Pan patrzy na serce” (1 Sm 16,7). Dawid, najmłodszy, pasący owce i początkowo pomijany, zostaje namaszczony na króla. Jego awans z „najmniejszego” do największego króla Izraela odzwierciedla schemat z Księgi Rodzaju, pokazując, że Bóg preferuje pokorę i nieprzewidywalność.

Lud Boży
Ten motyw odwrócenia wykracza poza jednostki, obejmując wybrane przez Boga wspólnoty. W Księdze Powtórzonego Prawa 7:7-8 Bóg wybiera Izraela nie ze względu na jego potęgę, ale dlatego, że jest on „najmniejszym ze wszystkich ludów”, które miłuje, aby wypełnić swoje przymierze z Abrahamem. Odzwierciedla to wzrost młodszego rodzeństwa w Księdze Rodzaju, gdzie Izrael uosabia „ostatnich”, którzy stali się „pierwszymi”. W Nowym Testamencie Paweł opisuje kościół w Koryncie jako „niewielu mądrych, niewielu możnych” (1 Kor 1:26-29), a jednak wybranych, by zawstydzić silnych. Podobnie jak Jakub czy Józef, wspólnoty te odzwierciedlają Boże upodobanie do pomijanych, pokazując, że Jego wzór odwrócenia kształtuje nie tylko jednostki, ale całe narody, oferując nadzieję tym, którzy czują się nic nieznaczący.

Ostateczne odwrócenie
Motyw boskiego odwrócenia znajduje swój szczyt w Jezusie Chrystusie. Narodzony w skromnym Betlejem, nie jest On ziemskim zwycięzcą (Mi 5,2). Wzgardzony i ukrzyżowany, jest „kamieniem odrzuconym przez budujących” (Ps 118,22; 1 P 2,6-7), a jednak Jego zmartwychwstanie czyni Go kamieniem węgielnym Królestwa Bożego. Jego życie i śmierć ucieleśniają przemianę „ostatnich” w „pierwszych”, nawiązując do wzorca z Księgi Rodzaju i oferując zbawienie wszystkim. W Ewangelii Mateusza 20,16 czytamy o słynnym powiedzeniu Jezusa:

Tak ostatni będą pierwszymi, a pierwsi ostatnimi”.

Ten werset pochodzi z Przypowieści o robotnikach w winnicy (Ewangelia Mateusza 20:1-16), w której Jezus naucza o Królestwie Niebios. Przypowieść pokazuje, że najmniej znaczący lub ostatni mogą zostać wywyższeni, podczas gdy wybitni lub najwcześniejsi mogą zostać poniżeni.

Wniosek
Rywalizacja rodzeństwa w Księdze Rodzaju – Kaina i Abla, Izmaela i Izaaka, Jakuba i Ezawa, Pereca i Zeracha, Józefa i jego braci oraz Efraima i Manassesa – ujawnia głęboką prawdę teologiczną: suwerenny wybór Boga często przeczy ludzkim oczekiwaniom. Księga Rodzaju wielokrotnie podważa kulturową normę pierworództwa, wywyższając młodszych, pomijanych lub tych, którzy nie mają szans na wypełnienie Jego odkupieńczych zamierzeń.

Te opowieści to nie tylko dawne spory rodzinne, ale i boskie lekcje. Przychylność Abla, wybór Izaaka, błogosławieństwo Jakuba, zdrada Pereca, wywyższenie Józefa i pierwszeństwo Efraima – wszystkie one wskazują na powtarzający się schemat – Bóg z upodobaniem wybiera słabych, by zawstydzić silnych (1 Kor 1,27). Temat ten wykracza poza Księgę Rodzaju, znajdując swoje echa u Mojżesza nad Aaronem, u Dawida nad braćmi, u Izraela wśród narodów, a ostatecznie u Chrystusa, odrzuconego Kamienia, który stał się Kamieniem Węgielnym.

Dla tych, którzy czują się zmarginalizowani lub nieadekwatni, Księga Rodzaju niesie przesłanie nadziei: Boże drogi nie są naszymi drogami. On nie ocenia wartości według kolejności urodzenia, zasług ani statusu społecznego. Jego wybory są zakorzenione w łasce, a Jego cele w odkupieniu. Czy to w impulsywnej głupocie Ezawa, cierpliwej wytrwałości Józefa, czy skrzyżowanych dłoniach Jakuba, widzimy, że Bóg pisze swoją historię poprzez to, co nieoczekiwane.

Ostatecznym odwróceniem jest Chrystus – wzgardzony i ukrzyżowany, który stał się wywyższonym Królem. W Nim ostatni stają się pierwszymi, pokorni zostają wywyższeni, a pominięci zostają powołani. Księga Rodzaju zachęca nas do zaufania Bogu, który specjalizuje się w zaskakujących odwróceniach losu, przemieniając ludzką słabość w boski triumf. Trzymajmy się mocno Jego obietnic, bo On jest wierny w ich spełnieniu – często w sposób, którego najmniej się spodziewamy.

Od autora: Naprawdę potrzebuję Twojego wsparcia, aby ta posługa mogła się rozwijać. Proszę, rozważ jednorazową darowiznę lub, jeszcze lepiej, comiesięczną wpłatę, która pozwoli mi skupić się bardziej na nauczaniu, a mniej na administracji. Twoje wsparcie naprawdę zmienia życie wierzących i poszukujących na całym świecie. KliknijTUTAJ lub poniżej.

Król Karol po prostu porzucił chrześcijaństwo

Król Karol po prostu PORZUCIŁ chrześcijaństwo: Co NAPRAWDĘ oznacza „Obrońca Wiary”.
Islam będzie teraz jeszcze bardziej chroniony i broniony przed poważnymi obawami i krytyką w Wielkiej Brytanii — wszystko w imię „różnorodności i inkluzywności”.
Raymond Ibrahim
Oryg.: TUTAJ
2 lipca 2026

Coś bardzo subtelnego, ale i głębokiego, wydarzyło się właśnie w Wielkiej Brytanii.

Przez ponad 500 lat każdy angielski monarcha tytułował się „Obrońcą Wiary” (“Defender of the Faith”). Tą wiarą było oczywiście chrześcijaństwo – przez około tysiąc lat katolicyzm, a przez ostatnie 500 lat protestantyzm (1534).
Dlatego każdy raport Sovereign Grant Report opisywał władcę sprawującego władzę jako „Głowę Kościoła Anglii i Obrońcę Wiary”.
Aż do teraz. Według niedawno opublikowanego raportu Sovereign Grant Report , „Jego Wysokość [Karol] jest Najwyższym Władcą Kościoła Anglii i chroni przestrzeń wiary w tym wielowyznaniowym narodzie”.
W ten sposób Karol porzucił tradycyjny tytuł „Obrońcy Wiary”, aby stać się „Obrońcą Wiar”
(ang.: Thus, Charles has abandoned the traditional title of  “Defender of the Faith” in order to become the “Defender of the Faiths.”)

Na pierwszy rzut oka wydaje się, że jest to bezsensowne rozróżnienie – dodanie końcowego „s” powoduje zmianę liczby pojedynczej na mnogą.
W rzeczywistości ma to daleko idące konsekwencje.

Na początek, kiedy w umyśle człowieka wiara przestaje być indywidualna i staje się wieloraka, prawda ustępuje miejsca relatywizmowi (co najwyraźniej jest tutaj sednem sprawy).

Inaczej mówiąc, kiedykolwiek ktoś używa słowa „wiara” w liczbie mnogiej, jednocześnie warunkuje siebie i swoich słuchaczy, wmawiając im, że żadna religia nie jest prawdziwa – a zatem nie warto walczyć o żadną religię ani jej bronić.

W końcu, jeśli nie ma jednej wiary, lecz wiele, i jeśli wszystkie wiary sobie przeczą – a wszystkie przeczą, w różnym stopniu – to żadna wiara nie może być prawdziwa. To relatywizm 101 – całkowite wyrzeczenie się prawdy, a zatem i wiary – w liczbie pojedynczej.

W jurysprudencji islamskiej al-din (po arabsku „wiara” lub „religia”) jest synonimem islamu. Do dziś żaden poważny muzułmanin nie będzie nazywał innych wyznań din (lub adyaan w liczbie mnogiej). Dzieje się tak, ponieważ muzułmanie uznają tylko jedną prawdziwą wiarę – jeden din : islam.
Podobnie było z chrześcijanami z minionej epoki. Podczas nieustannych wojen z islamem chrześcijanie postrzegali muzułmanów nie jako wyznawców „po prostu kolejnej religii”, ale jako zwiedzionych wyznawców fałszywego proroka .
Każdy, kto myśli inaczej – jak praktycznie każdy mieszkaniec Zachodu, który mówi: „Twoja prawda jest twoją prawdą, a moja prawda jest moją prawdą” – już całkowicie porzucił pojęcie prawdy i stał się relatywistą. W tej nowo wykreowanej mentalności prawda zawsze leży w oku patrzącego.

Tak więc, jeśli król Karol przeszedł od obrony „ Wiary ” do obrony wielu wiar, to tym samym przeszedł od stwierdzenia, że ​​„prawda istnieje” – a zatem zasługuje na to, by jej bronić – do stwierdzenia, że ​​„żadna prawda nie istnieje”.

Inaczej mówiąc, jeśli w Wielkiej Brytanii istnieją teraz inne religie, których należy bronić, oznacza to, że w wierze chrześcijańskiej nie ma absolutnie nic wyjątkowego – niczego obiektywnie prawdziwego. To po prostu to, w co wierzą niektórzy – a ludzie mogą wierzyć, w co chcą.

Jak wielką różnicę robi jedna litera — jedno s .

Ale jest o wiele gorzej, o wiele bardziej nikczemnie.

Continue reading

Czy powinniśmy „wykorzystywać fragmenty Pisma Świętego” do uzasadniania Bożych działań?

Jadąc przez Ozark, by spędzić jeden z nielicznych dni na wędkowaniu w moim ulubionym strumieniu pstrągowym, przeczytałem na przykościelnym znaku:

„Szukaj w Słowie Bożym obietnic, które odpowiadają Twoim prośbom,
a potem przypominaj Mu o tym, co obiecał”.

Prawdopodobnie powinienem był skupić się na perspektywie wspaniałego dnia nad strumieniem pstrągowym, ale najwyraźniej nie potrafię zignorować mojej skłonności do czytania tego, co niektórzy mówią o Bogu i Jego Słowie, a potem myślenia: „Hę?”.

Czy naprawdę tak mamy karmić się żywym, ożywiającym Słowem Bożym?
Czy naprawdę mamy decydować o wszystkim, co chcielibyśmy, aby Bóg nam dał, a potem szukać wyrwanych z kontekstu „tekstów dowodowych”, aby uzasadnić nasze prośby?
Czy mądrze jest myśleć o sobie jako o tym, kto powinien przypominać Wszechmogącemu Bogu o tym, co moim zdaniem „obiecał”?
Czy ma On problemy z pamięcią i potrzebuje, abyśmy przypominali Mu o tym, co natchnął ludzi, by napisali w Jego imieniu?

Continue reading

Zgadnij, kto napisał ten niezwykły list?


Frank Viola
29 czerwca 2026 r.

„Nasz syn dobrze sobie radził. Uczęszczał do dobrych szkół i ukończył je z wyróżnieniem. Przez jakiś czas służył też w wojsku. Miał przed sobą obiecującą karierę.

Niestety, dołączył do wschodniej sekty religijnej. Członkowie tej sekty nieustannie go odwiedzają. Dali mu nowych, dziwnych przyjaciół, nowe, dziwne słownictwo i, cóż, on po prostu jest inny.
Większość czasu spędza z członkami tej sekty i uważa ich za swoją nową rodzinę. Jest z nimi bliżej niż z własną krwią.

Nieustannie dzielą się swoimi dziwacznymi przekonaniami z każdym, kto zechce ich słuchać. Spędza czas z najgorszymi ludźmi: przestępcami, narkomanami i bezdomnymi.

Sprzedał wiele ze swoich dóbr i żyje bardzo skromnie. Mówi nam, że on i inni wyznawcy jego religii dzielą się swoim majątkiem i dużo rozdają ubogim.

Zerwał związek ze swoją narzeczoną i zakończył wiele przyjaźni, a wszystko z powodu swoich nowych przekonań.

Stracił również ambicję osiągnięcia sukcesu.

Już nie dołącza do nas, by świętować święta. Zmieniły się również jego preferencje rozrywkowe i wyrzekł się religii, w której go wychowaliśmy. Co więcej, nie kocha już swojego kraju tak, jak kiedyś.

Jego nowy sposób życia jest sprzeczny ze wszystkim, czego go nauczyliśmy. Jesteśmy zrozpaczeni. Straciliśmy naszego syna.

Teraz jest nieudacznikiem, wpadł w ręce dziwnego kultu i nie wiemy, co z tym zrobić.

Kto napisał ten list?

Odpowiedź: Listu nie napisał rodzic członka Moona, Hare Kryszna ani członka kultu Bramy Niebios.

Continue reading

Zakon nie został ustanowiony dla sprawiedliwych – część 3

 

John Fenn
Tłum.: Tomasz S.

Na zakończenie tej serii rozważmy te wersety:

A żądłem śmierci jest grzech, a mocą grzechu zakon” (1Kor 15:56b).

Zakon bowiem pociąga za sobą gniew” – (Rz 4:15a).

Jeśli żyjesz w religijnym legalizmie, znasz te prawdy.

Ponieważ prawo nieustannie wskazuje grzech, daje grzechowi siłę, a człowieka prowadzi do gniewu. Albo przynajmniej do jego początków – frustracji, zależnie od tego, jak bardzo ktoś przyjął legalizm. Człowiek jest zły, ponieważ nigdy nie potrafi być wystarczająco dobry dla tego, kto ustanawia zasady. Zły na samego siebie, bo myśli, że coś jest z nim nie tak, skoro nie potrafi sprostać oczekiwanym standardom.

Między legalizmem wzmacniającym grzech a wywoływaniem gniewu człowiek zaczyna popełniać błędy w życiu, a potem złości się nawet na Boga. W rzeczywistości żyjemy w czasach Nowego Testamentu i jeśli Ojciec oraz Jezus są przedstawiani przez starotestamentowe, przestarzałe „opakowanie” legalizmu, człowiek może odrzucić to opakowanie, jednocześnie głęboko pragnąc poznać swojego Ojca i Pana.

Pewien nauczyciel biblijny starego pokolenia zauważył, że kościoły, które najwięcej głosiły przeciw współżyciu przedmałżeńskiemu, miały najwięcej ciężarnych nastolatek. Te, które najgłośniej mówiły o złu alkoholu, miały najwięcej ludzi zmagających się z alkoholizmem. Życie pod religijnym systemem prawa daje grzechowi siłę. Rodzi gniew. Im większa surowość, tym więcej gniewu. Jeśli dziecko dorasta pod bardzo surowym ojcem, który widzi wyłącznie błędy, zacznie robić złe rzeczy, a między ojcem a synem pojawi się gniew. Po latach mogą powiedzieć, że dziecko próbowało zwrócić uwagę rodzica albo zdobyć jego aprobatę. Ale to legalistyczne podejście do wychowania faktycznie wzmacniało jego grzech.

Omówiliśmy już fakt, że prawo nie zostało dane dla sprawiedliwego człowieka oraz że było wychowawcą prowadzącym nas do Chrystusa. W kontekście Pawła wychowawca był mistrzem w swoim fachu – dziś powiedzielibyśmy: mistrzowski stolarz, mechanik, elektryk czy hydraulik. Uczeń pozostawał pod opieką mistrza i uczył się zawodu. Takiej analogii używa tutaj Paweł. Jego myśl w Ga 3 jest taka, że kiedy kończymy naukę jako uczniowie czy praktykanci, nie potrzebujemy już naszego wychowawcy – prawa Mojżeszowego.

Continue reading

Zakon Mojżeszowy nie został ustanowiony dla sprawiedliwych – część 2

John Fenn
Tłum.: Tomasz S.
W zeszłym tygodniu podzieliłem się fragmentem Pisma mówiącym, że „zakon nie jest ustanowiony dla sprawiedliwego”. Dalsza część tego wersetu brzmi: „lecz dla bezbożnych i grzeszników, nieprawych i nieposłusznych”…

Wyjaśniłem, że celem prawa (zakonu) – według Rz 3:19 – było pokazanie ludzkości, że jesteśmy grzesznikami. Paweł tłumaczył, że nie wiedziałby, czym jest pożądliwość, gdyby prawo nie mówiło: „Nie pożądaj”. Sens wypowiedzi Pawła w Rz 7 jest taki, że prawo jest dobre, ponieważ definiuje dla nas grzech – co oznacza, że nie zostało dane dla sprawiedliwych, lecz dla grzeszników, aby pokazać im, czym jest grzech. Napisał też do Galacjan, że gdyby Bóg mógł dać prawo, które dawałoby życie wieczne, wtedy sprawiedliwość byłaby z prawa.

I tutaj dzisiaj zaczynamy
W Jk 2:10 napisał: „Kto bowiem zachowa cały zakon, a uchybi w jednym, stanie się winnym wszystkiego”. Dla Żyda, jeśli złamałeś jedno z 613 przykazań, nadal musiałeś złożyć ofiarę – bez względu na to, jak małe było przewinienie. Wina jest winą – czy chodzi o zbieranie drewna w sabat, czy o morderstwo. Złamiesz jedno – złamałeś wszystko.

Każdy, kto żył pod jakąś formą „prawa” albo legalizmu, potrafi się z tym utożsamić. Niezależnie od tego, czy miałeś bardzo surowego rodzica oczekującego perfekcji, czy kościół, w którym oczekiwano od ciebie „wyników”, a w zamian dostawałeś poczucie winy i potępienie, to poznałeś legalizm. Charakterystyczne dla niego jest to, że nigdy nie widzi dobra, które czynisz; widzi tylko to, co zrobiłeś źle. W zeszłym tygodniu opowiadałem, jak mój ojciec wyrwał mnie ze snu o 23:00, żebym wyniósł śmieci, ale nie zauważył, że odrobiłem lekcje, posprzątałem pokój, nakarmiłem psa i pomogłem bratu naprawić zabawkę. Widział tylko to, że naruszyłem jedno „prawo”, więc byłem winny wszystkiego. Nie byłem idealnym synem.

Pastor może ignorować twoją hojność, wolontariat, fakt, że jesteś dobrym człowiekiem próbującym żyć świętym życiem najlepiej jak potrafisz – i widzieć jedynie to, że nie było cię na środowym nabożeństwie wieczornym, po czym potępić cię za brak obecności. To właśnie jest życie pod prawem. Jeśli złamiesz jedną zasadę, jesteś winny wszystkiego. Żadne dobro nie zostaje uznane; cała uwaga skupia się na tym, co zrobiłeś źle według danego prawa – rodziców czy kościoła.

Prawo jest dobre tylko po to, by pokazać nam, że zgrzeszyliśmy. W Ga 3:11-12 Paweł mówi, że prawo jedynie potępia człowieka, dlatego „prawo nie jest z wiary”. Właśnie dlatego nie możesz być silny w wierze, mieć pokoju Bożego i czuć Jego bliskości, żyjąc jednocześnie legalistycznym chrześcijaństwem. Życie według legalistycznej, zewnętrznej struktury nie jest wiarą. Wiara wypływa z ducha wewnątrz człowieka.

Continue reading

Zakon Mojżeszowy nie został ustanowiony dla sprawiedliwych – część 1

John Fenn
Tłum.: Tomasz S.
Kiedy byłem duszpasterzem akademickim na Uniwersytecie Kolorado w Boulder, miałem kontakt z lokalnym zborem Kościoła Chrystusowego, który nauczał, że jeśli ktoś nie został ochrzczony przez zanurzenie właśnie w ich kościele, to nie dostanie się do nieba. Jedynym ustępstwem było to, że być może uznawaliby chrzest dokonany w innym zborze Kościoła Chrystusowego należącym do ich denominacji, ale i tak powiedziano mi, że gdy ktoś przeprowadza się do Boulder, powinien zostać ochrzczony ponownie – tak na wszelki wypadek.

Charyzmatycy mają swoje własne religijne zasady. Szczególnie dobrze posługują się strachem i różnego rodzaju formułami. Strach wykorzystuje się wtedy, gdy mówi się rzeczy w rodzaju: „Jeśli opuścisz jutrzejsze nabożeństwo, otworzysz drzwi diabłu”. Właściwie można tam wstawić cokolwiek: jeśli opuścisz jutrzejsze nabożeństwo, „twoje modlitwy nie zostaną wysłuchane”, „nie zostaniesz uzdrowiony”, „nie będziesz miał z czego opłacić rachunków”, „nie doświadczysz Bożego błogosławieństwa” i tak dalej.

Formuły obejmują między innymi „ogłaszanie i proklamowanie”, albo wkładanie pod poduszkę „namaszczonej chusteczki modlitewnej” telewizyjnego kaznodziei na siedem dni, a następnie odesłanie jej ósmego dnia wraz z dużą ofiarą, aby twe modlitwy zostały wysłuchane… Dochodzą do tego także „sądy nieba” albo „przykrywanie krwią”, zamiast po prostu z odwagą przystąpić do tronu łaski i być posłusznym temu, co powiedział Jezus, czyli wypędzanie demonów. Istnieje mnóstwo ludzkich formuł, które sprawiają, że ludzie zaczynają pokładać wiarę w tym, co sami robią, zamiast pokładać ją w Panu.

Continue reading