Category Archives: Autor

Autorzy artykułów

Izrael – w co wierzyć_część 2

John Fenn
Tłum.: Tomasz S.
W ubiegłym tygodniu rozważaliśmy powody, dla których powinniśmy kochać Izrael, tj, jego miejsce w Bożym planie, a jednocześnie nie zgadzać się z niektórymi lub nawet wszystkimi decyzjami politycznymi współczesnego państwa Izrael. Niektórzy nie potrafią oddzielić tych dwóch kwestii. Uważają, że jeśli ktoś opowiada się po stronie Izraela, to jest naiwny, ślepy na jego błędy, nie zbawiony albo jeszcze gorzej 🙂 .Z kolei inni zastanawiają się, jak chrześcijanin może nienawidzić Izraela.

Skontaktował się ze mną znany żydowski wierzący w Jezusa, prowadzący własny program telewizyjny, z propozycją przeprowadzenia ze mną dwóch wywiadów. Zanim jednak oficjalnie wystosował zaproszenie, zadał mi jedno pytanie: „Czy wierzysz w teologię zastępstwa?”

Teologia zastępstwa
Teologia ta to pogląd, zgodnie z którym Kościół całkowicie zastąpił Izrael jako lud wybrany przez Boga, przejmując przymierze oraz wszystkie obietnice dane Izraelowi. Zgodnie z nim współczesny Izrael nie ma już żadnego szczególnego znaczenia i jest po prostu jednym z wielu państw świata. Takie przekonanie daje niektórym chrześcijanom podstawę do nienawiści wobec Izraela. Pozwala im zgadzać się z tymi, którzy uważają, że państwo Izrael nie powinno istnieć lub przynajmniej nie zasługuje na poparcie.

Ja nie wierzę w teologię zastępstwa, chociaż rozumiem intelektualnie, dlaczego osoby przekonane, że Kościół całkowicie zastąpił Izrael, dochodzą do takich wniosków. Należę do ludzi, którzy potrafią oddzielić pogląd od osoby. Mogę przeanalizować czyjeś przekonania, zgodzić się z nimi lub nie, a mimo to nadal darzyć tę osobę miłością. Dlatego różnice zdań – zarówno w tej, jak i w każdej innej doktrynie – nie są dla mnie powodem do obrażania się.
Jeżeli mnie znacie, wiecie, że uważam kontekst za klucz do właściwego rozumienia Pisma Świętego. Dlatego zaczniemy od samego początku historii Izraela jako narodu.

Plemię Lewiego nie było pierwszym wyborem Boga jako rodu kapłańskiego – byli nim wszyscy pierworodni
W Wj 13:1–2 Bóg przeznaczył dla siebie pierworodnych z każdej rodziny jako swoich kapłanów. „Poświęć Mi (oddziel dla Mnie) wszystko, co pierworodne… należy do Mnie”.

To był Jego pierwszy wybór i ma on ogromne znaczenie dla zrozumienia Nowego Testamentu. Bóg „nabył” ich dla siebie przez krew baranka paschalnego, dzięki której wszyscy pierworodni Izraela zostali ocaleni od śmierci podczas ostatniej plagi w Egipcie. Więc od tej chwili należeli do Niego. To właśnie krew baranka sprawiła, że zostali wybawieni spośród skazanych na śmierć. „Poświęć Mi wszystko, co pierworodne… spośród synów Izraela… należy do Mnie”.

Następnie Bóg rozszerzył to, gdy w Wj 19:5–6 powiedział:
Jeżeli będziecie pilnie słuchać mojego głosu i zachowywać moje przymierze, będziecie moją szczególną własnością spośród wszystkich narodów, bo do Mnie należy cała ziemia. Będziecie Mi królestwem kapłanów i narodem świętym”.

Nie sposób przecenić znaczenia tych słów. Zamysłem Ojca było, aby cały naród Izraela stał się królestwem kapłanów, reprezentującym Prawo Mojżeszowe wobec wszystkich narodów świata. Oznaczało to, że kapłanami mieli być pierworodni ze wszystkich pokoleń Izraela, a pozostała część narodu miała pełnić inne funkcje w tej wspólnocie. Cały Izrael miał być narodem kapłanów, objawiającym innym narodom drogi Boże. Bożym planem było, aby wszystkie narody pogańskie przychodziły do Boga właśnie przez Izrael.

Continue reading

Sprawiedliwość społeczna


Autor: Kevin Bauder, 21 sierpnia 2026, 12:00
Oryg.: TUTAJ
[Ten esej został pierwotnie opublikowany 3 października 2020 r.]

Wszyscy ludzie na całym świecie pragną sprawiedliwości. Nawet zatwardziały logiczny pozytywista odczuwa niesprawiedliwość, gdy wyprzedza się go po godzinach oczekiwania w Wydziale Komunikacji. Powszechne pragnienie sprawiedliwości zostało wyrażone w dokumentach, od Kodeksu Hammurabiego i Księgi Hioba, po Amerykańską Przysięgę Wierności, która obiecuje lojalność wobec flagi narodu, który zapewnia „wolność i sprawiedliwość dla wszystkich”.

Klasyczne i chrześcijańskie rozumienie sprawiedliwości zostało podsumowane frazą: „Każdemu, co mu się należy”. Zgodnie z tym rozumieniem, sprawiedliwość może być skierowana wyłącznie do osób. Osoby te mają prawo do pewnych rzeczy po prostu z racji swojego istnienia jako osoby. Te rzeczy nazywane są prawami. Odmawianie czegoś, co się im należy – tj. naruszanie tych praw – oznacza popadanie w niesprawiedliwość. W konsekwencji prawo reprezentuje roszczenie, które musi być uznane przez wszystkie inne.

Sprawiedliwość jest związana z pewnym rodzajem równości. Sprawiedliwy Bóg nie ma względu na osoby, podobnie jak sprawiedliwe prawo i sprawiedliwy sędzia. W tym sensie sprawiedliwość jest ślepa: zajmuje się kwestiami formalnymi, a nie merytorycznymi. Sprawiedliwy bieg to taki, w którym wszyscy zawodnicy muszą pokonać ten sam dystans, a nie taki, w którym mają taką samą wytrzymałość.

Ostatnio jednak słowo „sprawiedliwość” coraz częściej zestawia się z przymiotnikiem „społeczny” . W istocie, ta kombinacja – sprawiedliwość społeczna – stała się jednym z zaklęć współczesności. Wystarczy wypowiedzieć ją z aprobatą, aby postawić się w pozycji moralnej wyższości. Czym jednak jest sprawiedliwość społeczna i czym różni się ona od zwykłej sprawiedliwości, tak jak Zachód pojmował ją od tysiącleci?

Główną różnicą jest to, że sprawiedliwość społeczna nie jest formalna, lecz materialna. Sprawiedliwość społeczna jest czasami nazywana sprawiedliwością dystrybutywną, ponieważ mierzy sprawiedliwość według podziału. Wymaga równości nie pozycji, ale warunków i rezultatów. W związku z tym zwolennicy sprawiedliwości społecznej zakładają, że wszędzie tam, gdzie istnieje jakaś nierównowaga, czy to pod względem bogactwa, władzy, wykształcenia, czy prestiżu, działa niesprawiedliwość.

Continue reading

Czy należy odrzucać tych, którzy odrzucili Boga?

Biblia hebrajska

Dowiedz się, dlaczego posługa wstawiennicza jest obowiązkiem wynikającym z przymierza, a nie opcją duchową.

dr Eli Lizorkin-Girzhel|

Oryg.: TUTAJ

Zapraszamy do udzielenia wsparcia Tutaj.

Izrael właśnie zrobił coś strasznego. Zażądali króla takiego, jak narody. Nie dlatego, że Bóg ich zawiódł, ale dlatego, że nie chcieli już polegać wyłącznie na Nim. A Samuel, jeden z wielkich sędziów Izraela, człowiek, który poświęcił całe swoje życie, by przewodzić im bez tronu i korony, stał przed nimi, gdy w końcu uświadomili sobie całą wagę tego, co zrobili.

1 Samuel 12 to formalne przemówienie Samuela, które oznacza przejście Izraela od sędziów do monarchii, ale nie jest to łagodna, ceremonialna mowa. Rozwija się jak scena przymierza w sali sądowej. To scena z sali sądowej. Samuel wzywa naród do złożenia świadectwa, że ​​jako ustanowiony przez Boga sędzia i prorok nigdy nie przyjął łapówki, nigdy ich nie uciskał i nigdy ich nie oszukał (12,3–5). Następnie przechodzi przez ich historię: niewolę w Egipcie, wyzwolenie i okres sędziów. Wymienia Jerubbaala, czyli Gedeona, Bedana (Baraka w kilku starożytnych przekładach), Jiftacha, a nawet siebie – każdego z nich Bóg powołał, by ocalić Izrael, gdy lud zapomniał o Nim i odwrócił się od Niego. Następnie prowadzi ich do niedawnej chwili: „Gdyście widzieli Nachasza, króla Ammonitów, nadciągającego przeciwko wam, powiedzieliście mi: «Nie! Niech króluje nad nami!», chociaż Pan, wasz Bóg, był waszym królem” (1 Sm 12,12).

Aby zademonstrować swoje prawo do przemawiania w imieniu niebiańskiego króla, Samuel czyni coś dramatycznego. Jest to okres żniw pszenicy, zazwyczaj suchej pory roku, kiedy deszcz pada niezwykle rzadko i może być destrukcyjny. Samuel wzywa Pana, aby zesłał grzmoty i deszcz. Bóg odpowiada, a lud jest przerażony (1 Sm 12,17–18).

To jest moment, w którym tekst się zmienia i na którym chcę spędzić resztę artykułu, ponieważ wersety od 19 do 23 zawierają coś, co łatwo odczytać po przeczytaniu, ale co staje się niezwykle ważne, gdy się to zrozumie.

Continue reading

Izrael – w co wierzyć?_część 1

John Fenn
Tłum.: Tomasz S.

Musimy wyraźnie odróżnić uzasadnioną krytykę Izraela od nienawiści do tego narodu tylko dlatego, że to Żydzi.

Są ludzie, którzy nazywają siebie chrześcijanami, a jednocześnie nienawidzą współczesnego państwa Izrael. Jednak miłość do Izraela ze względu na jego duchowe znaczenie nie oznacza, że nie wolno nie zgadzać się z polityką współczesnego państwa.

Jest to podobne do sposobu myślenia spotykanego w polityce, gdzie każda krytyka polityki prowadzonej przez przedstawiciela mniejszości etnicznej bywa natychmiast uznawana za przejaw rasizmu. Niektórzy nie potrafią zrozumieć, że można sprzeciwiać się określonej polityce, nie będąc jednocześnie przeciwnikiem osoby, która ją popiera. Ich hipokryzja i niedojrzałość ujawniają się w tym, że sami nie zgadzają się ze swoim przełożonym, współpracownikami ani z polityką firmy, a mimo to nadal tam pracują. Nie zgadzają się ze współmałżonkiem we wszystkim, a jednak pozostają w małżeństwie. Nie podzielają poglądów wszystkich członków swojej dalszej rodziny, a mimo to utrzymują z nimi relacje. Nie zgadzają się ze wszystkimi decyzjami władz państwa, którego są obywatelami lub w którym mieszkają, a jednak nadal w nim żyją.

Kiedy jednak dochodzi do rozmowy o Izraelu, reagują nienawiścią wobec tego państwa, a jeśli ktoś się z nimi nie zgadza, zrywają z nim kontakt, usuwają go z grona znajomych w mediach społecznościowych itd. Przyjrzyjmy się więc temu, co mówi Pismo Święte.

Continue reading

Równowaga między emocjami a logiką – 3

John Fenn
Tłum.: Tomasz S.

Miałem piętnaście lat i posiadałem tymczasowe prawo jazdy dla uczących się kierowców. Mama siedziała na miejscu pasażera i instruowała mnie podczas jazdy. Gdy dojechaliśmy do skrzyżowania, zatrzymałem się, a ona powiedziała: „Spójrz w obie strony, potem spójrz jeszcze raz, a kiedy ruszasz, ponownie spójrz w obie strony”. Wyjaśniła mi, że czasami nadjeżdżający samochód może być zasłonięty przez słupek karoserii, dlatego należy spojrzeć raz, potem drugi raz, a następnie jeszcze raz w chwili ruszania.

Rozumowanie oparte na emocjach nie spogląda w obie strony. Patrzy tylko w jedną. Szuka ludzi, którzy potwierdzą ten jeden punkt widzenia, czyni go dla siebie prawdą, choć inni wyraźnie widzą, że nie uwzględnia to całego obrazu.

Przyjrzyjmy się więc, jak wg Pisma zachować równowagę między emocjami a logiką. To fundament podejmowania życiowych decyzji.

Kluczowe pytanie brzmi: Czy emocje podążają za prawdą, czy też emocje zastępują staranne zbadanie prawdy?

Zdrowe chrześcijańskie nauczanie angażuje zarówno serce, jak i umysł. Jak powiedział Jezus, największe przykazanie zawiera w sobie miłowanie Boga całym sercem, całą duszą, całą siłą i całym umysłem (Mk 12:30). Biblijne rozeznanie nie polega na tłumieniu emocji. Polega na tym, aby nasze emocje były kształtowane przez Bożą prawdę, a nie przez charyzmatycznych mówców czy treści publikowane w internecie. Emocje nie są naszym wrogiem. Kluczem jest nauczenie się zachowywania równowagi między myśleniem a emocjami.

Najpierw jednak trzeba zrozumieć jedną rzecz: nikt nie zrobi tego za ciebie. Nie istnieje droga na skróty. Nikt nie może pomodlić się za ciebie w taki sposób, abyś nagle doświadczył przełomu i już nigdy więcej nie musiał zmagać się ze swoimi myślami. Żadna wizja Jezusa ani nieba tego nie zmieni. Biblia bardzo wyraźnie uczy, że każdy z nas musi odnowić swój umysł, porzucić dawne sposoby myślenia i wejść na wyższy poziom Bożego myślenia. Nie istnieje jeden wielki, mistyczny duchowy sekret, który po odkryciu otworzy przed tobą wszystkie niebiańskie tajemnice.

Jesteśmy uczniami – ludźmi uczącymi się przez całe życie. Podporządkowanie emocji temu, co wiemy o Chrystusie, wymaga wysiłku. Jest to jednak możliwe. To podstawy chrześcijaństwa, a mimo to wielu ludzi dopiero teraz uczy się, jak podporządkowywać swoje wyobrażenia i myśli w posłuszeństwo Chrystusowi. Posłuszeństwo oznacza, że twoje myśli muszą zgadzać się z Jezusem. Posłuszeństwo oznacza, że sam decydujesz, co będziesz myślał i jakie uczucia dopuścisz do swojego wnętrza. Dokonujesz tego, opierając swoje rozumowanie na zdrowym rozsądku oraz na konkretnych fragmentach Pisma, stojąc na fundamencie tego, że Go znasz. Nie tylko, że w Niego wierzysz, ale że Go znasz.

Zidentyfikujmy kilka emocjonalnych bodźców:

Poczucie pilności: „Musisz uwierzyć w to teraz, inaczej przegapisz to, co robi Bóg”.

Strach: „Jeśli kwestionujesz to nauczanie, sprzeciwiasz się Bogu”.

Gniew: Nieustanne przedstawianie innych chrześcijan, kościołów lub przywódców jako wrogów.

Pycha / ego: „Tylko naprawdę duchowi ludzie rozumieją tę tajemnicę”.

Duchowa izolacja: Zachęcanie swoich zwolenników, aby nie ufali żadnym innym pastorom, kościołom ani nauczycielom.

„Tylko my mamy rację”: Wygłaszanie kategorycznych twierdzeń przy jednoczesnym rzadkim wyjaśnianiu własnych poglądów lub Pisma w jego kontekście.

Skupienie na osobowości nauczyciela: Doświadczenia lub objawienia nauczyciela stają się ważniejsze niż sam tekst biblijny.

Continue reading

Wzrost „chrześcijaństwa przegranych”


Kto zyskuje na przekonywaniu chrześcijan do „przegrywania dyskusji”?
Raymond Ibrahim
5 sierpnia 2026 r.

Podczas Mistrzostw Świata FIFA 2026 – światowego święta rywalizacji, doskonałości i woli zwycięstwa – milionom widzów powiedziano, że prawdziwie chrześcijańską postawą jest… przegrana. Celowa.

Takie było przesłanie kolejnej reklamy He Gets Us, której dosłowny tytuł brzmiał Lose (Przegrać) .

Jego głównym przesłaniem jest to, że są rzeczy ważniejsze niż zwycięstwo. To oczywiście prawda, ale widzów zachęcano również do takich działań, jak „celowe przegranie kłótni”.

Tego typu przekaz jest oczywiście zgodny z motywem poprzednich reklam He Gets Us .

Podczas Super Bowl w 2024 roku He Gets Us wyemitowało kolejną reklamę zatytułowaną „ Foot Washing ”. Składała się ona z kilku następujących po sobie obrazów ludzi myjących stopy innym osobom.

Ponownie, obraz wydawał się nieszkodliwy – dopóki schemat nie stał się jednoznaczny. Wiele z tych osób myjących stopy zdawało się pasować do typowego „amerykańskiego” profilu, podczas gdy większość tych, którym myto stopy, nie. Wśród obrazów znalazły się: biała kobieta myjąca stopy nielegalnemu – i wyglądającemu na dość poirytowanego – latynoskiemu imigrantowi; biała kobieta myjąca stopy muzułmance w hidżabie; biały mężczyzna myjący stopy Indianinowi amerykańskiemu; oraz biały duchowny chrześcijański myjący stopy czarnoskóremu mężczyźnie/kobiecie „trans”.

Na samym końcu pojawia się rzekomo „głęboka” myśl reklamy: „ Jezus nie nauczał nienawiści. On obmywał stopy ”.

Continue reading

Kiedy przywódcy chrześcijańscy zaprzeczają wierze

Frank Viola
3 sierpnia 2026

W ostatnich latach ewangelikalna kultura chrześcijańska podniosła się z upadku po odkryciu, że wielu jej cenionych kaznodziejów i artystów muzycznych wyrzekło się Jezusa Chrystusa.

Niedawno jeden z takich liderów wyjaśnił, że odejście od Jezusa było dla niego długim procesem. Dał wgląd w swoje i żony serce mówiąc:

„Nie lubiliśmy chodzić do kościoła. Nie lubiliśmy czytać Biblii. Nie lubiliśmy się modlić. Nie lubiliśmy czcić Boga. Wszystko to wydawało się obowiązkiem, a nasz brak entuzjazmu do tych rzeczy sprawiał, że czuliśmy, że coś z nami jest nie tak”.

Dodał, że zdali sobie sprawę, że po prostu już nie wierzą. I po przyznaniu się do tego poczuli ulgę.

Przytaczał też Stary Testament jako argument za odrzuceniem Jezusa Chrystusa (jak to praktycznie zawsze bywa). Znacie te przesiąknięte krwią historie o „gwałtownym Bogu”, który gubi ciasteczka, gdy ktoś patrzy na Niego w niewłaściwy sposób.

Przywódca wyjaśnił, że „szukał odpowiedzi”, zadając znanemu sobie pastorowi trudne pytania, ale ich odpowiedzi go nie usatysfakcjonowały.

Rzecz w tym, że utożsamiam się ze WSZYSTKIMI uczuciami tej osoby. Ale to nie skłoniło mnie do wyrzeczenia się Chrystusa.

To sprawiło, że GO ZNALAZŁEM

Continue reading