Category Archives: Fenn John

Niezrozumienie przypowieści – część 3

John Fenn
Tłum.: Tomasz S.

Jezus mówił o dobroci i hojności naszego niebiańskiego Ojca
Rozpoczął w Łk 11:2-4 od Modlitwy Pańskiej, gdy uczniowie zapytali Go, jak powinni się modlić. Przewodnia myśl całego Jego nauczania o modlitwie jest taka, że po pierwsze – nasze prośby kierujemy do Ojca, a po drugie – Ojciec jest dobry, hojny i szczodry. Jezus zaczyna od stwierdzenia, że Ojciec daje nam codzienny chleb, przebacza nasze przewinienia i nie prowadzi nas ku złu. Aby poprzeć swoje nauczanie, opowiada przypowieść o przyjacielu o północy. Przedstawia hipotetyczną sytuację, w której człowiek niespodziewanie przyjmuje gości i idzie o północy do domu przyjaciela po jedzenie. Sednem nauczania Jezusa jest to, że człowiek ten nie wstanie z łóżka z powodu przyjaźni, lecz zrobi to z powodu natarczywego pukania swojego przyjaciela.

Jezus podał tę przypowieść jako przeciwieństwo hojnego Ojca niebieskiego, o którym mówił wcześniej w Modlitwie Pańskiej. Najpierw Modlitwa Pańska, potem niechętny przyjaciel, a następnie podsumowanie: „Lecz Ja wam mówię: każdy, kto prosi, otrzymuje; każdy, kto szuka, znajduje; a każdemu, kto kołacze, zostanie otworzone”.

Jezus kończy swoje nauczanie o dobroci Ojca w Łk 11 słowami z wersetów 11-13:

11 „Który z was, ojców, gdy syn poprosi go o rybę, poda mu zamiast ryby węża?
12 Albo gdy poprosi o jajko, poda mu skorpiona?
13 Jeśli więc wy, będąc grzesznikami, umiecie dawać dobre dary swoim dzieciom, o ileż bardziej Ojciec niebieski da Ducha Świętego tym, którzy Go proszą!”

To kończy Jego nauczanie o dobroci naszego Ojca. Gdy spojrzymy na Łk 11:1-13 jako na jedną całość, zobaczymy, że werset 13 wraca do Modlitwy Pańskiej, potwierdzając, że Ojciec daje nam codzienny chleb, przebacza nasze grzechy i nie prowadzi nas ku złu. Jezus ponownie używa kontrastu, stwierdzając, że skoro zwykły grzesznik potrafi dawać dobre dary swoim dzieciom, to o ile bardziej nasz Ojciec niebieski da nam Ducha Świętego (a przez to również rzeczy związane z Duchem).

Niesprawiedliwy sędzia – Łk 18:1-8
Ta przypowieść również wykorzystuje kontrasty, aby nauczyć nas, że Ojciec jest dobry i cierpliwy. Jeżeli jednak nie umieścimy jej we właściwym kontekście, przeoczymy główną myśl Jezusa. Pod koniec Łk 17 Jezus nauczał o prawym życiu, o życiu w oczekiwaniu na Jego powrót i nadejście Królestwa. Rozdział 18 rozpoczyna się słowami: „Powiedział im też przypowieść o tym, że powinni zawsze się modlić i nie ustawać”. Greckie słowo przetłumaczone jako „też” to spójnik de. Spójnik jest słowem łączącym poprzednie zdanie z następnym. Oznacza: „ponadto”, „co więcej”, „w dodatku”, „nadto”. Jezus kontynuuje więc nauczanie o życiu zgodnym z Bożymi zasadami i o życiu w oczekiwaniu na nadejście Jego Królestwa. W tym kontekście opowiada przypowieść o tym, jak należy się modlić (o te rzeczy) i nie tracić odwagi.

Continue reading

Niezrozumienie przypowieści – część 2

John Fenn
Tłum.: Tomasz S.

Trzy przypowieści z J 10:1-18 tworzą ciąg rozwijającej się myśli. W pierwszej Jezus naucza, że przyszedł na ziemię zgodnie z prawem, a ten, który dostał się tutaj inną drogą, jest złodziejem i rozbójnikiem. Obiecuje, że pewnego dnia swoim głosem wyprowadzi swoje owce z ziemi. W drugiej przypowieści zapewnia nas, że jest obrońcą i strażnikiem swoich owiec, a ten, który wspiął się na ziemię inną drogą, chce jedynie „kraść, zabijać i niszczyć”. W trzeciej mówi nam, że nie jest po prostu pasterzem, lecz „dobrym pasterzem”, który odda swoje życie za owce i nie cofnie się, gdy zobaczy nadchodzącego „wilka” (diabła), lecz rzeczywiście złoży swoje życie za owce.

Trzecia przypowieść: J 10:11-18

11 „Ja jestem dobrym pasterzem. Dobry pasterz oddaje życie swoje za owce.
12 Najemnik zaś, który nie jest pasterzem i do którego owce nie należą, widząc nadchodzącego wilka, opuszcza owce i ucieka, a wilk porywa je i rozprasza.
13 Ucieka dlatego, że jest najemnikiem i nie troszczy się o owce.
14 Ja jestem dobrym pasterzem i znam swoje owce, i moje mnie znają,
15 jak Ojciec zna mnie, a Ja znam Ojca; i oddaję życie swoje za owce.
16 Mam także inne owce, które nie są z tej owczarni; i te muszę przyprowadzić, a będą słuchać mojego głosu, i będzie jedna owczarnia i jeden pasterz.
17 Dlatego Ojciec miłuje mnie, że Ja oddaję swoje życie, aby je znowu odzyskać.
18 Nikt mi go nie odbiera, lecz Ja oddaję je z własnej woli. Mam moc oddać je i mam moc znowu je odzyskać. Taki nakaz otrzymałem od mojego Ojca”.

Tutaj Jezus nie jest tym, który wszedł przez drzwi, jak w pierwszej przypowieści. Nie mówi też, że jest drzwiami, jak w drugiej przypowieści. Tutaj jest „dobrym pasterzem”, który oddaje życie za owce. Jezus wskazuje religijnych przywódców jako najemników, a nie pasterzy. Gdy nadchodzi „wilk” (diabeł), uciekają, ponieważ bardziej troszczą się o własne życie niż o życie owiec. On jednak nie ucieka, gdy widzi wilka. Zamiast tego oddaje swoje życie w ofierze za owce. Za swoje owce.

W wersecie 16 Jezus nawiązuje do ciebie, do mnie i do wszystkich pogan, gdy mówi, że ma inne owce, które nie są z tej owczarni. W tej przypowieści owczarnią jest Izrael, a Jezus mówi o narodach pogańskich przychodzących do Niego. Nie popełniajmy błędu mieszania przypowieści, ponieważ każda z nich ma własne, jasno określone znaczenie użytych symboli. Tutaj owczarnią jest Izrael, a inne owce, które nie należą do Izraela, również usłyszą Jego głos. Wszyscy razem staniemy się jedną trzodą jednego pasterza. To wyraźne odniesienie do wierzących Żydów i pogan zjednoczonych w Nim. Paweł pisze o tym w Rz 11, Ef 2 oraz Ga 3.

Jezus często nauczał przypowieściami tworzącymi serię stopniowo rozwijających się lekcji, gdzie każda kolejna opierała się na poprzedniej. Mam nadzieję, że już nigdy nie będziesz czytać J 10:1-18 w taki sam sposób. Teraz przechodzimy do kolejnego zestawu trzech lekcji następujących bezpośrednio po sobie. Są one przedstawione jako: nauczanie/modlitwa, przypowieść, nauczanie – wszystko w zaledwie trzynastu wersetach. Te trzy lekcje dotyczą dobroci i hojnej natury Boga Ojca.

Łk 11:1-13, przy czym wersety 2-4 stanowią pierwszą lekcję

2 „Ojcze nasz, który jesteś w niebie, święć się imię twoje. Przyjdź Królestwo twoje. Bądź wola twoja, jak w niebie, tak i na ziemi.
3 Chleba naszego powszedniego dawaj nam na każdy dzień.
4 I odpuść nam nasze grzechy, bo i my odpuszczamy każdemu, kto jest nam winien. I nie wódź nas na pokuszenie, ale nas zbaw ode złego”.

Należy zauważyć, że greckie wyrażenie „nie wódź nas” jest zgodne z Jk 1:13, gdzie czytamy: „Niech nikt, gdy jest kuszony, wystawiany na próbę lub doświadczany (to samo greckie słowo), nie mówi, że Bóg go doświadcza. Bóg bowiem nie podlega pokusie ani próbie ze strony zła i sam nikogo nie kusi, nie wystawia na próbę ani nie doświadcza przez zło”. Jezus w Modlitwie Pańskiej wyraża pragnienie, aby Ojciec prowadził nasze życie w taki sposób, byśmy unikali zła – aby nie dopuścił, by nasze życie zostało wprowadzone w sytuacje nacechowane złem. (Często sami doprowadzamy się do takich sytuacji, ale Ojciec nie jest ich sprawcą).

Modlitwa Pańska została zapisana w czasie aorystu z użyciem czasowników w trybie rozkazującym. Aoryst oznacza czynność dokonaną – stwierdzenie osoby modlącej się połączone z formą wyrażającą życzenie lub wezwanie, które można oddać słowami: „Niech Twoje imię będzie uznawane za święte. Niech przyjdzie Twoje Królestwo”. Jednak aoryst wyraża później w tej modlitwie czynność postrzeganą jako stwierdzenie (coś dokonanego). W dzisiejszym języku powiedzielibyśmy: „Ty dajesz nam codzienny chleb. Ty przebaczasz nasze grzechy. My przebaczamy wszystkim naszym dłużnikom. Ty nie prowadzisz nas do pokus, prób i doświadczeń”.

Moja refleksja: Kiedy się modlisz, obok próśb umieszczaj także stwierdzenia faktów, tak jak widzimy to tutaj. Najpierw przypomnij sobie, do kogo się zwracasz. „Boże Ojcze, jesteś święty, sprawiedliwy i dobry. Jesteś godzien wszelkiej czci, uwielbienia i chwały. Ojcze, przychodzę odważnie przed Twój tron, jak zachęca Hbr 4:16, i proszę o ________”. Pamiętaj, z kim rozmawiasz.

Tematem tych trzech lekcji jest dobroć naszego niebiańskiego Ojca. Jezus kontynuuje w wersetach 5-10:

5 „I powiedział do nich: Kto z was, mając przyjaciela, pójdzie do niego o północy i powie: «Przyjacielu, pożycz mi trzy chleby,
6 ponieważ przyjaciel mój przybył do mnie z podróży, a nie mam mu co podać».
7 A tamten odpowie z domu: «Nie naprzykrzaj mi się. Drzwi są już zamknięte, a moje dzieci są ze mną w łóżku. Nie mogę wstać i dać ci».
8 Powiadam wam: choć nie wstanie i nie da mu dlatego, że jest jego przyjacielem, to jednak z powodu jego natarczywości wstanie i da mu tyle, ile potrzebuje.
9 I Ja wam mówię: Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a będzie wam otworzone.
10 Każdy bowiem, kto prosi, otrzymuje; kto szuka, znajduje; a temu, kto kołacze, będzie otworzone”.

Pamiętajmy, że Łukasz pisze w Łk 1:3, iż jego opis życia Jezusa został przedstawiony w porządku chronologicznym, podobnie jak Dzieje Apostolskie. Są to dwa tomy jednego dzieła, ułożonego chronologicznie – opisujące wydarzenia od Gabriela, który oznajmił ojcu Jana Chrzciciela, że Elżbieta urodzi syna przygotowującego drogę Panu, aż po Pawła mieszkającego spokojnie we własnym wynajętym mieszkaniu w Rzymie (Dz 28). Dlatego Łk 11:1-13 należy czytać jako jedną, spójną wypowiedź Jezusa.

Wersja Mateusza (Mt 6:9-15) nie zawiera lekcji następujących po Modlitwie Pańskiej, które Łukasz zachował w swoim chronologicznym opisie. Dlatego relacja Łukasza jest pełniejszym zapisem myśli Jezusa oraz kontekstu, w którym nauczał.

Po przedstawieniu Modlitwy Pańskiej Jezus opowiada przypowieść mającą podkreślić dobroć Ojca. Wielu ludzi czyta o śpiącym przyjacielu o północy i człowieku nieustannie pukającym do drzwi, a potem na tym poprzestaje. Myślą – lub są tak nauczani – że trzeba pukać, pukać i jeszcze raz pukać, ponieważ Ojciec w niebie jest jak ten śpiący przyjaciel, który tak naprawdę nie chce, by zawracano mu głowę prośbami.

Jezus wskazuje jednak, że człowiek z wersetu 8 nie wstanie i nie da przyjacielowi tego, czego potrzebuje, ze względu na przyjaźń, lecz z powodu jego wytrwałości. A POTEM Jezus mówi: „I Ja wam mówię: proście, a BĘDZIE wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a BĘDZIE wam otworzone. Każdy, kto prosi, otrzymuje; kto szuka, znajduje; a temu, kto kołacze, zostanie otwarte”.

Przypowieść o przyjacielu o północy NIE jest lekcją o tym, że Bóg Ojciec z Modlitwy Pańskiej nie chce, by przeszkadzano Mu naszymi modlitwami. NIE! Jezus potwierdza prawdy (aoryst) wyrażone wcześniej w Modlitwie Pańskiej: „Ojcze, Ty przebaczasz nasze grzechy. Ty dajesz nam codzienny chleb. Ty nie prowadzisz nas do złych pokus, prób i doświadczeń. Kiedy proszę – otrzymuję. Kiedy szukam – znajduję. Kiedy kołaczę – zostaje mi otwarte. Wszyscy proszący otrzymują, szukający znajdują, a kołaczącym zostaje otwarte”. To wszystko stanowi jedną lekcję.

Jezus jeszcze mocniej podkreśla swoją myśl w trzeciej lekcji, ponownie potwierdzając przesłanie Modlitwy Pańskiej o dobroci naszego Boga Ojca. O tym jednak w przyszłym tygodniu.

Wiele błogosławieństw.

John Fenn

Niezrozumienie Przypowieści – 1

John Fenn
Tłum.: Tomasz S.

Mamy tendencję do czytania Pisma w taki sposób, że wszystko zlewa się nam w jedną całość. Nigdzie nie jest to bardziej widoczne niż w niektórych nauczaniach Jezusa zapisanych w Ewangelii Jana i Ewangelii Łukasza. Dzisiaj przyjrzymy się J 10:1-17. W tych wersetach znajdują się trzy odrębne przypowieści i aby właściwie je zrozumieć, musimy przyjrzeć się każdej z nich osobno. Wszystkie trzy są ze sobą powiązane, a trzecia wraca do pierwszej, aby ją potwierdzić…

To będzie interesujące! Pierwsza przypowieść: J 10:1-6

1 „Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: kto nie wchodzi do owczarni przez drzwi, lecz wdziera się inną drogą, ten jest złodziejem i rozbójnikiem.
2 Lecz kto wchodzi przez drzwi, jest pasterzem owiec.
3 Temu odźwierny otwiera, a owce słuchają jego głosu, i woła swoje owce po imieniu, i wyprowadza je.
4 A gdy wyprowadzi wszystkie swoje owce, idzie przed nimi, a owce idą za nim, gdyż znają jego głos.
5 Za obcym natomiast nie pójdą, lecz uciekną od niego, ponieważ nie znają głosu obcych.”
6 Taką przypowieść powiedział im Jezus, lecz oni nie zrozumieli, co oznaczało to, co do nich mówił”.

Rozłóżmy więc ten fragment na części. Możemy zidentyfikować złodzieja i rozbójnika jako szatana. Warto zwrócić uwagę na różnicę między „złodziejem” a „rozbójnikiem”. Słowo „złodziej” to kleptes, od którego pochodzi słowo „kleptoman” – ktoś, kto kompulsywnie kradnie. Opisuje ono szatana jako tego, który nieustannie dąży do kradzieży. Słowo „rozbójnik” to lestes i oznacza „tego, który kradnie otwarcie, używając groźby strachu lub przemocy”. Jezus użył tego słowa, gdy wypędzał handlarzy ze świątyni, mówiąc, że wykorzystywali strach przed Bogiem i grzechem, aby wywierać nacisk na ludzi. Pomyślcie o współczesnych służbach i organizacjach religijnych, które używają groźby działania diabła albo strachu przed Bogiem, aby manipulować ludźmi i wyciągać od nich pieniądze… są oni współczesnymi handlarzami w świątyni.

Wracając do diabła: „wdarł się inną drogą” do owczarni. Rozumiemy więc, że my jesteśmy owcami, a szatan dostał się do naszej owczarni przez zwiedzenie – owczarnią jest ziemia. Szatan dostał się do owczarni „inną drogą”. Jaka jest właściwa droga? Jezus powiedział, że wszedł na ziemię przez drzwi. Czym są te drzwi? Narodzeniem z kobiety.
Ten, kto nie wchodzi przez narodzenie z kobiety, lecz dostaje się na ziemię w inny sposób, jest złodziejem i
rozbójnikiem. Natomiast ten, kto wszedł przez drzwi narodzenia z kobiety, jest pasterzem owiec
”.
Temu odźwierny otwiera, a owce słuchają jego głosu, i woła swoje owce po imieniu, i wyprowadza je”.

Kim jest odźwierny?
Niektórzy sugerują, że Ojcem. Ja uważam, że jest nim Duch Święty, ponieważ Słowo (Jezus) i Duch działają zgodnie we wszystkim. A teraz coś ekscytującego – ukryty kod w tej przypowieści. W przypowieści owczarnią jest ziemia. Jednak Jezus powiedział, że odźwierny (Duch) otworzy bramę, a On wyprowadzi owce z owczarni – wyprowadzi je z ziemi. Usłyszą Jego głos i pójdą za Nim.

Może to wskazywać raczej na pochwycenie Kościoła niż na indywidualną śmierć poszczególnych wierzących, ponieważ owce są tutaj żywe i jako całe stado wychodzą z owczarni/ziemi, aby podążać za głosem Pasterza. Następny werset, 4, mówi: „A gdy wyprowadzi wszystkie swoje owce, idzie przed nimi, a owce idą za nim, gdyż znają jego głos”. Jest to bardzo podobne do tego, czego doświadczył Jan w Obj 4:1-2, co od dawna jest rozumiane jako obraz pochwycenia:

Potem widziałem, a oto drzwi były otwarte w niebie, i ten sam głos, który słyszałem wcześniej (Obj 1:10 – Jezus), podobny do dźwięku trąby, powiedział: »Wstąp tutaj, a pokażę ci, co się potem stanie«”. I oczywiście Jan podąża za tym głosem przez drzwi/bramę i obserwuje wydarzenia wielkiego ucisku z perspektywy nieba.

Jezus kończy przypowieść w wersecie 5: „Za obcym natomiast nie pójdą, lecz uciekną od niego, ponieważ nie znają głosu obcych”. Tutaj przedstawia owce całkowicie skupione na głosie Pana. Nie pójdziemy za fałszywym pasterzem, który dostał się na ziemię przez wspinanie się inną drogą. On jest fałszywym pasterzem i nie znamy jego głosu.

Druga przypowieść: J 10:7-10
7 „Wtedy Jezus znowu powiedział do nich: „Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam, Ja jestem drzwiami dla owiec.
8 Wszyscy, którzy przyszli przede mną, są złodziejami i rozbójnikami, lecz owce ich nie słuchały.
9 Ja jestem drzwiami; jeśli ktoś przeze mnie wejdzie, będzie zbawiony i będzie wchodził i wychodził, i znajdzie pastwisko.
10 Złodziej przychodzi tylko po to, aby kraść, zabijać i niszczyć; Ja przyszedłem, aby miały życie i obfitowały”.

Każda przypowieść rozpoczyna się od stwierdzenia, kim On jest, a każda kolejna rozwija poprzednią. W pierwszej przypowieści powiedział, że wszedł na ziemię przez drzwi. Złodziej wszedł inną drogą. Pierwsza przypowieść nauczała, że Jezus jest prawowitym pasterzem, który przyszedł na ziemię i pewnego dnia wyprowadzi swoje owce z ziemi.

W wersecie 7 Jezus rozpoczyna nową przypowieść: „Ja jestem drzwiami (dla ) owiec”. Jest to pewnego rodzaju niedokładność tłumaczeniowa. Słowo „dla” powinno być rozumiane jako „do”. Występuje tutaj rodzajnik określony ho/he, oznaczający „do”. „Ja jestem drzwiami DO owiec”. Słowo „dla” miało sens w siedemnastym wieku, gdy rozumiano je właśnie w znaczeniu „do”, podobnie jak wyrażenie „drzwi sklepu rzeźniczego” oznacza drzwi „do” sklepu rzeźniczego.

W pierwszej przypowieści Jezus wyprowadza owce z owczarni/ziemi, wołając je. Dokonuje tego przez otwarcie drzwi przez Ducha, a my – owce, podążamy za Jego głosem. W drugiej przypowieści zmienia znaczenie symboli. Tutaj sam jest drzwiami do owiec. Jest drzwiami, czyniąc siebie zarówno drogą do owiec, jak i Tym, który kontroluje dostęp do swoich owiec. Jest ich obrońcą. Pokazuje to, nauczając o naturze złodzieja i rozbójnika – tego, który dostał się na ziemię inną drogą, przez zwiedzenie zamiast przez narodzenie z kobiety. Zwróć uwagę, jak bardzo ochronny staje się Jezus:

Wszyscy, którzy przyszli przede mną, są złodziejami i rozbójnikami, lecz owce ich nie słuchały. JA JESTEM drzwiami. Jeśli ktoś przeze mnie wejdzie, będzie zbawiony i będzie mógł wchodzić i wychodzić, znajdując pastwisko. Złodziej przychodzi tylko po to, aby kraść i zabijać, lecz Ja przyszedłem, aby one (owce) miały życie, i to w obfitości”.

Słowa „wszyscy, którzy przyszli przede mną” odnoszą się do fałszywych bogów i proroków, którzy przez wieki próbowali zwieść Jego owce, lecz byli złodziejami i rozbójnikami. Pamiętacie Eliasza w jaskini, który myślał, że został ostatnim prawdziwym wierzącym? Pan powiedział mu, że w rzeczywistości istnieje ponad siedem tysięcy ludzi, którzy nie zgięli kolan przed Baalem (1 Krl 19:18).

W pierwszej przypowieści Jezus wyjaśnił, że przyszedł na ziemię zgodnie z prawem, podczas gdy diabeł dostał się tutaj inną drogą, przez zwiedzenie, kierowany zamiarem kradzieży i rabunku. W drugiej przypowieści podkreśla siebie jako obrońcę owiec, będąc jednocześnie drzwiami i strażnikiem, jasno identyfikując tego, który wszedł inną drogą, jako złodzieja i rozbójnika. W trzeciej przypowieści połączy te dwie wcześniejsze i przedstawi cel swojego życia. Będzie nauczał, że wykonywanie przez Niego pracy Pasterza będzie wymagało, by złożył życie, aby ochronić owce.

O tym oraz o kolejnych trzech przypowieściach następujących bezpośrednio po sobie będziemy mówić w przyszłym tygodniu.

Wiele błogosławieństw

John Fenn

Zakon nie został ustanowiony dla sprawiedliwych – część 3

 

John Fenn
Tłum.: Tomasz S.

Na zakończenie tej serii rozważmy te wersety:

A żądłem śmierci jest grzech, a mocą grzechu zakon” (1Kor 15:56b).

Zakon bowiem pociąga za sobą gniew” – (Rz 4:15a).

Jeśli żyjesz w religijnym legalizmie, znasz te prawdy.

Ponieważ prawo nieustannie wskazuje grzech, daje grzechowi siłę, a człowieka prowadzi do gniewu. Albo przynajmniej do jego początków – frustracji, zależnie od tego, jak bardzo ktoś przyjął legalizm. Człowiek jest zły, ponieważ nigdy nie potrafi być wystarczająco dobry dla tego, kto ustanawia zasady. Zły na samego siebie, bo myśli, że coś jest z nim nie tak, skoro nie potrafi sprostać oczekiwanym standardom.

Między legalizmem wzmacniającym grzech a wywoływaniem gniewu człowiek zaczyna popełniać błędy w życiu, a potem złości się nawet na Boga. W rzeczywistości żyjemy w czasach Nowego Testamentu i jeśli Ojciec oraz Jezus są przedstawiani przez starotestamentowe, przestarzałe „opakowanie” legalizmu, człowiek może odrzucić to opakowanie, jednocześnie głęboko pragnąc poznać swojego Ojca i Pana.

Pewien nauczyciel biblijny starego pokolenia zauważył, że kościoły, które najwięcej głosiły przeciw współżyciu przedmałżeńskiemu, miały najwięcej ciężarnych nastolatek. Te, które najgłośniej mówiły o złu alkoholu, miały najwięcej ludzi zmagających się z alkoholizmem. Życie pod religijnym systemem prawa daje grzechowi siłę. Rodzi gniew. Im większa surowość, tym więcej gniewu. Jeśli dziecko dorasta pod bardzo surowym ojcem, który widzi wyłącznie błędy, zacznie robić złe rzeczy, a między ojcem a synem pojawi się gniew. Po latach mogą powiedzieć, że dziecko próbowało zwrócić uwagę rodzica albo zdobyć jego aprobatę. Ale to legalistyczne podejście do wychowania faktycznie wzmacniało jego grzech.

Omówiliśmy już fakt, że prawo nie zostało dane dla sprawiedliwego człowieka oraz że było wychowawcą prowadzącym nas do Chrystusa. W kontekście Pawła wychowawca był mistrzem w swoim fachu – dziś powiedzielibyśmy: mistrzowski stolarz, mechanik, elektryk czy hydraulik. Uczeń pozostawał pod opieką mistrza i uczył się zawodu. Takiej analogii używa tutaj Paweł. Jego myśl w Ga 3 jest taka, że kiedy kończymy naukę jako uczniowie czy praktykanci, nie potrzebujemy już naszego wychowawcy – prawa Mojżeszowego.

Continue reading

Zakon Mojżeszowy nie został ustanowiony dla sprawiedliwych – część 2

John Fenn
Tłum.: Tomasz S.
W zeszłym tygodniu podzieliłem się fragmentem Pisma mówiącym, że „zakon nie jest ustanowiony dla sprawiedliwego”. Dalsza część tego wersetu brzmi: „lecz dla bezbożnych i grzeszników, nieprawych i nieposłusznych”…

Wyjaśniłem, że celem prawa (zakonu) – według Rz 3:19 – było pokazanie ludzkości, że jesteśmy grzesznikami. Paweł tłumaczył, że nie wiedziałby, czym jest pożądliwość, gdyby prawo nie mówiło: „Nie pożądaj”. Sens wypowiedzi Pawła w Rz 7 jest taki, że prawo jest dobre, ponieważ definiuje dla nas grzech – co oznacza, że nie zostało dane dla sprawiedliwych, lecz dla grzeszników, aby pokazać im, czym jest grzech. Napisał też do Galacjan, że gdyby Bóg mógł dać prawo, które dawałoby życie wieczne, wtedy sprawiedliwość byłaby z prawa.

I tutaj dzisiaj zaczynamy
W Jk 2:10 napisał: „Kto bowiem zachowa cały zakon, a uchybi w jednym, stanie się winnym wszystkiego”. Dla Żyda, jeśli złamałeś jedno z 613 przykazań, nadal musiałeś złożyć ofiarę – bez względu na to, jak małe było przewinienie. Wina jest winą – czy chodzi o zbieranie drewna w sabat, czy o morderstwo. Złamiesz jedno – złamałeś wszystko.

Każdy, kto żył pod jakąś formą „prawa” albo legalizmu, potrafi się z tym utożsamić. Niezależnie od tego, czy miałeś bardzo surowego rodzica oczekującego perfekcji, czy kościół, w którym oczekiwano od ciebie „wyników”, a w zamian dostawałeś poczucie winy i potępienie, to poznałeś legalizm. Charakterystyczne dla niego jest to, że nigdy nie widzi dobra, które czynisz; widzi tylko to, co zrobiłeś źle. W zeszłym tygodniu opowiadałem, jak mój ojciec wyrwał mnie ze snu o 23:00, żebym wyniósł śmieci, ale nie zauważył, że odrobiłem lekcje, posprzątałem pokój, nakarmiłem psa i pomogłem bratu naprawić zabawkę. Widział tylko to, że naruszyłem jedno „prawo”, więc byłem winny wszystkiego. Nie byłem idealnym synem.

Pastor może ignorować twoją hojność, wolontariat, fakt, że jesteś dobrym człowiekiem próbującym żyć świętym życiem najlepiej jak potrafisz – i widzieć jedynie to, że nie było cię na środowym nabożeństwie wieczornym, po czym potępić cię za brak obecności. To właśnie jest życie pod prawem. Jeśli złamiesz jedną zasadę, jesteś winny wszystkiego. Żadne dobro nie zostaje uznane; cała uwaga skupia się na tym, co zrobiłeś źle według danego prawa – rodziców czy kościoła.

Prawo jest dobre tylko po to, by pokazać nam, że zgrzeszyliśmy. W Ga 3:11-12 Paweł mówi, że prawo jedynie potępia człowieka, dlatego „prawo nie jest z wiary”. Właśnie dlatego nie możesz być silny w wierze, mieć pokoju Bożego i czuć Jego bliskości, żyjąc jednocześnie legalistycznym chrześcijaństwem. Życie według legalistycznej, zewnętrznej struktury nie jest wiarą. Wiara wypływa z ducha wewnątrz człowieka.

Continue reading

Zakon Mojżeszowy nie został ustanowiony dla sprawiedliwych – część 1

John Fenn
Tłum.: Tomasz S.
Kiedy byłem duszpasterzem akademickim na Uniwersytecie Kolorado w Boulder, miałem kontakt z lokalnym zborem Kościoła Chrystusowego, który nauczał, że jeśli ktoś nie został ochrzczony przez zanurzenie właśnie w ich kościele, to nie dostanie się do nieba. Jedynym ustępstwem było to, że być może uznawaliby chrzest dokonany w innym zborze Kościoła Chrystusowego należącym do ich denominacji, ale i tak powiedziano mi, że gdy ktoś przeprowadza się do Boulder, powinien zostać ochrzczony ponownie – tak na wszelki wypadek.

Charyzmatycy mają swoje własne religijne zasady. Szczególnie dobrze posługują się strachem i różnego rodzaju formułami. Strach wykorzystuje się wtedy, gdy mówi się rzeczy w rodzaju: „Jeśli opuścisz jutrzejsze nabożeństwo, otworzysz drzwi diabłu”. Właściwie można tam wstawić cokolwiek: jeśli opuścisz jutrzejsze nabożeństwo, „twoje modlitwy nie zostaną wysłuchane”, „nie zostaniesz uzdrowiony”, „nie będziesz miał z czego opłacić rachunków”, „nie doświadczysz Bożego błogosławieństwa” i tak dalej.

Formuły obejmują między innymi „ogłaszanie i proklamowanie”, albo wkładanie pod poduszkę „namaszczonej chusteczki modlitewnej” telewizyjnego kaznodziei na siedem dni, a następnie odesłanie jej ósmego dnia wraz z dużą ofiarą, aby twe modlitwy zostały wysłuchane… Dochodzą do tego także „sądy nieba” albo „przykrywanie krwią”, zamiast po prostu z odwagą przystąpić do tronu łaski i być posłusznym temu, co powiedział Jezus, czyli wypędzanie demonów. Istnieje mnóstwo ludzkich formuł, które sprawiają, że ludzie zaczynają pokładać wiarę w tym, co sami robią, zamiast pokładać ją w Panu.

Continue reading

Zapominając o tym, co za mną…. – część 2

John Fenn
Tłum.: Tomasz S.
Badając tekst w zeszłym tygodniu widzieliśmy, że Paweł czuł, że jego życie było jak „ektroma” – poronienie, abortowane dziecko, ktoś pozostający poza właściwym rytmem reszty Ciała Chrystusa. To nie jest rzadkie odczucie – może wynikać np. z miejsca zajmowanego wśród rodzeństwa, może byłeś „niespodziewaną” ciążą swojej mamy, kiedy była już po czterdziestce, i czujesz, że tak naprawdę cię nie chciała. A może znałeś Pana, odszedłeś od Niego, a potem wróciłeś i czujesz, że przez większą część swojego życia minąłeś się z Bożą wolą.

Znałem pewnego człowieka, który w każdej rozmowie wracał do swojej przeszłości, zmagając się z przebaczeniem samemu sobie. Znał Pana, ale odszedł od Niego na kilka lat, podczas których robił typowe rzeczy, jakie robią ludzie żyjący w świecie. Potem jednak wrócił do Boga.

Nie zmagał się z tym, jakim był człowiekiem zanim poznał Pana. Dręczyło go to, co zrobił już potem. Nie potrafił sobie wybaczyć, że na pewien czas odszedł od Niego. W końcu zrozumiałem: pokładał większą wiarę w swój grzech niż w Boże przebaczenie. Dlatego szukał fragmentów Pisma, które utwierdzały go w jego lęku. Zamiast szukać wersetów o łasce i przebaczeniu, szukał wszystkiego, co mówiło o sądzie i odrzuceniu przez Boga. Szukał powodów, dla których miałby zostać odrzucony. Pewnego dnia uświadomiłem sobie, że bardziej wierzył w moc swojego grzechu niż w zbawiającą łaskę i przebaczenie Pana.

Kiedy to w końcu dostrzegł, wszystko się zmieniło. Dokonał prostego zwrotu w swoim sercu – przestał sprzeciwiać się Bożej miłości i przebaczeniu i w końcu odnalazł pokój. Gdy uwierzył, że Boża łaska jest aż tak niezwykła, tak wszechogarniająca, tak dalece przewyższająca każdy grzech, który popełnił, popełnia lub mógłby popełnić, poruszyło to nim głęboko, aż do łez.

Continue reading