Category Archives: Fenn John

Równowaga między emocjami a logiką – 3

John Fenn
Tłum.: Tomasz S.

Miałem piętnaście lat i posiadałem tymczasowe prawo jazdy dla uczących się kierowców. Mama siedziała na miejscu pasażera i instruowała mnie podczas jazdy. Gdy dojechaliśmy do skrzyżowania, zatrzymałem się, a ona powiedziała: „Spójrz w obie strony, potem spójrz jeszcze raz, a kiedy ruszasz, ponownie spójrz w obie strony”. Wyjaśniła mi, że czasami nadjeżdżający samochód może być zasłonięty przez słupek karoserii, dlatego należy spojrzeć raz, potem drugi raz, a następnie jeszcze raz w chwili ruszania.

Rozumowanie oparte na emocjach nie spogląda w obie strony. Patrzy tylko w jedną. Szuka ludzi, którzy potwierdzą ten jeden punkt widzenia, czyni go dla siebie prawdą, choć inni wyraźnie widzą, że nie uwzględnia to całego obrazu.

Przyjrzyjmy się więc, jak wg Pisma zachować równowagę między emocjami a logiką. To fundament podejmowania życiowych decyzji.

Kluczowe pytanie brzmi: Czy emocje podążają za prawdą, czy też emocje zastępują staranne zbadanie prawdy?

Zdrowe chrześcijańskie nauczanie angażuje zarówno serce, jak i umysł. Jak powiedział Jezus, największe przykazanie zawiera w sobie miłowanie Boga całym sercem, całą duszą, całą siłą i całym umysłem (Mk 12:30). Biblijne rozeznanie nie polega na tłumieniu emocji. Polega na tym, aby nasze emocje były kształtowane przez Bożą prawdę, a nie przez charyzmatycznych mówców czy treści publikowane w internecie. Emocje nie są naszym wrogiem. Kluczem jest nauczenie się zachowywania równowagi między myśleniem a emocjami.

Najpierw jednak trzeba zrozumieć jedną rzecz: nikt nie zrobi tego za ciebie. Nie istnieje droga na skróty. Nikt nie może pomodlić się za ciebie w taki sposób, abyś nagle doświadczył przełomu i już nigdy więcej nie musiał zmagać się ze swoimi myślami. Żadna wizja Jezusa ani nieba tego nie zmieni. Biblia bardzo wyraźnie uczy, że każdy z nas musi odnowić swój umysł, porzucić dawne sposoby myślenia i wejść na wyższy poziom Bożego myślenia. Nie istnieje jeden wielki, mistyczny duchowy sekret, który po odkryciu otworzy przed tobą wszystkie niebiańskie tajemnice.

Jesteśmy uczniami – ludźmi uczącymi się przez całe życie. Podporządkowanie emocji temu, co wiemy o Chrystusie, wymaga wysiłku. Jest to jednak możliwe. To podstawy chrześcijaństwa, a mimo to wielu ludzi dopiero teraz uczy się, jak podporządkowywać swoje wyobrażenia i myśli w posłuszeństwo Chrystusowi. Posłuszeństwo oznacza, że twoje myśli muszą zgadzać się z Jezusem. Posłuszeństwo oznacza, że sam decydujesz, co będziesz myślał i jakie uczucia dopuścisz do swojego wnętrza. Dokonujesz tego, opierając swoje rozumowanie na zdrowym rozsądku oraz na konkretnych fragmentach Pisma, stojąc na fundamencie tego, że Go znasz. Nie tylko, że w Niego wierzysz, ale że Go znasz.

Zidentyfikujmy kilka emocjonalnych bodźców:

Poczucie pilności: „Musisz uwierzyć w to teraz, inaczej przegapisz to, co robi Bóg”.

Strach: „Jeśli kwestionujesz to nauczanie, sprzeciwiasz się Bogu”.

Gniew: Nieustanne przedstawianie innych chrześcijan, kościołów lub przywódców jako wrogów.

Pycha / ego: „Tylko naprawdę duchowi ludzie rozumieją tę tajemnicę”.

Duchowa izolacja: Zachęcanie swoich zwolenników, aby nie ufali żadnym innym pastorom, kościołom ani nauczycielom.

„Tylko my mamy rację”: Wygłaszanie kategorycznych twierdzeń przy jednoczesnym rzadkim wyjaśnianiu własnych poglądów lub Pisma w jego kontekście.

Skupienie na osobowości nauczyciela: Doświadczenia lub objawienia nauczyciela stają się ważniejsze niż sam tekst biblijny.

Continue reading

Równowaga między emocjami a logiką – część 1

John Fenn
Tłum.: Tomasz S.
Około sześciu lat temu napisałem serię „Weekly Thoughts” na ten temat, ale od 2019 roku wiele się zmieniło, dlatego warto to odświeżyć. W pierwszej części tej serii przyjrzymy się temu, jak media społecznościowe zmieniły społeczeństwo i kulturę chrześcijańską, doprowadzając do sytuacji, w której miliony ludzi podejmują decyzje przede wszystkim w oparciu o emocje. Utracili oni – lub nigdy nie nabyli – umiejętności równoważenia emocji i logicznego myślenia. W częściach drugiej i trzeciej zastanowimy się, jak odzyskać tę równowagę w naszym życiu, ucząc się w Chrystusie równoważyć emocje z rozumem.

Kiedy byłem członkiem zespołu duszpasterskiego dużego kościoła (1994-2000), pastor zapytał mnie, co sądzę o rosnącej popularności kościołów określanych jako seeker sensitive lub seeker friendly („nastawionych na osoby poszukujące”). W naszym kościele podczas każdego nabożeństwa było wezwanie do nawrócenia, jednak coraz więcej wspólnot zaczęło wzorować swoje spotkania na koncertach muzyki rockowej i głosić teologię dobrego samopoczucia. Emocje, pozytywne myślenie oraz ocenianie swojej relacji z Bogiem na podstawie tego, jak się człowiek czuje i jak pomyślnie układa mu się życie, wkrótce zaczęły dominować. Wezwania do pokuty oraz mówienie o grzechu i nawróceniu podczas nabożeństw stały się rzadkością.

To, jak ludzie postrzegali (odczuwali) samych siebie i Pana, zastąpiło naukę, logiczne myślenie oraz uważną analizę Słowa Bożego. Wielu wierzących, niezależnie od wieku, utraciło zdolność uznawania Słowa Bożego za ostateczny autorytet, czyniąc nim zamiast tego własne odczucia. Choć odnosimy ten tekst do chrześcijan, życie oparte bardziej na emocjach niż na rozumie można zaobserwować we wszystkich obszarach społeczeństwa.

Życie kierowane uczuciami nigdy nie daje stabilności, ponieważ emocje nieustannie zmieniają się i przypominają jazdę kolejką górską, zależnie od tego, jakie informacje do nas docierają oraz jakie myśli i lęki nami kierują. Destabilizuje to życie, ponieważ sposób myślenia zmienia się jak woda. Rezultatem jest zamieszanie, gniew, wewnętrzny niepokój oraz problemy emocjonalne i psychiczne. Jakub napisał w Jk 3:15, że ziemska mądrość opiera się na zmysłach (uczuciach). Natomiast mądrość pochodząca z góry jest czysta, pełna pokoju, łagodna i posłuszna.

2 Kor 10:5
„…obalamy rozumowania i wszelką pychę podnoszącą się przeciw poznaniu Boga oraz zmuszamy każdą myśl do poddania się posłuszeństwu Chrystusowi.”

W 2019 roku organizacja RAND Corporation opublikowała badanie zatytułowane News for a Digital Age, analizujące sposób przekazywania wiadomości na przestrzeni poprzednich trzydziestu lat. Badanie to oraz inne analizy wykazały, że przed około 2007 rokiem wiadomości koncentrowały się na faktach, przedstawiały analizę uwzględniającą obie strony sporu oraz relacjonowały wydarzenia bez odwoływania się do emocji.

Po 2007 roku, co zbiegło się z gwałtownym rozwojem mediów społecznościowych, takich jak Facebook, Twitter/X i YouTube, sposób przekazywania informacji uległ zmianie. Relacje stały się subiektywne zamiast obiektywnych. Zaczęły promować określony punkt widzenia, zamiast jedynie przedstawiać fakty. Strach, negatywne emocje, obrzydzenie, smutek i gniew zaczęły dominować zarówno w nagłówkach wiadomości, jak i w mediach społecznościowych. Jednocześnie zmniejszył się udział neutralnych emocjonalnie nagłówków, analiz oraz zwykłego przekazywania informacji.

Continue reading

Równowaga między emocjami a logiką – część 2

John Fenn
Tłum.: Tomasz S.
Zanim Adam i Ewa popadli w grzech, uwierzyli najpierw w kłamstwo: „Na pewno nie umrzecie”.
(Rdz 3:4 – szatan zaprzeczył słowom Ewy, że Bóg powiedział, iż po zjedzeniu owocu z tego drzewa umrą).

Każdy grzech można ostatecznie sprowadzić do jakiegoś kłamstwa, w które dana osoba uwierzyła, niezależnie od tego, jak dawno temu miało to miejsce. Dziecko może zostać wykorzystane seksualnie i uwierzyć w kłamstwo, że to była jego wina, że na to zasłużyło albo że samo do tego doprowadziło. Wszystkie te przekonania są kłamstwem, jednak często wpływają na relacje tej osoby przez całe życie. Nigdy nie spotkałem grzechu, którego źródłem nie byłoby jakieś kłamstwo. Być może jest tak dlatego, że pierwszy grzech na ziemi miał swoje korzenie właśnie w uwierzeniu kłamstwu, więc wszystkie późniejsze grzechy można ostatecznie sprowadzić do tego samego wzorca.

W pokoleniu, z którego pochodzę, na długo przed pojawieniem się Internetu istniały magazyny pornograficzne. Wielu chłopców i dziewcząt uczyło się z nich seksualności oraz tego, jak – według kultury popularnej tamtych czasów – powinni odnosić się do siebie mężczyźni i kobiety. Były to jednak kłamstwa i nie odzwierciedlały Bożego zamysłu dotyczącego relacji, miłości, seksualności i małżeństwa. Uwierzyli kłamstwu. Dziewczęta dorastały i jako kobiety nienawidziły własnego ciała, ponieważ uwierzyły, że powinny wyglądać w określony sposób albo mieć konkretną sylwetkę.

Znałem kilka kobiet, które po wielu latach małżeństwa i wychowaniu dzieci uznały, że są lesbijkami i opuściły swoich mężów dla innej kobiety. W przypadkach, które znam osobiście, mężowie nie potrafili nawiązać z żonami głębokiej więzi emocjonalnej, będąc ludźmi bardzo racjonalnymi. Żony uwierzyły więc w kłamstwo, że taką więź emocjonalną mogą znaleźć w relacji z inną kobietą.

Chłopiec mógł zostać wykorzystany lub z natury być bardziej delikatny niż inni mężczyźni. Mógł być z tego powodu prześladowany i uwierzyć w kłamstwo, że bezpieczną miłość odnajdzie w relacji z innymi mężczyznami, poszukując emocjonalnej bliskości i akceptacji. Wszystko to wzięło się z uwierzenia w kłamstwo. Są kobiety bardzo kobiece i takie, które mają więcej cech męskich. Są mężczyźni bardziej delikatni i tacy, którzy przejawiają bardzo silne cechy męskie. Szatan wypowiada kłamstwa i w ten sposób sprowadza ludzi na drogę grzechu.

Istnieją również kłamstwa dotyczące Boga Ojca. Kiedy ludzie w nie wierzą, często potrafią nawiązać relację z Jezusem, ale nie z Ojcem. Boją się Go jako Wielkiej Niewiadomej. Słowa Jezusa z J 14:9: „Kto mnie widział, widział Ojca” nie mają dla nich sensu. Gdy chrześcijan uczy się nieprawdy o Bogu, zaczynają wątpić w swoje zbawienie, zastanawiać się, czy jest wystarczająco dobry, albo obawiać się, że popełnił grzech niewybaczalny, mimo że wierzy w Jezusa i Go kocha.

Ktoś może mieć nadwagę dlatego, że kiedyś uwierzył, iż jedzenie przynosi prawdziwe pocieszenie. Uwierzył kłamstwu. Ktoś inny może sądzić, że następny awans, kolejna okazja zakupowa albo większe pieniądze przyniosą mu szczęście. Również uwierzył kłamstwu. Poznanie Ojca i Jego miłości – miłości Chrystusa – jest lekarstwem na wszelkie kłamstwa.

Continue reading

Niezrozumienie przypowieści – część 3

John Fenn
Tłum.: Tomasz S.

Jezus mówił o dobroci i hojności naszego niebiańskiego Ojca
Rozpoczął w Łk 11:2-4 od Modlitwy Pańskiej, gdy uczniowie zapytali Go, jak powinni się modlić. Przewodnia myśl całego Jego nauczania o modlitwie jest taka, że po pierwsze – nasze prośby kierujemy do Ojca, a po drugie – Ojciec jest dobry, hojny i szczodry. Jezus zaczyna od stwierdzenia, że Ojciec daje nam codzienny chleb, przebacza nasze przewinienia i nie prowadzi nas ku złu. Aby poprzeć swoje nauczanie, opowiada przypowieść o przyjacielu o północy. Przedstawia hipotetyczną sytuację, w której człowiek niespodziewanie przyjmuje gości i idzie o północy do domu przyjaciela po jedzenie. Sednem nauczania Jezusa jest to, że człowiek ten nie wstanie z łóżka z powodu przyjaźni, lecz zrobi to z powodu natarczywego pukania swojego przyjaciela.

Jezus podał tę przypowieść jako przeciwieństwo hojnego Ojca niebieskiego, o którym mówił wcześniej w Modlitwie Pańskiej. Najpierw Modlitwa Pańska, potem niechętny przyjaciel, a następnie podsumowanie: „Lecz Ja wam mówię: każdy, kto prosi, otrzymuje; każdy, kto szuka, znajduje; a każdemu, kto kołacze, zostanie otworzone”.

Jezus kończy swoje nauczanie o dobroci Ojca w Łk 11 słowami z wersetów 11-13:

11 „Który z was, ojców, gdy syn poprosi go o rybę, poda mu zamiast ryby węża?
12 Albo gdy poprosi o jajko, poda mu skorpiona?
13 Jeśli więc wy, będąc grzesznikami, umiecie dawać dobre dary swoim dzieciom, o ileż bardziej Ojciec niebieski da Ducha Świętego tym, którzy Go proszą!”

To kończy Jego nauczanie o dobroci naszego Ojca. Gdy spojrzymy na Łk 11:1-13 jako na jedną całość, zobaczymy, że werset 13 wraca do Modlitwy Pańskiej, potwierdzając, że Ojciec daje nam codzienny chleb, przebacza nasze grzechy i nie prowadzi nas ku złu. Jezus ponownie używa kontrastu, stwierdzając, że skoro zwykły grzesznik potrafi dawać dobre dary swoim dzieciom, to o ile bardziej nasz Ojciec niebieski da nam Ducha Świętego (a przez to również rzeczy związane z Duchem).

Niesprawiedliwy sędzia – Łk 18:1-8
Ta przypowieść również wykorzystuje kontrasty, aby nauczyć nas, że Ojciec jest dobry i cierpliwy. Jeżeli jednak nie umieścimy jej we właściwym kontekście, przeoczymy główną myśl Jezusa. Pod koniec Łk 17 Jezus nauczał o prawym życiu, o życiu w oczekiwaniu na Jego powrót i nadejście Królestwa. Rozdział 18 rozpoczyna się słowami: „Powiedział im też przypowieść o tym, że powinni zawsze się modlić i nie ustawać”. Greckie słowo przetłumaczone jako „też” to spójnik de. Spójnik jest słowem łączącym poprzednie zdanie z następnym. Oznacza: „ponadto”, „co więcej”, „w dodatku”, „nadto”. Jezus kontynuuje więc nauczanie o życiu zgodnym z Bożymi zasadami i o życiu w oczekiwaniu na nadejście Jego Królestwa. W tym kontekście opowiada przypowieść o tym, jak należy się modlić (o te rzeczy) i nie tracić odwagi.

Continue reading

Niezrozumienie przypowieści – część 2

John Fenn
Tłum.: Tomasz S.

Trzy przypowieści z J 10:1-18 tworzą ciąg rozwijającej się myśli. W pierwszej Jezus naucza, że przyszedł na ziemię zgodnie z prawem, a ten, który dostał się tutaj inną drogą, jest złodziejem i rozbójnikiem. Obiecuje, że pewnego dnia swoim głosem wyprowadzi swoje owce z ziemi. W drugiej przypowieści zapewnia nas, że jest obrońcą i strażnikiem swoich owiec, a ten, który wspiął się na ziemię inną drogą, chce jedynie „kraść, zabijać i niszczyć”. W trzeciej mówi nam, że nie jest po prostu pasterzem, lecz „dobrym pasterzem”, który odda swoje życie za owce i nie cofnie się, gdy zobaczy nadchodzącego „wilka” (diabła), lecz rzeczywiście złoży swoje życie za owce.

Trzecia przypowieść: J 10:11-18

11 „Ja jestem dobrym pasterzem. Dobry pasterz oddaje życie swoje za owce.
12 Najemnik zaś, który nie jest pasterzem i do którego owce nie należą, widząc nadchodzącego wilka, opuszcza owce i ucieka, a wilk porywa je i rozprasza.
13 Ucieka dlatego, że jest najemnikiem i nie troszczy się o owce.
14 Ja jestem dobrym pasterzem i znam swoje owce, i moje mnie znają,
15 jak Ojciec zna mnie, a Ja znam Ojca; i oddaję życie swoje za owce.
16 Mam także inne owce, które nie są z tej owczarni; i te muszę przyprowadzić, a będą słuchać mojego głosu, i będzie jedna owczarnia i jeden pasterz.
17 Dlatego Ojciec miłuje mnie, że Ja oddaję swoje życie, aby je znowu odzyskać.
18 Nikt mi go nie odbiera, lecz Ja oddaję je z własnej woli. Mam moc oddać je i mam moc znowu je odzyskać. Taki nakaz otrzymałem od mojego Ojca”.

Tutaj Jezus nie jest tym, który wszedł przez drzwi, jak w pierwszej przypowieści. Nie mówi też, że jest drzwiami, jak w drugiej przypowieści. Tutaj jest „dobrym pasterzem”, który oddaje życie za owce. Jezus wskazuje religijnych przywódców jako najemników, a nie pasterzy. Gdy nadchodzi „wilk” (diabeł), uciekają, ponieważ bardziej troszczą się o własne życie niż o życie owiec. On jednak nie ucieka, gdy widzi wilka. Zamiast tego oddaje swoje życie w ofierze za owce. Za swoje owce.

W wersecie 16 Jezus nawiązuje do ciebie, do mnie i do wszystkich pogan, gdy mówi, że ma inne owce, które nie są z tej owczarni. W tej przypowieści owczarnią jest Izrael, a Jezus mówi o narodach pogańskich przychodzących do Niego. Nie popełniajmy błędu mieszania przypowieści, ponieważ każda z nich ma własne, jasno określone znaczenie użytych symboli. Tutaj owczarnią jest Izrael, a inne owce, które nie należą do Izraela, również usłyszą Jego głos. Wszyscy razem staniemy się jedną trzodą jednego pasterza. To wyraźne odniesienie do wierzących Żydów i pogan zjednoczonych w Nim. Paweł pisze o tym w Rz 11, Ef 2 oraz Ga 3.

Jezus często nauczał przypowieściami tworzącymi serię stopniowo rozwijających się lekcji, gdzie każda kolejna opierała się na poprzedniej. Mam nadzieję, że już nigdy nie będziesz czytać J 10:1-18 w taki sam sposób. Teraz przechodzimy do kolejnego zestawu trzech lekcji następujących bezpośrednio po sobie. Są one przedstawione jako: nauczanie/modlitwa, przypowieść, nauczanie – wszystko w zaledwie trzynastu wersetach. Te trzy lekcje dotyczą dobroci i hojnej natury Boga Ojca.

Łk 11:1-13, przy czym wersety 2-4 stanowią pierwszą lekcję

2 „Ojcze nasz, który jesteś w niebie, święć się imię twoje. Przyjdź Królestwo twoje. Bądź wola twoja, jak w niebie, tak i na ziemi.
3 Chleba naszego powszedniego dawaj nam na każdy dzień.
4 I odpuść nam nasze grzechy, bo i my odpuszczamy każdemu, kto jest nam winien. I nie wódź nas na pokuszenie, ale nas zbaw ode złego”.

Należy zauważyć, że greckie wyrażenie „nie wódź nas” jest zgodne z Jk 1:13, gdzie czytamy: „Niech nikt, gdy jest kuszony, wystawiany na próbę lub doświadczany (to samo greckie słowo), nie mówi, że Bóg go doświadcza. Bóg bowiem nie podlega pokusie ani próbie ze strony zła i sam nikogo nie kusi, nie wystawia na próbę ani nie doświadcza przez zło”. Jezus w Modlitwie Pańskiej wyraża pragnienie, aby Ojciec prowadził nasze życie w taki sposób, byśmy unikali zła – aby nie dopuścił, by nasze życie zostało wprowadzone w sytuacje nacechowane złem. (Często sami doprowadzamy się do takich sytuacji, ale Ojciec nie jest ich sprawcą).

Modlitwa Pańska została zapisana w czasie aorystu z użyciem czasowników w trybie rozkazującym. Aoryst oznacza czynność dokonaną – stwierdzenie osoby modlącej się połączone z formą wyrażającą życzenie lub wezwanie, które można oddać słowami: „Niech Twoje imię będzie uznawane za święte. Niech przyjdzie Twoje Królestwo”. Jednak aoryst wyraża później w tej modlitwie czynność postrzeganą jako stwierdzenie (coś dokonanego). W dzisiejszym języku powiedzielibyśmy: „Ty dajesz nam codzienny chleb. Ty przebaczasz nasze grzechy. My przebaczamy wszystkim naszym dłużnikom. Ty nie prowadzisz nas do pokus, prób i doświadczeń”.

Moja refleksja: Kiedy się modlisz, obok próśb umieszczaj także stwierdzenia faktów, tak jak widzimy to tutaj. Najpierw przypomnij sobie, do kogo się zwracasz. „Boże Ojcze, jesteś święty, sprawiedliwy i dobry. Jesteś godzien wszelkiej czci, uwielbienia i chwały. Ojcze, przychodzę odważnie przed Twój tron, jak zachęca Hbr 4:16, i proszę o ________”. Pamiętaj, z kim rozmawiasz.

Tematem tych trzech lekcji jest dobroć naszego niebiańskiego Ojca. Jezus kontynuuje w wersetach 5-10:

5 „I powiedział do nich: Kto z was, mając przyjaciela, pójdzie do niego o północy i powie: «Przyjacielu, pożycz mi trzy chleby,
6 ponieważ przyjaciel mój przybył do mnie z podróży, a nie mam mu co podać».
7 A tamten odpowie z domu: «Nie naprzykrzaj mi się. Drzwi są już zamknięte, a moje dzieci są ze mną w łóżku. Nie mogę wstać i dać ci».
8 Powiadam wam: choć nie wstanie i nie da mu dlatego, że jest jego przyjacielem, to jednak z powodu jego natarczywości wstanie i da mu tyle, ile potrzebuje.
9 I Ja wam mówię: Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a będzie wam otworzone.
10 Każdy bowiem, kto prosi, otrzymuje; kto szuka, znajduje; a temu, kto kołacze, będzie otworzone”.

Pamiętajmy, że Łukasz pisze w Łk 1:3, iż jego opis życia Jezusa został przedstawiony w porządku chronologicznym, podobnie jak Dzieje Apostolskie. Są to dwa tomy jednego dzieła, ułożonego chronologicznie – opisujące wydarzenia od Gabriela, który oznajmił ojcu Jana Chrzciciela, że Elżbieta urodzi syna przygotowującego drogę Panu, aż po Pawła mieszkającego spokojnie we własnym wynajętym mieszkaniu w Rzymie (Dz 28). Dlatego Łk 11:1-13 należy czytać jako jedną, spójną wypowiedź Jezusa.

Wersja Mateusza (Mt 6:9-15) nie zawiera lekcji następujących po Modlitwie Pańskiej, które Łukasz zachował w swoim chronologicznym opisie. Dlatego relacja Łukasza jest pełniejszym zapisem myśli Jezusa oraz kontekstu, w którym nauczał.

Po przedstawieniu Modlitwy Pańskiej Jezus opowiada przypowieść mającą podkreślić dobroć Ojca. Wielu ludzi czyta o śpiącym przyjacielu o północy i człowieku nieustannie pukającym do drzwi, a potem na tym poprzestaje. Myślą – lub są tak nauczani – że trzeba pukać, pukać i jeszcze raz pukać, ponieważ Ojciec w niebie jest jak ten śpiący przyjaciel, który tak naprawdę nie chce, by zawracano mu głowę prośbami.

Jezus wskazuje jednak, że człowiek z wersetu 8 nie wstanie i nie da przyjacielowi tego, czego potrzebuje, ze względu na przyjaźń, lecz z powodu jego wytrwałości. A POTEM Jezus mówi: „I Ja wam mówię: proście, a BĘDZIE wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a BĘDZIE wam otworzone. Każdy, kto prosi, otrzymuje; kto szuka, znajduje; a temu, kto kołacze, zostanie otwarte”.

Przypowieść o przyjacielu o północy NIE jest lekcją o tym, że Bóg Ojciec z Modlitwy Pańskiej nie chce, by przeszkadzano Mu naszymi modlitwami. NIE! Jezus potwierdza prawdy (aoryst) wyrażone wcześniej w Modlitwie Pańskiej: „Ojcze, Ty przebaczasz nasze grzechy. Ty dajesz nam codzienny chleb. Ty nie prowadzisz nas do złych pokus, prób i doświadczeń. Kiedy proszę – otrzymuję. Kiedy szukam – znajduję. Kiedy kołaczę – zostaje mi otwarte. Wszyscy proszący otrzymują, szukający znajdują, a kołaczącym zostaje otwarte”. To wszystko stanowi jedną lekcję.

Jezus jeszcze mocniej podkreśla swoją myśl w trzeciej lekcji, ponownie potwierdzając przesłanie Modlitwy Pańskiej o dobroci naszego Boga Ojca. O tym jednak w przyszłym tygodniu.

Wiele błogosławieństw.

John Fenn

Niezrozumienie Przypowieści – 1

John Fenn
Tłum.: Tomasz S.

Mamy tendencję do czytania Pisma w taki sposób, że wszystko zlewa się nam w jedną całość. Nigdzie nie jest to bardziej widoczne niż w niektórych nauczaniach Jezusa zapisanych w Ewangelii Jana i Ewangelii Łukasza. Dzisiaj przyjrzymy się J 10:1-17. W tych wersetach znajdują się trzy odrębne przypowieści i aby właściwie je zrozumieć, musimy przyjrzeć się każdej z nich osobno. Wszystkie trzy są ze sobą powiązane, a trzecia wraca do pierwszej, aby ją potwierdzić…

To będzie interesujące! Pierwsza przypowieść: J 10:1-6

1 „Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: kto nie wchodzi do owczarni przez drzwi, lecz wdziera się inną drogą, ten jest złodziejem i rozbójnikiem.
2 Lecz kto wchodzi przez drzwi, jest pasterzem owiec.
3 Temu odźwierny otwiera, a owce słuchają jego głosu, i woła swoje owce po imieniu, i wyprowadza je.
4 A gdy wyprowadzi wszystkie swoje owce, idzie przed nimi, a owce idą za nim, gdyż znają jego głos.
5 Za obcym natomiast nie pójdą, lecz uciekną od niego, ponieważ nie znają głosu obcych.”
6 Taką przypowieść powiedział im Jezus, lecz oni nie zrozumieli, co oznaczało to, co do nich mówił”.

Rozłóżmy więc ten fragment na części. Możemy zidentyfikować złodzieja i rozbójnika jako szatana. Warto zwrócić uwagę na różnicę między „złodziejem” a „rozbójnikiem”. Słowo „złodziej” to kleptes, od którego pochodzi słowo „kleptoman” – ktoś, kto kompulsywnie kradnie. Opisuje ono szatana jako tego, który nieustannie dąży do kradzieży. Słowo „rozbójnik” to lestes i oznacza „tego, który kradnie otwarcie, używając groźby strachu lub przemocy”. Jezus użył tego słowa, gdy wypędzał handlarzy ze świątyni, mówiąc, że wykorzystywali strach przed Bogiem i grzechem, aby wywierać nacisk na ludzi. Pomyślcie o współczesnych służbach i organizacjach religijnych, które używają groźby działania diabła albo strachu przed Bogiem, aby manipulować ludźmi i wyciągać od nich pieniądze… są oni współczesnymi handlarzami w świątyni.

Wracając do diabła: „wdarł się inną drogą” do owczarni. Rozumiemy więc, że my jesteśmy owcami, a szatan dostał się do naszej owczarni przez zwiedzenie – owczarnią jest ziemia. Szatan dostał się do owczarni „inną drogą”. Jaka jest właściwa droga? Jezus powiedział, że wszedł na ziemię przez drzwi. Czym są te drzwi? Narodzeniem z kobiety.
Ten, kto nie wchodzi przez narodzenie z kobiety, lecz dostaje się na ziemię w inny sposób, jest złodziejem i
rozbójnikiem. Natomiast ten, kto wszedł przez drzwi narodzenia z kobiety, jest pasterzem owiec
”.
Temu odźwierny otwiera, a owce słuchają jego głosu, i woła swoje owce po imieniu, i wyprowadza je”.

Kim jest odźwierny?
Niektórzy sugerują, że Ojcem. Ja uważam, że jest nim Duch Święty, ponieważ Słowo (Jezus) i Duch działają zgodnie we wszystkim. A teraz coś ekscytującego – ukryty kod w tej przypowieści. W przypowieści owczarnią jest ziemia. Jednak Jezus powiedział, że odźwierny (Duch) otworzy bramę, a On wyprowadzi owce z owczarni – wyprowadzi je z ziemi. Usłyszą Jego głos i pójdą za Nim.

Może to wskazywać raczej na pochwycenie Kościoła niż na indywidualną śmierć poszczególnych wierzących, ponieważ owce są tutaj żywe i jako całe stado wychodzą z owczarni/ziemi, aby podążać za głosem Pasterza. Następny werset, 4, mówi: „A gdy wyprowadzi wszystkie swoje owce, idzie przed nimi, a owce idą za nim, gdyż znają jego głos”. Jest to bardzo podobne do tego, czego doświadczył Jan w Obj 4:1-2, co od dawna jest rozumiane jako obraz pochwycenia:

Potem widziałem, a oto drzwi były otwarte w niebie, i ten sam głos, który słyszałem wcześniej (Obj 1:10 – Jezus), podobny do dźwięku trąby, powiedział: »Wstąp tutaj, a pokażę ci, co się potem stanie«”. I oczywiście Jan podąża za tym głosem przez drzwi/bramę i obserwuje wydarzenia wielkiego ucisku z perspektywy nieba.

Jezus kończy przypowieść w wersecie 5: „Za obcym natomiast nie pójdą, lecz uciekną od niego, ponieważ nie znają głosu obcych”. Tutaj przedstawia owce całkowicie skupione na głosie Pana. Nie pójdziemy za fałszywym pasterzem, który dostał się na ziemię przez wspinanie się inną drogą. On jest fałszywym pasterzem i nie znamy jego głosu.

Druga przypowieść: J 10:7-10
7 „Wtedy Jezus znowu powiedział do nich: „Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam, Ja jestem drzwiami dla owiec.
8 Wszyscy, którzy przyszli przede mną, są złodziejami i rozbójnikami, lecz owce ich nie słuchały.
9 Ja jestem drzwiami; jeśli ktoś przeze mnie wejdzie, będzie zbawiony i będzie wchodził i wychodził, i znajdzie pastwisko.
10 Złodziej przychodzi tylko po to, aby kraść, zabijać i niszczyć; Ja przyszedłem, aby miały życie i obfitowały”.

Każda przypowieść rozpoczyna się od stwierdzenia, kim On jest, a każda kolejna rozwija poprzednią. W pierwszej przypowieści powiedział, że wszedł na ziemię przez drzwi. Złodziej wszedł inną drogą. Pierwsza przypowieść nauczała, że Jezus jest prawowitym pasterzem, który przyszedł na ziemię i pewnego dnia wyprowadzi swoje owce z ziemi.

W wersecie 7 Jezus rozpoczyna nową przypowieść: „Ja jestem drzwiami (dla ) owiec”. Jest to pewnego rodzaju niedokładność tłumaczeniowa. Słowo „dla” powinno być rozumiane jako „do”. Występuje tutaj rodzajnik określony ho/he, oznaczający „do”. „Ja jestem drzwiami DO owiec”. Słowo „dla” miało sens w siedemnastym wieku, gdy rozumiano je właśnie w znaczeniu „do”, podobnie jak wyrażenie „drzwi sklepu rzeźniczego” oznacza drzwi „do” sklepu rzeźniczego.

W pierwszej przypowieści Jezus wyprowadza owce z owczarni/ziemi, wołając je. Dokonuje tego przez otwarcie drzwi przez Ducha, a my – owce, podążamy za Jego głosem. W drugiej przypowieści zmienia znaczenie symboli. Tutaj sam jest drzwiami do owiec. Jest drzwiami, czyniąc siebie zarówno drogą do owiec, jak i Tym, który kontroluje dostęp do swoich owiec. Jest ich obrońcą. Pokazuje to, nauczając o naturze złodzieja i rozbójnika – tego, który dostał się na ziemię inną drogą, przez zwiedzenie zamiast przez narodzenie z kobiety. Zwróć uwagę, jak bardzo ochronny staje się Jezus:

Wszyscy, którzy przyszli przede mną, są złodziejami i rozbójnikami, lecz owce ich nie słuchały. JA JESTEM drzwiami. Jeśli ktoś przeze mnie wejdzie, będzie zbawiony i będzie mógł wchodzić i wychodzić, znajdując pastwisko. Złodziej przychodzi tylko po to, aby kraść i zabijać, lecz Ja przyszedłem, aby one (owce) miały życie, i to w obfitości”.

Słowa „wszyscy, którzy przyszli przede mną” odnoszą się do fałszywych bogów i proroków, którzy przez wieki próbowali zwieść Jego owce, lecz byli złodziejami i rozbójnikami. Pamiętacie Eliasza w jaskini, który myślał, że został ostatnim prawdziwym wierzącym? Pan powiedział mu, że w rzeczywistości istnieje ponad siedem tysięcy ludzi, którzy nie zgięli kolan przed Baalem (1 Krl 19:18).

W pierwszej przypowieści Jezus wyjaśnił, że przyszedł na ziemię zgodnie z prawem, podczas gdy diabeł dostał się tutaj inną drogą, przez zwiedzenie, kierowany zamiarem kradzieży i rabunku. W drugiej przypowieści podkreśla siebie jako obrońcę owiec, będąc jednocześnie drzwiami i strażnikiem, jasno identyfikując tego, który wszedł inną drogą, jako złodzieja i rozbójnika. W trzeciej przypowieści połączy te dwie wcześniejsze i przedstawi cel swojego życia. Będzie nauczał, że wykonywanie przez Niego pracy Pasterza będzie wymagało, by złożył życie, aby ochronić owce.

O tym oraz o kolejnych trzech przypowieściach następujących bezpośrednio po sobie będziemy mówić w przyszłym tygodniu.

Wiele błogosławieństw

John Fenn

Zakon nie został ustanowiony dla sprawiedliwych – część 3

 

John Fenn
Tłum.: Tomasz S.

Na zakończenie tej serii rozważmy te wersety:

A żądłem śmierci jest grzech, a mocą grzechu zakon” (1Kor 15:56b).

Zakon bowiem pociąga za sobą gniew” – (Rz 4:15a).

Jeśli żyjesz w religijnym legalizmie, znasz te prawdy.

Ponieważ prawo nieustannie wskazuje grzech, daje grzechowi siłę, a człowieka prowadzi do gniewu. Albo przynajmniej do jego początków – frustracji, zależnie od tego, jak bardzo ktoś przyjął legalizm. Człowiek jest zły, ponieważ nigdy nie potrafi być wystarczająco dobry dla tego, kto ustanawia zasady. Zły na samego siebie, bo myśli, że coś jest z nim nie tak, skoro nie potrafi sprostać oczekiwanym standardom.

Między legalizmem wzmacniającym grzech a wywoływaniem gniewu człowiek zaczyna popełniać błędy w życiu, a potem złości się nawet na Boga. W rzeczywistości żyjemy w czasach Nowego Testamentu i jeśli Ojciec oraz Jezus są przedstawiani przez starotestamentowe, przestarzałe „opakowanie” legalizmu, człowiek może odrzucić to opakowanie, jednocześnie głęboko pragnąc poznać swojego Ojca i Pana.

Pewien nauczyciel biblijny starego pokolenia zauważył, że kościoły, które najwięcej głosiły przeciw współżyciu przedmałżeńskiemu, miały najwięcej ciężarnych nastolatek. Te, które najgłośniej mówiły o złu alkoholu, miały najwięcej ludzi zmagających się z alkoholizmem. Życie pod religijnym systemem prawa daje grzechowi siłę. Rodzi gniew. Im większa surowość, tym więcej gniewu. Jeśli dziecko dorasta pod bardzo surowym ojcem, który widzi wyłącznie błędy, zacznie robić złe rzeczy, a między ojcem a synem pojawi się gniew. Po latach mogą powiedzieć, że dziecko próbowało zwrócić uwagę rodzica albo zdobyć jego aprobatę. Ale to legalistyczne podejście do wychowania faktycznie wzmacniało jego grzech.

Omówiliśmy już fakt, że prawo nie zostało dane dla sprawiedliwego człowieka oraz że było wychowawcą prowadzącym nas do Chrystusa. W kontekście Pawła wychowawca był mistrzem w swoim fachu – dziś powiedzielibyśmy: mistrzowski stolarz, mechanik, elektryk czy hydraulik. Uczeń pozostawał pod opieką mistrza i uczył się zawodu. Takiej analogii używa tutaj Paweł. Jego myśl w Ga 3 jest taka, że kiedy kończymy naukę jako uczniowie czy praktykanci, nie potrzebujemy już naszego wychowawcy – prawa Mojżeszowego.

Continue reading