Category Archives: Fenn John

Antysemityzm, koniec czasów i Millenium – część 1

John Fenn
Tłum.: Tomasz S.

Czy wiedziałeś, że antysemityzm i nienawiść do Izraela będą dalej miały miejsce również w czasie Millenium? Tak, to prawda. Ten tekst to kontynuacja poprzedniej serii dotyczącej tego, w co chrześcijanie powinni wierzyć w kwestii Izraela, ze szczególnym uwzględnieniem końca czasów i powrotu Jezusa.

W Łk 4:17-21 czytamy, że Jezusowi podano księgę Izajasza i przeczytał wtedy fragment dotyczący Jego samego (Iz 61:1-2):
Duch Wszechmocnego Pana nade mną, gdyż Pan mnie namaścił, abym zwiastował ubogim dobrą nowinę; posłał mnie, abym opatrzył tych, których serca są skruszone, abym ogłosił jeńcom wyzwolenie, a ślepym przejrzenie, abym ogłosił rok łaski Pana i dzień pomsty naszego Boga”.

Ale Jezus nie przeczytał tego tekstu w całości. Zatrzymał się na słowach: „abym ogłosił rok łaski Pana”. Dalsza część brzmi: „i dzień pomsty naszego Boga”.
Jezus zrobił to, ponieważ Jego pierwsze przyjście dotyczyło krzyża – „roku łaski Pana”. Nie mógł powiedzieć im, że wtedy nastąpi 2000-letnia przerwa, w czasie której poganie otrzymają możliwość zbawienia, zanim w końcu nadejdzie „dzień pomsty”. Według teologii tamtych czasów „rok łaski Pana” i „dzień pomsty naszego Boga” miały nastąpić jednocześnie. Wierzono, że Mesjasz przyjdzie, aby podbić Rzymian i rządzić światem z Jerozolimy. Jako naród, Izrael nigdy w całości nie zaakceptował cierpiącego Mesjasza, który najpierw przyniósł „rok łaski Pana”. Nadal oczekują Mesjasza, który odniesie zwycięstwo.

Oznacza to, że wszystko, co dzieje się dziś na świecie, przygotowuje scenę dla „dnia pomsty naszego Boga”. Narody zgromadzą się by walczyć przeciwko Izraelowi, czego kulminacją będzie bitwa Armagedon. Aby do tego doszło, wiele narodów musi wspólnie znienawidzić Izrael i naród żydowski. W Obj 11:18 czytamy, że „rozgniewały się narody”. W pewnym momencie ten gniew i nienawiść doprowadzą narody do wspólnego zgromadzenia się w celu zniszczenia Izraela. Gdy wszystko będzie wydawało się stracone, Jezus i my, święci, powrócimy z rzeczywistości duchowej do rzeczywistości fizycznej, aby ocalić ten naród i ustanowić władzę królewską Jezusa nad planetą. (Obj 19:7-9, 13-14. Zwróć uwagę na białe szaty dane uczestnikom uczty weselnej oraz na to, że ci, którzy powracają z Jezusem, również są w nie ubrani.)

Ponieważ wiemy, że końcem będzie gniew narodów i ich nienawiść do Izraela, prowadzące do zjednoczenia się przeciwko niemu w wojnie, możemy prześledzić wydarzenia patrząc wstecz, aby zrozumieć korzenie tej nienawiści i zobaczyć, że znajduje ona swoje spełnienie w dążeniu do eksterminacji tego narodu i jego ludu.

Continue reading

Izrael – w co wierzyć_część 2

John Fenn
Tłum.: Tomasz S.
W ubiegłym tygodniu rozważaliśmy powody, dla których powinniśmy kochać Izrael, tj, jego miejsce w Bożym planie, a jednocześnie nie zgadzać się z niektórymi lub nawet wszystkimi decyzjami politycznymi współczesnego państwa Izrael. Niektórzy nie potrafią oddzielić tych dwóch kwestii. Uważają, że jeśli ktoś opowiada się po stronie Izraela, to jest naiwny, ślepy na jego błędy, nie zbawiony albo jeszcze gorzej 🙂 .Z kolei inni zastanawiają się, jak chrześcijanin może nienawidzić Izraela.

Skontaktował się ze mną znany żydowski wierzący w Jezusa, prowadzący własny program telewizyjny, z propozycją przeprowadzenia ze mną dwóch wywiadów. Zanim jednak oficjalnie wystosował zaproszenie, zadał mi jedno pytanie: „Czy wierzysz w teologię zastępstwa?”

Teologia zastępstwa
Teologia ta to pogląd, zgodnie z którym Kościół całkowicie zastąpił Izrael jako lud wybrany przez Boga, przejmując przymierze oraz wszystkie obietnice dane Izraelowi. Zgodnie z nim współczesny Izrael nie ma już żadnego szczególnego znaczenia i jest po prostu jednym z wielu państw świata. Takie przekonanie daje niektórym chrześcijanom podstawę do nienawiści wobec Izraela. Pozwala im zgadzać się z tymi, którzy uważają, że państwo Izrael nie powinno istnieć lub przynajmniej nie zasługuje na poparcie.

Ja nie wierzę w teologię zastępstwa, chociaż rozumiem intelektualnie, dlaczego osoby przekonane, że Kościół całkowicie zastąpił Izrael, dochodzą do takich wniosków. Należę do ludzi, którzy potrafią oddzielić pogląd od osoby. Mogę przeanalizować czyjeś przekonania, zgodzić się z nimi lub nie, a mimo to nadal darzyć tę osobę miłością. Dlatego różnice zdań – zarówno w tej, jak i w każdej innej doktrynie – nie są dla mnie powodem do obrażania się.
Jeżeli mnie znacie, wiecie, że uważam kontekst za klucz do właściwego rozumienia Pisma Świętego. Dlatego zaczniemy od samego początku historii Izraela jako narodu.

Plemię Lewiego nie było pierwszym wyborem Boga jako rodu kapłańskiego – byli nim wszyscy pierworodni
W Wj 13:1–2 Bóg przeznaczył dla siebie pierworodnych z każdej rodziny jako swoich kapłanów. „Poświęć Mi (oddziel dla Mnie) wszystko, co pierworodne… należy do Mnie”.

To był Jego pierwszy wybór i ma on ogromne znaczenie dla zrozumienia Nowego Testamentu. Bóg „nabył” ich dla siebie przez krew baranka paschalnego, dzięki której wszyscy pierworodni Izraela zostali ocaleni od śmierci podczas ostatniej plagi w Egipcie. Więc od tej chwili należeli do Niego. To właśnie krew baranka sprawiła, że zostali wybawieni spośród skazanych na śmierć. „Poświęć Mi wszystko, co pierworodne… spośród synów Izraela… należy do Mnie”.

Następnie Bóg rozszerzył to, gdy w Wj 19:5–6 powiedział:
Jeżeli będziecie pilnie słuchać mojego głosu i zachowywać moje przymierze, będziecie moją szczególną własnością spośród wszystkich narodów, bo do Mnie należy cała ziemia. Będziecie Mi królestwem kapłanów i narodem świętym”.

Nie sposób przecenić znaczenia tych słów. Zamysłem Ojca było, aby cały naród Izraela stał się królestwem kapłanów, reprezentującym Prawo Mojżeszowe wobec wszystkich narodów świata. Oznaczało to, że kapłanami mieli być pierworodni ze wszystkich pokoleń Izraela, a pozostała część narodu miała pełnić inne funkcje w tej wspólnocie. Cały Izrael miał być narodem kapłanów, objawiającym innym narodom drogi Boże. Bożym planem było, aby wszystkie narody pogańskie przychodziły do Boga właśnie przez Izrael.

Continue reading

Izrael – w co wierzyć?_część 1

John Fenn
Tłum.: Tomasz S.

Musimy wyraźnie odróżnić uzasadnioną krytykę Izraela od nienawiści do tego narodu tylko dlatego, że to Żydzi.

Są ludzie, którzy nazywają siebie chrześcijanami, a jednocześnie nienawidzą współczesnego państwa Izrael. Jednak miłość do Izraela ze względu na jego duchowe znaczenie nie oznacza, że nie wolno nie zgadzać się z polityką współczesnego państwa.

Jest to podobne do sposobu myślenia spotykanego w polityce, gdzie każda krytyka polityki prowadzonej przez przedstawiciela mniejszości etnicznej bywa natychmiast uznawana za przejaw rasizmu. Niektórzy nie potrafią zrozumieć, że można sprzeciwiać się określonej polityce, nie będąc jednocześnie przeciwnikiem osoby, która ją popiera. Ich hipokryzja i niedojrzałość ujawniają się w tym, że sami nie zgadzają się ze swoim przełożonym, współpracownikami ani z polityką firmy, a mimo to nadal tam pracują. Nie zgadzają się ze współmałżonkiem we wszystkim, a jednak pozostają w małżeństwie. Nie podzielają poglądów wszystkich członków swojej dalszej rodziny, a mimo to utrzymują z nimi relacje. Nie zgadzają się ze wszystkimi decyzjami władz państwa, którego są obywatelami lub w którym mieszkają, a jednak nadal w nim żyją.

Kiedy jednak dochodzi do rozmowy o Izraelu, reagują nienawiścią wobec tego państwa, a jeśli ktoś się z nimi nie zgadza, zrywają z nim kontakt, usuwają go z grona znajomych w mediach społecznościowych itd. Przyjrzyjmy się więc temu, co mówi Pismo Święte.

Continue reading

Równowaga między emocjami a logiką – 3

John Fenn
Tłum.: Tomasz S.

Miałem piętnaście lat i posiadałem tymczasowe prawo jazdy dla uczących się kierowców. Mama siedziała na miejscu pasażera i instruowała mnie podczas jazdy. Gdy dojechaliśmy do skrzyżowania, zatrzymałem się, a ona powiedziała: „Spójrz w obie strony, potem spójrz jeszcze raz, a kiedy ruszasz, ponownie spójrz w obie strony”. Wyjaśniła mi, że czasami nadjeżdżający samochód może być zasłonięty przez słupek karoserii, dlatego należy spojrzeć raz, potem drugi raz, a następnie jeszcze raz w chwili ruszania.

Rozumowanie oparte na emocjach nie spogląda w obie strony. Patrzy tylko w jedną. Szuka ludzi, którzy potwierdzą ten jeden punkt widzenia, czyni go dla siebie prawdą, choć inni wyraźnie widzą, że nie uwzględnia to całego obrazu.

Przyjrzyjmy się więc, jak wg Pisma zachować równowagę między emocjami a logiką. To fundament podejmowania życiowych decyzji.

Kluczowe pytanie brzmi: Czy emocje podążają za prawdą, czy też emocje zastępują staranne zbadanie prawdy?

Zdrowe chrześcijańskie nauczanie angażuje zarówno serce, jak i umysł. Jak powiedział Jezus, największe przykazanie zawiera w sobie miłowanie Boga całym sercem, całą duszą, całą siłą i całym umysłem (Mk 12:30). Biblijne rozeznanie nie polega na tłumieniu emocji. Polega na tym, aby nasze emocje były kształtowane przez Bożą prawdę, a nie przez charyzmatycznych mówców czy treści publikowane w internecie. Emocje nie są naszym wrogiem. Kluczem jest nauczenie się zachowywania równowagi między myśleniem a emocjami.

Najpierw jednak trzeba zrozumieć jedną rzecz: nikt nie zrobi tego za ciebie. Nie istnieje droga na skróty. Nikt nie może pomodlić się za ciebie w taki sposób, abyś nagle doświadczył przełomu i już nigdy więcej nie musiał zmagać się ze swoimi myślami. Żadna wizja Jezusa ani nieba tego nie zmieni. Biblia bardzo wyraźnie uczy, że każdy z nas musi odnowić swój umysł, porzucić dawne sposoby myślenia i wejść na wyższy poziom Bożego myślenia. Nie istnieje jeden wielki, mistyczny duchowy sekret, który po odkryciu otworzy przed tobą wszystkie niebiańskie tajemnice.

Jesteśmy uczniami – ludźmi uczącymi się przez całe życie. Podporządkowanie emocji temu, co wiemy o Chrystusie, wymaga wysiłku. Jest to jednak możliwe. To podstawy chrześcijaństwa, a mimo to wielu ludzi dopiero teraz uczy się, jak podporządkowywać swoje wyobrażenia i myśli w posłuszeństwo Chrystusowi. Posłuszeństwo oznacza, że twoje myśli muszą zgadzać się z Jezusem. Posłuszeństwo oznacza, że sam decydujesz, co będziesz myślał i jakie uczucia dopuścisz do swojego wnętrza. Dokonujesz tego, opierając swoje rozumowanie na zdrowym rozsądku oraz na konkretnych fragmentach Pisma, stojąc na fundamencie tego, że Go znasz. Nie tylko, że w Niego wierzysz, ale że Go znasz.

Zidentyfikujmy kilka emocjonalnych bodźców:

Poczucie pilności: „Musisz uwierzyć w to teraz, inaczej przegapisz to, co robi Bóg”.

Strach: „Jeśli kwestionujesz to nauczanie, sprzeciwiasz się Bogu”.

Gniew: Nieustanne przedstawianie innych chrześcijan, kościołów lub przywódców jako wrogów.

Pycha / ego: „Tylko naprawdę duchowi ludzie rozumieją tę tajemnicę”.

Duchowa izolacja: Zachęcanie swoich zwolenników, aby nie ufali żadnym innym pastorom, kościołom ani nauczycielom.

„Tylko my mamy rację”: Wygłaszanie kategorycznych twierdzeń przy jednoczesnym rzadkim wyjaśnianiu własnych poglądów lub Pisma w jego kontekście.

Skupienie na osobowości nauczyciela: Doświadczenia lub objawienia nauczyciela stają się ważniejsze niż sam tekst biblijny.

Continue reading

Równowaga między emocjami a logiką – część 1

John Fenn
Tłum.: Tomasz S.
Około sześciu lat temu napisałem serię „Weekly Thoughts” na ten temat, ale od 2019 roku wiele się zmieniło, dlatego warto to odświeżyć. W pierwszej części tej serii przyjrzymy się temu, jak media społecznościowe zmieniły społeczeństwo i kulturę chrześcijańską, doprowadzając do sytuacji, w której miliony ludzi podejmują decyzje przede wszystkim w oparciu o emocje. Utracili oni – lub nigdy nie nabyli – umiejętności równoważenia emocji i logicznego myślenia. W częściach drugiej i trzeciej zastanowimy się, jak odzyskać tę równowagę w naszym życiu, ucząc się w Chrystusie równoważyć emocje z rozumem.

Kiedy byłem członkiem zespołu duszpasterskiego dużego kościoła (1994-2000), pastor zapytał mnie, co sądzę o rosnącej popularności kościołów określanych jako seeker sensitive lub seeker friendly („nastawionych na osoby poszukujące”). W naszym kościele podczas każdego nabożeństwa było wezwanie do nawrócenia, jednak coraz więcej wspólnot zaczęło wzorować swoje spotkania na koncertach muzyki rockowej i głosić teologię dobrego samopoczucia. Emocje, pozytywne myślenie oraz ocenianie swojej relacji z Bogiem na podstawie tego, jak się człowiek czuje i jak pomyślnie układa mu się życie, wkrótce zaczęły dominować. Wezwania do pokuty oraz mówienie o grzechu i nawróceniu podczas nabożeństw stały się rzadkością.

To, jak ludzie postrzegali (odczuwali) samych siebie i Pana, zastąpiło naukę, logiczne myślenie oraz uważną analizę Słowa Bożego. Wielu wierzących, niezależnie od wieku, utraciło zdolność uznawania Słowa Bożego za ostateczny autorytet, czyniąc nim zamiast tego własne odczucia. Choć odnosimy ten tekst do chrześcijan, życie oparte bardziej na emocjach niż na rozumie można zaobserwować we wszystkich obszarach społeczeństwa.

Życie kierowane uczuciami nigdy nie daje stabilności, ponieważ emocje nieustannie zmieniają się i przypominają jazdę kolejką górską, zależnie od tego, jakie informacje do nas docierają oraz jakie myśli i lęki nami kierują. Destabilizuje to życie, ponieważ sposób myślenia zmienia się jak woda. Rezultatem jest zamieszanie, gniew, wewnętrzny niepokój oraz problemy emocjonalne i psychiczne. Jakub napisał w Jk 3:15, że ziemska mądrość opiera się na zmysłach (uczuciach). Natomiast mądrość pochodząca z góry jest czysta, pełna pokoju, łagodna i posłuszna.

2 Kor 10:5
„…obalamy rozumowania i wszelką pychę podnoszącą się przeciw poznaniu Boga oraz zmuszamy każdą myśl do poddania się posłuszeństwu Chrystusowi.”

W 2019 roku organizacja RAND Corporation opublikowała badanie zatytułowane News for a Digital Age, analizujące sposób przekazywania wiadomości na przestrzeni poprzednich trzydziestu lat. Badanie to oraz inne analizy wykazały, że przed około 2007 rokiem wiadomości koncentrowały się na faktach, przedstawiały analizę uwzględniającą obie strony sporu oraz relacjonowały wydarzenia bez odwoływania się do emocji.

Po 2007 roku, co zbiegło się z gwałtownym rozwojem mediów społecznościowych, takich jak Facebook, Twitter/X i YouTube, sposób przekazywania informacji uległ zmianie. Relacje stały się subiektywne zamiast obiektywnych. Zaczęły promować określony punkt widzenia, zamiast jedynie przedstawiać fakty. Strach, negatywne emocje, obrzydzenie, smutek i gniew zaczęły dominować zarówno w nagłówkach wiadomości, jak i w mediach społecznościowych. Jednocześnie zmniejszył się udział neutralnych emocjonalnie nagłówków, analiz oraz zwykłego przekazywania informacji.

Continue reading

Równowaga między emocjami a logiką – część 2

John Fenn
Tłum.: Tomasz S.
Zanim Adam i Ewa popadli w grzech, uwierzyli najpierw w kłamstwo: „Na pewno nie umrzecie”.
(Rdz 3:4 – szatan zaprzeczył słowom Ewy, że Bóg powiedział, iż po zjedzeniu owocu z tego drzewa umrą).

Każdy grzech można ostatecznie sprowadzić do jakiegoś kłamstwa, w które dana osoba uwierzyła, niezależnie od tego, jak dawno temu miało to miejsce. Dziecko może zostać wykorzystane seksualnie i uwierzyć w kłamstwo, że to była jego wina, że na to zasłużyło albo że samo do tego doprowadziło. Wszystkie te przekonania są kłamstwem, jednak często wpływają na relacje tej osoby przez całe życie. Nigdy nie spotkałem grzechu, którego źródłem nie byłoby jakieś kłamstwo. Być może jest tak dlatego, że pierwszy grzech na ziemi miał swoje korzenie właśnie w uwierzeniu kłamstwu, więc wszystkie późniejsze grzechy można ostatecznie sprowadzić do tego samego wzorca.

W pokoleniu, z którego pochodzę, na długo przed pojawieniem się Internetu istniały magazyny pornograficzne. Wielu chłopców i dziewcząt uczyło się z nich seksualności oraz tego, jak – według kultury popularnej tamtych czasów – powinni odnosić się do siebie mężczyźni i kobiety. Były to jednak kłamstwa i nie odzwierciedlały Bożego zamysłu dotyczącego relacji, miłości, seksualności i małżeństwa. Uwierzyli kłamstwu. Dziewczęta dorastały i jako kobiety nienawidziły własnego ciała, ponieważ uwierzyły, że powinny wyglądać w określony sposób albo mieć konkretną sylwetkę.

Znałem kilka kobiet, które po wielu latach małżeństwa i wychowaniu dzieci uznały, że są lesbijkami i opuściły swoich mężów dla innej kobiety. W przypadkach, które znam osobiście, mężowie nie potrafili nawiązać z żonami głębokiej więzi emocjonalnej, będąc ludźmi bardzo racjonalnymi. Żony uwierzyły więc w kłamstwo, że taką więź emocjonalną mogą znaleźć w relacji z inną kobietą.

Chłopiec mógł zostać wykorzystany lub z natury być bardziej delikatny niż inni mężczyźni. Mógł być z tego powodu prześladowany i uwierzyć w kłamstwo, że bezpieczną miłość odnajdzie w relacji z innymi mężczyznami, poszukując emocjonalnej bliskości i akceptacji. Wszystko to wzięło się z uwierzenia w kłamstwo. Są kobiety bardzo kobiece i takie, które mają więcej cech męskich. Są mężczyźni bardziej delikatni i tacy, którzy przejawiają bardzo silne cechy męskie. Szatan wypowiada kłamstwa i w ten sposób sprowadza ludzi na drogę grzechu.

Istnieją również kłamstwa dotyczące Boga Ojca. Kiedy ludzie w nie wierzą, często potrafią nawiązać relację z Jezusem, ale nie z Ojcem. Boją się Go jako Wielkiej Niewiadomej. Słowa Jezusa z J 14:9: „Kto mnie widział, widział Ojca” nie mają dla nich sensu. Gdy chrześcijan uczy się nieprawdy o Bogu, zaczynają wątpić w swoje zbawienie, zastanawiać się, czy jest wystarczająco dobry, albo obawiać się, że popełnił grzech niewybaczalny, mimo że wierzy w Jezusa i Go kocha.

Ktoś może mieć nadwagę dlatego, że kiedyś uwierzył, iż jedzenie przynosi prawdziwe pocieszenie. Uwierzył kłamstwu. Ktoś inny może sądzić, że następny awans, kolejna okazja zakupowa albo większe pieniądze przyniosą mu szczęście. Również uwierzył kłamstwu. Poznanie Ojca i Jego miłości – miłości Chrystusa – jest lekarstwem na wszelkie kłamstwa.

Continue reading

Niezrozumienie przypowieści – część 3

John Fenn
Tłum.: Tomasz S.

Jezus mówił o dobroci i hojności naszego niebiańskiego Ojca
Rozpoczął w Łk 11:2-4 od Modlitwy Pańskiej, gdy uczniowie zapytali Go, jak powinni się modlić. Przewodnia myśl całego Jego nauczania o modlitwie jest taka, że po pierwsze – nasze prośby kierujemy do Ojca, a po drugie – Ojciec jest dobry, hojny i szczodry. Jezus zaczyna od stwierdzenia, że Ojciec daje nam codzienny chleb, przebacza nasze przewinienia i nie prowadzi nas ku złu. Aby poprzeć swoje nauczanie, opowiada przypowieść o przyjacielu o północy. Przedstawia hipotetyczną sytuację, w której człowiek niespodziewanie przyjmuje gości i idzie o północy do domu przyjaciela po jedzenie. Sednem nauczania Jezusa jest to, że człowiek ten nie wstanie z łóżka z powodu przyjaźni, lecz zrobi to z powodu natarczywego pukania swojego przyjaciela.

Jezus podał tę przypowieść jako przeciwieństwo hojnego Ojca niebieskiego, o którym mówił wcześniej w Modlitwie Pańskiej. Najpierw Modlitwa Pańska, potem niechętny przyjaciel, a następnie podsumowanie: „Lecz Ja wam mówię: każdy, kto prosi, otrzymuje; każdy, kto szuka, znajduje; a każdemu, kto kołacze, zostanie otworzone”.

Jezus kończy swoje nauczanie o dobroci Ojca w Łk 11 słowami z wersetów 11-13:

11 „Który z was, ojców, gdy syn poprosi go o rybę, poda mu zamiast ryby węża?
12 Albo gdy poprosi o jajko, poda mu skorpiona?
13 Jeśli więc wy, będąc grzesznikami, umiecie dawać dobre dary swoim dzieciom, o ileż bardziej Ojciec niebieski da Ducha Świętego tym, którzy Go proszą!”

To kończy Jego nauczanie o dobroci naszego Ojca. Gdy spojrzymy na Łk 11:1-13 jako na jedną całość, zobaczymy, że werset 13 wraca do Modlitwy Pańskiej, potwierdzając, że Ojciec daje nam codzienny chleb, przebacza nasze grzechy i nie prowadzi nas ku złu. Jezus ponownie używa kontrastu, stwierdzając, że skoro zwykły grzesznik potrafi dawać dobre dary swoim dzieciom, to o ile bardziej nasz Ojciec niebieski da nam Ducha Świętego (a przez to również rzeczy związane z Duchem).

Niesprawiedliwy sędzia – Łk 18:1-8
Ta przypowieść również wykorzystuje kontrasty, aby nauczyć nas, że Ojciec jest dobry i cierpliwy. Jeżeli jednak nie umieścimy jej we właściwym kontekście, przeoczymy główną myśl Jezusa. Pod koniec Łk 17 Jezus nauczał o prawym życiu, o życiu w oczekiwaniu na Jego powrót i nadejście Królestwa. Rozdział 18 rozpoczyna się słowami: „Powiedział im też przypowieść o tym, że powinni zawsze się modlić i nie ustawać”. Greckie słowo przetłumaczone jako „też” to spójnik de. Spójnik jest słowem łączącym poprzednie zdanie z następnym. Oznacza: „ponadto”, „co więcej”, „w dodatku”, „nadto”. Jezus kontynuuje więc nauczanie o życiu zgodnym z Bożymi zasadami i o życiu w oczekiwaniu na nadejście Jego Królestwa. W tym kontekście opowiada przypowieść o tym, jak należy się modlić (o te rzeczy) i nie tracić odwagi.

Continue reading