Category Archives: Fenn John

Gdzie jest bojaźń Boża?

John Fenn
Tłum.: Tomasz S.
Kiedy byłem dzieckiem, mieszkaliśmy wtedy na wsi. Z tyłu naszej posesji znajdowała się końska farma. Mieliśmy około 2,5 akra (1 hektar) ziemi z małym strumieniem oraz kilkoma drzewami owocowymi na wzgórzu po drugiej stronie strumienia. Z tyłu domu stała huśtawka i piaskownica, które tata zbudował dla naszej czwórki dzieci. Na sąsiedniej farmie był też kot, który regularnie przychodził na naszą posesję i używał naszej piaskownicy jak wielkiej kuwety. Mój tata nienawidził go, ponieważ zawsze, zanim mogliśmy się w niej bawić, musieliśmy najpierw oczyścić piaskownicę.

Pewnego wieczoru bawiłem się w piaskownicy, gdy nagle przez tylne drzwi z karabinem w ręku wypadł tata. Nawet nie wiedziałem, że w domu jest broń. Bez chwili wahania sklął kota, wycelował, i gdy zwierzę szło wzdłuż naszego tylnego ogrodzenia, około 100m dalej, i jednym strzałem go zabił. W tamtej chwili przestraszyłem się taty. Miałem wtedy może 6 albo 7 lat i uczucie strachu wobec ojca było dla mnie czymś zupełnie nowym. Znałem go jako tego, z którym ja i pies siłowaliśmy się dla zabawy, jako tego, który strzygł mi włosy w piwnicy, który uczył mnie, jak podawać rękę i jak czyścić buty – nie znałem go jako człowieka z bronią, który był w stanie zabić kota! To było dla mnie nowe objawienie.

Gdy mieliśmy konie
Powiedziałem moim synom, żeby nie myśleli o swoich koniach jak o wielkich psiakach. Mówiłem im, że mogą kochać swojego konia i mogą myśleć, że koń kocha ich, ale nigdy nie powinni zapominać, że to zwierzę waży około tysiąca funtów (450 kg). Kochajcie je, ale nigdy nie zapominajcie o ich sile.

W Lb 16:9 Mojżesz powiedział do Koracha i jego towarzyszy – lewickich kapłanów, którzy zbuntowali się przeciw przywództwu Mojżesza i Aarona: „Czy mało wam tego, że Bóg Izraela wyłączył was ze zgromadzenia izraelskiego, aby was dopuścić do siebie, abyście wykonywali służbę przy przybytku Pana i stawali przed zgromadzeniem, aby mu służyć?” W Jr 23:32 Pan mówi o fałszywych prorokach: „Jestem przeciwko tym, którzy prorokują sny kłamliwe – mówi Pan – opowiadają je i zwodzą mój lud swoimi kłamstwami i swoją lekkomyślnością”. Słowo „lekkomyślność” pochodzi od hebrajskiego pachazuth i oznacza: frywolność, przesadę, lekkość, niedbałość, zbyt swobodne podejście.

Continue reading

Przemyślenia różne – 4

John Fenn
Tłum.: Tomasz S.
Słowo tzitzit (czyt. cicit) oznacza frędzle i odnosi się do nakazu Boga, aby znajdowały się one na szatach starożytnych Izraelitów jako przypomnienie Słowa Bożego. Nakaz ten zapisany jest w Lb 15, 37–41:

Pan powiedział do Mojżesza: Przemów do Izraelitów i powiedz im: Niech sobie robią frędzle u brzegów swych szat, na pokolenia swoje, a na frędzlach u brzegów umieszczą sznur z purpury fioletowej. Będziecie mieli frędzle, abyście na nie patrząc, przypominali sobie wszystkie przykazania Pana i wypełniali je, a nie szli za zachciankami waszych serc i oczu, które prowadzą was do nierządu. W ten sposób przypomnicie sobie i wypełnicie wszystkie moje przykazania oraz będziecie święci dla waszego Boga”.

Sznurki (frędzle) muszą być bezpośrednio przywiązane do ubrania, co oznacza, że frędzle doczepiane lub przypinane są niedozwolone. Są cztery – po jednym na każdym rogu szaty – a każdy z nich składa się z czterech nitek (z których jedna jest niebieska), złożonych na pół, co daje osiem nitek. Następnie na górze frędzla wiąże się pięć węzłów, dzięki czemu osiem nitek zostaje połączonych w jeden sznur.

Ponieważ w alfabecie hebrajskim każdej literze odpowiada wartość liczbowa, słowo tzitzit ma wartość 600. Gdy doda się do tego pięć węzłów oraz osiem nitek (łącznie 13), otrzymujemy 613 – liczbę przykazań zawartych w Prawie Mojżeszowym. W ten sposób tzitzit przypominało noszącemu je człowiekowi o przykazaniach Pana.

Dlaczego niebieska nić?
W starożytnym Izraelu każdy Izraelita nosił tzitzit na rogach swojej szaty. Z biegiem czasu style ubioru uległy zmianie i dziś używa się taalitów – szali modlitewnych z tzitzit, zazwyczaj w białe i niebieskie pasy. W dawnych czasach Bóg nakazał, aby wśród białych nici znalazła się jedna nić niebieska. Barwnik ten pozyskiwano ze ślimaka chilazon, będącego odmianą mureksa, żyjącego w Morzu Śródziemnym. Kolor niebieski symbolizuje niebo i Boga, przypominając każdemu Izraelicie, że należy do Bożej szlachty, powołanej jako naród, by być królestwem kapłanów (por. Wj 19,6).

Co uczynił Dawid
Cały rozdział 24 Pierwszej Księgi Samuela opisuje wydarzenie, w którym Dawid odcina skraj płaszcza Saula, który załatwiał swoje potrzeby w jaskini, w której Dawid się ukrywał. Werset 5 mówi, że „serce Dawida zadrżało”, co jest dobrym oddaniem hebrajskiego słowa nakah, oznaczającego: uderzyć, zranić, dotknąć karą. Dawid poczuł głębokie wyrzuty sumienia, ponieważ odciął skraj szaty Saula. W starożytności, i w niektórych pogrzebowych zwyczajach aż do dziś, odcinano tzitzit zmarłemu, co symbolizowało, że nie nie podlega on już dłużej Prawu Mojżeszowemu. Czasem zmarłego grzebano z tałitem, ale z jednym tzitzit uszkodzonym lub usuniętym, aby wyrazić to samo znaczenie.

Sumienie Dawida dręczyło go dlatego, że symbolicznie odprawił wobec Saula obrzęd pogrzebowy, ogłaszając go martwym – uwolnionym od obowiązku posłuszeństwa Słowu Bożemu. Było to bezpośrednie nawiązanie do 1 Sm 15, gdzie Saul świadomie sprzeciwił się Panu. Można powiedzieć, że Dawid dosypał soli do rany. Pokuta Dawida była tak poruszająca, że sam Saul okazał skruchę za to, iż próbował go zabić, po czym powrócił do domu.

Co uczyniła kobieta z Ewangelii Marka 5
W Ewangeliach: Mt 9,20; Mk 5,24–34 oraz Łk 8,43–44 czytamy o kobiecie cierpiącej od dwunastu lat na chroniczny krwotok. Pismo mówi: „Gdy usłyszała o Jezusie, podeszła z tyłu i dotknęła Jego płaszcza, bo mówiła sobie: ‘Żebym się choć Jego płaszcza dotknęła, a będę zdrowa’”. A Jezus powiedział do niej: „Twoja wiara cię ocaliła”. (por. Mt 9,20–22)

Kilka rozdziałów dalej, w Mt 14,35–36, czytamy: „A gdy ludzie z owej miejscowości poznali Go, rozesłali wieść po całej okolicy. Przynoszono do Niego wszystkich chorych i proszono, żeby im pozwolił dotknąć choćby frędzli Jego płaszcza. A wszyscy, którzy Go dotknęli, odzyskali zdrowie”.

Możemy przypuszczać, że skoro w Mt 9 kobieta została uzdrowiona, dotykając frędzli (tzitzit) Jego szaty, to wieść o tym rozeszła się i ludzie z Mt 14 naśladowali jej wiarę i czyn. Nie wiemy tego na pewno, lecz wiemy jedno: tzitzit symbolizuje Słowo Boże, a oto pośród tłumu stało Słowo Boże wcielone – Ten, który w ciele wypełnił doskonale wszystkie 613 przykazań. Samo dotknięcie Żywego Słowa, poprzez dotknięcie tzitzit, przyniosło uzdrowienie wielu.

Wieczerza Pańska – część większego wspólnego posiłku
W większości współczesnych kościołów Wieczerza Pańska stanowi oddzielną część nabożeństwa. W I wieku była ona integralną częścią wspólnego posiłku. W Mt 26,26 czytamy: „A gdy oni jedli, Jezus wziął chleb i odmówiwszy błogosławieństwo, połamał i dał uczniom, mówiąc: ‘Bierzcie i jedzcie, to jest Ciało moje’”. Mk 14,22:  „A gdy jedli, wziął chleb…”.

W kościołach domowych jedzenie było czymś naturalnym i w wielu kulturach do dziś przypomina sposób, w jaki Jezus obchodził pierwszą ‘Wieczerzę Pańską’. To właśnie wspólne posiłki przyczyniły się do szybkiego rozprzestrzeniania się chrześcijaństwa w całym Imperium Rzymskim, ponieważ kultury żydowska, grecka i rzymska opierały swoje życie społeczne na takich zgromadzeniach w I wieku. Gdy Żydzi, Grecy i Rzymianie stawali się chrześcijanami, w sposób naturalny włączali Chrystusa w swoje wspólne posiłki, które praktykowali przez całe życie.

W judaizmie Żydzi nie jadali wspólnie z poganami, lecz mieli własne posiłki wspólnotowe. Rzymianie z kolei patrzyli z góry na Greków, jednak każda z tych kultur posiadała swoje własne tradycje wspólnego spożywania posiłków. Dobrym przykładem momentu, w którym te światy zaczęły się przenikać, jest opisany w Dziejach Apostolskich, rozdział 18 – moment powstania Kościoła w Koryncie. Paweł przyprowadził do Jezusa wielu Żydów z tamtejszej synagogi, a ponieważ nie mógł już tam nauczać, spotkania zaczęły odbywać się w domu Rzymianina imieniem Justus. Pismo mówi nam również: „i wielu Koryntian, Greków, uwierzyło i przyjęło chrzest”. Później, w 1 Kor (11,17–34), czytamy, że niektórzy członkowie tej wspólnoty, złożonej z ludzi różnych ras i warstw społecznych, odmawiali wspólnego spożywania posiłków z pozostałymi.

Dla Rzymian posiłek wspólnotowy był otwarty dla rodziny, przyjaciół i sąsiadów, lecz jednocześnie ściśle podzielony według statusu społecznego i majątkowego. U Greków zazwyczaj zapraszano jedynie elitę, podczas gdy ludzie ubożsi byli odsuwani na margines. U Żydów natomiast do stołu zapraszano wyłącznie Żydów. Wspólny posiłek służył wspominaniu historii, jednoczeniu się wokół spraw Bożych, umacnianiu własnej tożsamości oraz wzmacnianiu więzi rodzinnych i społecznych. A teraz wyobraźmy sobie te trzy kultury zasiadające razem przy jednym stole. Wszyscy byli nowymi wierzącymi w Jezusa, a każdy z nich niósł ze sobą własne oczekiwania co do tego, jak taki posiłek powinien wyglądać. Co więcej, Korynt był miastem portowym, a powszechnie wiadomo było, że pracownicy umysłowi nigdy nie mieszali się tam z robotnikami portowymi, marynarzami czy właścicielami sklepów. Nic więc dziwnego, że pierwszy list Pawła do Koryntian porusza co najmniej dziesięć poważnych problemów! Przynajmniej trzy z nich dotyczyły właśnie podziałów na zamknięte, odizolowane grupy, które nie chciały mieć nic wspólnego z innymi, oraz wynikających z tego konfliktów i napięć.

Paweł zebrał to wszystko w jedną całość w 1 Kor 11,17–34, pisząc do nich, aby skierować ich uwagę na prawdziwy powód, dla którego się gromadzili: na świętowanie życia, ofiary oraz obietnic Jezusa Chrystusa. W istocie wzywał ich, by odłożyli na bok to, co ich dzieliło – swoje uprzedzenia, utarte wyobrażenia o tym, jak powinien wyglądać tradycyjny posiłek wspólnotowy – i skupili się na Jezusie. Przypomina im to, co, jak sam mówi, otrzymał bezpośrednio od Pana: aby brać chleb, który symbolizuje złamane ciało, oraz wino, które symbolizuje przelaną krew, i spożywać je wspólnie, razem.

Paweł ostrzegł tych, którzy decydowali się oddzielać od pozostałych, mówiąc: „Dlatego wielu wśród was jest słabych i chorowitych, a niemało także umarło przedwcześnie, ponieważ nie rozpoznaliście właściwie Ciała Pańskiego”. W tym kontekście „rozpoznanie Ciała Pańskiego” nie dotyczy uzdrowienia fizycznego, lecz Ciała Chrystusa, Kościoła. Chodzi o to, że Chrystus umarł i zmartwychwstał zarówno dla Żyda, Greka, jak i Rzymianina. Gdy odłoży się na bok różnice rasowe, społeczne i życiowe doświadczenia osób obecnych w jednym pomieszczeniu, można wtedy skupić się na tym, co Jezus uczynił dla każdego z nich. To właśnie tworzy prawdziwy posiłek wspólnotowy.

Jeśli więc należysz do kościoła domowego, albo uczestniczysz w studium biblijnym czy grupie modlitewnej, rozważ coś takiego: zjedzcie wspólnie posiłek, a gdy wszyscy już trochę pojedzą, wciąż rozmawiając, dzieląc się i będąc razem, w pewnym momencie w prosty, naturalny sposób podajcie sobie chleb oraz sok lub wino. Zwróć uwagę wszystkich na bogactwo rozmów, które się toczą, na to, jak Jezus zbawił każdego z obecnych, bez względu na to, kim byli i skąd pochodzili, kierując się wyłącznie miłością do każdego z nich. Następnie, po chwili refleksji i uporządkowania serca, spożyjcie chleb i wypijcie wino… po czym wróćcie do rozmów, refleksji oraz wzajemnej wdzięczności za każdą obecną osobę.

Wiele błogosławieństw.

John Fenn

Przemyślenia różne – 3

Uczta weselna i zewnętrzna ciemność

John Fenn
Tłum. Tomasz S.
W przypowieści o uczcie weselnej z Mt 22,1–14 goście zostają zgromadzeni, lecz jeden z nich nie ma na sobie szaty weselnej. Zapytany o powód, milczy. Zapada decyzja, aby wyrzucić go na zewnątrz, w ciemności, gdzie jest płacz i zgrzytanie zębów. Jezus kończy przypowieść słowami: „Bo wielu jest powołanych, lecz mało wybranych”.

Przypowieść rozpoczyna się słowami: „Królestwo niebieskie podobne jest do króla, który wyprawił ucztę weselną swemu synowi”. Jezus wyraźnie mówi tu o Ojcu i o sobie samym. W wersecie 3 czytamy, że król posłał swoje sługi, aby zaprosili zaproszonych na ucztę, lecz ci nie chcieli przyjść. W I wieku istniał zwyczaj, że gospodarz wysyłał przypomnienia o zbliżającym się wielkim dniu. W wersetach 4–5 dowiadujemy się, że król posłał kolejne sługi, oznajmiając zaproszonym, że wszystko jest już gotowe, że przygotowano ucztę. „Lecz oni zlekceważyli to” – dosłownie: nie zwrócili uwagi na zaproszenie – i wrócili do swoich pól oraz do swojej pracy.

W wersetach 6–7 czytamy, że niektórzy z zaproszonych znieważyli posłańców, a nawet niektórych z nich zabili. Król rozgniewał się i posłał swoje wojska, aby zgładziły zabójców i zniszczyły ich miasto. Jest to oczywiste nawiązanie do sposobu, w jaki prorocy Starego Testamentu byli traktowani przez niewierzących Żydów Izraela. Dlatego w wersetach 8–10 król poleca swoim sługom zaprosić tych, którzy pierwotnie nie byli zaproszeni – w przypowieści są to poganie – i mówi, aby zaprosili zarówno dobrych, jak i złych.

W wersetach 11–12 król zauważa człowieka, który nie ma na sobie szaty weselnej, i pyta go, jak wszedł na ucztę a ten wtedy zaniemówił.

Szaty weselne na Wschodzie|
W tamtych czasach istniał zwyczaj, że król wyprawiając wesele, podobnie jak gospodarz w „zwykłym” weselu, zapewniał wszystkim gościom lekkie, lniane okrycie wierzchnie. Zwyczaj ten w pewnej formie przetrwał do dziś, na przykład w Chinach, gdzie nowożeńcy często wręczają gościom specjalne weselne okrycia lub inne dary jako wyraz wdzięczności za przybycie. W czasach Jezusa zarówno królowie, jak i gospodarze zwykłych wesel dawali gościom takie lniane szaty, aby wszyscy byli odpowiednio ubrani i aby panowała równość – wszyscy wyglądali tak samo, niezależnie od statusu społecznego. Noszenie ofiarowanej szaty weselnej oznaczało, że na uczcie nie było hierarchii ani różnic społecznych: król lub gospodarz czynił wszystkich równymi w tym dniu radości, aby mogli swobodnie przebywać razem.

Człowiek bez szaty weselnej wyróżniał się natychmiast, co jasno wskazywało, że próbował dostać się na ucztę na własnych warunkach. Jest to obraz osoby, która próbuje „zapracować” sobie drogę do nieba, na Ucztę Weselną Baranka. Człowiek ten otrzymał możliwość wyznania, lecz zaniemówił. Ps 107,2 mówi: „Niech tak mówią odkupieni przez Pana”. On jednak milczał. Nie był odkupiony, a mimo to próbował wejść na ucztę weselną – obraz nieba – o własnych siłach. Rz 10,9–10, napisany wiele lat po przypowieści Jezusa, mówi, że wierzymy sercem, lecz wyznanie ustami prowadzi do zbawienia. Milczenie tego człowieka oznaczało, że nie był zbawiony.

Ciemności zewnętrzne
Król kazał więc pochwycić człowieka i wyrzucić go w „ciemności zewnętrzne”, gdzie jest płacz i zgrzytanie zębów. W tamtych czasach, podobnie jak dziś w wielu częściach świata, nie było oświetlenia ulicznego. Sala uczty była jasno oświetlona licznymi lampami oliwnymi, lecz ulice pozostawały pogrążone w ciemności. Określenie „ciemności zewnętrzne” było w I wieku wyrażeniem używanym w sytuacji, gdy ktoś został wyrzucony z domu lub z miejsca, gdzie coś się działo i oznaczało dosłownie: „wyrzucony na ulicę”, „wyrzucony za drzwi”. Taka osoba znajdowała się wcześniej w oświetlonym miejscu, a nagle była wyrzucona w ciemność. Zwrot „płacz i zgrzytanie zębów” opisywał silną złość i frustrację. We współczesnych realiach można to porównać do człowieka wyrzuconego z pubu, baru czy restauracji, który stoi na ulicy, przeklina i pluje w gniewie na swój los. Były to jednak konsekwencje jego własnych działań – to one sprawiły, że go wyrzucili.

W przypowieści to obraz ludzi niezbawionych, pozostających na zewnątrz i patrzących na tych, którzy chętnie przyjęli zarówno zaproszenie, jak i szatę weselną ofiarowaną przez gospodarza.

Możesz przypomnieć sobie Rdz 3,21, gdzie czytamy, że Pan Bóg sporządził dla Adama i Ewy odzienie ze skór i przyodział ich, zakrywając ich grzeszną nagość. Ef 5,27 mówi, że Chrystus umiłował Kościół, aby „stawić go przed sobą jako chwalebny Kościół, niemający skazy czy zmarszczki”. W Ap 19,7–14 czytamy o wierzących w niebie, na Uczcie Weselnej Baranka: „I dano jej bisior lśniący i czysty, bisior bowiem oznacza sprawiedliwe czyny świętych”. Ci sami święci w wersecie 14, nadal odziani w swoje weselne szaty, towarzyszą Panu na koniach podczas Jego powrotu (Armagedon).

Continue reading

Przemyślenia różne – 2

John Fenn
Tłum.: Tomasz S.
W czasie, gdy pełniłem funkcję dyrektora szkoły biblijnej w dużym megakościele – było to około 1998 lub 1999 roku – podczas tygodniowej konferencji gościliśmy bardzo znaną nauczycielkę. Z racji zajmowanego stanowiska Barb i ja siedzieliśmy w pierwszym rzędzie, zaledwie kilka miejsc od pastora. W pewnym momencie mówczyni zwróciła się do zgromadzonych, wzywając ich, aby podeszli do przodu i złożyli na podium 100 dolarów w gotówce lub czeki wystawione bezpośrednio na jej nazwisko – jako „akt wiary”. Używam słowa wezwała jedynie z grzeczności. W rzeczywistości było to krzykliwe nagabywanie, pełne nacisku, emocjonalnej presji i moralnego potępienia wobec tych, którzy mogliby się nie podporządkować. Przekaz był jednoznaczny: ten gest miał otworzyć drogę do otrzymania od Boga tego, czego dana osoba najbardziej pragnęła – uzdrowienia, przełomu finansowego, zbawienia bliskiej osoby lub jakiejkolwiek innej odpowiedzi na modlitwę.

Barb i ja byliśmy głęboko poruszeni, wręcz wstrząśnięci skalą tej manipulacji. Nasze oburzenie spotęgowało się jeszcze bardziej, gdy zobaczyliśmy, jak starsi członkowie zespołu przywódczego kościoła wstają i bez wahania spełniają to żądanie. Ku mojemu ogromnemu wstydowi również ja wstałem i położyłem czek na podium – był to, jak się później okazało, ostatni w moim życiu akt uległości z powodu „strachu przed ludźmi”. Wracając na swoje miejsce, spojrzałem na pastora z gniewem i rozczarowaniem, pragnąc, by przerwał to przedstawienie. Jednocześnie jednak czułem wyraźną presję – zarówno z jego strony, jak i ze strony mojego bezpośredniego przełożonego, pastora pomocniczego – by się dostosować.

Jakiś czas po tamtych spotkaniach odebrałem telefon, którego obawiałem się najbardziej. Gdy na wyświetlaczu telefonu biurowego zobaczyłem numer pastora, dosłownie zamarłem. W tej samej chwili Pan przemówił do mnie jasno i wyraźnie:
„To Ja umieściłem cię w tym miejscu i tylko Ja mogę cię stąd usunąć”. Strach przed zwolnieniem natychmiast zniknął, a jego miejsce zajął głęboki pokój. Odebrałem telefon  (nie zostałem zwolniony).

Sedno nauczania w rodzaju: „Daj 100 dolarów, a otrzymasz odpowiedź na swoją modlitwę”, sięga korzeniami wcześniejszego nauczania nurtu Słowo Wiary o tak zwanym „stokrotnym zwrocie”.

Wyrażenie to pochodzi z Mk 4,1–20, z przypowieści o siewcy. W wersetach 1–8 Jezus opowiada o ziarnie rzucanym na różne rodzaje gleby: jedno padło na drogę i zostało wydziobane przez ptaki; inne trafiło na grunt skalisty i choć szybko wykiełkowało, uschło z braku głębokiej ziemi; kolejne padło między ciernie, które je zagłuszyły, tak że nie wydało owocu. Wreszcie inne ziarno padło na ziemię dobrą i wydało plon – trzydziestokrotny, sześćdziesięciokrotny i stokrotny.

Na osobności, w wersetach 13–20, Jezus wyjaśnia uczniom znaczenie tej przypowieści. Gleba symbolizuje ludzkie serce, a jej różne stany opisują to, co Słowo – którym sam Jezus jest – zastaje, gdy zostaje zasiane w człowieku. Dobra ziemia, jak podkreśla ponownie w wersecie 20, wydaje plon: „trzydziestokrotny, sześćdziesięciokrotny, stokrotny”. Dalsza część rozdziału, aż do wersetu 34, rozwija ten sam temat. Jezus przestrzega, by uważać na to, czego słuchamy, i przypomina, że otrzymamy od niego odpowiednio do tego, jak ważne są dla nas sprawy Boże (w.24).

Nauczyciele nurtu Słowo Wiary wyrwali jednak pojęcie „stokrotnego zwrotu” z jego kontekstu i przekształcili je w mechaniczne nauczanie o dawaniu: „daj, aby dostać”. Według tej logiki, jeśli ofiarujesz 10 dolarów, Bóg odda ci 100 albo nawet 1000. Jest to całkowite wypaczenie sensu słów Jezusa.

Continue reading

Nie skupiaj się tylko na niebie – część 2

John Fenn
Tłum.: Tomasz S.
Dzieliłem się tym, że istotą życia nowotestamentowego jest, aby wola Ojca spełniała się w naszym życiu, nie zaś wołanie w stylu: „Panie, zabierz mnie stąd!” Pod koniec Księgi Objawienia widzimy, że to niebo zstępuje na ziemię, a nie ziemia zabierana jest do nieba. Zasadnicza część Nowego Testamentu koncentruje się właśnie na królestwie niebios przychodzącym na ziemię. Myślmy więc w ten sam sposób.

Ojcze nasz, któryś jest w niebie, święć się imię Twoje” – tak Jezus rozpoczął swoje nauczanie modelu modlitwy, którą nazywamy Modlitwą Pańską.
Wszystko, co następuje później w tej modlitwie, ma swoje źródło i wypływa bezpośrednio ze słów: „święć się imię Twoje”.

Wróćmy do Ogrodu Eden, gdy Adam nadawał nazwy zwierzętom (Rdz 2,18–20). Rabini mówią, że imiona, które Adam im nadawał, były owocem poznania charakteru, natury oraz miejsca każdego zwierzęcia w porządku stworzenia. Podobnie czynimy i dziś. Jednym z bardziej znanych przykładów jest nazwa dinozaura Tyrannosaurus rex, czyli „straszliwy jaszczur”, która podsumowuje jego charakter na podstawie badania kości.

Gdy Jezus powiedział: „święć się imię Twoje”, nie chodziło Mu o konkretne brzmienie imienia, lecz o skrótowe ujęcie wszystkich przymiotów Bożego istnienia. Wielu ludzi daje się wciągnąć w spory o „właściwe” imię Boga, nie zadowalając się określeniem „Ojciec” czy nawet „Jezus”, i w ten sposób całkowicie gubią sens. Słowa „święć się imię Twoje” oznaczają całość Jego natury i charakteru. Samo określenie „Ojciec” obejmuje cały Jego charakter, naturę, miłosierdzie i sprawiedliwość, które są w Nim nierozerwalnie związane.

Podobnie my zostaliśmy nazwani chrześcijanami – po raz pierwszy miało to miejsce w Antiochii (Dz 11,26). Określenie „chrześcijanin” dosłownie oznacza „należący do Chrystusa”, a w praktyce – Jego naśladowcę. To miano mówi, że przymioty Chrystusa są w nas obecne i że zostaliśmy oddzieleni do Jego użytku. Słowa „uświęcenie” (oddzielenie do użytku) i „święty” często traktuje się jako synonimy. Ująłbym to tak: „święty” oznacza przynależność do tego, co Boskie, a „świętość” jest stanem lub procesem bycia świętym.

Continue reading

Przemyślenia różne – część 1

John Fenn
Tłum.: Tomasz S.
Uwielbiam studiować żydowski kontekst Biblii, ponieważ dostarcza on tła i zrozumienia rzeczy, które w innym przypadku pozostałyby dla nas nieznane. Są też kwestie, które w ogóle nie mają związku z kulturą: czasami kaznodzieja wyrywa werset z kontekstu i nagina jego znaczenie na potrzeby kazania, książki czy materiału internetowego i w efekcie to, co uznajemy za Boży głos, w rzeczywistości nim nie jest. Mam więc nadzieję, że to, co piszę, będzie dla was interesujące, a przynajmniej dowiecie się czegoś nowego.

W tej serii poruszymy między innymi następujące tematy: Czy diabeł słyszy twój język modlitewny? Czym jest stukrotny zwrot? Czym jest „ciemność zewnętrzna”? Jakie znaczenie ma „czysty bisior” na Uczcie Weselnej Baranka? Dlaczego Szczepan powiedział, że widzi Jezusa stojącego po prawicy Boga? I wiele więcej!

Nie możemy poznać Jego wyższych dróg?
Wielu kaznodziejów oparło kazania o poznaniu Bożych tajemnic na Iz 55,7–11:
Niechaj bezbożny porzuci swą drogę i człowiek nieprawy swoje knowania. Niech się nawróci do Pana, a Ten się nad nim zmiłuje, i do Boga naszego, gdyż hojny jest w przebaczaniu. Bo myśli moje nie są myślami waszymi ani wasze drogi moimi drogami – wyrocznia Pana. Bo jak niebiosa górują nad ziemią, tak drogi moje – nad waszymi drogami i myśli moje – nad waszymi myślami. Zaiste, podobnie jak ulewa i śnieg
spadają z nieba i tam nie powracają, dopóki nie nawodnią ziemi, nie użyźnią jej i nie zapewnią urodzaju, tak iż wydaje nasienie dla siewcy i chleb dla jedzącego – tak słowo, które wychodzi z ust moich: nie wraca do Mnie bezowocne, zanim wpierw nie dokona tego, co chciałem, i nie spełni pomyślnie swego posłannictwa
”.

Continue reading

Nie skupiaj się tylko na niebie – część 1

Ojcze nasz, któryś jest w niebie, święć się imię Twoje… Bądź wola Twoja, jako w niebie tak i na ziemi” (Łk 11,2). Słowa modlitwy mówiące, aby wola Ojca spełniła się na ziemi, jak w niebie, stanowią temat przewodni całej dalszej modlitwy. Całym motywem Modlitwy Pańskiej jest to, aby wola Ojca działa się w naszym życiu –  poprzez to, że Jego wola dokonuje się w nas.

Modlitwa Pańska jest bardziej stwierdzeniem niż prośbą
Czasowniki Modlitwy Pańskiej zostały zapisane w aoryście, co oznacza, że są ujęte jako czynności dokonane, jako stwierdzenia faktu. Jednocześnie forma gramatyczna ma charakter nakazujący. Współcześnie modlimy się tą modlitwą wyłącznie jako formą prośby, co zmienia sens tego, co rzeczywiście powiedział Jezus.

Spójrzmy, co Jezus powiedział i jakiego czasu użył
Święć się imię Twoje” jest aorystem w trybie rozkazującym, co oznacza żarliwe, płynące z serca stwierdzenie, połączone z palącym pragnieniem świętości również we własnym życiu.

Przyjdź królestwo Twoje, bądź wola Twoja” także jest aorystem rozkazującym. Jest to mocne, szczere stwierdzenie, odzwierciedlające głębokie wołanie serca ucznia, który chce, aby Boża wola była w jego życiu absolutnym priorytetem. Te otwierające słowa ukazują człowieka modlącego się z intensywnością wynikającą z nieugaszonego pragnienia, by wola Boga dokonywała się w jego życiu.

Bądź wola Twoja” niesie ten sam sens: wyraża gorące pragnienie ucznia, który całkowicie poddał swoją wolę woli Ojca. Czy zdarzyło ci się być tak spragnionym Boga, że mówiłeś Mu o swoim sercu i miłości do Niego, a jednocześnie wołałeś o jeszcze więcej? Właśnie o to tutaj chodzi: Twoja wola dokonuje się w moim życiu, Ojcze – niech Twoje królestwo jeszcze pełniej wejdzie w moje życie. Jest to wyraz żarliwej gorliwości o Bożą wolę i Boże drogi w naszym życiu.

Chleba naszego powszedniego daj nam na każdy dzień” również łączy w sobie aoryst i tryb rozkazujący. W języku polskim można by oddać to jako stwierdzenie ukierunkowane na ciągłe wypełnianie: Ty dajesz nam chleb – codziennie. Zgadza się to z nauczaniem Jezusa z Mt 6,24–34, gdzie Jezus mówi, że poganie (ludzie nie będący w przymierzu) zabiegają o jedzenie, ubranie i dach nad głową, natomiast gdy my szukamy najpierw Ojca i Jego sprawiedliwości, wszystko inne zostaje nam (przez Niego) dodane. Ojciec rzeczywiście codziennie zaopatruje. Jednak „według wiary waszej niech wam się stanie”. Jeśli mamy słabą wiarę, możemy nie dostrzegać Jego zaopatrzenia i żyć od jednego cudu do drugiego. Znacznie lepiej jest żyć W cudach jako codziennej rzeczywistości.
Zgadza się to również ze słowami z 2 P 1,3–4, które mówią min.: „Boska Jego moc udzieliła nam wszystkiego, co jest potrzebne do życia i pobożności, przez poznanie Tego, który nas wezwał”.

Posługiwałem się tym wersetem wiele razy, gdy wydarzało się coś niespodziewanego – nagły problem, nieoczekiwany rachunek – i natychmiast mówiłem wtedy: Ojcze, objaw swoje zaopatrzenie. Drugi List Piotra mówi, że wszystko, co potrzebne do życia i pobożności, zostało JUŻ UDZIELONE przez Ciebie. Ojcze, objaw swoje rozwiązanie. Taki sposób życia przynosi odpoczynek, bo wiesz, że to, co zaskoczyło ciebie, nie zaskoczyło Jego. Pojawia się dziecięca radość i oczekiwanie, by zobaczyć, w jaki sposób Ojciec już się o to zatroszczył.

Tak, w trudnych chwilach mówię do Niego właśnie w ten sposób. To Ojciec w Jezusie zapewnił wszystko, dlatego też w trudnych momentach pozwalam sobie na taką śmiałość. Innym razem, gdy jestem zaskakiwany niespodziewanym rachunkiem, mówię to bardziej spokojnie i refleksyjne: Ojcze, to mnie zaskoczyło, ale Ciebie nie. W jaki sposób już to opłaciłeś? Proszę, objaw swoje rozwiązanie, swój sposób zaspokojenia tej potrzeby. W postawie pokory i namysłu, rozważam różne scenariusze, jednak to, co chcę, to oglądać wypełnienie Jego planu.

Przebacz nam nasze grzechy, bo i my przebaczamy każdemu, kto nam zawinił” ma ten sam charakter. Można to oddać jako: Ty przebaczasz nam nasze grzechy, tak jak my przebaczamy tym, którzy są nam coś winni. Greckie słowo tłumaczone jako „winni” lub „dłużnicy” nie odnosi się pierwotnie jedynie do grzechu, choć w tym kontekście także do niego, ale obejmuje znacznie więcej. Jezus uczy, że mamy stwierdzać, iż Ojciec przebacza nam nasze grzechy, podczas gdy my przebaczamy tym, którzy są nam coś winni – a to obejmuje także emocjonalne „długi”: oczekiwanie przeprosin, uznanie wyrządzonej krzywdy, świadomość winy po stronie drugiego człowieka. To wszystko mieści się w znaczeniu tego słowa. Nie chodzi tu o umarzanie długów finansowych, bo nie taki jest kontekst, lecz o długi emocjonalne i moralne. I znowu: aoryst oznacza stwierdzenie faktu – nasze grzechy są przebaczone, ponieważ my również przebaczamy tym, którzy są nam winni.

Continue reading