Category Archives: Murray Richard

50 alegorii występujących w Nowym Testamencie

Richart Murray
Alegoryczne odczytywanie Starego Testamentu, wychodzące „poza” bezpośrednie znaczenie, sprawia niektórym problemy, lecz gdy spojrzymy na to w JAKI sposób autorzy NT odnosili się do tych pism, widzimy, że stale stosowali alegoryczne czytanie.
„Alegoria jest językiem, który mówi jedno i znaczy albo coś ZNACZNIE więcej niż to, co mówi, albo coś INNEGO” – teolog, R.A Norris, w artykule pt.: „Alegoria” w „THE WESTMINSTER HANDBOOK TO ORIGEN”.

50 przykładów zastosowania w Nowym Testamencie alegoryzacji starotestamentowych fragmentów
1) Manna dawana Izraelitom na pustyni jest alegoryzowana jako Jezus, chleb żywota – J 6:48-60.
2) Starotestamentowy paschalny Baranek Boży jest alegoryzowany jako Jezus – 1Kor 5:7; J 1:29, 36.
3) Drabina Jakuba z Księgi Rodzaju jest alegoryzowana jako Jezus na którego zstępują aniołowie J 1:51.
4) Sara, to Nowe Przymierze – Ga 4:22-31.
5)
Hagar, to Stare Przymierze – Ga 4:22-31.
6) Izaak jest przedstawiany jako nowotestamentowy wierzący – Ga 4:22-31.
7) Ismael jest alegoryzowany jako starotestamentowy legalistyczny wierzący – Ga 4:22-31.
8) Starotestamentowy kwas to legalizm i hipokryzja – Ga 5:3-9.
9) Ziemskie Jeruzalem to niebiańskie miasto – Ga 4:26.
10) Skała, z której wydostała się na pustyni woda to Chrystus – 1Kor 10;4.
11)
Wąż z Księgi Rodzaju to Szatan – Obj 12:9.
12) Adam jest alegorią (typem) Chrystusa – Rzm 5:14-19.
13) Kapłaństwo Melchizedeka jest przedstawiane jako kapłaństwo, które jest nadrzędne nad lewickim – Hbr 5-7.
14) Starotestamentowe kapłaństwo jest alegoryzowane jako cień rzeczy niebiańskich – Hbr 8:4-5.
15) Świątynia jest przedstawiana jako cień prawdziwego niebiańskiego Sanktuarium – Hbr 8:1-5.
16) Wyposażenie świątyni jest alegoryzowane jako symbole rzeczy niebiańskich – Hbr 9:1-15.
17) Prawo jest przedstawione jako cień rzeczy przyszłych, a nie sam obraz – Hbr 10:1.
18) Obrzezanie jest przedstawiana jako wewnętrzna przemiana serca – Rzm 2:28-29.
19) Sabat jest alegoryzowany jako stan bycia – Hbr 4:1-11.
20) Starotestamentowa oblubienica jest przedstawiana jako duchowe ciało i oblubienica Chrystusa – 1Kor 12:27; 2Kor 11:2.
21) Świątynia jest przedstawiana jako ziemskie ciało Jezusa, droga do miejsca Najświętszego J 2:19.
22) Świątynia jest przedstawiana jako nasze ziemskie ciała – 1Kor 6:19.
23) Paweł alegoryzuje podróż Izraela jako duchową drogę Kościoła – 1Kor 10:2-7; Ga 3:7; Rzm 6:3.
24) Znak Jonasza służy jako alegoria trzydniowego pogrzebania Jezusa w brzuchu ziemi- Mt 12:38-41.
25) Mojżesz w swej symbolicznej roli proroka, lidera i mediatora ludu Jahwe jest alegorycznym cieniem wskazującym na Jezusa, który funkcjonuje w podobny choć znacznie podniesionym działaniu – Pwt 18:15; Dz 3:22; 1Kor 10:2; Ga 3:27; 3:19; 1Tym 2:5).
26) Liczne doświadczenia Mojżesza są paralelami wskazującymi na to, że przed- stawia Jezusa.

  • Zarówno Mojżesz jak i Jezus przeżyli masowe mordowanie męskich niemowląt.
  • Zarówno Mojżesz jak i Jezus są wygnańcami na obcej ziemi do czasu śmierci królów.
  • Zarówno Mojżesz jak i Jezus wrócili z zagranicy, aby ratować swój lud.
  • Zarówno Mojżesz jak i Jezus prowadzili swych ludzi w drogę wyjścia – exodus.
  • Zarówno Mojżesz jak i Jezus pościli przez 40 dni.
  • Zarówno Mojżesz jak i Jezus doświadczyli przemienienia.
  • Zarówno Mojżesz jak i Jezus zostali wychowanie przez mężczyzn, którzy nie byli ich naturalnymi ojcami.
  • Zarówno Mojżesz jak i Jezus byli nierozumiani przez własną rodzinę.
  • Zarówno Mojżesz jak i Jezus wstawiali się za grzechy swego ludu.
  • Zarówno Mojżesz jak i Jezus byli gotowi umrzeć za grzechy swego ludu.
  • Zarówno Mojżesz jak i Jezus dale zlecenia swym następcy/następcom.
  • Zarówno Mojżesz jak i Jezus rozkazywali wzburzonym wodom.
Continue reading

Musimy oczyścić nasz obraz Boga z dualizmu


Richard Murray

Przy literalnym podejściu do Starego Testamentu, wydaje się, że malowany jest obraz Boga, który ZARÓWNO przynosi zło jak i dobro, jest RÓWNOCZEŚNIE tym, który uderza w gniewie, jak i tym, który łaskawie uzdrawia ludzi.

O ile istnieje mnóstwo alegorycznych/ chrystologicznych sposobów przeinterpretowania tych fragmentów, musimy zająć się również tym literalnym podejściem przy pomocy nowotestamentowej mądrości, ponieważ w przeciwnym razie zostaniemy z dwubiegunowym, kapryśnym, dwulicowym bożkiem podobnym do greckiego Janusa (boga wszelkich początków, opiekuna drzwi, bram, przejść i mostów, patrona umów i układów sojuszniczych), który ostatecznie okazuje się być antypatyczny, nieustępliwy i niepoznawalny.

Wierzę, że gdy Jezus „zobaczył Szatana spadającego z nieba jak błyskawica” to jeden z aspektów tego zdumiewającego stwierdzenia mówił o teologicznym „oczyszczeniu” szatańskich cech Starego Testamentu, które były błędnie przypisywane Bogu, a co najmniej na poziomie jego literalnego traktowania. Innymi słowy: Jezus przyszedł, aby rozróżnić, rozwinąć, odnowić i oczyścić „literę” Starego Testamentu w coś lepszego Nowego Testamentu. Widział, jak wszystkie sataniczne cechy „spadają” z niebiańskiego obrazu Boga.

W czasie Swego wcielenia Jezus objawił, że Bóg nie ma natury dualistycznej. Po usunięciu przez Jezusa wszystkich szatańskich cech, Bóg jest pokazany jako:

– ten, który który usuwa udręki, a nie przynosi ich,
– ten, który zatrzymuje burze, a nie wywołuje ich,
– ten, który wzbudza umarłych, a nie zadaje śmierci,
– zawsze jest obecny, aby pomóc w chwili potrzeby, a nie zawsze nieobecny w czasie ucisku,
– jest bezdenną krynicą miłosierdzia i odnowy, a nie wulkanem gniewu i zemsty.

Na górze przemienia, uczniowie, zobaczywszy Mojżesza i Eliasza wraz z przemienionym Jezusem, zapytali czy mają wszystkim trzem zbudować teologiczne świątynie – Jezusowi, dawcy Prawa, Mojżeszowi i prorokowi Eliaszowi. Ojciec odpowiedział z nieba: „Ten jest mój syn umiłowany, w którym mam upodobanie, Jego słuchajcie!” Oto Abba daje wyraźnie do zrozumienia, że Jezus stanowi JEDYNE okulary, JEDYNY głos, JEDYNE serce i JEDYNY umysł, których mamy słuchać we wszystkich sprawach dotyczących tego, co boskie.

Jezus poprzez to jak usługiwał, nauczał i prezentował kompletnie rozdzielił, odseparował i odrzucił wszystkie szatańskie cechy z nowotestamentowego obrazu Boga. „Pokój na ziemi i dobra wola dla człowieka!” ogłoszono nowe i lepsze zrozumienie boskiej natury.
Jego słuchajmy!

________________
Przyp. tłum.:
1J 5:20
Wiemy też, że Syn Boży przyszedł i dał nam rozum, abyśmy poznali tego, który jest prawdziwy. My jesteśmy w tym, który jest prawdziwy, w Synu jego, Jezusie Chrystusie. On jest tym prawdziwym Bogiem i życiem wiecznym„.

Przypowieści

Richard Murray

Jezus często nauczał w przypowieściach. Czasami były w nich brutalne sceny. Czy sugeruje to, że Bóg jest brutalny? Nie sądzę.

Przypowieść to ziemskie zdarzenie zawierające w sobie prawdę Niebios. Czasami te przypowieści wskazują na pozytywną dynamikę chodzenia w Królestwie Bożym, a czasami są używane do wskazania na negatywy, które przeszkadzają nam chodzić z Bogiem.

Jezus zazwyczaj używał terminu „pewien”, co wskazuje na to, że zdarzenia prawdopodobnie miały miejsce, a nie były fikcyjne. Przystosowywał istotę tych prawdziwych historii, aby wskazać na obszerniejszy duchowy punkt dotyczący dynamiki Nieba. Współczesnym odpowiednikiem tej techniki byłoby wykorzystanie powszechnie znanego zdarzenia z tytułowych stron gazet i zrobienie z niego duchowej analogii.

Koncepcja stojąca za takim nauczaniem jest prosta: wykorzystując porównanie do czegoś znanego, buduje się koncepcyjny most, który pozwala nam wkroczyć do czegoś nieznanego. O ile te historie mogą być użyteczne w ogólnym sensie jako narzędzia nauczania, nikt nie twierdzi, że KAŻDY aspekt tej historii będzie miał swój dokładny niebiański odpowiednik/wniosek.

Te przypowieści często często mają „ostre końce” i są przepełnione ludzkimi słabościami, jak w przypadku „złych królów” (Lu 18) czy „mściwych właścicieli winnicy” (Lu 20). Nie do pomyślenia, i nie uzasadnione, jest myśleć, że Jezus próbował przypisać te słabości Niebieskiemu Ojcu.

Właśnie z powodu tych „ostrych brzegów” naukowcy od dawna ostrzegają nas, abyśmy z przypowieści zbierali tylko ogólne wnioski. Innymi słowy: nie powinniśmy się stawać się „hiper-literalni” sądząc, że KAŻDY szczegół historii doskonale zgadza się z Niebem. Przypowieści są raczej po to, aby zmusić nas do myślenia o niebiańskiej dynamice w nowy sposób. Nie wypełniają wszystkich braków objawienia w stosunku jeden do jeden. Ich celem było, aby robił to Duch Święty.

Continue reading

Według czyjej wiary mamy żyć?

Richard Murray

Przyp. tłum.: starsze polskie tłumaczenia prawidłowo oddają ten wers, później dodano „w”.
B.Gdańska: „Z Chrystusem jestem ukrzyżowany, a żyję już nie ja, lecz żyje we mnie Chrystus; a to że teraz w ciele żyję, w wierze Syna Bożego żyję…”
B.Brzeska: „A żywę już nie ja, ale żywie we mnie Krystus. A żywot, którym teraz żywę w ciele, w wierze Syna Bożego żywę…”
B.Poznańska.: „Już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus. Żyję teraz na ziemi, żyję w wierze Syna Bożego…

Według czyjej wiary mamy żyć? Naszej osobistej czy osobistej wiary Jezusa, którą On w nas zaszczepia przez zamieszkującego w nas Ducha Świętego.

__________

Wers 2:20 z Listu do Galacjan sugeruje, że jest to osobista wiara Jezusa, a NIE nasza własna.
Niemniej, inne fragmenty Nowego Testamentu często używają zwrotu „wasza wiara” w sensie  pochwały  jak: „słyszeliśmy o wierze waszej” czy „ a wiara twoja uzdrowiła cię”.

Co to więc jest? Nasza wiara, czy Jego wiara?

Oto zabawna alegoria, która pomoże nam lepiej zrozumieć relację między naszą, ludzką, wiarą, a boską wiarą Syna Bożego.

W początkowych odcinkach komiksu SUPERMAN, Clark Kent musiał funkcjonować zgodnie z ograniczeniami swej ludzkiej natury, DOPÓKI, nie wszedł do budki telefonicznej i szybko zmienił się w Supermana. Wtedy już mógł spontanicznie frunąć do nadnaturalnej rzeczywistości w mocy, którą otrzymał z racji miejsca narodzenia.

Wiara Clarka Kenta miała swoje ograniczenia, wiara Supermana ich nie miała. Dobra nowina dla Clarka była taka, że zawsze gdzieś w pobliżu stała budka telefoniczna. Jego wiara miała za zadanie doprowadzić go do najbliższej budki, lecz wiara Supermana zawsze przejmowała kontrolę, jak tylko z niej wyszedł. Wiara Clarka  wykonywała bardzo niewielkie zadanie, lecz była istotna dla uwolnienia mocy niezniszczalnego życia. Continue reading

Imię Pańskie


Richard Murray

Duchowo rzecz biorąc rozpoznanie imienia to rozpoznanie natury.

W myśleniu Hebrajczyka „imię/nazwa” reprezentuje „naturę”. Nazwa rzeczy wyraża jej naturę. To dlatego nadanie przez Adama nazwy wszystkim żywym stworzeniom było tak ważne. On proroczo wywoływał stworzony dla nich cel.

Modlić się w imieniu Jezusa to modlić się w Jego „naturze”, samą Jego naturą, która teraz przebywa w nas przez zamieszkującego Ducha Świętego. List do Galacjan 2:20 zachęca nas do tego, byśmy już nie żyli według naszej WŁASNEJ natury, lecz raczej „żyli w wierze Syna Bożego”.

Gdy Pismo obiecuje, że otrzymamy wszystko o cokolwiek będziemy modlić się w imieniu Jezusa, nie jest to sugestia, aby mechanicznie recytować Jego imię odczyniając jakieś magiczne zaklęcie. Jest to przynaglenie nas do „założenia” Jego boskiej natury – Jego wiary, Jego miłości do Ojca i całego stworzenia, Jego cnoty, Jego energicznego oczekiwania, Jego ogromnej pasji i Jego nastawionego na cuda umysłu.

Patrząc z takiego punktu widzenia, brać imię Pańskie daremnie, to używać literalnie imienia Jezusa nie przywlekając literalnie Jego natury

Natura Jezusa JEST zbroją Bożą, którą mamy ubrać.

Natura Jezusa JEST umysłem Chrystusa, który mamy nosić.

Natura Jezusa JEST naszym dziedzictwem BYCIA. …istnienia

Imię [natura] Pana jest mocną wieżą; chroni się do niej sprawiedliwy i jest bezpieczny” (Przyp 18:10).

Na to rzekł im Jezus: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam, jeśli nie będziecie jedli ciała Syna Człowieczego i pili krwi Jego, nie będziecie mieli żywota w sobie. Kto spożywa ciało moje i pije krew moją, ten ma żywot wieczny, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym. Albowiem ciało moje jest prawdziwym pokarmem, a krew moja jest prawdziwym napojem. Kto spożywa ciało moje i pije krew moją, we mnie mieszka, a Ja w nim” (J 6: 53-56).
„I o cokolwiek będziecie PROSIĆ W IMIENIU MOIM, to uczynię, aby Ojciec był uwielbiony w Synu. Jeśli o co prosić będziecie O COKOLWIEK w IMIENIU MOIM, spełnię to” (J 14:13-14). Continue reading

Marcjon

 


Richard Murray

Zanim klepniemy w ramię Marcjona jako bohatera , bądź, przeciwnie, ukamieniujemy pamięć o nim, jako heretyka, musimy lepiej zrozumieć,  o co mu chodziło. Jestem przekonany, że to uboga hermeneutyka Marcjona, którą było literalne czytanie martwej litery, doprowadziły go do ślepej uliczki skrajnej reakcji odrzucenia całkowicie ST.

Bardzo wielu łowców herezji zdecydowanie nie rozumie i błędnie stosuje koncepcję marcjonizmu. Mówi się, że dla człowieka, który dysponuje wyłącznie młotkiem, wszystko przypomina gwóźdź. To samo można powiedzieć o tych łowcach herezji, którzy oskarżają każdego, kto śmie popierać nieliteralne czytanie Starego Testamentu, jak to było z marcjonistami. Marcjon jest ich młotkiem, a każde chrystologiczne czy alegoryczne czytanie ST przypomina gwóźdź, który, jak uważają, należy wbić w niepamięć.

Marcjon był chrześcijaninem, który uważał, że należy usunąć cały ST jako inspirowane chrześcijańskie pisma, ponieważ Bóg tam opisany był niezgodny z nowotestamentową naturą Boga, objawioną przez Jezusa.

Oto jest ten problem z oskarżaniem chrystologicznego/alegorycznego czytania, jako marcjońskiej herezji i jest on ogromny dla tych łowców herezji z ciężkimi młotami.

Alegoryczne czytanie NIE jest marcjonizmem, ani teraz, ani nie było wcześniej.

Po pierwsze: Macjon nigdy nie wierzył, że starotestamentowe Pisma należy czytać chrystologicznie czy alegorycznie, czy, innymi słowy: nieliteralnie. Uważał, że nie należy ich czytać w ogóle. Dla niego ST opisywał demonicznego demiurga, a nie miłującego Abba Jezusa Chrystusa. Tak więc, prawdopodobnie, wierzył, że nie ma żadnego pożytku z tych Pism. Jeśli tak, to u niego nie było miejsca na chrystologiczne/ alegoryczne czytanie.

Po drugi: większość Ojców pierwszego kościoła czytało ST alegorycznie czy nieliteralnie, aby wymienić tylko Augustyna, Orygenesa, Grzegorza z Nysy, Ignatusa, Barnabasz, Justyna Męczennika, Klemensa, Walentyna, Heraklea, Świętego Ambrożego, Eframa Syryjczyka , Papiasza z Hierapolis  i mnóstwo innych, których zaliczenie do marcjonistów jest oburzające. W pierwszym kościele znanych było sześć szkół teologicznych: aleksandryjska, antiocheńska, odeska, cesarejska, efeska, rzymska/kartagińska. Z wyjątkiem szkoły antiocheńskiej hermeneutyka pierwszego kościoła w ogromnej części trzymała się alegoryzowania ST zawsze, gdy wyglądało na to, że „literalne” podejście (martwa litera) przypisuje zło czy niegodne atrybuty Bogu. Jeśli to jest macjonizm to niemal wszyscy Ojcowie kościoła powinni być tak nazwani, a nigdy niczego takiego nie twierdził żaden kompetentny naukowiec przez wszystkie stulecia. Większość współczesnych chrześcijan to przygnębiający ignoranci, jeśli chodzi o teologie patrystyczną i to jest wstyd. Wielu z tych, których dziś nazywa się heretykami jest mocno zgodnych z tym, co Ojcowie kościoła pisali, jak myśleli, podczas gdy spora część tego, co nazywamy fundamentalizmem wysokich lotów, nie może być dalej, od poglądów pierwszego kościoła.

Po trzecie: aby być uczciwym wobec Marcjona, nie istnieją żadne jego zapisy. Wszystko, co o nim współcześnie wiemy pochodzi od tych, którzy brzydzili się nim  jako heretykiem. To, co zostało mu powyżej przypisane może być, a może nie być właściwe. Nie ścierpiałbym tego, gdyby moi przeciwnicy mieli opisać wartość i wnioski na temat mojej teologii, nie mając żadnych zapisków dostępnych do przejrzenia i potwierdzenia. Nie jestem w stanie zliczyć jak często moje propozycje były błędnie cytowane i wykręcane do stanu, o którym nawet bym nie pomyślał. To, jak bardzo potrafimy nie zrozumieć i przekręcać prawdziwe stanowisko kogoś innego jest ogromniaste. Być może Marcjon wierzył w to, że należy usunąć ST z Biblii, lecz nawet jeśli tak było to  uważam, że się mylił i nie zgadzam się z nim. Niemniej, prawnik we mnie chce dać mu szansę na osobistą odpowiedź zanim powiesimy go za kciuki. Continue reading

Nebukadnesar

Richard Murray

10 lat temu powiedziałbym, że ta opowieść jest najdziwaczniejszym fragmentem Biblii, lecz teraz zrozumiałem ją całkowicie. Przez tą dekadę spora część mojej duszy doświadczyła  przemiany z boskiego błogosławieństwa DO zwierzęcego szaleństwa i Z POWROTEM do błogosławieństwa.

Gdy bowiem król Nebukadnesar … przechadzał się po pałacu królewskim w Babilonie. odezwał się  i rzekł: Czy to nie jest ów wielki Babilon, który zbudowałem na siedzibę króla dzięki potężnej mojej mocy i dla uświetnienia mojej wspaniałości? Gdy słowo to było jeszcze na ustach króla, zagrzmiał głos z nieba: Oznajmia ci się, królu Nebukadnesarze, że władza królewska zostaje ci odjęta. …
W tej chwili spełniło się słowo na Nebukadnesarze: Wypędzony został spośród ludzi i jadał trawę jak bydło, a rosa niebieska zraszała jego ciało, a jego włosy urosły jak u orłów pierze, a jego paznokcie jak u ptaków pazury.
A po upływie dni ja, Nebukadnesar, podniosłem oczy ku niebu; a gdy znowu rozum mi powrócił, wtedy błogosławiłem Najwyższego, a Żyjącego wiecznie chwaliłem i wysławiałem, gdyż jego władza jest władzą wieczną, a jego królestwo z pokolenia w pokolenie…” Dn 4:26-31, 33-34

Podobnie jak to było w przypadku Nabukadnezara, gdy przyglądamy się naszym błogosławieństwom i pysznimy się tym, że nie tylko  zasłużyliśmy na TO, lecz nawet na WIĘCEJ, i to wszystko tylko dzięki NASZYM wysiłkom i zaletom… sami zrzucamy siebie z mostu pychy. Zwierzęce żądze i barbarzyńskie emocje pędzą jak diabelskie tsunami a nasze dusze zostają zalane i przygniecione cielesnymi nieczystościami.

Stajemy się zdeprawowani i zdegradowani, co najmniej na jeden sezon, dopóki nie wrócą nam duchowe zmysły. Jest to prawdą wobec marnotrawnych królów JAK I marnotrawnych synów. Syn marnotrawny nagle doszedł do swych duchowych zmysłów, gdy zdał sobie sprawę , że je z koryta razem ze świniami, a w domu jego miłującego ojca jest znacznie więcej. Podobnie było z marnotrawnym królem, który jedząc jak wół trawę doszedł do duchowych zmysłów, gdy poniósł oczy ku niebu.

Chwała Bogu za odnowienie życia, miłość i światło. Chwila,.. selah,.. muszę to powtórzyć…
chwała Bogu za odnowienie życia, miłość i światło!

Mogę mówić tylko na podstawie własnego doświadczenia, lecz podobnie jak u Nabokadnezara część mojej duszy została przemieniona w bezmyślne zwierzę wędrujące po polach powtórnie zdziczałych żądz i furii wściekłości. Serce mi stwardniało, nienawidziłem, pożądałem i kłamałem. Wtedy stało się jednak coś wspaniałego – Pan podniósł mój podbródek, co pozwoliło mi podnieść oczy ku niebu, ku sercu mojego Abba i… wróciłem … do … zmysłów.

Podobnie jak marnotrawny król, mogę tylko powiedzieć: Ja, Richard, poniosłem swoje oczy ku niebu i zmysły mi wróciły, i błogosławiłem Najwyższego, chwaliłem Tego, który żyje na wieki, ponieważ do jego panowanie trwa na wieki, a królestwu jego z pokolenia w pokolenie…”

Tak więc, bez względu na to jak bardzo wydaje ci się poszedłeś na cielesny kompromis, jak bardzo zawstydzony możesz być sobą, jak skrajnie czujesz się zniewolony zwierzęcą wściekłością, pożądliwością, chęcią zemsty powiadam ci ze łzami i z całego serca – JEST Bóg na niebie, który cię kocha, Bóg na ziemi, który leczy cię i Bóg wewnątrz, który odnawia twoją duszę do jej nieskazitelnie zdrowej czystości.

ON podnosi twój podbródek.
Podnieś swoje oczy ku niebu,

a DOJDZIESZ do swych duchowych zmysłów.

Jak głosi słynne powiedzenie Juliany z Nowrich: „All things will be well. All manner of things will be well”….wszystko będzie dobrze