Category Archives: Temat

Tematyka artykułów

DS_02.09.09 Flp. 4

Logo

List do Filipian 4
David Servant


Troski uciekają z serca, które ufa Bogu, lecz komu spośród nas z łatwością przychodzi ufać Panu, gdy okoliczności zmuszają nas do zwątpienia? Musimy więc robić coś, aby pokonać nasze zmartwienia i wątpliwości i Paweł oferuje nam wspaniałą radę w tej sprawie.

Po pierwsze: „Radujcie się w Panu, zawsze, powtarzam radujcie się” (4:4). Bez względu na to przez co przechodzimy, zawsze mamy wiele powodów do radości. Jesteśmy na drodze do nieba! Radość to wiara w działaniu.

Po drugie: „we wszystkim w modlitwie i błaganiach z dziękczynieniem powierzajcie wasze prośby Bogu” (4:6). Wdzięczność jest kluczem. Modlitwy napełnione wiarą, są pełne wdzięczności.

Po trzecie: badaj swoje myśli i sprawdzaj czy trwasz w tym, co „jest prawdziwe, poczciwe, sprawiedliwe, czysta miłe chwalebne i co jest cnotą i godne pochwały” (4:8). Ludzie o złym nastroju i negatywnie nastawieni to produkt złych, negatywnych myśli! Pozytywne myślenie ma potężną moc!


Te trzy rzeczy są pewną receptą na przeżywanie „pokoju Bożego, który przewyższa wszelki rozum” i „strzeże serc i umysłów naszych w Chrystusie Jezusie” (4:7). Nasza
podróż ma być radosna i pełna pokoju.

Kolejnym składnikiem recepty Pawła jest pokój, o którym czytamy w 4:9: „Czyńcie to, czego się nauczyliście i co przejęliście, co słyszeliście, i co widzieliście u mnie; a Bóg pokoju będzie z wami„.

Pokój należy do tych, którzy czynią wolę Bożą. Czyż nie jest interesujące, że o ile wielu współczesnych duchownych mówi: „Nie idź za mną, idź za Chrystusem”, Paweł zachęca wszystkich, aby robili to, co widzieli u niego? Podobnie napisał do Koryntian: „Bądźcie moimi naśladowcami, jak i ja jestem naśladowcą Chrystusa” (1Kor. 11:1). Jest to mott każdego sługi czyniącego uczniów. Paweł zamyka swój list wyrażając wdzięczność za ofiarę, którą właśnie otrzymał od Filipian przez ręce Epafrodyta. Jako ci, którzy wierzą ewangelii, chrześcijanie w Filipii w naturalny sposób chcieli pomóc osobie, której Bóg użył do przyniesienia im ewangelii, i który niósł tę ewangelię innym. Jakim przywilejem jest „uczestniczyć w ewangelii” (w BW jest „społeczność waszą w ewangelii” 1:5), wspierając Bożego posłańca!
Paweł wyraźnie zaznaczył, że choć „radował się w Panu wielce„, gdy ich dar otrzymał, nie było to dlatego, że był w wielkiej potrzebie (4:11), choć przyznał, że cierpi „udręki” (4:14). Jego radość była spowodowana bardziej przez to, że Filipianie składali swoje skarby w niebie, czy jak to pięknie powiedział: „Nie, żebym oczekiwał daru, ale oczekują plonu, który obficie będzie zaliczony na wasze dobro” (4:17).
Jeszcze przed przybyciem Epafrodyta Paweł był zadowolony ze swoich warunków przez moc Chrystusa (4:11,13). Nauczył się „ograniczać i żyć w obfitości” (4:12).

Oczywiście, gdy mówił o okresach powodzenia nie miał na myśli tego, że zdarzało się tak, że żył w rozrzutnym luksusie i dogadzaniu sobie. Znaczyłoby to, że był hipokrytą, ponieważ polecił Filipianom, aby „nie czynili egoistycznie” (w BW jest „przez wzgląd na próżną chwałę” 2:3) itd. Szczegółowo pokazuje czym były te chwilowe okresy powodzenia, którymi się cieszył w wersie 12. Gdy mu się powodziło, był raczej „nasycony” niż „głodny”; posiadał „obfitość” to znaczy więcej niż mu było potrzeba, w przeciwieństwie o tego, gdy „znosił niedostatek”. Dzięki ofierze Filipian ponownie cieszył się obfitością i „pełnym zaopatrzeniem” (4:18). Oczywiście, nie chodziło mu o to, że teraz może żyć w luksusie, jak współcześni kaznodzieje prosperity, ponieważ znajdował się w domowym areszcie, gdy pisał te słowa, jednak uważał siebie za człowieka cieszącego się powodzeniem nawet w tych warunkach.

Dar przekazany przez Filipian był poświęconym darem, „w którym Bóg ma upodobanie” (4:18). Ponieważ Filpianie „szukali najpierw królestwa Bożego” (Mt. 6:33), Paweł był całkowicie przekonany, że Bóg dotrzyma Swej obietnicy i zaspokoi wszelkie ich potrzeby „zgodnie z bogactwem Swej chwały” (4:19). Wyłącznie ci chrześcijanie, którzy, podobnie jak Filipianie, są dawcami, mogą domagać się tego, żeby Bóg zaspokoił ich potrzeby! Mam nadzieję, że należysz do tej kategorii!

Książkę D. Servanta „Pozyskujący uczniów sługa Boży” można nabyć TUTAJ

поисковая оптимизация яндекс

DS_01.09.09 Flp. 3

Logo

List do Filipian 3
David Servant

Filipia nie znalazła się poza zasięgiem starych przeciwników Pawła, żydowskich legalistów, którzy chcieli poddać wierzących z pogan obrzezaniu i prawu mojżeszowemu. Tak więc, Paweł ostrzega wierzących, aby „strzegli się fałszywego obrzezania” (w BT „przesady w obrzezywaniu” – przyp.tłum.) i przypomina im, że są „prawdziwi obrzezani” (3:2-3). Różnica między tymi dwoma grupami jest taka, że pierwsi zostali obrzezani fizycznie i zaufali temu, że to obrzezanie, wraz z ich rodowodem oraz ograniczonym zachowywaniem prawa, usprawiedliwią ich przed Bogiem. Sami byli rozpaczliwymi, potępionymi grzesznikami, którzy podejmowali wzniosłe próby zbawienia siebie samych. Ci drudzy pokładali swoje zaufanie w Chrystusie, który uczynił ich sprawiedliwymi przez Swoją zastępczą
śmierć i obrzezanie ich serc. Zostali zbawieni przez wiarę w Niego.

Paweł był doskonałym przykładem przedstawiciela pierwszej grupy, który przeszedł do drugiej. Jako żydowski legalista miał wszelkie powody do chluby, a nawet znacznie więcej, a jednak uznał to za śmieci, czy dosłownie „gnój”, w porównaniu do tego, co zdobył w Chrystusie (3:7-8). Odrzucił całą swoją reputację, karierę, społeczny status w judaizmie, pozbył się wszystkiego bez żalu. To, co zyskał było bez porównania do tego, co stracił, i tak sama prawda dotyczy wszystkiego, z czegokolwiek zrezygnujemy, aby zyskać Chrystusa. Znajdujemy „skarb ukryty w ziemi” (Mat. 13:44)! Z każdym razem, gdy ktokolwiek narzeka na to, co stracił stawszy się chrześcijaninem, ujawnia się przeraźliwy brak zrozumienia. Tacy ludzie obrażają Chrystusa swym narzekaniem, jak gdyby to, co zyskali w Niem nie było warte tego, co stracili, co jest niewątpliwie powodem tego, że Bóg jest tak bardzo urażony, gdy Jego ludzie narzekają.

To nie tylko usprawiedliwienie i nadziej na niebo były uważane przez Pawła za korzyści ze zbawienia z łaski przez wiarę. Za równie ważne uznawał wspaniałą korzyść poznania Chrystusa i utożsamienia się z Nim w Jego cierpieniach, śmierci i zmartwychwstaniu. Wierzący w Chrystusa są odrzucani przez ten świat podobnie jak Jezus. Oni, tak jak Chrystus, umierają dla świata i wszystkiego, co wcześniej trzymało ich w niewoli, rodzą się na nowo, zmartwychwstali jak Chrystus i chodzą nowymi drogami posłuszeństwa Bogu.

To zmartwychwstanie jest stałym doświadczeniem. Mówiąc o nim, Paweł napisał: „Nie jakobym już to osiągnął albo już był doskonały, ale dążę do tego, aby pochwycić, ponieważ zostałem pochwycony prze Chrystusa Jezusa” (3:12).

Mówiąc obrazowo, progresywnie, gdy chodzimy w nowym życiu i zbliżamy się do doskonałości, pełnego posłuszeństwa Bogu, stajemy się coraz bardziej
zmartwychwstali. Wymaga to od nas, podobnie jak i od Pawła, abyśmy „naciskali/dążyli” do tego, aby „pochwycić, ponieważ zostaliśmy pochwyceni przez Chrystusa Jezusa” (3:12). Chodzi o to, że Jezus pochwycił nas, aby uczynić z nas świętych i my musimy współpracować z Nim na naszej drodze do tego celu. Wszyscy prawdziwi wierzący idą za „wezwaniem w górę” z oczyma skierowanym na nagrodę (3:14). (Napisałem na ten temat pieśń, której można posłuchać tutaj: www.heavensfamily.org/ss/songs/lead_me_higher.)

Tragiczne jest to, że niektórzy z tych, co zaczęli tą podróż nie kończą jej, odchodząc z drogi uświęcenia. Paweł ze smutkiem wspomina o tych, którzy idąc pewnego czasu za Chrystusem, ostatecznie stali się „wrogami krzyża,… których końcem jest zatracenie” (3:18-19). Ponownie widzimy tutaj, że idea bezwarunkowego wiecznego bezpieczeństwa jest tylko stworzoną przez ludzi doktryną, która zaprzecza Pismu.

Ci, którzy zboczyli pozwolili, aby pragnienia ich ciała ponownie zdominowały ich życie i i zaczynają szukać „tego, co ziemskie” zamiast pozostać martwymi dla tego świata. Tak więc, również jesteśmy ostrzegani, abyśmy cierpliwie stale szukali tego, co jest duchowe i niebiańskie, pamiętając, że jesteśmy obywatelami nie tego świata, lecz nieba, gdzie nasz Pan Jezus Chrystus mieszka. On wkrótce powróci i dokończy dobrego dzieła, które w nas rozpoczął, dając nam uwielbione ciała i przemieniając nas całkowicie na Jego obraz (3:18-21).

Kuszenie tego świata i ciała może być śmiertelne! Nie pozwalaj na to, aby cię to zepchnęło z drogi sprawiedliwości! „ O tym, co w górze myślcie, a nie o tym, co na ziemi” (Kol. 3:2).

Książkę D. Servanta „Pozyskujący uczniów sługa Boży” można nabyć TUTAJaracer.mobi

DS_31.08.09 Flp. 2

Logo

List do Filipian 2
David Servant

Czy po przeczytaniu listów Pawła do Galacjan, Tesaloniczan, Koryntian, Rzymian, Efezjan, Kolosan i teraz połowy listu do Filipian, zgodziłbyś się z tym, że był w najwyższym stopniu zainteresowany tym, jak żyli i zachowywali się jego czytelnicy, którzy w przeważającej części utrzymywali, że są uczniami Chrystus?
Jaka była jedna i najważniejsza cecha zachowania, którą Paweł nieustannie podkreślał? Jeśli powiesz: „miłość” to zgodzę się z tobą. Chrześcijanie ponad wszystko inne, mają być ludźmi, których miłość nakłania do wyrzekania się siebie samych , co nie powinno nas dziwić, ponieważ pierwszym i drugim przykazaniem jest miłować Boga z całego serca i miłować bliźniego jak siebie samego.

Ludzie, którzy kochają innych są pokorni, ponieważ egoizm wyrasta z pychy. Egoiści uważają siebie samych za ważniejszych od innych, więc zawsze „troszczą się o nr 1”. Trzymają się swoich pieniędzy i spędzają czas na to, służy im samym.
Z drugiej strony, ludzie pokorni uważają innych za ważniejszych od siebie i zawsze starają się o potrzeby innych. Dają pieniądze i czas na służbę, a dokładnie o takiej postawie sługi Paweł pisze w 2:3-8, postawie; która najlepiej opisuje Jezusa. W szokującym uniżeniu Siebie stał się człowiekiem, ale nie jakimś tam człowiekiem, lecz takim, który służy innym Swym życiem i ofiarną śmiercią. On jest przykładem a Jego późniejsze wywyższenie przez Boga, jest doskonałym przypomnieniem tego, co powinniśmy robić, aby podobać się Bogu – uniżyć siebie w służbie. W Bożych oczach największym pośród nas jest sługa (Mt. 23:11), a ściślej: najwięksi spośród nas dają swój czas, skarby i talenty w służbie dla innych.

Ponieważ Bóg wywyższył Jezusa i dał mu najwyższe Imię, pewnego dnia „zegnie się przed Nim w niebie wszelkie kolano i każdy język wyzna, że Jezus Jest Panem” (2:9-11). Jest to coś, o czym powinniśmy mówić wszystkim zatwardziałym ludziom, aby ich sprowokować do przemyśleń nad ich drogami. Dziś mogą nie zgadzać się na zgięcie kolan dobrowolnie i uniżenie się przed panowaniem Chrystusa, lecz niechybnie i ostatecznie skłonią się – choć opornie – a w tamtym czasie nie będzie już dostępnego miłosierdzia. Mądry człowiek będzie pokornie pokutował, a tylko głupiec nie zrobi tego. Co więcej, tylko głupiec (jak ogłasza apostoł Jakub) będzie wyobrażał sobie, że może mieć relację z Chrystusem tylko przez wiarę w Niego, ale bez posłuszeństwa Jemu (Jak.2:20).

Tak więc Paweł ponagla czytelników, aby „sprawowali swoje zbawienie z bojaźnią i drżeniem” (2:12). Najwyraźniej, gwarancja ostatecznego zbawienie to nie coś, co otrzymuje się „w pakiecie”, lecz raczej coś, co musi być 'sprawowane’ (wypracowane) z najwyższą troską. Zbawienia można się wyrzec, bo gdyby tak nie było to nie byłoby żadnego powodu, aby Paweł miał przestrzegać swoich chrześcijańskich czytelników, aby „mocno trzymali się słowa żywota„, aby na końcu nie okazało się, że jego trud w Filipii był daremny (2:16). Najlepszą wieścią w tym wszystkim jest to, że nie jesteśmy sami w tej podróży, ponieważ Sam Bóg, który z pewnością chce, abyśmy na końcu okazali się godni, pracuje w nas, aby pomóc nam podążać Jego drogą (2:13). On nie przywłaszcza sobie naszej wolnej woli.

Jednym ze sposobów na to, „abyśmy stali się nienagannymi i szczerymi dziećmi Bożymi bez skazy pośród rodu złego i przewrotnego, w którym świecie jak światło na świecie” (2:15) jest „czynić wszystko bez szemrania i powątpiewania” (2:14). Zrzęda ma zbuntowane serce. Być może najlepiej pokazuje to Pismo w obrazie Izraela, który narzekał na pustyni (1Kor. 10:10). Zwróć uwagę na to, że w tym niewielkim liście słowo „radujcie” znajduje się osiem razy, a słowo „radość” – siedem.

W w.2:25 Paweł wspomina o mężczyźnie imieniem Epafrodyt, który przyniósł mu dar od Filipian (2:30, 4:18). Jeśli Paweł pisał ten list z Rzymu to Epafrodyt
przemierzył z Filipii około 700km, a jego długa podróż najwyraźniej odbiła się na jego zdrowiu. Pomimo że był śmiertelnie chory „Bóg okazał mu miłosierdzie” (2:27). Znaczy to, że został uzdrowiony, a jest to kolejny powód do tego, aby oczekiwać, że Bóg okaże miłosierdzie również tobie w czasie twojej choroby.

Książkę D. Servanta „Pozyskujący uczniów sługa Boży” można nabyć TUTAJраскрутка

Wizja dla Izraela_28.08.09

AKTUALNOŚCI Z JERUZALEMU

Informacje i intencje do modlitwy za służbę Składu Józefa i za Izrael

ŹRÓDŁO:
Vision für Israel e.V.  ·
Tel. (D) 089-566 595  ·
Fax (D) 089-5464 5964

eMail: Info@VisionfuerIsrael.de
·  Web: www.VisionfuerIsrael.de

Piątek,
28 sierpnia 2009

„Błogosławiony ten, który zważa na biednego, Wyratuje go Pan w czasie niedoli! Pan ustrzeże go i zachowa przy życiu, Szczęśliwy będzie na ziemi; I nie wyda go na pastwę nieprzyjaciół jego”
Psalm 41,2-3

IZRAEL ŻEGNA TEDA KENNEDY’EGO JAKO WIELKIEGO PRZYJACIELA

Prezydent Schimon Peres w imieniu Izraela wyraził wielki smutek z powodu śmierci senatora USA Teda Kennedy’ego, który zmarł we wtorek w nocy w wieku 77 lat z powodu raka. Peres powiedział, że Kennedy był wysoko cenionym politykiem i dodał, że jego śmierć była dla każdego wrażliwego człowieka wielką stratą. „Kennedy był jednoznacznym, przyjacielem Izraela – i tam gdzie mógł pomagał nam” dodał Peres. (Haaretz)

IZRAELSKA FIRMA: ZAKOŃCZONE SUKCESEM TESTY SZCZEPIONKI PRZECIW ŚWIŃSKIEJ GRYPIE

Izraelska firma biotechnologiczna BiondVax powiadomiła, że zakończyła testy na szczurach szczepionki przeciw świńskiej grypie. Przedsiębiorstwo zastrzega, że nie posiada jeszcze dowodów, że środek będzie równie skuteczny w przypadku ludzi. Przedstawiciel BiondVax powiedział, że testy na pięciu szczurach bazowały na próbkach wirusów pobranych od ludzi. Firma koncentruje się obecnie na produkcji serum skutecznego we wszystkie pory roku i aktywujące ludzki system immunologiczny i to na długie lata: ma działać na znane i przyszłe szczepy wirusów grypowych. (INN)
„Służcie Panu, Bogu waszemu, a On pobłogosławi chleb twój i wodę twoją. Oddalę też choroby spośród ciebie“ – 2. Mojż. 23,25


IZRAEL CHCE SYMULOWAĆ TRZĘSIENIA ZIEMI NA PUSTYNI NEGEV

Geofizyczny Instytut Izraela zamierzał wywołać sztuczne trzęsienie ziemi w czwartek w południowym Negevie. Eksperyment we współpracy z Uniwersytetem z Hawajów miał na celu lepsze zrozumienie dźwięków towarzyszących trzęsieniom. Ma też pomóc naukowcom dokładniej wykalibrować instrumenty sejsmiczne w Izraelu i dokładniej prognozować i ostrzegać przed trzęsieniami. Wyniki eksperymentów mają być dostępne dla całego świata naukowego oraz poszerzyć i wnieść nową wiedzę do badania fal dźwiękowych rozchodzących się w atmosferze i samych trzęsień ziemi. (INN)


MORZE MARTWE WŚRÓD FINALISTÓW SIEDMIU CUDÓW ŚWIATA NATURY

Morze Martwe weszło do grona 7 spośród 14 finalistów wybranych ze zgłoszonych 2010 cudów świata natury. We wtorek ogłosili to organizatorzy konkursu. To słynne słone i najniżej położone na ziemi jezioro znalazło się w gronie takich znanych cudów jak dżungla amazońska, Wyspy Galapagos, Grand Canyon czy Wielka Rafa Koralowa. (Reuters)

„Wysławiajcie Pana, wzywajcie imienia jego, Ogłaszajcie wśród ludów dzieła jego. Śpiewajcie mu i grajcie, Opowiadajcie o wszystkich cudach jego!” – 1. Kronik 16,8-9


IZRAEL POMOŻE MIESZKAŃCOM WYSP PACYFIKU

Izraelscy eksperci próbować będą pomóc mieszkańcom wysp Pacyfiku w walce z nadwagą. Dotyczy to także tych z cukrzycą. Początek programu przewidziano na Wyspach Samoa. Ich mieszkańcy uzależnieni są wprost od fast foodów. Wyspy Oceanu Spokojnego walczą z wysokim wskaźnikiem zachorowań na cukrzycę oraz bardzo wysoką nadwagą wśród dzieci i dorosłych, tak że trzeba amputować kończyny, leczyć serce oraz niedomagania nerek. Około 23% ludzi na Samoa cierpi na cukrzycę a 57% ludzi po 25 roku życia jest ekstremalnie otyłych. Izraelscy eksperci mówić będą o stylu życia i odżywiania. (Ynet)


GUBERNATOR FLORYDY: MODLITWY POD ŚCIANĄ PŁACZU ZAPOBIEGAJĄ CYKLONOM

Gubernator Florydy Charlie Crist powiedział, że jego modlitwy wtykane w szczeliny ściany płaczu spowodowały, że w ostatnich dwóch sezonach Florydę nie nawiedził żaden cyklon. Cris, który jest metodystą powiedział, że był w Izraelu w 2007 roku. W Ścianie Płaczu umieścił małą karteczkę z modlitwą: „Kochany Boże, proszę ochroń Florydę przed sztormami i innymi nieszczęściami”. Crist oświadczył, że dzięki temu jego stan nawiedzany tak często przez huragany i tajfuny, tym razem został oszczędzony. Przy czym choćby pomiędzy rokiem 2004 a 2005 było osiem tajfunów. W ostatnim roku napisał znowu tę samą modlitwę, której kartkę w mur wetknął dla niego Nan Rich, który pojechał do Ziemi Świętej. Trzecią modlitwę umieszczą tam jego przyjaciele w tym roku. (INN)
„uczynię z ciebie naród wielki i będę ci błogosławił, i uczynię sławnym imię twoje, tak że staniesz się błogosławieństwem.“ – 1. Mojż. 12,2


NETANJAHU:JEROZOLIMA NALEŻY DO NAS

Izraelski premier Netanjahu powiedział w tym tygodniu, że Izrael w żadem sposób nie zaakceptuje ograniczenia swojej suwerenności nad Jerozolimą. „Jerozolima nie jest osiedlem. Jest suwerenną stolicą państwa Izrael”, powiedział premier podczas spotkania w Wielkiej Brytanii we wtorek.Jego wypowiedź była reakcją na naciski Obamy, który żąda żeby część Jerozolimy przypadła w udziale Arabom i by Izrael zaprzestał budowy osiedli dla Żydów w tej części. (Israel Today)

„Niech przylgnie język mój do podniebienia, Jeślibym nie pamiętał o tobie, Jeślibym nie wyniósł Jeruzalemu Nad największą radość moją” – Psalm 137,6


PREMIER ARABÓW TZW. PALESTYŃSKICH: DO ROKU 2011 UTWORZYMY PAŃSTWO

Tzw. Autonomia palestyńska PA oświadczyła w poprzedni wtorek, że w ciągu dwóch następnych lat utworzy de facto swoje państwo, nawet wtedy gdy rokowania pokojowe zakończą się niepowodzeniem. Do tego państwa należeć będą siły bezpieczeństwa, urzędy publiczne i szybko rozwijająca się gospodarka. W 65 stronicowym dokumencie wyglądającym jak plan na liście życzeń wymienia się międzynarodowe lotnisko w dolinie Jordanu oraz połączenia kolejowe z krajami sąsiednimi. Poza tym plan przewiduje duże ułatwienia dla zagranicznych inwestorów. (Haaretz)


IRAN MIANUJE TERRORYSTÓW I POKAZUJE SWOJE PRAWDZIWE OBLICZE

Izraelki minister obrony Ehud Barak skrytykował mianowanie nowego ministra obrony w rządzie Ahmadinedżada, ponieważ nowy minister uwikłany był w atak terrorystyczny w Buenos Aires na centrum żydowskie. Według Baraka świat musi wyciągnąć z tego wnioski i ponownie sprawdzić intencje rządu w Teheranie po tym mianowaniu. Nominację tą skrytykowały także Argentyna i USA. (INN)


WYNIKI ANKIETY: 50 % WSZYSTKICH IZRAELITÓW GOTOWYCH ZAAKCEPTOWAĆ PREMIERA HOMOSEKSUALISTY

Opublikowana w ostatni czwartek ankieta pokazała, że połowa z ankietowanych gotowa jest „uznać pedała za premiera”. Około 25% odpowiedziało, że gotowa byłaby zaakceptować pedała ministra, a 19% już jest na to gotowa. Taka sama grupa osób odpowiedziała, że nie jest na to gotowa. W ankiecie 13% osób odpowiedziało na pytanie „być może gotowa”, 7% nie miało zdania w tej kwestii a 11% nie wybrało żadnej opcji. (Yediot Aharonot)

„Przez wzgląd na moje imię powstrzymywałem swój gniew i przez wzgląd na moją cześć oszczędzałem cię, aby cię nie zniszczyć.“ – Izajasz 48,9


ZWÓJ TORY SPADŁ NA PODŁOGĘ W WIELKIEJ SYNAGODZE

W poprzednią sobotę na zakończenie sabatu po czytaniu zwój tory wypadł ze świętej arki, w której jest przechowywany. Rabin synagogi powiedział, że wszyscy obecni w tym czasie w synagodze muszą pokutować i pościć jeden dzień. (INN)

Proszą módlcie się za Izrael, żeby pogrążył się w pokucie jak pisze prorok Zachariasz: „Lecz na dom Dawida i na mieszkańców Jeruzalemu wyleję ducha łaski i błagania. Wtedy spojrzą na mnie, na tego, którego przebodli, i będą go opłakiwać, jak opłakuje się jedynaka, i będą gorzko biadać nad nim, jak gorzko biadają nad pierworodnym.” – Zachariasz 12,10

AKCJA TORNISTER

Wizja dla Izraela i Skład Józefa co roku szykują tornistry z najbardziej potrzebnymi rzeczami dla biednych dzieci. Podczas przygotowań na nowy rok we wrześniu 2009 zdaliśmy sobie sprawę, że mamy zbyt mało pieniędzy, by i w tym roku zrealizować nasz projekt. A jednak bożą troską jest zaspokojenie potrzeb dzieci również w Izraelu. Ufamy więc, że pomożecie nam zebrać odpowiednie środki. Proszę pomyślcie o tym, że nasze skarby złożone są w niebie i pomóżcie nam pobłogosławić tysiące pokrzywdzonych dzieci w nadchodzącym roku szkolnym.


KONFERENCJA Z OKAZJI ŚWIĘTA NAMIOTÓW I TOWARZYSZĄCA WYCIECZKA PO IZRAELU

Serdecznie zapraszamy Was do Jerozolimy na Święto Namiotów od 4 do 7 października 2009 oraz towarzyszącą świętu wycieczkę po Izraelu. Jako mówcy i prowadzący uwielbienie zgłosili się już Barry & Batya Segal, Lance Lambert, Jonathan Bernis, Frank i Marlou van Essen. Bliższe informacje pod tym adresem internetowym: http://www.wizjadlaizraela.org/swietoszalasow/

Dziękujemy Bogu za Wasze modlitwy

Barry, Batya i team VfI

Tłum. za zgodą niem. VfI – MWN

topod

DS_28.08.09 Flp. 1

Logo

List do Filipian 1
David Servant

Zauważ, że Paweł kieruje ten list do „wszystkich świętych,.. w Filipii, …. wraz z biskupami i diakonami” (1:1). Nie pisał tylko do przywódców, czy jak w tym przypadku, do
przywódców w pierwszej kolejności. Napisał do każdego wierzącego w Filipii, lecz aby ci liderzy nie poczuli się pozostawieni, wspomniał o nich. Pomaga nam to zrozumieć jak powinno to wyglądać w kościele.

Po pierwsze: przywódcy nie mają być wywyższonymi supergwiazdami, którzy panują na niedouczoną piechotą. Mają być sługami i tak naprawdę słowo „diakon”, które znajduje się w 1:1 właśnie to znaczy. Przy okazji zwróć uwagę na to, że Paweł nie wymienia pastorów czy starszych w tym wersie, ani nigdzie indziej w tym liście. Przyczyna jest taka, że „nadzorca” jest synonimem słów „pastor” i „starszy”; p. Dz. Acts 20:28; Tit. 1:5-7; 1 Pet. 5:1-2).

Po drugie, ci, którzy nie są nadzorcami/starszymi/pastorami nie są tak tak bezmózgowi, aby nie mogli zrozumieć listu Pawła, bez pomocy nadzorcy/starszego/pastora. Nie jest ci potrzebna pomoc pastora (czy moja), aby zrozumieć list Pawła do Filipian! A skoro o mnie mowa to Paweł nawet nie marzył o tym, że
któregoś dnia będą 400 stronicowe komentarza, które będą badać grecką składnię i dosłowne niuanse znajdujące się w tym drobnym liście, który prawdopodobnie napisał w ciągu niecałej pół godziny!

To wszystko napisałem po to, aby powiedzieć, że ogromna ducha przepaść między „klerem”, a „laikatem”, które istnieje we współczesnym kościołem jest niebiblijna. Jest ona wynikiem zinstytucjonalizowania i komercjalizacji chrześcijaństwa. Braterstwo i uczniostwo zostały zastąpione przez zbiorową hierarchię i
przywileje producenta/konsumenta.

Jak cudowne jest wiedzieć, że Bóg nadal kontynuuje dobre dzieło, które w nas rozpoczął, i że On jest oddany dziełu doskonalenia nas (1:6). Modlitwa Pawła za Filipian wskazuje na to, że Bożym celem jest, aby nasza miłość „obfitowała coraz bardziej w poznanie i wszelkie doznanie” (1:9). Chodzi o to, abyśmy, wzrastając w prawdziwym poznaniu Bożej woli, byli motywowani miłością do innych w większym stopniu, która pobudza do większego wyrzeczenia się siebie.
Moralna doskonałość, która może być osiągnięta tylko przez tych, którzy trwają w słowach Jezusa, przygotowuje nas do tego, abyśmy byli „czyści i bez nagany na dzień Chrystusowy” (1:10). Jeśli to czym się karmisz nie motywuje cię do większej miłości, to karmisz się złą duchową dietą.

Dziś, podobnie jak w czasach Paweł, byli usługujący, którzy mieli złe motywacje i którzy wyraźnie rywalizowali o sławę w kościele (1:15-17). Niektórzy byli zadowoleni z uwięzienia Pawła, ponieważ został w ten sposób powstrzymany, a oni mieli szansę 'wyjść do przodu”. Paweł z pewnością przyjął dobrą postawę
wobec tych ludzi, których pobudzały egoistyczne ambicje, szukając pozytywnej strony. Ostatecznie, głosili dobrą nowinę, czego nie można powiedzieć o wielu współczesnych ich odpowiednikach.

„Dla mnie życiem jest Chrystus, a śmierć zyskiem” (1:21).
Bardzo dobrze znana deklaracja Pawła jest mottem każdego prawdziwego chrześcijanina, lecz jest całkowicie obca fałszywym wierzącym. Chrystus nie jest zyskiem, rozrywką czy hobby. On jest naszym życiem! Jesteśmy pochłonięci pasją, aby podobać się Jemu, a zatem, śmierć jest zyskiem, ponieważ zabiera nas do Tego, którego kochamy! Podobnie jak apostoł, jesteśmy rozrywanie między ziemią, gdzie mamy przywilej służyć Jezusowi, a niebem, gdzie jesteśmy błogosławieni oglądaniem Go. Paweł wiedział, oczywiście, że nie jest to jeszcze czas na odejście do Chrystusa, ponieważ dla niego Bożą wolą było stanąć przed cesarzem w Rzymie.

Prawdziwi wierzący, i tylko prawdziwi, rozumieją słowa Pawła: „Gdyż wam dla Chrystusa zostało darowane to, że ….. możecie dla niego cierpieć” (1:29). Generalnie, cierpienie jest jest czymś, o czym mówi się, że zostało „darowane”, lecz ci, którzy kochają Chrystusa cieszą się, gdy mogą być „uznani za godnych, aby cierpieć,… dla Jego imienia” (Dz. 5:41) i daje im to sposobność do okazania swojej miłości do Niego. Chrześcijaństwo, któremu nie towarzyszy odrzucenie i prześladowanie jest fałszywym chrześcijaństwem. „Wszyscy, którzy chcą żyć pobożnie w Chrystusie Jezusie, prześladowania znosić będą” (1Tym. 3:12). Cierpisz dla Chrystusa? Ciesz się!

Książkę D. Servanta „Pozyskujący uczniów sługa Boży” można nabyć TUTAJtopod.in

DS_27.08.09 Flm

Logo

List do Filemona
David Servant

Zawsze było dla mnie tajemnicą, dlaczego ten drobny list napisany do jednej osoby z bardzo szczególnego powodu, dostał się do Biblii, podczas gdy inne jego listy napisane do całych kościołów, takich jak do Laodycean (Kol. 4:16) czy pierwszy list do Koryntian (1Kor. 5:9-11), nie zostały opatrznie dla nas zachowane!
Oczywiście, Paweł nie zdawał sobie sprawy z tego, że jego listy będą przez 2000 lat krążyć po całym świecie, lecz byłby szczególnie zdumiony, gdyby dowiedział się, że ten prywatny list do Filemona jest czytany przez tak wielu, tak długo!

Napisał ten list w czasie swego domowego aresztu w Rzymie, gdy oczekiwał na rozprawę przed Neronem. Oczywiste jest to, co teraz już wiemy, że Paweł mógł swobodnie dzielić się wtedy ewangelią, a dziś dowiadujemy się, że zdobył dla Pana uciekiniera, niewolnika imieniem Onezym. Często błędnie zakłada się, że Onezym był w więzieniu razem z Pawłem, lecz pamiętajmy, że apostoł pozostawał „w wynajętym przez siebie mieszkaniu” (Dz. 28:30), a jest mało prawdopodobne, aby wynajmował celę więzienną! Paweł cieszył się w tym miejscu stałym napływem gości i usługiwał wszystkim, którzy przychodzili (Dz. 28:30-31). Onezym musiał być jednym z tych gości.

Najwyraźniej pan Onezyma, Filemon, zamieszkiwał w Kolosach, gdzie był kościół w Jego domu (w.2). Nie wiemy, jak Paweł poznał go, lecz znali się. Jest całkiem możliwe, że Paweł był tym, który przyprowadzili Filemona do Pana, na co wskazuje mowa o „długu” Filemona względem niego (w. 19).

Onezym, który właśnie nawrócił się do Chrystusa, teraz przeżywał kryzys sumienia. Czy powinien wrócić do swego pana, co zgodne z prawem należało zrobić? Pamiętajmy, o czym już wcześniej wspomniałem, że wielu „niewolników” w Rzymskim Imperium można by lepiej określić jako „kontraktowych pracowników”. Onezymus nie był niewolnikiem, który został złapany przez Filemona i zmuszony do pracy wbrew swojej woli. Jego pan, a raczej były pracodawca, był chrześcijaninem. Jeśli Onezym zamierzał zrobić to co właściwe, musiałby wrócić, niemniej mógłby się spotkać z prawnymi konsekwencjami, ponieważ być może ukradł Filemonowi pieniądze (w. 18). Tak więc przyczyna tego listu to wyjaśnienie Filemonowi, co się stało z Onezymem i wstawienie się za nim. Jest to wspaniały mały list o łasce i być może dlatego został dla nas zachowany w Piśmie. Bóg przebaczył Filemonowi. Bóg przebaczył Onezymowi. Teraz Filemon miał możliwość udzielić tej łaski, którą sam się cieszył.

Paweł pokochał Onezyma bardzo, nazywając go „moim dzieckiem„, „moim sercem” (w. 10, 12). Pisze, że wolałbym zachować Onezyma w Rzymie przy sobie, aby korzystać z jego służby zamiast Filemona, lecz nie chciał nadużywać dobroci Filemona: „ale bez twego przyzwolenia nie chciałem nic uczynić, aby twój dobry uczynek nie był jakby wymuszony, lecz był z dobrej woli” (w. 14).
Wymuszona dobroć, zamiast wolnej woli, w rzeczywistości nie jest dobrocią wcale. Gdy zastanawiam się nad tymi szczególnymi słowami, wędruję myślami do Amiszów, których zawsze podziwiałem za miłość jaką okazują sobie nawzajem. Kiedy jednak dowiedziałem się o nich więcej, zastanawiałem się jak wielu z nich jest naprawdę narodzonych na nowo. Wydawało mi się raczej, że ich miłość nie sięga poza własne kręgi. Na przykład, nie robią nic, aby głosić ewangelię komukolwiek czy służyć biednym na całym świecie (w przeciwieństwie do innych anabaptystycznych grup). Jeśli zaś ktoś nie poddaje się całkowicie temu, czego się od niego oczekuje, jest unikany na zawsze przez swoją własną rodzinę, co z pewnością jest brakiem miłości, a nie czymś zalecanym przez Pismo. Myśląc nad tymi rzeczami, mogę tylko zastanawiać się jak wiele z ich dobroci jest motywowana przymusem, a nie wolną wolą. Oczywiście, ważniejsze jest, abyśmy samych siebie osądzali w tych sprawach niż Amiszów.

Książkę D. Servanta „Pozyskujący uczniów sługa Boży” można nabyć TUTAJпродвижение

Nie daj się złapać religii

R. T. Kendall o duchowej dojrzałości

To, co ludzie uważają za działanie Ducha Świętego, jest często tanią imitacją, nie daj się oszukać

Gołębie i gołębice należą do tej samej rodziny i wyglądają bardzo podobnie, lecz gołąb nie jest symbolem pokoju. To nie gołąb zstąpił i spoczął na Jezusie. Gołębica, symbolizująca Ducha Świętego, ma kilka bardzo interesujących cech, odróżniających ją od gołębia. Mój przyjaciel, Pete Cantrell, jest znawcą gołębi i gołębic, jego obserwacje ubawiły mnie i równocześnie uchwyciły. Ich trafność osobowości Ducha Świętego są niemal zdumiewające.

„Widzisz tego gołębia? – zapytał mnie kiedyś. – obserwuj go, przygotowuje się, żeby znęcać się nad tym, co stoi obok, ponieważ usiadł na grzędzie, którą ten chce mieć dla siebie”. Kilka chwil później stało się to.  „Nie widzę, żeby takie coś działo się wśród gołębic. – dodał. – Gołębice nie walczą”.

Wydaje się, że wiele z tego, co twierdzi się o obecności Gołąbka wśród nas, to nic więcej jak tylko gołąb religii – podrabianie Ducha Świętego. Wiele razy swym własnym pośpiechu zakładałem obecność Bożą w moim życiu, kiedy to wcale nie była Gołębica. Często był to gołąb – a nie niebieska Gołąbka – którego obecność daje „religijne” uczucia. Oto w jaki sposób możemy uniknąć popełniania tych samych błędów.

Nie daj się oszukiwać przez zewnętrzny wygląd.
Jeśli ktoś jest nastawiony na pewne szczególne manifestacje Ducha Świętego, łatwo mu przyjąć, że jest to prawdziwa obecność Ducha Świętego, gdy widzi te szczególne manifestacje. Weźmy na przykład, upadanie czy śmiech. Zdarzyło mi się w kilku miejscach wierzyć, że te zjawiska upadania czy śmiechu były autentycznym skutkiem Bożej obecności. Kiedy jednak znajdujesz się w kościele, gdzie zdarza się to często, jest prawdopodobne, że ktoś łatwo upada na podłogę po modlitwie i to może być wyjaśnione całkowicie naturalnie.

Kilka lat temu, siedząc w pierwszym rzędzie odczułem pobudzenie, aby wyjść do przodu, gdy kaznodzieja wezwał wszystkich liderów, aby wyszli do modlitwy. Szczerze wierzyłem, że Bóg zstąpi i zrobi, cokolwiek zechce. Około 70, 80 mężczyzn i kobiet stanęło do modlitwy. Gdy kaznodzieja modlił się, każdy po kolei leciał do tyłu w ramiona łapiących oczekujących w drugiej linii. Wtedy kaznodzieja podszedł do mnie. Stałem tam jak Statua Wolności. Nic się nie zdarzyło. Modlił się znowu, i po raz trzeci. Zamknąłem oczy i mając mniejszą świadomość pionowej pozycji, spodziewałem się, że również upadnę. Było mi przykro, chciałem przepraszać kaznodzieję za ambaras spowodowany tym, że nie padłem. Chciałem na dół – naprawdę, lecz nie chciałem być popchnięty przez gołębia! Nie twierdzę, że Gołębica nie spoczęła na niektórych z nich, o ile nie na wszystkich w kolejce, lecz wierzę, że ich oczekiwanie było tak wysokie, a ich nastawienie tak silne, że gołąb mógł był zrobić to samo. Gołębie mogą być obecne wszędzie, gdziekolwiek Bóg pojawia się w prawdziwej mocy Ducha Świętego. Może któregoś wieczoru będzie bardziej zdumiewające poczucie Jego obecności.

Możesz ją odczuć w czasie uwielbienie, kazania czy modlitwy. Ludzie mogą płakać z radości i pokutować, śmieć się i krzyczeć. Tłumy mogą nawrócić się i wielu uzyskać uzdrowienie. Nie możesz czekać na następny wieczór. Tego wieczora ta sama grupa muzyczna śpiewa te same pieśni i hymny, ten sam kaznodzieja bierze tekst ze Słowa Bożego, a jednak Bóg decyduje nie pojawić się.
Ważne jest to: czy usługujący nie manipuluje ludźmi? Czy będzie uważał, że do powodzenia potrzeba, aby dzisiejsze spotkanie wyglądało podobnie jak to z poprzedniego wieczoru? Jeśli tak myśli, jest prawdopodobne, że ćwiczy gołębia religii, po to, aby uzyskać te same wyniki.

Prawdziwa Gołębica jest jak wiatr, który „wieje dokąd chce” (Jn 3:8). Jeśli ktoś jest rzeczywiście wrażliwy na Ducha, musi również płynąć z Duchem. Jeśli ktoś jest jeszcze do tego równie wrażliwy na Jego obecność to taka osoba będzie szanować Bożą suwerenność i nie będzie udawać. Dużo odwagi potrzeba, aby poddać się Duchowi, gdy On przychodzi w mocy. Równie dużo odwagi wymaga nie wnosić pretensji, gdy Go nie ma. W obu przypadkach Gołębica może zagrażać strefie bezpieczeństwa wierzącego.

wszystkich obecnych i nikt nie zauważy różnicy. Obawiam się, że zdarza się to często i to nawet najlepszym. Początkowe podobieństwo między gołębiem i Gołębicą może nawet doprowadzić do efektu „przyłączania się” – wszyscy, widząc, co się dzieje, ekscytują się i chcą „w tym” brać udział. Może to trwać przez pewien czas, lecz w końcu ktoś budzi się i dochodzi do smutnego wniosku, że to wszystko to tylko robienie szumu. Uświadomienie sobie tego, że zostałeś w to wciągnięty, i że jest cielesne wyjaśnienieNic tak nie pobudza do fałszowania obecności Gołąbki jak wielki tłum. Duża grupa ludzi stwarza atmosferę oczekiwania. Nic tak nie nastawia lidera czy zgromadzenia jak kościół przepełniony ludźmi. Jeśli brak jest rozeznania i wrażliwości na osobę Ducha, a jest to coraz bardziej potrzebne w takim czasie, gołąb może zstąpić na głowy tego wszystkiego, jest bolesne. Może to zdarzyć się również na poziomie osobistym, czy to przez mówienie językami czy przez prorocze słowo wiedzy. Jeśli uważamy, że Bóg musi się zamanifestować to zgodzimy się na cokolwiek. To niemal tak, jakby ktoś powiedział: „W porządku, nie mogę mieć Gołębicy to biorę gołębia”, lecz jeśli wierzysz, że Jezus Chrystus jest ten sam wczoraj i dziś, i na wieki, nie powinieneś godzić się na podróbkę

Nie manipuluj Duchem
Gołąb może być udomowiony, wyszkolony i można nim manipulować. Gołębia łatwo można kontrolować i podporządkować, ale tak nie jest z gołębicą. Nie można również łatwo manipulować Duchem Bożym czy kontrolować go: „Wiatr wieje dokąd chce, szum jego słyszysz, lecz nie wiesz skąd przychodzi i dokąd idzie” (Jn 3:8). Nie możesz zmusić Świętej Gołębicy, aby zrobiła cokolwiek – chyba, że pozwalasz jej odlecieć.
Poczucie potrzeby kontrolowania Ducha Świętego może być jedną z największych nadużyć Ducha. Gdy zaczynamy czuć, że możemy kontrolować wolę Ducha Świętego, wprowadza się gołąb religii, a mimo wszystko nadal usiłujemy przekonać samych siebie, że to musi być Gołębica.
Istotą sprawy jest kontrola. Kto tu rządzi? Niektórzy ludzie bawią się Duchem Świętym tak, jakby nie miał On swojej własnej woli. Można stać się ofiarą tego, gdy modlimy się samotni, próbując zająć cały czas swoim gadaniem, gasząc w ten sposób Ducha. Możemy czytać Biblię i myśleć cały czas o czymś innym. W taki sposób Gołębica nie ma żadnych szans wcisnąć się gdzieś. Podobnie może się zdarzyć w przypadku publicznego przywództwa. Znany lider (czy nawet lider uwielbienia, czy kaznodzieja) może czasami kontrolować tłumy swymi darami i osobowością, a ludzie na zewnątrz mogą w ogóle nie wiedzieć, że są manipulowani.
Problem leży w tym, że czyjś dar, w pewnym sensie, to jest również czyjeś namaszczenie. Bóg kształtuje każdy dar i osobowość dla Swojej chwały. Niemniej nie wszystko, co człowiek z namaszczeniem robi jest z Ducha Świętego. Mamy poważne zobowiązanie, aby iść za Duchem Świętym, a nie prowadzić Go. Mogę posiadać namaszczenie do głoszenia i nauczania, lecz mogę wystąpić przed Pana. Gdy to zrobię, miejsce zajmuje gołąb religii, ponieważ to ja kontroluję sytuację.

Kilka lat temu rozmawiałem z liderem uwielbienia o jego stylu prowadzenia. Przyznał, że ma dar, który umożliwia mu kontrolowanie publiczności. Może ich poprowadzić niemal do wszystkiego; klaskania, skakania, siedzenia czy płaczu. Gdy to robi ludzie nigdy nie wiedzą, że zostali ukierunkowani na szczególną reakcję, co jest bardzo podobne do szkolonych gołębi, które mają wykonywać pewne zachowania. Do niezwykłych rzadkości należy lider uwielbienia, który jest wrażliwy na Gołębice i nie wychodzi przed Pana. Gołąb religii to człowiek, który kontroluje, manipuluje i uzurpuje sobie miejsce Gołębicy.

Łaskawy Duch jest delikatny i roztropny. Podobnie jak łagodny i spokojny Jezus, Gołębica nigdy nie jest natrętna (nie wchodzi nie proszona), ani nie naprzykrza się (nie jest nieprzyjemnie widoczna). Duch Święty sam za sobą zaciera ślady. Zaproszona przyjmuje zaproszenie, a skutek jest taki, że człowiek znika z widoku. Gdy Duch jest obecny, ludzie chcą czekać na Ducha, chcą uwielbiać i pozwalają Duchowi na prowadzenie. Jeśli tak się dzieje jest to niezapomniane przeżycie – warte oczekiwania.

Duchem nie da się manipulować. Gołębica odlatuje natychmiast, gdy ktoś próbuje tego, ale za nią wchodzi gołąb.

Nie bądź 'terytorialny’
Gołąb uważa, że pewne miejsca należą do niego. Gołąb religii manifestuje się w ten sposób, że instynktownie odczuwa się, że ma się swój „narożnik” namaszczenia. Zdarza się to, gdy traktujemy siebie zbyt poważnie. Zdarza się to również, gdy wydaje nam się, że posiadamy franczyzę (system sprzedaży towarów) w Bożym przedsiębiorstwie w jakiejś szczególnej dziedzinie teologicznej czy geograficznym obszarze. Skutek jest taki,, że walczymy z kimś innym, rozpychając się łokciami o nasze powołanie, obszar ekspertyz czy zwolenników. To jest duch partii, rywalizacji czy konkurencyjności. Ponieważ utrzymujemy nacisk na coś szczególnego, chcemy być jedyną awangardą dla tej „linii partyjnej”.

Nie ma nic bardziej śmiertelnego niż duch rywalizacji w kościele Bożym. Weźmy na przykład przebudzenie. Myślę, że wszyscy zgodzą się, że mamy wielkie serca dla przebudzenia dzisiaj. Wątpię czy istnieje jakakolwiek ewangeliczna grupa, gdzie nie modli się o przebudzenie – suwerenne wylanie Bożego Ducha, które przebudzi lud Boży i spowoduje liczne nawrócenia

Problemem jest to, że my chcemy, aby przyszło to do nas! Wszyscy mamy tendencję do postrzegania siebie jako tych, „którzy znosili ciężar dnia i upał„! (Mat. 20:12). czujemy się obrażeni, jeśli Bóg kogoś innego „zrówna z nami”! Chcemy, aby błogosławił nasze starania, nasza linię partyjną i naszą denominację. Tak więc zwykle odsuwamy od siebie wszelkie informacje o tym, że Bóg gdziekolwiek zstępuje w mocy, lecz akurat nie na nas. Szczerze wierzymy, że nie mogło się to zdarzyć tym, którzy mają inne teologiczne podejście czy kościelne uwarunkowania.

Niedawno odbywało się tygodniowe spotkanie modlitewne w miejskim centrum w Nairobi, w Kenii, gdzie modlono się o przebudzenie. Grupa dwunastu zachodnich misjonarzy modliła się żarliwie, aby Bóg zesłał przebudzenie do Nairobi. Dokładnie w tym samym czasie, siedmiuset Kenijczyków modliło się głośno i uwielbiało Boga w wielkim audytorium tuż pod grupą zachodnich misjonarzy, wzrastając przy tym gwałtownie. Ku ironii, Bóg odpowiadał na modlitwy misjonarzy, lecz oni nie byli w stanie rozpoznać przebudzenia, które działo się pod ich nosami, ponieważ ci Kenijczycy pod nimi, reprezentowali inną linię partyjną. Kolejny przykład gołębia religii!

Nikt z nas nie ma monopolu na namaszczenie. Uczniowie Jezusa chcieli zatrzymać kogoś, kto modlił się w imieniu Jezusa, „ponieważ nie chodzi z nami” (Łk. 9:49-50). Jezus wkroczył upominając: „Nie zabraniajcie; kto bowiem nie jest przeciwko wam, ten jest z wami„.  Nawet Jozue, gdy był jeszcze młody i ciągle jeszcze miał wiele nauki przed sobą, nie był uszczęśliwiony tym, że niektórzy ludzie prorokowali bez odpowiednich referencji. „Odpowiedział mu Mojżesz: Czyż byłbyś zazdrosny o mnie? Oby cały lud zamienił się w proroków Pana, aby Pan złożył na nich swego Ducha” (Lb. 11:29). W taki właśnie sposób Bóg chciałby, abyśmy wszyscy odrzucali gołębia religii i modlili się za odnowienie Jego czci na świecie (zamiast tylko w ramach naszych własnych służb).

Duch będzie wykonywał Swoje dzieło, jeśli my nie wejdziemy w drogę. Nie wolno nam wchodzić do miejsc, które do nas nie należą ani rozpychać się łokciami na terytorium Ducha. Aby Duch mógł wykonywać Swoje dzieło my musimy po prostu być kanałem, przez który On działa. Jeśli będziemy próbować robić to, On robi najlepiej, Gołębica odleci.
Może ci się wydawać, że jesteś odporny na zwiedzenie przez gołębia, lecz my wszyscy równie dobrze możemy podążać za gołębiem religii, jeśli nie idziemy za Duchem Świętym.

Szymon Piotr był prowadzony przez Gołębicę, gdy powiedział do Jezusa: „Ty jesteś Chrystus, Syn Boga żywego” (Mat. 16:16), a już kilka wersów dalej Jezus zwrócił się do niego powiedział: „Odejdź ode mnie, Szatanie? Jesteś mi zgorszeniem, bo nie myślisz o tym co Boskie, tylko o tym co ludzkie” (w.23).
Najlepszą gwarancją na obronę przed ruszeniem za gołębiem religii, jest stale wzrastająca wrażliwość na Gołębicę.

Nie zgadzaj się na substytuty
Ludzie posiadają pewne naturalne cechy, które mogą przypominać owoce Ducha Świętego, musimy nauczyć się tego jaka jest różnica.

Miła osobowość może wyglądać na owoc Ducha; są ludzie, którzy są po prostu mili. Są słodcy, przyjacielscy, pogodni, tacy, przy których chce się być. Czasami takie miłe osobistości mogą zawstydzać chrześcijan zbawionych od wielu lat. Niemniej, czasami w ich przypadku aspekt wspólnej Bożej łaski zastępuje manifestacje Ducha. Ich uprzejmość nie ma niczego wspólnego z owocem Ducha, a tak naprawdę zachowują się w taki sam sposób jak przed nawróceniem.

Takie osoby może być trudno przekonać o tym, że same muszą okazywać owoce Ducha, lecz wcześniej czy później ich samo sprawiedliwość wyjdzie na powierzchnię, jeśli nie zostali przekonani o grzechu. Jeśli rozpoznajesz sam taki problem u siebie, zachęcam cię, abyś zrobił dwie rzeczy:

* Dziękuj Bogu za twój miły temperament.

* Módl się bardziej niż kiedykolwiek, aby być wrażliwym na grzech i na Ducha.

Emocjonalna dojrzałość może być podobna do duchowej dojrzałości. Niektórzy ludzie dorastają szybciej niż inni, a niektórzy rozwijają się duchowo szybciej od innych. Może być wiele wyjaśnień tego zjawiska. Jeśli ktoś rozwinie się emocjonalnie w taki sposób, że ma mniej psychologicznych problemów to nie powinno dziwić, jeśli wydaje się również duchowo dojrzały. Taki człowiek może być, lub nie być, mocny w osobistej modlitwie, uwielbieniu i czytaniu Biblii, lecz mimo wszystko wyglądać na kogoś, kto ma właściwy osąd i jest odpowiedzialny w porównaniu z neurotycznym chrześcijaninem.

Odnowienie i uświęcenie niekoniecznie usuwają emocjonalne zniszczenia, powstałe na drodze wykorzystania czy lekceważenia w okresie dorastania. Dlatego to chrześcijanin, który w dzieciństwie doświadczył silnych zniszczeni emocjonalnych, może zmagać się w tych dziedzinach, z którymi względnie nie duchowa osoba nie ma problemów. Ten drugi może wyglądać na bardziej pobożnego, podczas gdy tak faktycznie nie jest.

A zatem dla niektórych ludzi ich widoczna dojrzałość nie musi być wyjaśniona pojawieniem się Gołębicy, a jednak właśnie tacy często zwyciężają w głosowaniach na stanowiska przywódcze w kościele i idą na pełnoetatową służbę. Nie różnią się do króla Saula, mają wpływy, lecz niekoniecznie namaszczenie. Gołąb religii jest bardzo powszechny w kościele.

Problem staje się jeszcze bardziej skomplikowany, gdy zwykły chrześcijanin dręczony przez emocjonalne trudności, lecz pochłonięty miłością do Boga i Jego Działa, sądzi, że przywódcy w jego kościele nie są duchowi. Ostatnie badania ankietowe wykazały, że przeciętny lider kościoła poświęca tylko cztery minuty dziennie na wyciszenie.

Kulturalne i intelektualne wyniki mogą wyglądać na teologiczną dojrzałość. Niektórzy ludzie byli wychowywani w intelektualnej atmosferze i są zrównoważeni, eleganccy jak i uzdolnieni w intelektualnych sprawach. Idą do lepszych szkół i posiadają taką intelektualną strukturę, której inni nie mają. Gdy tacy ludzie nawracają się, połykają pawłową teologię jak kot myszkę. Czy to znaczy, że są bardziej duchowi? Być może, ale nie koniecznie. Można to również wyjaśnić w sposób naturalny. 

Ludzie nastawieni teologicznie niekoniecznie są bardziej zainteresowani sprawami Ducha. Często wydaje im się, że znacznie ważniejsze jest artykułowanie znaczenia usprawiedliwienia z wyłącznie wiary niż osobiste napełnienie Duchem.

Z drugiej strony spektrum są ludzie, którzy są bardziej zainteresowani sprawami Ducha niż zawiłościami teologicznej ortodoksji, lecz ci ludzie niekoniecznie są bardziej duchowi. Może im brakować teologicznej wiedzy i dlatego są bardziej pociągani do wiedzy eksperymentalnej niż do doktryny.

Musimy opierać się pokuszeniu osądzania tego, co jest sprzeczne z naszymi zainteresowaniami. Często to, co pociąga wierzącego może być wyjaśnione w naturalny sposób, a nie przez poszukiwania działania Ducha.

aracer