Żeglowanie po burzach życia
Greg Laurie
„Wtedy zawołali do Pana, Boga Jonasza. „O Panie” – błagali – „nie pozwól nam umrzeć za grzech tego człowieka. I nie obarczaj nas odpowiedzialnością za jego śmierć. O Panie, zesłałeś na niego tę burzę z własnych, dobrych powodów”” (Jo 1:14).
Możliwość duchowego przebudzenia w Niniwie była dla Jonasza niemal zbyt przerażająca, by ją rozważać. Dlatego zapisał się na statek płynący w przeciwnym kierunku. Zanim jednak zagłębimy się w jego historię, chcę zauważyć, że Jonasz z pewnością wyśmiałby absurdalne twierdzenie, że Bóg Starego Testamentu jest gniewny, surowy i osądzający, podczas gdy Bóg Nowego Testamentu jest miłosierny i kochający.
Powodem, dla którego Jonasz uciekł od swoich obowiązków prorockich, było to, że bał się, iż Bóg okaże miłosierdzie i miłość jego wrogom, mieszkańcom Niniwy.
Kiedy Jonasz uciekł, Bóg mógł po prostu powiedzieć: „Dobra, koniec, Jonaszu. Skończyłem z tobą. Znajdę kogoś innego”. Ale Pan kochał Jonasza. Miał dla niego plan. Zamierzał dać mu drugą szansę – i Bóg nadal daje drugie szanse dzisiaj.
Zatem Pan zesłał burzę na życie Jonasza. W tym przypadku była to prawdziwa burza meteorologiczna. Często jednak Pan zsyła burze na życie swojego ludu w postaci problemów i trudności.
Jako chrześcijanie spotykamy się z trzema rodzajami burz.
Po pierwsze: są to burze doskonalące. Są to próby, udręki, okoliczności i sytuacje, które pomagają nam wzrastać duchowo, gdy je znosimy. W Księdze Hioba, zmagając się z tragediami, które go spotkały, Hiob mówi o Panu: „Ale On wie, dokąd idę. A gdy mnie wystawi na próbę, wyjdę czysty jak złoto” (Hi 23,10 NLT). Przemierzał on burzę doskonalącą.
Po drugie: istnieją burze ochronne. Według Ewangelii Jana 6, po tym, jak Jezus nakarmił pięć tysięcy osób pięcioma bochenkami chleba i dwiema rybami, ludzie, którzy byli świadkami cudu, byli tak podekscytowani, że chcieli uczynić Jezusa swoim królem. Jego uczniowie, w konsekwencji, mieli rządzić razem z Nim. Zamiast dać wiarę takim opowieściom, Jezus wsadził swoich uczniów na łódź, aby przeprawić się przez Jezioro Galilejskie. Podczas przeprawy rozpętała się wielka burza. Była to burza ochronna. Jezus chronił swoich uczniów przed pokusą, która mogłaby bardzo zaszkodzić ich życiu.
Wreszcie, po trzecie: są burze naprawcze. Księga Jonasza 1:14 mówi, że żeglarze na statku Jonasza „wołali do Pana, Boga Jonasza. 'Panie’, błagali, 'nie dopuść, abyśmy zginęli za grzech tego człowieka. I nie obciążaj nas odpowiedzialnością za jego śmierć. Panie, zesłałeś na niego tę burzę z własnych dobrych powodów’” (NLT).
Burze korygujące to okoliczności, które w rzeczywistości sami na siebie sprowadzamy. Ale oto dobra nowina: Bóg nie opuści nas w czasie burzy. W rzeczywistości, zesłanie przez Niego burzy jest przypomnieniem o Jego miłości. List do Hebrajczyków 12:6 mówi: „Bo Pan karci tego, kogo miłuje, i karze każdego, którego przyjmuje za syna” (NLT). Jonasz wyszedł z burzy poprawiony i gotowy do wypełnienia swojego powołania.
Lekcja dla nas jest taka, że jeśli pozostaniemy silni w życiowych burzach, doświadczymy osobistego odrodzenia, które może doprowadzić do czegoś większego i bardziej powszechnego. Nie ma granic dla tego, co Bóg może uczynić z jednym odnowionym i na nowo ukształtowanym wierzącym.
Pytanie do refleksji: Jak rozpoznać, kiedy stoisz w obliczu burzy korygującej?