Category Archives: R.T. Kendall

Nie doskonali, lecz stale rozwijający się


28 listopada 2011

R.T. Kendall

Wszyscy dopuszczamy się wielu uchybień: jeśli kto w mowie nie uchybia, ten jest mężem doskonałym, który całe ciało może utrzymać na wodzy” (Jk. 3:2).

Cieszenie się pewną miarą kontroli języka przy jakiejś okazji nie znaczy, że jesteś doskonały! Zapewniam cię, że jeszcze nie „dotarłeś” – nawet trwasz przez 3 dni utrzymując się bez niestrzeżonego komentarza –nie znaczy to również, że problem kontrolowania języka jest już za tobą. Kontrola języka jest tylko tymczasową łaską, udzielaną na jeden dzień co jakiś czas, na godzinę przez godzinę, gdy masz dobry dzień.

Doskonałość oznacza, że ktoś nigdy nie zawodzi w tym, co mówi. Oczywiste jest, że Jakub nie oczekuje tego od jakiegokolwiek chrześcijanina. Tak więc, język jest czymś z czym musisz żyć, z czym pracować, co zwyciężać krok po kroku, dzień po dniu. Lecz czasem jeden dzień! To przerażające, gdy masz jeden dobry dzień. Zawsze jest to zachęcające, lecz, jeśli masz dobry dzień, ostrzegam cię z miłością: poczekaj do jutra!

Wiem, co to znaczy czasami dobrze głosić i odejść zza kazalnicy z tym wewnętrznym przekonaniem i powiedzieć do siebie: „Tak, w końcu nauczyłem się głosić”. Lecz, oto co się dzieje niemal za każdym razem, jeśli czuję się w ten sposób bardzo długo: tak żałośnie wypadam następnym razem, gdy stoję za kazalnicą, że opuszczam ją, mówiąc sobie: „Jeśli to jest to, co najlepszego mogę osiągnąć, to powinienem zakończyć tą służbę”.  Tak więc, jeśli masz dobry dzień w kontrolowaniu języka, dziękuj za to Bogu, lecz nie daj się oszukać, że osiągnąłeś sztukę kontroli języka; następnego dnia możesz być żałosnym nieudacznikiem.

Niemniej, prawdą jest, że możemy rozwijać się. W tym będziemy coraz lepsi. Zapłata jest godna wysiłku, obiecuję ci.

Fragment z Controlling the Tongue (Charisma House, 2007).

раскрутка сайта

Módl się w Duchu

 

R.T. Kendall

Ale wy, umiłowani, budujcie siebie samych w oparciu o najświętszą wiarę waszą, módlcie się w Duchu Świętym” (Jud 20).

Nie będzie modlitwy w niebie. Być może będziemy żałować wielu rzeczy przy sędziowskim tronie Chrystusa; tego jak wykorzystywaliśmy nasz czas, jak wydawaliśmy pieniądze, jakich przyjaciół wybieraliśmy, jakie decyzje podejmowaliśmy; lecz mogę spokojnie obiecać wam jedno czego nie będziecie żałować: czasu spędzonego samotnie z Panem. Jeśli Jezus, który był Synem Bożym i został napełniony Duchem bez miary (Jn. 3:34) odczuwał potrzebę tego, o ileż bardziej potrzebujemy tego ty i ja?

Modlitwa w Duchu jest żywotną częścią duchowej walki. Wydaje się, że to Paweł miał na myśli pisząc w Rzm. 8:26: „Podobnie i Duch wspiera nas w niemocy naszej; nie wiemy bowiem, o co się modlić, jak należy, ale sam Duch wstawia się za nami w niewysłowionych westchnieniach„.

Modlitwa w Duchu to modlitwa w woli Bożej. Jest to jedyna modlitwa, która ma znaczenie, ponieważ tylko wtedy, gdy prosimy zgodnie z Bożą wolą, wysłuchuje nas. Głupcami jesteśmy, jeśli wydaje nam się, że możemy przyćmić Bożą wolę, jakby nasza myśl była lepsza niż Jego.

Oto zasada, na której możesz polegać przez resztę twojego życia: Bóg zawsze daje to, co najlepsze tym, którzy zostawiają wybór Jemu. Przyczyna jest taka: On już ma plan dla ciebie. Został on solidnie przemyślany. Ta sama mądrość, która została wcielona w Boży plan stworzenia i odkupienia jest stoi teraz jakoś światłość i troska za Jego myślami wobec ciebie. Dlatego właśnie tylko głupcy próbują pojawiać się z lepszym pomysłem, niż ten, który został poczęty w Bożym sercu i umyśle. Tak więc, jeśli chodzi o modlitwę to najlepsze, co możemy robić to modlić się zgodnie z wolą Bożą.

Zapytam więc cię: „Jak dużo modlisz się?”

раскрутка

Pozwól Bogu kochac cię

R. T. Kendall

Byłem pastorem przez wiele lat i, moim zdaniem, najtrudniej w świecie jest uwierzyć, że Bóg naprawdę nas kocha. Trudniej jest w to uwierzyć, niż uwierzyć, że jest Bóg czy że Jezus umarł na krzyżu, czy nawet że powstał z martwych. Nietrudno jest wierzyć, że Bóg troszczy się o ciebie czy że „Bóg we wszystkim współpracuje ku dobremu z tym, którzy Boga miłują” (Rzm. 8:28), choć możemy nie wierzyć, że w danym czasie jest to dobre. Możemy spojrzeć na tyle z zewnątrz na pewne wydarzenia, żeby popatrzyć wstecz i powiedzieć, że rzeczywiście były. Wszystko się wykonało.  Jednak najtrudniejszą w świecie rzeczą jest uwierzyć, że Bóg, ten prawdziwy Bóg, rzeczywiście kocha nas właśnie teraz, takich jacy jesteśmy. Czy jesteś gotów na to, aby Bóg cię kochał? Łatwo jest powiedzieć: „na pewno jestem”, lecz czy rzeczywiście jesteś gotowy przyjąć i potwierdzić Jego miłość?

Bóg chce, abyśmy cieszyli się Jego miłością do nas. Jeśli kocham kogoś, lecz ten ktoś nie czuje tego, to nie jestem spełniony. Chcę, aby inni wiedzieli, że ich kocham. Matka chce, aby jej dziecko odczuwało jej miłość. O ileż bardziej nasz niebiański Ojciec chce, abyśmy odczuwali Jego miłość!  Wybrał nas zanim się urodziliśmy, choć wiedział jacy jesteśmy. Bóg nie traci złudzeń co do nas, ponieważ On w ogóle nie ma złudzeń. Jego łaska i Jego plany biorą pod uwagę nasze upadki, niewiarę własną sprawiedliwość i strach. Ofiara Kalwarii zapewnia nas o tym, że nasze grzechy zostały zmyte przez krew Jezusa rozlaną na krzyżu.

Demonstracją Bożej miłości jest to, że: „gdy jeszcze byliśmy grzesznikami, Chrystus umarł za nas” (Rzm. 5:8). Nie umarł za nas, ponieważ widział to, że zamienimy się w światłość, nie umarł za nas ponieważ już osiągnęliśmy Jego standardy. Umarł za nas kiedy jeszcze byliśmy całkowicie niegodni. Powinniśmy pozwolić Bogu kochać nas, ponieważ tak rozpaczliwie potrzebujemy tego rodzaju miłości, którą tylko On może dać, „Bóg jest miłością” (Jn 4:8).

1Jn 4:16 to wers, który możesz przeczytać tysiąc razy i dalej nie rozumieć wszystkiego. „Tak więc znamy i polegamy na Bożej miłości do nas” (NIV).  [„A myślmy poznali i uwierzyli w miłość, którą Bóg ma do nas” (BT) – przyp.tłum.]. Ciekaw jestem czy już osiągnąłeś taki stan życia, że po prostu polegasz na miłości, którą Bóg ma do ciebie. Nie polegasz na swojej miłości do Niego, ponieważ wiesz, że przez cały czas faluje to w górę, to w dół. Serce jest zwodnicze (p. Jr. 17:9). Nie możesz długo polegać na swojej miłości do Boga, lecz możesz całkowicie polegać na Jego miłości do ciebie. Pan chce, żebyś na niej polegał.

Sam odkryłem, że trudno mi uwierzyć w Bożą miłość do mnie i dlatego kilka lat temu zacząłem robić coś na rozpoczęcie dnia w czasie, który spędzałem sam na sam z Panem w modlitwie. Nadal to robię. Zwracam się do dwóch miejsc Pisma.

Przystąpmy z ufną odwagą do tronu łaski, abyśmy dostąpili miłosierdzia i znaleźli łaskę ku pomocy w stosownej porze” (Hbr. 4:16). Ten wers jest skierowany do chrześcijan i ciągle prosimy o miłosierdzie. Nigdy nie wyrośniemy z proszenia o miłosierdzie.

Drugim wersem jest 1Jn 4:16: „Tak więc znamy i polegamy na miłości, jaką Bóg ma do nas„. Zaczynam zdawać sobie sprawę z tego, że rzeczywiście jest to prawda: Bóg kocha mnie, Bóg kocha ciebie, Bóg rzeczywiście nas kocha. Tak więc, reagujmy pozytywnie na Jego miłość, gdy jesteśmy w depresji, zgrzeszyliśmy, jesteśmy szczęśliwi czy smutni.

Niech Bóg kocha was przez waszych przyjaciół i ludzi, którzy was akceptują. Przyjaciel to ktoś, kto wie wszystko o tobie, a jednak kocha cię dalej!

Z mojego osobistego doświadczenia wiem, że Bóg ma sposób na przyciągnięcie mnie nawet wtedy, gdy czuję się najbardziej niekochany. Nagle, czuję Jego obecność i jestem zdumiony. Myślę: „Panie, nie możesz tak robić, aby przez cały czas okazywać mi Swoją miłość!” Bóg kocha to robić. Gdy czujesz się najbardziej niegodny i najmniej wart – i nie wiesz dlaczego – On po prostu kocha cię. Pozwól Mu.

оптимизация и раскрутка сайтов

Prawdziwe przywództwo zdefiniowane

R.T. Kendall

Wtedy Szadrach, Meszach i Abed-Nego odpowiedzieli królowi Nebukadnesarowi: My nie mamy potrzeby odpowiadać ci na to. Jeżeli nasz Bóg, któremu służymy, może nas wyratować, wyratuje nas z rozpalonego pieca ognistego i z twojej ręki, o królu. (Dn. 3:16-17)

Szadrach, Meszach i Abed-Nego byli szkoleni na prawdziwych publicznych przywódców, choć w tamtym czasie nie wiedzieli o tym. Istnieją dwa rodzaje przywództwa: przywództwo autentyczne i pasywne. Potrzeba nam prawdziwego przywództwa, a o tym decyduje sposób reagowania na pokusy i próby. Szadrach, Meszach i Abed-Nego przechodzili teraz prawdziwą próbę. Oto widzimy trzech mężczyzn, którzy zdecydowali się stanąć i być zauważeni.

Oni charakteryzowali się wcześniejszym oddaniem; na długo wcześniej zdecydowali, co będą robić. Taka odwaga jest planowana wcześniej. W chwili próby nie musieli już oglądać się na siebie, mrugać czy trącać się łokciami. Nie. Spojrzeli prosto na króla i powiedzieli: „My nie mamy potrzeby odpowiadać ci na to, nie musimy bronić się sami, możemy ci to powiedzieć teraz”.

Prawdziwa siła polega na unikaniu pokuszenia w ogóle, a nie na sprawdzaniu, jak blisko pokuszenia można podejść i nie poddać mu. Jeśli mamy do czynienia z takim oddaniem i przychodzi pokuszenie, nie musimy modlić się o to.

Mogę powiedzieć, że Szadrach, Meszach i Abed-Nego żyli według czegoś, co można nazwać 'impulsem Ducha'. Ich rówieśnicy słuchali muzyki i padli na twarze. Szadrach, Meszach i Abed-Nego słuchali impulsu Ducha i stali wyprostowani. Niewzruszony król kazał ich związać i wrzucić do rozpalonego pieca.

Zawsze, gdy znajdziesz się w ogniu, wiesz, gdzie szukać Jezusa: On jest w tym ogniu. Jeśli chcesz być przemieniony z chwały w chwałę, możesz chcieć to zrobić na skróty. Nie potępiam cię za to, po prostu pamiętaj: jeśli kiedykolwiek przechodzisz próbę, która może zostać nazwana próbą ognia, uważaj ją za Boże zaproszenie na srebrną tacę, aby być przemienionym z chwały w chwałę. W ogniu znajdziesz Jezusa; tam okaże się On realny, będziesz zdumiony i powiesz: „Patrzcie, kto tu jest”.

Fragment z książki: The God of the Bible (Authentic Media, 2002).

как продвинуть сайт в топ

Nie daj się złapać religii

R. T. Kendall o duchowej dojrzałości

To, co ludzie uważają za działanie Ducha Świętego, jest często tanią imitacją, nie daj się oszukać

Gołębie i gołębice należą do tej samej rodziny i wyglądają bardzo podobnie, lecz gołąb nie jest symbolem pokoju. To nie gołąb zstąpił i spoczął na Jezusie. Gołębica, symbolizująca Ducha Świętego, ma kilka bardzo interesujących cech, odróżniających ją od gołębia. Mój przyjaciel, Pete Cantrell, jest znawcą gołębi i gołębic, jego obserwacje ubawiły mnie i równocześnie uchwyciły. Ich trafność osobowości Ducha Świętego są niemal zdumiewające.

„Widzisz tego gołębia? – zapytał mnie kiedyś. – obserwuj go, przygotowuje się, żeby znęcać się nad tym, co stoi obok, ponieważ usiadł na grzędzie, którą ten chce mieć dla siebie”. Kilka chwil później stało się to.  „Nie widzę, żeby takie coś działo się wśród gołębic. – dodał. – Gołębice nie walczą”.

Wydaje się, że wiele z tego, co twierdzi się o obecności Gołąbka wśród nas, to nic więcej jak tylko gołąb religii – podrabianie Ducha Świętego. Wiele razy swym własnym pośpiechu zakładałem obecność Bożą w moim życiu, kiedy to wcale nie była Gołębica. Często był to gołąb – a nie niebieska Gołąbka – którego obecność daje „religijne” uczucia. Oto w jaki sposób możemy uniknąć popełniania tych samych błędów.

Nie daj się oszukiwać przez zewnętrzny wygląd.
Jeśli ktoś jest nastawiony na pewne szczególne manifestacje Ducha Świętego, łatwo mu przyjąć, że jest to prawdziwa obecność Ducha Świętego, gdy widzi te szczególne manifestacje. Weźmy na przykład, upadanie czy śmiech. Zdarzyło mi się w kilku miejscach wierzyć, że te zjawiska upadania czy śmiechu były autentycznym skutkiem Bożej obecności. Kiedy jednak znajdujesz się w kościele, gdzie zdarza się to często, jest prawdopodobne, że ktoś łatwo upada na podłogę po modlitwie i to może być wyjaśnione całkowicie naturalnie.

Kilka lat temu, siedząc w pierwszym rzędzie odczułem pobudzenie, aby wyjść do przodu, gdy kaznodzieja wezwał wszystkich liderów, aby wyszli do modlitwy. Szczerze wierzyłem, że Bóg zstąpi i zrobi, cokolwiek zechce. Około 70, 80 mężczyzn i kobiet stanęło do modlitwy. Gdy kaznodzieja modlił się, każdy po kolei leciał do tyłu w ramiona łapiących oczekujących w drugiej linii. Wtedy kaznodzieja podszedł do mnie. Stałem tam jak Statua Wolności. Nic się nie zdarzyło. Modlił się znowu, i po raz trzeci. Zamknąłem oczy i mając mniejszą świadomość pionowej pozycji, spodziewałem się, że również upadnę. Było mi przykro, chciałem przepraszać kaznodzieję za ambaras spowodowany tym, że nie padłem. Chciałem na dół – naprawdę, lecz nie chciałem być popchnięty przez gołębia! Nie twierdzę, że Gołębica nie spoczęła na niektórych z nich, o ile nie na wszystkich w kolejce, lecz wierzę, że ich oczekiwanie było tak wysokie, a ich nastawienie tak silne, że gołąb mógł był zrobić to samo. Gołębie mogą być obecne wszędzie, gdziekolwiek Bóg pojawia się w prawdziwej mocy Ducha Świętego. Może któregoś wieczoru będzie bardziej zdumiewające poczucie Jego obecności.

Możesz ją odczuć w czasie uwielbienie, kazania czy modlitwy. Ludzie mogą płakać z radości i pokutować, śmieć się i krzyczeć. Tłumy mogą nawrócić się i wielu uzyskać uzdrowienie. Nie możesz czekać na następny wieczór. Tego wieczora ta sama grupa muzyczna śpiewa te same pieśni i hymny, ten sam kaznodzieja bierze tekst ze Słowa Bożego, a jednak Bóg decyduje nie pojawić się.
Ważne jest to: czy usługujący nie manipuluje ludźmi? Czy będzie uważał, że do powodzenia potrzeba, aby dzisiejsze spotkanie wyglądało podobnie jak to z poprzedniego wieczoru? Jeśli tak myśli, jest prawdopodobne, że ćwiczy gołębia religii, po to, aby uzyskać te same wyniki.

Prawdziwa Gołębica jest jak wiatr, który „wieje dokąd chce” (Jn 3:8). Jeśli ktoś jest rzeczywiście wrażliwy na Ducha, musi również płynąć z Duchem. Jeśli ktoś jest jeszcze do tego równie wrażliwy na Jego obecność to taka osoba będzie szanować Bożą suwerenność i nie będzie udawać. Dużo odwagi potrzeba, aby poddać się Duchowi, gdy On przychodzi w mocy. Równie dużo odwagi wymaga nie wnosić pretensji, gdy Go nie ma. W obu przypadkach Gołębica może zagrażać strefie bezpieczeństwa wierzącego.

wszystkich obecnych i nikt nie zauważy różnicy. Obawiam się, że zdarza się to często i to nawet najlepszym. Początkowe podobieństwo między gołębiem i Gołębicą może nawet doprowadzić do efektu „przyłączania się” – wszyscy, widząc, co się dzieje, ekscytują się i chcą „w tym” brać udział. Może to trwać przez pewien czas, lecz w końcu ktoś budzi się i dochodzi do smutnego wniosku, że to wszystko to tylko robienie szumu. Uświadomienie sobie tego, że zostałeś w to wciągnięty, i że jest cielesne wyjaśnienieNic tak nie pobudza do fałszowania obecności Gołąbki jak wielki tłum. Duża grupa ludzi stwarza atmosferę oczekiwania. Nic tak nie nastawia lidera czy zgromadzenia jak kościół przepełniony ludźmi. Jeśli brak jest rozeznania i wrażliwości na osobę Ducha, a jest to coraz bardziej potrzebne w takim czasie, gołąb może zstąpić na głowy tego wszystkiego, jest bolesne. Może to zdarzyć się również na poziomie osobistym, czy to przez mówienie językami czy przez prorocze słowo wiedzy. Jeśli uważamy, że Bóg musi się zamanifestować to zgodzimy się na cokolwiek. To niemal tak, jakby ktoś powiedział: „W porządku, nie mogę mieć Gołębicy to biorę gołębia”, lecz jeśli wierzysz, że Jezus Chrystus jest ten sam wczoraj i dziś, i na wieki, nie powinieneś godzić się na podróbkę

Nie manipuluj Duchem
Gołąb może być udomowiony, wyszkolony i można nim manipulować. Gołębia łatwo można kontrolować i podporządkować, ale tak nie jest z gołębicą. Nie można również łatwo manipulować Duchem Bożym czy kontrolować go: „Wiatr wieje dokąd chce, szum jego słyszysz, lecz nie wiesz skąd przychodzi i dokąd idzie” (Jn 3:8). Nie możesz zmusić Świętej Gołębicy, aby zrobiła cokolwiek – chyba, że pozwalasz jej odlecieć.
Poczucie potrzeby kontrolowania Ducha Świętego może być jedną z największych nadużyć Ducha. Gdy zaczynamy czuć, że możemy kontrolować wolę Ducha Świętego, wprowadza się gołąb religii, a mimo wszystko nadal usiłujemy przekonać samych siebie, że to musi być Gołębica.
Istotą sprawy jest kontrola. Kto tu rządzi? Niektórzy ludzie bawią się Duchem Świętym tak, jakby nie miał On swojej własnej woli. Można stać się ofiarą tego, gdy modlimy się samotni, próbując zająć cały czas swoim gadaniem, gasząc w ten sposób Ducha. Możemy czytać Biblię i myśleć cały czas o czymś innym. W taki sposób Gołębica nie ma żadnych szans wcisnąć się gdzieś. Podobnie może się zdarzyć w przypadku publicznego przywództwa. Znany lider (czy nawet lider uwielbienia, czy kaznodzieja) może czasami kontrolować tłumy swymi darami i osobowością, a ludzie na zewnątrz mogą w ogóle nie wiedzieć, że są manipulowani.
Problem leży w tym, że czyjś dar, w pewnym sensie, to jest również czyjeś namaszczenie. Bóg kształtuje każdy dar i osobowość dla Swojej chwały. Niemniej nie wszystko, co człowiek z namaszczeniem robi jest z Ducha Świętego. Mamy poważne zobowiązanie, aby iść za Duchem Świętym, a nie prowadzić Go. Mogę posiadać namaszczenie do głoszenia i nauczania, lecz mogę wystąpić przed Pana. Gdy to zrobię, miejsce zajmuje gołąb religii, ponieważ to ja kontroluję sytuację.

Kilka lat temu rozmawiałem z liderem uwielbienia o jego stylu prowadzenia. Przyznał, że ma dar, który umożliwia mu kontrolowanie publiczności. Może ich poprowadzić niemal do wszystkiego; klaskania, skakania, siedzenia czy płaczu. Gdy to robi ludzie nigdy nie wiedzą, że zostali ukierunkowani na szczególną reakcję, co jest bardzo podobne do szkolonych gołębi, które mają wykonywać pewne zachowania. Do niezwykłych rzadkości należy lider uwielbienia, który jest wrażliwy na Gołębice i nie wychodzi przed Pana. Gołąb religii to człowiek, który kontroluje, manipuluje i uzurpuje sobie miejsce Gołębicy.

Łaskawy Duch jest delikatny i roztropny. Podobnie jak łagodny i spokojny Jezus, Gołębica nigdy nie jest natrętna (nie wchodzi nie proszona), ani nie naprzykrza się (nie jest nieprzyjemnie widoczna). Duch Święty sam za sobą zaciera ślady. Zaproszona przyjmuje zaproszenie, a skutek jest taki, że człowiek znika z widoku. Gdy Duch jest obecny, ludzie chcą czekać na Ducha, chcą uwielbiać i pozwalają Duchowi na prowadzenie. Jeśli tak się dzieje jest to niezapomniane przeżycie – warte oczekiwania.

Duchem nie da się manipulować. Gołębica odlatuje natychmiast, gdy ktoś próbuje tego, ale za nią wchodzi gołąb.

Nie bądź 'terytorialny'
Gołąb uważa, że pewne miejsca należą do niego. Gołąb religii manifestuje się w ten sposób, że instynktownie odczuwa się, że ma się swój „narożnik” namaszczenia. Zdarza się to, gdy traktujemy siebie zbyt poważnie. Zdarza się to również, gdy wydaje nam się, że posiadamy franczyzę (system sprzedaży towarów) w Bożym przedsiębiorstwie w jakiejś szczególnej dziedzinie teologicznej czy geograficznym obszarze. Skutek jest taki,, że walczymy z kimś innym, rozpychając się łokciami o nasze powołanie, obszar ekspertyz czy zwolenników. To jest duch partii, rywalizacji czy konkurencyjności. Ponieważ utrzymujemy nacisk na coś szczególnego, chcemy być jedyną awangardą dla tej „linii partyjnej”.

Nie ma nic bardziej śmiertelnego niż duch rywalizacji w kościele Bożym. Weźmy na przykład przebudzenie. Myślę, że wszyscy zgodzą się, że mamy wielkie serca dla przebudzenia dzisiaj. Wątpię czy istnieje jakakolwiek ewangeliczna grupa, gdzie nie modli się o przebudzenie – suwerenne wylanie Bożego Ducha, które przebudzi lud Boży i spowoduje liczne nawrócenia

Problemem jest to, że my chcemy, aby przyszło to do nas! Wszyscy mamy tendencję do postrzegania siebie jako tych, „którzy znosili ciężar dnia i upał„! (Mat. 20:12). czujemy się obrażeni, jeśli Bóg kogoś innego „zrówna z nami”! Chcemy, aby błogosławił nasze starania, nasza linię partyjną i naszą denominację. Tak więc zwykle odsuwamy od siebie wszelkie informacje o tym, że Bóg gdziekolwiek zstępuje w mocy, lecz akurat nie na nas. Szczerze wierzymy, że nie mogło się to zdarzyć tym, którzy mają inne teologiczne podejście czy kościelne uwarunkowania.

Niedawno odbywało się tygodniowe spotkanie modlitewne w miejskim centrum w Nairobi, w Kenii, gdzie modlono się o przebudzenie. Grupa dwunastu zachodnich misjonarzy modliła się żarliwie, aby Bóg zesłał przebudzenie do Nairobi. Dokładnie w tym samym czasie, siedmiuset Kenijczyków modliło się głośno i uwielbiało Boga w wielkim audytorium tuż pod grupą zachodnich misjonarzy, wzrastając przy tym gwałtownie. Ku ironii, Bóg odpowiadał na modlitwy misjonarzy, lecz oni nie byli w stanie rozpoznać przebudzenia, które działo się pod ich nosami, ponieważ ci Kenijczycy pod nimi, reprezentowali inną linię partyjną. Kolejny przykład gołębia religii!

Nikt z nas nie ma monopolu na namaszczenie. Uczniowie Jezusa chcieli zatrzymać kogoś, kto modlił się w imieniu Jezusa, „ponieważ nie chodzi z nami” (Łk. 9:49-50). Jezus wkroczył upominając: „Nie zabraniajcie; kto bowiem nie jest przeciwko wam, ten jest z wami„.  Nawet Jozue, gdy był jeszcze młody i ciągle jeszcze miał wiele nauki przed sobą, nie był uszczęśliwiony tym, że niektórzy ludzie prorokowali bez odpowiednich referencji. „Odpowiedział mu Mojżesz: Czyż byłbyś zazdrosny o mnie? Oby cały lud zamienił się w proroków Pana, aby Pan złożył na nich swego Ducha” (Lb. 11:29). W taki właśnie sposób Bóg chciałby, abyśmy wszyscy odrzucali gołębia religii i modlili się za odnowienie Jego czci na świecie (zamiast tylko w ramach naszych własnych służb).

Duch będzie wykonywał Swoje dzieło, jeśli my nie wejdziemy w drogę. Nie wolno nam wchodzić do miejsc, które do nas nie należą ani rozpychać się łokciami na terytorium Ducha. Aby Duch mógł wykonywać Swoje dzieło my musimy po prostu być kanałem, przez który On działa. Jeśli będziemy próbować robić to, On robi najlepiej, Gołębica odleci.
Może ci się wydawać, że jesteś odporny na zwiedzenie przez gołębia, lecz my wszyscy równie dobrze możemy podążać za gołębiem religii, jeśli nie idziemy za Duchem Świętym.

Szymon Piotr był prowadzony przez Gołębicę, gdy powiedział do Jezusa: „Ty jesteś Chrystus, Syn Boga żywego” (Mat. 16:16), a już kilka wersów dalej Jezus zwrócił się do niego powiedział: „Odejdź ode mnie, Szatanie? Jesteś mi zgorszeniem, bo nie myślisz o tym co Boskie, tylko o tym co ludzkie” (w.23).
Najlepszą gwarancją na obronę przed ruszeniem za gołębiem religii, jest stale wzrastająca wrażliwość na Gołębicę.

Nie zgadzaj się na substytuty
Ludzie posiadają pewne naturalne cechy, które mogą przypominać owoce Ducha Świętego, musimy nauczyć się tego jaka jest różnica.

Miła osobowość może wyglądać na owoc Ducha; są ludzie, którzy są po prostu mili. Są słodcy, przyjacielscy, pogodni, tacy, przy których chce się być. Czasami takie miłe osobistości mogą zawstydzać chrześcijan zbawionych od wielu lat. Niemniej, czasami w ich przypadku aspekt wspólnej Bożej łaski zastępuje manifestacje Ducha. Ich uprzejmość nie ma niczego wspólnego z owocem Ducha, a tak naprawdę zachowują się w taki sam sposób jak przed nawróceniem.

Takie osoby może być trudno przekonać o tym, że same muszą okazywać owoce Ducha, lecz wcześniej czy później ich samo sprawiedliwość wyjdzie na powierzchnię, jeśli nie zostali przekonani o grzechu. Jeśli rozpoznajesz sam taki problem u siebie, zachęcam cię, abyś zrobił dwie rzeczy:

* Dziękuj Bogu za twój miły temperament.

* Módl się bardziej niż kiedykolwiek, aby być wrażliwym na grzech i na Ducha.

Emocjonalna dojrzałość może być podobna do duchowej dojrzałości. Niektórzy ludzie dorastają szybciej niż inni, a niektórzy rozwijają się duchowo szybciej od innych. Może być wiele wyjaśnień tego zjawiska. Jeśli ktoś rozwinie się emocjonalnie w taki sposób, że ma mniej psychologicznych problemów to nie powinno dziwić, jeśli wydaje się również duchowo dojrzały. Taki człowiek może być, lub nie być, mocny w osobistej modlitwie, uwielbieniu i czytaniu Biblii, lecz mimo wszystko wyglądać na kogoś, kto ma właściwy osąd i jest odpowiedzialny w porównaniu z neurotycznym chrześcijaninem.

Odnowienie i uświęcenie niekoniecznie usuwają emocjonalne zniszczenia, powstałe na drodze wykorzystania czy lekceważenia w okresie dorastania. Dlatego to chrześcijanin, który w dzieciństwie doświadczył silnych zniszczeni emocjonalnych, może zmagać się w tych dziedzinach, z którymi względnie nie duchowa osoba nie ma problemów. Ten drugi może wyglądać na bardziej pobożnego, podczas gdy tak faktycznie nie jest.

A zatem dla niektórych ludzi ich widoczna dojrzałość nie musi być wyjaśniona pojawieniem się Gołębicy, a jednak właśnie tacy często zwyciężają w głosowaniach na stanowiska przywódcze w kościele i idą na pełnoetatową służbę. Nie różnią się do króla Saula, mają wpływy, lecz niekoniecznie namaszczenie. Gołąb religii jest bardzo powszechny w kościele.

Problem staje się jeszcze bardziej skomplikowany, gdy zwykły chrześcijanin dręczony przez emocjonalne trudności, lecz pochłonięty miłością do Boga i Jego Działa, sądzi, że przywódcy w jego kościele nie są duchowi. Ostatnie badania ankietowe wykazały, że przeciętny lider kościoła poświęca tylko cztery minuty dziennie na wyciszenie.

Kulturalne i intelektualne wyniki mogą wyglądać na teologiczną dojrzałość. Niektórzy ludzie byli wychowywani w intelektualnej atmosferze i są zrównoważeni, eleganccy jak i uzdolnieni w intelektualnych sprawach. Idą do lepszych szkół i posiadają taką intelektualną strukturę, której inni nie mają. Gdy tacy ludzie nawracają się, połykają pawłową teologię jak kot myszkę. Czy to znaczy, że są bardziej duchowi? Być może, ale nie koniecznie. Można to również wyjaśnić w sposób naturalny. 

Ludzie nastawieni teologicznie niekoniecznie są bardziej zainteresowani sprawami Ducha. Często wydaje im się, że znacznie ważniejsze jest artykułowanie znaczenia usprawiedliwienia z wyłącznie wiary niż osobiste napełnienie Duchem.

Z drugiej strony spektrum są ludzie, którzy są bardziej zainteresowani sprawami Ducha niż zawiłościami teologicznej ortodoksji, lecz ci ludzie niekoniecznie są bardziej duchowi. Może im brakować teologicznej wiedzy i dlatego są bardziej pociągani do wiedzy eksperymentalnej niż do doktryny.

Musimy opierać się pokuszeniu osądzania tego, co jest sprzeczne z naszymi zainteresowaniami. Często to, co pociąga wierzącego może być wyjaśnione w naturalny sposób, a nie przez poszukiwania działania Ducha.

aracer

Dostrajanie się do Ducha Świętego

R.T. Kendall

Dostrajania się do Ducha Świętego nie jest łatwe, jest niewygodne, wymaga dokonania poważnych zmian w pewnych zachowaniach, które nigdy wcześniej nam nie przeszkadzały. Wszystko zależy od tego, jak dalece ty i ja jesteśmy przygotowani na to, aby rozwijać silną wrażliwoś na

drogi Ducha Świętego? Modlę się o to, abyśmy nie pozostali na tym poziomie: „Nie poznali dróg moich”, jak powiedział do starożytnego Izraela (Ps. 95:10). Nie znając Jego dróg, Izrael zaprzepaścił swoje dziedzictwo.

Dostrojenie się do Gołąbka to zaproszenie Jego obecności, to również nie dawanie Mu powodu, aby odchodził. Jak Go zapraszamy? Powiedz Mu! Czy kiedykolwiek zwracałeś się do Ducha Świętego tymi słowami: „Duchu Święty, zapraszam Cię”? Zrób to. Powiedz mu, że jest bardzo mile widziany. Jest to, moim zdaniem, jest pierwsza rzecz jaką musimy mówić Bogu – razem z modlitwą o pokropienie krwią Chrystusa – każdego ranka naszego życia. Możesz powiedzieć: „On już wie, że jest tutaj zaproszony”. Czy rzeczywiście? Czy nie uważasz, że On bardzo chce to usłyszeć z twoich ust? Gdy kogoś odwiedzasz i ta osoba mówi ci: „Jesteś tu mile widziany”, czy nie powoduje to, że dobrze się czujesz?

Czy Duch Święty jest tak wrażliwy, że trzeba Mu mówić, że jest zaproszony? Być może. Niestety, większość ludzi chciałoby mieć z Nim niewiele do czynienia, bądź wcale. Możesz udowodnić, że jesteś inny, zapraszając Go! Możesz rozwinąć głęboką intymną więź z Panem, mówić do Niego o oczywistych, prostych rzeczach – podobnie jak robisz to z przyjacielem.

Lecz zaproś Go, aby przyszedł w taki sposób, jak On zechce.

Jest kilka sposobów sprawdzenia tego, czy rzeczywiście chcesz, aby przyszedł. Może łagodnie zasugerować, abyś zmienił swoją postawę wobec kogoś, jeśli nie jest ona właściwa. Jeśli odsuniesz tą myśl od siebie, to być może Duch Święty, nie mając zajęcia, może odejść. Nie możesz wybierać tego w jaki sposób On zechce przyjść do ciebie. Gdy Duch odchodzi w ten sposób, początkowo zwykle nic nie czujesz. A jednak coś tam czujesz – sprawiedliwość w sobie, że twoja postawa jest usprawiedliwiona.

Przerabiałem to tysiące razy. Wiem, jak to jest czuć smutek dlatego, że oni mogli zrobić coś takiego! Często prowadzę rozmowy ze sobą, wyobrażając sobie, co powiem tej drugiej osobie. Powtarzam to, co ta osoba zrobiła. „TO nie może być w porządku” mówię. Nawet wyobrażam sobie, że słyszę jak Bóg mówi: „Oczywiście, to nie jest w porządku” i zaczynam czuć się dobrze, jakby Bóg był po mojej stronie, a nie ich. Mówię sobie, że czuję obecność niebiańskiego Gołąbka. Błąd! Jeśli cokolwiek przyszło, to było to głuptak (ang. gra słów – pigeon/gołąb to również naiwniak – przyp.tłum.).

Gdy zapraszam Ducha Świętego, muszę przyjąć Go tak, jak On zechce przyjść. Może zalać moją duszę radością i pokojem, może podczas czytania Słowa naświetlić jakiś wers, w danej sytuacji w taki sposób, że wiem, co mam tego dnia zrobić. Nie lubię tego, gdy Słowo poleca mi przeprosić moją żonę – czy diakona, przyjaciela czy innego duchownego – zanim zacznę odczuwać ponownie wielki pokój.

Niemniej jednak, jednego możemy być pewni: końcowy wynik manifestacji Ducha Świętego daje poważny, wewnętrzny pokój. Pokój.

Zaadaptowano z: „By Love Transformed” R.T. Kendall, copyright 2006, wydane przez Charisma House.

MODLITWA

Zaproś w tym tygodniu Ducha Świętego, aby przyszedł tak, jak chce. Proś Go o pomoc, abyś stał się bardziej wrażliwy na Niego i Jego prowadzenie. Dziękuj Mu za to, co objawia ci i szybko wykonuje Jego Słowo, gdy cię kieruje. Proś Go, aby wzrastała twoja miłość i pasja dla Niego, abyś był naczyniem, które niesie Jego obecność i zanosi Jego przesłanie nadziei innym. Módl się nadal o ochronę naszego kraju i Izraela. Módl się, aby przebudzenie zalało twój kraj, stolicę i przywódców.

Ps. 95:10; Rzm. 14:17

раскрутка

Czy jesteś gotowy na wysłuchaną modlitwę?

R. T. Kendall

Pozwólcie, że zacznę od pytania: Czy jesteś gotowy na modlitwę z odpowiedzią? Wiele lat przed zdarzeniami z Ewangelii Łukasza 1:11-20 młoda para – Zachariasz i Elżbieta – modli się o syna. Niespodziewanie, gdy pewnego dnia Zachariasz usługiwał jako kapłan w świątyni, pojawił się przed nim anioł Gabriel mówiąc: „Nie bój się, Zachariaszu, gdyż modlitwa twoja została wysłuchana„. Zachariasz był śmiertelnie przerażony. Jaka byłaby twoja reakcja? Gdyby Pan posłał anioła, aby powiedzieć ci: „Otrzymałem polecenia, aby powiedzieć ci, że twoja modlitwa została wysłuchana”. Czy powiedziałbyś: „Modlitwa? Która?” Czy też powiedziałbyś: „Tak, wiem, o co chodzi!”.

A teraz nieco wstecz. Być może 20-30 lat wcześniej, tuż po ślubie Zachariasza i Elżbiety, zastanawiali się nad tym, dlaczego Pan nie dał im dzieci. Okazało się, że Elżbieta była niepłodna. Wiemy, że w takim przypadku, Zachariasz i Elżbieta nie mieli żadnego innego wyboru, jak tylko zwrócić się do Boga. Abraham tak zrobił, gdy byli bezdzietni wraz z Sarą, tak zrobili Izaak i Rebeka oraz Anna. Zachariasz i Elżbieta modlili się o syna, lecz lata upływały i nie było żadnego znaku tego, że Bóg zamierza odpowiedzieć na ich modlitwę. Tak więc pomału ich modlitwy zanikały – po prostu wiedzieli, że Bóg nie zamierza odpowiedzieć. W międzyczasie, Zachariasz miał przywilej być kapłanem w Izraelu. Nie wiemy, jak wielu kapłanów było w tamtym czasie, mówi się, że co najmniej 10.000. Z powodu tak wielkiej ich ilości był tylko jeden sposób na otrzymanie przywileju złożenia ofiary kadzidlanej: to było rzucanie losów i to właśnie się stało.
Zachariasz został wybrany, aby złożyć ofiarę kadzidlaną w świątyni – ogromny honor. Możemy być całkowicie pewni tego, że wyczekiwał owego dnia i jest oczywiste z kontekstu, że miał tam ze sobą wszystkich swoich przyjaciół. Wspierali go w modlitwie i oczekiwaniu na końcowe wyniki. To właśnie tą chwilę wybrał Bóg! Zachariasz nie oczekiwał niczego nadnaturalnego, ofiara kadzidlana w świątyni jest po prostu rytuałem. Lecz, nagle, Bóg się pojawił

Jest to interesujące. Czasami Boża strategia wydaje się być przypadkowa, a czasami działa On zgodnie z tym, co dziś nazwalibyśmy „kościelnym kalendarzem”. Nigdy nie bądź zaskoczony, gdy w jakimś szczególnym dniu, Bóg zrobi coś niezwykłego. To był bardzo szczególny dzień w świątyni dla Zachariasza, lecz on nie był przygotowany. Nie wiedział, że był „niezastąpionym naczyniem” to jest, wybranym do wykonania niezwykłego dzieła Bożego.
Bóg używa i dziś niezastąpionych naczyń. Możesz myśleć: „Tak, mnie by nie użył w taki sposób! Jestem nikim”. Lecz, widzisz, Bóg ma poczucie humoru. Ten, kto czuje, że nie może nadawać się na wybrane naczynie, jest dokładnie tą osobą, której Bóg kocha używać.

Tak więc, Zachariasz był takim niezastąpionym naczyniem. Ojcem jednego, który w duchu i mocy Eliasza, miał „zawrócić serca ojców ku synom, i nieposłusznych ku rozwadze sprawiedliwych (Mal. 4:6).

Anioł Gabriel mówi: „Twoja modlitwa została wysłuchana”. Zachariasz mówi: „Modlitwa? Jaka modlitwa?” „Och – mówi anioł – Ty i Elżbieta modliliście się o syna”. „Ach, ta modlitwa! Jasne – mówi Zachariasz. – to było 25, 30 lat temu”. „Tak, twoja modlitwa została wysłuchana. Twoja żona, Elżbieta, pocznie”.  „To niemożliwe – mówi Zachariasz – Widziałeś moją żonę ostatnio? Jest już poza wiekiem na rodzenie dziecka”.

Zachariasz nie był gotowy. Czy ty jesteś? Czy oczekujesz na Boga, że odpowie na modlitwę? Czy są modlitwy, które dawno już uciszyłeś, zdjąłeś z listy modlitewnej, ponieważ byłeś przekonany, że Bóg nie zamierza odpowiedzieć na nie? Okazało się, – jakże to smutne – że Zachariasz nie był gotów. Anioł przekazał mu dobrą nowinę, lecz ponieważ Zachariasz nie uwierzył, został dotknięty niemotą.

Posłuchaj! Każda modlitwa zgodna z Bożą wolą będzie wysłuchana, lecz kształt tej odpowiedzi zależy od naszej gotowości we właściwym czasie – Zachariasz nie był gotowy. Zachariasz i Elżbieta modlili się zgodnie z Bożą wolą, lecz nie znali jej. Ponieważ Bóg nie rzucił się z odpowiedzią na ich modlitwę za pierwszym razem, po prostu założyli, że nie było to wolą Boża.

Czy jesteśmy gotowi na wysłuchaną modlitwę? Historia Zachariasza daje nam zachętę do wrócenia wstecz i ponowienia modlitwy.

Pomyśl o swoich modlitwach, może z okresu jednego roku wstecz, a może jeszcze wcześniej. Pomyśl o jednej modlitwie, która nie została jeszcze wysłuchana, o ile wiesz, i którą już dawno zarzuciłeś. Jaka zasada obowiązuje tutaj? Taka, że każda modlitwa zgodna z Bożą wolą będzie wysłuchana.

– – – — – – – – – – – –

Zaadaptowane z „When God Shows Up” R. T. Kendall, copyright 2008, wydane przez Charisma House. Autor prezentuje przemieniające życie zasady, których nauczył się, gdy spotykał się z Bogiem w czasie swoich własnych niespodziewanych duchowych doświadczeń. Z tej książki nauczysz się, jak widzieć Go, gdy napotykasz na swoje życiowe próby. Zamówienia można składać klikając na link.

оптимизация под google