Category Archives: Temat

Tematyka artykułów

Wieczerza Pańska

Wieczerza Pańska: uczta czy głód?

Steve Atkerson

Ten posiłek składa się z tego, co, każdy przynosi, czym się podzieli ze wszystkimi innymi. Gdy pogoda jest dobra całe jedzenie jest umieszczane na długim składanym stole na zewnątrz, na jednym jego końcu znajdują się napoje, filiżanki, chusteczki itp. Kosze pełne lodu ustawione są na podłodze obok. Dzieci dziko biegają wokół ciesząc się ogromnie, tak że rodzice muszą łapać je i przymuszać do zjedzenia czegoś. Po modlitwie dziękczynnej ludzie rozmawiając i śmiejąc się ustawiają się w kolejce, aby napełnić talerze. Pośrodku całego jedzenie umieszczony jest pojedynczy bochen chleba tuż obok wielkiego plastikowego dzbana z winem owocowym. Każdy z wierzących uczestniczy w chlebie i winie w trakcie przechodzenia z kolejką wzdłuż stołu. Mniejsze dzieci zachęca się do zajęcia kilku miejsc przy stole i jedzenia. (One z pewnością nie wiedzą za bardzo o co chodzi.) Krzesła dla dorosłych (jest ich za mało dla wszystkich) są pogrupowane w kółka i w przeważnie zajmowane przez żeńską część społeczności. Kobiety jedzą dyskutując sprawy wychowania dzieci, ich szkolne problemy, coś tam o szyciu, zbliżającym się kościelnym spotkaniu towarzyskim, nowym kościele, który mamy nadzieję uruchomić itd. Większość mężczyzn stoi przy jedzeniu balansując talerzami ustawionymi na górze filiżanek. Zebrani w małe grupy rozwiązują światowe problemy czy też rozważają jakieś ostatnie gorące tematy teologiczne. Atmosfera jest bliska weselnemu przyjęciu. Jest to wspaniały czas społeczności, zachęcenia, budowania, przyjaźni, troski, nadrabiania zaległości, poznawania, modlitwy zachęty i dojrzewania. Jaka jest przyczyna tego wydarzenia? Gdybyś przypadkiem jeszcze nie rozpoznał to jest to Wieczerza Pańska w nowotestamentowym stylu!

Współczesnemu kościołowi może się to wydawać całkiem obcą myślą, lecz pierwszy kościół uczestniczył w Wieczerzy Pańskiej jak w przyjęciu zapowiadającym ucztę weselną Baranka. Dopiero po zamknięciu nowotestamentowej ery pierwsi ojcowie kościoła zamienili Wieczerzę Pańską z jej nieskazitelnej formy na nabożeństwo pamiątki. Orędujemy za powrotem do tego jak robił to Jezus Chrystus i Apostołowie.

FORMA I PUNKT SKUPIENIA; UCZTA I PRZYSZŁOŚĆ

Pierwsza Wieczerza Pańska jest także zwana Ostatnią Wieczerzą dlatego, że był to ostatni posiłek jaki Jezus dzielił ze swymi uczniami przed ukrzyżowaniem. Okazją do tego była Pascha. W tej Uczcie Paschalnej, Jezus i Jego uczniowie, układali się w pozycji półleżącej przy stole zastawionym stosami jedzenia (Wyj. 12, Powt. 16). Tradycja żydowska mówi nam, że ten posiłek trwał zazwyczaj godzinami. W czasie posiłku, „gdy jedli” (Mat. 26:26), Jezus wziął chleb i porównał go ze swoim ciałem. Wziął też kielich i rozdzielił między nich, aby pili. Później „po wieczerzy” (Łuk 22:20) Jezus ponownie wziął kielich i porównał go do swojej krwi, która miała być wkrótce wylana. Zatem, chleb i wino Wieczerzy Pańskiej zostały wprowadzone w kontekście pełnego posiłku (Paschy). Czy dwunastu mogło w jakiś sposób przypuszczać, że właśnie nowo ustanowiona Wieczerza Pańska nie miała być prawdziwym posiłkiem? Czy też raczej w naturalny sposób przypuszczali, że ma to być uczta, taka jak Pascha?

Pascha obchodziła dwa wydarzenia: uwolnienie z Egiptu oraz oczekiwaneprzyjście, uwolnienie Mesjańskie (Reinecker, Linguistic Key to the Greee NT, str. 207). Wkrótce po Ostatniej Wieczerzy Jezus stał się ostatecznym Barankiem Paschalnym, cierpiąc na krzyżu po to, aby uwolnić Swój lud od grzechów jego. Jezus gorąco pragnął spożyć tą Paschę ze swoimi uczniami, mówiąc, że nie będzie „jadł jej, aż się dopełni się w królestwie Bożym” (Łuk 22:16). Zauważ, że Jezus spoglądał w przyszłość na czas, gdy będzie mógł „jeść” Paschę „ponownie” w królestwie Bożym. „Wypełnienie” (Łuk 22:16) tego zostało wyraźnie zapisane przez Jana w Obj. 19:7-9. Tutaj, jak ogłosił anioł: „błogosławieni są ci, którzy zostali zaproszeni na ucztę Baranka!” Ostatnia Wieczerza i Wieczerzy Pańska pierwszego kościoła wszystkie były spoglądaniem w przyszłość na wypełnienie przez ucztę weselną Baranka. (A jakiż jest lepszy sposób na wyrażenie uczty niż uczta?)

Tego wieczoru Jezus sporo myślał o Jego przyszłej uczcie weselnej. Wspomniał o tym po raz pierwszy na początku wieczerzy paschalnej (Łuk22:16) i ponownie podając kielich: „nie będę pił z owocu winnego szczepu, dopóki nie przyjdzie królestwo Boże” (Łuk 22:18). Następnie, już po wieczerzy, odniósł się do niej ponownie, mówiąc: „Dlatego Ja przekazuję królestwo wam,

Żebyście mogli jeść i pić przy moim stole w moim królestwie …” (Łuk 22:29-30).

O ile chrześcijanie dwudziestego pierwszego wieku kojarzą niebo z

chmurkamii instrumentami, Żydzi pierwszego wieku myśleli o niebie jako o czasie ucztowania przy stole Mesjasza. Idea jedzenia i picia przy stole Mesjasza była wspólnym wyobrażeniem w żydowskiej myśli w pierwszym wieku. Na przykład, pewien żydowski przywódca powiedział kiedyś tak do Jezusa: „Błogosławiony ten, który będzie spożywał chleb w Królestwie Bożym” (14:15). W ew. Mat 8:11 Sam Jezus powiedział, że: „wielu przybędzie ze wschodu i zachodu, i zasiądą do stołu z Abrahamem i z Izaakiem, i z Jakubem w Królestwie Niebios”.

Jedzenie towarzyszące przyjściu królestwa Chrystusa jest widoczne nawet w modlitwie Pańskiej z Mat. 6:9-11. W odniesieniu do królestwa Jezus uczył nas modlić się: „przyjdź królestwo twoje, bądź wola twoja…”, a zaraz w następnym wersie: „chleba naszego powszedniego daj nam”. Jest tutaj interesujące greckie podkreślenie, bardzo trudne do przetłumaczenia. Literalnie jest to coś przypominającego: „chleb nasz, który należy do nadchodzącego dnia, daj nam dzisiaj”. Łącząc 6:11 z 6:10, Jezus mógł uczyć nas tego, abyśmy prosili o to, aby chleb z Mesjańskiej (nadchodzącego królestwa) wieczerzy został nam dany dziś!

Najbardziej wyczerpujące podejście do Wieczerzy Pańskiej znajduje się w 1 Kor. 10-11. Głębokie podziały wśród wierzących w Koryncie spowodowały, że ich spotkania na Wieczerzy powodowały więcej szkody niż dobrego (11:17-18). Brali oni wieczerzę Pańską w „sposób niegodny” (11:27). Najwyraźniej bogaci, nie chcąc jeść razem z niższą społecznie klasą przychodzili tak wcześnie i zostawali tak długo, że niektórzy z nich się upijali. Co gorsza, do czasu, gdy przybyli ograniczani przez pracodawców wierzący z klasy pracującej, całe jedzenie już było zjedzone i ci powracali do domów głodni (11:21-22). Niektórzy z Koryntian zapomnieli, że Wieczerza jest świętym posiłkiem przymierza (11:23-32). Nadużycie było tak znaczne, że Wieczerza przestała być Wieczerzą Pańską, a stała się ich „własną” (11:21). Zatem Paweł pyta: „Czy nie macie domów, aby jeść i pić?” Jeśli celem było po prostu zjedzenie swojej własnej wieczerzy, to można to było zrobić w domu. Ich grzeszny egoizm całkowicie odtrącił samą istotę tego czym w ogóle jest Wieczerza Pańska.

Z natury ich nadużycia Wieczerzy Pańskiej jest oczywiste, że koryncki kościół regularnie ją spożywał, jako prawdziwy posiłek. W przeciwieństwie do tego, nikt we współczesnym kościele przychodząc na Wieczerzę Pańską, nie spodziewa się, że zostanie zaspokojony jego głód ani tego, że upiją się korzystając ze szklanek wielkości naparstków (a jeszcze mniej pijąc winogronowy sok). Niemniej, natchnionym rozwiązaniem dla nadużyć Wieczerzy Koryntian nie było zaprzestanie spożywania jej w postaci pełnego posiłku. Paweł pisze: „gdy się schodzicie, aby jeść, czekajcie jedni na drugich”. Tylko ci tak wygłodniali czy niezdyscyplinowani, czy egoistyczni, że nie mogli czekać na innych, zostali poinstruowani, aby „jeść w domu” (11:34). Paweł napisał do kościoła w Koryncie około dwudziestu lat po tym, jak Jezus po raz pierwszy zamienił swoją Ostatnią Wieczerzę w Wieczerzę Pańską. Podobnie jak Ostatnia Wieczerza była prawdziwym posiłkiem tak samo Koryntianie rozumieli Wieczerzę Pańską jako prawdziwy posiłek.

Dalej,słowo tłumaczone jako „wieczerza” (11:20) to deipnon znaczy „obiad, danie główne wieczorne, uczta”. Nigdy nie odnosiło się do czegokolwiek innego niż prawdziwy posiłek, jak towarzyska zakąska, przekąska czy przystawka. Jak to możliwe, abyautorzy NT używaliby deipnon, gdyby nie miał to być prawdziwy posiłek. Pierwotnie Wieczerza Pańska miała wiele aspektów dotyczących przyszłości. Jako pełny posiłek był on zapowiedzią uczty nachodzącego królestwa, weselnej uczty Baranka.

Opinie uczonych wyraźnie przeważają w stronę wniosku, który mówi, że Wieczerza Pańska pierwotnie była spożywanym pełnym posiłkiem. DonaldGuthrie w The Lion Handbook of the Bible, stwierdza, że „w pierwszych dniach Wieczerza Pańska miała miejsce w trakcie społecznego posiłku. Wszyscy przynosili jedzenie, to co mogli, idzielili się tym z resztą”. Dr John Drane, w The New LionEncyclopedia, stwierdził, że: „Jezus ustanowił ten wspólny posiłek w czasie Paschy w czasie ostatniej wieczerzy wraz z uczniami przed swoją śmiercią… Wieczerza Pańska spogląda wstecz ku śmierci Jezusa i patrzy w przyszłość na czas, gdy On powróci. W okresie nowotestamentowym Wieczerza była faktycznym posiłkiem, którym dzielono się w domach chrześcijan. Dopiero znacznie później przeniesiono ją do specjalnych budynków jak i modlitwy i uwielbienie, które wyrosło na gruncie nabożeństw synagogalnych oraz innych źródeł, które zostały dodane, aby stworzyć okazałą ceremonię”. J.G.Simpson, we wstępie do Eucharystii w The Dictionary of the Bible,zaobserwował, że „nazwa Wieczerzy Pańskiej, choć prawnie zaczerpnięta z 1 Kor. 11:20, nie jest tutaj stosowana do samego sakramentu, lecz do uczty miłości, posiłku upamiętniającego Ostatnią Wieczerzę jeszcze nie oddzielonego od Eucharystii, w czasach, gdy Paweł pisał”. Canon Leon Moriis, w swych Commentary on 1Corynthian for the Thyndale New Testament Commentaries upiera się przy tym, że 1 Kor. 11 „ujawnia, że w Koryncie Komunia Święta nie była po prostu znakiem posiłku jak to jest u nas, lecz faktycznym posiłkiem. Co więcej, wydaje się jasne, że był to taki posiłek, na który każdy uczestnik przynosił jedzenie”. I Howard Marshall w Christian Beliefs zauważył, że Wieczerza Pańska „była przestrzegana przez uczniów przede wszystkim jako część społecznego posiłku z niedzieli na niedzielę”.

FUNKCJE WIECZERZY:

  1. Przypominanie o Chrystusie.

Spożywanie chleba i wina jako integralnej części posiłku pierwotnie miało kilka ważnych funkcji. Jedną z nich było przypominanie obietnicy, że Jezus powróci. „Przypominanie” Bogu Jego obietnic jest całkowicie biblijną koncepcją. W przymierzu Boga z Noem, obietnica, że ziemia nigdy więcej nie zostanie już zniszczona potopem zostało zaznaczone pojawianiem się tęczy. Ten znak z pewnością jest przeznaczony do tego, aby przypominać nam o Bożej obietnicy, lecz Bóg ogłosił również: „Gdy tedy łuk ukaże się na obłoku, spojrzę nań, aby wspomnieć na przymierze wieczne między Bogiem a wszelką istotą żyjącą, wszelkim ciałem, które jest na ziemi” (Rodz 9:16). Nieco dalej w historii odkupienia, jako część przymierza z Abrahamem, Bóg obiecał wyprowadzić Izraela z przyszłej niewoli egipskiej. W związku z tym, w odpowiednim czasie: „usłyszał Bóg ich narzekanie. I wspomniał Bóg na swoje przymierze z Abrahamem, Izaakiem i Jakubem. I wejrzał Bóg na Izraelitów: Bóg ujął się za nimi” (Wyj.2:24-25). W czasie niewoli babilońskiej, Ezechiel zapisuje, że „Bóg obiecał Jerozolimie, że „wspomnę o moim przymierzu z tobą” (Ez. 16:60).

Wieczerza Pańska jest znakiem nowego przymierza. Gdy Jezus wziął kielich i powiedział: „albowiem to jest krew moja nowego przymierza, która się za wielu wylewa na odpuszczenie grzechów” (Mat. 26:28) i jak każdy znak, służy on przypominaniu. Tak też Jezus powiedział, że mamy brać chleb „na pamiątkę moją” (Łuk 22:19). Greckie słowo tłumaczone jako „pamiątka” to anamnesis i oznacza „pamiątka”. Dosłownie Jezus powiedział: „czyńcie to na moją pamiątkę”. Sprawą do rozstrzygnięcia dla nas jest to czy ma to być przede wszystkim korzyścią dla Jezusa, czy dla nas. Przyimek „moją” jesttłumaczony z greckiego słowa „emos”, które gramatycznie oznacza posiadanie (tj. pamiątka należy do Jezusa). Tak więc, kościół miał brać chleb Wieczerzy Pańskiej w szczególności po to, aby przypominać Jezusowi o Jego obietnicy powrotu i ponownego spożycia wieczerzy osobiście (Łuk 22:16,18). Rozumiane w ten sposób, było jakby modlitwą proszącą Jezusa o powrót („Przyjdź królestwo twoje” (Ma. 6:11). Podobnie jak tęcza przypomina Bogu o Jego przymierzu z Noem, jak narzekanie przypominało Bogu o Jego przymierzu z Abrahamem (Wyj. 2:24), tak też udział w chlebie Wieczerzy Pańskiej ma za zadanie przypominanie Jezusowi o jego obietnicy przyjścia. Colin Brown cytuje J. Jeremias’a, któryrozumie użycie przez Jezusa anamnesis w znaczeniu przypomnienia dla Boga, „Wieczerza Pańska będzie zatem wykonaną modlitwą” (NIDNTT, III, p.244).

W 1 Kor. 11:26 Paweł potwierdza tą myśl stwierdzając, że pierwszy kościół spożywając Wieczerzę Pańską „zwiastował śmierć Pańską, aż przyjdzie”. Komu oni zwiastowali śmierć Pańską i po co? Dyskusyjne, zwiastowali to Samemu Panu jako przypomnienie (pamiątkę)Jego powrotu. Znaczącym faktem jest to, że za słowem „aż”stoi greckie achri hou. Jeśli ten zwrot używany jest w trybie łącznym to gramatycznie oznacza cel (Reinker Linguistic Key to TheGree NT. p. 34). Zgodnie z angielskim użyciem tego słowa mogę używać parasola, „aż” przestanie padać, zwyczajnie zaznaczając w ten sposób ramy czasowe. (Używanie parasola nie ma nic wspólnego ze sprawieniem, aby przestało padać.) Niemniej, nie w ten sposób jest użyte greckie „aż” w 1 Kor. 11:26. Paweł poleca kościołowi, aby uczestniczył w chlebie i kielichu jako środkach zwiastowania śmierci Pańskiej (jako pamiątki) „aż” (aby, jako cel) do przekonania Go do przyjścia! Zatem, zwiastując Jego śmierć poprzez chleb i kielich, Wieczerza Pańska spogląda w przyszłość i oczekiwaniu Jego powrotu.

Ta myśl o staraniu się, aby przekonać Pana do powrotu nie jest podobna do wołania świętych męczenników z szóstego rozdziału Księgi Objawienia, którzy wołają: „kiedyż, Panie święty i prawdziwy, rozpoczniesz sąd i pomścisz krew naszą na mieszkańcach ziemi?” (Obj. 6:10). Co miał na myśl Piotr, gdy pisał, że czytelnicy powinni oczekiwać gorąco dnia Bożego i „czas się przybliża” (2 Ptr. 3:12). Gdyby daremnym było staranie się przekonania Jezusa do powrotu to dlaczego Jezus polecałby uczniom modlić się „Przyjdź królestwo twoje” (Mat. 6:10).

FUNKCJE WIECZERZY: B. Budowanie jedności

Te usilne naciski na Wieczerzę jako prawdziwy posiłek nie są po to, aby stwierdzić, że powinniśmy odrzucić chleb i kielich, reprezentujące ciało i krew naszego Pana. Wręcz przeciwnie, one przypominają żywotną część Wieczerzy (1 Kor. 11:23-26). Lecz podobnie jak ważna jest forma Wieczerzy (pełny wspólny posiłek, który jest zapowiedzią uczty weselnej Baranka) tak również forma chleba i kielicha jest ważna. Paweł wspomina o „tym” kielichu dziękczynienia i o „jednym bochenku” (1 Kor. 10:16-17). Korzystanie z jednego chleba i jednego kielicha jest ważne, „ponieważ jest jeden chleb, my, ilu nas jest, stanowimy jedno ciało, wszyscy bowiem jesteśmy uczestnikami jednego chleba” (1 Kor. 10:16-17). Jeden chleb nie tylko obrazuje jedność w Chrystusie, lecz zgodnie z 1 Kor. 16:17 nawet buduje jedność. Zwróć szczególną uwagę na słownictwo natchnionego tekstu. „Ponieważ” jest jeden chleb, zatem jesteśmy jednym ciałem, „to” wszyscy jesteśmy uczestnikami jednego chleba (1 Kor. 10:17). Współudział w kupce łamanych krakersów i duże ilości kieliszków soku owocowego jest obrazem braku jedności, podziału i indywidualizmu. A co najmniej, całkowicie zatraca symbolikę jedności. W gorszym przypadku, może to uniemożliwić Panu wykorzystanie jednego chleba do tworzenia jedności ciała wierzących.

FUNKCJE WIECZERZY:

Społeczność

Mówiąc do Kościoła w Laodycei, nasz wzbudzony z martwych Pan zaoferował, żeprzyjdzie i „spożyje” (deipneo) z każdym, kto usłyszy Jego głos i otworzy drzwi, co jest obrazem społeczności i komunii (Obj. 3:30). Idea społeczności i akceptacji uosabiana przez jedzenie razem jest wzięta nie tylko z kultury hebrajskiej czasów Jezusa, lecz również z wcześniejszych pism hebrajskich. Wyj. 18:12 pokazuje, że Jetro, Mojżesz i wszyscy starsi Izraela zeszli się na „jedzenie chleba” w obecności Bożej. Więcej takich boskich posiłków pojawia się na skraju przymierza Synai, gdy Mojżesz, Aaron, Nadab i Abihu oraz siedemdziesięciu starszych Izraela weszli na górę Synai, gdzie „mogli oglądać Boga, a potem jedli i pili” (Wyj. 24:9-11). Istotne jest tutaj to, że „Bóg… nie wyciągnął swojej ręki” na tych liderów (Wyj 24:11a). Zostali przez Pana przyjęci a na dowód tego jedli święty posiłek w Jego obecności.

Ta społeczność w spożywaniu posiłku jest kontynuowana w Księdze Dziejów Apostolskich, skąd dowiadujemy się, że pierwszy kościół był oddany „wspólnocie łamania chleba” (2:42 – tłumaczenie dosłowne). Zwróć uwagę na to, że jest w tym miejscu (Dz. 2:42) jest spójnik „i” między nauką apostolską a wspólnotą, oraz między łamaniem chleba i modlitwami, lecz nie ma go między wspólnotą a chlebem! W grece, słowo „wspólnota” i „łamanie chleba” są połączone razem jako czynności równoczesne. Mieli ze sobą nawzajem społeczności (wspólnotę) wtedy, gdy łamali razem chleb. Łukasz udziela dalszych informacji pisząc, że jedzenie odbywało się „z weselem i w prostocie serca” (2.46). Brzmi zachęcająco, czyż nie? Wiele komentarzy dotyczących Wieczerzy Pańskiej towarzyszy zwrotowi: „łamanie chleba”, w całej Księdze Dziejów. Jest tak dlatego, że Łukasz, który Dzieje napisał, zarejestrował w ewangelii, że Pan Jezusa wziął chleb i „złamał go” w czasie ostatniej wieczerzy (Łuk 22:19). Jeśli ten wniosek jest poprawny to pierwszy kościół uczestniczył w Wieczerzy Pańskiej jako czasie radości i społeczności, podobnie jak każdy, kto brałby udział w przyjęciu weselnym.

CZĘSTOTLIWOŚĆ: tygodniowo

Zobaczyliśmy więc jaka była pierwotna forma (pełny wspólny posiłek z jednym kielichem i chlebem) i jej skupienie uwagi (spoglądanie w przyszłość). Należy rozpatrzyć jeszcze jeden końcowy i ważny aspekt: częstotliwość. Jak często nowotestamentowy kościół brał udział w Wieczerzy? Rzymscy katolicy mają w tym miejscu rację, pierwsi wierzący spożywali Wieczerzę Pańską co tydzień i było to główny cel ich schodzenia się w Dzień Pański.

Pierwszym dowodem jest gramatyka. Techniczny termin „Dzień Pański”jest wzięty z unikalnego greckiego zwrotu kuriakos, który występuje w NT wyłącznie w Obj. 1:10 oraz w 1 Kor. 11:20, gdzie Paweł używa go w odniesieniu do „Wieczerzy Pańskiej” czy„Wieczerzy należącej do Pana” (kuriakon deipnon). Związku między tymi dwoma miejscami nie wolno nam stracić! Jeśli celem cotygodniowych spotkań kościoła jest przestrzeganie Wieczerzy Pańskiej to ma to sens tylko wtedy, jeśli ta wieczerza należąca doPana będzie spożywana w dniu należącym do Pana (pierwszy dzień tygodnia). Objawienie Jana (Obj. 1:10) ewidentnie nastąpiło w pierwszym dniu tygodnia, dniu w którym Jezus powstał z martwych i dniu, w którym pierwszy kościół spotykał się, aby spożywać Wieczerzę, która należy do Pana. Powstanie z martwych, dzień i wieczerza są wszystkie należą do tej samej grupy

Po drugie, jedyną przyczyną daną kiedykolwiek kościołowi jako cel regularnych spotkań jest spożywanie Wieczerzy Pańskiej. W Dz. 20:7 Łukasz informuje nas, że „pierwszego dnia po sabacie, gdy się zebraliśmy na łamanie chleba,…” . Słowo „na” jest znane jako bezokolicznik celu i wskazuje on na cel lub obiekt. Dziś moglibyśmy powiedzieć, że ich spotkanie było grilowaniem. Innym miejscem, gdzie Nowy Testament wskazuje na cel zgromadzeń kościoła znajduje się w 1 Kor. 11:17-22. „Spotkania” (11:17) bardziej szkodziły niż przynosiły pożytek, ponieważ gdy „schodzili się razem jako kościół” (11:18a) to wynikały z tego podziały tak głębokie, że „nie ma u was spożywania Wieczerzy Pańskiej” (11:20 BT). Na podstawie tego jest oczywiste, że podstawową przyczyną gromadzenia się kościoła było spożywanie Wieczerzy. Niestety, nadużywanie przez nich tej wieczerzy było tak ogromne, że przestała ona być Wieczerzą Pańską, choć oficjalnie gromadzili się oni co tydzień, aby obchodzić Wieczerzę. Trzecie i ostatnie odniesienie do przyczyn zgromadzeń znajduje się w 1 Kor. 11:33: „A gdy się schodzicie, czekajcie jedni na drugich…” Jak i wcześniej, wskazuje to na fakt, że powodem schodzenia się było „jedzenie”. Choć może się to wydawać robieniem „z igły wideł”, niemniej należy zdawać sobie sprawę z tego, że nie istnieje przekazana nam w Piśmie żadna inna przyczyna regularnego, cotygodniowego gromadzenia się kościoła.

Społeczność i zachęcenie, w których bierze udział każdy członek w takim zgromadzeniu jest ogromne. Jest to chrześcijański ekwiwalent sąsiedniego baru. To jest prawdziwie szczęśliwy posiłek i szczęśliwa godzina. Jest to czas, którego Bóg używa do budowania jedności chrześcijan i ten aspekt chrześcijańskiego zgromadzenia nie powinien być wykonywany w pośpiechu ani zastępowany niczym innym. Z pewnością jest to właściwie, aby odbywała się również faza zgromadzenia zapisana w 1 Kor. 14 (wzajemny czas nauczania, czci, śpiewu, świadectw, modlitwy, itd.), lecz nie kosztem cotygodniowej Wieczerzy Pańskiej.

ROZWAŻANIA PRAKTYCZNE

Praktykowanie Wieczerzy Pańskiej jako pełnego posiłku dziś może być wielkim błogosławieństwem dla kościoła. Oto kilka praktycznych uwag na temat tego w jaki sposób zastosować ją.

Postawa:
Upewnij się, że kościół ma świadomość tego, że Wieczerza Pańska jest głównym celem cotygodniowych zgromadzeń. Nie jest ona opcjonalna ani drugorzędna wobec „uwielbiania”. Nawet jeśli kościół ma Wieczerzę jednego tygodnia to wypełnił podstawowy cel zbierania się w tym tygodniu.

Jedzenie:
Jeśli to tylko możliwe niech będzie to posiłek z tego wszystkiego, co kto może przynieść. Jedzcie wszystko co się w ten sposób pojawi a to spowoduje, to że rozporządzenie jedzeniem jest znacznie łatwiejsze. Zaufaj Bożej suwerenności! W ciągu dziesięciu lat takiego działania w naszym kościele tylko raz zdarzyło się, że wszyscy przynieśli desery i nawet wtedy rozwiązaliśmy problem po prostu zamawiając pizzę! Nadmierne planowanie posiłku może odebrać wiele radości i sprawić, że będzie to uciążliwe. Jedna rzecz jest wcześniej planowana, mianowicie kto przyniesie jeden chleb i winno. Zawsze dostarcza tego rodzina, która jest gospodarzem spotkania.

Dawanie:
Ponieważ celebracja posiłku jest nowotestamentowym wzorem i czymś ważnym w życiu właściwie funkcjonującego kościoła, pieniądze wydawane przez poszczególne rodziny na jedzenie, które przynoszą, jest faktycznym, legalnym wydatkiem. Zamiast dawać co tydzień pieniądze na tacę w kościele idź do sklepu i nakup najlepszej żywnością jakiej możesz. Przynieś to na Wieczerzę jako dar ofiarny!

Sprzątanie:
Aby pomóc przy sprzątaniu możesz zastanowić się nad używaniem papierowych talerzyków i serwetek. W naszym kościele używamy plastykowych widelców i kubków, które trzeba umyć, lecz używamy ich, ponieważ co tydzień ludzie czasami nieuważnie wyrzucają nakrycia razem z resztą śmieci. Lepiej niech zostanie wyrzucony sprzęt kuchenny plastykowy, a nie metalowy!

Logistyka:
w ciepłe dni może być lepiej zjeść na świeżym powietrzu, w cieniu zadaszenia czy podwórka. Nieuniknione są przypadki rozlania napojów czy spadnięcia jedzenia z talerze, łatwiej więc sprzątać je na zewnątrz. Można umieścić wielki składany stół tam, gdzie trzeba po czym przechowywać go gdzie indziej po spotkaniu. W zimne dni, gdy jedzenie wewnątrz staje się koniecznością, rozważ sposób nakrycia wszystkich mebli o ładniejszej tapicerce folią. po czym zetrzyj szmatką. Ponieważ dzieci robią najwięcej zamieszania oddziel dla nich jakieś widoczne miejsca do siedzenia i konsekwentnie pilnuj, aby ich używały!

Kielich i chleb:

W niektórych przypadkach okazało się, że spożycbr /br /ie wina i chleba przed posiłkiem oddziela je nadmiernie od niego jako jakiś oddzielny akt, jak gdyby Wieczerzą Pańską był chleb i wino, a wszystko pozostałe po prostu obiadem. Aby uniknąć tej dychotomii spróbuj umieścić kielich i chleb na stole pośród innego pożywienia Wieczerzy Pańskiej. Można wcześniej wskazać na kielich i chleb, przed rozpoczęciem spotkania, lecz umieścić je na stole wraz ze wszystkim innym. W ten sposób, ludzie mogą mieć udział w nich, gdy przechodzą wybierając coś dla siebie. Jest to kwestia wolności.

Czy chleb powinien być niekwaszony a owoc winny bezalkoholowy? Żydzie spożywali niekwaszony chleb w czasie Paschy na pamiątkę pośpiechu w jakim Bóg wyprowadził ich z Egiptu. Z pewnością Jezus używał chleba niekwaszonego w czasie pierwszej Wieczerzy. Niemniej jednak Nowy Testament niczego nie mówi o tym, aby pogańskie kościoły używały niekwszonego chleba. Choć czasami drożdże są łączone w NT ze złem (1 Kor. 5:6-8) to są również używane do reprezentowania Królestwa Bożego (Mat. 13:33)! Jak więc widzimy jest to kwestia wolności. Jeśli chodzi o wino, to wyraźnie wskazuje nam 1 Kor.11, że było ono używane (niektórzy upili się). Niemniej nie ma żadnych wyraźnych teologicznych przyczyn w żadnym fragmencie Pisma, aby tak robić (choć zastanów się nad: „ Rdz. 27:28; Iz. 25:6-9; Rzym. 14:21). Podobnie jak w przypadku niekwaszonego chleba jest to kwestia swobodnego wyboru.

Niewierzący:
Czy niewierzący powinni być dopuszczeni do udziału w Wieczerzy Pańskiej? Ma ona jako święty posiłek przymierza znaczenie tylko dla wierzących, dla niewierzących jest to zwykłe jedzenie dla żołądka! Jasne jest z 1 Kor. 14:23-25, że niewierzący będą okazjonalnie uczestniczyć w kościelnych spotkaniach. Bywają oni głodni podobnie jak wierzący zatem zapraszajcie również do jedzenia. Wkochaj ich w Jezusa! Niebezpieczeństwo jedzenia Wieczerzy w sposób niegodny dotyczy wyłącznie wierzących (1 Kor. 11:27-32).

Jeśli chodzi o jeden kielich i jeden chleb jeśli niewierzące dziecko chce napić się soku winnego tylko dlatego, że lubi go to wszystko jest w  porządku. Niemniej, jeśli rodzice świadomie dają go niewierzącemu  dziecku jako akt religijny to będzie pogwałceniem tego wszystkiego  czym Wieczerza Pańska jest. Będzie to blisko spokrewnione z błędem chrzczenia niemowląt.

Ordynowani duchowni: Niektóre tradycyjne kościoły uważają, że tylko  ordynowani duchowni mogą pełnić obowiązki przy stole Pańskim. Jest to  oczywisty pozostałość katolicyzmu. Nowy Testament nie podaje takiego wymagania.

____________________________________

Wniosek

Skoro  nowotestamentowa forma Wieczerzy Pańskiej została solidnie  ustanowiona to następne pytanie, któremu wierzący musi wyjść  naprzeciw dziś dotyczy zamiarów Pana wobec kościołów, które przyszły  później, po pierwszym wieku. Czy pragnieniem Jezusa wobec Jego ludu  jest, aby obchodzili Wieczerzę Pańską w taki sam sposób, jak było to  w NT, czy też może to być Mu obojętną sprawą? Czy mamy prawo do  swobodnego zmieniania pierwotnej formy Wieczerzy Pańskiej, jako  prawdziwej uczty? Apostołowie wyraźnie byli zadowoleni, gdy kościół  postępował zgodnie z ich tradycjami (1 Kor. 11:2) a nawet nakazywali, aby tak robili (2 Tes. 2:15). Nie mamy prawa do zmieniania jej.

Aby  podsumować wszystko, co zostało powiedziane, należy powiedzieć, że  Wieczerza Pańska jest podstawowym celem dla którego kościół gromadzi  się co tydzień w Dniu Pańskim. Spożywana jako pełny posiłek Wieczerza  Pańska jest uosobieniem weselnej wieczerzy Baranka i jako taka jest  oczekiwaniem, wyglądaniem w przyszłość. Ma być brana jako święto w  radosnej, weselnej, a nie poważnej i grobowej atmosferze. Główną  korzyścią Wieczerzy jako uczty jest wspólnota i zachęcenie jakiego  wszyscy członkowie doświadczają. W kontekście tego pełnego posiłku ma  być jeden kielich i jeden chleb, z których wszyscy czerpią. Jest to  symboliczne przedstawienie ciała i krwi Jezusa, i służy do temu, aby  przypominać Jezusowi obietnicę Jego powrotu. Jeden chleb ma być  używany nie tylko po to, aby symbolizował jedność ciała wierzących,  lecz również dlatego, że Bóg będzie używał go do budowania jedności w  ciele wierzących.

раскрутка сайта

Świadectwo Romana

     Urodziłem się i wychowałem w rodzinie katolickiej, gdzie były tylko formy religijności. Nic więcej. Nie pamiętam nawet rodziców chodzących do kościoła z wyjątkiem religijnych świąt. Gdy ojciec, który był bardzo surowym i srogim człowiekiem musiał odejść z domu i wyjechał na drugi koniec Polski, ja zachłysnąłem się wolnością. Niestety źle ją wykorzystywałem. W tymże czasie na skutek pewnego przeżycia odrzuciłem istnienie Boga, którego i tak nie znałem. Zostałem ateistą. To dawało mi poczucie wyższości nad innymi. Miałem ok. 12 lat i wystąpiłem przeciwko czemuś przed czym drżało otoczenie. Poza tym nawet nie każdy z moich rówieśników nawet wiedział co to jest ateista. Kiedyś słyszałem., że ateista to człowiek, który całe życie zwalcza to w co sam nie wierzy. To nie jest ateizm, ja byłem prawdziwym ateistą. Nie zaprzątałem sobie głowy czymś czego nie ma.

    I tak sobie wspaniale żyłem odrzuciwszy nawet pozory praworządności. Bo jeżeli nie ma Boga, nie ma też sądu sprawiedliwego, nie ma nieba, piekła, nie ma innego życia po śmierci jest tylko koniec. A więc hulaj dusza piekła nie ma. Zacząłem żyć bardzo źle, stopniowo staczałem się coraz niżej, chociaż otoczenie nawet nie zauważało tego. Ja sam zresztą też. Czyniłem coraz gorsze rzeczy; zacząłem opuszczać szkołę, później rzucałem pracę, żonę, paliłem już w wieku 12 lat nałogowo papierosy, popijałem alkohol, kradłem. Z kradzieży zrobiliśmy z kolegami rodzaj sportu. W kilku chodziliśmy po sklepach, jeden kradł a inni odwracali uwagę obecnych. Nie było ważne co się ukradło, liczył się tylko fakt, mógłby to nawet być kawałek sera czy długopis. Żyłem coraz gorzej lawirując na pograniczu prawa. Nigdy nie zostałem na niczym przyłapany i to niestety dawało mi poczucie bezkarności.
Wiecie, czasami nie chciałem tak żyć, ale jedyną motywacją był lęk przed ujawnieniem mojego prawdziwego JA. Ale to za mała motywacja. Wiecie, dziś patrząc z perspektywy wielu lat chyba nie było żadnego grzechu, którego bym nie popełnił. I co gorsza byłem cały czas bezkarny. Imałem się wszystkiego, kradzieży, alkoholu, bójek, byłem w takim stanie, że mógłbym zabić dla zysku pod warunkiem, że nikt mnie nie złapie. Żadnych wartości w życiu, nic co dobre, pozytywne. Życie bez Boga jest straszne. Mój ateizm doprowadził mnie do tego, że znalazłem się w wieku 32 lat na ławce dworcowej. To było dno. Żyłem z dnia na dzień, zbierając butelki aby przeżyć. Żyłem też nadzieją wygrania głównej wygranej w totolotka. Marzyłem wtedy zasypiając na ławce, ( skąd te marzenia nie wiem nigdy nie dawałem) że otworzę schronisko dla bezdomnych. I co bardzo dziwne w opracowywanym w marzeniach regulaminie tego schroniska był zakaz alkoholu. U mnie, który przecież był alkoholikiem. Widocznie Bóg już pracował w moim sercu. W Biblii jest napisane, że Bóg da się odnaleźć tym, którzy szukają Go. Całe szczęście, że to tylko część prawdy bo On objawia się także tym co Go nie szukali. Jak ja. On jest cudowny. Czasami jak bardzo w życiu „nawywijałem” czułem wiele pomocy. Miałem świadomość, że jakaś potężna siła mną się opiekuje. Tylko ja nie wiedziałem, kto to jest. Bo byłem też zaangażowany w okultyzm, wróżby, horoskopy, numerologię , karate itp. Czasami głównie w weekendy spałem na klatkach schodowych w obawie przed pobiciem przez młodzież wracającą z dyskotek. To był ich sport pobić kogoś za kim nikt nie stoi. Pewnego razu jakiś gość z piętra poniżej, a ja spałem przy strychu, wygonił mnie mówiąc, że jego dzieci boją się, gdy ja tu śpię. A gdyby spał tu pies? Pies mógłby! Byłem gorszy od psa. Wiecie, ja już nie chciałem żyć. To było tym łatwiejsze, że przez około 20 lat nieustannie podejmowałem bardzo poważne próby samobójcze. Więc tak leżąc na dworcu a już miałem świadomość, że w totolotka to ja nie wygram, rozważałem dwa wyjścia. Popełnić jakieś drobne przestępstwo i przezimować w więzieniu lub już skończyć z sobą. A miałem bardzo silną truciznę. Zdecydowałem się na to drugie. Wybaczcie to niesmaczne ale zwracałem przez całą noc obiema częściami ciała. Bóg po raz kolejny nie dał mi umrzeć w potępieniu. A ja głupiec zamiast się cieszyć chodziłem wkurzony, że znowu się nie udało.

Wtedy to przez kolegę, który miał kontakty z zielonoświątkowcami , zostałem zaproszony do jednego z domów. Nie chciałem tam iść. Ja ateista u ludzi religijnych, a jeszcze u zielonoświątkowców. Nic złego o nich właściwie nie słyszałem ale wiedziałem na pewno, że to źli ludzie. Straszny byłem prawda. I totalnie głupi. Zresztą Biblia o mnie mówi w 14 psalmie 1 wierszu. Jak nie wierzysz to sprawdź. Ponowne zaproszenie przyjąłem, ale myślałem sobie niech tylko zaczną o Bogu to ja im pokażę. Nie zaczęli, dali mi kanapki, herbatę i nic. A ja nawet nie chciałem jeść, tylko chłonąłem atmosferę tego dziwnego domu. Jakiś pokój, coś dziwnego. Nie umiałem tego nazwać ale coś tam było. Czułem się tak dobrze, bezpiecznie, spokojnie jak nigdy w życiu. Dziś wiem,, że był tam Duch Święty. Chcieli mnie zaprosić na noc ale zdecydowanie odmówiłem. Nie dlatego, że się czegoś obawiałem ale musiałem przemyśleć to czego doświadczyłem. Na odchodne gospodarz wcisnął mi do kieszeni jakieś pieniądze. Nie chciałem ich wziąć ale nalegał. Zastanowił mnie ten gest, widziałem, że nie przelewa się u nich. W drodze kolega zapytał mnie: dali ci. Tak odpowiedziałem(on zaprowadził mnie tam aby wyłudzić jałmużnę, posłużył się mną bo sam był „spalony’) ale nie interesowało mnie to. Bardzo przeżywałem pokój tego domu. Może nie wszyscy pamiętacie, ale za mojej młodości do odtwarzania muzyki były adaptery. Były tam ustawienia obrotów płyty 33,45 i 78 obr/min. I porównując gdy świat obok mnie żył na 45, ja żyłem na 78 oni żyli na 33. Coś niesamowitego. Kolega wyciągnął z mojej kieszeni pieniądze. To było dawne 100.000 zł. Ja potrzebowałem wtedy na życie ok.. 20.000. Na bochenek chleba, pół kilo kaszanki i paczkę papierosów. Dwa razy w tygodniu jeszcze na totolotka. A tu taka kwota. Wiecie, serce mnie boli, gdy piszę te słowa, ale za namową kolegi przepiliśmy te pieniądze, ale miałem okropne samopoczucie, że bardzo źle robię. Wstydziłem się jednak odmówić, zresztą to o mnie tam zaprowadził. Po wypiciu 2 butelek wina położyłem się i intensywnie myślałem nad tym, co dzisiaj przeżyłem. To było coś zdecydowanie nowego w moim życiu. Na drugi dzień zgodnie z daną obietnicą poszedłem tam z kolegą i już zostałem. To niepojęte ale ci ludzie przygarnęli pod swój dach 3 bezdomnych, a mogłem być złodziejem, mordercą. Mogłem mieć wszy!!! Później dowiedziałem się, że to Bóg pokazał im mnie i oni często modlili się o mnie. Modlitwa jest potęgą. Będąc u nich w domu dostałem gedeonitkę i pasjami ją czytałem. Były wspólne rozmowy, modlitwy, pieśni. Uczestniczyłem w tym z radością.Duch Święty pracował nade mną.

Zbliżała się niedziela. Bałem się jej bo mieliśmy iść na nabożeństwo. Ale nadeszła, szedłem z opuszczoną głową, aby mnie nikt nie rozpoznał (ja ateista u zielonoświątkowców). Wiecie zostałem tak mile przywitany przez jakiegoś bardzo miłego starszego pana jakby specjalnie na mnie czekał. Do dziś go wspominam. Zacząłem chodzić na nabożeństwa, spotkania młodzieżowe, czytać Biblię, składałem świadectwa. Ba już zwiastowałem Tego, którego sam jeszcze nie znałem, a który już stał przy drzwiach mojego serca. Nadeszła ewangelizacja, piłem prosto do serca słowa ewangelisty. Wszystko do mnie trafiało, wszystko było dla mnie. Gdy było wezwanie już wiedziałem, że wyjdę. Niestety ewangelista wymieniał różne rzeczy, ale nie to, co było do mnie. Gdy usłyszałem Słowo do mnie dosłownie pobiegłem i tam w poczuciu Bożej świętości po prostu uklękłem mimo, iż wszyscy koło mnie stali. Poczułem taki ogrom mojej grzeszności, że nawet pozycja na kolanach wydawała mi się niegodna Tego, przed którym klęczałem. Potem dziękując z całego serca za zbawienie wołałem: Boże jestem Ci tak wdzięczny, że chciałbym Ci coś dać. Ale co jak nie mam dosłownie nic. Mam tylko siebie jak chcesz to weź mnie. Wiecie, wziął mnie przygarnął, przytulił i do dziś jest ze mną. Takiego Romka ze śmietnika przytulił. Moje serce jest Mu tak wdzięczne, że brakuje mi słownictwa. A nawet najwznioślejsze słowa wydają się puste i małe. Później były kłopoty, odrzucenie, osamotnienie, ale Ten, który mnie przygarnął, nigdy mnie nie opuścił i nie opuści!!!! Podnosi ze śmietnika ubogiego, aby go posadzić z dostojnikami!!!

ALLELUJA!!!!

seo оптимизация сайта

Datowania Biblijne potwierdzone_2

Starotestamentowe datowanie życia Salomona i egipskiego króla Szyszaka potwierdzone metodą C14.

Za “Tel Rehov”

Rich Deem

Wstęp

Daty podawane przez Żydowski Stary Testament często są uważane przezświeckich naukowców za błędne.Nauka odnosząca się do datowania tych obszarów jest oparta na garncarstwie i innych rzeczach towarzyszących poszczególnym cywilizacjom i czasom. Niemniej, odkrycia zbiorów garncarskich z biblijnymi datami odnoszącymi się od monarchii Dawida i Salomona w zniszczonej warstwie Jezreel, królewskiej cytadeli Dynastii Omrida, który panował nad pł. Królestwem Izraela w latach 885-843 przed Chrystusem sugerują, że starsze daty wyznaczone dla kluczowych miast Izraela (np. Hazor, Megiddo, Gezer) mogą być późniejsze niż czasy Króla Salomona (druga połowa 10 w. przed Chrystusem). Implikacja jest taka, że archeologiczne warstwy tradycyjnie towarzyszące monarchii Dawida i Salomona były zbyt młode, aby pastować do twierdzeń Biblii.

Nowe dowody

Zespół archeologów z Holandii i Izraela, doktorzy Bruins, van der Plicht i Mazar zbadali obszar Tel Rechov w Beth-Szen/ Dolina Jordanu, 4 mile na wschód od rzeki Jordan. Datowanie metodą węgla C14 ustanawia zniszczenie Tel Rehov na 940-900 r. przed Chrystusem, a nie później jak sugerowały badania znalezisk garncarskich.

Biblia i poza biblijne dowody.

Miejsce zwane Rehov występuje na liście miast zdobytych przez Faraona Szoszenq 1, znanego w Biblii jako Szyszak. Jego azjatycka kampania została zapisana na południowej ścianie świątyni Amuna w Karnak w Górnym Egipcie, gdzie Rehov pojawia się po terminie „Dolina” (prawdopodobnie odnoszącego się do Bet-Szan/ Dolina Jordanu) i przed miastem zwanym Bet Szan. Biblia mówi, że król Szyszak najechał na Izrael w piątym roku panowania syna Salomona, Rehabeama. Biblijny rozkład czasu umieszcza śmierć Salomona w 930 r. przed Chrystusem, zatem najazd Szyszaka miałby miejsce 925 r. przed Chrystusem, co doskonale zgadza się z datowaniem metodą C14 zniszczenia Tel Rehov.

Wniosek

Bardzo precyzyjne datowania węglem Tel Rehov dają datę wcześniejszą niż sugerowana poprzednio przez badania nad znaleziskami garncarskimi. Dokładność datowania C14 kwestionuje poprzednie studia oparte wyłącznie na grancarskich przesłankach. Obecna data Tel Rehov potwierdza biblijną datę inwazji Szyszaka na Izrael.

p style=”text-align: justify;”topod.in

Datowania Biblijne potwierdzone_1

Starotestamentowe datowanie Królestwa Edmitów potwierdzone przez odkrycie archeologiczne.

Rich Deem

Wstęp

Większość świeckich naukowców wierzy, że Stary Testament jest zwykłym zbiorem rewizjonistycznej,  fragmentarycznej historii przemieszanej folklorem i teologią. Często biblijne datowania historycznych wydarzeń uważane są za błędne. Poprzednie wykopaliska Edomu były prowadzone na wyżynnych płaskowyżach  Jordanu i były kontrolowane przez neoasyryjskie imperium w VIII i IX  wieku przed Chrystusem. Zatem archeolodzy przypuszczali, że datowanie  królestwa Edomu było co najmniej 200 lat późniejsze niż to podane w ST.  Nowe archeologiczne wykopaliska zbadały bogate w rudę miedzi niziny, odkrywając wielkie miedziane centrum produkcji Żelaznej Siekiery.

Nowe dowody.

Kanadyjski archeolog Russell Adams, wraz  z Thomasem Levy z Uniwersytetu Kalifornijskiego w San Diego oraz  Mohammad Najjar z Jordańskiego Departamentu Starożytności odkryli  ostatnio monumentalną fortecę z X w. przed Chrystusem na terenie zwanym  Kirbat en-Hahas (30 mil na płd. od Morza Martwego w Jordanie). Przy  pomocy precyzyjnego datowania węglem C14 niektóre relikty zdecydowanie  pokazały, że zajęcie tego terenu zaczęło się w XI w. przed Chrystusem.

Wniosek

Te wczesne daty ustalają  istnienie Królestwa Edomitów na czas panowania nad Izraelem Króla  Dawida i jego syna Salomona. ST twierdzi, że Dawid pokonał Edomitów i  romieścił tam garnizony. Według Biblii rządy Dawida wypadają na lata  1010 – 970 przed Chrystusem, co jest dokładnie zgodne z datami  otrzymanymi w Kirbat en-Nahas. Teraz, gdy metoda datowania węglem C14  jest używana do precyzyjnego określania datowania archeologicznych  wykopalisk na Bliskim Wschodzie powinniśmy otrzymać lepsze wyobrażenie o dokładności starotestamentowych historii.

продвижение

Kobiety niech milczą w zborze (NIE)

1 Kor 14:34

niech niewiasty na zgromadzeniach milczą, bo nie pozwala się im mówić;lecz niech będą poddane, jak i zakon mówi

Niektórzy używają fragmentu z 1 Kor. 14:34-35 jako podstawy do uciszenia kobiet podczas zgromadzeń świętych. Z pewnością można zbudować z tego wersetu przypadek na uciszenie kobiet, niemniej wierzę, że są poważne powody ku temu, aby nie wyciągać takiego wniosku z tego tekstu.

Zanim pójdziemy dalej, myślę, że będzie korzystne zastanowić się nad interpretacyjnymi decyzjami, jakie podejmujemy, gdy chodzi o Pismo. Dlaczego tak jest, że wierzący czytając tą samą Biblię dochodzą do bardzo różnych opinii na wiele tematów? R.C.Sproul może badać Pismo i napisać książkęzatytułowaną Chosen By God (Wybrani przez Boga), a Dave Huntpatrząc na to samo Pismo i pisze „What Love Is” (Czym jest miłość), a jego wnioski są diametralnie przeciwne do Sproul’a. Norman Geislerprzystępuje do tego samego tematu w Chose But Free (Wybrani leczwolni) i usiłuje znaleźć „zrównoważony punkt widzenia na boskie wybranie”. Jest oczywiste, że coś bardzo tajemniczego tutaj dzieje się, gdy ludzie interpretują Biblię. Gdyby każdy z was przeczytał tą książkę to okazało by się, że znajdują się tam pewne argumenty, które są przekonujące, inne, które sieją zamieszanie, jeszcze inne, które denerwują oraz takie, które są zupełnie nowe i takie, które są po prostu słabe. Wszyscy twierdzimy, że chcemy, aby Duch Święty objawiał nam prawdę Chrystusową, a jednak musimy być świadomi tego, że istnieją w każdym z nas złowrogie siły, które starają się powstrzymywać nas, w różnym stopniu, od poznawania myśli Pańskiej. Nawet ci o najszczerszych motywacjach mogą dojść do błędnych wniosków opartych na ograniczonej perspektywie i niepełnych informacjach. To prowadzi nas ponownie do dostrzeżenia wagi pokory, gdy zajmujemy się Słowem wraz z naszymi braćmi i siostrami. Pokorna osoba jest prawdziwie otwarta na naukę, gotowa do słuchania innych możliwych poglądów i mająca pragnienie, aby zmieniać swoje stanowisko wobec przekonujących dowodów. To co powoduje, że staram się, abyprzekonywał mnie ten sposób myślenia, który wydaje mi się „jasny”, choć ty sam możesz pozostać nie przekonany, ponieważ wydaje się to „niejasne”, jest zjawiskiem niełatwym do rozwikłania. Jednak nadal musimy słuchać siebie nawzajem w miłości i modlić się, aby Duch przełamywał nasze uprzedzenia i ciemności światłem Jego prawdy.

  Mając te podstawowe myśli w pamięci, chciałbym zasugerować kilka powodów, dla których używanie tekstu z 1 Kor. 14:34-35 do uciszania kobiet na zgromadzeniach świętych jest bardzo wątpliwe. Po pierwsze,wydaje się, że proroctwo z Dz. 2:17-18 musi być jakiegoś rodzaju hermeneutycznym priorytetem w tej dyskusji. Czytamy, że w erze Mesjasza Duch będzie pobudzał mężczyzn i kobiety do prorokowania. Jeśli więc Paweł pragnął, aby prorokowanie zajmowało centralne miejsce na zgromadzeniu świętych to czy może nas to prowadzić do wniosku, że tylko mężczyźni mogą prorokować na takich spotkaniach? Czy nie byłoby naturalne i zgodne z Dz. 2:17-18, aby obie płci brały udział w prorokowaniu? Piotr wyraził wypełnienie proroctwa Joela 2:28 wskazując na kobiety i mężczyzn w nadnaturalny sposób mówiących obcymi językami. Twierdzi się, w reakcji na to, że dzień Zielonych Świąt nie był zgromadzeniem kościoła. To nie jest prawda. 120 uczniów, mężczyzn i kobiet, modliło się w górnej komnacie (Dz. 1:13-15). Zielone święta wydarzyły się w atmosferze zbiorowego zgromadzenia z gorliwą modlitwą przekazywanąprzez przedstawicieli obu płci. Kobiety nie milczały w górnej komnacie i nie milczały w dniu, gdy formalnie rozpoczął swoje istnienie ekklsia.

Dalej trzeba zauważyć, że aby utrzymać stanowisko o milczeniu kobiet,należy czytać list Pawła od końca ku początkowi. Z przebiegu myśli Pawła 1 Kor 11:1 do 14:34-35 nigdy nie doszedłbyś do tego, że kobiety mają milczeć na zgromadzeniu opisanym w rozdziale 14. W 1 Kor. 11:2-16 Paweł przedstawia swoją troskę o to, aby kobiety modliły się i prorokowały poprawnie. Pogląd jakoby 1 Kor. 11:2-16 nie zakładałspotkania świętych obu płci jest bardzo mniejszościowy. Znakomita większość egzegetów i komentatorów – nawet wśród tych, którzy całkowicie wierzą w to, że kobiety mają milczeć – zgadza się, że jesttutaj na uwadze „służba uwielbienia”. Zgodnie z Dz. 2:17-18Paweł niemiał problemu z kobietami modlącymi się i prorokującymi na zgromadzeniu.Przedmiotem jego troski było to, aby było to czynione właściwie. W następnej części, 1 Kor. 11:17-34, oczywiste jest założenie, że kobiety biorą udział w Wieczerzy Pańskiej. W rozdziale dwunastym naciskjest położony na to, że każdy święty jest obdarowany i ma cośważnego do udzielenia, aby ciało było zdrowe. Z tego punktu widzenia nie ma wyłączenia z tego kobiet. W rozdziale trzynastym Paweł pokazuje centralną wagę miłości w naszym podejściu do siebie nawzajem w Ciele. Z pewnością kobiety nie są z tego wyłączone! Następnie w rozdziale czternastym mówi o zgromadzeniu braci i dokonuje korekty pewnych rzeczy, które były niezrównoważone. Ta korekta wydaje się zakładać, że całe Ciało, kobiety i mężczyźni, bierze udział: „kto mówi językami,… kto prorokuje,… chciałbym, abyście wszyscy mówili językami,…niech ten, kto mówi językami,… Jeśli tedy cały zbór [mężczyźni i kobiety] zbiera się na jednym miejscu i wszyscy językami niezrozumiałymi mówić będą,…lecz jeśli wszyscy prorokują,… gdy się schodzicie, każdy z was ma dar śpiewania hymnów, łaskę nauczania (B.T),…wszyscy możecie kolejno prorokować, aby się wszyscy czegośnauczyli…” Nie ma w Pawła argumentacji aż do tej chwili niczego, co sugerowało by, że tylko wierzący mężczyźni biorą czynny udział. Jest bardzo naturalne, gdy całe ciało wnosi jakiś wkład. Po to, aby zachować pozycję o milczeniu kobiet i uniknąć tego jasnego wniosku, że dla Pawła uczestniczą wszyscy wierzący,  style=””>trzeba stwierdzić, że „bracia” w tym kontekście oznacza wyłącznie mężczyzn. Taki odzew jest arbitralny i całkiem poza Pawłowym systemem wnioskowania. Czytanietego listu do przodu daje udział wszystkim. Rozpoczęcie od 1 Kor.14:34-35 i pójście wstecz skutkuje ukazaniem 11:34-35 jako środka do usunięcia naturalnego przepływu myśli w kontekście, który wydaje się obejmować wszystkich świętych, co jest bardzo wątpliwym sposobem interpretacji Pisma. Bardziej prawdopodobnym wnioskiem wydawało by się założenie, że zakaz 11:34-35 ma jakieś inne wyjaśnienie i nie miał służyć całkowitemu uciszeniu sióstr na zgromadzeniu.

 
Dalej, wydawało by się bardzo dziwną sytuacją, gdyby kobiety mogłyprorokować wszędzie indziej,
poza tym miejscem, które Paweł widział jako najbardziej liczące się – na zgromadzeniemświętych. Bardzo wyraźnie przypisuje on centralne miejsce proroctwa na zgromadzeniach świętych. Czyni takie stwierdzenia jak: „gdy się zbieracie i wszyscy prorokują”, a stanowisko milczenia kobiet każe nam wierzyć, że są one wykluczone z takiej aktywności na zgromadzeniu. Czyż nie byłoby bardziej naturalne założenie, że jeśli mężczyźni i kobiety prorokują w Mesjańskiej erze to będą to robić tam,gdzie liczy się to najbardziej – na zgromadzeniach typu 1 Kor 14? Co z czterema córkami, dziewicami Filipa, które prorokowały (Dz. 21:9)? Czy mamy przypuszczać, że te obdarowane niewiasty nie prorokowały w kontekście zgromadzenia świętych, gdzie taka aktywność ma być centralnym punktem? Powtórzmy,  naturalnym byłoby założyć, że prorokujące kobiety mają swoje miejsce w 1 kor. 11:2-16.Zachowanie pozycji „milczenia kobiet” prowadzi nas do  nienaturalnego wniosku, jakoby prorokowanie kobiet mogło mieć miejsce tylko poza miejscem, które Paweł widział jako najważniejsze, wewnątrz zgromadzenia ciała opisanego w 1 Kor. 14.

  Sprzeciwia się to dokładnie temu, za czym wszyscy stoimy otwartych zebraniach o wzajemnym współudziale. W tym wszystkim, niemal połowa kapłaństwama być cicho. To faktycznie sprowadza się do spotkań, w których biorą udział wyłącznie mężczyźni. Z drugiej strony,Paweł mówi, że (B.W-P) „Kiedy się razem zbieracie, ma każdy z was [hekastos] już to dar śpiewania hymnów,już to łaskę nauczania..” (1 Kor. 14:26). Jest to następny powód do tego, aby wątpić czy korzystanie z 1 Kor. 14:34-35 do uciszania sióstr jest właściwe. Wydaje mi się, że Paweł pragnie, aby kobiety brały udział w błogosławieństwie ich mężów, choć w poddaniu im.

 
Może okazać się pomocne rozważenie ogólnej służby Słowa w zgromadzeniu.Chrystus rządzi
ekklesia  style=””>przez Swoje Słowo. To Słowo ma wiele celów – zachęta, pociecha, nawoływanie, karcenie – i pojawia się różnymi sposobami – śpiew, nauczanie, prorokowanie, różne słowa, którymi bracia się dzielą. Pamiętaj, że w NT nawet śpiew jest częścią nauczania i wymiaru strofowania naszego wspólnego życia (Ef. 5:19; Kol. 3:16). Paweł nie ma problemu ze śpiewającymi czy prorokującymi kobietami, lecz kobiety, zgodnie z 1 Tym 2:11-12 nie mają publicznie nauczać zgromadzenia. Siostry biorą udział w służbie powszechnego nauczania w kościele na wiele różnych sposobów, ponieważ nawet wtedy, gdy prorokują inni czegoś się uczą. Służba Słowa Chrystusowego jest dana całemu zgromadzeniu i jest wyrażana różnymi sposobami. W tym wszystkim, nie wydaje się, aby od kobiet wymagano milczenia.

 O  czym więc 1 Kor. 14:34-35 mówi? Badałem to przez wiele lat i najbardziej sensowne, co mogę z tego uzyskać zawiera się w podsumowaniu uczynionym przez dr Richard’a Pratt’a i R. McLaughlin’a: „w miarę jak zaczyna [Paweł] definiować te sprawy coraz wyraźniej (w 1 Kor. 14:26)ogłasza ogólną politykę, która mówi, że wszyscy powinni przychodzić na uwielbienie przygotowani do wykorzystania swoich duchowych darów … Z punktu widzenia Pawła nie powinno być widzów w tym czasie. Każdy powinien przynieść jakiegoś rodzaju dar czy to zwykły (np. hymn), czy to nadzwyczajny (np. objawienie)… Cała aktywność nazgromadzeniu musi być kierowana ku zbudowaniu i wzmacnianiu kościoła… Paweł stosuje tę generalną zasadę do takich rzeczy jak: mówienie językami (14:27-28); proroctwa (14:29-33); kobiety (14:34-35)….Polecenie, aby rozważać to, co jest mówione (14:29) podnosi szczególną sprawę dotyczącą żon. Jest prawdopodobne,że Paweł miał tutaj (jak w 11:2-16) na myśli żony, a nie kobiety w ogóle. W jaki sposób żony mogą szanować swoich mężów, którzy prorokują i równocześnie osądzać to, co ich mężowie mówią? …Należy pamiętać o tym, że Paweł nie wierzył w to, że kobiety nie powinny nic mówić w kościele. W 11:5,13 wyraźnie uznaje ich prawo do modlitwy i prorokowania. Raczej, nie powinny zadawać pytań… W tym kontekście, w szczególny sposób zabrania żonom kwestionować swych mężów w kościele. Wydaje się, że najlepiej czytać ten fragment pamiętając o sprawie żon szanujących swych mężów w czasie publicznego zgromadzenia… było ważne, aby żony nie wprawiały w zakłopotanie swoich mężów przezkwestionowanie ich proroctwa publicznie. („Love is Our Guide: 1 Kor. 14:1-40” IIIM Magazine Online, 24:4, 2002, pp 8,9; www.thirdmill.org/files/english/new_testament/;another  excellent study, “What Did the Apostle mean By, “a kobiety niech milczą  w zborze”,

 RustyEnterkin, can be seen at www.thingstocome.org/silence.thm

 Kluczowym założeniem stanowiska milczenia kobiet jest to, że 1 Kor. 11:2-6 nie odnosi się do takich zgromadzeń jak opisane w 1 Kor. 14. Pomimo, że większość egzegetów zgadza się z tym, że ten tekst odnosi się do takich zgromadzeń, adwokaci milczenia kobiet utrzymują, że większy kontekst prowadzący do 1 Kor. 11:2016 dotyczy jedzenia posiłków w prywatnych okolicznościach, a nie dotyczy spotkań kościoła. Nie wydaje się to być całkowicie prawdziwe. W 1 Kor 10:14-22 Paweł szczególnie wspomina Wieczerzę Pańską, „nie możecie mieć społecznościze stołem pańskim i z demonami”. Dalej, w 11:2, „A chwalę was, bracia, za to, że we wszystkim o mnie pamiętacie i żetrzymacie się pouczeń, jakie wam przekazałem”, co sugeruje zmianę tematu, którym Paweł dalej zamierza się zająć. Ten temat, jak zauważa Ben Witherington III, odnosi się do „modlitwy i prorokowania nachrześcijańskim zgromadzeniu” (Conflict & Community in Korinth, Eerdmans, 1994 , p.235).

  Trudność w ułożeniu wszystkiego w czarno-białych kolorach może być pokazana na przykładzie Steve Atkinson’a, który sugeruje, że „to milczenie jest ograniczone do mówienia”. Wierzy on, że „kobieta ma nie czynić komentarzy przeznaczonych dla całego zgromadzenia”. Lecz Ef 5:19określa śpiew jako „mówienie jedni do drugich”. Czy znaczy to zatem, że kobieta nie może śpiewać na zgromadzeniu? Mówi się również, że układanie pieśni ma zawierać „nauczanie lub ponaglenie” (Kol. 3:16). Co więc, jeśli Pan da siostrze do zaśpiewania w zgromadzeniu pieśń? Czy to jest złe? Czy ma ona nauczyć męża, aby mógł to zaśpiewać grupie? Znamy taki fakt, że kobiety głośno wyrażały modlitwy słyszane przez 120 ucznióww Górnej Komnacie i że wybuchły obcymi językami, cudownym dziełem Bożym, w dzień Pięćdziesiątnicy. Sugerować, że siostry mogą oferować tylko mówioną modlitwę bezpośrednio do Pana, lecz niesłyszalną dla całego kościoła, jest skrajnym i nieuprawnionym ograniczeniem.

  Wielu uważa, że ważne jest to, że zaczynając od ojców kościoła przez późniejsze czasy kościół generalnie miał zwyczaj uciszania kobiet. Oczywiście, będąc uczciwym, należy powiedzieć, że mieli oni również zwyczaj uciszania w kościele także mężczyzn! Zablokowali oni kapłaństwo wierzących i hierarchia przejęła całą służbę. Nie wydaje mi się, aby Steve powiedział również, „warte zwrócenia uwagi jest również to, że ojcowie kościoła praktykowali chrzest niemowląt, Wieczerzę Pańską jako sakrament i supremację biskupa”. Ci ojcowie zachowywali bardzo niebiblijny pogląd na kobiety jako osoby, trudno jest więc cytować ich jako wartościowy przykład na uciszanie kobiet w kościele (cf. Uta Ranke-Heinemann, Eunuchs for the Kongdom of heaven: Women;Sexuality & the Catholic Church, Penguin, 1990, 360pp). Skoro ci pierwsi ojcowie kościoła tak bardzo mylili się w tak wielu kluczowych kwestiach to można po prostu rozważać to, że ich postrzeganie roli kobiety w kościele mogło być błędne.

 Steve sugeruje, że ów fragment ograniczający służbę kobiet oznacza „zabezpieczenie kobiety przed ciężarem przywództwa i przejmowania funkcji mężczyzn”. Skoro Paweł sankcjonuje modlitwę i prorokowanie sióstr w 1 Kor. 11:2-16 to wierzę, że jest błędem wyznaczać te funkcje jako męskie. Dz. 2:17-18, 1 Kor 11:5 i Dz. 21:9 udziela możliwości modlitwy i prorokowania kobietom, a nie tylko mężczyznom. Odpowiedzią na to, aby kobiety nie przyjmowały funkcji przywódczych w kościele nie jest utrzymywanie ich w milczeniu, lecz to, aby się modliły, prorokowały pod nadzorem i z błogosławieństwem swoich mężów. Postulowanie, jakoby wypowiadanie przez kobiety słów do całego zgromadzenia miało być funkcjonowaniem jako mężczyzna jest bez biblijnego poparcia. Mężczyźni i kobiety mają mówić do siebie nawzajem jako sługi ku zbudowaniu.

Skoro tok myśli Pawła w 1 Kor. 11-14:33 wyraźnie obejmuje kobiety to  byłoby mądrzej przyjąć, że 14:34-35 nie ma na celu całkowitego ich  uciszenia. Skoro proroctwo jest jednoznacznie centralnym punktem  zgromadzenia opisywanego w 1 Kor. 14 to byłoby w tym kontekście  naturalne widzieć kobiety prorokujące, a przecież współudział mężczyzn  i kobiet jest z pewnością sugerowany przez uniwersalny język jak Paweł  stosuje: „wszyscy prorokują”. Zatem ścisłe zastosowanie nie jest  uzasadnione i konieczne, wobec poważnych kontekstowych rozważań.  Biblijne „pełne miłości” podejście pozwoli kobietom mówić we właściwy  sposób i brać poważnie wyrażane przez Pawła obawy. Wziąć ograniczenie z  wersów 14:34-35 i wczytywać je wstecz do poprzednich rozdziałów nie jest solidną heremeneutyczną metodą. Bracia czytali list do przodu, a nie wstecz. Kobiety są obecne aż do 14:33, zatem ścisłe zastosowanie wyciąga złe wnioski z bardzo dyskusyjnego wykorzystania tego tekstu.

 Powtórzmy,  wracamy do tego, w jaki sposób każdy z nas jest przekonywany przez pewne dowody, gdy podejmujemy interpretacyjne decyzji co do tekstów z  Biblii. Dla mnie jest oczywiste, że kobiety są obecne w toku rozważań  Pawła, a zatem jest dopuszczeniem do nieczystej interpretacji tego, co  czyste, wyciąganie wniosku, jakoby Paweł miał na myśli całkowite  uciszenie ich w 14:34-35. Wierzę, że waga dowodów przeważa w stronę  właściwego współuczestnictwa kobiet, a nie ku ich milczeniu. Prawda  jest taka, że możesz wyciągnąć widoczne przypadki z tekstów zarówno o  uczestnictwie jak i milczeniu sióstr. Wobec bezpośredniej zapowiedzi w  dniu Pięćdziesiątnicy, że bracia i siostry będą prorokować, i wobec  faktu, że proroctwo ma być w centrum spotkania typu 1 Kor. 14, wierzę,  że lepiej jest, popełnić błąd po stronie zgody na funkcjonowanie sióstr, niż podejmowanie prób rozwiązania sprawy przez ich uciszenie.

раскрутка сайта через вконтакте

Chcemy króla

Stary Testament daje nam wyraźny obraz różnicy między przywódcami “według Bożego serca” a tymi, którzy rządzą mocą cielesnego ramienia. To samo rozróżnienie występuje również dziś. Stary Testament daje nam wyraźny obraz różnicy między przywódcami “według Bożego serca” a tymi, którzy rządzą mocą cielesnego ramienia. To samo rozróżnienie występuje również dziś.

Pamiętaj o tym, że pierwotnie Izrael NIE miał MIEĆ KRÓLA – tylko Sam Bóg miał rządzić.  Byli „sędziowie”, lecz oni nie rządzili ludźmi jak królowie i panowie. Gdy lud izraelski szedł do walki, oni byli prowadzeni przez kapłanów niosących Arkę Przymierza. Innymi słowy: SAM BÓG prowadził ich do walki. Wszelkie inne narody były prowadzone do wojny przez królów, lecz Izrael był inny. BÓG było ich KRÓLEM – dosłownie.

Ostatnim w linii Sędziów był prorok Samuel, lecz on zestarzał się, a jego synowi nie szli w jego pobożne ślady i w końcu starsi Izraela przyszli do Samuela mówiąc: „Daj nam króla, aby rządził nad nami!” Innymi słowy: chcieli być tacy jak inne narody mieszkające wokół nich. Chcieli ludzkiego przywódcę, który by nimi rządził, mówił im, co robić, i który by był dla nich jak „mini bóg”. Nie byli zbyt szczęśliwi ceną jaką musieli zapłacić za to.

Jak zdruzgotany był Samuel, gdy zażądali tego od niego. Wszystko czego on sam i Izrael się trzymał zostało zdradzone, lecz Bóg powiedział Samuelowi: „To nie ciebie odrzucili, lecz MNIE, abym nie był królem nad nimi” (1 Sam. 8:7). Bóg zdecydował dać im dokładnie to, o co go prosili.

Samuel ostrzegał ich przed tym, co król im zrobi – zabierze im złoto i ich ziemie, synów przeznaczy do wojska, sam będzie żył w luksusach rządząc nimi. Ludzie nie przestraszyli się, chcieli króla człowieka – za każdą cenę. Otrzymali zatem – SAULA.

Nie inaczej jest dziś  w Ciele Chrystusa. Zbyt często ludzie sami domagają się „króla”. Chcą tego, aby ktoś w przyjemnym garniturze, wykształcony i mądry stanął miedzy nimi, a Bogiem, mówiąc im, co mają robić. W cichości cieszą się ze współczesnej doktryny o „poddaniu” – oszczędza im to mnóstwo odpowiedzialności.

Ci ludzie są szczęśliwi płacąc komuś, aby „rządził” nimi – aby był chrześcijańskim „supermenem” na ich miejscu – tak, aby sami nie musieli zbyt usilnie szukać Boga dla siebie – mogą komuś za to zapłacić, niech to robi. Są całkowicie zadowoleni z tego, że jakiś inny człowiek nakazuje im, co mają robić ze swoimi pieniędzmi i czasem, jest w tym bezpieczeństwo i wygoda, i jest w tym pewien stopień „BAŁWOCHWALSTWA”.

I to jest istota problemu. Widzisz, BÓG CHCE ODEBRAĆ SWÓJ KOŚCIÓŁ Z POWROTEM! On jest zmęczony innymi „królami”. Jest zazdrosny o Swój kościół i to jest kluczowa różnica między obecnym przywództwem, a tym z nadchodzącego poruszenia Bożego.

Celem nowego przywództwa nie będzie to, aby sami stali się „rządcami”, lecz aby uczynić BOGA RZADCĄ JEGO KOŚCIOŁA jeszcze bardziej. Będą jak owi „Sędziowie” – nie rządcy i panujący sami z siebie, lecz jako „dobrzy pasterze” i prawdziwe sługi – tylko dla JEGO CHWAŁY I PANOWANIA. Dosłownie będą PONOWNIE CZYNIĆ BOGA KRÓLEM – dawać Mu faktyczne panowanie nad Jego kościołem – nie „teoretycznie” – lecz RZECZYWIŚCIE. W ten sposób naprawdę pokażą serce Dawida, a nie Saula.

Pozycje, bogactwa i ziemska moc zostaną odrzucone. Oni nie będą pozyskiwać żołnierzy, którzy będę osobiście wobec nich lojalni ani nie będą manipulować trzodą tak, aby „dawała”. Ich motywacją będzie coś dokładnie przeciwnego – będą „służącymi przywódcami”.

Nie chodzi o to, że nie będą mieli oni autorytetu, wszyscy prawdziwi przywódcy wyznaczeni przez Boga mają autorytet, lecz Dawidowie będą go używać inaczej. Będą używali go do tego, aby USTANAWIAĆ PANOWANIE I PRZYWÓDZTWO BOGA, wśród ludzi. Inni używają go po to, aby USTANOWIĆ SWOJE WŁASNE PANOWANIE – a to jest różnica i to WYJDZIE NA WIERZCH. Nietrudno to dostrzec, nawet Saul usiłował być „Dawidem”, lecz często ludzie są w stanie to przejrzeć. Masz to (poprzez lata złamania) lub nie. Nie możesz tego podrabiać tego długo.  

Ludzie pytają:   Kiedy przyjdzie nowa reformacja?

Moja odpowiedź jest prosta – zacznie się wtedy, gdy nowi Dawidowie powstaną, aby zająć miejsce Saulów.
„Królestwo Boże zostanie wam zabrane i przekazane komu innemu”. To jest proces Reformacji w skrócie, a Bóg, jak zawsze, pracuje nad odnowieniem Swego królestwa.
„Mini-królowie” będą wkrótce zdetronizowani, a „Sędziowie” odnowieni w ziemi.

 
Niech was Bóg błogosławi, przyjaciele!

Najlepsze życzenia w Chrystusie

Andrew Strom.

p class=”MsoNormal” style=”text-align: justify;”раскрутка сайта

Co w Wielkim Wybuchem?

Podobnie jak wielu innych astronomów i fizyków Hawking, usiłuje wyjaśnić wszechświat bez uznania jego Stworzyciela. Lecz Izaak Newton (1642-1727) prawdopodobnie największy
fizyk wszechczasów i poprzednik Hawkinga na tym samym stanowisku na Uniwersytecie w Cambridge, zdecydowanie wierzył, że system słoneczny został stworzony przez Boga.#

      
    Nawet sama myśl o tym, że wszechświat stale
rozszerza się jest atakowana przez niektórych astronomów. Swojej
książce “A brief history of Time” (Krótka historia czasu), Stephen W.
Hawking, stawia ostateczne pytanie dotyczące wszystkiego:

„Dziś ciągle pragniemy wiedzieć dlaczego
tu jesteśmy i skąd pochodzimy” 1).

W ostatnim
rozdziale swojej książki pisze:

„Okazuje się, że żyjemy w świecie
wprawiającym w konsternację. Chcemy, aby wszystko co widzimy wokół nas
miało sens i pytamy: Jaka jest natura wszechświata? Jakie jest nasze
miejsce w nim i skąd wszechświat i my sami pochodzimy? Jaki on
rzeczywiście jest”2).

Hawking
przyznaje, że ważne pytanie o to, dlaczego wszechświat istnieje nie
może być wyjaśnione przy pomocy równań i teorii.

„Nawet gdyby był możliwe istnieje
jednolitej teorii, to jest to pewien zestaw praw i równań, lecz co to
jest co tchnie ogień w równania i powoduje, że one wszechświat
opisują?” 3).

Pomimo tego,
kończy swoją książkę ograniczając się do równań, zamiast spojrzeć na
ich Autora.

“Niemniej jednak, jeśli odkryjemy pełną
teorię, to powinna ona być wtedy zrozumiała… przez wszystkich, a nie
tylko przez naukowców. My wszyscy… będziemy mieli udział w dyskusji
na temat pytania o to, dlaczego wszechświat i my sami istniejemy. Jeśli
znajdziemy na to odpowiedź, będzie to ostateczny triumf ludzkiego
umysłu – ponieważ wtedy poznamy umysł Boży 4).

Podobnie jak wielu innych astronomów i
fizyków Hawking, usiłuje wyjaśnić wszechświat bez uznania jego
Stworzyciela. Lecz Izaak Newton (1642-1727) prawdopodobnie największy
fizyk wszechczasów i poprzednik Hawkinga na tym samym stanowisku na
Uniwersytecie w Cambridge, zdecydowanie wierzył, że system słoneczny
został stworzony przez Boga.

 

Idea, jakoby system słoneczny pojawił się
w wyniku zawirowania materii zaczęła się od Immanuala Kanta
(1724-1804). Wielu współczesnych kosmologów opisuje kosmos w
kategoriach ewolucyjnego rozwoju i większość z nich akceptuje tzw.
Teorię Wielkiego Wybuchu.

       
Zgodnie z tą teorią wszechświat zaczął swoje istnienie około 10-20
tysięcy milionów (10-20 miliardów) lat temu jako niepojęcie mała
kosmiczna objętość (czy pojedynczy punkt ogromnej energii), który od
tej pory rozszerza się. Najważniejszą obserwacją popierającą koncepcję
rozszerzania wszechświata jest „przesunięcie ku podczerwieni” odległych
gwiazd. To podczerwone rozszerzanie nie da się obserwować bezpośrednio,
lecz światło dochodzące z odległych galaktyk wydaje się mieć większą
długość fali (tj, staje się „bardziej czerwone”) w miarę wzrastania
odległości. To zjawisko przypisywane jest Dolpplerowskiemu efektowi
(który pokazuje, że długość fal światła „wydłuża się”, gdy galaktyki
oddalają się od siebie), czy też rzeczywistemu wydłużaniu się
przestrzeni kosmicznej między gwiazdami w miarę rozszerzania się
wszechświata. Teoria Wielkiego Wybuchu sugeruje, że kosmos był
pierwotnie ściśnięty do gorącego i gęstego „kosmicznego jajka” , po
czym rozszerzył się.

Nie mamy tutaj miejsca na pełną dyskusję
dowodów za i przeciw Wielkiemu Wybuchowi. Niemniej, wiele odkryć
dokonanych w ciągu ostatnich lat dzięki rozwiniętym urządzeniom i
metodom obserwacyjnym nieustannie wstrząsa tą teorią 5). Interpretacje
dostępnych faktów w warunkach współczesnych kosmologicznych modeli
bardzo szybko prowadzą do nierozwiązywalnych niespójności. Coraz
większa ilość astronomów stawia solidne zarzuty tej teorii.

Jeśli wszechświat pochodzi z Wielkiego
Wybuchu, to materia powinna być równo rozłożona. Niemniej wszechświat
zawiera skrajnie nierównomierny rozkład masy. Oznacza to, że materia
jest skoncentrowana w pewnych strefach i porusza się po relatywnie
pustych obszarach. Dwaj astronomowie, Geller i Huchra, 
podjęli program badawczy rozkładu materii spodziewając się
znaleźć dowody popierające model Wielkiego Wybuchu. Przez opracowanie
ogromnych map gwiazd mieli nadzieję zademonstrować, że materia jest
jednolicie rozłożona w kosmosie (gdy rozważana skala jest odpowiednio
wielka).

Im większe robili postępy w swej
kartograficznej pracy nad przeglądem przestrzeni, tym wyraźniejsze
stawało się, że odległe galaktyki są skupione jak kosmiczne kontynenty
nad niemal pustymi płachtami przestrzeni. To odkrycie mocno wstrząsnęło
modelem Wielkiego Wybuchu.

Należy dodać do tego, że widoczne
galaktyki nie zawierają wystarczającej ilości masy, aby wyjaśnić
istnienie i rozkład tych struktur. Lecz model WW nie został odrzucony.
Zamiast tego zostało zaproponowane, istnienie tajemnej, nieznanej i
niewidzialnej formy materii („czarna materia”). Bez jakiegokolwiek
dowodu na jej istnienie, tej „czarnej materii” ma być 10 razy więcej od
obserwowanej, widzialnej masy.

Krytyk teorii Wielkiego Wybuchu, Ernest
Peter Fischer, fizyk i biolog z Niemiec, zastanawia się nad jej
popularnością. Odnosi się do niej tak:

„…Ostrzeżenie jakie kiedyś powiedział
Carl Friedrich von Weizsäcker (Fizyk i filozlof)… mianowicie, że
społeczeństwo akceptuje ideę pochodzenia kosmosu, która może być
wyjasniona na zasadach wybuchu, ujawnia więcej o samym społeczeństwie
niż o wszechświecie. Pomimo tego, wiele obserwacji poczynionych przez
ostatni 25 lat sprzeciwia się temu modelowi, jest ignorowanych. GDy
fakty i teoria są sobie sprzeczne, jedno z nich musi ustąpić” 6).

Następny krytyk tej teorii, Halton C.
Arp, został przyłączony do grupy pracowników światowej sławy Mount
Wislon Obserwatory w pobliżu Pasadeny w USA, oraz do Las Campanas
Obseratories w Kalifornii. Wyjaśnia przyczyny odrzucenia modelu
Wielkiego Wybuchu w znanym artykule  ‘Der
kontinuierlicher Kosmos’ („The continuous cosmos” 
„Ciągły kosmos”).

„Od starożytności idea wszechświata
zmieniała się bardzo szeroko w zależności od założeń dotyczących
faktycznych obserwacji. Obecna idea Wielkiego Wybuchu jest standardowym
modelem od około 60 lat, lecz w międzyczasie, wzrasta liczba
obserwacji, które negują przypuszczenie, że przesunięcie ku czerwieni
odległych galaktyk może być wyjaśnione przez ruch postępowy’ 7).


Innymi słowy: nawet myśl o tym, że wszechświat rozszerza się jest
atakowana przez niektórych astronomów. Arp kontynuuje swoją krytykę
teorii Wielkiego Wybuchu I nawołuje do jej odrzucenia
Przez naukową społeczność.

‘Moim zdaniem obserwacje mówią zupełnie
innym językiem; wzywają nas do zupełnie innego widzenia wszechświata.
Wierzę, że teoria Wielkiego Wybuchu powinna być zastąpiona, ponieważ
nie jest już więcej wartościową teorią” 8).

Prof. Hans Jörg Fahr z Instytutu
Astrofizyki Uniwersytetu w Bonn, Niemcy, pisze o zgonie tej teorii w
swej książce Der Urknall kommt zu Fall (The Demise of the Big Bang –
Zgon Wielkiego Wybuchu).

‘Wszechświat zaczął się około 20
miliardów lat temu w kosmicznym wybuchu (wielkim wybuchu), do tej pory
rozszerzał się I będzie tak aż do końca czasów…. Brzmi to
przekonująco i jest przyjmowane przez wszystkie współczesne, główne
nurty „naturalnych filozofów”. Lecz powinno być oczywiste, że doktryna,
które jest głoszona głośno niekoniecznie musi być bliska prawdy. Na
polu kosmologii szeroko popierana teoria Wielkiego Wybuchu nie jest
bardziej przekonująca niż inne alternatywne. W rzeczywistości jest
zaskakująco wiele alternatyw” 9).

Dr James Trefil, profesor fizyki na Mason
University, Virginia, akceptuje model WW, lecz przyznaje, że istnieje
stan wyjątkowy jeśli chodzi o fundamentalne aspekty wyjaśniające
dlaczego istnieje wszechświat.

‘Nie powinno być w ogóle galaktyk, a
nawet jeśli one już są to nie powinny być pogrupowane razem w taki
sposób jak są. … i dalej: Problem z wyjaśnieniem istnienia galaktyk
okazał się jednym z najbardziej kolących w kosmologii. Na dobrą sprawę
nie powinno ich być tutaj, a jednak są. Trudno jest przekazać głębokość
frustracji jaki ten fakt wywołuje wśród naukowców” 10).

To bardzo przykre, że wielu chrześcijan,
chce „przeinterpretować” niezawodne Słowo Boże, aby dopasować je do
zawodnej, stworzonej przez człowieka teorii Wielkiego Wybuchu. Takie
idee są ostatecznie wynajdowane, aby przeciwstawić się biblijnym
zapisom, które zdecydowanie stoją przeciw kosmicznej ewolucji trwającej
miliardy lat. Ci, którzy zachęcają do zharmonizowania Wielkiego Wybuchu
z Pismem mogą w naturalny sposób przejść tylko do innych ewolucyjnych
idei, jak „prymitywna ziemi”, stopniowe stygnięcie, śmierć, zmagania
przez miliony lat przed upadkiem człowieka i tak dalej.

Moje przemyślana opinia jest tak, że tak
długo jak długo usiłujemy wyjaśnić wszechświat bez Stworzyciela i bez
odniesienia do biblijnych potwierdzeń przez Niego udzielonych, to
będziemy trwali w zaślepieniu przez serie pomysłowych idei, z których
żadna w najmniejszym stopniu nie przypomina prawdy. 11).

_________________________________________________________________________

1)    
S.W.
Hawking, A Brief History of Time—From the Big Bang to Black Holes,
Bantam Books, New York, U.S.A., p. 13, 1998.

2)    
Ref. 1,
p. 171.

3)    
Ref. 1,
p. 174.

4)    
Ref. 1,
p. 175.

5)    
H.J. Fahr,
Der Urknall kommt zu Fall Kosmologie im Umbruch—Franckh-Kosmos Verlag,
Stuttgart, Germany, 327 pages, 1992. Return to text

6)    
E.P. Fischer
(Ed.), Neue Horizonte 92/93—Ein Forum der
Naturwissenschaften—Piper-Verlag, München, Germany, pp. 112–173, 1993.
Return to text

7)    
Ref. 6,
p. 113.

8)    
Ref. 6,
p. 118.

9)    
Ref. 5,
pp. 9–10.

10)J. Trefil, The Dark Side of
the Universe. Charles Scribner’s Sons, Macmillan Publishing Company,
New York, USA, p. 3 and p. 55, 1988. Return to text

11)p. również R. Grigg, The
mind of God and the big bang, Creation15(4):38–43, 1993. See also A
Snelling, Galaxy-Quasar ‘Connection’ Defies Explanation, CEN Technical
Journal11(3):254–5, 1994.

как продвигать сайт в поисковых системах