Category Archives: Temat

Tematyka artykułów

Świadectwo

Kiedy sięgam pamięcią wstecz, w okres gdy miałem lat kilkanaście, pamiętam wyraźnie jakąś pustkę, która była wewnątrz mnie. Jednocześnie towarzyszyła temu potrzeba wypełnienia jej i moje poszukiwania czegoś, co uzupełniłoby ten brak. Trwało to ponad 10 lat. Jako dziecko byłem ochrzczony i brałem udział w komunii w kościele katolickim, choć tak naprawdę moja rodzina nie uczestniczyła w praktykach tego Kościoła. W domu Bóg też nie był nigdy tematem, który by poruszano. Wychowany więc byłem bez Boga, choć jakieś wyobrażenie o

Nim we mnie wyrobiono. Było ono bardzo mgliste i dzisiaj mogę śmiało powiedzieć, że nie wiedziałem prawie nic. Mimo tego, przeczuwałem istnienie „czegoś więcej.”.

W swoich poszukiwaniach zwróciłem się ku Wschodowi. Rozpocząłem od Medytacji Transcendentalnej, o której przeczytałem w jakimś czasopiśmie. Pod koniec lat siedemdziesiątych o jakąkolwiek literaturę z tej dziedziny było bardzo trudno. Tak, na podstawie ubogiego materiału, zacząłem codziennie praktykować medytację. Po pewnym czasie doświadczyłem dość gwałtownego „olśnienia”. Było to bardzo silne przeżycie, była w tym jakaś groza, na tyle silna, że przestałem medytować. Po prostu się przestraszyłem, lecz jednocześnie pociągało mnie to dalej.

W tych latach, w moich poszukiwaniach trafiłem też do kościoła, gdzie chodziłem z moim bliskim kolegą. Jednak w ceremoniale i słowach wygłaszanych „specjalnym”, „duchowym” tonem nie znalazłem prawdy, która by mi pomogła, która dałaby mi spełnienie. Równolegle czytałem więc coraz więcej literatury na temat religii wschodu, medytacji, wiedzy tajemnej (Huna). Na początku lat osiemdziesiątych pojawiało się coraz więcej tego typu książek, publikacji. Wiele z praktyk, o których dowiedziałem się wtedy, wprowadzałem w życie.

Pomagały mi w tym rozmaite treningi, kursy, które już w tych latach odbywały się tu i ówdzie. Brałem udział w kursach radiestezji, DU (doskonalenia umysłu), itp.

Tygodniowy kurs DU zrobił na mnie dość duże wrażenie. Prowadził go Lech Emfazy Stefański – głowa Polskiego Towarzystwa Psychotronicznego. Kurs był opracowany na podstawie „nauki” Carlosa Castanedy. Był to okultyzm, szamanizm ubrany w pseudonaukowe szaty. Dostarczał naprawdę duchowych przeżyć. Odsłaniał tajniki wiedzy tajemnej i obiecywał prawdziwą wolność, rozwój, władzę. Nauczyłem się tam takich technik jak:

eksterioryzacja (podróże poza ciałem), wchodzenie na poziom astralny i wykonywania tam różnych prac (magia) i wreszcie spotkałem tam „swojego duchowego przewodnika” istotę, która miała mnie prowadzić w „świetlanym kierunku” rozwoju mojego „boskiego potencjału”. Uczyliśmy się magii, oczywiście zaznaczono nam, że jako narzędzia mamy jej używać do dobrych celów (czarna i biała magia). Lecz znając już trochę lepiej siebie, znając ludzkie słabości i egoizm, mogę powiedzieć, że nasze ludzkie idee odbiegają od prawdy, czyli tego, co pokazuje praktyka. Więc nie zawsze były to wzniosłe pobudki, właściwie były nimi moja wygoda, przyjemność i to, co „ja” w tej chwili uważałem za dobre. Wiedza ta dawała mi przewagę, wiedziałem przecież więcej, umiałem to wykorzystać, poznawałem jak mi się wydawało tajemnicę życia. Lecz mówiąc szczerze, nie wypełniło to mojej wewnętrznej pustki. W moim sercu wciąż była tęsknota za tym „czymś”. Szukałem więc dalej.

Grono znajomych o podobnych zainteresowaniach poszerzało się coraz bardziej. Nowe kontakty pozwalały mi na pogłębianie mojej wiedzy. Przeszedłem jeszcze parę treningów i kursów, aż trafiłem na „Rebirthing”. Mottem była tam : Prawda, Prostota, Miłość, Rozwój potencjału ludzkiego. Prawda, że piękne? Rebirthing po angielsku oznacza „ponowne narodzenie, odrodzenie”. Technika ta pochodzi od hinduskiej Krija Jogi, Jogi oddechu. Twórcą jej amerykańskiej wersji jest Leonard Orr. Jej celem jest odkrycie w nas boskiej natury i oczyszczenie się ze szlamu negatywnych myśli o sobie, zakodowanych w nas przez chore społeczeństwo, nasiąknięte przyziemną negatywną energią. Pomimo różnych przeżyć i wydawałoby się efektów, dalej byłem wewnętrznie pusty, nie byłem szczęśliwy. Moje życie przestało mi się podobać, nadzieje pokładane w moim wysiłku wkładanym w samorealizacje zawodziły. Pustka, beznadzieja…
Niczego, na czym można oprzeć swoje życie. Relatywizm jest na dłuższą metę dołujący.

W tym czasie miało miejsce pewne wydarzenie. Mój bliski przyjaciel, rówieśnik, zachorował na raka. W przeciągu jednego miesiąca zmarł. Miał wtedy 26 lat. Na kilka dni przed jego śmiercią odwiedziłem go w klinice. Choroba tak bardzo go wyniszczyła… Nie miałem mu nic do powiedzenia. Cała moja MĄDROŚĆ, wszystko, czego się nauczyłem, z czym się tak obnosiłem, pokazało swoją rzeczywistą wartość. Bzdura… Nie chcę przytaczać tutaj tego, z czym to wszystko wtedy porównałem. Ta śmierć była dla mnie bardzo bolesna, zresztą jak dla wielu naszych przyjaciół.

Była czymś dziwnym…

Miałem też przyjaciela – wierzącego człowieka, który wiele godzin poświęcił na rozmowy ze mną. Zaprosił mnie do kościoła. Poszedłem z nimi w najbliższą niedzielę. Zobaczyłem tam ludzi szczerze modlących się do Boga, tak, jak kto chciał; to siedząc, to stojąc, własnymi, prostymi słowami. Zamknąłem oczy i zacząłem wylewać przed Bogiem wszystko, co leżało mi na sercu. Były to słowa pełne bólu, żalu i goryczy. Popłynęły łzy… I  wydarzyło się coś bardzo dziwnego. Bez mojego udziału, bez starań i zabiegów z mojej strony spłynął do mojego wnętrza pokój. I to bardzo dziwny pokój. Czułem bardzo wyraźnie, że jest to dar od „Kogoś”. Nie wypracowałem go poprzez medytację, czy jakąś inną technikę, zresztą nie potrafiłbym. To była zupełnie inna jakość.

Po paru miesiącach zachęcony przez mojego przyjaciela i świadectwo drugiego znajomego, byłego hippisa, którego Bóg uzdrowił ze śmiertelnej choroby, trafiłem ponownie do kościoła. Spodobała mi się forma, w jakiej głoszone było Słowo Boże. Mówił je człowiek taki jak ja, ubrany jak ja, i mówił słowami, jakimi i ja mówię na co dzień. Mówił na dodatek o sprawach, które i ja przeżywałem codziennie i o tym jak Jezus mu w tym pomaga. Myślałem wtedy: Ooo! To tak po prostu? To tak zwyczajnie żyje się z Bogiem?

Zaintonowano pieśń i ludzie zaczęli śpiewać. W słowach i w sposobie, w jaki to robili, słychać było wdzięczność i miłość.  Zamknąłem oczy i Bóg zaczął pokazywać mi moje życie… Nie było to coś, z czego mógłbym być dumny. Zdałem sobie sprawę, że nie potrafię sam poukładać swojego życia, nie potrafię sam nim kierować. Potrzebowałem pomocy. Uświadomiłem sobie własną bezsilność. Nie byłem sam bogiem. Potrzebowałem prawdziwego Boga, kochającego Boga. Na wezwanie: „Czy są na tym miejscu osoby, które chcą przyjąć Jezusa, jako swojego Pana i Zbawiciela?” moją odpowiedzią było „Tak”, choć nie było to dla mnie proste. Przecież to On miał się stać odtąd Panem w moim życiu. Nie JA. Jednak, czy miałem wyjście? Czując Bożą miłość i mając przed oczami świeży obraz mizeroty mojego życia, powiedziałem – Tak, wierzę, że Jezus jest Synem Bożym i umarł za moje grzechy, uznaję Go Panem mojego życia!

Nie wiedziałem, że noszę na sobie tak wielki wór z kamieniami… Co za ulga… Co za wolność! Jezus w tym momencie stał się moim Zbawicielem. Zdjął ze mnie tak olbrzymi balast. Poczułem olbrzymią radość, popłynęły łzy. To puste miejsce we mnie, po tylu latach poszukiwań zamieszkał  Ten, który powiedział: Oto stoję u drzwi i kołaczę; jeśli ktoś usłyszy głos mój i otworzy drzwi, wstąpię do niego i będę z nim wieczerzał, a on ze mną.

deeo

Szkoła Biblijna on-line – 05.03 Aniołowie

  • Aniołowie są bardzo aktywni w Biblii i są używani przez Boga jako posłańcy, wojownicy i sługi. Słowo „anioł” pochodzi z greckiego słowa „angelos”, które oznacza „posłaniec”.
    Aniołowie są duchowymi istotami, bez ciała i kości, niemniej mają widocznie zdolność do pokazywania się w ludzkiej formie (Rdz. 19:1-22). Aniołowie mają liczne funkcje: wielbią Boga (Ps. 103:20), służą jako posłańcy (Łuk 1: 11-20; 26-28; Łuk 2:9-14), zajmują się ludźmi (Ps. 91:11-12) i czasami są narzędziami Bożego sądu (Mat. 13:49-50).
  • Biblii mówi nam, że Bóg stworzył aniołów, i że w jakiejś odległej przeszłości nastąpił w niebie bunt i wielu aniołów upadło. Najwidoczniej, byli wybrani aniołowie, którzy nie upadli (1 Tym 5:21). Biblia mówi, że aniołowie zostali stworzeni przez Chrystusa (1: 16), że wykonują one wolę Bożą (Ps. 103:20; Mat. 6:10), czczą Boga i Chrystusa (Fil 2:9011; Hebr. 1:6), są mądre (2 Sam. 14:20), potężne (Ps. 103:20), święte (Mat. 25:31) i niezliczone (Hebr. 1:6). Niemniej, aniołów nie można czcić (Kol 2:18, Obj. 19:10; 22:9), ponieważ są stworzeniami.

Czy są różnego rodzaju aniołowie?

  • Najwidoczniej istnieją różnego rodzaju aniołowie, o rożnych cechach charakteru i rolach, jak: cherubini, serafini i archaniołowie. Może być również i tak, że istnieją „moce” i „zwierzchności”, które dalej opisują szeregi anielskiej rzeczywistości, lecz to jest dyskutowane. Niemniej, ja skupię się na trzech głównych grupach.
  1. „Jego orszak stanowiły serafy, z których każdy miał po sześć skrzydeł, dwoma zakrywał swoją twarz, dwoma zakrywał swoje nogi i na dwóch latał. (Iz. 6:2)

    1. Wielbiły Boga (Iz 6:3).

    2. Słowo „serafin” (l. pojedyncza seraf) prawdopodobne tłumaczenie „ognisty” i prawdopodobnie ma swoje źródło w ognistej symbolice często towarzyszącej Obecności Boga (por. Ez. 1:27)

  2. „I tak wygnał człowieka, a na wschód od ogrodu Eden umieścił cheruby i płomienisty miecz wirujący, aby strzegły drogi do drzewa życia”. (Rdz. 3:24) patrz również Wyj. 25:18-22; Hebr. 9:5

    1. Zazwyczaj Cherubini są przedstawiani ze skrzydłami, stopami i rękami, lecz są również opisywane w różnych formach jako mające dwie (Ez. 41:18), a nawet cztery twarze (Ez. 10:21).

    2. Cherubini byli uważani za anioły, które strzegą świętych rzeczy. W Księdze Rodzaju 3:24 strzegli drzewa żywota. Były nad arką przymierza na tronie łaski (1 Sam. 4:4). Patrz również Ps. 80:1; 99:1

    3. Postacie Cherubinów były wyszyte na zasłonie świątyni (Wyj. 26:31; 2 Kron 3:7) i zdobiły świątynię Salomona (1 Król. 6:26 i n.).

  3. „Gdyż sam Pan na dany rozkaz, na głos archanioła i trąby Bożej zstąpi z nieba; wtedy najpierw powstaną ci, którzy umarli w Chrystusie (1 Tes. 4:16).

    1. Słowo „anioł” nie znajduje się w ST. Odniesienie do archanioła Michała pojawia się tylko w 1 Tes. 4:16 oraz Jud. 9. Jednak, Gabriel, jest uważany za anioła, pojawiającego się zarówno w Starym jak i Nowym Testamencie. W ST jest to Dn 8:15-26 i 9:21-27, a w NT jest wspomniany w Łuk 1:11-20, 26-28. Wydaje się, że jest to anioł posłaniec.

    2. Z drugiej strony, Michał, jest archaniołem, który wydaje się być aniołem wojownikiem (Obj. 12:7), który walczy (Dn 10:13,21; 21:1).

    3. nteresujące są uwagi w Rzym 8:38, Ef. 1:21 oraz Kol 1:16, gdzie jest używane słowo „zwierzchności”. W grece to słowo posiada przedrostek „arche” sugerujące archanioła. Niektórzy sądzą, że oznacza to występowanie pewnej hierarchii aniołów, jak to sugeruje 1 Ptr. 3:22: ..
      który wstąpił na niebiosa, siedzi na prawicy Bożej, a poddani mu są aniołowie i zwierzchności, i moce.

    Co Biblia mówi o upadłych aniołach?

Oczywiście są jeszcze upadłe anioły. Lucyfer, inny archanioł, zbuntował się przeciwko Bogu i stał się diabłem. Oto często cytowane wersety w odniesieniu do złego:

Izajasz 14,12
O, jakże spadłeś z nieba, ty, gwiazdo jasna, synu jutrzenki! Powalony jesteś na ziemię, pogromco narodów!

14,13
A przecież to ty mawiałeś w swoim sercu: Wstąpię na niebiosa, swój tron wyniosę ponad gwiazdy Boże i zasiądę na górze narad, na najdalszej północy.

4,14
Wstąpię na szczyty obłoków, zrównam się z Najwyższym.

Większość naukowców zgadza się co do tego, że jedna trzecia aniołów popadła w grzech i stała się demonami:

12,3
I ukazał się drugi znak na niebie: Oto ogromny rudy smok, mający siedem głów i dziesięć rogów, a na jego głowach siedem diademów;

12,4
a ogon jego zmiótł trzecią część gwiazd niebieskich i strącił je na ziemię. …

W przyszłości, upadłe anioły zostaną osądzone:

  • Mat. 25,41 Wtedy powie i tym po lewicy: Idźcie precz ode mnie, przeklęci, w ogień wieczny, zgotowany diabłu i jego aniołom.

  • 2 Ptr. 2,4
    Bóg bowiem nie oszczędził aniołów, którzy zgrzeszyli, lecz strąciwszy do otchłani, umieścił ich w mrocznych lochach, aby byli zachowani na sąd;
    .

  • Judy 1:6
    aniołów zaś, którzy nie zachowali zakreślonego dla nich okręgu, lecz opuścili własne mieszkanie, trzyma w wiecznych pętach w ciemnicy na wielki dzień sądu;

  • Obj. 2:9
    I zrzucony został ogromny smok, wąż starodawny, zwany diabłem i szatanem, który zwodzi cały świat; zrzucony został na ziemię, zrzuceni też zostali z nim jego aniołowie.

Bez względu na to jaki masz pogląd na aniołów nie można uciec od tego, że Biblia wspomina o nich bardzo często, i że są bardzo poważnie używani przez Boga do wykonania Jego woli.

——————–

Stary duchowny pracował w nocy nad kazaniem dla swego małego zboru. Jego niesympatyczna żona drwiła z niego, że tyle czasu spędza nad posłaniem, które tak niewielu będzie doceniało. Ten sługa odpowiedział jej: “Zapominasz o tym, moja droga, jak wielka będzie moja publiczność!” Jeśli aniołowie spoglądają to nic na świecie zrobione dla Chrystusa nie jest błahe.

_____________
1. Achtemeier, Paul J., Th.D., Harper’s Bible Dictionary, (San Francisco: Harper and Row, Publishers, Inc.) 1985.

продвижение

Szkoła Biblijna on-line – 05.02 Stworzenie.

Boże stworzenie jest całkowicie wolnym dziełem Jego woli. Nie jest to coś, do czego Bóg został zmuszony czy co musiał zrobić. Bóg stworzył wszechświat i wszystko co istnieje a jest tak dlatego, że po prostu tak zdecydował.

Stworzenie jest zarówno zależne od Boga jak i oddzielne od Boga. Bóg nie jest częścią stworzenia i stworzenie nie jest częścią Boga. Stworzenie nie jest rozszerzeniem Bożej natury. Stworzenie jest oddzielne od Boga.

Bóg stworzył wszechświat z niczego. Nie oznacza to, że istniała lub istnieje substancja zwana „nic”, której Bóg użył do stworzenia wszechświata. Znaczy to raczej, że Bóg spowodował istnienie wszechświata przez wysiłek swej woli. Nie wiemy jak to zostało zrobione, tylko Bóg to wie.

Gdy Bóg stworzył wszechświat spowodował istnienie czasu, fizycznej rzeczywistości, praw ruchu, energii itd. To wszystko zostało zorganizowane zgodnie z Bożym zamiarem i zaprojektowane tak, abyśmy mieli uporządkowany i bezpieczny wszechświat na mieszkanie. Bóg umieścił we wszechświecie galaktyki, i systemy słoneczne w galaktykach. Oczywiście, nasz system słoneczny jest jedynym, w którym istnieje życie. Niektórzy mogą uważać, że życie istnieje gdzieś tam, lecz niewiarygodnie skomplikowany genetycznie materiał, który daje życie jest tak wielki, że życie nie może się ukształtować przez przypadkowe zmiany we wszechświecie. (Więcej na temat będzie w częście dotyczącej ewolucji).

Bóg stworzył życie i umieścił je na Ziemi. Wydarzenia zapisane w Księdze Rodzaju w rozdziałach pierwszym i drugim są opisane dokładnie.

Wiek Ziemi
W chrześcijańskich kręgach panują różne opinie co do wieku Ziemi. Niektórzy wierzą, że wspomniane w pierwszym rozdziale Księgi Rodzaju sześć dni literalnie oznacza 24-godzinne dni. Inni zajmują inne stanowisko uważając, że te sześć dni to okres dłuższy. Mamy zatem stanowiska mówiące o młodej Ziemi i starej Ziemi, jeśli chodzi o jej wiek. Generalnie wierzący w młody wiek Ziemi utrzymują, że jest to okres mniej niż 10.000 lat. Druga strona utrzymuje, że mogą to być dziesiątki tysięcy lat, a może nawet miliony, a czasami nawet miliardy. Jednym ze sposobów używanych przez chrześcijan do określenia wieku ziemi jest wykorzystanie genealogii znajdujących się w Starym Testamencie, przyjęcie wieku ludzi opisanych tam i posuwanie się w czasie wstecz. Zrobił to arcybiskup Ussher, który doszedł do daty stworzenia około 4004 przed Chrystusem. Niemniej, nie może to być godny zaufania sposób datowania wieku Ziemi, skoro genealogie w Biblii czasami mają przerwy.
W 1 Krn 3:10-12 i Mat 1:8-9 możemy dostrzec różnice w genealogiach tych samych ludzi. Przerwy są często zamierzone, skoro ci ludzie, którzy byli ważni dla celu danego zapisu zostali włączeni, a inni nie.

Aktualna teoria ewolucji stwierdza, że ludzie ewoluowali w wyniku procesu trwającego kilka milionów lat. Oczywiście, nie jest to właściwe podejście. Ewolucjoniści używają wiele przesądów, którymi strzegą sposobów interpretowania dat na korzyść swojej teorii. Biorąc pod uwagę to, że wszystkie tzw. „skamieliny przodków człowieka” można zmieścić na jednym stole, oraz że istnieją konsekwentne i duże przerwy w skamielinach między każdą grupą zwierzęcą to nietrudno dostrzec to, że ci, którzy nie służą żywemu Bogu, użyją każdego dowodu po to, aby promować teorie, odrzucającego Boże stwórcze dzieło, nawet pomimo braku dowodów na makro ewolucję (są to zmiany w systemie biologicznym na ogromna skalę na przestrzeni milionów lat, gdzie organizmy zmieniły się w zupełnie inne formy).
Niemniej wydaje się, że są silne naukowe dowody na starszy wiek Ziemi; ponad 10.000 lat. Oczywiście, wiele z tych metod datowania używanych do określenia wieku
Ziemi również jest dyskutowanych, lecz wydaje się, że Ziemia może być równie dobrze całkiem stara.

Bez względu na to, które stanowisko zajmujesz, czy to młodej czy starej Ziemi, oba są dla chrześcijan dobre. Proszę zrozumieć, że nie jest zadaniem tego internetowego kursu przekonywania kogokolwiek do jednego stanowiska. Argumenty za i przeciw starej Ziemi często są bardzo szczegółowe i czasami skomplikowane.
Każda strona ma oponentów, którzy są bardzo pewni swojej racji i bronią jej bardzo dobrze. Ponieważ jest miejsce na dyskusje i debaty w tej dziedzinie, pozostawiamy tą kwestię otwartą.

Duchowe stworzenie

Stworzenie składa się zarówno z duchowej jak i fizycznej rzeczywistości. Z łatwością dostrzegamy fizyczny wszechświat wokół nas. Gdy spojrzymy w górę na niebo, możemy zobaczyć gwiazdy i wiemy, że wszechświat jest o gromy, a nawet niepojęty. Podobnie, istnieje duchowa rzeczywistość, która jest ogromna. Niestety nie możemy zobaczyć duchowej rzeczywistości. Nie możemy zobaczyć aniołów, zwierzchności, mocy i walk między siłami dobra i zła, lecz struktury bardzo wyraźnie informują nas o tym, że taka duchowa rzeczywistość istnieje.

Ef. 6,12
Gdyż bój toczymy nie z krwią i z ciałem, lecz z nadziemskimi władzami, ze zwierzchnościami, z władcami tego świata ciemności, ze złymi duchami w okręgach niebieskich.
1 Ptr. 3,22
który wstąpił na niebiosa, siedzi na prawicy Bożej, a poddani mu są aniołowie i zwierzchności, i moce.
2 Kor. 4,4
w których bóg świata tego zaślepił umysły niewierzących, aby im nie świeciło światło ewangelii o chwale Chrystusa, który jest obrazem Boga.

Zastosowanie

Ponieważ wierzymy, że Bóg stworzył wszechświat w uporządkowany sposób to możemy ufać, że On ma jakiś cel dla Swego stworzenia. Wiemy, że to dla Jego chwały zostaliśmy stworzeni, lecz wiemy również, że Bóg kocha nas i ze względu na nasze potrzeby stworzył uporządkowany fizyczny świat, abyśmy w nim zamieszkali.
Podobnie, musimy być świadomi tego, że w duchowej rzeczywistości są zarówno demoniczne jak i dobre, anielskie, moce, które są w stanie wojny ze sobą, i że Bóg stworzył nawet tam dla nas zabezpieczenie. Oczywiście, siły demoniczne zostaną  całkowicie pokonane, co zostało zagwarantowane przez krzyż Chrystusa. Jednak dopóki nie nastąpi całkowite ich zniszczenie, musimy być świadomi tego, że znajdujemy się w trakcie duchowej walki i duchowego ataku. Gdy będziesz uczył się
Bożego Słowa, żył nim i głosił je to musisz być gotów do modlitwy, aby stanąć twardo przeciwko demonicznym mocom.

——————–

Odległość między naszą galaktyką a następną najbliższą wynosi 1.500.000 lat świetlnych. Jest to odległość jaką światło pokonuje w ciągu półtora miliona lat poruszając się z prędkością 300.000 kilometrów na sekundę. Jest to tak wielka odległość, że gdyby każdy mężczyzna, kobieta i dziecko w USA miało bibliotekę, w której
znajdowało by się 65.000 woluminów i gdybyśmy zebrali wszystkie te książki
i zdecydowali się na umieszczanie po jednej literze z książki co 1.5 km (tzn.
Gdyby pierwszym wyrazem z pierwszej książki było „oto” to umieścilibyśmy „o” na pierwszej mili, „t” na drugiej, następne „o” na trzecie, po czy zostawili jedną milę wolną i zaczęli stawiać litery z następnego wyrazu, aż do końca książki) to zanim skończylibyśmy podróż wykorzystalibyśmy wszystkie litery ze wszystkich książek z tych bibliotek i musieli poprosić o więcej. A jest to odległość tylko do naszej najbliższej galaktyki. Cały znany wszechświat ma około 8 – 10 miliardów lat świetlnych długości.

продвижение

Szkoła Biblijna on-line – 05.01 Cel stworzenia.

Podstawowym celem stworzenia jest gloryfikacja Boga.

Księga Izajasza 43:7 mówi tak:
Iz. 43,7
Wszystkich tych, co noszą moje Imię, tych, których stworzyłem na moją chwałę; tych, których sam uczyniłem i są moim dziełem.
Stworzenie wszechświata ma na celu pomieszczenie nas, którzy jesteśmy dla Bożej chwały. Również my zostaliśmy stworzeni po to, abyśmy wykonywali dobre uczynki, które zostały dla nas przygotowane:
Ef. 2,10
Jesteśmy bowiem dziełem Bożym; to Bóg w Chrystusie Jezusie stworzył nas, byśmy pełnili dobre uczynki, przygotowane zresztą u Boga od dawna do spełniania przez nas.
Stworzenie ukazuje nam to, że:
Bóg jest nieskończenie potężny i nieskończenie mądry. Wszechświat jest niezrozumiale ogromny i zawile zorganizowany. Stworzenie go mogło być dokonane tylko przez Istotę, która przewyższa zakres i głębokość samego wszechświata. Ponieważ wszechświat jest tak starannie zaaranżowany, na tak ogromnie wielka skalę, więc my również musimy dojść do wniosku, że mądrość Boża jest ogromnie głęboka.
Bóg nie stworzył świata dlatego że był sam. Samotność byłaby niedostatkiem Bożej natury, lecz skoro Bóg jest doskonały to nie może być samotny. Co więcej, natura Trójcy, trzech osób w Bogu zaspakaja wszelkie towarzyskie potrzeby Boga. Od wieczności była społeczność w Bogu, w jednej istocie Bożej, która jest doskonała i wiecznie samowystarczająca.
Bóg stworzył wszechświat, aby mieć istoty, z którymi mógłby mieć społeczność. Mogło by się wydawać, że ta społeczność jest manifestacją natury miłości. Widzimy, że naturą miłości jest dawanie.

Ewangelia Jana 3: 16 mówi tak:
„Ponieważ Bóg tak umiłował świat, że Syna swego jednorodzonego dał…”
Zwróć uwagę na to, że to dawanie nastąpiło z powodu Bożej miłości, a co lepszego Bóg może dać niż Siebie samego w ofierze jak i dla społeczności. Ci z nas, którzy są rodzicami mogą odnieść się do tego lepiej. Kochamy nasze dzieci i dlatego pragniemy im dawać. Nie jest to nasza słabość, a raczej jest to wypełnienie natury miłości, samo-ofiarowanie, dawanie, społeczność. Zatem spokojnie powiedzieć, że Bóg stworzył wszechświat, abyśmy mogli żyć w nim i aby Bóg mógł mieć społeczność z nami.
1 Kor. 1,9
Wierny jest Bóg, który was powołał do społeczności Syna swego Jezusa Chrystusa, Pana naszego.
1 Jn 1,3
co widzieliśmy i słyszeliśmy, to i wam zwiastujemy, abyście i wy społeczność z nami mieli. A społeczność nasza jest społecznością z Ojcem i z Synem jego, Jezusem Chrystusem.

поискового продвижение

Widzieć piękno kościoła

Trudno jest dziś twierdzić, że kościół nie jest zniekształcony. Ciało Chrystusa przeznaczone do tego, aby być Jego czystą, lśniącą Oblubienicą, często jest słaby i chory.

Chłopiec został straszliwie zniekształcony w wyniku porodu. Trudno było patrzeć na jego zniszczoną twarz. Serce matki zostało nagle złamane widokiem i złymi słowami. Gospodarz TV programu zapytał jej:

– Kiedy patrzysz na swego syna, co widzisz?

Ze łzami spływającymi po twarzy odpowiedziała:

– Widzę pięknego chłopca.

Nie była ślepa na jego deformację, lecz mocno postanowiła patrzeć ponad ciało syna. Zdecydowała patrzeć na niego oczyma miłości. Ostatnio słyszałem ostre słowa krytycyzmu wobec kościoła. Wiele kościołów jest straszliwie podzielonych, beznadziejnie bezpłodnych i bez ratunku prowadzonych na manowce. Pewien emerytowany pastor był zły na kościół widząc każda nowość jako zwiedzenie i destrukcję. Młody człowiek, który deklaruje chodzenie z Jezusem, gardzi kościołem, który jest jego zdaniem niedostosowany, pełnym hipokryzji a nawet głupi.

Problem w tym, że muszę zgodzić się wieloma krytycznymi punktami. Trudno jest dziś twierdzić, że amerykański kościół nie jest zniekształcony. Ciało Chrystusa przeznaczone do tego, aby być Jego czystą, lśniącą Oblubienicą, często jest słaby i chory.

Spójrzmy na dowody. Niektóre kościoły są dziś rozrywane przez walki, a prawdziwie zjednoczonych kościołów jest zawstydzająco mało. Zbyt wielu chrześcijan ignoruje nauczanie Słowa Bożego a skoro Biblia jest ignorowana kościół dryfuje na rozhuśtanym morzu zwiedzenia jak statek bez steru czy kotwicy.

Ciało Chrystusa jest zbyt często również nieczyste. Rozwody są niemal tak samo powszechne jak w świecie. Niewiele jest tego, co odróżnia życie wielu odkupionych od zgubionego świata. Mnóstwo kościołów zatraciło swój cel. Zostaliśmy powołani do tego, aby być solą i światłem w rozpadającym się, ciemniejącym świecie, aby czynić uczniów z tych, którzy w nim żyją, lecz często jesteśmy rozpraszani i kościół Jezusa Chrystusa staje się bardziej klubem socjalnym niż ewangelizacyjną armią. Nawet jeszcze nie wspomniałem o materializmie, rasizmie i innych poważnych sprawach. Trudno zaprzeczyć, że kościół daje swoim krytykom zbyt wiele amunicji, lecz jest coś, o czym krytycy zapominają, a o czym nam zapomnieć nie wolno. Bez względu na to jak bardzo zniekształcony jest kościół Jezusa Chrystusa, ciągle jest to kościół Jezusa Chrystusa.

To jest Jego ciało, odkupione Jego krwią, zbudowane Jego rękoma i podtrzymywane Jego mocą. Jezus patrzy na Swój kościół oczami miłości. Jego kościół może być chory i źle funkcjonować, lecz Jezus kocha go – z całego serca. Ciągle jest zbyt wcześnie, aby zrezygnować z niego. Przez 2000 lat podlegał wpływom fałszywych nauczycieli, wrogich despotów, wewnętrznej cielesności i kapryśności. Jezus powiedział: “Na tej skale wybuduję mój kościół”. Pan nigdy zdania nie zmienia i zawsze dociera do celu. Jezus patrzy na nas oczyma miłości, podobnie jak ta matka. Lecz jest pewna różnica. Matka kocha swoje dziecko, lecz nic nie jest w stanie zrobić wobec jego stanu – Jezus dysponuje wszelką mocą. On pracuje nad oczyszczeniem Ciała, wzmocnieniem, uzdrowieniem i umocnieniem go. Pan nigdy nie rezygnuje i nigdy nie męczy się tą pracą. On nigdy nie porzuca Swojego suwerennego celu.

My jesteśmy ciałem Chrystusa – Chrystusa ręką, Jego nogami, głosem. Z przyczyn, które są daleko poza moim zrozumieniem, Bóg zdecydował się na pracę w tym świecie poprzez kościół.

My jesteśmy Jego planem A. On nie ma planu B.

Przyjmijmy zatem do wiadomości to, że kościół nie jest taki jaki powinien być, czy mógłby być, lecz nigdy nie pogardzaj kościołem Żywego Boga. On kocha Swój kościół i nigdy z niego nie zrezygnuje. On widzi piękna oblubienicę, jaką pewnego dnia będzie, bez względu na obecny stan spraw. Prośmy Boga o to, aby dał nam oczy Chrystusa, gdy patrzymy na kościół. Możemy zauważać jego niepowodzenia, choroby, dysfunkcję, lecz musimy patrzeć ponad nimi oczyma wiary. Cudowną nowiną jest to, że nie jesteśmy określeni przez naszą przeszłość czy nawet teraźniejszość, lecz przez przeznaczenie wyznaczone nam przez Boga. Dla kościoła to przeznaczenie to piękno, połysk i czystość. Dostrzegasz to? Czy widzisz piękno kościoła, pomimo jego zniekształcenia? Jest zbyt wcześnie, by zrezygnować z kościoła Jezusa Chrystusa. Pan nadal pracuje i On dokończy tego dzieła – On sprawi, że kościół będzie dokładnie taki, jakiego On pragnie. Pośród tej niedoskonałej teraźniejszości nigdy nie zapominajmy o wspaniałej przyszłości błyszczącej Oblubienicy Chrystusa!

David L. Miller


сайта

Przekleństwa 09 – Trojański Koń legalizmu.

Sapp George

Historia Trojańskiego Konia zdaje się pasować do obecnej sytuacji Kościoła.

Jest to mądry sposób na to, aby przeciwnik dał ci do przyjęcia coś, co ostatecznie zniszczy cię. Koń Trojański wydaje się być wspaniałym darem, lecz faktycznie jest środkiem służącym do pokonania ciebie. Wierzymy, że diabeł w mądry sposób wprowadził co najmniej trzy Trojańskie Konie legalizmu do Kościoła.

Przede wszystkim, nauczanie o Podatności na przekleństwa wydaje się być wprowadzeniem Kościoła na nowy poziom uchwycenia Zakonu Mojżeszowego poprzez syntezę Starego i Nowego Przymierza. Dodatkowo, Nowe Przymierze jest tam subtelnie prezentowane jako bardzo słabe i płytkie. W tym nauczaniu bez wiary, nasz Pan, Jezus Chrystus, władca wszechświata nie wydaje się być w stanie ochronić nas przed przekleństwami sług diabła czy nawet bezwiednych słów zwykłych ludzi. Ponieważ książka ta właśnie o tym problemie mówi, nie będziemy już tego dalej rozwijać. Po drugie, wydaje się również, że jest to nowy skok zamieszania w sprawie tego, czy kultura żydowska jest odkupieńcza. Chrześcijanie z pogan w wielu miejscach wydają się usiłować osiągnąć starożytne formy kulturalnej żydowskości, tak jakby kultura był czymś nadrzędnym i odkupieńczym wobec innych kultur.

Dęcie w baranie rogi, śpiewanie hebrajskich pieśni z tekstami o Mesjaszu, noszenie modlitewnych szali, używanie starotestamentowego imienia Jahwe i zwracanie się do Chrystusa jako Jeszui, zamiast Jezus to wszystko jest niewinne dopóki Chrześcijanie nie myślą, że jest to w jakiś sposób bardziej sprawiedliwe i godne przyjęcia niż inne formy chrześcijańskiej praktyki.

Te niewinne praktyki mogą być niemądre.

Trojański Koń legalizmu zaczyna chwytać się Zakonu Mojżeszowego i tym samym wchodzić pod obejmujące wszystko przekleństwo tegoż Zakonu. Wydaje się, że łatwo zapominamy o tym, że Jezus był odrzucony przez większość ówczesnych Żydów. Ich kultura, żydowskość, nie prowadzi do wiary w Chrystusa. Z drugiej strony, poganie pierwszego wieku, którzy nie uchwycili się żydowskości znajdowali wiarę w Chrystusa w milionach. Bóg nie wymaga ani nie oczekuje od nas, abyśmy stali się żydowscy, aby być w pełni Jego synami czy córkami. To może być niewiara lub brak poczucia bezpieczeństwa, co prowadzi niektórych w stronę myślenia, że coś więcej poza ofiarą Chrystusa jest im potrzebne, aby być całkowicie zaakceptowanym przez Ojca. Uchwycenie się kulturalnej żydowskości nie zbliży nas do Boga. Nie spowoduje, że będziemy bardziej autentycznymi wierzącymi w Chrystusa. Niemniej, może to być, coś co zarządził diabeł. Mała pozostałość legalizmu pozostawi całą bryłę i sprowadzi na nas wszechogarniające przekleństwo Zakonu.

Po trzecie, najbardziej powszechnym sposobem w jaki wierzący wprowadzają Trojańskiego Konia Legalizmu do swego życia jest praktyka płacenia dziesięciny z ich dochodów. Obietnica finansowego błogosławieństwa i traktowanie przekleństwem z Malachiasz 3 w „schrystianizowanej” wersji zwiodło miliony Chrześcijan. Jest to najbardziej rozpowszechniona legalistyczna praktyka we współczesnym Kościele.

Niestety nie jesteśmy w stanie w pełny sposób zbadać praktyki chrześcijańskiego dawania dziesięciny z dochodów w tej książce. Tutaj po prostu chcemy dać czytelnikowi kilka rzeczy do przemyślenia. Zwyczajnie wyłożymy fakty na temat dziesięciny, bez wchodzenia w dyskusję. Autor napisał trzy książki na temat nowotestamentowych finansów. Jedna z nich zajmuje się sprawą dziesięciny bardzo szczegółowo. Część materiału tego rozdziału jest zaczerpnięta z tamtej książki. Bardzo zachęcamy każdego, kto płaci dziesięcinę do przeczytania książki autora pt.: „Dzieci są wolne”.Przywództwo kościoła często jest wprawiane w zakłopotanie jeśli chodzi o dziesięcinę, a zatem Boży lud również. Jednak wielu nie zdaje sobie z tego sprawy dopóki nie zaczną solidnie studiować Biblii na własny użytek. Podobnie jak w przypadku wielu innych rzeczy szczegóły są ważne. Każdy, kto szczerze używa zasad interpretacji i uważnie studiuje Biblię może poznać prawdę o dziesięcinie. Niemniej, czasami możemy arogancko wierzyć, że znamy prawdę, ponieważ słyszeliśmy tak wielu liderów wyrażających swoje poglądy tak często.

Niemniej jednak historia pokazuje, że w większości przywódcy kościoła mylili się w wielu ważnych sprawach i nie chcieli poddać rewizji swoich poglądów. Często sprzeciwiali się tym, którzy zostali posłani przez Boga jako reformatorzy. Opierali się poznaniu prawdy w tych sprawach, co do których uważali, że rozumieją. Trzy główne poglądy na temat dziesięciny są poniżej pokrótce streszczone. Twierdzenia każdego z nich nie będą szczegółowo omawiane w tym rozdziale, są tutaj po prostu wyrażone. To, co można znaleźć na poparcie i na sprzeciw każdego z tych trzech poglądów jest bardzo szczegółowo omówione w książce autora The Children are Free (Dzieci są wolne).

Te trzy punkty widzenia mogą być wyrażone jako: nauczanie o obowiązku dawania dziesięciny, nauczanie o wolności w dawaniu, oraz nauczanie o dziesięcinie jako standardzie.

Nauczanie o obowiązku dawania dziesięciny

To nauczanie posiada następujące myśli i twierdzenia jako podstawy swego nauczania w kościołach na całym świecie.

  • Dziesięcina jest obowiązkową biblijną praktyką, która jest nauczana w Starym jak i Nowym Testamencie.
  • Praktyka płacenia dziesięciny jest uzasadniona przez kilka przykładów, które miały miejsce przed nadaniem Zakonu Mojżeszowego w wielu miejscach i samego Jezusa.
  • Płacenie dziesięciny nie jest wyrazem zachowywania prawa, ponieważ jest objawione przed Zakonem jako uniwersalne prawo.
  • Fakt, że Nowy Testament niemal milczy na temat dziesięciny dowodzi tego, że jest to uniwersalna prawda nie wymagające dalszego uzasadniania.
  • Zasada dawania pierwocin Bogu jest przenoszona w NT uzasadniając dziesięcinę.
  • Gdy płacimy dziesięcinę do Kościoła, faktycznie płacimy dziesięcinę Arcykapłanowi Jezusowi Chrystusowi.
  • Dziesięcina ma być przeznaczona na wspieranie służb w Kościele, podobnie jak dziesięcina była używana na wspieranie Lewitów i kapłanów ST.
  • Poza płaceniem dziesięciny Bóg oczekuje od nas, abyśmy dawali dary na inne sprawy i jałmużnę ubogim.
  • Gdy wypełnimy obowiązek dawania dziesięciny, darów i jałmużny to możemy wtedy oczekiwać finansowego błogosławieństwa oraz innych błogosławieństw od Boga.
  • Jeśli tego obowiązku nie dopełnimy wchodzimy pod przekleństwo i będziemy doświadczać co najmniej finansowych trudności.
  • Kościół nie może wypełnić swojej misji na Ziemi jeśli jego członkowie nie będą wiernie płacić dziesięciny.
  • Jest wielu chrześcijan, którzy mają powodzenie w wyniku płacenia dziesięciny.

Zbyt wielu z nas dobrze zna te twierdzenia o dziesięcinie. Jest to tradycyjnie nauczane w wielu religijnych kręgach współcześnie. Niemniej, współczesne nauczanie o dziesięcinie może być wyrażane bardziej łagodnie czy ostro niż to, co powyżej. Na przykład idea przekleństwa z trzeciego rozdziału Malachiasza może być nieco zmieniona w pewnych nauczaniach. Idea błogosławieństwa za dziesięcinę jest za to rzadko zmieniana. Przyglądniemy się temu punktowi widzenia w szczegółach. Było do podstawowy punkt widzenia na jaki był narażony w publicznym nauczaniu kościoła autor przez ponad 30 lat członkostwa. Jest znacznie bardziej popularne w konserwatywnych, ewangelicznych, zielonoświątkowych i charyzmatycznych kościołach Płn. Ameryki.

 Rozdział 10

раскрутка

Męskość bez narcyzmu

Zwykle u homoseksualisty (mężczyzny) jest wysoka dawka narcyzmu. Proces zmian i wzrostu w męskości wymaga pewnej koncentracji na sobie, co może przyczynić się do narcyzmu.
Niemniej jednak, jest sposób na to, aby sprzeciwić się temu a nawet stać się mniej skoncentrowanym na sobie w miarę jak Pan uzdrawia nas.

Mężczyzna jest najzdrowszy i najbardziej pociągający wtedy, gdy jest skierowany na zewnątrz, gdy ma niewielką świadomość siebie. Jest zwrócony ku światu, ku innych i, miejmy nadzieję, ku Boga. Świat jest radosnym wyzwaniem, czymś, co zarówno należy pokonywać jak i radować się. Jego brak skrępowania przyciąga do niego ludzi.

Ci z nas, który odczuwają deficyt męskości, przez skupienie się na swoich brakach, są skierowani do wewnątrz, nadmierne zainteresowani naszym wyglądem, tym jak jesteśmy przyjmowani przez innych, jak wypadamy wobec innych mężczyzn.
W swej walce, aby być mężczyzną manifestujemy kierunek do wewnątrz, co jest całkowitą antytezą zdrowej męskości.

Pod tym względem, nie jesteśmy jak nastoletni chłopcy usiłujący dowieść swej męskości, lecz jak małolaty tak skoncentrowani na normalnych stopniach rozwoju, że oczekujący na to, że będą one dostrzegane, a nawet pochwalane.

Niestety, wielu mężczyzn, którzy nie mają homoseksualnego wychowania, wydają się nigdy nie wyrastać poza ten poziom. Nieustannie potrzebujący dowodów swej męskości (zarówno dla nich samych jak i dla innych) poszukują wszelkich zewnętrznych manifestacji, które pokazuję, że są mężczyznami: budowanie mięśni, uganianie się za spódniczkami, skrajnie agresywne zachowania. Są całkowicie skupieni na sobie, jednym słowem: są narcystyczni.

Najważniejszą różnicą między homoseksualista a narcystycznym heteroseksualistą jest to, że homoseksualista na jakimś etapie zrezygnował z zaspokajania swej własnej męskości; usiłuje ją wydostać od innych. Narcystyczny heteroseksualista nigdy nie rezygnuje z tego. Jest nieustannie zdeterminowany, aby udowadniać swoją męskość, lecz podobnie jak homoseksualista jest skazany na porażkę. Fakt koncentracji na sobie to, że tak wiele wagi poświęca zewnętrznemu wyglądowi skazuje go na bycie wiecznym nastolatkiem.

W jaki sposób my, którzy zdecydowaliśmy się na wyjście z homoseksualizmu i jesteśmy zdecydowani na bycie się mężczyznami w najprawdziwszym sensie, mamy unikać pułapki narcyzmu?

Homoseksualiści są często wystarczająco narcystyczni. Stereotypowa dla homoseksualistów drobiazgowość – sposobienie się, ubrania – często to ujawniają. Jeden z mężczyzn opowiada, jak jego przyjaciel podzielił się z nim:

  • O, zawsze wiedziałem, że jesteś gejem. Można to było powiedzieć na podstawie umeblowania.

W jaki sposób możemy przebadać i zmierzyć samych siebie – jakie są konieczne kroki, jeśli rzeczywiście chcemy zmian – bez zachowywania czy nawet nasilenia zaabsorbowania sobą?


To trudne, lecz możliwe.


Odkryłem kluczową odpowiedź na ten problem w stwierdzeniu kogoś, kto świeżo przyszedł do naszej służby. Powiedział tak:

  • Męskość jest to coś, co rozdajemy.

Dojrzewamy jako mężczyźni, gdy postrzegamy naszą męskość jako coś czego pragniemy na korzyść innych. Gdy pragniemy męskości po to, aby chronić, bronić, pomagać i służyć, zapewniać bezpieczeństwo inny wtedy wzrastamy jako mężczyźni. I to właśnie praktyka pomagania, ochrony i służenia rozwija naszą męskość.

Wzrastamy jako mężczyźni, gdy postrzegamy naszą męskość jako coś czego pragniemy na korzyść dla innych.

Pewna kobieta, która jest aktywnym członkiem jednej z naszych siostrzanych służb ma poważną mózgową ??? severe cerebral palsy ??? Gdy odwidziałem tą służbę obserwowałem mężczyzn regularnie podnoszących ją, wnoszących do samochodu i wynoszących z powrotem, z wózka inwalidzkiego, sofy… Ich męskość była wspaniale widoczna właśnie w tym akcie pomocy i służenia.

W swej książce And The Ban Palyed On, gej Randy shilts, pomimo, że mógł nie rozpoznawać tego, o czym pisał, podał piekną ilustrację tego. Homoseksualista, bardzo łagodny i pasywny z natury został zrujnowany przez AIDS. Przyjaciółka, która się nim opiekowała w ostatnich miesiącach jego życia była bardzo odważną, agresywną lesbijką. Byli bliskim przyjaciółmi, w rzeczywistości można było dostrzec, że szczerze się kochają nawzajem. Gdy mężczyzna coraz bardziej słabł, było widać jak jego twarda przyjaciółka stawała się coraz bardziej czuła i delikatna. Jej siła zdawała się blaknąć w miarę jak jej miłość dla umierającego coraz głębiej kłuła jej serce. Z jego strony, im bardziej ona stawała się czuła bym bardziej on stawał się silniejszy, pragnąc ją chronić.
Pragnąc osłaniać jej kruche serce stawał się coraz silniejszy. To, co Randy Shilts opisywał to było kształtowanie mężczyzny (i kobiety).

Na konferencji naszej służby Exodus, jeszcze kilka lat temu, w piątki przed zamykającym bankietem prowadziliśmy spotkania, na których fryzjerzy (głownie mężczyźni) robili fryzury oraz makijaże kobietom, dla których taki wyraz kobiecości był przerażający. Przyglądając się mężczyznom, którzy delikatnie i wrażliwie usługiwali tym kobietom zawsze wiedziałem, że jestem świadkiem pięknego wyrazu męskiej siły.

Jezus był największym mężczyzną. Nigdy nie musiał tego udowadniać, lecz jak wyraźnie to okazywał. Uprzejmie rozmawiał z kobietą przy studni, ochraniał życie kobiety złapanej na cudzołóstwie, życzliwie spełnił zachciankę swej matki, gdy prosiła Go by coś zrobił w sprawie brakującego na weselu w Kanie wina, brał dzieci na swoje ramiona – Jego męskość błyszczała wyraźnie. Umycie stóp uczniom dało tym mężczyznom, których wybrał, aby naśladowali Go, przykład męskiej siły kontrolowanej w celu służenia innym.

Gdybym był twórcą reklam to jest jeden taki obrazek, który używałbym przy każdej możliwej okazji, ponieważ jest to obraz, który przyciąga uwagę niemal każdego, mężczyzny, kobiety i dziecka. Jest to obraz młodego spacerującego mężczyzny, który trzyma za rękę malucha, małe dwu, trzy letnie dziecko, chłopca czy dziewczynkę. Symbolizuje to męską siła podporządkowaną jednemu celowi: aby prowadzić i chronić kogoś, kto jest tak bardzo mniejszy i słabszy. Trudno się temu oprzeć. Jest to wyrażeniem Bożego celu dla męskości – służenie innym.

Byłoby wspaniale, gdybyśmy mogli po prostu „być” mężczyznami, lecz przez wiele lat nasze wychowanie powodowało, że było to niemożliwe. Być może nasza kultura uniemożliwiła mężczyźnie być mężczyzną nieświadomie, lecz jest sposób na to, aby świadomość nie obracała się w narcyzm. Chodzi o to, abyśmy żyli zgodnie z zasadą, że nasza męskość to jest coś, co rozdajemy, coś co Bóg stworzył w nas po to, abyśmy mogli używać tego do błogosławienia innych.

Copyright ©
Regeneration, Inc. All rights reserved. Reprinted with permission from Regeneration News.

Alan Medinger is the director of Regeneration, an ex-gay ministry in Baltimore, MD.продвижение