Category Archives: Temat

Tematyka artykułów

Codzienne rozważania_05.09.2016

Hurynowicz_rozwazania

1Tes 5:1-2
A O CZASACH I PORACH, BRACIA, NIE MA POTRZEBY DA WAS PISAĆ. SAMI BOWIEM DOKŁADNIE WIECIE, IŻ DZIEŃ PAŃSKI PRZYJDZIE JAK ZŁODZIEJ W NOCY.

Wśród wierzących w Tesalonice istniał niepokój o los tych,, którzy już umarli. Czy będą oni w gorszej pozycji, kiedy powróci Chrystus? W podobny sposób niektórzy wierzący mogli martwić się o siebie. Gdyby umarli przed przyjściem Chrystusa to czy podobnie jak ci, którzy odeszli wcześniej utraciliby błogosławieństwa przyszłego życia? Dla ludzi żyjących w takim strachu bardzo ważne było poznanie chociażby przybliżonej daty końca świata. Paweł nauczał, ze ci, którzy pozostaną przy życiu, nie będą cieszyć się specjalnymi względami w dniu przyjścia Pana. Jest mało prawdopodobne, aby ktoś potrafił dokładnie podać przewidywany termin nadejścia końca czasów w swoim osobistym kalendarzu. Możemy jedynie powiedzieć, że jest on znacznie bliższy teraz niż wtedy, gdy Paweł pisał te słowa. Próby ustalenia daty są bezcelowe, ponieważ dzień Pański przyjdzie jak złodziej w nocy. Obraz powracającego Zbawiciela, który przyjdzie bez ostrzeżenia jak włamywacz, pochodzi z ust samego Jezusa (Ew. Mat. 24:43). Ma to nas nauczyć, że to wydarzenie zastanie wielu ludzi nieprzygotowanymi.

Pozdrawiam w ten piękny poranek, który dał nam Pan.

Codzienne rozważania_04.09.2016

Hurynowicz_rozwazania

1Tes 4:1-2
A POZA TYM, BRACIA, PROSIMY WAS I NAPOMINAMY W PANU JEZUSIE, ABYŚCIE STOSOWNIE DO OTRZYMANEGO OD NAS POUCZENIA, JAK MACIE POSTĘPOWAĆ I PODOBAĆ SIĘ BOGU, JAK ZRESZTĄ POSTĘPUJECIE,ABYŚCIE TYM BARDZIEJ OBFITOWALI. WSZAK WIECIE JAKIE PRZYKAZANIA DALIŚMY WAM W IMIENIU PANA JEZUSA.

Paweł otwarcie mówi o tym, że jego przyjaciele w Macedonii powinni dążyć do doskonałości w ich chrześcijańskim życiu. Słowa „prosimy i napominamy” pokazują, że jest to sprawą najwyższej wagi. Użycie słowa „przykazania”, które rzadko pojawia się w Nowym Testamencie opisuje rozkazy wydane przez zwierzchników, w tym przypadku przez władzę najwyższą – Boga. Paweł pragnął wzmocnić „otrzymane” wcześniej przez nich pouczenia. Sednem tego wszystkiego była zasada, że Tesaloniczanie powinni żyć tak, aby „podobać się Bogu”. Zadajmy pytanie o to, jak powinien żyć chrześcijanin a otrzymamy bardzo szczegółowe rady obejmujące wszystkie sfery życia z całą ich złożonością. Jednak ogólna zasada jest niezwykle prosta: bez względu na sytuację i okoliczności dziecko Boże ma podobać się Ojcu. Samo to już stanowi ogromne wyzwanie. Ze względu na cechy ludzkiej natury, pokusa może uczynić nasze zadowolenie celem nadrzędnym. Paweł zachęca wierzących, aby spojrzeli ponad własne potrzeby i przyjemności, zadając sobie pytanie: „Czy Panu, Bogu spodoba się to, co zamierzam zrobić?”
Pozdrawiam i życzę błogosławionego dnia.

Codzienne rozważania_03.09.2016

Hurynowicz_rozwazania

1 Tes 2:3
ALBOWIEM KAZANIE NASZE NIE WYWODZI SIĘ Z BŁĘDU ANI Z NIECZYSTYCH POBUDEK I NIE KRYJE W SOBIE PODSTĘPU.

Przeciwnicy Pawła uważali, że nie stał on po stronie prawdy, ale sfałszował ją kłamał. Odpowiedź na te zarzuty była taka, że ewangelia głoszona przez niego nie była wytworem jego fantazji, ale została została powierzona przez Boga. Paweł obstawał przy prawdziwości swojego kazania, ponieważ nie pochodziło ono od niego, ale było zrodzone w umyśle Wszechmogącego Boga. Pawła oskarżano też o nieczyste kazania. Twierdzono, że był to zarzut stawiany Pawłowi z powodu jego niewłaściwego zachowania w kontaktach z płcią przeciwną. Przywódcy duchowi cieszą się dużym zaufaniem, lecz na przestrzeni lat wielu z nich nadużyło go. Zachowanie niektórych ewangelistów stało się w minionych latach łupem dla poszukujących sensacji dziennikarzy i ze smutkiem możemy obserwować, jak ludzie głoszący ewangelię poddają się cielesnym pokusom i zniesławiali w ten sposób imię Boga. Pawła oskarżano również o to, że podstępnie próbuje zdobyć nowych wyznawców. Istnieli i istnieją pozbawieni skrupułów ewangeliści, którzy zdobywali i zdobywają uznanie przedstawiając fałszywy obraz chrześcijańskiego życia, który wydaje się atrakcyjny, ponieważ pomija prawdziwy koszt uczniostwa. Paweł odpowiadał, że nigdy nie starał się dopasować swych słów do gustów słuchaczy, ponieważ zawsze chciał pozytywnie przejść sprawdzian samego Boga. To uwalniało od pokusy mówienia tylko tego, co sprawiałoby przyjemność słuchaczom.
Pozdrawiam Bożym pokojem.

Codzienne rozważania_01.09.2016

Hurynowicz_rozwazania

1Tes 1:9-10
BO ONI SAMI OPOWIADAJĄ O NAS, JAKIEGO TO U WAS DOZNALIŚMY PRZYJĘCIA, I JAK NAWRÓCILIŚCIE SIĘ OD BAŁWANÓW DO BOGA, ABY SŁUŻYĆ BOGU ŻYWEMU I PRAWDZIWEMU I OCZEKIWAĆ SYNA JEGO Z NIEBIOS, KTÓREGO WZBUDZIŁ Z MARTWYCH, JEZUSA, KTÓRY NAS OCALIŁ PRZED NADCHODZĄCYM GNIEWEM BOŻYM.

Większość czytelników listu Pawła była nawróconymi poganami, a nie Żydami. Bałwanami, o których mowa, były posągi wykonane ludzką ręką, które reprezentowały bóstwa znajdujące się na górze Olimp. Wiara w jedynego Boga wiązała się z odrzuceniem takich tworów. Chrześcijaństwo do dzisiaj napotyka na tego rodzaju bałwochwalstwo. Skażona grzechem wyobraźnia była i jest tak płodna, że na przestrzeni wieków człowiekowi udało się stworzyć tysiące bałwanów. Ilość rzeczy, które człowiek potrafi wstawić w miejsce Boga można nazwać legionem. Niektórzy czynią sobie bożka z kariery zawodowej, dla innych jest to szybki samochód, telefon komórkowy, sprzęt nagłaśniający lub inne tego typu akcesoria, które mogą w umyśle właściciela nabrać cech boskości. Wielu ludzi traktuje inną osobę w taki sposób, w jaki powinno się traktować tylko Boga. Wielu ludzi poszukujących obiektu uwielbienia poprzestaje na samych sobie. Przyjęcie wiary chrześcijańskiej oznacza odwrócenie się od starego sposobu życia, charakteryzującego się skoncentrowaniem wyłącznie na własnych potrzebach. Każda osoba przyjmująca wiarę w Jezusa, odwraca się od bałwanów.

Pozdrawiam i życzę błogosławione dnia.

Codzienne rozważania_31.08.2016

Hurynowicz_rozwazania

Jk 1:13
NIECHAJ NIKT, GDY WYSTAWIONY JEST NA POKUSĘ, NIE MÓWI: PRZEZ BOGA JESTEM KUSZONY; BÓG BOWIEM NIE JEST PODATNY NA POKUSY DO ZŁEGO ANI SAM NIKOGO NIE KUSI.

Najbardziej naturalną reakcją na konfrontację z własnym grzechem nie jest zaprzeczanie faktowi popełnienia grzechu, lecz usprawiedliwianie się poprzez zwalania winy na coś lub kogoś innego. Zazwyczaj powiadamy: „szatan sprawił, że to zrobiłem”. Ostatecznie stwierdzamy, że to nie my jesteśmy odpowiedzialni, bo takich nas stworzył, albo dopuścił, aby się stało to co się stało. To Bóg jest odpowiedzialny za niedoskonałości mojej kondycji psychicznej, mojego otoczenia, moich przyjaciół …. za wszystko. Dlaczego ludzie reagują w ten sposób? Dlaczego zawsze usiłują usprawiedliwić siebie za swe złe czyny? Wystarczy przyjrzeć się pierwszemu grzechowi człowieka. Ewę skusił szatan. Zgrzeszyła z własnej woli. Szatan nie zmusił jej do uczynienia tego co uczyniła, ale ona i tak obarczała go winą za to. Adam, który został skuszony przez Ewę i który dopuścił się tego samego grzechu, też usiłował się usprawiedliwić. Zdawało by się, że wini swoją żonę ale tak faktycznie winę, za to się stało składa na Bogu. „Kobieta, którą mi dałeś, aby była ze mną, dała mi z tego drzewa i jadłem” (1 Mojż. 3:12-13). Nie mamy prawa winić Boga za nasze pokusy ponieważ Bóg sam jest dokładnym przeciwieństwem i czyni to, co stanowi dokładne przeciwieństwo zła. On nakazuje nam być doskonałymi, tak jak On jest doskonały. W Boskiej naturze nie ma żadnego punktu zaczepienia dla działania pokusy. Bóg mówi do nas, upominając nas za nasze grzechy: „tyś jest tym człowiekiem„! (2 Sm 12:7).
Pozdrawiam i życzę błogosławionego dnia.

Noc w więzieniu

crosby2

Stephen Crosby

16.04.2015
Oryg.: TUTAJ

Miałem ostatnio przywilej spędzić półtorej godziny w jawnej obecności Bożej. Doświadczenie to jest unikalne pod tym względem, że tego wszystkiego, czego wielu czytających zostało nauczonych, w co wierzy, że powinno być na spotkaniu (spory tłum, długie uwielbienie, usługa „słowem”, modlitwa, wezwanie do przodu, łamiąca serca pokuta), nie było. Jak to możliwe?

Spotkałem się w więzieniu z pewnym bratem. Mieliśmy tam poprowadzić „studium biblijne”. Po ogłoszeniu na oddziałach, że jest „studium biblijne” przyszedł tylko jeden skazany, co sprawiło, że serca nam zamarły. Nie znaliśmy wcześniej tej osoby, przyszedł pierwszy raz. Zdecydowaliśmy, że pójdziemy w tym kierunku, w którym poprowadzi nas Duch, a gdyby się okazało, że nie wybiera się nigdzie to zakończymy i idziemy na kawę bez poczucia winy! Mój przyjaciel, zwracając się do jedynego obecnego mężczyzny, zaczął od ważkiej i głęboko teologicznej wypowiedzi:

„Witaj, cieszymy się, że jesteś tutaj. Opowiedz nam o sobie”.

Półtorej godziny później opuszczaliśmy to miejsce z przyjacielem płacząc, zdumieni, gdyż był nam dany przywilej znalezienia się w obecności tętniącego życiem, pulsującego, nadnaturalnie wyposażonego, przemieniającego życia, które było w uczniu Chrystusa, mającego za sobą 21 miesięcy w wierze. Przez 90 minut nie powiedzieliśmy ani słowa. Siedzieliśmy i słuchali tego, jak brat mówił prosto o Jezusie, o tym, co Jezus zrobił i nadal robi w jego życiu od chwili, gdy uwierzył.

Mam za sobą dziesiątki lat pracy w misji więziennej. Jestem czujny na opowiadane więzienne historie, które są powierzchowne. To było coś rzeczywistego; promieniująca, pokorna, łagodna, z cudami zaopatrzenia ewangelizacja -i bez grzmocenia Biblią – przemienionego życia, zwycięstwa wiary w nieprzyjaznym środowisku. Plus znacznie więcej.

Po tym spotkaniu obaj zdaliśmy sobie sprawę jak, niestety, rzadko spotykane bywa prawdziwe nowe życie nowego stworzenia. Było to bardzo zachęcające, a równocześnie zasmucający jest fakt, że trzeba było iść do więzienia, aby przeżyć coś, co powinno być normalne w naszych tak zwanych kościołach, choć w rzeczywistości jest rzadkością.

Zdaliśmy sobie również sprawę z tego, że wśród naszych najlepszych i błędnych wysiłków „usługiwania Jezusowi”, często to my jesteśmy największą przeszkodą, aby otrzymać to, o co błagamy Jezusa, żeby robił na naszych nabożeństwach. O wiele częściej robił by to, gdybyśmy zeszli z drogi i odpuścili sobie nasze religijne fetysze, dodatki, tradycje, które uważamy za istotne elementy naszych zgromadzeń.

Jaka jest z tego lekcja?

Obaj jesteśmy „wysoko wykwalifikowani do usługiwania” Mam doktorat, a mój przyjaciel magistra z teologii. Obaj mamy za sobą dziesięciolecia doświadczeń w służbie. Mogliśmy się uprzeć i zrobić „klasę z jednym”, bądź zrezygnować ze „studium biblijnego”, ponieważ nie było na tyle słuchaczy, aby „po mistrzowsku dokonać egzegezy i rozprawiać nad Pismem”. Byłem tak wdzięczny za to, że obaj zostaliśmy uwolnieni od nałogowej potrzeby, aby być słuchanym”. Skończyliśmy sami przyjmując służbę, tętniącą żywotnością niebios.

Ci z nas, którzy mają dary nauczania muszą nauczyć się tego, że czasami najlepszy nauczaniem jakie możemy dać to w ogóle nie nauczać.

Continue reading

Codzienne rozważania_30.08.2016

Hurynowicz_rozwazania

Jk 1:12
BŁOGOSŁAWIONY MĄŻ, KTÓRY WYTRWA W PRÓBIE, BO GDY WYTRZYMA PRÓBĘ, WEŹMIE WIENIEC ŻYWOTA, OBIECANY PRZEZ BOGA TYM, KTÓRZY GO MIŁUJĄ.

Człowiek, który wytrwa w próbie określany jest jako błogosławiony. Radośni są ci, którzy są wierni w akcie wytrwania, kiedy poddawani są próbom. Wytrzymać próby to znaczy zwyciężyć. Radość chrześcijańska to nie tylko sprawa przyszłości, to także bieżące doświadczenie na tym łez padole. Dla chrześcijanina, błogosławieństwa dnia dzisiejszego wiążą się zawsze z obietnicą na przyszłość. Pan Jezus zniósł hańbę krzyża z powodu czekającej Go radości. Wierzącego oczekuje wieniec żywota. Wieńcem żywota jest życie. Każdy wierzący ma już zapewnione życie wieczne w Chrystusie. Wieniec odnosi się do pełni nagrody, czekającej chrześcijanina w niebie, gdzie lud Boży będzie królował z Chrystusem. Taka jest obietnica Boga dana tym, którzy Go miłują. Bóg nie zwraca się do tych co cierpią lecz do tych, którzy miłują. Paweł pisze, gdybym ciało swoje wydał na spalenie, a miłości bym nie miał, nic mi to nie pomoże.(1 Korynt. 13:3). Miłujmy swego Pana, bo tylko przez miłość Zbawiciela możemy poradzić sobie w życiu i wejść do do chwały.
Pozdrawiam w ten piękny poranek i życzę wytrwałości.