Czy idziemy prosto do nieba 3

John Fenn
Tłum.: Tomasz S.
Część 1

Ludzie w niebie
11 rozdział Listu do Hebrajczyków często jest pod tytułem „Bohaterzy wiary”, ponieważ wymienia wielu starotestamentowych ludzi wiary. Pośród nich znajdujemy między innymi postacie jak:

Abel, Enoch, Noe, Abraham, Sara, Izaak, Jakub, Józef, Mojżesz, Jozue, Rachab, Gedeon, Barak, Samson, Jefta, Dawid, Samuel, „prorocy”, Daniel, Szadrak, Meschach, Abednego. Są tam również inni, którzy uniknęli ostrza miecza, rozgromili w bitwie obce armie; kobiety, które przywróciły do życia swoich zmarłych oraz pozostali, których trzymano w łańcuchach, w więzieniu, uśmiercono przecięciem na dwoje (Izajasz) itd.

Autor kontynuuje: „Przeto i my, mając około siebie tak wielki obłok świadków, złożywszy z siebie wszelki ciężar i grzech, który nas usidla, biegnijmy wytrwale w wyścigu, który jest przed nami, patrząc na Jezusa, sprawcę i dokończyciela wiary” Hebr 12: 1-2.

Ludzie ci nie śpią, ponieważ nazywa ich „obłokiem świadków” – nie śpiących, lecz żywych i trzeźwo patrzących. Wyrażenie „obłok świadków” wskazuje, że są oni w niebie. Użycie obłoku maluje przed nami obraz nieba, ponieważ gdyby nie było ich w niebie, autor mógłby powiedzieć np. „ich życie stanowi dla nas świadectwo” lub coś w tym stylu, chcąc przekazać, że ich dusze zasnęły lub że są nieświadome tego, co się dzieje na ziemi. Jednak, zamiast tego, mówi o nich jako o obłoku nad nami, że są świadkami naszego życia.  

„Świadkowie” to greckie słowo „martus” (skąd wywodzi się słowo ‘męczennik’) i oznacza „naocznego świadka wydarzenia” lub „tego, który może potwierdzić to, co widział, czego doświadczył i co wie”.

Autor wymieniając bohaterów wiary w Hebr.11 mówi, że są oni teraz świadkami naszego życia – czymś w stylu ludzi siedzących na trybunach meczu, dlatego mówi: „biegnijmy wytrwale w wyścigu, który jest przed nami”. Nie wiedzą wszystkiego, co dzieje się w naszym życiu, ale mają podstawowe poznanie tego, co dzieje się w ciele Chrystusa: Mojżesz i Eliasz ukazali się Jezusowi, aby mówić o Jego zbliżającej się śmierci na krzyżu, a w Obj 6 Jan widział męczenników pytających Ojca, kiedy to ich śmierć zostanie pomszczona.

Moja opinia i własne obserwacje, które możecie wziąć pod rozwagę
Szatan tylko wypacza prawdę, a wszyscy wiemy, że na świecie jest wiele ludzi, którzy skupiają się tylko na duchach, przewodnikach duchowych i tym podobnych historiach. Jednak istnienie podróbki dowodzi tylko istnienia prawdy, ponieważ w innym przypadku nie byłoby potrzeby podrabiania.

Na pewno Jezus pokazujący się ludziom na całym świecie po Swoim wniebowstąpieniu, jest prawdziwy – to nie duch, nie duchowy przewodnik, ale prawdziwy Jezus. Poczynając od Dz 9, gdzie ukazał się Pawłowi i Ananiaszowi, poprzez Dz 18, gdzie w Koryncie dał instrukcje Pawłowi, przez wszystkie wieki ludzie mieli i mają nadal wgląd w świat Ducha i są świadomi duchowego wymiaru. Należy też wspomnieć o Mojżeszu i Eliaszu, którzy ukazali się Jezusowi w Łuk. 9 i mówili Mu o Jego nadchodzącej śmierci na krzyżu.

Także wielu z nas, w różnych ważnych momentach naszego życia, miało świadomość tego, że ‘tata czy mama’ lub ktoś z rodziny był w duchu obecny / był świadkiem tego wydarzenia. Często słychać, jak ktoś mówi, że np. przy narodzinach wnuka odczuł lub po prostu wiedział, że ktoś na to patrzył z nieba. To samo tyczy się wesel lub pogrzebów. Wielu z nas, jeśli nie większość, miała w życiu takie chwile, kiedy byliśmy świadomi, że ktoś, kogo kochaliśmy, a kto jest teraz w niebie, obserwował nas jako część ‘obłoku świadków’, ale nie powiedzieliśmy o tym nikomu.

Tak, istnieją podróbki i nie wolno nam wchodzić w kontakt z tymi, którzy umarli, ale czasami niebo to inicjuje i pozwala, abyśmy wiedzieli, że ktoś nam bliski, kto odszedł, w rzeczywistości jest świadkiem tego, co dzieje się w naszym życiu tu na ziemi.

Co widział mój przyjaciel oraz z kim rozmawiał
Mój przyjaciel poszedł do szpitala, aby przejść lekki zabieg, jednak coś poszło nie tak – dostał zawału serca i zmarł. Lekarze przez 40 minut go reanimowali. W tym czasie był w niebie, rozmawiał z ludźmi, których nie znał, ale którzy, jak się okazało, znali ludzi, których on znał. Zaskoczyło go to, że wiedzieli oni o wydarzeniach w życiu ich krewnych na ziemi.

Po tym, jak powrócił do życia i przechodził rekonwalescencję, spotkał osobę, o której wspomniał ktoś, kogo spotkał w niebie. Kobieta widziana w niebie powiedziała mu, żeby przekazał „Jakubowi”, żeby ciężko pracował, gdyż uda mu się przez to przejść i ukończy szkołę. Mój przyjaciel nie znał tej kobiety, więc nie wiedział, kim był jakiś „Jakub”. Jednak pewnego dnia, mniej więcej tydzień później, rozmawiał z sąsiadem, który wspomniał o swoim synu Jimmy’m. Kiedy rozmawiali, mój przyjaciel dowiedział się, że rok wcześniej zmarła mama sąsiada, babcia Jimmy’ego – i że Jimmy był teraz na studiach, ale myślał o ich rzuceniu. Dowiedział się, że babcia zawsze nazywała Jimmy’iego „Jakubem”. Gdy mój przyjaciel opowiedział im wtedy, co mu przekazano, opisał dokładnie widzianą kobietę, wszyscy zgodzili się, że to naprawdę była jego babcia.

Jedna rodzina
Wiele razy mówiłem o mojej wizycie w niebie i o tym, jak zobaczyłem tam małą dziewczynkę i chłopca siedzących pod drzewem, otoczonych przez ponad tuzin krewnych pochodzących z kilku pokoleń. Wyglądało to jak rodzinny piknik lub spotkanie. Zwróciłem uwagę na to, że było tam wielu krewnych, lecz nie widziałem nigdzie rodziców dzieci. Spytałem o to „mojego” anioła, który szedł ze mną. Odpowiedział: „Te dzieci zginęły w wypadku samochodowym, ale ich rodzice nadal żyją na ziemi. Jeśli jest to możliwe, dzieci w niebie są wychowywane przez swych krewnych”. Poprosiłem go o odpowiedni werset na ten temat, na co odpowiedział: „Nie czytałeś Ef. 3:14, gdzie Paweł powiedział, że „skłaniam kolana swoje przed Ojcem Pana naszego Jezusa Chrystusa, z którego się wszelka rodzina na niebie i na ziemi nazywa” (Biblia Gdańska). Istnieje tylko jedna rodzina i nie ma znaczenia, czy niektórzy jej członkowie żyją teraz na ziemi, a inni są w niebie. Wszyscy tworzą jedną rodzinę.

Ziemski garnitur, który nosimy
Kiedy byłem młodym wierzącym w Panu i dopiero poznawałam Ojca, powiedział mi coś, co usunęło wszelkie wątpliwości z mego młodego umysłu. Czytałem właśnie i rozważałem Kol 1: 12-13:

Dziękując Ojcu, który nas godnymi uczynił, abyśmy byli uczestnikami dziedzictwa (wszystkich) świętych w światłości; który nas wyrwał z mocy (autorytetu) ciemności i przeniósł do królestwa Syna swego miłego”.

Zastanawiałem się nad różnicą między użytym tu słowem ‘autorytet’ choć w niektórych tłumaczeniach błędnie tłumaczono to jako ‘moc’. Moc to broń na pasie policjanta – autorytet to jego zdolność wstrzymania ruchu podniesieniem ręki. Funkcjonariusz policji ma uprawnienia aby wstrzymać ruch i na potwierdzenie swych uprawnień ma też broń.

Rozmyślałem, co to znaczy, że zostałem uwolniony spod autorytetu ciemności – że Szatan nie miał już nade mną władzy, co oznaczało, że jestem teraz obywatelem nieba i mam prawo rozkazywać duchom, że mam prawo do nie grzeszenia itd. I jeszcze to, że zostałem przeniesiony do królestwa Syna Ojca i że mogłem w tym wszystkim wziąć udział. Niesamowite.

Gdy o tym rozmyślałem, Ojciec do mnie przemówił: „Twe ciało daje ci autorytet na ziemi. Ale kiedy ciało umiera, twój duch i dusza automatycznie stają się poddane królestwu, którego jesteś obywatelem”.

We wszechświecie istnieją dwa królestwa: Boga i Szatana. Jasność i ciemność. Zgodnie z prawem i według Ducha bycie w Chrystusie oznaczało, że Szatan nie miał już nade mną żadnego autorytetu, ponieważ byłem teraz obywatelem królestwa Jezusa. W Nim mam autorytet nad ciemnością.

Słowa Ojca jasno pokazały mi, że każda osoba chodząca po ziemi jest już teraz obywatelem jednego z tych dwóch królestw. Ponieważ duch i dusza przebywają czasowo w fizycznym ciele, to póki to ciało żyje, daje im to możliwość wyboru królestwa, do którego chcą należeć. Zrozumiałem również, że każda osoba, która kiedykolwiek żyła na ziemi i umarła, przebywa teraz w jednym z tych królestw.

Jezus szczegółowo opisał to we wspomnianej wcześniej historii żebraka Łazarza i bogacza, skąd jasno wynika, że po śmierci ciała, ludzie żyją dalej i zachowują całą swą pamięć i zmysły, funkcjonują w realności niewidocznej dla fizycznego oka. Jednak świat duchowy stworzył świat fizyczny i tak samo jak on funkcjonuje i jest realny.

Nie umieramy i potem wkraczamy w wieczność – już teraz żyjemy w wieczności. Pewnego dnia każdy z nas dołączy do obłoku świadków z Hebr 11. Jeśli będziemy o tym pamiętać i trzymać się tej prawdy w naszym sercu, to troski tego świata, cały ból i zranienia w nim doznane przy tym zbladną. Obecność Pana w naszym duchu stanie się o wiele bardziej zauważalna, a Jego łaska nas przez wszystko przeprowadzi.

John Fenn

[Głosów: 0   Average: 0/5]

One comment

  1. To co w tym artykule piszecie nie jest zgodne ze Słowem Bożym . Zmarli nie mają kontaktu z żyjącymi, Oczywiście żyją ,wierzący są z Panem a inni są w piekle.//Błogosławieni którzy w Panu umierają ,odpoczną po pracach swoich a uczynki idą za nimi//ONI ODPOCZYWAJĄ OD ZIEMSKIEGO ŻYCIA. Jak matka czy ojciec mogliby odpocząć po śmierci gdyby widzieli swojego syna któremu głosili . a on się nie nawrócił tylko jest bandytą lub jeszcze kimś innym. A córka jest prostytutką. Jak mogą odpocząć? Ten kto takie brednie mówi , kiedy miał kliniczną śmierć był w okręgach niebieskich gdzie włada szatan i jego aniołowie , Szatan wie że takiej osobie będzie przywrócone życie i przybiera postać anioła światłości , lub Pana Jezusa . a jego słudzy upodobniają się do postaci zmarłych znajomych czy bliskich i mówi to co chce.Tylko BÓG I JEZUS JEST
    WSZECH WIDZĄCY I WSZECHWIEDZĄCY.,,,,,,,,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.