Horror, który nigdy nie trafi do kin

J. Lee Grady

Tłum:B.M.

Mógłby mieć tytuł „Obrzydliwy dr Gosnell”. A może „ Koszmar z Alei Lancaster”, lub brzmieć tak prowokacyjnie jak „Nożyczki”.

Fabuła może przypominać film z krwawej serii „Piła”. W scenie wprowadzającej przestraszona nastolatka wchodzi do wilgotnej śmierdzącej kliniki. Wyciszone krzyki kobiet dobiegają z pobliskiego pokoju. W tle słychać przerażającą melodię graną na skrzypcach.

Dziewczynę zaskakuje kot, który idzie ciemnym korytarzem. Dziewczyna siada nerwowo na kanapie w poczekalni i widzi zakrwawiony koc. Decyduje, że nie chce aborcji, ale lekarz, który chce ją zabrać do gabinetu operacyjnego, denerwuje się, gdy słyszy jej protesty (poza kamerą słychać krzyki na tle psychodelicznych dźwięków). Dziewczyna budzi się kilka godzin później z ciężkimi skurczami i zdaje sobie sprawę, że miała aborcję.

Nie jest to klip z filmu Alfreda Hitchcocka. Scena, którą opisałem przypomina to, co przydarzyło się z 15-letniej pacjentce dr Kermita Gosnella, niesławnego lekarza dokonującego aborcji w Filadelfii, którego proces zakończył się w poniedziałek. Tak, po jego klinice wałęsał się kot (obserwatorzy zeznali, że miał pchły). Tak, były zakrwawione koce w poczekalni. A świadkowie zeznali, że dziewczyna została zmuszona do aborcji mimo, że postanowiła nie poddawać się zabiegowi po przyjeździe do brudnej kliniki dr Gosnella.

Jeśli to nam nie wystarcza za fakt, że był to najwyższej klasy horror, to spójrzmy na to:

• matka „chłopca D” powiedziała, że jej dziecko urodziło się żywe w toalecie kliniki, zanim ktokolwiek jej pomógł. Dziecko wykonywało ruchy w wodzie, ale asystent lekarza przybył i odciął niemowlęciu głowę. Świadkowie w procesie Gosnella powiedzieli, że wiele niemowląt rodziło się w toaletach podczas oczekiwania na powrót lekarza, aby zakończyć procedury.

• Gosnell rzekomo zbadał „chłopca A” po aborcji i zauważył, że płód był „na tyle duży, żeby odprowadzić mnie do domu”. Jeden z pracowników kliniki, Steven Massof, zeznał, że Gosnell „podciął” kręgosłup ponad 100 dzieciom po tym, jak urodziły się żywe. Nazwał to „standardową procedurą”.

• Gosnell był sądzony za morderstwo pierwszego stopnia w przypadku siedmiu rzekomo żywo urodzonych noworodków, jak i trzeciego stopnia za morderstwo w przypadku kobiety, która zmarła po aborcji po podaniu jej toksycznej mieszanki znieczuleniowej i leków przeciwbólowych.

• Ludzie pracujący w tej klinice i prowadzący postępowanie porównywali pracę tam do horroru-serialu. Opisali znalezione słoiki i dzbanki zawierające szczątki miesięcznych płodów. Powiedzieli również o zablokowanych drzwiach wyjściowych, popsutym sprzęcie medycznym, wielokrotnie używanych materiałach jednorazowych i niewykwalifikowanym personelu.

Wszystko to wydaje się idealnym materiałem do remake’u starych „Korytarzy we Krwi” Borisa Karloffa. Ale podejrzewam, że Hollywood będzie się trzymało tak daleko, jak to możliwe od historii Gosnella. To jest po prostu zbyt niepoprawne politycznie, aby ktokolwiek sugerował, że nienarodzone dzieci – nawet w trzecim trymestrze – mają prawo od Boga do życia.

Kiedy dowiedziałem się o „podcinaniu” malutkich kręgosłupów w Klinice Women’s Medical Society w Filadelfii uświadomiłem sobie, jakim narodem bez serca się staliśmy. Prawnicy, którzy bronili dr Gosnella w sądzie powiedzieli sędziemu, że kiedy przenoszono płody po aborcji, wykazywały one „mimowolne skurcze”. Tak bardzo zachłysnęliśmy się seksualną wolnością, że nie jesteśmy w stanie rozpoznać, kiedy dziecko wyciąga ku nam ręce wołając o sprawiedliwość.

Kiedy apostoł Paweł opisał stan serc przed powrotem Jezusa, powiedział: „W dniach ostatnich nastaną chwile trudne. Ludzie bowiem będą samolubni, chciwi, wyniośli, pyszni, bluźniący, nieposłuszni rodzicom, niewdzięczni, niegodziwi, bez serca, bezlitośni, miotający oszczerstwa, niepohamowani, bez uczuć ludzkich, nieprzychylni, zdrajcy, zuchwali, nadęci, miłujący bardziej rozkosz niż Boga (2Tym 3:1-4). Ta brutalność nie jest bardziej rażąca niż w przypadku gabinetu aborcyjnego. Mimo to przykryliśmy rozlew krwi gładką amerykańską mową.

Jak możemy, jako naród, być dumni z zapewniania praw kobietom, mniejszościom albo gejom, kiedy ignorujemy przestępstwa aborcji? Protestujemy z powodu nieludzkiego traktowania psów w schroniskach, ale odwracamy głowę, gdy jest mowa o zagrożonych nienarodzonych dzieciach. Walczymy świętoszkowato o prawa fok i żółwi morskich, podczas gdy w tym samym czasie pozwalamy, żeby 7-miesięcznemu płodowi odcinano głowę. Nazywamy się obrońcami praw kobiet, a jednak wiele międzynarodowych aborcji jest dokonywanych w celu selektywnego zabijania dziewczynek.

Jesteśmy chorzy z grzechu. Nasze serca są twarde. Nasze narodowe sumienie wyschło tak, że nie możemy nawet czuć bólu, który zalegalizowaliśmy. Niech Bóg przebaczy nam stworzenie tego horroru.

aracer.mobi

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.