Kiedy zerwać znajomość_6

Logo_FennC_2

John Fenn

Zacząłem ten cykl, od tego, że chrześcijanie często zrywają znajomości z niewłaściwych powodów, równocześnie ignorując przyczyny podane w Piśmie. Wielu z nas ma znajomych, którzy zostawili nas jak radioaktywne śmieci, gdy zmieniliśmy kościoły czy zrobiliśmy jakąś drobną rzecz, która ich uraziła, nie dając nam najmniejszego znaku tego, co zrobiliśmy źle!

Zamieszanie w ciele Chrystusa

Nie zapominajmy tez o ludziach, którzy nie chcą zerwać społeczności wtedy, gdy powinni to zrobić, trzymając się lojalnie usługującego, po tym, gdy rozwiódł się z żoną i matką swoich dzieci, aby ożenić się z nianią i wraca za kazalnicę zaraz po miesiącu miodowym. Bywa, że ludzie trzymają się lojalnie pastora, który z chciwości co tydzień manipuluje ich ciężko zarobionymi pieniędzmi, wyciągając je ich kieszeni po to, aby napchać własną. Czasami pastor tworzy tak toksyczny klimat kościelny, że każdy kto poddaje cokolwiek w wątpliwość jest oskarżany o posiadanie demona.

Chcę nauczać Słowa z kontekstem, nie chcę więc, aby ktokolwiek sądził, że lista nawykowych grzechów, które Paweł wymienia w 5 rozdziale 1 Listu do Koryntian, jako przyczyny zerwania znajomości, dotyczy rodzinę czy współpracowników, jest przyzwoleniem na rozwód, bądź dotyczy jakichś innych sytuacji, które mogą wynikać z tekstu, gdy pozbawi się go kontekstu, w którym został napisany.

Nie jest to mowa o dzieciach i sytuacjach w na gruncie zawodowym

Paweł nie miał na myśli (ani ja nie miałem) dorosłych dzieci, które kiedyś chodziły z Panem, lecz teraz żyją w jednym z wymienionych poważnych grzechów i nie chodzi tutaj również o współpracowników.

Jako współpracownik, zostałeś najęty, aby pracować, a nie świadczyć czy dyskutować o duchowych rzeczach, więc pracuj. Nie prześladują cię, po prostu chcą, abyś robił to, do czego zostałeś najęty; pracy. Paweł nie mówi, abyśmy nie pracowali dla ludzkiego oka, jako ci, którzy chcą się ludziom podobać, lecz jako ci, którzy pracują pod okiem Pana, który wie wszystko. Niech twoim świadectwem będzie twoja rzetelna praca.

Jeśli chodzi o dorosłe dzieci sugerowałbym coś takiego: one wiedzą, że żyją w grzechu, bądź, że są uzależnieni, że ty się modlisz o nich. Nie potrzebują dezaprobaty mamy i taty za każdym razem, gdy was widzą, ani nie są im potrzebne kazania. Potrzeba im abyście byli ich mamą i tatą. Rzm 2:4 mówi: „Czyż nie wiecie, że dobroć Boża prowadzi do upamiętania?” Okazujcie im dobroć Bożą w was.

Niech widzą wierność Pańską w waszym życiu i rozmawiajcie z nimi mądrze. Pomagajcie im podejmować właściwe decyzje i pamiętajcie o tym, że żadne ich zachowanie nie zaskakuje Pana. Módlcie się o nie tak jak modlił się Paweł, jak ja się modlę, zgodnie z Listem do Efezjan 1:17-18 i Kolosan 1:9: „… aby otrzymali Ducha mądrości i objawienia ku poznaniu Boga, aby zostały otwarte oczy ich zrozumienia, aby zostali napełnieni duchową mądrością i zrozumieniem”.

Dobrą wiadomością jest to, że ten mężczyzna pokutował

Mamy dobrą informację o mężczyźnie z 5 rozdziału 1Listu do Koryntian. Jak pamiętacie współżył ze swoją macochą, Paweł ogłosił sąd nad nim i oddał go Szatanowi na zniszczenie ciała, na wcześniejszą śmierć, aby mógł być zbawiony. Ten człowiek po ogłoszeniu sądu pokutował i zostało to przyjęte. Co więc wskazuje na prawdziwą pokutę?

W 2 Liście do Koryntian 7:8 Paweł pisze o skutkach swego pierwszego listu do nich: „Bo jeśli nawet listem was zasmuciłem, nie żałuję tego; a jeślim nawet żałował – widzę bowiem, że ów list zasmucił was przynajmniej na chwilę…

Powiada, że „zasmucił ich”. W grece jest to „lupe”. Rozszerzone Tłumaczenie Biblii używa tutaj „ból”. Nie chodzi o emocjonalny ból czy smutek, lecz głębokie, duchowe zasmucenie. Czasami trzeba ostrych, konfrontujących słów, jakich użył Paweł w swym liście, które spowodują, że ktoś „obudzi się”.

Pobożny smutek

Dalej, 2Kor 7:9, pisze tak: „…teraz jednak cieszę się, nie dlatego, że byliście zasmuceni, ale że byliście zasmuceni ku upamiętaniu; zasmuceni bowiem byliście po Bożemu tak, że w niczym nie ponieśliście szkody z naszej strony”.

W przypadku Bożego smutku i pokuty chodzi tylko o Boga i o to, że one przyciągają nas do Niego. Fałszywa pokuta skupia się na sobie i utrzymuje takiego człowieka z dala od Boga. Jest coś takiego jak Boży smutek i on przyciąga nas do Niego, dzięki czemu można otrzymać miłosierdzie i łaskę w chwili potrzeby – odnowienie. Jest to zdrowa część pokuty.

Zaraz w następnym wersie znajdujemy bardziej szczegółową definicję (w.10): „Albowiem smutek, który jest według Boga, sprawia upamiętanie ku zbawieniu i nikt go nie żałuje; smutek zaś światowy sprawia śmierć”.

Ludzie, z którymi jesteśmy zmuszeni zerwać społeczności, muszą odczuć w sercu Boży ból, który skieruje ich do Niego. Bóg może skierować taki Boży smutek, ponieważ nasze serca zwracają się do Niego i dają Mu na to zgodę. Czy tamci dali Panu zgodę na zajęcie się nimi w tej sprawie? Czy doświadczali Bożego smutku, czego Bóg chciał? Dawid tak. Mężczyzna ze zgromadzenia w Koryncie również.

Doświadczanie Ducha Świętego, czy poznawanie Boga?

Skoro prawdziwa pokuta wynika z objawienia Bożego, że zgrzeszyliśmy, zastanawiam się czy skoro tak wiele kościołów dostarcza doświadczeń kościelnych, zamiast doświadczeń Bożych, to ludzie uczą się pokuty opierającej się na kościele i formułce pokuty, zamiast odbierać niebiańskie objawienie, którego skutkiem jest pokuta, jaką opisuje Biblia.

Zamiast uczyć ludzi tego, że mają najpierw doświadczać Boga w ciągu tygodnia w swym własnym życiu, uczy się ich, aby chodzili do audytorium po to, aby przeżywać Boga. „Pokutą” stało się powtarzanie przez cały zbór: „Módlcie się tą modlitwą za mną” . Uczy się ich zbiorowego przeżywania Boga przez uwielbienie czy nauczania, lecz jak tylko wyjdą poza drzwi, nie znają Go osobiście – Jego obecność znają wyłącznie jako zgromadzenie.

Skoro jednak grzech jest osobistą sprawą między ludzkim sercem, a Bogiem, w zmaganiu z grzechem audytorium oferuje niewielką pomoc. Pokuta wymaga tego, aby każdy modlił się osobistą modlitwą z serca, a nie postępował według pomysłu kogoś innego, komu wydaje się, że właśnie tak należałoby wyrazić stan serca innego człowieka.

Wynik jest taki, że miliony chrześcijan bezsilnie utknęło w relacji miłości/nienawiści do siebie samych i Boga, zastanawiając się dlaczego Bóg ich nie uwolni, równocześnie ignorując to, że moc nad ich grzechem wypływa z relacji z Ojcem na gruncie osobistym, a nie na zbiorowej bazie.

Jeśli nie zbiorowe namaszczenie to….

Obserwowałem jak ludzie po wezwaniu wychodzą tydzień w tydzień do przodu i nie stają się lepsi. Kilka lat temu zacząłem dyskretnie pytać niektórych o ich życie i okazało się, że jest kilka charakterystycznych cech. Otóż wszyscy wychodzą oczekując, że to pastor (prorok, nauczyciel) położy na nich ręce i jeśli będą tak wychodzić to, jeśli Pan zechce, jest nadzieja, jeśli namaszczenie będzie na tyle silne, i jeśli tej nocy otworzą się niebiosa, a pastor przestanie gadać, Bóg dotknie ich i uwolni.

Kultura, która mówi, że jeśli „ktoś włoży na mnie ręce jest kluczem do mojego przełomu” jest zdecydowanie przeciwna Pismu. Pokuta jest pierwszym słowem zbawienia. List do Hebrajczyków 6:1 wymienia pokutę jako pierwszą cechę podstaw wiary. Czy kultura przyjazna dla poszukujących, poprawna politycznie nie naciskająca na nikogo, nie wspominająca w ogóle o „grzechu”, nie okrada ludzi z przeżycia prawdziwego zbawienia, które obejmuje pokutę?

Zostaliśmy stworzeni jako suwerenne jednostki, co znaczy, że ani Bóg, ani diabeł nie jest w stanie zmusić nas do niczego. W ciele Chrystusa wielu potrzebuje kręgosłupa i determinacji, i skończenia z oczekiwaniem na to, że jakieś namaszczone magiczne promienie rozwiążą ich problem grzechu, a wolą raczej trzymać się grzechu, niż szukać Boga z całego serca.

Zawsze trudniejsza pracą jest szukać Boga, niż szukać grzechu. Ludziom w potrzebie pokuty kościół rzuca standardową linę ratowniczą w postaci: „Przyjdźcie w następnym tygodniu i posłuchajcie przesłania” (lub gościa). Ponieważ wielu pastorów straciło, bądź nigdy nie doświadczyło osobiście tego, jak szukać Boga, nie mogą więc prowadzić innych.

Po prostu porozmawiaj z Nim z najgłębszych głębin swego serca

Powtórzmy: wielu ludzi w ciele Chrystusa wie, jak się zbiorowo modlić, zbiorowo uwielbiać, przyjmować zbiorowo nauczania, a nawet pokutować zbiorowo, lecz nie wiedzą jak to jest po prostu rozmawiać z Ojcem sam na sam (ani pokutować sam na sam). Znajdź powody, aby z nim porozmawiać, opowiedz o Mu o pięknym poranku, o wspaniałym czasie dobrych rzeczy w twoim życiu i o tym, z czym się zmagasz. Nie popadaj w taki nawyk, że ty i On walczycie z grzechem, ale nigdy o tym nie rozmawiasz z Nim. Bądź bezceremonialny, bądź szczery – On da sobie z tym radę. Pan zainwestował w ciebie na długi dystans – na wieczność.

On wiedział naszych zmaganiach jeszcze zanim stworzył świat, a jednak Jezus umarł za nas. Nie tylko kocha ciebie, lecz również lubi cię. Gdy już podzielisz się otwarcie i szczere z Nim swoim sercem, zamilcz i daj Jemu podzielić się otwarcie i szczerze Jego sercem z tobą. Może to zająć tygodnie czy nawet miesiące. Chodź z Nim w ten sposób. Ta relacja prowadzi do pokuty, której nigdy nie będziesz żałował, a przyciągnie cię do Niego bliżej niż kiedykolwiek wcześniej byłeś.

Wiele błogosławieństw

John Fenn

cwowi @ aol.com

прайс на продвижение сайта

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.