Francisa Frangipane
Obecnie napisano wiele książek o rozwijaniu naszych duchowych darów i odkrywaniu naszego celu, większość z nich jest absolutnie warta naszej uwagi. Rozpoznanie naszych darów i przygotowanie do służby Bogu w naszym indywidualnym powołaniu jest częścią pełnienia Jego woli. Istnieje jednak głębszy, ważniejszy cel – cel, który ostatecznie jest o wiele cenniejszy zarówno dla Boga, jak i dla nas samych. Mówię o autentycznym dążeniu do posiadania podobieństwa do Chrystusa.
Podziwiamy życie Pawła. Był człowiekiem, który pisał Pisma Święte, który przyprowadził tysiące ludzi do Chrystusa; zakładał kościoły i był biegły we wszystkich darach duchowych. Jednak tym, co go napędzało w życiu, nie było powołanie, lecz pasja, by być jak Chrystus. Wyraża to dogłębnie w Liście do Filipian 3:10. Napisał:
„Abym poznał Go: zarówno moc Jego zmartwychwstania, jak i udział w Jego cierpieniach – w nadziei, że upodabniając się do Jego śmierci, doświadczę jej na własnej skórze”.
Obawiam się, że przez lata widziałem zbyt wielu ludzi, którzy poświęcili się doskonaleniu swoich darów lub posługi, zaniedbując głębsze dążenie do upodobnienia się do Chrystusa. Szukanie duchowego spełnienia w „naszej posłudze” lub „obdarzeniu” to podążanie ścieżką, która w rzeczywistości odwodzi od spełnienia.
Pozwólcie, że podkreślę tę kwestię dotyczącą natury naszego powołania: moje powołanie nie jest sednem mojego przeznaczenia. Powołanie człowieka to połączenie boskiego przygotowania i obecnego zadania. Powołanie często rozwija się, a nawet zmienia w różnych okresach życia. Choć nasze powołanie jest ważne, sedno naszego przeznaczenia nie tkwi w tym, co robię dla Boga, ale w upodobnieniu mojego serca do Chrystusa. Podobieństwo do Chrystusa jest moim przeznaczeniem. Bóg może wykorzystać moje powołanie do doskonalenia podobieństwa do Chrystusa, ale celem mojego istnienia jest upodobnienie się do Jezusa. Dary duchowe i zadania w służbie są jedynie pasażerami w samochodzie, w którym podążam ku pełni Chrystusa.
Przeznaczeni do upodobnienia się
Mówiąc o przeznaczeniu, Paweł napisał: „Albowiem tych, których od wieków znał, przeznaczył też na to, aby się stali podobni do obrazu Jego Syna, aby On był pierworodnym między wielu braćmi” (Rz 8,29). Czy to widzimy? Jesteśmy „przeznaczeni, aby się stali podobni” do Syna Bożego. Kiedy Nowy Testament mówi o przeznaczeniu, prawie zawsze ma to na myśli w kontekście stawania się podobnym do Chrystusa. „Powołanie” lub zadanie może polegać na służbie jako pastor, nauczyciel, gospodyni domowa lub na rynku pracy, ale niezależnie od moich zewnętrznych obowiązków, moim podstawowym przeznaczeniem — rzeczywistością, która wciąż się we mnie rozwija, niezależnie od zewnętrznych okoliczności — jest podjęcie życia „podobnego do obrazu Syna [Bożego]”.
Widzicie, naszym przeznaczeniem nie jest to, co czynimy dla Boga, ale to, kim się dla Niego stajemy. Kiedy dążymy do podobieństwa do Chrystusa, nasza miłość do Boga staje się bogatsza, nasze świadectwo wobec grzeszników silniejsze, a nasze ukryte życie świętsze. Dążąc do upodobnienia się do Jezusa, odkrywamy, że wszystkie nasze duchowe pragnienia są zakorzenione i karmione upodobnieniem się do Niego.
Poza Nim możemy uważać, że czynimy wielkie i ważne rzeczy, ale Chrystus mówi nam: „Jeśli kto we Mnie nie trwa, zostanie wyrzucony jak latorośl i uschnie” (J 15, 1-8). Z Chrystusem jednak, nawet pośród konfliktów, prób i pokus, manifestujemy „życie Jezusa […] w naszym śmiertelnym ciele” (2 Kor 4, 8). To właśnie jest transcendentne życie Boga.
Dary i powołania
Ku naszemu wstydowi na Zachodzie wiele naszych seminariów nie koncentruje się na upodobnieniu się do Chrystusa, lecz poświęca się przede wszystkim teologii i hermeneutyce. Oczywiście, potrzebujemy rzetelnej wiedzy biblijnej, ale jeszcze bardziej potrzebujemy upodobnienia się do Chrystusa. Nawet w naszych kościołach trudzimy się, aby ludzie byli uwalniani w „swoich darach” i obyśmy nigdy nie przestali! Nie zaniedbujmy jednak bardziej fundamentalnej pracy, jaką jest dostrzeganie, jak upodobnienie się do Chrystusa jest ustrukturyzowane w postawie wspólnoty.
Paweł nauczał, że dary i powołanie Boże są „bez pokuty” (Rz 11,29). Apostoł pisał o Izraelu i nieodwołalnym miejscu, jakie zajmuje on w Bożej przyszłości, jednak zasada, o której mówi, jest prawdziwa również dla nas: powołanie Boże w naszym życiu i Jego dary pozostają żywą rzeczywistością, niezależnie od stanu naszego serca. Dary i powołanie Boże istnieją „bez pokuty”.
Pastor nadal może głosić, a nawet inspirować zgromadzenie, mimo że żyje w poważnym grzechu. Jego „powołanie” nie zależy od obecnego stanu jego prawości. Lider uwielbienia, który popełnia cudzołóstwo w sobotni wieczór, nadal może poruszyć zgromadzenie w niedzielny poranek, ponieważ jego dar nadal działa „bez pokuty” za grzech. Ewangelista, który płacze, zbawiając dusze, nawet po spędzeniu nocy pijany, myśli, że Bóg usprawiedliwił jego bezprawie. Jednak nawet gdy Duch Święty działa poprzez dary pastora, sam człowiek jest w poważnym niebezpieczeństwie. Bo po tym, jak głosił innym, sam może zostać zdyskwalifikowany (1 Kor 9,27). Wszyscy widzieliśmy, jak dary i powołania pozostają funkcjonalne, mimo że ludzie prowadzili podwójne życie, z sercami uwięzionymi w grzechu.
Fakt, że dary i powołanie Boże działają w pewnym stopniu niezależnie od naszego charakteru, mówi nam, że Bóg będzie posługiwał się niedoskonałymi ludźmi. Nadal jednak musimy być czujni. Może nadejść dzień, gdy spojrzymy na nasze dary lub posługę i zawołamy: „Panie, Panie, czyż nie prorokowaliśmy w Twoim imieniu, i w Twoim imieniu nie wypędzaliśmy demonów, i w Twoim imieniu nie czyniliśmy wielu cudów?”. Ale Chrystus na to nie pozwoli. Zamiast tego wypowie te najstraszniejsze słowa: „Nigdy was nie znałem. Idźcie precz ode mnie wy, którzy czynicie bezprawie” (Mt 7,21-22).
Widzisz, nasze dary są niezbędne, a zrozumienie naszego powołania jest kluczowe. Jednak osiągnięcie natury Chrystusa jest naszym przeznaczeniem.
Umiłowani, w miarę jak zbliżamy się do końca czasów, dla ludu Bożego nastaje nowy priorytet: podsumowanie „wszystkiego w Chrystusie” (Ef 1,9-10). Zarówno nasze dary, jak i powołanie muszą służyć naszemu przeznaczeniu, którym jest objawianie natury Chrystusa. Skupienie, które przynosi sens i spełnienie, to to, co pomaga nam wewnętrznie upodobnić się do Chrystusa. Nasze życie ma stać się „wonnością Chrystusa dla Boga” (2 Kor 2,15). Tak, droga do upodobnienia się do Chrystusa jest drogą do transcendentnego życia Boga.
Twoim przeznaczeniem nie jest to, co robisz dla Boga, ale to, kim się dla Niego stajesz. Stań się jak Chrystus. Dowiedz się więcej na www.icitc.org .
