Nie ma formułek dla synów i córek Boga

Stephen Crosby

Stephen Crosby

O wielkiej wierze nie decydują cuda, znaki i dziwy.
Wiara nie jest produktem wykorzystywanym do osiągania tego, co, jak nam się wydaje, potrzebujemy lub czego chcemy.
Zwycięskiej wiary nie znajdujemy w „Bożych tak” na nasze prośby, lecz w „Bożych nie” („Ojcze, jeśli chcesz, możesz ten kielich odsunąć ode mnie”. – Nie, to niemożliwe. – Mimo wszystko, nie moja wola, lecz twoja niech się stanie”. Oto nieco wiary dla was.).
Zastanówmy się nad historią z Księgi Rodzaju z Ogrodu. Abba ustanowił dla ich dobra pewne ograniczenie. Zagrożeniem jest tutaj wiara: czy przypiszą ufną wierność Bogu, że coś takiego zrobił, czy też znajdą ludzkiego rodzaju cechę „odmowy” czegoś, ze względu na małość duszy (zazdrość / zawiść)? (Tak naprawdę to Bóg nie jest tak dobry, czegoś nam odmawia.)

Ten drugi przypadek.
Tak więc, zwycięska wiara jest ugruntowana na wynikającym z relacji zaufaniu nawet w obecności Boskiego „nie”, a nie w domniemanych dowodach wiary przez znaki i cuda.
Jeśli nie zrozumiemy tego, dramatycznie upadniemy. Wchodzimy w dwojaki grzech ludzkiej rasy: wiarołomstwo, które przypisuje Bogu nasze własne sprawy, upodabniając Go do nas (bałwochwalstwo), a następnie próbując niezależnie wykorzystywać duchową mechanikę „wiary” do otrzymania tego, co chcemy.
Nasze pragnienia = Bóg, de facto niekwestionowane.
„Duchowo” przekonujemy samych siebie o prawomocności tego wszystkiego, utożsamiamy się z tym, przylegamy do tego, walczymy o to – a to wszystko jest manifestacją, I WSPÓŁUDZIAŁEM Z, KŁAMSTWEM WSZYSTKICH KŁAMSTW mówiącym, że Bogu nie można zaufać.
I to nazywamy „wielką wiarą”.
Jest to demoniczne, a używam tego terminu celowo i ostrożnie, a nie hiperbolicznie. Jest to powszechnie znane jako czary, a symuluje w kościele bycie modlitwą.
Nawiasem: narodziłem się i wychowałem w ruchu „charyzmatycznym”, jestem za znakami i cudami, niemniej sprzeciwiam się okropnemu nauczaniu nieistniejącej etyki i zepsutym światowym systemom wartości, które często temu towarzyszą.

Twój kuzyn, bez którego nie miałbyś służby, jest w więzieniu i ma być wkrótce ścięty. W twojej mocy jest wezwać moc niebios, aby go uratować. Przysyła posłańców, którzy proszą o pomoc: „Czy ty jesteś tym? Kuzynie, czy możesz mi pomóc?” Dajesz najwyraźniej niesatysfakcjonującą, mętną odpowiedź:
Ojciec mówi: „NIE” – nie możesz mu pomóc. Niech zostanie ścięty. Wywołuje to u ciebie tak wielki stres, że musisz odejść na bok, być sam.
Później, drogi przyjaciel, ktoś kogo kochasz bardziej niż innych śmiertelników umiera. Wywołuje to u ciebie jęk.
Ojciec mówi: „Tak” – wzbudź go z martwych.
To właśnie oznacza „być prowadzonym przez ducha”, a nie przez własne przekonania o tym, co jest „biblijną obietnicą”.
„Robię tylko to, co widzę, że mój Ojciec robi”.
NIE MA FORMUŁEK DLA SYNÓW I CÓREK BOGA
Będzie to powodem wielu bardzo stresujących sytuacji, które pozostaną bez odpowiedzi.
Jeśli ktokolwiek obiecuje ci na podstawie Biblii cokolwiek innego jest w najlepszym wypadku ignorantem, a w najgorszym – kłamcą.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.