Przykazania – Filary Nowotestamentowe cz.1

Ostatnio zadałem wielu chrześcijanom, z których większość jest przywódcami lub są w kościele od wielu lat, pytanie – Jakie są dwa główne przykazania w Nowym Testamencie?

Niemal wszystkie odpowiedzi brzmiały :
– Miłuj Boga z całego serca swego, z całej duszy, ze wszystkich sił i miłuj bliźniego swego jak siebie samego (Mat. 22;37-40).

Zanim zaczniesz czytać dalej, odpowiedz sam na to pytanie? Istotą sprawy jest to, że powyższe dwa przykazania są „filarami”, na których spoczywa reszta całego Starego Testamentu, nie Nowego. Słupami Nowego Testamentu są przykazania:
A to jest jego przykazanie, abyście wierzyli w imię Syna Jego Jezusa Chrystusa i miłowali się wzajemnie, jak nam przykazał. A kto  przestrzega przykazań jego , mieszka w Bogu, a Bóg w nim, i po tym Duchu, którego nam dał, poznajemy że w nas mieszka (1 Jn. 3:23,24, BW).
Nasza nieświadomość tego, i wierzę, że brak zrozumienia nawet dla najbardziej prostych fundamentów chrześcijaństwa, powoduje, że wypadamy z łaski. O ile czytelnik może w pierwszej chwili nie widzieć wielkiej różnicy między tymi dwoma zestawami Pisma, to różnice jest tak wielka jak między życiem, a śmiercią.
Nie jestem w stanie przecenić wagi zrozumienia tej różnicy. Poddaliśmy się pod jarzmo martwego przymierza i zbieramy tego owoce. Musimy wrócić do fundamentów ustanowionych przez Jezusa Chrystusa. Kościół przez ostatnie dwa tysiące lat zboczył z kursu znacznie będąc prowadzonym przez ludzkie tradycje i demoniczne doktryny. Celem tego artykułu jest odnowienie dwóch filarów, od których większość chrześcijaństwa odeszła do reliktów Starego Przymierza, które ap. Paweł nazwał „służbą potępienia” i „służbą śmierci” (2 Kor. 3).
Jeśli budowaliśmy na fałszywym fundamencie to dlaczego Bóg nie pochłonął tego wszystkiego ogniem? Czy sztormy nie wymyją piasku ujawniając niestały fundament? A jeśli drzewo nie przynosi dobrego owocu to czyż nie zostanie ścięte siekierą Pana? Czy nie lepiej dla nas jest pokutować, gdy jeszcze możemy spędzić resztę naszego życia raczej na budowaniu pewnego fundamentu niż trwaniu w tradycjach, które z pewnością, jak wiemy, zostaną pochłonięte przez ogień?
Wierzę osobiście, że zrozumienie różnicy między tymi dwoma zestawami filarów jest absolutnie krytyczne dla chrześcijańskiego życia. Fakt, że wielu chrześcijańskich przywódców i starych chrześcijan daje nieprawidłową odpowiedź wskazuje na to, jak szeroko i głęboko odpadliśmy od łaski. Mam nadzieję, że ten artykuł będzie instrumentem zawracającym chrześcijan z powrotem do naszego Pewnego Fundamentu. Być może, że jeśli wrócimy do fundamentu Życia, zamiast śmierci, odkryjemy dary i owoce Ducha. Może zaczniemy manifestować rzeczywistości Chrystusa zamiast hipokryzji, którą okazujemy tak często.  (Pierwszych kilka strony wyjaśnia nieco moją przeszłość i to, co sprawiło, że zacząłem odczuwać potrzebę napisania tego artykułu. Jeśli chciałbyś przeskoczyć tą część i przejść do istoty rzeczy to zacznij od części zatytułowanej; „Pomieszanie Zakonu i Łaski”.

W poszukiwaniu Prawdy.
Z pewnością jednym z najbardziej frustrujących aspektów bycia chrześcijaninem jest określenie tego, czego Bóg ode mnie wymaga. Wielu chrześcijan zazwyczaj osiada w jednej czy dwóch denominacjach, miej lub bardziej akceptuje swych „współlokatorów” i jakoś z tym żyje. Gdy zostałem zbawiony, natychmiast znalazłem się w kilku różnych denominacjach, z których każda ma bardzo różne pochodzenie. Jako nowy wierzący musiałam zmagać się z głównymi sprawami, które podzieliły chrześcijaństwo na tysiące sekt takich jak:  wieczne bezpieczeństwo, a warunkowe zbawienie (kalwinizm a armianizm), dar na dziś czy nie; chrzest wodny konieczny czy nie; który chrzest wodny jest prawidłowy, a który nie; czy nadal są apostołowie i prorocy czy nie; jakie jest prawidłowe zarządzanie w kościele; wieczne cierpienia, anihilacja, a zbawienie całej ludzkości; uczynki, a zakon; czy chrześcijanin może mieć demona; który dzień jest sabatowy (Sobota czy Niedziela) i całe mnóstwo innych spraw równie kontrowersyjnych jak te, które wyliczyłem.
Moje nawrócenia należało raczej do tych dramatycznych wydarzeń. Identyfikuję się z przeżyciem ap. Pawła na drodze do Damaszku bardzo dobrze. Ze względu na drogę, do której Bóg mnie powołał, przeszedłem od człowieka niewierzącego do chrześcijańskiego zeloty dosłownie w ciągu jednej nocy. Miałem ogromnie wiele energii i pragnienie do uczenia się. To pragnienie nie zostało zgaszone przez wszystkie te lata.
Będąc niezależnym biznesmenem, dzięki łasce Bożej, mogłem zarabiać na życie i ciągle mieć mnóstwo czasu na kopanie w wszystkich powyższych tematach. Będąc zakochanym w Ojcu, Stworzycielu wszechświata, chciałem okazać Mu szacunek przez posłuszeństwo Jego Słowu, bez względu na to, co to miało oznaczać.
Przez pierwsze lata chrześcijaństwa brałem udział w ponad 200 różnych chrześcijańskich kościołach wierzących we wszelkiego rodzaju różne wierzenia. Dla kogoś, kto nigdy nie był wystawiony na tak szeroki zakres systemów wierzeń, może być trudno wyobrazić sobie cierpienia, jakie te różne poglądy sprawiały mi.
Być może najbardziej frustrującą częścią tego doświadczenia był fakt,  że przywódcy kościelni, którzy usiłowali przekonać mnie do swoich wierzeń, patrzyli na mnie i bez zmrużenia oka mówili, że ich wierzenia są oparte bezpośrednio na samej Biblii! Jeden pastor powiedział mi, że chrześcijanie, którzy mówią dziś językami robią to pod mocą diabła, a inny powiedział mi, że jeśli ktoś nie mówi językami to nie jest tak naprawdę jeszcze narodzony na nowo. Obaj usprawiedliwiali swoje pozycje na podstawie tej samej Biblii Króla Jakuba.
Dla tych z was, którzy nie przeszli przez tą gehennę, zalecił bym gorąca, aby to zaliczyli. Skąd będziesz wiedział, że twoja sekta właściwie rozsądza Słowo Boże? Idź i zobacz kilka innych denominacji całkowicie różnych od twojej i ze szczerością spróbuj zrozumieć dlaczego oni wierzą tak, jak wierzą. Usuń szatę tradycji, którą otrzymałeś od swojej denominacji, ubierz inną szatę i zobacz, co się wydarzy. O tak, każda denominacja ma swoje duchowe szaty. Jesteśmy niewolnikami tradycji znacznie bardziej niż chcemy się do tego przyznać. Podróż do kilku innych denominacji objawi ci, jak bardzo kochasz swoje szaty. Oni będą chcieli ci zabrać je i ubrać ci inną. Wtedy będziesz mógł dostrzec, czy nosisz szaty chrystusowej sprawiedliwości czy ludzkich tradycji.
Po przejściu przez kilka denominacji o całkowicie różnych wierzeniach, byłem zupełni zdumiony tym, że oni wszyscy byli przekonani, że są w porządku pod względem biblijnym. Jak to możliwe, że jedna denominacja głosi, że chrzest jest istotny do zbawienia, podczas gdy druga, używając tej samej Biblii, mówi, że nie jest? Te różne wierzenia powodowały, że wołałem do niebieskiego Ojca z samej głębi mojej duszy. Myślę, że większość chrześcijan, którzy są zadowoleni z siedzenia w wygodnych ławkach raz czy dwa razy w tygodniu i po prostu przyjmujący wszystko, co jest nauczane przez ich pastorów i denominacje, nie ma możliwości doświadczenia tego bolesnego wołania serca, być może ze szkodą dla nich samych. Wszystkie te różnice zbudowane na tej samej Biblii powodowały, że szukałem prowadzenia Ducha Świętego tak głęboko. Nigdy nie doszedłbym do niczego, gdybym zadowolił się przyjmowaniem tego, czego naucza jedna sekta na temat wszystkich chrześcijańskich doktryn. Ponieważ wielu z tych chrześcijańskich przywódców używało strachu przed możliwością utraty zbawienia, jeśli nie będę wierzył zgodnie z ich systemem wierzeń, potrzebowałem bardzo poważnych studiów. (Proszę pamiętać, że te ci wszyscy różni przywódcy kościelni z ich różnorodnymi wierzeniami byli całkowicie przekonani o tym, że są w porządku wobec Pisma, podczas, gdy inne denominacje są w błędzie).
Po wielu latach tego rodzaju zmagań w końcu doszedłem do kilku prostych prawd, które zawsze były wprost przed moimi oczyma, lecz pogrzebane pod „tradycją starszych”. Spędzenie czasu nad badaniem pierwotnego kościoła i studiowanie oryginalnych języków okazały się bardzo pomocne. Osobiście rozmawiałem z kilkoma tłumaczami kilku wiodących anglojęzycznych tłumaczeń, co również otworzyło mi oczy na pewne zwodnicze triki, które mają miejsce w biblijnych przekładach. To pozwoliło mi dostrzec dlaczego jest kilka wyraźnych sprzeczności w wielu angielskich Bibliach, podczas gdy nie występują one w greckich i hebrajskich tekstach, na których te tłumaczenia bazują. „Tradycje starszych” sięgają znacznie głębiej niż tylko do wytworzenia się sprzecznych ze sobą chrześcijańskich sekt. „Tradycje starszych” dotknęły bezpośrednio samych tłumaczy Biblii. (To nadaje się do innego artykułu). W tym artykule chcę dać czytelnikowi klucz, który, jak mam nadzieję, przyniesie wielką radość sercu. Modlę się o to, aby uwolnił on wielu czytelników od wszelkiego rodzaju potępienia, poczucia winy i związania przez ludzkie tradycje i doktryny demonów.
Wysiłki skierowane na posłuszeństwo Bogu i równoczesne słuchanie tych wszystkich „religijnych głosów” stało się niemożliwe. Ci przywódcy kościelni prezentowali zgodny głos na spotkaniach Ministerial Alliance (Przymierze Sług), lecz gdy w ramach swojego stanowiska starali się uzyskać to, w co wierzyli, to musieli przyznawać, że ci inni pastorzy trwali w wielkim zwiedzeniu. O ile te główne różnice między denominacjami czy nawet różnice między pastorami tej samej denominacji powodowały mój wielki smutek i złość (ponieważ nie wiedziałem, komu mam ufać i wierzyć) to jednak to wszystko wyszło mi na dobre. To zamieszanie między różnymi denominacjami zmusiło mnie do poświęcenia więcej czasu na modlitwę i studiowanie niż bym robił gdybym nie został skonfrontowany z różnymi punktami widzenia. Innymi słowy to cierpienie, zamieszanie ich sprzeczności, sprzeczności w Biblii pomiędzy różnymi przekładami – to wszystko sprawiło, że ruszyłem tam, gdzie Jezus  powiedział mi, abym udał się przede wszystkim.  Jeśli o cokolwiek będziecie prosić w imieniu Moim, spełnię to. Jeśli mnie miłujecie, przykazań moich przestrzegać będziecie. Ja prosić będę Ojca i da wam innego Pocieszyciela, aby był z wami na wieki – Ducha prawdy, którego świat przyjąć nie może, bo go nie widzi i nie zna; wy go znacie, bo przebywa wśród was i w was będzie. Nie zostawię  was sierotami, przyjdę do was (J. 14-14-18 BW).
Mam wam jeszcze wiele do powiedzenia, ale teraz znieść nie możecie;  Lecz gdy przyjdzie On, Duch Prawdy, wprowadzi was we wszelką prawdę, bo nie sam od siebie mówić będzie, lecz cokolwiek usłyszy, mówić będzie i to, co ma przyjść , wam oznajmi. On mnie uwielbi, gdyż z mego weźmie i wam oznajmi. (J 16:12-14).
Niektórzy z was nie są w stanie pojąć cierpienia duszy jakie te różnice wśród denominacji powodują dla kogoś szczerze usiłującego być posłusznym swojemu Stwórcy. Niektórzy z tych pastorów utrzymywali, że jeśli ktoś nie jest właściwie ochrzczony lub nie jest ochrzczony we właściwą denominację to jego życie wieczne jest zagrożone. Dwa najbardziej proste rytuały jakie znajdujemy w Nowym Testamencie, chrzest wodny i komunia, wywoływały we mnie wielkie cierpienie z powodu ogromnej różnorodności nauczania między nauczycielami. Celem tego artykułu nie jest dyskutowanie z tym, czego się nauczyłem jeśli chodzi o te wszystkie różnice. Po prostu chcę wskazać, że nawet w najprostszych i fundamentalnych doktrynach jest wiele różnic wierzeń wśród wiodących sekt chrześcijaństwa. Co więcej, wiele z nich naucza, że życie wieczne jest zagrożone jeśli ktoś nie dostosuje się do ich standardów.
Jezus Chrystus mówił o cierpieniu wraz z Nim. Bramy do Nowego Jeruzalem w księdze Objawienia są z pereł. Perły tworzą się wtedy, gdy piasek dostanie się do wnętrza ostrygi i podrażnia jej ciało. To wywołuje wydzielinę wokół drażniącego przedmiotu, która ewentualnie staje się perłą. Być może właśnie po to było to całe cierpienie. Nie wiem tego, lecz przeżyłem wiele cierpienia, odrzucenia, a często byłem źle rozumiany. Bywało, że zostawałem określany heretyckim, stwarzającym podziały i nie poddającym się po prostu dlatego, że zadawałem zbyt wiele pytań, bądź nie mogłem przyjąć poszczególnych pakietów denominacyjnych wierzeń w całości.

Pomieszanie Zakonu i Łaski.
Gdy w znacznej mierze zostałem uwolniony do ‘strachu przed człowiekiem”, odkryłem, że jednym z największych źródeł zamieszania między tymi wszystkimi sektami jest to: „jakie są przykazania i prawa Nowego Przymierza?” Odpowiedzi tych wszystkich przywódców różniły się ogromnie. Niektórzy wierzyli, że należy do nich całe Prawo Mojżeszowe oprócz ofiar ze zwierząt. Inni wierzyli, że jest to część związana z dietą i moralnym prawem Mojżeszowym. Jeszcze inni wierzyli, że należy do nich dziesięć przykazań plus te przepisy, które Jezus wspominał w Nowym Testamencie, a w szczególności Jego stwierdzenia z „Kazania na Górze”. Próby przygwożdżenia ich w celu uzyskania szczegółowej odpowiedzi, którymi przykazaniami są związani chrześcijanie i określenia jakie płyną konsekwencje z ich złamania okazywały się daremnym przedsięwzięciem. Gdy nacisk trwał nadal, ci pastorzy i nauczyciele nie mogli bądź nie chcieli rozwiązać powstałego zamieszania. Wydaje się, że woleli aby ich standardy pozostały mgliste, niewyraźne i niejasne. Teraz widzę, że zachowanie standardów w stanie niejasnym służyło ich własnej korzyści. Umożliwiało im o to, jako „duchowym” autorytetom w swych kościołach używać lub tworzyć prawa wedle powstających okoliczności.
Na przykład słyszałem jednego pastora, który mówił, że nowo nawrócony musi zgolić wąsy, albo pójdzie do piekła. Powoływał się on na Pismo, które sugeruje, że Paweł nauczał tego, że natura mówi nam, że mężczyzna powinien mieć krótkie włosy. Potem mówił, że ci chrześcijanie, którzy nie posłuchają ich starszy są w buncie. Dalej poszedł wybierając kilka wersetów ze Starego i Nowego Testamentu wspominają o tym, że ludzie zbuntowani nie pójdą do nieba, chrześcijanie czy inni.
Te wszystkie systemy mają jedno wspólne – mianowicie mieszają Zakon  Mojżeszowy z Łaską. Oczywiście, mają również swoje wersety na uzasadnienie tej mieszaniny. Oto kilka z ich ulubionych:  Nie mniemajcie, że przyszedłem rozwiązać zakon czy proroków; nie przyszedłem rozwiązać, lecz wypełnić (Mat. 5:17) Każdy kto popełnia grzech, przestępuje zakon a grzech jest przestępstwem zakonu (1 Jn 3:4)

Wiemy zaś, że zakon jest dobry, jeśli ktoś z niego robi dobry użytek (1 Tym. 1:8)

Te referencje i inne są cytowane po to, aby nam powiedzieć, że część Zakonu Mojżeszowego, jak oni twierdzą, nadal obowiązuje Nowotestamentowych wierzących i będzie nas sądzić przed Wielkim Białym Tronem sądu. Przestępowanie tych przykazań może spowodować osąd, który waha się od utraty zapłaty, otrzymania wielu razów, spędzenia pewnego czasu w czyśćcu ( w pewnej denominacji) czy wiecznych cierpień w piekle. Mając za sobą niezliczone spotkania z przywódcami kościołów usiłujących wyjaśnić ich mieszaniny, mikstury Prawa Mojżeszowego z Łaską, jestem pewien, że ich motywacje były mieszaniną szczerości, barku poznania a z czasami z dodatkiem chciwości i pragnienia kontrolowania ludzi.

Całe zamieszanie znika, gdy rozbijemy składniki Starego i Nowego Przymierza. Odkryjemy wtedy, że część zawierająca Zakon w Starym Przymierzu nie jest tym samym, co część zawierająca zakon w Nowym Przymierzu.


Starotestamentowy „cień”

Nowotestamentowej „rzeczywistości”
Bóg —JahweBóg — Jahwe (bez zmian)Chwała SzekinahObecność Bożą, Duch
Święty, Jezus (Jn. 1:7-9,14)Dwuczęściowe przymierze między
Bogiem a ludźmi z błogosławieństwami przekleństwami w tym życiu
jako filaramiDwuczęściowe przymierze między
Bogiem Ojcem i Jego Synem na rzecz ludzi z dwoma filarami

(I Moj.15:1-18; Gal. 4:21-31)

Pośrednik —MojżeszJezus (1 Tym.2:5)Najwyższy Kapłan – potomek
Aarona, LewitaJezus z Judy, według porządku
Melchizedeka, nie
potomek, i bez związku krwi (Heb. 10:21)Kapłaństwo —LewickieChrześcijaństwo (1 Ptr. 2:5, 9)

Miejsce spotkania  (Namiot zgromadzenia lub Świątynia)
– tam gdzie znajdowała się Arka Przymierzawszędzie, gdzie są wierzący lub trwający w
Chrystusie (1 Kor.6:19, Mat. 18:20)Ołtarz pokrapiany krwią zwierzątniebiosa pokropione krwią
Jezusa Chrystusa (Hebr. 13:10)

Jerozolima, wyznaczone przez Boga miasto na ziemiNowe Jeruzalem, Duchowe Miasto
(Objaw. 21:2Kadź do obmywań Obymcie pokoleń (Tyt. 3:5)

Ofiary z baranów, kozłów, byków, ptaków, ziarna itd.Oddane życie wierzącego (Rzym.12:1-2)

baranek paschalnyJezus Chrystus (1 Kor. 5:7)

Paschalna wieczerzaChleb i wino (ciało i krew)

Chrystusa (Jn 6)Święto Świątyni (w zgromadzeniu)

życie Chrystusa oddane ku zgromadzeniu tłumów (Jn 7:1,2,37-39; Jn 12:32)

KadzidłoSzczere modlitwy wierzących (Obj. 5:8)Święcznik w ŚwiątyniPan Bóg, Chrystus i Jego ciało
(Obj. 22:5; Jn 1:7- 9; Jn 8:12; Mat. 5:14)Sabatowy dzień odpoczynku (raz w
tygodniu)Odpocznienie i pokój w
Chrystusie (każdego dnia)
(Mat. 11:28-30)Sabaty, Nowie Księżyca,
Święte dniWszystkie dni w Chrystusie są
święte

(Rzym. 14:1-12, Col. 2:16f)

Spisana obowiązująca umowa Prawo Mojżeszowe, 613 trwałych nakazów, ustaw,  rytuałów itd. Wiążących wszystko Żywe Słowo i listy ludzi (2 Kor. 3:6; Jn 10:27;  2 Kor. 3:2,3)

Krew i rytuał przebaczeniaKrew Chrystusa i całkowite przebaczenie  (Rzym 5:1, 8:1-4)

ZasłonaRozdarte ciało Chrystusa (Obj. ?)ProrocyChrystus i Jego ciało (Hebr. 1:1-3; Ef. 4:11)Królowie i królestwo, którego
Bóg nie chciałChrystus i JEgo ciało, Królestwo, któregoStare PrzymierzeNowe przymierze (Jer. 31:31,34,  Hebr. 8:5-13)

Dwa przykazania – filary (Matt.22:36-40 Dwa przykazania – filary (1 Jn 3:23,24)

Powyższa lista nie jest wyczerpująca. Z pewnością większość chrześcijan  może dostrzec, że część Starego przymierza nie ma już więcej skutku. Niemniej jednak wiele sekt chrześcijańskich czuje, że pewne części Starego Przymierza stały się częścią Nowego Przymierza. Są nawet takie grupy, które czują, że Nowe Przymierze nie jest obecnie skuteczne, a będzie miało miejsce tylko dla Żydów w przyszłości. Nie będę się zajmował tym systemem wierzeń, poza tym, że powiem, że wierzę, iż jest również błędny.

Wszystkie składniki typów i cieni jakie znajdujemy w Starym Przymierzu  zostały zastąpione przez rzeczywistość znajdującą się w królestwie Bożym w Chrystusie Jezusie. Ten artykuł zajmuje się wyłącznie „dwoma filarami”. Gdy już raz zobaczymy w jak daleko odeszliśmy od nawet najbardziej podstawowych składników Nowego Testamentu, być może pozwoli nam to szczerze spojrzeć na to, czy nie zboczyliśmy również w innych dziedzinach. Chcemy się skupić wyłącznie na „dwóch filarach”.
Niemniej jednak czytelnik powinien podjąć teraz pewne studia nad tym tematem. Na początek podałem kilka referencji biblijnych, aby w tym pomóc. W miarę jak będziesz czytał te fragmenty postaraj się znaleźć cień w Starym Przymierzu a następnie wyszukaj wypełnienia w Jezusie Chrystusie i Jego ciele. Wierzę, że takie studium usunie z oczu wszelkie łuski i pozwoli, aby więcej Światła Prawdy Jezusa Chrystusa zajaśniało w naszych sercach.

Podczas, gdy niemal wszystkie chrześcijańskie denominacje ciągle trzymają się pewnych części Starego Testamentu, wszystkie odrzuciły pewne ich części. Nawet współcześni Żydzi odrzucili sporą część Mojżeszowego Prawa ponieważ nie jest możliwe fizyczne ich wypełnianie. Na przykład nie znam żadnej denominacji, która zabijała by woły, kozły czy baranki, jako ofiary dla Jahwe. Większość kościelnych przywódców nie jest w stanie zabrać chrześcijan do Jerozolimy trzy razy w roku, jak tego wymagał Zakon, zatem to zostało wyrzucone. Prawdopodobnie poza Mormonami, większość sekt nie wierzy w ciągłość Lewickiego Kapłaństwa mającego autorytet Boży. List do Hebrajczyków mówi nam, podobnie jak Piotr, że Lewici nie są już kapłaństwem, że jest nowe kapłaństwo według porządku Melhizedeka. Piotr pisze, że my (chrześcijanie) jesteśmy „królewskim kapłaństwem” i, że to my jesteśmy „ludem Bożym”, nie  fizycznym Izraelem. Księga Objawienia mówi nam, że to Nowe Królestwo, nowe miasto, Nowe Jeruzalem, nie jest Jerozolimą w fizycznym Izraelu. Jest to królestwo, miasto, składające się ze świętych. Większość zdaje sobie sprawę z tego, że Mojżesz nie jest już naszym pośrednikiem, lecz że Jezus Chrystus jest Pośrednikiem Nowego Przymierza. Większość chrześcijan nie ma problemów z tym, co powiedziałem do tej pory. Niemniej jednak jest wiele sekt, które podjęło by dyskusję z pewnym fragmentami tego, co powyżej. Co więcej, wielu odnajduje prawa dotyczące diety pomocne i ciągle skuteczne podobnie jak inne spośród 613 przepisów Prawa Mojżeszowego. Niektóre z tych sekt, które robią te rzeczy, biorą słowa z listu Jakuba poważnie, gdy mówi: „Kto zachowa całe prawo, a uchybi w jednym, stanie się winnym wszystkiego (Jk. 2:10).
Oczywiście karą za złamanie Prawa Mojżeszowego jest śmierć. Dojdźmy teraz do sedna tego artykułu. Sprowadźmy Prawo Mojżeszowe do najprostszej postaci. Być może to odsłoni pewne zamieszanie w jakie chrześcijanie zostali złapani przez stulecia.  Zamierzam teraz dotknąć Chrześcijańskiej Świętej Krowy, kamienia węgielnego wszelkiej obrzydliwości i zwodniczych uczynków jakie kościół prezentował na tej ziemi od chwili, gdy Jezus wstąpił do nieba ponad 1900 lat temu. Ta Święta Krowa była sprawcą, który wpędził chrześcijaństwo w bałwochwalstwo nieporównywalne z żadną inną religią znaną człowiekowi. Jest to główna przyczyna hipokryzji okazywanej światu przez kościół przez ostatnie dwa tysiące lat. Czym jest ta Złota Krowa? To jest Dziesięcioro Przykazań, którego częścią jest „Złota zasada”.
Ci, którzy przylgnęli do tych przepisów tak, jakby miały życie same w sobie natychmiast zacytują Pismo, które mówi, że On wypisał te Dziesięć Przykazań na sercach, a nie na kamieniu. Różnica miedzy Nowym Przymierzem a Starym (jak mówią) jest w tym, gdzie te prawa zastały zapisane. Mam nadzieję, że pokażę czytelnikowi, że jest to całkowicie fałszywe. Co więcej, chcę udowodnić, że powyższy punkt widzenia powoduje, że wierzący staje się przestępcą nie tylko Prawa Mojżeszowego, lecz również Nowego Przymierza. (Tak przy okazji, nawet fakt, że było „Dziesięć” przykazań jest mitem. Zobacz w jaki sposób Żydzi, Katolicy i Protestanci dzielą te słowa zapisane na kamieniu. Nie zgadzają się ze sobą na temat tego, w jaki sposób rozdzielić te słowa, aby otrzymać „Dziesięć” Przykazań. Innymi słowy, istnieją trzy różne wersje tych Dziesięciu Przykazań. Nie jest nawet jasne w jaki sposób powinno się je rozdzielić. Bóg nigdy nie dał dziesięciu, On po prostu powiedział słowa. Używam terminu „Dziesięć Przykazań’ ponieważ zostały to tak zakorzenione w żydowskim i chrześcijańskim myśleniu, że próba  użycia innego jest niemal niemożliwa).
Chcę pokazać czytelnikowi podobną sytuację w Starym Testamencie, aby podkreślić wagę podmiotu. Przypominam tą historię tylko po to, aby zilustrować jak ważne jest to dla tematu, któremu się przyglądamy. Podczas swej 40 letniej wędrówki po pustyni, Izrael stanął przed sytuacją, gdy wielu z nich umierało wskutek ukąszeń jadowitych wężów. Bóg nakazał Mojżeszowi, aby wykonał wizerunek węża z brązu na palu. Każdy ukąszony Izraelita, który spojrzał na tego węża był uzdrawiany. Zapis tego wydarzenia znajdziemy w 4 Mój 21:9.
Gdy Izrael opuścił pustynię i wszedł do Ziemi Obiecanej, Bóg zmienił wiele. Manna przestała padać z nieba, musieli sami zdobywać jedzenie, a węże na palu nie spełniały już tego samego zadania, co przedtem.   Dla człowieka jest zupełnie naturalne życie przeszłością – poleganie na tym, co było skuteczne w przeszłości. Izrael nie był wyjątkiem od tej zasady. Kilka stuleci po ich wejściu do Ziemi Obiecanej, znajdujemy Izraelitów klękających przed mojżeszowym wężem na palu. Jest to zapisane w 2 Król. 18:4. Musimy tutaj zrozumieć bardzo ważną zasadę . Boże słowo do Izraela znajdującego się w tym czasie na pustyni dotyczące spoglądania na węża dało im wówczas życie. Lecz to samo słowo i ten sam wizerunek w innym czasie i miejscu stał się powodem ich śmierci! Bałwochwalstwo było karane śmiercią w Starym Testamencie.
W taki sam sposób jak bałwochwalstwo było karane śmiercią w Starym Testamencie, duchowe bałwochwalstwo pod Nowym Testamentem powoduje  duchową śmierć. Ci, którzy uchwycili się Dziesięciu Przykazań i usiłują wymusić je na innych, czy to są chrześcijanie, czy nie, popełniają duchowe bałwochwalstwo, a nawet coś gorszego. W zasadzie popełniają duchowe cudzołóstwo! Konsekwencje bałwochwalstwa i cudzołóstwa są niszczące. Teraz, gdy już głośno wyraziłem ostrzeżenie co do powagi tego, czym się zajmujemy, mam nadzieję, że czytelnik udzieli mi z serca płynącej uwagi. Nie przesadzam, co do powagi tej plagi chrześcijaństwa.

Jestem pewien, że nie było zbyt trudne dla większości z was dostrzec, że większość głównych składników Starego Przymierza została zastąpiona rzeczywistością tego, na co wskazywały pierwotne rytuały i zarządzenia. One działały po prostu jako cienie, kierunkowskazy do rzeczywistości znajdującej się w Nowym Testamencie i w Jezusie Chrystusie. Cienie nie są rzeczywistością! Tak samo, Prawa Starego Przymierza były tylko cieniami Praw Nowego Przymierza. Zobaczmy jak różnymi. Zobaczymy jak mieszanie tych dwóch razem to jak mieszanie krwi barana z krwią świni  czy mieszanie wełny z lnem, co było jednakowo zakazane przez Stare Przymierze. Wierzę, że powyższa mojżeszowa ilustracja wskazuje na bezprawność mieszania Prawa Mojżeszowego (uczynki/ wełna – wywołujące poty) z Łaską (darem/lnem – wchłaniającym pot, brak uczynków człowieka).  Większość współczesnych chrześcijan rozkoszuje się śmiercią.
Gdyby mogli zrobić coś sami, to powiesiliby kopię Dziesięciu Przykazań w każdej klasie i na każdym rządowym budynku. Zmusiliby do modlitwy w klasach. Współczesne chrześcijaństwo odkrywa śmierć i potępienie jako coś wspaniałego i dziwi się dlaczego świat nie tłucze się do bram kościołów, aby zobaczyć jak to pachnie. Mam dla ciebie kilka zasmucających wieści, kościele, zazwyczaj, gdy przechodzimy przez świat, nie zostawiamy za sobą słodkiej woni Jezusa. Pozostawiamy za sobą zapach ciała, zwłok, do których się przykuliśmy, a które już są już martwe od ponad trzech tysięcy lat!
Czy mogę, jako mojego pierwszego świadka obrony, wprowadzić do sali sądowej ap. Pawła? Niemal czuję gorąco bijące z nozdrzy pewnych gorliwych zelotów, niszczycieli wiary. Jestem pewien, że kamienie nie są daleko, lecz być może Paweł, apostoł pogan (to właśnie ty i ja) może sprawić, aby owi zeloci powstrzymali na kilka chwil swoje kamienie. On był kamienowany kilka razy za wypowiadanie następujących słow.  Ci, którzy „słyszą” Pawła dziś również cierpią wraz z nim, gdy wyjaśnią jego proste nauczanie współczesnym faryzeuszom i chrześcijańskim zelotom. On pisze o tych świętych słowach zapisanych na kamieniu w następujący sposób:
(2 Kor. 3:5-17)
Nie jakobyśmy byli zdolni pomyśleć coś sami z siebie i tylko z siebie, lecz zdolność nasza jest z Boga, który też uzdolnił nas, abyśmy byli sługami nowego przymierza, nie litery, lecz ducha, bo litera zabija, duch zaś ożywia.
Jeśli tedy służba śmierci, wyryta literami na tablicach kamiennych taką miała chwałę, że synowi izraelscy nie mogli patrzeć na oblicze Mojżesza z powodu przemijającej wszak jasności oblicza jego, czy nie daleko więcej chwały mieć będzie służba ducha? Jeśli bowiem służba potępienia ma chwałę, daleko więcej obfituje w chwałę służba sprawiedliwości, albowiem to, co niegdyś miało chwałę, teraz nie ma chwały z powodu chwały, która tamtą przewyższa. Jeśli bowiem chwałę miało to, co przemija, daleko więcej jaśnieje w chwale to, co trwa. Mając więc taką nadzieję, bardzo śmiało sobie poczynamy, a nie tak , jak Mojżesz, który kładł zasłonę na oblicze swoje, aby synowie izraelscy nie patrzyli na koniec tego, co miało ustać. Lecz umysły ich otępiały. Albowiem aż do dnia dzisiejszego przy czytaniu starego przymierza ta sama zasłona pozostaje nie odsłonięta, gdyż w Chrystusie zostaje ona usunięta. Tak jest aż po dzień dzisiejszy, ilekroć się czyta Mojżesza zasłona leży na ich sercu; lecz gdy się do Pana nawrócą, zasłona zostaje zdjęta. A Pan jest Duchem; gdzie zaś Duch Pański, tam wolność.
Oto wyraźnie widzimy tutaj, że prawo zapisane na kamieniu (Dziesięć Przykazań), było służbą śmierci, służbą potępienia. Ktoś może zapytać:
„Jak potępienie może mieć chwałę?” To bardzo proste: gdy kogoś stawiamy niżej, lub uważamy siebie samych za lepszych od innych na podstawie naszego zachowywania prawa, to wywyższamy samych siebie kosztem tych osób. Wewnętrznie zaczynamy myśleć, że jesteśmy lepsi niż oni ponieważ zachowujemy prawo lepiej. Problemem jest to, że wszyscy używamy Zakonu Mojżeszowego oszukańczo. Wystawiamy innych na standardy i potępiamy ich, podczas gdy sami robimy dokładnie te same rzeczy i ułaskawiamy samych siebie. Faktycznie Zakon mówi, że jeśli ktoś jest winien złamania jednego z przepisów prawa (a jest ich 613), to jest winny wszystkich (Jk. 2:10). Jak już powiedziałem pod Mojżeszem karą za złamanie Zakonu była śmierć. To dlatego Paweł nazwał to służbą śmierci. Celem jej nigdy nie jest usprawiedliwienie, lecz celem jest „zabicie” nas. Doprowadzeni do śmierci przez Prawo Mojżeszowe potrzebujemy Zbawiciela, kogoś kto nas wyratuje od wyroku śmierci.
Innym celem Prawa Mojżeszowego było zachowanie Nasienia aż do wypełnienia czasu. Zakon był strażnikiem, dozorcą Izraela, aż do wyznaczenia czasu odnowy. Niektóre tłumaczenia oddające greckie słowo z Gal.3:24 „paidagogos”, jako „nauczyciel” źle się przysłużyły ciału Chrystusa. To słowo „paidagogos” żadną miarą nie wskazuje na nauczyciela. Był to termin używany do określania kogoś, kto eskortował dziecko w drodze do szkoły, aby zapewnić mu bezpieczeństwo przed oszustami.
Prawo Mojżeszowe również służyło jako narzędzie dla tych, których oczy były duchowo oświetlone tak, aby mogli badać swoje duchowe zmysły oraz wzrastać w poznaniu Chrystusa. Zakon pełen jest typów i cieni wskazujących na duchową rzeczywistość. Gdy już raz ktoś wejdzie w tą rzeczywistość, typy i cienie Mojżeszowego Prawa poświadczają ją.
Ostatecznie Zakon Mojżeszowy został napisany w taki sposób, że wyłącznie Jezus Mesjasz mógł go wypełnić we wszystkich jego wymaganiach jak i proroctwach jakie znajdujemy w Pismach i u Proroków. Jahwe napisał doskonały plan, który mógł pomóc nam zidentyfikować wszystkich fałszywych mesjaszów i fałszywe struktury pozujące na królestwo Jahwe. Prawa zajmujące się „nasieniem” ludzkim byłby bardzo uważnie wybrane, tak aby objawić tym, którym dany był duchowy wzrok, że Jeszua (Jezus) był faktycznie, Nasieniem Które mogło zmiażdżyć głowę węża. Widzimy więc, że Prawo Mojżeszowe było rzeczywiście święte, lecz nigdy nie miało na celu usprawiedliwienia jednostek ani ich gloryfikowania. A jednak religijni mężczyźni i kobiety, zarówno Żydzi jak i chrześcijanie, używali go (lub jego fragmentów) do wielu celów, którym nigdy nie miał służyć.
Teraz przechodzę do najważniejszej części tego artykułu. Subtelna różnica między dwoma następnymi wersetami Pisma, to różnica życia i śmierci. Różnica jest tak drobna, że zrozumienie jej wymaga pójścia za głosem Ducha, a nie ciała.
Gdy Jezus został zapytany, które przykazanie jest największe odpowiedział:
Będziesz miłował Boga z całego serca swego, z całej duszy, ze wszystkich sił. A drugie podobne: miłuj bliźniego swego jak siebie samego. Na tych dwóch przykazaniach opiera się cały zakon i prorocy.

Proszę, zrozum, że „Zakon” w tym fragmencie odnosi się do Prawa Mojżeszowego. Prawo Mojżeszowe nie jest Nowym Przymierzem. Spójrz, proszę, na te dwa przykazania. Czy nie słyszałeś ich tysiące razy w kontekście chrześcijańskiego przesłania? A jednak, jak już widzieliśmy, Pismo zupełnie wyraźnie stanowi, że nikt nie będzie usprawiedliwiony na podstawie Prawa Mojżeszowego. Wysiłki skierowane na wykonanie tych dwóch pojedynczych przykazań, podsumowanie całego Zakonu, nie usprawiedliwią nikogo, a jednak ciągle staramy się stawać na tych dwóch przykazaniach jako fundamencie Nowego Przymierza. Zrozum, proszę, te dwa przykazania mogły być wypełnione wyłącznie przez jednego Człowieka, Jezusa Chrystusa.
Posłuchaj, proszę. Jest to niezwykle ważne. Nikt nie może głęboko kochać kogoś, dopóki nie zna go bardzo blisko, intymnie. Ze wszystkich ludzi jacy kiedykolwiek urodzili się na tej ziemi od czasu Adama, tylko Jezus Chrystus mógł przypisywać sobie taką intymność. On był jedynym Człowiekiem, który zstąpił od Ojca. Jezus mógł powiedzieć, że On kochał Ojca, ponieważ On znał Go jako Ojca. Mojżesz, nie urodzony z Boga, nie mógł się powoływać na to. Nikt urodzony pod Zakonem Mojżeszowym, poza Jezusem Mesjaszem, nie mógł tak twierdzić.
Było, zatem, z tego powodu zupełnie niemożliwe dla Izraela, ani kogokolwiek innego pomyśleć nawet o wypełnieniu tego wymogu, a jednak pełni pychy mężczyźni i kobiety w ciągu wszystkich poprzednich wieków czuli, że wypełnili go. Istnieją niezliczone miliony chrześcijan, którzy sami siebie oszukali uważając, że mogą te dwa przykazania wypełnić, lub co najmniej, jak mówią, usiłują to zrobić. To wielki  błąd.

Drugie przykazanie z tej pary jest całkiem łatwe do wypełnienia dla każdego w jednym sensie. Miłuj swego bliźniego jak siebie samego.
Większość ludzi potępia siebie samych, a tacy ludzie wynajdują dziwne sposoby na karanie siebie. Kościół Rzymsko-Katolicki, na przykład, ma mnóstwo pielgrzymek, słabostek, różnych form pokuty itp., aby „zapłacić” za grzechy, czy też przyjąć jako karę za grzechy, które wierzą, że popełnili. Karzą samych siebie po czym podświadomie czują, że mają prawo do zachowywania dla innych tych samych standardów i kar. Niektórzy są masochistami. Wielu mnichów w przeszłości miało zwyczaj biczowania siebie za swoje grzechy. Ludzie, którzy się ciężko karzą zazwyczaj też karzą innych tak samo ciężko, lub nawet ciężej. Mogę nie używać do tego takich form karania, za które można pójść do więzienia. Są oni potępieni jako przestępcy prawa więc innych również potępiają jako przestępców. Kochają swoich bliźnich jak siebie samych. Potępiają samych siebie, więc potępiają i innych.
Gdybyśmy tylko byli w stanie pamiętać, że celem Zakonu Mojżeszowego było zabić nas, a nie usprawiedliwić. Miało ono uświadomić to, co było ukryte w naszych członkach… grzech. Jego celem było pokazać to, że potrzebujemy zbawiciela. Nie byliśmy w stanie rozwiązać tego problemu wysiłkami z naszej strony, bez względu na to, jak bardzo dobry był to system. Paweł wyraził to w Rzym. 7:4-13:
Przeto, bracia moi, i wy umarliście dla zakonu przez ciało Chrystusowe, by należeć do innego, do tego, który został wzbudzony z martwych , abyśmy owoc wydawali dla Boga. Albowiem gdy byliśmy w ciele, grzeszne namiętności rozbudzone przez zakon były  czynne w członkach naszych, aby rodzić owoce śmierci; lecz teraz zostaliśmy uwolnieni od zakonu, gdy umarliśmy temu, przez c o byliśmy opanowani, tak iż służymy w nowości ducha, a nie według przestarzałej litery. Cóż więc powiemy? Że zakon go grzech? Przenigdy! Przecież nie poznałbym grzechu, gdyby nie zakon; wszak i o pożądliwości nie wiedziałby,, gdyby zakon nie mówił: Nie pożądaj! Lecz grzech przez przykazanie otrzymał bodziec i wzbudził we mnie wszelką pożądliwość, bo bez zakonu grzech jest martwy. I ja żyłem niegdyś bez zakonu, lecz gdy przyszło przykazanie, grzech ożył, a ja umarłem i okazało się, że to przykazanie, które miało być ku żywotowi, było ku śmierci. Albowiem grzech otrzymawszy podnietę przez przykazanie, zwiódł mnie i przez nie mnie zabił. Tak więc zakon jest święty i przykazanie jest święty i sprawiedliwe, i dobre. Czy zatem to, co dobre, stało się dla mnie śmiercią? Przenigdy! To właśnie grzech, żeby się okazać grzechem, posłużył się rzeczą dobrą, by spowodować moją śmierć, aby grzech przez przykazanie okazał ogrom swojej grzeszności.
Zdaję sobie sprawę z tego, że jest to trudny do zrozumienia fragment Pisma. Niektóre pisma Pawła, a szczególnie List do Rzymian wymaga więcej niż powierzchownego czytania. Celem prawa, zgodnie z Pawłem, było objawienie grzechu w ciele. Izraelici nie wiedzieliby o grzechu, gdyby Bóg nie dał im szkła powiększającego. Zakon Mojżeszowy był takim powiększającym szkłem. Lecz szkło nie mogło rozwiązać problemu, mogło go tylko powiększyć tak, aby można go było zobaczyć. Lekarstwem na grzech nie jest Prawo Mojżeszowe. Lekarstwem jest śmierć, pogrzeb i zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa.
Chciałbym pokazać jeszcze jeden punkt dotyczący tego, co Paweł nazywa służbą potępienia i służbą śmierci. Bardzo łatwo jest wypełnić służbę potępienia w jednym sensie – łatwo jest potępiać ludzi. Jest to dla nas bardzo naturalne. Lecz Mojżesz wymagał, aby było to wykonywane doskonale. Gdy potępiamy to zazwyczaj jesteśmy znacznie bardziej łagodni wobec siebie niż wobec bliźniego. Zatem nie dajemy po równo:
„oko za oko, ząb za ząb, życie za życie”. Szybko błagamy o miłosierdzie za nasze przestępstwa wobec innych, lecz nie tak bardzo spieszymy się z miłosierdziem dla tych, którzy zgrzeszyli przeciwko nam. Jeśli chodzi o zbieranie w sercu uraz to znacznie łatwiej pamiętamy grzechy przeciwko nam, niż nasze przestępstwa wobec innych. Nie stosujemy prawa właściwie. Używamy jednego zestawu kamieni do mierzenia przestępstw przeciwko nam i innego do wymierzania sprawiedliwości tym, przeciw którym my zgrzeszyliśmy. Prawo Mojżeszowe wymagało doskonałej równości – oko za oko. My sami, podobnie jak Izrael, zupełnie nie jesteśmy zdolni do sprawiedliwego osądzania na podstawie systemu Mojżeszowego Zakonu.
Ostatnią rzeczą, którą chciałbym powiedzieć na temat służby potępienia, Prawa Mojżeszowe to: To Przymierze, to Prawo, zostało dane szczególnym ludziom. Nie zostało dane Rzymianom, Grekom, Amerykańskim Indianom, Chińczykom czy jakimś innym ludziom. Zostało dane wyłącznie narodowi Izraelskiemu! Zapisy genealogiczne, Świątynia czy Kapłaństwo itd., zostały zniszczone wraz ze zburzeniem Świątyni w 70 roku naszej ery. Ten system został pogrzebany i nigdy nie miał powstać z martwych. Judaizm praktykowany przez współczesnych Żydów nie jest tym, co nakazywał Mojżesz. Jest całkowicie inny od Prawa Mojżeszowego jakie znajdujemy w Biblii.

Przykazania – Filary Nowego Testamentu
Możesz zapytać, jeśli te dwa przykazania, aby miłować Boga i swojego bliźniego, które były publikowane we wszystkich denominacjach chrześcijaństwa jako przykazania Nowego Testamentu, nie są prawami Nowego Testamentu to które nimi są? Czy one są w Biblii?  Odpowiedź brzmi: tak, są wyraźnie napisane w Biblii. Zrozumienie różnicy między tymi dwoma zestawami Praw jest kwestią duchowego życia i śmierci. Najpierw podam ci dwa prawa Nowego Testamentu, następnie, wyjaśnię ci jak ważne jest zrozumienie różnicy między tymi dwoma i dwoma filarami Prawa Mojżeszowego.
A to jest jego przykazanie, abyście wierzyli w imię Syna Jego Jezusa Chrystusa i miłowali się wzajemnie, jak nam przykazał. A kto przestrzega przykazań jego , mieszka w Bogu, a Bóg w nim, i po tym Duchu, którego nam dał, poznajemy że w nas mieszka (1 Jn. 3:23,24, BW).

Zatem, podobnie jak Mojżeszowe Przymierze (zwane również Starym Przymierzem lub Zakonem Mojżesza) zawieszone jest na dwóch filarach, tak Nowy Testament znany również jako Prawo Ducha i Życia w Jezusie (Rzym 8:2), również ma dwa filary. Gdy je szczegółowo zbadamy to okaże się, że są zupełnie różne od siebie.
Pierwsze przykazanie jak widzimy to: „wierzcie w imię jego Syna Jezusa Chrystusa. O ile może się wydawać, że jest to proste przykazanie, to istotą jest to, że jest równie niemożliwe do wykonania jak „będziesz miłował Pana, swego Boga” w Starym Przymierzu. Wielu ewangelistów dawało to proste zaproszenie:
– Wierzcie w imię Jezusa Chrystusa a będziecie zbawieni.
Potencjalny wierzący powtarza prostą modlitwę, zapraszając Jezusa, aby wszedł do jego serca, poleca mu się, aby poszedł do kościoła „biblijnie wierzącego”, po czym spędza resztę swojego życia całkiem taki sam jaki zawsze był. Mówi się im, żeby wierzyli w to, co jest napisane i że teraz są „zbawieni” zgodnie z Biblią. A jednak zasadniczo oni czują  nadal to samo, co przedtem. Następnie przypomina im się, że nie mamy chodzić według naszych uczuć, lecz w ślepej wierze w Biblię. Dla większości ludzi, którzy wychodzą do przodu podczas typowych chrześcijańskich ewangelizacji, prawdziwe przebudzenie przez Boga nie zdarza się niemal równie często jak się nam podaje. Dlaczego? Ponieważ większość ludzi po prostu idzie za tradycjami ludzkimi, powtarzając jak papugi ludzkie formułki i reagując na ludzkie słowa strachu i  potępienia, a nie słowa Namaszczonego Ducha Świętego. Wiara w głowie i wiara w sercu to dwie zupełni odmienne rzeczy Paweł mówi nam (Rzym. 10:8-10):
Ale co powiada Pismo? Blisko ciebie jest słowo, w ustach twoich i w sercu twoim; to znaczy słowo, które głosimy. Bo jeśli ustami wyznasz, że Jezus jest Panem i uwierzysz, że w sercu swoim, że Bóg wzbudził go z martwych, zbawiony będziesz, albowiem sercem wierzy się ku usprawiedliwieniu, a ustami wyznaje się ku zbawieniu.

Jak widzimy w tym fragmencie Pisma wiara musi być umiejscowiona w sercu, w samym centrum istoty człowieka. Co więcej, Paweł mówi tutaj o czymś zwanym „słowem wiary”. To natychmiast wywołuje z pamięci mnóstwo innych wersetów takich jak: bez wiary nie można podobać się Bogu (Hebr. 11:6) Rzym. 3:27 mówi o „zakonie wiary”: Gdzież więc chluba twoja? Wykluczona! Przez jaki zakon ? uczynków? Bynajmniej, lecz przez zakon wiary. Autor Listu do Hebrajczyków mówi nam, że: Wiara jest pewnością tego, czego się spodziewamy, przeświadczeniem o tym, czego nie widzimy. Przez wiarę „poznajemy, że światy zostały ukształtowane słowem Boga tak, iż to, co widzialne, nie powstało ze świata zjawisk (Heb. 11:1-3). Może ktoś zapytać: Czym jest wiara? Skąd można wiedzieć czy się ja ma, czy nie? Jeśli mentalne zrozumienie i zgoda na zaproszenie ewangelisty nie koniecznie jest wiarą to skąd ona się bierze? Jak można ją otrzymać?
(Mat. 16:15-17)
Jezus zapytał Piotra:
– Kim jestem? Co wy mówicie o mnie?
– Ty jesteś Chrystus, syn Boga żywego – odpowiedział mu Piotr.  – Błogosławiony jesteś, Szymonie, synu Jonasza, bo nie ciało i krew objawiły ci to, lecz Ojciec Mój, który jest w niebie.

Nie da się nadmiernie podkreślić wagi tego stwierdzenia Jezusa. Piotr słyszał swojego brata ogłaszającego, że Jezus jest Mesjaszem (Jn. 1:41). Widział wielu innych podążających za Nim ponieważ oni czuli, że jest Mesjaszem. Widział mnóstwo cudów, które zgodnie z żydowską tradycją mogły być dokonywane wyłącznie przez Mesjasza, lecz żadna z tych rzeczy nie zasiała w jego sercu „wiary”. Piotr również znał Pisma, które prorokowały przyjście Mesjasza, lecz żadne z nich nie dało mu wiary. Jego wiara przyszła przez objawienie od Ojca (Jn 1:41). To, co Piotr słyszał na własne uszy i widział własnymi oczyma nie „wyprodukowało” wiary. Wiara jest wewnętrznym słowem, jest objawieniem, które pochodzi od Ducha Bożego, a nie od jakiegokolwiek człowieka, tradycji czy systemu. Głoszenie ewangelii z pewnością jest ważnym procesem, niemniej jednak, to duch objawienia, który pochodzi tylko od Ducha Świętego doprowadza do nowego narodzenia z wysokości. Odzew na wezwanie do ołtarza, zapamiętywanie Biblii czy siedzenie we właściwych ławkach właściwej denominacji niekoniecznie daje wiarę.

Część Druga

раскрутка

Rozdział 3 – Przygotowanie do Przebudzenia.

Heflin Ruth

Iz. 6,1-4
W roku śmierci króla Uzjasza widziałem Pana siedzącego na tronie wysokim i wyniosłym, a kraj jego szaty wypełniał świątynię.
Jego orszak stanowiły serafy, z których każdy miał po sześć skrzydeł, dwoma zakrywał swoją twarz, dwoma zakrywał swoje nogi i na dwóch latał.
I wołał jeden do drugiego: Święty, Święty, Święty jest Pan Zastępów! Pełna jest wszystka ziemia chwały jego.
I zatrzęsły się progi w posadach od tego potężnego głosu, a przybytek napełnił się dymem.

Bóg daje nam możliwości przygotowania się do przebudzenia. Wielu ludzi czuje to, że nie są w stanie oddać Mu teraz czasu potrzebnego do przebudzenia. Ich życie jest zbyt skomplikowane, a ich zaangażowanie zbyt wielkie. Bóg pracuje z nami nad tym, abyśmy ułożyli swoje sprawy w takim porządku, byśmy byli dostępni na to nadchodzące wielkie i chwalebne poruszenie Boże. W wielu miejscach już jest.
Na krótko przed przebudzeniem w Pansacoli na Florydzie, Bóg wywarł nacisk na moich przyjaciół Martiego Mitchell i jego żonę, aby pozałatwiali wszystkie swoje sprawy handlowe, przeszli na spoczynek i uwolnili się całkowicie na służbę dla Pana. Nie rozumieli tego, co im Pan mówił. Marty sądził, że po prostu uwalnia się do dłuższych wakacji i będzie mógł zrobić parę rzeczy, którymi chciał się zająć już od wielu lat. Lecz wkrótce po tym, jak posłuchali Pana i uporządkowali wszystkie swoje sprawy, nastąpiło przebudzenie i oboje byli w stanie oddać się od tej pory całkowicie przebudzeniu w Brownsville. Wielu innych członków tego wielkiego zboru przeżyło takie doświadczenie, byli gotowi na przebudzenie, gdy ono przyszło.

Przebudzenie w Brownsville jest bardzo imponujące z wielu względów, lecz to, co na mnie robi największe wrażenie, to gotowość całego zboru do zmian w życiu, gotowość do zmiany planów ze względu na przebudzenia.
Są członkami chóru, witającymi przy drzwiach, członkami zespołów usługujących, nagłaśniających, administracji, obsługi parkingów, i wielu innych. Oczywiście moją ulubioną osobą jest tam Lila Terhune, szef wstawienników. Oni rzeczywiście oddali siebie Ciału Chrystusa i przebudzeniu.

Na jednej z konferencji pastorów, Brenda Kilkpatrick, żona pastora Johna Kilkpatricka, i ktoś z jej zespołu opowiadali o tym, jak przeżyć przebudzenie. Mówiła o wielu zmianach, jakie musieli wprowadzić do swojego życia. Na przykład musieli zrezygnować z gotowania i wypieków wielu przysmaków, którymi niegdyś się cieszyli. Zostali zmuszeni do uproszczenia swojego życia we wszystkich dziedzinach.
To nie jest tak, że Bóg odbiera sprawy z rąk swoich ludzi. On ich po prostu uwalnia do tego, aby mogli płynąć razem pod Bożą dobrocią do zebrania żniwa.
W lecie 1996 roku otrzymałam w Jerozolimie błogosławieństwo w postaci wywiadu dla sieci telewizyjnej Club 700. Nagranie miało miejsce na Górze Scopus górującą nad Jerozolimą. Po nagraniu mogłam porozmawiać z moim przyjacielem i producentem Normanem Mintle. Powiedział mi, że bardzo dużo rozmyślał nad tym, co mój brat prorokował mu kilka miesięcy wcześniej. Bóg powiedział mu, że usunie z jego życia ciężary, zapytał mnie o to:
– Kiedy Bóg to zrobi?
Odpowiedziałam mu z uśmiechem
– czasami Bóg czeka na nas, abyśmy mu pomogli.

Później, we wrześniu tego samego roku, ponownie byliśmy na festiwalu przebudzeniowym w CBN i spotkaliśmy Normana. Powiedział, że po nagraniach w Jerozolimie wrócił do hotelu nieco odpocząć i gdy był pod prysznicem, Bóg powiedział do niego, aby podjął czterdziestodniowy post. Był właśnie pod koniec postu i wyglądał naprawdę wspaniale.
Wprowadził w życie proces usuwania ciężarów i był już gotowy na przebudzenie. Słyszę wspaniałe relacje o tym, jak Bóg używa go w służbie chwały i uwielbienia w Prezbiteriańskim Kościele w Virginia Beach, aby wprowadzić ludzi do chwały, podobnie jak na seminariach chwały i uwielbienia.
Kilka lat temu Bóg przemówił do nas tutaj na obozie, żebyśmy uporządkowali swoje sprawy. Niektórzy z tych, co słyszeli słowo Pana, odkryli, że wcale nie jest łatwo zrobić porządek, lecz musieliśmy to zrobić. Gdy przebudzenie będzie w pełnym toku, nie będzie na to czasu.

Mówię ludziom, że jeżeli czegoś nie nosili lub nie używali przez ostatnie dwa lata z ubrań czy sprzętów składanych w garażu, to powinni się tego pozbyć. Była taka usługa, którą głosiłam zgodnie z tą myślą, dzięki której mój przyjaciel Bill Wilson z Atlanty ruszył z miejsca.
Bóg mówił do niego i jego żony Connie, aby przeprowadzili się do stolicy Capitol Hill w Waszyngtonie, aby Mu tam służyć. Byli wolni, ponieważ Bill przeszedł na wcześniejszą emeryturę z biura inżynieryjnego w Wydziale Dróg. Byli chętni do przeprowadzki, lecz byli powstrzymywani za każdym razem, gdy myśleli o czasie potrzebnym na przemyślenie, w jaki sposób przenieść dobytek nagromadzony przez całe życie, a zgromadzony obecnie w ich piwnicach.
Bil otrzymał taśmę z moją usługą i wciąż ją odtwarzał. W konsekwencji wykonali wiele wyjazdów do organizacji charytatywnych przekazując im część zbiorów przeszłości, z których większość warta była tylko wspomnienia, tak że w końcu mogli się przeprowadzić. Przeprowadzili się do Waszyngtonu i od tej chwili znaleźli się na ruchomym rydwanie przebudzenia chwały.

Czas nie jest już taki jak był w przeszłości, a to zdaje się nie mieć sensu. Dni nadal są 24-godzinne, godziny nadal mają po 60 minut, lecz w Duchu nastąpiło zdecydowane przyspieszenie czasu. Wszystko porusza się szybciej.
Wszystko, co się dzieje wokół nas nie da się z niczym porównać, chyba że znajdziemy się w rzeczywistości chwały. Jeżeli znajdujemy się poza chwałą, możemy poruszać się zgodnie z rytmem naturalnego biegu czasu, lecz jeżeli jesteśmy w chwale doświadczamy przyspieszenia Ducha.
Jeżeli czas porusza się tak szybko, w jaki sposób uda nam się wszystko zrobić? To jest tajemnica. Z jednej strony jest przyspieszenie, a z drugiej Bóg zdaje się dotykać wiecznością to, co robimy; a w wieczności nie ma żadnych ograniczeń czasu. Jeżeli więc trwamy w chwale w każdej godzinie jest wystarczająco dużo minut i wystarczająco dużo godzin w ciągu dnia, aby wykonać całą powierzoną pracę, zebrać całe żniwo zanim Jezus przyjdzie.

Odkryłam, że jeżeli Bóg ma jakieś specjalne zadanie do wykonania, wyszukuje jakąś bardzo zajętą osobę. Kiedy już miałam całkowicie zapełniony kalendarz, widziałam Go w wizji jak wbijał złoty klin w zegar i otrzymywałam wystarczająco dużo czasu, aby wykonać to do czego mnie powołał.

Nie tak dawno temu, na jednym z obozów zobaczyłam najbardziej zadziwiającą rzecz, jaką kiedykolwiek widziałam. Bóg spuszczał na ziemie chwile czasu. Po raz pierwszy widziałam czas w ten sposób. Wiemy o tym, że czas należy do Ziemi i w niebie nie będą nam przeszkadzać ograniczenia czasu. Niemniej widziałam Boga mierzącego czas i spuszczającego go na nas. To, co było najważniejsze to fakt, że czas nie jest już dla nas mierzony w latach, miesiącach czy dniach, każda chwila była drogocenna i musi być zaliczona na Bożą chwałę. Jest bardzo mało czasu i każda chwila jest złota, ceń ją i wykorzystuj w pełni.
Miłuj chwile.
Ostatniej środy w naszym zborze w Richmond całe nabożeństwo – ważne pieśni, proroctwa, zwiastowanie – było na temat przyjścia Pana. To nie było wcześniej planowane. Było to spontaniczne działanie Ducha Pańskiego. Siostra Rut Carneal, jedna z naszych pracownic, powiedziała mi o wizji tego nabożeństwa, którą miała wcześniej. Usłyszała, fizycznie głos Pana mówiący: „Przyjdę wkrótce.”
Wraz ze słyszalnym głosem nagle wszystkie sprawy w jej życiu poukładały się we właściwym porządku. Różne rzeczy nagle straciły swoją ważność.
On znów stał się najważniejszy w jej życiu.

W nadchodzących dniach będziemy oglądać setki tysięcy przychodzących do Chrystusa w ciągu jednego nabożeństwa nabożeństwie. W przeszłości cieszyliśmy się, gdy słyszeliśmy o tym, że dwadzieścia tysięcy nowych wierzących było przydawanych do Kościoła w Afryce każdego dnia, lecz to, co się dzieje teraz przerasta wszystko, co kiedykolwiek wcześniej widzieliśmy. Koła wewnątrz kół poruszają się teraz szybciej. Zwykły czas już się skończył, jesteśmy obecnie w okresie, intensywnego doświadczania Bożego prowadzenia w kierunku Jego przyjścia. Może się okazać konieczne, aby wszystko co masz, zebrać i zrzucić na Boga. Weź od Niego ducha bez opamiętania. On weźmie wszystko, co ty Mu zaoferujesz. On akceptuje każdą twoją ofiarę.

Czas na normalne usługi już przeminą, Bóg czyni rzeczy niezwykłe. Musi być nowy pośpiech w naszych usługach, a usługi same muszą być objawieniami.
Nie możemy odejść sprzed oblicza Pana tacy sami jak przyszliśmy, musimy wrócić jako zupełni inni ludzie, ponieważ Pan daje nam nowe namaszczenie. Musimy nosić chwałę na swoich ramionach i być przygotowani, aby zrobić wszystko, co jest niezbędne, by przygotować się na przebudzenie.

Są również pewne materialne przygotowania, które muszą być podjęte na czas przebudzenia. Urządzenia na naszym obozie w Ashland są bardzo proste. Mój brat starał się o zdobycie dodatkowych budynków wzniesionych w celu zebrania schodzących się tłumów, lecz nie mógł uzyskać zgody Komisji Planowania, więc jego plany opóźniły się.
Ostatniego lata, gdy wróciłam z konferencji pastorów w Brownsville, opowiedziałam mu to, co tam zobaczyłam. Nie mają żadnych miejsc sypialnych do wynajęcia, a jednak ludzie przyjeżdżają z całego świata, biorą udział w nabożeństwach i są błogosławieni, lecz nocują w pobliskich hotelach. Zamiast koncentrować się na zakwaterowaniu, kupowali sąsiednie domy, burzyli i tworzyli olbrzymie parkingi. Problem z parkowaniem był tak poważny, że ludzie przyjeżdżający z daleka musieli parkować wiele kilometrów od zboru i wędrować do zboru, zanim ci uporali się z dodatkowymi parkingami.
Z tą perspektywą zdecydowaliśmy się rozszerzyć drogę dojazdową oraz rozbudować urządzenia parkingowe. Brat właśnie to robił, gdy Pan powołał go do domu, lecz my mogliśmy skończyć to, co zaczął. Jeżeli aniołowie zamierzali przywołać ludzi, aby przybywali na nasze nabożeństwa, to musieliśmy się przygotować na przyjęcie tych tłumów.
Bóg daje nam wizje i On ją wypełnia. Z naszej strony musimy zrobić wszystko, aby być przygotowanymi.
Niektórzy wątpią w to, że przebudzenie przyjdzie do Ameryki. Niektórzy czują, że Bóg ominął Amerykę, lecz są w błędzie. Bóg działa w naszym narodzie i chwila przebudzenia przybliża się szybko. Nie bądź zadowolony z tego, żeby je tylko zobaczyć. Postanów być jego częścią, ja osobiście zamierzam wyznaczać jego kierunek.
Niektórzy z was, czytających te słowa będą kluczowymi postaciami w przebudzeniu a niektórzy będą używani nie tylko w Ameryce, lecz także za granicami. Narody są przygotowane do przebudzenia, uporządkuj swój dom, Bóg może wykorzystać twoje życie gdziekolwiek indziej.
Jeżeli chcesz być częścią wielkich rzeczy, które Bóg robi, możesz być.
Jeżeli tego pragniesz to będzie twoje. Pan wyniesie cię i przeniesie, i będziesz wiedział, że potężna ręka Pana jest nad tobą, i że wszystko, co ci się wydarzyło w przeszłości było właśnie w tym celu, aby cię doprowadzić do tego miejsca, w którym dziś jesteś.
Bóg działa na twoją korzyść i przeszedł przed tobą, aby ci przygotować drogę tak, aby On sam mógł czynić wspaniałe rzeczy w tobie. Ustawił przed tobą szerokie wrota, nie będziesz musiał się przeciskać przez wąskie otwór, ponieważ On otworzył szeroko drzwi wejścia i akceptacji dla ciebie i będziesz w stanie wejść i osiągnąć wszystko, do czego cię Pan powołał, abyś zrobił.
Żałuje bardzo tych wszystkich, którzy wierzą, że Bóg nie mówi dziś do Swoich ludzi. Bóg się nie zmienił a Jego pragnienie porozumiewania się z ludźmi jest dziś tak samo rzeczywiste jak było zawsze. On chce mówić do CIEBIE. Jego głos będzie zstępował na twojego ducha, i jak namaszczenie przynosił uzdrowienie z wszelkich wątpliwości i niedowiarstwa przeszłości. Jego głos będzie balsamem na wszelkie twoje zranienia i wszelkie rany tak, abyś mógł iść pewnie do przodu i mógł stać się częścią przebudzenia przychodzącego do Bożych ludzi.

Przygotuj się na przebudzenie!

Panie.
Podsyć ogień przebudzenia we mnie. Spraw abym bez względu na życiowe sytuacje była gotowa na pracę w przebudzeniu.

W imieniu Jezusa, Amen!раскрутка сайтов москва

Intymność z Duchem Świętym.

Jest takie wołanie, które w formie pytania pochodzącego z serca Bożego
narasta coraz silniej:
– Dlaczego czujesz się usatysfakcjonowany bez Mojej obecności, dlaczego
cofasz się, choć możesz mieć intymną więź ze Mną?#

Jest takie wołanie, które w formie pytania pochodzącego z serca Bożego
narasta coraz silniej:
– Dlaczego czujesz się usatysfakcjonowany bez Mojej obecności, dlaczego
cofasz się, choć możesz mieć intymną więź ze Mną?’

Wylanie Ducha Świętego było zapowiadane i oczekiwany przez proroków
dawnych czasów, po czym ogłoszone przez Jezusa jako „obietnica Ojca”.
Faktycznie, Jezus powiedział swoim uczniom, że lepiej jest, aby odszedł
tak, aby Duch Święty mógł przyjść. Dlaczego. Jak to możliwe, żeby tak
było lepiej niż chodzić po bezdrożach Galilei, ulicach Jerozolimy z
Jezusem i słuchać jak On głosi Słowo Boże? Odpowiedź jest następująca:
Wraz z nadejściem Ducha Świętego powstała możliwość nieprzerwanej
komunii, ponieważ On nigdy nie zasypia, nie jest ograniczony do jednego
miejsca i może mówić w tym samym czasie do tysięcy na różne tematy.
Jezus powiedział swoim uczniom, że są takie rzeczy, którymi chciał się
z nimi podzielić, lecz nie byli na to przygotowani dopóki nie przyjdzie
Duch Święty (J 16:12-13). On jest Duchem prawdy, który rozszerza nasze
zdolności do poznawania Boga!

Z tego powodu Paweł pisze: „A społeczność Ducha Świętego nie będzie z
wami wszystkimi”  (2 Kor 13:14). Zwróć uwagę na szczególne
odniesienie się do Ducha Świętego. Aby lepiej wyjaśnić sprawę
poszukałem słowa „komunia” w kilku greckich słownikach i znalazłem
takie definicje: społeczność, socjalny stosunek, (wymiana, w
szczególności myśli i uczuć), wspólne dzielenie się, partnerstwo i
współudział. Słownik Webstera definiuje to jako: „Intymne koleżeństwo”.

Jednym z najwspanialszych darów, które Bóg udostępnia każdemu
wierzącemu jest intymna więź z Nim. Wraz z tą komunią przychodzi
również nasz niebiański język. Paweł pisze: „chciałbym, abyście wszyscy
mówili językami” (1 Kor 14:5). Musimy pamiętać o tym, że Pismo to nie
są zwykłe ludzkie słowa, lecz Słowo Boże. Tylko na podstawie tego
jednego wersetu możemy mieć wyobrażenie o tym, że Bóg pragnie, aby
wszyscy wierzący cieszyli się z tego daru.

Niemniej moje serce płonie świadomością tego, że wielu w kościele
odrzuca to lub widzi jako coś dobrego dla innych, a nie dla siebie, a
jeśli już otrzymali kiedyś ten dar to wzbraniają się przed jego mocą i
pięknem. Jak bardzo musi się przeciwnik bać wierzących, którzy modlą
się językami! Robi wszystko co w jego mocy, aby zdyskredytować to. Lecz
dlaczego tak bardzo się boi? Być może dlatego, że języki dają dzieciom
Bożym bezpośrednią, bezpieczną i doskonałą linię komunikacji  z
Ojcem.
Paweł mówi: „Kto językami mówi nie dla ludzi mówi, lecz dla Boga” (1
Kor. 14:2). Pomyśl o tym! Jakże zdumiewające jest to, że gdy modlimy
się językami to mówimy bezpośrednio do Boga.  Ponownie Paweł
pisze: „Podobnie i Duch Święty wspiera nas w niemocy naszej; nie wiemy
bowiem o co się modlić, jak należy, ale sam duch wstawia się za nami w
niewysłowionych westchnieniach” (Rzym. 8:26). Mamy tu dwie rzeczy: po
pierwsze: nie wiemy o co się modlić, po drugie: nie wiemy jak się
modlić. Żeby to zilustrować wyobraźmy sobie, że mam porozmawiać z
urzędującym prezydentem Stanów Zjednoczonych. Czy będę w stanie
porozumieć się z nim na jego poziomie i warunkach.  Oczywiście
nie: aby się porozumieć on będzie musiał zejść do mojego poziomu
rozumienia. On wie tak wiele więcej o międzynarodowych sprawach,
włączając w to sprawy bezpieczeństwa, które są niedostępne publicznie.
Zna plany, projekty, akcje wraz z tajnymi kodami, które strzegą ich od
wpadnięcia w niepowołane ręce i zniszczenia naszego narodowego
bezpieczeństwa.
O ileż bardziej dotyczy to przyjścia do Króla wszechświata,… do Jego
tronu? Mówię tylko ze swojej własnej ograniczonej perspektywy i
zrozumienia i nasze porozumiewanie się jest uniemożliwione przez mnie!
Nie jestem w stanie komunikować się z Nim na Jego poziomie, ponieważ On
wie nieskończenie wiele więcej niż ja! Jednym sposobem na porozumienie
się ze mną jest to, że On zejdzie do mojego poziomu zrozumienia i
dostarczy mi narzędzie, które będzie interpretować i pośredniczyć.
Podobnie jak prezydent jest strażnikiem naszych narodowych tajemnic tak
nasz niebieski Ojciec i Król jest strażnikiem sekretów i objawień
zarezerwowanych na różne okazje i właściwy czas, aby nie popadły one w
niewłaściwe ręce.

Paweł dalej mówi o modlitwie językami: „nikt go bowiem nie rozumie, a
on w mocy Ducha rzeczy tajemne wygłasza” (1 Kor. 14:2). Co Paweł ma na
myśli pisząc „rzeczy tajemne”? W.E.Vine, ekspert w dziedzinie słów
greckich pisze tak: „W Nowym Testamencie nie oznacza to tajemnic (jak w
słowie angielskim) lecz to, co jest poza zasięgiem zdolności pojmowania
i może być poznane wyłącznie przez boskie objawienie i jest udzielane
tylko tym, którzy są oświeceni przez Jego Ducha. W zwykłym znaczeniu
słowo „tajemnica” oznacza wiedze zatrzymaną” (z Vine’s Expository
Dictionary of Biblical Words).

Mamy więc oto jedną  korzyści modlitwy w twoim niebiańskim języku:
Duch Święty wie, co jest w sercu Jezusa i Ojca, ponieważ oni są w
jedności. Wie również o tym, czego nam brakuje, ponieważ jest naszym
stałym towarzyszem. On więc pośredniczy i interpretuje w ten sposób, że
daje nam języki i wolę niebios aby prosić, szukać i komunikować się w
doskonały sposób. O, jakie to cudowne! Lecz możesz pomyśleć: ale ja nie
rozumiem tego, co mówię, gdy modlę się językami. Tak i właśnie dlatego
Paweł pisze: ’’Dlatego ten, kto mówi językami, niechaj si e modli o dar
wykładania ich. Bo jeśli się modlę, mówiąc  językami, duch mój się
modli, ale rozum mój tego nie przyjmuje”  (1 Kor. 14:13-14).
Wiele razy, zbyt wiele, aby policzyć, znajdowałem się w sytuacjach, gdy
mówiłem Duchowi Świętemu:
– Duchu Święty. Nie wiem o co i jak się modlić; pomóż mi i proszę daj
mi interpretacje tego, o co będę się modlił w Twoim duchu.
Bywały takie chwile, gdy nie wiedziałem, co robić. Modliłem się wtedy w
Duchu i jakaś zainspirowana myśl przychodziła i było właśnie ta
mądrość, której potrzebowałem w tej sytuacji. Często, gdy piszę książkę
dochodzę do takiego martwego punktu, gdy wydaje się, że już dalej nie
ruszę. Wstaję i zdobywam tą mądrość modląc się językami. W ciągu chwili
tama łamie się i znajduję Jego mądrość i odświeżenie i mogę pisać przez
następne kilka godzin. Bywały takie sytuacje, że moja rodzina
potrzebowała modlitwy, a je nawet nie wiedziałem o tym, lecz Duch Boży
zacieniał mnie szepcząc: „Módl się w Duchu za tego członka rodziny”.
Później okazywało się, że ktoś otrzymywał boską asysta czy ratunek.
Przypowieści mówią tak: „Zamysł w sercu człowieka jest jak głęboka
woda; lecz roztropny mąż umie jej naczerpać” (BW 20:5). Po co ludzie
chodzą do doradców? Aby otrzymać potrzebną mądrość, która im umyka.
Czyż „Doradca” nie mieszka w naszym wnętrzu? On jest mądrością, która
porównana jest do głębokiej wody, z której należy zaczerpnąć jak z
głębokiej studni. On zna wszystkie tajemnice (nie objawione porady,
poznanie i mądrość) królestwa. To dlatego Jezus wołał:
”Jeśli kto pragnie niech przyjdzie do mnie i pije. Kto wierzy we mnie,
jak powiada Pismo, z wnętrza jego popłyną rzeki wody żywej”
(J.7:38-39). Żywe wody to zamysł Boży czy tajemnice królestwa. Paweł
pisze: ”głosimy mądrość Bożą tajemną,…abyśmy wiedzieli, czym nas Bóg
łaskawie obdarzył. Głosimy to w nie w słowach ludzkiej mądrości, lecz w
słowach, których naucza Duch, przykładając do duchowych rzeczy duchową
miarę” (1 Kor. 2:7; 12-13).

Czy widzisz już czemu wróg sprzeciwia się tak gwałtownie? On wie,
że jeśli uda mu się utrudnić nam bezpośrednią komunikację z Bogiem, to
będzie mógł trzymać na nas swoją łapę. Bywa tak, że mamy takie
pragnienia i potrzeby, których nie jesteśmy w stanie wyartykułować w
zrozumiałych słowach, są czasem takie sytuacje, których nie da się
opowiedzieć bez pomocy Ducha Świętego. Z tego powodu Paweł pisze: „Cóż
tego? Będę się modlił duchem, będę się modlił rozumem…”  (1 Kor.
14:15). Mówiąc prosto: „będę modlił się językami, będę modlił się i po
polsku”.

Modlitwa w Duchu buduje wewnętrznego człowieka. Jak czytamy: „kto
językami mówi, siebie tylko buduje” oraz „budujcie siebie samych w
oparciu o najświętszą wiarę waszą, módlcie się w Duchu Świętym” (1 Kor.
14:4, Judy 20). Wielu w kościele jest słabych na duchu i nie wiedzą w
jaki sposób budować swojego wewnętrznego człowieka. Ich wizje są
ograniczone bardziej do ich naturalnych niż duchowych oczu. Są
zdominowani przez naturalne rzeczy dziejące się w ich życiu. Ich
wewnętrzny człowiek może być porównany do kogoś, kto siedzi przez cały
dzień oglądając program telewizyjny i zajadając chips’y. Mogą być nawet
zadowoleni z pracy i służby, lecz ich wewnętrzny człowiek jest
zaniedbany.  Ci wierzący często zadają mi pytanie:
– Dlaczego wydaje się, że nigdy nie słyszę Boga?
Wierzę, że odpowiedź jest bardzo prosta. Pismo uczy nas: „Światłem Pana
jest duch człowieka i przenika wnętrze jego ciała” (Przyp. 20:27
B.W-P). Bóg komunikuje się z naszym duchem a nie głową. Jeśli nasz
wewnętrzny człowiek nie jest zbudowany to nie będziemy w stanie słyszeć
wyraźnie. Paweł upominał grupę wierzących: „O tym mamy wam wiele do
powiedzenia, lecz trudno wam to wyłożyć, skoro staliście się ociężałymi
w słuchaniu” (Hebr. 5:11). Stali się ociężali w sercu i nie nastawieni
na Słowo Boże. Ta zasada stosuje się do tych wszystkich, którzy
zaniedbują budowanie wewnętrznego człowieka. Gdy zaniedbujemy budowanie
mocarza w nas, uniemożliwiamy naszą intymną więź z Bogiem! Z tego
powodu Paweł odważnie pisał: „mówię językami więcej niż wy wszyscy” (1
Kor. 14:18).

Ostatnio głosiłem na temat intymności z Duchem Świętym w dużym kościele
na środkowym wschodzie. Żona pastora powiedziała mi:
– John, to było wielkie przesłanie.
– To nie było przesłanie. – odpowiedziałem – To był ciężar.
Odeszliśmy od tego, czego potrzebujemy.

Później wieczorem senior pastor, który zrodził ten ponad
czterystuosobowy kościół wyznał ze łzami:
– John, nigdy nie czułem obecności Bożej w tym kościele w taki sposób
jak dziś wieczór.
– To dlatego mówiliśmy o Duchu Świętym rano i wieczorem tutaj. On jest
tu obecny. – odpowiedziałem.

Tego wieczoru wielu zostało zbawionych, uzdrowionych i uwolnionych. Z
tych nabożeństw zrobiliśmy dwuczęściową kasetę wideo zatytułowaną
Intymność z Duchem Świętym. Dzielę się tam ośmioma korzyściami modlitwy
językami, oraz tym jak jeszcze są aspekty chodzenia w intymniej więzi z
Bogiem. Jest tam zawarta głębia, której nie jestem w stanie pokazać w
jednym krótkim artykule.
W zeszłym roku wołałem do Boga o to, aby lud Boży wszedł do większej
intymności z Duchem Świętym. Nasza reakcja na to powinna być bardziej
zdecydowana.
W miarę jak upływa czas nie powinno wystarczać zrozumienie Pisma;
musimy rozwinąć wrażliwość na to, co Duch mówi przez Pismo.
Autor Listu do Hebrajczyków powiedział, że ma wiele
do powiedzenia, lecz nie może, ponieważ stali się ociężali w słuchaniu
(Hebr. 5:11). Ci ludzie nie potrzebowali aparatów słuchowych, a raczej
ich wewnętrzny człowiek odszedł od wrażliwości na duchowe rzeczy.
Musimy mieć na względzie to, że Duch Święty nie komunikuje się z naszą
głową lecz duchem, ponieważ Światłem Pana jest duch człowieka
(Przyp.20:27).
Dalej autor pisze: Pokarm zaś stał jest dla dorosłych, którzy przez
długie używanie mają władze poznawcze wyćwiczone do rozróżniania
dobrego i złego (Hebr. 5:14). Zauważ, że wymienia ich zmysły (władze
poznawcze); nie są one czymś zewnętrznym lecz wewnętrznym. Podobnie jak
mamy pięć naturalnych zmysłów, mamy też pięć zmysłów duchowych. Pismo
podaje nam próbki tego. Jeśli chodzi o zmysł smaku to czytamy w Ps.
119:103: „O jak słodkie jest słowo twoje dla podniebienia mego, słodsze
niż miód dla ust moich”.
Jeśli chodzi o powonienie to czytamy w 2 Kor. 2:15: „zaiste myśmy
wonnością Chrystusową dla Boga wśród tych, którzy są zbawieni i tych,
którzy są potępieni…”
Jeśli chodzi o zmysł dotyku w 2Kor. 6:17 czytamy: „nieczystego się nie
dotykajcie a ja was przyjmę”.  W końcu o wzroku i słuchu mówił Pan
Jezus nauczając: „Dlatego mówię do nich w podobieństwach, bo patrząc,
nie widzą, i słuchając, nie słyszą a ni nie rozumieją” (Mat 13:13).

Duchowa dojrzałość rozwija te duchowe zmysły, które mają rozeznawać
duchowe rzeczy – co jest od Boga, a co nie jest. Ten rozwój jest
uzależniony od używania duchowych zmysłów przez wierzącego. Wszyscy
mamy naturalne zmysły, a niektórzy lepiej rozwinęli jeden z nich od
innych. Na przykład są ludzie, którzy rozwinęli zmysł smaku tak, że
mogą testować wina. Poprzez praktykę po smaku mogą określić rok
produkcji, czy są z wczesnych czy z późnych gron, jakie były opady
deszczy w tym roku i tak dalej.
Inni wyćwiczyli swój wzrok tak, że potrafią określić wartość
drogocennych kamieni. Dla niewprawnego oka kamień może być bez skazy,
lecz ci, którzy mają wyćwiczone oko potrafią określić jakość koloru,
ilość mniejszych i większych skaz i stopień czystości.
Są tacy, którzy wyćwiczyli zmysł powonienia. Oni potrafią określić
najwyższą  nutę i zabarwienie zapachu oraz pełnego zestawu
przypraw, kwiatów i cytrusów w perfumach.  Ci ludzie zdecydowali
się na doprowadzenie do szczytu możliwości tego co posiadali. To nie
zdarzyło się przypadkowo; oni skoncentrowali się na tym.

Ta sama zasada obowiązuje w Duchu. Możesz być wierzącym, który przez
całe lata nie rozwinie swego ducha. Pismo mówi nam że Jan Chrzciciel
„rósł i wzmacniał się w Panu” (Łuk 1:80). Jeśli chodzi o duchowy rozwój
to ap. Paweł napisał do Tymoteusza, aby się temu całkowicie oddał tak,
aby „twoje postępy były widoczne dla wszystkich”.
Dlaczego tak ważne jest rozwijanie wewnętrznych zmysłów?  Mamy
większą swobodę w komunikowaniu się z Duchem Świętym jeśli nasze
duchowe zmysły są rozwinięte.
Może mówić wtedy bardziej intymnie na większej ilości poziomów. Aby to
wyjaśnić spójrzmy ponownie na sprawy w naturze. Gdybyś miał wszystkie
pięć zmysłów nieaktywnych to byłoby niemożliwe, abym się z tobą
skomunikował. Mógłbym krzyczeć, lecz ty nie mógłbyś usłyszeć; mógłbym
cię klepać po plecach, lecz ty nie czułbyś niczego; mógłbym podnieść w
górę znak, lecz ty nie zobaczyłbyś go.
W zeszłym roku mój tata, 81 letni staruszek, potrzebował aparatu
słuchowego, lecz go nie chciał używać. Byliśmy wszyscy razem
rozmawiając przy obiedzie a gdy popatrzyłem na niego wyglądał tak,
jakby był zupełnie gdzieś indziej. Podniosłem głos mówiąc:
– Słyszałeś to, tato?
Wyglądał tak jakby chciał powiedzieć:
– Co mówiłeś.

Zdałem sobie sprawę z tego, że nie cieszy się z naszych wspólnych
rozmów, ponieważ był głuchy. (Cieszę się, że mogę powiedzieć, że teraz
nosi aparat) To samo dotyczy spraw ducha. Jeśli twoje zmysły są martwe
to w najlepszym razie bierzesz udział tylko w części konwersacji.
Ludzie często mówią:
– Bóg nie wydaje się mówić do mnie na intymnym poziomie.
Tak, szansa jest  wielka, lecz ich zmysły są niewykształcone.
Musimy ustalić to jedno: Bóg chce mówić do nas nawet więcej niż my
chcemy słuchać Go, lecz, podobnie jak Hebrajczycy, „staliśmy się
ociężali w słuchaniu”.

Jednym ze sposobów wyostrzenia zmysłów jest modlitwa na językach.
„budujcie siebie samych w oparciu o najświętszą wiarę waszą, módlcie
się w Duchu Świętym” (Judy  20). Paweł pisze, że „Kto językami
mówi siebie samego buduje”  (1 Kor 14:4). Wewnętrzny człowiek
buduje się w czasie modlitwy w Duchu Świętym. W jaki sposób? Paweł
mówi: „bo jeśli się modlę, mówiąc językami, duch mój się modli, ale
rozum mój tego nie przyswaja” (1 Kor. 14:14).  Nasz duch modli
się, a nie rozum – ćwiczymy naszego wewnętrznego człowieka. Paweł
pisze, że dojrzałymi są ci, którzy: mają władze poznawcze wyćwiczone
przez długie używane”.  Nie tak jak owi specjaliści od smakowania,
wąchania czy oglądania. Poprzez ćwiczenie wyostrzyli swoje
zmysły;  podobnie my, modląc się w Duchu budujemy nasze duchowe
zmysły.
Nauczyłem się słuchać, w czasie modlitwy w Duchu.
Często szukam w ten sposób zrozumienia Pisma czy okoliczności, w
których się znalazłem.  Nauczyłem się modlić w Duchu i prosić o
interpretację (1 Kor. 14:13). Gdy się modlę, nasłuchuję głęboko w swym
sercu. Zazwyczaj odpowiedź przychodzi zaraz po modlitwie.
Czasami przychodzi to później, lecz przychodzi zawsze. Często podczas
pisania docieram do martwego punktu i wtedy korzystam z tej studni
żywej wody modląc się w Duchu; nagle tryska objawienie i znów zaczynam
pisać. To tylko kilka ilustracji.
Wzmacniasz to, czego używasz, a osłabiasz to, czego nie używasz.
Podczas modlitwy w Duchu nasz wewnętrzny człowiek modli się, nasz
naturalny umysł czy ciało nie przyswaja tego. Jest to taka forma postu
dla naszego naturalnego rozumowania po to, aby zbliżyć się do komunii z
Bogiem. Zachęcam was do tego, aby nie tylko modlić się w Duchu, lecz
również wierzyć, że Bóg da interpretacje – ćwicz się w słuchaniu, gdy
się modlisz.

Nie mam wiele więcej na ten temat do powiedzenia. Zdecydowanie namawiam
do zakupienia naszej nowej dwuczęściowej „Intymność z Duchem Świętym”.
Może znacznie pomóc ci w rozwinięciu twoich zmysłów i wzroście twojej
komunii z Duchem Bożym.

продвижение

Rozdział 4 – Ogłaszanie przebudzenia

Ruth Heflin

Ps.19,2-5
Niebiosa opowiadają chwałę Boga, A firmament głosi dzieło rąk jego. Dzień dniowi przekazuje wieść, A noc nocy podaje wiadomość. Nie jest to mowa, nie są to słowa, Nie słychać ich głosu… A jednak po całej ziemi rozbrzmiewa ich dźwięk I do krańców świata dochodzą ich słowa… Tam na nich słońcu postawił namiot,

Jest deklaratywna rzeczywistość Chwały Bożej, gdzie nasz głos może być słyszalny „aż po krańce ziemi”. Możemy stać na jednym miejscu i wyzwalając naszą wiarę zdobywać wyspy morskie i najdalsze krańce Ziemi, ogłaszając chwałę Pana, ogłaszając przebudzenie dla naszych czasów i naszego pokolenia.
Bóg nas nie ograniczył, lecz to my sami ograniczyliśmy się nie dowierzając temu, co On chce przez nas zrobić. On sam powoduje, że rodzą się w nas większe rzeczy, większa wiara w żniwo, wiara ogłaszająca Jego zamiary względem Ziemi, wiara wypowiadająca przebudzenie.
Bóg dał Kościołowi głos wyznania i oczekuje, że będziemy go używać. On jest całkowicie przygotowany w tej godzinie na wylanie swojego Ducha i chwały na nas i jeżeli ktoś to po prostu ogłosi On to zrobi. To nie ma być deklaracja twojego intelektu; to jest deklaracja niebiańskich zamiarów; a jeżeli deklarujesz coś w Duchu, Bóg zaczyna wprawiać to w ruch.

Jest już czas na ogłaszanie przebudzenia, ponieważ Bóg je obiecał. Wierzę, że każde chrześcijańskie czasopismo powinno mieć specjalny dział „Głos przebudzenia,” gdzie powinny się znajdować najnowsze informacje o tym, co Bóg obecnie robi na całym świecie. Bóg będzie błogosławił każde pismo, które będzie tak robić.
Ci, którzy prowadzą regularne audycje radiowe powinni co najmniej jeden segment w tygodniu poświęcić przebudzeniu. Ogłaszajmy przez wiarę to, co robi Bóg, aby mógł robić więcej. Bóg powiedział mi w zeszłym roku, że każda stacja telewizyjna, która stanie się głosem przebudzenia będzie wypłacalna. Jakikolwiek środek komunikacji posiadasz, używaj go do przebudzenia, ogłaszaj przebudzenie dla swojego narodu. Kiedy rano szłam przez Jerozolimę, Pan powiedział mi, że powinnam zacząć prowadzić ludzi w śpiewaniu Piękna Ameryka, wszędzie gdziekolwiek będą i, że za każdym razem gdy będziemy ją śpiewać, będziemy pomnażać błogosławieństwo nad narodem. Posiadamy władzę i już najwyższy czas, aby zacząć jej używać. Bóg pragnie abyśmy byli pochłonięci przebudzeniem, abyśmy nie mogli myśleć i mówić o niczym innym oprócz przebudzenia. Niech nasze życie będzie całkowicie skierowane na przebudzenie. Jeżeli tak zrobisz inni złapią tą gorączkę. Ta przebudzeniowa gorączka jest zaraźliwa i jeżeli ty będziesz nią podekscytowany to inni również. To jest godzina przebudzenia, i musimy całkowicie skierować się na przebudzenie. Mów o nim dokądkolwiek idziesz, wierz w nie, w każdej chwili, stój na jego obietnicy.

Bardzo lubię tą pieśń „The River is Here”- „Ta rzeka jest tu” i kocham codziennie rano wstawać i ogłaszać ją. Rzeka jest tutaj, przebudzenie jest tutaj, Chwała Boża jest tutaj, to jest godzina, na którą czekaliśmy tak długo. To jest ta chwila, o którą modliliśmy się, ona tu już jest.

Dzięki Bogu za Toronto, dzięki Bogu za Brownsville, dzięki Bogu za to, co robi w Smithton w Missouri. Chwała Bogu za Wynnewood w Pensylwanii i Tampa na Florydzie. Lecz jestem bardzo wdzięczna za to, że mogę codziennie wstawać i ogłaszać, że cieszymy się, ponieważ rzeka jest tuż. Jest tu.

Przestań siedzieć w tym, co złe, patrz na to, co robi Bóg. Bardzo mi przykro, gdy patrzę na niektórych ludzi, wyrywających coś z bardziej znanego przebudzenia naszych dni i krytykujących. Każde pojedyncze przebudzenie pochodzi od Boga, niemniej każde może mieć swoje jedyne i unikalne cechy. Toronto blessing, przebudzenie w Pensacola, czy przebudzenie Rodney Howard-Browne, to co Bóg robi w twoim lokalnym zborze, to co robi przez służby Benny Hinna, T.D. Jakes’a, Orala i Richarda Robertsów, Kennetha Haginn’a, Kenneth’a Copelanda, Connie i Mahesh Chavda, Monsignor Walsh, Gwen Shaw i wielu innych. Ten nowy przypływ Ducha Bożego jest odczuwalny na całym świecie, a to wszystko pochodzi od Boga. Nasze możliwości poddania się temu, co robi Bóg mogą być różne, a więc i manifestacje Bożej mocy, jakich doświadczamy mogą być różne. Lecz im bardziej przebudzenia się rozwijają, tym więcej znajdujemy podobieństw niż różnic.
Przestań wyszukiwać błędów w tym, co robi Bóg i zacznij ogłaszać błogosławieństwo nad twoimi ludźmi, twoją własną rodziną, miastem, służbą, duszą. To nie jest czas na wyszukiwanie błędów lub wsadzanie ludzi używanych przez Boga pod lupę. Walcz o swoje własne błogosławieństwo. Ogłaszaj swoje własne przebudzenie. Im prędzej przestaniesz badać te rzeczy, które Bóg robi gdzie indziej, i zaczniesz orzekać błogosławieństwo nad swoim miastem, tym szybciej zobaczysz jak to się wypełnia.

Bóg powiedział:

Hab. 2,14
Lecz ziemia będzie pełna poznania chwały Pana, jak morze wodami jest wypełnione.

Zacznij w to wierzyć i deklarować, że to się stanie, to jest Boży czas. Jeżeli cała Ziemia ma być „pełna poznania chwały Pana” to oznacza, że również twoje miasto i dom będzie napełniony. Przestań uważać to za niemożliwe, zacznij nazywać to. Bóg tak powiedział, więc to się stanie.

Zbyt często te rzeczy, które znamy z naszej rzeczywistości przeszkadzają nam ogłaszać Bożą wolę dla bliskich nam ludzi. Gdy zobaczyłam w wizji Ducha Bożego pracującego na Capitolu, nie zwracałam żadnej uwagi na bełkot komentatorów, którzy przekonywali nas, że wszystko w naszym systemie politycznym zostało stracone. Jeżeli Bóg pokazał mi, że On tam działa, to ja muszę w to wierzyć i deklarować to.

Któregoś dnia zobaczyłam w wizji Boga zdejmującego szczyt Capitolu. Wziął kilku ludzi jak figurki szachowe i wyjął ich ze środka, po czym wziął kilku innych i wsadził ich na miejsce tamtych do środka. Wierzę w to, wierzę, że Bóg kontroluje wszystkie ludzkie sprawy i muszę ogłaszać wolę dla naszego narodu i świata. „Lecz ziemia będzie pełna poznania chwały Pana, jak morze wodami jest wypełnione”. Dlaczegóż mam bać się ogłaszać to?
Niech twój głos będzie głosem pełnym namaszczenia i autorytetu, niech zmierza aż po krańce Ziemi. Jeżeli zrobisz wysiłek, aby stać się częścią większych rzeczy, które Bóg czyni, nie będziesz mógł tylko rozwijać się osobiście. Nic nie tracisz. Ufaj w przemieniającą moc Łaski Pana, która rozciągnie cię szeroko i daleko. To, co On robi na Ziemi jest potężne.
Kiedy po raz pierwszy przybyliśmy do Jerozolimy aby tu zamieszkać, pan powiedział do nas „patrzcie na to co dobre w Jerozolimie”. Przypomniał nam o przygodzie dwunastu szpiegów wysłanych do zbadania ziemi przeznaczonej dla Izraela w czasach Jozuego. Dziesięciu z nich przekazało relacje, które Bóg nawał jako złe. Pomimo tego, że to, co powiedzieli było prawdą, spowodowało, że całe pokolenie Izraelitów utraciło obietnice Boże. Dwaj z nich, którzy przekazali dobre relacje zostali zachowani przy życiu, aby następne pokolenie wprowadzić do Ziemi Obiecanej. Bóg powiedział nam, że jeżeli będziemy widzieć w Jerozolimie dobro i mówić tylko dobrze o Jerozolimie, On zachowa nas w tej ziemi.
Musieliśmy stale kultywować tą umiejętność. Pamiętam jeden dzień upadku, gdy pokiwałam głową na zgodę osobie, która wydawała negatywne komentarze o Jerozolimie i musiałam później iść do tej osoby i przepraszać ją za to. Bóg pomógł nam koncentrować się na pozytywnych aspektach Jerozolimy i w rezultacie, zachował nas w tej ziemi. W tym roku obchodzimy dwudziesto – pięciolecie naszej służby w Świętym Mieście.
Tak jak nauczyliśmy się w Jerozolimie, praktykowaliśmy to również w Ameryce, czy gdziekolwiek indziej byliśmy. Pozytywne mówienie o ludziach pomaga nam w budowaniu wiary w ludzi, miasta, państwa. Ogłaszaj Jego chwałę gdziekolwiek jesteś.
Nie zgadzaj się na nic innego jak tylko optymizm dotyczący przyszłości i nie wypowiadaj nic innego jak tylko błogosławieństwo dla twojego kraju. Stójcie w jedności i wierzcie Bogu, że będzie błogosławił tak jak obiecał. Jesteśmy na samym skraju największego nawiedzenia Bożego, jaki świat kiedykolwiek widział. Postanów być częścią tego.
Przez kilka ostatnich lat śpiewaliśmy taką pieśń-deklarację dotyczącą przebudzenia: „Będzie przebudzenie na Ziemi”. Możesz śpiewać ją lub możesz ułożyć własną i ją śpiewać. Niech cała atmosfera będzie pobudzona przez twoją deklarację przebudzenia chwały. Wierzę w to i jestem zdecydowana ogłaszać to i oglądać zmaterializowane przez moc Ducha żyjącego Boga.
Siostra z Nowej Anglii powiedziała mi kiedyś
– Siostro Rut, zawsze źle się czuję, gdy słyszę kaznodziei mówiących o mroźnym północnym wschodzie. Jak okazało się dlatego czuła się źle przy takich okazjach ponieważ Bóg dał jej wizję ognia, który już płonął w tej części kraju. Nie był to wielki ogień, niemniej ogień, a widząc to, miała przekonanie, że nie cały północny wschód jest zimy.
Została tak wspaniale pobłogosławiona, gdy wzięła udział w naszym śniadaniu modlitewnym z okazji inauguracji prezydenta w Waszyngtonie. Gdy usłyszała o tym, jak mówiłam, że widziałam małe ogniki świetlne płonące na mapie całej Ameryki, zdała sobie sprawę, że były to te same ogniki, które ona sama widziała zstępujące na Północny wschód i wiedziała już, że Bóg wzbudzi tam przebudzenie.

Gdy Bóg włoży do twego ducha wizję przebudzenia w Ameryce nigdy więcej nie będziesz mógł mówić o tym kraju w negatywnych słowach. Będziesz widział wyłącznie ognie, będziesz widział coraz więcej i więcej światła. Będziesz wiedział, że wiatry wiejące dotkną każdej części Ameryki – północy, południa, wschodu i zachodu. Będziesz wiedział, że ten wiatr Ducha tchnie nowe życie w martwych, postawi ich na nogi jako „potężną armię”. To już się zaczyna dziać.

Bóg mówi nam o tym, że przebudzenie nie musi przychodzić w ten sam sposób w każdym lokalnym zborze. To jest nowy dzień, nowy czas i nowe miejsce. Pozwól robić to Bogu według Jego zamiarów, lecz zacznij już dziś wierząc, że Bóg wzbudzi przebudzenie w twoich stronach i ogłaszaj to otwarcie i odważnie.

Panie.

Chcemy oglądać przebudzenie w naszych stronach nawet więcej niż potrzebujemy niezbędnego do życia jedzenia.  Ogłaszamy przebudzenie twojej chwały od granicy do granicy i od morza do morza.

W imieniu Jezusa

Amen!

раскрутка

Skup swój wzrok na Jezusie

Ostatnio spotkałem parę Luteran w jednej z moich ulubionych chińskich restauracji. Gdy rozmowa doszła do spraw chrześcijańskich bardzo zdecydowanie zachęcali mnie do odwiedzenie Luterańskiego Kościoła.
Wymieniliśmy adresy e-mailowe i dyskutowaliśmy dalej. Jak zwykle nacisk na odwiedzenie Kościoła Luterańskiego był bardzo silny. To wzbudziło we mnie refleksję na temat tego, o czym rozmawia większość chrześcijan jakich najczęściej spotykam, gdy dochodzi do tematów związanych z chrześcijaństwem. Najwięcej czasu poświęcają na sprawy kościoła – jak wielki był program dla młodzieży, jak wspaniały był pastor, uwielbienie itd. Zazwyczaj nie koncentrowało się to na Jezusie.

Wiele lat temu spotkałem luterańskiego sługę Słowa, który wiedział na czym się skupiać. Nazywał się Richard Wurmbrand, założyciel „The Voice of the Martyrs”. Napisał:

„Do tego, aby udowodnić, że nie wszystkie owce są białe, wystarczy jedna czarna. Gdyby była choć jedna deformacja prawdy to zupełnie wystarczyłoby to, aby nas przekonać, że nie wszystkie historie i myśli paradujące jako prawda są takie. Lecz fałszerstwo pomnaża się bez ograniczeń.

Ludzkość sama z siebie nie może osiągnąć prawdy. Prawdę można otrzymać wyłącznie jako bezpłatny dar z nieba. Otrzymuje się ją przez objawienie lub wcale.

Poszukujący prawdy zazwyczaj zaczynają z założeniem, że prawda jest odpowiedzią na pytanie: „Co?”
To błąd.

Piłat zdał pytanie, na które nie otrzymał odpowiedzi. „Czym jest prawda?” (Jn. 18:38). Przed nim stała wcielona Prawda, lecz on Go nie rozpoznał. Pytanie Piłata podobne jest do tego: „Jaka jest melodia tej brzoskwini?”
Zrobił niewłaściwe założenie, że prawda jest owocem dyskusji, a więc jest zbiorem pewnych stwierdzeń.

Właściwym pytaniem jest: Kim jest prawda” Prawda jest Osobą. Ostatnimi słowami Buddy było:  „Szukajcie prawdy?”  Jezus powiedział: „Ja jestem prawdą” (Jn. 14:6).
Buddyści badają swoje  kanony; Muzułmanie badają Koran; Żydzi badają Pisma. Jezus powiedział:  Pisma składają świadectwo o mnie. Przyjdźcie do mnie” (Jn 5:39; Mat. 11:28). Ponieważ On obiecał nam, że będzie mieszkać w nas, w takiej mierze, że staniemy się podobni do Niego, również i my możemy stać prawdą.
Zatem Jego uczniowie nie są już więcej poszukiwaczami prawdy, lecz jej posiadaczami.

Jeśli Jezus żyje w nas to jesteśmy ludźmi, o których Jan napisał: „Lecz wy macie namaszczenie Ducha Świętego i wiecie wszystko. Nie napisałem wam, ponieważ nie znacie prawdy, ale dlatego, że ją znacie…(1 Jn 2:20, 21).
To, że Jezus jest prawdą jest istotnym faktem ludzkiego życie, który tylko ignorancja może odrzucić.

Podobnie do gołębia czy ślimaka, które posiadają magnetyczny zmysł orientacji, który pomaga im się poruszać na wielkich odległościach ci, którzy słyszeli brzmienie zupełnej prawdy są nieodparcie do niej pociągani. Wiedza komu powierzyli siebie i dokąd idą. Jezus powiedział: „Dokąd idę wiecie i drogę znacie” (Jn. 14:4)

Pismo mówi, że Bóg wzbudził nas z martwych i posadził w okręgach niebieskich wraz z Jezusem Chrystusem” (Ef. 2:6).

Naukowcy umieścili kosmiczny teleskop ponad atmosferą ziemską, dzięki czemu zdjęcia są czyste. Atmosfera wiąże, rozprasza i absorbuje światło zanim ono dotrze do ziemi. Nocne niebo nie może być widziane z ziemi poprawnie ani trochę lepiej niż przedmiot oglądany przez akwarium.
Światło przechodzące przez atmosferę czy wodę ulega refrakcji i dlatego zmienia położenie oglądanego obiektu. Co więcej, zawirowania powietrza i wody zamazują obraz. Kosmiczny teleskop rozwiązuje te wszystkie problemy.

Jeśli patrzymy na prawdę z poziomu ziemi to nie jesteśmy wstanie zobaczyć jaka jest ani gdzie, lecz tylko z Jezusem siedzącym na wysokościach niebieskich, gdzie panuje Boży niezakłócony i niezniekształcony pokój.
Tam stajemy się posiadaczami prawdy takiej, jaka on rzeczywiście jest” – koniec cytatu (Na podstawie The Oracles of God” Richard’a Wurmbrand’a, dostępnych przez Voice of the Martyrs.)

Jezus dziwił się niedowiarstu jakie znalazł wśród pierwszych „wybranych ludzi”. Czy współcześnie również dziwiłby się niedowiarstwu tych, którzy wzywają Jego imienia? Pismo odważnie ogłasza, że Jezus: „wraz z nim wzbudził i posadził w okręgach niebieskich w Chrystusie Jezusie ”.
Ten werset jest w czasie przeszłym. Faktycznie widzimy sprawy z perspektywy nieba? Czy też oglądamy je z perspektywy związanej z ziemią i wypełnionej wszelkimi ludzkimi zniekształceniami składającymi się z ludzkich koncepcji, tradycji, rytuałów, i formuł? Czy zostaliśmy zwiedzieni przez nasze doktryny do odłożenia na przyszłość tego, co należy do nas już dziś? Wyzwaniem dzisiejszej godziny jest „Wyjdźmy wyżej!” tak, abyśmy mogli widzieć wyraźniej „to, co jest dobrą, przyjęcia godną i doskonałą wolą Bożą” (Rzym. 12:2). (Fary Amirault)


Skupmy nasz wzrok na Jezusie!

продвижение

Prawda o Bożym przebaczeniu

Wiliams James

Ostatnio rozmawiałem z innym wierzącym na temat minionych grzechów i tego, w jaki sposób Bóg, po 20 latach poczucia winy, ostateczni przełamał kłamstwa przeciwnika i wyjaśnił to, ze On był gotowy do  przebaczenia i zapomnienia tego grzechu od chwili, gdy się zdarzył po  raz pierwszy.  W rzeczywistości ten temat stał się całkiem wspólnym tematem w  korespondencji mailowej, którą otrzymuję na adres moich stron  www.middletree.net   Szatan zainwestował mnóstwo wysiłku w  ogłupienie  Bożych ludzi w dziedzinie Bożego przebaczenia, dając im do noszenia  pewne poczucie wstydu i winy, które nigdy nie miało obciążać ich  ramion.

O czym Szatan pragnie, abyś pamiętał?

Ostatnio rozmawiałem z innym wierzącym na temat minionych grzechów i  tego, w jaki sposób Bóg, po 20 latach poczucia winy, ostateczni  przełamał kłamstwa przeciwnika i wyjaśnił to, ze On był gotowy do  przebaczenia i zapomnienia tego grzechu od chwili, gdy się zdarzył po  raz pierwszy.
W rzeczywistości ten temat stał się całkiem wspólnym tematem w  korespondencji mailowej, którą otrzymuję na adres moich stron www.middletree.net   Szatan zainwestował mnóstwo wysiłku w ogłupienie  Bożych ludzi w dziedzinie Bożego przebaczenia, dając im do noszenia  pewne poczucie wstydu i winy, które nigdy nie miało obciążać ich ramion.

Zastanówmy się nad 3 rzeczami.

1. Ostatnio jeden z moich szkrabów zaczął zachowywać się w taki sposób, że stało się to nie do przyjęcia. Umieszczała swoje stopy na stole w czasie jedzenia. Co więcej, cieszył ją sposób w jaki reagowałem na jej wybryki i, od czasu do czasu, wkładało nogi na stół z powrotem natychmiast, aby zobaczyć jak przestaję robić to, co robię i podchodzę do niej, aby ją napomnieć. Usiłowaliśmy jej w raz z żoną wytłumaczyć,  że kładzenie nóg na stół jest niegrzeczne, lecz było to oczywiście wszystko, co on mogła zrozumieć w tym wieku. Gdy Abby nadal wkładała nogi na stół w jawnym buncie wobec nas musieliśmy podjąć niewerbalnej korekty jej zachowania.

Złapałem się na tym, że czasami na początku toleruję kilka razy pewne zachowanie, zazwyczaj 4 razy, zanim stanę się ostry. Zatem gdy Abby została trzykrotnie napomniana, siedziałem tam oczkując jej następnego aktu nieposłuszeństwa. Chciałem, aby to robiła dalej, abym mógł ją ukarać i, w istocie, „wygrać”.

Zatrzymaj się nieco nad tą myślą, jako że opowiem ci coś więcej o sobie. Jest to trochę zmiana tematu, lecz wytrzymaj ze mną.

2.  Podobnie jak większość ludzi, doświadczałem w swoim życiu  zranień. Niektóre z tych zranień są bezpośrednio wynikiem sposobu traktowania mnie przez innych ludzi, nauczycieli, współuczniów z klasy, w dorosłym  życiu, byłych pracodawców czy nawet przyjaciół i rodzinę. W wielu przypadkach przebaczyłem tym, którzy mnie skrzywdzili. Dlaczego? Ponieważ tak mówi Biblia, Nawet Modlitwa Pańska zwraca się do nas, abyśmy prosili Boga o przebaczenie tak, jak my sami przebaczamy innym. Niemniej jednak odkryłem, że w wielu przypadkach nie odpuściłem naprawdę. Zachowałem urazę. Rozmawiając z taką osobą zachowywałem się mniej niż po przyjacielsku. Znowu lądowałem w starym zakładzie pracy i czułem ukłucia złości, nawet aż do tego stopnia, że fantazjowałem na ten temat, jak fajnie byłoby iść do mojego byłego szefa i powiedzieć mu jak nie w porządku był wobec mnie. O ile czułem naprawdę, że przebaczyłem, to faktycznie nie zapomniałem.

No i ostatnia zmiana tematu.

3.  Mam młodszego brata, który od czasu do czasu musi pożyczać pieniądze i bardzo często jego „zły stan” jest wynikiem jego własnych działań, jakkolwiek rzadko przyjmuje winę na siebie. W 2002 roku zadzwonił do mnie płacząc, że potrzebuje kilkaset dolarów. Wyciągnąłem trochę oszczędności i pożyczyłem mu. Wysłuchałem przy okazji jego opowiadania o tym, jak mi te pieniądze odda, wiedząc, że nigdy ich nie zobaczę. I nigdy nie zobaczyłem. Wtedy zdecydowałem, że to było ostatni raz kiedy go poratowałem. Następnym razem niech sobie radzi sam.

A teraz powiążmy te trzy myśli razem.
1. Jako rodzić oczkują na to, że moje dziecko popełni grzech, aby mógł zarządzić karę.
2. Jako mężczyzna przebaczyłem, lecz nie zapomniałe.
3. Założyłem przykrywkę na moją „studnię miłosierdzia”, którego chcę udzielać mojemu bratu.

Teraz chciałbym wrócić do początkowej myśli, że czasami, gdy popełnimy grzech to czujemy się w pewnej mierze winni; takie złe uczucie, że nie bardzo podobamy się Bogu. Poczucie winy, którego nie możemy się pozbyć.

Teraz jest najwyższy czas, aby wskazać, że:
1. Boży styl rodzicielstwa nie jest taki jak mój.
2. Boże przebaczenie nie jest takie jak moje.
3. Boża łaska nie jest ograniczona tak, jak moja.

Jest dość powszechna wśród chrześcijan wiara, że Bóg (1)oczekuje na to, że popełnimy coś złego, aby nas mógł osądzić: (2) Bóg mówi, że przebacza, lecz nie faktycznie to nigdy na nas już nie spojrzy tak samo, gdy już jakiś śmiertelny grzech; (3) On chce nas poratować tylko pewną ilość razy.

Jest to ten rodzaj fałszywych myśli, które prowadzą do rozpaczy. Prowadzi nas do takiego nastawienia, że nasze chodzenie z Bogiem nigdy nie będzie takie samo. Ono prowadzi do uczucia, że wisi nad nami ciemna chmura i nasze modlitwy nigdy nie przechodzą wyżej sufitu. Prawdę mówiąc, to są kłamstwa. Chcę wam po prostu pokazać, co mówi samo Boże Słowo. Oto fakty:

1 Jn. 1:9 Jeśli wyznajemy grzechy nasze, Bóg jest wierny i odpuści nam nasze grzechy i oczyści nas od wszelkiej niesprawielidwOści.

Jer 31:34b Tak mówi PAN: Odpuszczę bowiem ich winę, a ich grzechu nie wspomnę więce”.

Psalm 139:17-18 (z ang.) Jak  drogocenne są myśl twe, Boże. Jak wielka jest ich liczba! Gdybym chciał je policzyć, byłoby ich więcej niż piasku, Gdybym skończył, nadal byłbym z tobą.

Nie wiem, czy można to wyrazić bardziej jasno. Bóg cię kocha tak bardzo, że jego myśli jest tak wiele jak ziaren piasku. Byłeś kiedyś nad morzem? Pomyśl o tym, jak wiele piasku było na wybrzeżu nad którym byłeś, następnie dodaj wszystkie plaże na Hawajach, Florydzie, Hiszpanii, Australii, Jamajce, Kaliforni i zdaj sobie sprawę z tego, że nie jesteś nawet w połowie drogi, a to nawet nie równa się ilości Bożych myśli o tobie. Jego myśli to coś znacznie więcej, lecz ten werset mówi to tym, że Jego myśli są cenne. On zachwyca się tobą bardziej niż jakikolwiek ziemski rodzic kiedykolwiek rodzic mógł swym własnym dzieckiem. W jego sercu nie jest przyłapanie ciebie. Jego miłosierdzie jest nieograniczone. Jeśli nie odbierzesz z tego artykułu nic innego, to przynajmniej upewnij się, że rozumiesz to, że głębokość Jego miłości dla ciebie jest naprawdę ogromna.

Prawdą jest też, że pierwszy wypisany wers nie zawiera w sobie żadnego warunku. Boża miłość jest bezwarunkowa. Gdyby było inaczej to Jego Słowo powiedziało by nam o tym. On jest Bogiem On nie musi niczego nam cukrować. Jego przebaczenie ma wymaganie, lecz jest to coś łatwego. Wyznać to, po prostu, zgodzić się z Bogiem w sprawie grzechu. Jeślizrobisz to, wtedy nie ma żadnych powodów aby dalej nieść poczucie winy.

Jakiś czas temu mój pastor poprowadził nas przez pewne ćwiczenie, aby nam pomóc w chodzeniu w tej prawdzie. W czasie kazania poprosił, aby każdy w zgromadzeniu napisał na kartce papieru dowolny grzech, który przychodzi mu do głowy, po czym napisał dużymi literami, w poprzek tej kartki „1 Jana 1:9”, a następnie zwiną kartkę w kulkę i wyrzucił. To  właśnie robi Bóg, gdy wyznajemy nasz grzech. Równie dobrze moglibyśmy napisać Jeremiasz 31;34.

Proszę, drogi czytelniku, zwróć uwagę na to, że ten wersety stosują się  do ciebie. Nie ma nikogo, nigdzie, komu bóg odmówi przebaczenia jeśli  wyzna grzech. Nie pozwól na to, aby przeciwnik mówił ci cokolwiek innego.

продвижение

Ponad murami

Posiadanie bezpiecznego i czystego miejsca spotkań jest z pewnością dla chrześcijan konieczne. Gromadzić się w miejscu, gdzie możemy uwielbiać w wolności, mieć społeczność ze sobą , uczyć się Bożego Słowa jest zarówno właściwe jak i Biblijne. Lecz w ciele Chrystusa (szczególnie w społecznościach zachodnich) obserwuje się stale wzrastające odstępstwo (apostazję) i niewłaściwe patrzenie na to, co reprezentują kościelne budynki, symbolika i architektura.

Są trzy odrębne mity,  z którymi chcę polemizować a które są najbardziej szkodliwe jeśli chodzi o szeroko rozpowszechniony wśród chrześcijan pogląd na budynki kościelne. Każdy z tych mitów ma w sobie kilka przyczyn, które powodują, że  kościoły wzrastają w apatii i braku skuteczności w rozszerzaniu Ewangelii Jezusa Chrystusa. Poniżej krótki przegląd tych mitów i moje uwagi na ich temat.

1. Budynki kościelne dają kościołowi poczucie legalności

Często członkowie nowych czy małych kościołów wierzą, że są nieskuteczni bez własnego budynku.  Zbieranie się w domach a nie w tradycyjnych warunkach kościelnych często nie jest zachęcające, lecz wręcz zniechęcające. Prawdą jest, że apostołowie i pierwszy kościół spotykali się na otwartym powietrzu, w domach i w budynkach publicznych. Pomimo ograniczonego dla większej grupy ludzi miejsca w domach szerzyli ewangelię i głosili imię Chrystusa, aż po same krańce znanego im wówczas świata.

Współcześnie, chrześcijanie powszechnie wierzą, że ich zbór jest mniej niż pełny bez własnego budynku. Chrześcijański autor Gaylon Embrey bada wypaczone patrzenie, które wielu w Ciele Chrystusa ma na temat kościelnych budynków.

„Nie zgadzamy się z tym, że jest to tylko doraźny, przyjemny i wygodny dodatek, lecz zachowujemy się tak, jakby była to nieodzowna część boskiego programu sprawiedliwości. Współczesna grupa chrześcijan, bez względu na to jak nieliczna i bez względu na to, jak by wygodne mieszkania nie miała, zdaje się automatycznie uważać siebie samą za upośledzoną, wybrakowaną i nie rozwiniętą w pełni jako „kościół” jeśli nie posiadają tradycyjnego budynku (kaplicy), w której mogą się spotykać. Nawet chrześcijanie, którzy zbierają się w wynajmowanych budynkach publicznych (w zupełności wystarczających, aby pomieścić ich zakres działalności) myślą o sobie, że są w poważnych tarapatach, straszliwie ograniczeni i w jakiś sposób niepełni. W takich warunkach”:

2. Posiadanie budynku kościelnego jest niezbędnym narzędziem ewangelizacyjnym.

Często mit związany z takim nastawieniem wynika stąd, że „ludzie z zewnątrz” (niewierzący) nie przyłączą się do zgromadzenia dopóki nie będzie ono miało dużego atrakcyjnego budynku, który by ich zwabił. Zasadniczo więc, poszczególny wierzący przewiduje, że to budynek, a nie Duch Święty, będzie „wabikiem” dzięki, któremu będzie rozszerzać się ewangelia. Jak jest to widoczne w charakterze i przykładzie pierwszego kościoła (czytaj w Księdze Dziejów), konieczność budowy relacji i dokonywania osobistych wypadów ewangelizacyjnych, znakomicie przekracza jakiekolwiek potrzeby materialne. Rozważ słowa naszego Pana, który wysyłając swoich uczniów na głoszenie Dobrej Nowiny, powiedział im:

Mar. 6: 8-10 … I nakazał im, aby nie brali nic na drogę prócz laski – ani chleba, ani torby podróżnej, ani monety w trzosie, lecz by obuli sandały , a nie wdziewali dwu sukien. I mówił do nich: Gdziekolwiek wejdziecie do domu, tam pozostańcie, aż do swego odejścia stamtąd”.

3. Budynki kościelne są konieczne do wzmocnienia i wzrostu zborów

Kaplice są narzędziami i niczym więcej. Budynek nie wzmacnia wierzących to wierzący wzmacniają wierzących poprzez Bożą miłość i mądrość. Idea, że kaplica rozwiąże trudności, z którymi boryka się zgromadzenie jest fałszywa. Z pewnością nauczanie Chrystusa o tym, że on jest z tymi, którzy zbierają się w Jego imieniu, gdziekolwiek się zbierają, kładzie nacisk na wierzących, a nie na miejsce.

Mat18:20
Tam, gdzie dwaj lub trzej zebrani są w imieniu moim, tam Ja jestem pośród nich.

W odpowiedzi na krytykę

Podjęcie tematu budynków kościelnych bardzo często jest obciążone wielkimi emocjami szczególnie wśród tych, którzy zainwestowali wiele czasu i energii w „dzieło budynku”. Skonfrontowani rzucają kilka Biblijnych argumentów w celu poparcia całkowicie nieuzasadnionego biblijnie projektu. Najczęściej stosowane argumenty zazwyczaj krążą wokół tego, że „Bóg miał swój dom, wiec powinno mieć i zgromadzenie” lub „budujemy Boży dom na Jego dzieło”.  Potrzeba budowania żydowskiej świątyni (oryginalnego domu Bożego) wraz ofiarami ze zwierząt i pokarmów została zakończona wraz ze śmiercią Chrystusa na krzyżu (muszę zaznaczyć, że nie wierzę w teologię zastępstwa, w to że Izrael dostał rozwód od Boga, a wierzę, że Żydzi wybudują trzecią świątynię). Należy też wspomnieć o tym, że nakaz budowy świątyni został dany Żydom, a  nie poganom, zatem jakiekolwiek związki między współczesnymi budynkami kościelnymi a starożytną świątynią są zupełnie bezwartościowe.

1 Kor.  3:16-17
Czyż nie wiecie, że świątynią Bożą jesteście i że Duch Boży mieszka w was? Jeśli ktoś niszczy świątynię Bożą, tego zniszczy Bóg, ponieważ świątynia Boża jest święta, a wy nią jesteście.

Korzystanie z biznes planu bardziej niż z Bożego planu.

Prawdopodobnie największym nieporozumieniem jeśli chodzi o kościół to fakt, że jest traktowany jak biznes. Decyzje dotyczące ruszenia do przodu z projektem budynku, działaniami ewangelizacyjnymi społeczności często są podejmowane poprzez biznes plan i rozważania finansowe,  a nie modlitwę.
Na przykład, wiele kościołów w moim obszarze wybrało starszych bardziej w oparciu o ich osobiste, zawodowe sukcesy niż zastosowanie nauczania jakie widzimy w 1 Tym 5-6.

Szczególnie w zachodnim społeczeństwie jesteśmy winni stosowania modelu kapitalistycznego do kościoła. Większość kościołów w jakich uczestniczyłem wymusza aktywność taką jak podróże misyjne, obozy i ewangelizacje w taki sposób, aby były one całkowicie samowystarczalne finansowo (poza ogólnymi funduszami) i zazwyczaj otrzymuje okazjonalne wsparcie w krótkiej notatce w kościelnym biuletynie czy rzadziej „szczególnej kolekcie”.  Z pewnością idealny kapitalizm sam w sobie nie jest zły i nie czynię tutaj politycznych stwierdzeń, lecz badając historię pierwszego kościoła można zdać sobie sprawę z tego, że ten ruch był bardziej podobny do komunizmu niż kapitalizmu.

Dz.  4:32-34
A u tych wszystkich było jedno serce i jedna dusza i nikt z nich nie nazywał swoim tego, co posiadał, ale wszystko mieli wspólne. Apostołowie zaś składali z wielką mocą świadectwo o zmartwychwstaniu Pana Jezusa, a wielka łaska spoczywała na nich wszystkich. Nie było też między nimi nikogo, który by cierpiał niedostatek, ci bowiem, którzy posiadali ziemię albo domy, sprzedając je, przynosili pieniądze uzyskane ze sprzedaży i kładli u stóp apostołów; i wydzielano każdemu, ile komu było potrzeba.

Tutaj w Ameryce ten rodzaj modelu i sposób myślenia jest powszechnie pomijany w naszych zborach. Kościoły są tutaj często bazą finansowych decyzji rzadziej na rzecz potrzebujących, a bardziej budynków, renowacji i materialnych obiektów, które są uważane za środki przyciągania innych do Chrystusa.

Zapuszczanie korzeni apostazji

Czy rzeczywiście dziwne jest, że „ewangelia powodzenia” (prosperity) znalazła oparcie dla stóp w Ciele Chrystusa? Świadomie lub nie, idea legalności, efektywności i wzrostu kościoła bezpośrednio przypisywana dynamicznemu i dużemu budynkowi jest fundamentem poglądu wielu tych, którzy popadli w to fałszywe nauczanie. Mniej lub więcej, ewangelia powodzenia jest bardziej radykalną wersją tego, w co główny nurt chrześcijaństwa już powszechnie wierzy.

Odłączenie

Widzę pierwszy kościół jako najbardziej czystą formę (z pewnością nie doskonałą) i przykład skutecznego kościoła. Przypominając w swej budowie internet, każde większe miasto w Azji i Europie miało kościół, który działał bardzo podobnie jak indywidualny punkt dostępowy, który był przyłączany poprzez wysiłki ewangelizacyjne nauczycieli, uczniów i apostołów, którzy byli wykorzystywanie do wzmacniania i zachęcania się nawzajem. Niemniej jednak, dziś, stawiamy budynki kościelne nie jako proste miejsca spotkań mających na celu postęp Ewangelii, lecz ściany i bariery oddzielające od innych kościołów.

Rozwiązanie: Niech ewangelizuje nasza oryginalność i Jego Słowo.

Ewangelizacja jest najbardziej skuteczna i najlepiej przekazywana wtedy, gdy poświęcamy nasze wysiłki na wzrost dojrzałości poprzez wiarę w Jezusa Chrystusa tak, aby osobiście przekazać posłanie naszym sąsiadom, obcym, przyjaciołom i krewnym. Jako bracia i siostry mamy odzwierciedlać obecność Ducha Świętego w nas tak, aby inni mogli widzieć Chrystusa działającego w nas.

W dużej części ciało demonstruje brak wiary przez to, że kładzie olbrzymi nacisk na materialne struktury jako przeciwieństwo do zaufania naszemu Panu, który może zdobywać zgubionych przez każdego z nas i przez swoje niezawodne Słowo. Zamiast ufać Jemu, zawierzyliśmy  konieczności posiadania budynku, która jest niemal na tym samym poziomie, co bałwan. Innymi słowy zbyt wiele wiary przenieśliśmy z Boga, na korzyść cegły, drewna i zaprawy, tylko okazjonalnie przyjmując prawdziwego agenta przez którego ewangelia się rozprzestrzenia.

Ofiara

Następną ważną rzeczą jest rozważenie jeśli chodzi o budynki, jest sam proces w jakim one powstają. Często podczas budowania przywódcy zboru proszą swoich członków o ofiary z czasu i pieniędzy równocześnie zaślepiając się na większe potrzeby innych kościołów.

Odwiedziłem ostatnio nowy budynek kościoła, w którym kiedyś byłem członkiem. Ukończenie projektu budynku, kosztującego 2.5 milionów dolarów było przedmiotem wielkiej walki wewnątrz kościoła. Starsi sfrustrowani postawa członków niechętnych do oddawania swego czasu na skończenie projektu, zrodziło bardzo trudną kwestię w zgromadzeniu. Na dzień przed tą wizyta otrzymałem maila od pastora w Indiach, zmartwionego tym, że nie może zdobyć dość pieniędzy (sugeruję, że będzie to kilkaset dolarów amerykańskich) na skończenie prostego dachu, na bardzo skromnym budynku, który ma służyć jako miejsce uwielbienia i nauczania. Odwiedzając ów piękny, nowy budynek mojego poprzedniego kościoła, napawało mnie obrzydzeniem, gdy zdałem sobie sprawę, że ten kościół bardzo niewiele, o ile w ogóle, poświęca na misje ewangelizacyjne i na inne kościoły, jak choćby ten, mojego przyjaciela z Indii. Niestety, mój były kościół nie jest w tej praktyce osamotniony.

Idea ofiarności jest jak dwukierunkowa ulica. O ile jest niezbędne i biblijne, aby chrześcijanie poświęcali swój czas i pieniądze na postęp ewangelii jest również niezbędne, aby wyznaczeni starsi     i pastorzy wyglądali poza mury ich własnych budynków kościelnych, pomagali innym zgromadzeniom   i dawali odpowiednie ofiary, gwarantujące, że żaden kościół nie jest pozostawiony w potrzebie. Pastorzy i starsi powinni, jako przykład, wieść prym w tej dziedzinie,  a nie w czymś innym.

Podsumowanie

Budynki kościelne nie są złe. Nie powinno się ich eliminować, nikt też nie powinien opuszczać kościoła na podstawie tego, że chcą budować kaplicę. Lecz budynki kościelne nie powinny być w centrum zainteresowania, ani istotą ewangelizacyjnych wysiłków zgromadzenia. Na wiele różnych sposobów nasze postrzeganie budynków kościelnych (mówiąc tutaj ogólnie i oczywiście nie o każdym kościele) jest zniekształcone i buduje granice między grupami, bardziej rozbija ciało Chrystusa na małe wyspy niż jednoczy je jako jeden wzajemnie połączony kontynent. Niech Bóg błogosławi cię, gdy będziesz rozważał tą sprawę.

сайт