Drogi sprawiedliwości_1


John Fenn

Ostatnio, w sobotę rano, Barbara jeszcze spała, Chris już obudzony, wykąpany oglądał ulubiony chrześcijański program telewizyjny, grając na tablecie, a ja sprzątałem kuchnię po zrobieniu Chrisowi śniadania. W kuchennym oknie mamy drewniane żaluzje szerokości około 5cm, o nieco już wyblakłym kolorze. Jako, że są w kuchni, stale zbiera się na nich tłuszcz i kurz, a ja jako pierwszy rozsuwam je rano, przez co brud znajdujący się na każdej listewce i szybko zwijam do góry, żeby ukryć ten brud – nie widać, nie zawraca głowy.

W ciągu pierwszego miesiąca, stojąc przy kuchennym zlewie myślałem sobie: „ktoś musi w końcu wyczyścić to. Ciekaw jestem, kiedy Barbara zakręci się koło tego” (Tak, będąc szczerym.) Niemniej, dziś, tym „kimś” byłem ja. Nie dało się już tego dłużej wytrzymać. Chris zadowolony, Barbara śpi, jest po śniadaniu. Wyjąłem żaluzje z zaczepu, opuściłem na kontuar, spryskałem solidnie płynem i po kilku chwilach wytarłem papierowym ręcznikiem.
Gdy znalazły się z powrotem na miejscu, lekko wyczyściłem pozostałe plamy, które wcześniej przeoczyłem i pomyślałem sobie: „Ciekaw jestem, kiedy Barbara zauważy, że wyczyściłem żaluzje”. Jak tylko ta myśl powstała, usłyszałem, jak Pan pytam mnie: „Co chcesz jej powiedzieć o tym, dlaczego je wyczyściłeś?” Natychmiast odpowiedziałem: „Bo wymagały czyszczenia…” Te ostatnie słowa wygasły z myśli, jak samochód, któremu wyczerpało się paliwo i powoli zjeżdża na bok. Odpowiedziałem, zanim zdałem sobie sprawę z tego, że Pan pytał o przyczynę, a ja wiedziałem, co to było – Pan sprawdzał motywacje, co napędzało moje serce, sprawiedliwość czy pycha?

Wobec Niego można mówić wyłącznie prawdę, jest jak najdoskonalszy na świecie wykrywacz kłamstwa, uniwersalna surowica prawdy, ponieważ On Sam jest Prawdą. Kiedy zadaje ci pytanie o prawdę, cokolwiek jest w sercu wychodzi na wierzch. Jest to łagodne, lecz gruntowne, a bolesne jedynie wtedy, gdy nie jesteś podatny na naukę, jesteś pyszny, uparty, starasz się coś ukryć w sercu i nienawidzisz być w błędzie. W skrócie: jeśli nie kochasz sprawiedliwości będziesz unikał Prawdy, lecz jeśli kochasz sprawiedliwość, będziesz zmierzał do światła, aby zostać sprostowany.

Wobec Niego dzieje się prawda i człowiek nie jest w stanie powstrzymać jej przed wyjściem z serca na światło Jego szczegółowego przyglądania się. Motywy po prostu wypływają na powierzchnię, jak babcine pierogi po ugotowaniu się. Jesteś „ugotowany” i nic nie możesz na to poradzić.

Natychmiast zmieniłem odpowiedź na prawdziwą: „W porządku, prawda jest taka, że nie mogłem już wytrzymać ich w takim stanie”, na co odpowiedział: „Ale Barbarze powiedziałbyś, że zrobiłeś to jak przysługę, bo była taka potrzeba, a wiesz, że trudno jej zdjąć je z góry”. „Tak, przepraszam” – przyznałem. „W porządku, dziś wzrosłeś trochę”. I tyle. Pan milczał, a ja zostałem z ciepłym uczuciem Jego obecności, które kocham, i które wzmocniło się, ponieważ wzrosłem nieco.

Postanowiłem w sercu, że, gdy Barbara zapyta, kiedy je wyczyściłem i dlaczego, powiem jej niepolerowaną prawdę, bez powiastek czy robienia z siebie jej bohatera. Zrobiłem to, bo nie dręczyły mnie tym brudem, nie mogłem tego znieść dłużej. Czysto egoistyczna motywacja. Taka była prawda. Nie zrobiłem tego dla niej. Nie, ze względu na wygląd tego miejsca, nie dlatego, że była taka potrzeba. Przeszkadzało mi to, że są takie brudne i nie mogłem tego już więcej znieść. Tak jej powiem. (Jeszcze nie zauważyła, że są czyste.)


Gdy sądzi Bóg

Continue reading

Codzienne rozważania_13.11.2017

PnP 1:1-7
PIEŚŃ NAD PIEŚNIAMI SALOMONA.
NIECH MNIE POCAŁUNKIEM UST SWOICH! ACH, TWOJA MIŁOŚĆ JEST SŁODSZA NIŻ WINO!
WYBORNA JEST WONNOŚĆ TWOICH OLEJKÓW, TWOJE IMIĘ JAK NAJLEPSZY OLEJEK DO MAŚCI! DLATEGO MIŁUJĄ CIĘ DZIEWCZĘTA.
POCIĄGNIJ MNIE ZA SOBĄ! POBIEGNIJMY! WPROWADŹ MNIE, O KRÓLU, DO SWOICH KOMNAT, ABYŚMY MOGLI SIĘ RADOWAĆ I WESELIĆ TOBĄ, UPAJAĆ SIĘ TWOJĄ MIŁOŚCIĄ BARDZIEJ NIŻ WINEM! SŁUSZNIE CIĘ MIŁUJĄ. ŚNIADA JESTEM, LECZ PIĘKNA, O CÓRKI JERUZALEMSKIE, JAK NAMIOTY KEDARU, JAK ZASŁONY SZALMA. NIE PATRZCIE TAK NA MNIE, ŻE ŚNIADA JESTEM, ŻE OPALIŁO MNIE SŁOŃCE! SYNOWIE MOJEJ MATKI ROZGNIEWALI SIĘ NA MNIE, KAZALI MI PILNOWAĆ WINNIC, LECZ NIE USTRZEGŁAM SWOJEJ WŁASNEJ WINNICY. POWIEDZ MI TY, KTÓREGO MIŁUJE MOJA DUSZA, GDZIE PASIESZ SWOJE STADA, GDZIE POSTÓJ WYZNACZASZ NA POŁUDNIE, ABYM NIE MUSIAŁA BŁĄKAĆ SIĘ WŚRÓD STAD TWOICH TOWARZYSZY?

W czasie naszego studium, będziemy po prostu patrzeć na księgę, taką jaką ona jest, lecz nasze myśli stale niech będą wznosić się ku wyższemu związkowi miłości, jaki łączy Pana Jezusa Chrystusa z tymi, którzy do niego należą.
Rozpoczęciem księgi jest wyrażanie przez oblubienicę swej wielkiej miłości do ukochanego i tęsknotę za nim. Dziś pocałunek kojarzymy z namiętnością lub pożądaniem. W Biblii jest on wyrazem czystej, głębokiej miłości, choć ma także kilka innych znaczeń: wyraża uczucia, rękojmię pokoju, dowód pojednania i oznakę akceptacji. Biblia często kojarzy wino z radością i zadowoleniem. Jednak lepsza niż wino, które rozwesela serce, jest miłość oblubieńca do oblubienicy. Jest największą rozkoszą, jaką zna Sulamitka. Ze względu na upał, na wschodzie powszechnie stosuje się maści i perfumy. Kilkakrotne mycie się w ciągu dnia jest niezbędne, potem pielęgnuje się skórę słodko pachnącymi olejkami. Było więc rzeczą naturalną, że ludzie z królewskiego rodu używali maści będących kompozycją niezwykłych zapachów. To właśnie o taki zapach chodzi Sulamitce, gdy rozmyśla o ukochanym. Jego imię – innymi słowy wszystko, kim i czym on jest – jest wonią. Ona ma dla niego nieskończony podziw i może myśleć tylko o tym, że inni także będą przepełnieni tym uczuciem. W 2 wersecie oblubienica wyraża gorące pragnienie, by oblubieniec przyszedł do niej. Teraz pragnie, by on pociągnął ją za sobą. W zadumaniu widzi go tak, jakby znajdował się bezpośrednio przy niej. Co za radość! Jej życzeniem jest podzielić się radością z innymi. Oni się nie pomylą, gdy będą żywić do niego takie samo uczucie. Jest to w pełni usprawiedliwione. Jej naturalne piękno zostało zniszczone przez słońce, które opaliło ją na kolor namiotów Kedaru (plemię Nomadów, które pochodziło z Kedaru, a jego namioty zrobione były z czarnej lub ciemnobrązowej skóry kóz). Mimo że jej uroda była zniszczona, to wciąż jeszcze była obecna. W ten sposób Sulamitka może porównać się do atrakcyjnych, wielobarwnych zasłon, znajdujących się w pałacu Salomona. Jednak do tej nieatrakcyjnej osoby przybył powszechnie miłowany król i obdarzył ją swą królewską miłością. Sulamitka przypomina sobie jak bardzo wtedy pragnęła z nim być . Przyszedł w przebraniu pasterza, lecz ona czuła, że nie może czekać aż do wieczora, by go zobaczyć i miała nadzieję , że znajdzie go w trakcie południowego wypoczynku. Dlaczego miałaby być podobna do innych lub jak osoba z opaską na oczach nie znać miejsca pobytu oblubieńca, kiedy tak naprawdę mogła być z nim?
Błogosławionego dnia.

Codzienne rozważania_12.11.2017

Kazn  12:13-14
WYSŁUCHAJ KOŃCOWEJ NAUKI CAŁOŚCI: BÓJ SIĘ BOGA I PRZESTRZEGAJ JEGO PRZYKAZAŃ, BO TO JEST OBOWIĄZEK KAŻDEGO CZŁOWIEKA. BÓG BOWIEM ODBĘDZIE SĄD NAD KAŻDYM CZYNEM, NAD KAŻDĄ RZECZĄ TAJNĄ – CZY DOBRĄ CZY ZŁĄ.

Kimkolwiek jesteśmy, jaka jest nasza narodowość lub sytuacja życiowa, w którymkolwiek okresie historii żylibyśmy to wymaga się od nas dwóch rzeczy. Dla nich powinniśmy żyć, dla nich zostaliśmy stworzeni i bez nich nie zapewnimy sobie, ani spełnienia ani szczęścia. Pierwsza z nich to bojaźń Boża. Nie oznacza to, że Bóg ma nas przerażać. Nie chodzi tu o kurczenie się przed Bogiem ze strachu w poczuciu winy. Oznacza to raczej, że okazujemy mu szacunek z powodu jego wielkości i chwały. Jest to oddanie należnej mu wdzięczności za jego dobroć i miłosierdzie, zbożnym podziwem dla jego mocy, zaufaniem do jego mądrości, poddaniem się jego woli i rozkoszowaniem się przebywaniem w jego obecności. Bojaźń Boża jest postawą umysłu, który jest nieustannie świadomy obecności Boga na każdym kroku i wszystko postrzega w odniesieniu do tego, który jest odwiecznie święty, sprawiedliwy i dobry. Drugiego obowiązku nie sposób oddzielić od pierwszego, ponieważ on z niego wyrasta. Wewnętrzne życie człowieka mężczyzny czy kobiety objawia się na zewnątrz. Ci,których serca są nastawione na to, by podobać się Bogu, po prostu nie mogą być tacy jak inni. Przysięgę wierności zachowują w sercach przez całe życie i dbają o to, by trwać w jawnym posłuszeństwie Bogu, czego się nie wstydzą. Nie interesuje ich jedynie zewnętrzne przystosowanie się do wymagań. Nie są zwolennikami faryzeuszów. Ich zewnętrzne działania są manifestacją duchowej lojalności i miłości. Poddają swą wolę autorytetowi niebiańskiego Pana i odsuwają wszelkie uczucia i emocje, które zagrażają ich posłuszeństwu. Oddają Bogu cześć. Wypełniają radośnie jego wolę, zawsze niestrudzeni w swych usiłowaniach, by zachować ducha bojaźni Bożej i nieskazitelne życie. To jest właśnie życie, jakie warto przeżyć. Popełniamy wielki błąd, jeśli sądzimy, że konsekwencje naszego osobistego życia ponosimy w tym świecie. To jest mit. To właśnie na sądzie, przed którym będziemy musieli stanąć, każdy szczegół naszego życia zostaje przejrzany przez oko nieomylnego i wszechwiedzącego Boga. Jakie to okropne znaleźć się wtedy w kiepskiej sytuacji! Jakież to wspaniałe znaleźć się w dobrym położeniu! Wtedy nasze charaktery okażą się takimi, jakimi są naprawdę. Ukryte rzeczy zostaną ujawnione i nieodkryte przestępstwa objawione. To wszystko, co uważaliśmy za sprawę prywatną, ostatecznie stanie się sprawą publiczną. Staniemy przed sądem, który jest absolutnie sprawiedliwy, mądry, wolny od wszelkiej stronniczości i którego wyrok jest ostateczny. Co stanie się z tymi, którzy żyli i umarli bez choćby jednej myśli o Bogu? Jest rzeczą nie do pomyślenia, żeby oni znaleźli łaskę w jego oczach, gdy przed nim staną. Takie poczucie marności jest obce wierzącemu. On wie, co jest celem życia i jak musi postępować. Widzi, że trwałe szczęście leży w prostym a równocześnie głębokim zrozumieniu, że „Ostatecznym celem człowieka jest uwielbić Boga i cieszyć się nim na wieki„. Salomon pokazał nam, że z natury zamieszkujemy miasto marności i zagłady. Lepiej by nam się żyło, gdybyśmy mieszkali w mieście społeczności z Bogiem. Jednak tylko w Ewangelii naszego Pana Jezusa Chrystusa ta droga jest uczyniona prostą. Służ Bogu gdy jesteś młody/młoda.
Życzę błogosławionego dnia.

Codzienne rozważania_10.11.2017

Kazn 12:1
PAMIĘTAJ O SWOIM STWÓRCY W KWIECIE SWOJEGO WIEKU, ZANIM NADEJDĄ ZŁE DNI I ZBLIŻĄ SIĘ LATA, O KTÓRYCH POWIESZ: NIE PODOBAJĄ MI SIĘ.

Ludzie nienawróceni myślą w kontekście życia dla samych siebie. Pewność tego, że śmierć przyjdzie, powoduje, że postanawiają dobrze się bawić póki mogą. Argumentują, że każdą inną myśl powinno się odsuwać i należy koncentrować się na zaspokajaniu własnych potrzeb, tu i teraz. Kto wie, co niesie przyszłość? Żyjmy zatem teraźniejszością! Rada Salomona, udzielona z boskiego punktu widzenia pozostaje w całkowitej sprzeczności z takim myśleniem. W czasie, gdy możesz cieszyć się życiem zwróć się do Boga, bez którego życie jest pozbawione celu. Gdy jesteś w pełni swych możliwości, używaj ich, lecz nigdy nie zapominaj o Bogu. Jak często ekscytacja młodością powoduje, że młodzi ludzie zapominają o Bogu! Sądzą, że mają mnóstwo czasu, by pomyśleć o nim później. On jest dobry dla staruszków, lecz zupełnie nieodpowiedni dla młodzieży. Jednak gdy nadchodzi starość ich charakter jest już tak trwale ukształtowany, że trudno mu zagłębić się w święte myśli. U wielu starszych ludzi każde pragnienie rzeczy duchowych jest zatrute goryczą. Zmęczone ciała i zgrzybiałe umysły często czynią ich niezdolnymi, nawet do tego, by świadomie przyjmować to, co słyszą o Bogu. Stwierdzają, że w ich wieku jest za późno, by zwrócić się do niego! Jak nieliczni są ci, którzy przychodzą do Pana w późnym wieku! Dla okazania swej łaski Bóg zbawia niektórych w tej fazie życia. To nie powinno nikogo dziwić, gdy czytamy takie fragmenty, jak ten. Istnieje najlepszy czas, aby szukać i znaleźć Pana. Istnieje najlepszy czas by mu służyć. Tym okresem jest młodość!

Życzę błogosławionego dnia.

Ta chwila: wcielenie, współudział i wieczne życie teraz

Kenneth-Tanner-Headshot-400x401

Kenneth Tanner

Chwila, w której zdasz sobie sprawę z tego, że wcielenie, życie, śmierć, zmartwychwstanie i wstąpienie do nieba Jezusa nie miały miejsca po to, aby zbawić twoją wieczną duszę, lecz aby zbawić ludzką naturę, która jest udziałem wszystkich mających ciało oraz aby odnowić wszelkie dobro Stworzenia.

Chwila, w której zdasz sobie sprawę z tego, że zbawienie, to nie tylko wejście do życia wiecznego z chwilą śmierci, lecz rzeczywisty udział w boskiej naturze WŁAŚNIE TERAZ.

Innymi słowy: chwila, w której zdasz sobie sprawę z tego, że wcielenie, cielesne życie, krzyż, zmartwychwstanie i wstąpienie do nieba Jezusa nie dotyczy tylko ciebie i nie chodzi tu tylko o NIEBO.

Jest to TA chwila, w której ZOSTAWISZ ZA SOBĄ dzieciństwo w Jezusie Chrystusie i DASZ swoje życie oraz przyszłość (które już więcej nie liczą się, tak bardzo, nie wywołują niepokoju) Bożej zbawczej misji na rzecz życia tego świata.

To jest ta chwila, w której DOROŚNIESZ, usuniesz siebie i swoją wieczną przyszłość z centrum uwagi, sięgniesz po pełną poświęcenia miłość Jezusa, która zabiega nie tylko o wieczną chwałę, lecz o to, aby wszyscy mogli wziąć udział w BOSKIM SPOSOBIE życia i miłowania wszystkiego tak, jak kocha wszystko Bóg – TUTAJ i TERAZ.

To jest ten moment, w którym stajesz się w Chrystusie AKTOREM człowieczej zbawczej misji, aby WSZYSTKO UCZYNIĆ NOWYM.

To jest ten moment, w którym już więcej nie jesteś wyłącznym centrum zbawczych słów i działań Boga, lecz jednym z tych, którzy niosą krzyż z Jezusem na rzecz INNYCH, aby TEŻ MOGLI UWIERZYĆ.

To jest ta chwila, w której PRZYŁĄCZASZ się do zbawczego celu Chrystusa, którym jest odnowienie stworzonego porządku, wobec chaosu i zniszczenia ciągle wywoływanych przez ludzkość i siły ciemności.

To jest ta chwila, w której przestajesz martwić się o swoje wieczne bezpieczeństwo i ZNAJDUJESZ WIECZNE ŻYCIE TERAZ, żyjąc życiem, które objawia niebo w teraźniejszości.

Ta głęboka pokora Boża w Jezusie Chrystusie nie jest dla CIEBIE, lecz dla WSZYSTKICH i nie tylko zwyczajnie dla wszystkich, lecz jest ofiarą, która uzdrawia czas, ratuje naturę i ponownie sprowadza wszystko do tej jedności, która była zamiarem Boga – Ojca, Syna i Ducha – przed powstaniem czasu, przed tym, gdy światy zostały ukształtowane.

 

Codzienne rozważania_08.11.2017

Kazn 11:9-10; 12:1-7.
RADUJ SIĘ MŁODZIEŃCZE, W SWOJEJ MŁODOŚCI I BĄDŹ DOBREJ MYŚLI, PÓKI JESTEŚ MŁODY. POSTĘPUJ TAK, JAK KAŻE CI TWOJE SERCE, I UŻYWAJ, CZEGO PRAGNĄ TWOJE OCZY. LECZ WIEDZ, ŻE ZA TO WSZYSTKO POZWIE CIĘ BÓG NA SĄD.
OTRZĄŚNIJ SIĘ Z UTRAPIENIA SWOJEGO SERCA I ODRZUĆ SŁABOŚCI SWOJEGO CIAŁA! GDYŻ MŁODOŚĆ I JEJ ROZKWIT SĄ MARNOŚCIĄ.
PAMIĘTAJ O SWOIM STWÓRCY W KWIECIE SWOJEGO WIEKU, ZANIM NADEJDĄ ZŁE DNI I ZBLIŻĄ SIĘ LATA, O KTÓRYCH POWIESZ: NIE PODOBAJĄ MI SIĘ.
ZANIM SIĘ ZAĆMI SŁOŃCE I ŚWIATŁO, KSIĘŻYC I GWIAZDY, I ZNOWU POWRÓCĄ OBŁOKI PO DESZCZU,
A SĄ TO DNI, GDY BĘDĄ DRŻEĆ STRÓŻE DOMOWI I UGINAĆ SIĘ SILNI MĘŻOWIE, GDY USTANĄ W PRACY MŁYNARKI, BO ICH BĘDZIE ZA MAŁO, A WYGLĄDAJĄCE OKNAMI BĘDĄ ZAMGLONE,
GDY ZAWRĄ SIĘ DRZWI NA ZEWNĄTRZ, GDY ŚCICHNIE ŁOSKOT MŁYNA, DOJDZIE DO TONU ŚWIERGOTU PTASZĄT, I WSZYSTKIE PIEŚNI BRZMIEĆ BĘDĄ CICHO,
GDY NAWET PAGÓRKA BAĆ SIĘ BĘDĄ I STRACHY CZYHAĆ BĘDĄ NA DRODZE; GDY DRZEWO MIGDAŁOWE ZAKWITNIE I SZARAŃCZA Z TRUDEM WLEC SIĘ BĘDZIE, A KAPAR WYDA SWÓJ OWOC, BO CZŁOWIEK ZBLIŻA SIĘ DO SWOJEGO WIECZNEGO DOMU,
ZANIM ZERWIE SIĘ SREBRNY SZNUR I STŁUCZE ZŁOTA CZASZA, I ROZBIJE SIĘ DZBAN NAD ZDROJEM, A PĘKNIĘTE KOŁO WPADNIE DO STUDNI.
WRÓCI SIĘ PROCH DO ZIEMI, TAK JAK NIM BYŁ, DUCH ZAŚ WRÓCI DO BOGA, KTÓRY GO DAŁ.

Jeśli jesteś młody, ciesz się się swoją młodością i żywotnością. Zaspokajaj pragnienia swego serca przyjemnościami. Bądź tak beztroski jak to tylko możliwe. Pamiętaj jednak, że młodość nie trwa długo i Bóg będzie cię sądzić za to, jak wykorzystałeś te lata. Teraz jest właściwy czas pamiętać o Bogu, gdy życie jest powodem do radości, nie zaś czymś przykrym, co trzeba znosić, zanim nastąpi schyłek życia. Burza zawsze zbyt szybko okryje chmurami południe twego życia. Wtedy skończą się dni ciepła, jasności i nieskrępowanego zadowolenia. Ręce i ramiona zaczną drżeć, nogi uginać się z powodu słabości, zębów będzie niewiele, a oczy zaćmią się. Twoje uszy nie będą już słyszeć a zęby przestaną gryźć. Nie mogąc spać, będziesz się budzi z brzaskiem dnia. Twój głos będzie słabszy, szczególnie do śpiewania. Nadchodzą dni, gdy będziesz się bać wychodzenia z domu. Jako starsza wiekiem, siwowłosa osoba, nie będziesz mieć dość siły, by poruszać się o własnych siłach (5). Pozostała część tego wersetu odnosi się do zaniku popędu seksualnego. Wspomniany tu kapar był uważany za afrodyzjak, który pobudza pragnienie seksualne. W końcu pójdziesz do wiecznego domu, zaś na ulicach słychać będzie płaczki. Wkrótce srebrny łańcuch mocujący złotą lampę oliwną do sufitu zerwie się a ona spadnie i rozbije się o podłogę. Oliwa wypłynie z rozbitej misy i twoje światło zgaśnie. Inne ilustracje śmierci: dzban zostanie rozbity i już nie będzie w stanie nieść wody życia. Koło u studni pęknie i już nie da się naczerpać wody. W końcu umrzesz. Śmierć jest oddzieleniem ciała i ducha. Ciało wróci do ziemi, z której zostało uczynione, zaś duch do Boga, który go dał i w którego rękach jest jego przeznaczenie. To wszystko jest pewne. Służ więc Bogu teraz kiedy możesz i kiedy jesteś w pełni zadowolony ze swoich zdolności.

Życzę błogosławionego dnia.

Codzienne rozważania_07.11.2017

Kazn  11:1-8
ROZDAWAJ SWÓJ CHLEB W OBFITOŚCI, A PO WIELU DNIACH ODNAJDZIESZ GO.
ROZDZIEL DZIAŁ MIĘDZY SIEDMIU, A NAWET OŚMIU, BO NIE WIESZ, JAKIE NIESZCZĘŚCIE MOŻE SIĘ ZDARZYĆ NA ZIEMI.
GDY CHMURY SĄ PEŁNE, SPUSZCZAJĄ DESZCZ NA ZIEMIĘ; A CZY DRZEWO PADA NA POŁUDNIE CZY NA PÓŁNOC, TAM LEŻY GDZIE PADA.
KTO ZWAŻA NA WIATR, NIGDY NIE BĘDZIE SIAŁ; A KTO PATRZY NA CHMURY, NIE BĘDZIE ŻĄŁ.
JAK NIE WIESZ DOKĄD WIATR WIEJE, JAK KSZTAŁTUJĄ SIĘ KOŚCI W ŁONIE BRZEMIENNEJ, TAK NIE ZNASZ DZIEŁA BOGA, KTÓRY WSZYSTKO CZYNI.
Z RANA SIEJ SWOJE NASIENIE, A NIECH NIE SPOCZYWA TWOJA RĘKA DO WIECZORA, BO NIE WIESZ, CZY UDA SIĘ TO CZY TAMTO, LUB CZY JEDNO CZY DRUGIE JEDNAKOWO WYPADNĄ.
SŁODKIE JEST ŚWIATŁO I MIŁO JEST OCZOM OGLĄDAĆ SŁOŃCE.
GDY CZŁOWIEK ŻYJE WIELE LAT, NIECH SIĘ Z NICH WSZYSTKICH RADUJE, LECZ NIECH PAMIĘTA, ŻE DNI MROCZNYCH JEST SPORO. WSZYSTKO CO NADCHODZI, JEST MARNOŚCIĄ.

Osoba nawrócona nie powinna ona żyć dla samej siebie. Jest to zupełnie sprzeczne z ogólnym poglądem na życie człowieka nienawróconego. Zamiast folgować własnym zachciankom używając tego, na co zapracowaliśmy, powinniśmy być szczodrzy w rozdawaniu innym, nawet, jeśli przez chwilę wydaje się nam całkowitym marnotrawstwem. Tak bowiem bowiem nie jest. Dary nasze w końcu wrócą do nas i wreszcie osiągniemy korzyść z naszego działania. Powinniśmy dawać hojnie, jest bowiem możliwe, że nie zawsze będziemy mieli ku temu sposobność. Pożyteczność chmur polega na tym, że oddają deszcz jaki nagromadzą. Nie powinniśmy dopuścić, by cokolwiek zniechęciło nas do spełnienia obowiązków. Jeśli drzewo upada, nie ma sensu myśleć: „Niewykluczone, że byłoby lepiej, gdyby drzewo w innym kierunku”. Sprawa jest prosta; nie upadło, tak jakbyśmy sobie tego życzyli, więc musimy sprostać sytuacji takiej, jaka ona jest. Nie wolno nam spędzać dni na „gdybaniu”, ani też nie możemy pozwolić sobie na czekanie na idealne warunki, zanim zaczniemy właściwie postępować. Jeśli będziemy czekać, aż wszystko będzie „w porządku”, to nigdy niczego nie dokonamy. Znajdujemy tu wiele lekcji dotyczących każdej dziedziny życia. Jednak szczególnie są godne przyjęcia przez tych, którzy są zaangażowani w chrześcijańskie dzieło! W tym życiu jest wiele rzeczy, o których nie wiemy. Jednak jest taka, którą znamy – mianowicie, że nie ma żniwa bez siania. Zatem bądź szczodry! Czyń dobrze! Nie osiągniesz niczego, jeśli nie będziesz działać. Czas do pracy jest teraz. Musimy pracować, kiedy możemy, ponieważ nadchodzi czas, gdy nie będziemy mogli. Czyń dobrze, gdy tylko możesz.
Życzę błogosławionego dnia.