2Tym 3:12
TAK JEST, WSZYSCY, KTÓRZY CHCĄ ŻYĆ POBOŻNIE W CHRYSTUSIE JEZUSIE, PRZEŚLADOWANIA ZNOSIĆ BĘDĄ.
W wierszu 12 Paweł wyjaśnia, że jego doświadczenie nie było odosobnione. Pragnął żyć „pobożnie w Chrystusie Jezusie”, kochając Boga i służąc bardziej Jemu niż sobie – i za to cierpiał. Tymoteusz miał przekonać się o tym na własnej skórze, gdyż wszyscy chrześcijanie, którzy w Chrystusie Jezusie chcą żyć pobożnie, prześladowania znosić będą. Pobożność uaktywnia swoje przeciwieństwo: cielesność świata; zawsze tak było, również w przypadku Chrystusa, a On powiedział, że i nas czeka podobny los: „jeśli świat was nienawidzi wiedzcie, że Mnie wpierw niż was znienawidził. Gdybyście byli ze świata, świat miłowałby to co jest jego, że jednak ze świata nie jesteście, ale ja was wybrałem ze świata, dlatego was świat nienawidzi”. Istotne jest, by zauważyć moment, kiedy Chrystus oznajmił swoim uczniom, by spodziewali się prześladowań. Wiedział, że będą żyć pośród tego świata, wśród bezbożnych ludzi, będąc jednocześnie nie z tego świata, wiodąc pobożne życie w Chrystusie. Ci, którzy są w Chrystusie, lecz nie żyją w świecie, nie są prześladowani, ponieważ nie mieli okazji styczności – a tym samym wejścia w konflikt – ze swymi potencjalnymi prześladowcami. Ci, którzy żyją w świecie, ale nie są w Chrystusie, również nie będą prześladowani, gdyż świat nie widzi w nich nic, co byłoby godne prześladowań. Ci pierwsi uciekają od prześladowań przez wycofanie się ze świata, a drudzy przez upodobnienie się do niego. Prześladowanie staje się nieuchronne tylko dla tych, którzy są równocześnie w świecie, żyjąc w Chrystusie.
Pozdrawiam i życzę błogosławionego dnia.
Codzienne rozważania_13.08.2017
2Tym 3:10-11
LECZ TY POSZEDŁEŚ ZA MOJĄ NAUKĄ, ZA MOIM SPOSOBEM ŻYCIA, ZA MOIMI DĄŻNOŚCIAMI, ZA MOJĄ WIARĄ, WYROZUMIAŁOŚCIĄ, MIŁOŚCIĄ, CIERPLIWOŚCIĄ,
ZA MOIMI PRZEŚLADOWANIAMI, CIERPIENIAMI, KTÓRE MNIE SPOTKAŁY W ANTIOCHII, W IKONIUM, W LISTRZE. JAKIEŻ TO PRZEŚLADOWANIA ZNIOSŁEM, A Z WSZYSTKICH WYRWAŁ MNIE PAN!
Po co Paweł prezentuje nam w tych wersetach listę swoich cnót i cierpień? Czy nie świadczy to o braku skromności albo nawet o zarozumialstwie, że apostoł przedstawia siebie w ten sposób? Ostatecznie mógł wspomnieć o swojej „nauce” ale po co trąbi wszem i wobec o swojej wierze i miłości, o swych dążeniach i postępowaniu, swych cierpieniach i wytrwałości? Czy nie jest to z jego strony nieładne, że się tak chwali? Nie Paweł się nie przechwala. Nie wystawia się na pokaz jedynie po to, by ściągnąć na siebie uwagę. Najpierw wspomina o swojej nauce a następnie dostarcza dwa obiektywne dowody na prawdziwość tej nauki: życie jakie prowadził i cierpienia jakie znosił. Są to dobre (choć nie niezawodne) kryteria na sprawdzenie czyjejś szczerości a nawet prawdy lub fałszu jakiegoś systemu. Należy sobie odpowiedzieć, czy jest on przekonany o słuszności swego stanowiska do tego stopnia, że sam żyje zgodnie ze swoją nauką i jest gotowy cierpieć za nią? Czy to, w co wierzy, uczyniło go lepszym człowiekiem nawet w obliczu przeciwieństw? Paweł mógł odpowiedzieć na obydwa pytania twierdząco. Fałszywi nauczyciele pobłażali samym sobie, a oczekiwanie, że gotowi byli cierpieć za swój punkt widzenia, całkowicie pozbawione jest podstaw; byli na to zbyt słabi i zbyt wygodni. Apostoł Paweł prowadził natomiast życie konsekwentne – życie w sprawiedliwości, samoopanowaniu, wierze i miłości, pozostając wierny swym zasadom mimo wielu ciężkich prześladowań, jakie go spotkały. Tymoteusz obserwował i próbował naśladować sposób życia Pawła. Skoro wytrwałość w Nowym Testamencie jest dzieckiem naszej chrześcijańskiej nadziei, naszego oczekiwania na przyjście Pana i mającej nadejść chwały, to możemy dostrzec w tym liście jeszcze inny przykład, ulubioną triadę Pawła – łaskę „wiary, nadziei i miłości”. Odwołanie się do cierpliwości czy wytrwałości prowadzi nas do rozważenia prześladowań i cierpień, które Paweł musiał znieść. W szczególności wspomina on trzy galickie miasta: Antiochię, Ikonium i Listrę, ponieważ Tymoteusz jako obywatel Listry, mógł być świadkiem zdarzenia, kiedy to apostoł został ukamienowany przez wrogi tłum, wywleczony poza miasto i pozostawiony śmierci. Choć z tej sytuacji, jak i z wielu innych prześladowań, Pan go wyratował. Być może odwaga Pawła jaką okazał wobec swych prześladowców odegrała rolę w nawróceniu Tymoteusza, tak jak męstwo Szczepana i jego męczeńska śmierć miały swój udział w nawróceniu Pawła. W każdym razie Tymoteusz poszedł za prześladowaniami Pawła, najpierw obserwując je, a później odkrywając, że sam musi je dzielić, ponieważ niemożliwe było pójść za nauką Pawła bez uczestniczenia również w jego cierpieniach.
Pozdrawiam i życzę błogosławionego dnia.
Z geja hetero
Znajdowałem się w obecności Bożej mnóstwo razy, czytałem Biblię przez wiele lat i modliłem się do Boga o to, aby w cudowny sposób zabrał ode mnie pociąg do tej samej płci, lecz nic się nie stało.
Nie mówię, że te rzeczy nie są skuteczne, ponieważ znam ludzi, którzy spotkali Boga w taki sposób, że ten pociąga całkowicie zanikł, lecz ze mną tak nie było.
Czemu nie otrzymałem pełnego uwolnienia w czasie jednego z tysięcy moich odpowiedzi na wezwanie do modlitwy? Czy było coś nie tak ze mną? Czy Bóg nie lubił mnie tak bardzo, jak innych? Czy nie zasługiwałem na uwolnienie, ponieważ Bóg rzekomo „nienawidzi” gejów? Na niektóre z pytań otrzymałem odpowiedzi, lecz wiedziałem, że Bóg nie ma ulubieńców, a ma wspaniałe dary dla swoich synów i córek. Uwolnienie było dla mnie przewidziane, lecz nie wiedziałem, jak je otrzymać.
Mam na imię Zach i byłem oficjalnie nastoletnim gejem. Kochałem Boga, lecz on nie był moim jednym ukochanym. Długo nie rozumiałem, dlaczego mam pociąg do tej samej płci i dlaczego wszyscy inni urodzili się normalni. Odkąd pamiętam, zawsze byłem inny. W podstawówce byłem inaczej traktowany. Pamiętam nawet to, że jednego dnia mój najlepszy przyjaciel w przedszkolu przestał się do mnie odzywać, bo byłem zbyt dziwny. Jako nastolatek byłem molestowany przez geja. Nigdy nie miałem taty, do którego mógłbym pobiec, więc latami zmagałem się z pytanie: dlaczego? Dlaczego stałem się ofiarą? Może ta moja odmienność stała się dla niego słabym punktem. W średniej szkole byłem szykanowany i określany jako gej. W tym czasie nie miałem swojej tożsamości. Nie miałem zdania w żadnej sprawie, więc wpadałem we wszystko. Przyjąłem tą etykietkę. Moja odmienność stała się homoseksualizmem.
Codzienne rozważania_11.08.2017
2Tym 3:10-11
LECZ TY POSZEDŁEŚ ZA MOJĄ NAUKĄ, ZA MOIM SPOSOBEM ŻYCIA, ZA MOIMI DĄŻNOŚCIAMI, ZA MOJĄ WIARĄ, WYROZUMIAŁOŚCIĄ, MIŁOŚCIĄ, CIERPLIWOŚCIĄ,
ZA MOIMI PRZEŚLADOWANIAMI, CIERPIENIAMI, KTÓRE MNIE SPOTKAŁY W ANTIOCHII, W IKONIUM, W LISTRZE. JAKIEŻ TO PRZEŚLADOWANIA ZNIOSŁEM, A Z WSZYSTKICH WYRWAŁ MNIE PAN!
Po co Paweł prezentuje nam w tych wersetach listę swoich cnót i cierpień? Czy nie świadczy to o braku skromności albo nawet o zarozumialstwie, że apostoł przedstawia siebie w ten sposób? Ostatecznie mógł wspomnieć o swojej „nauce” ale po co trąbi wszem i wobec o swojej wierze i miłości, o swych dążeniach i postępowaniu, swych cierpieniach i wytrwałości? Czy nie jest to z jego strony nieładne, że się tak chwali? Nie Paweł się nie przechwala. Nie wystawia się na pokaz jedynie po to, by ściągnąć na siebie uwagę. Najpierw wspomina o swojej nauce a następnie dostarcza dwa obiektywne dowody na prawdziwość tej nauki: życie jakie prowadził i cierpienia jakie znosił. Są to dobre (choć nie niezawodne) kryteria na sprawdzenie czyjejś szczerości a nawet prawdy lub fałszu jakiegoś systemu. Należy sobie odpowiedzieć, czy jest on przekonany o słuszności swego stanowiska do tego stopnia, że sam żyje zgodnie ze swoją nauką i jest gotowy cierpieć za nią? Czy to, w co wierzy, uczyniło go lepszym człowiekiem nawet w obliczu przeciwieństw? Paweł mógł odpowiedzieć na obydwa pytania twierdząco. Fałszywi nauczyciele pobłażali samym sobie, a oczekiwanie, że gotowi byli cierpieć za swój punkt widzenia, całkowicie pozbawione jest podstaw; byli na to zbyt słabi i zbyt wygodni. Apostoł Paweł prowadził natomiast życie konsekwentne – życie w sprawiedliwości, samoopanowaniu, wierze i miłości, pozostając wierny swym zasadom mimo wielu ciężkich prześladowań, jakie go spotkały. Tymoteusz obserwował i próbował naśladować sposób życia Pawła. Skoro wytrwałość w Nowym Testamencie jest dzieckiem naszej chrześcijańskiej nadziei, naszego oczekiwania na przyjście Pana i mającej nadejść chwały, to możemy dostrzec w tym liście jeszcze inny przykład, ulubioną triadę Pawła – łaskę „wiary, nadziei i miłości”. Odwołanie się do cierpliwości czy wytrwałości prowadzi nas do rozważenia prześladowań i cierpień, które Paweł musiał znieść. W szczególności wspomina on trzy galickie miasta: Antiochię, Ikonium i Listrę, ponieważ Tymoteusz jako obywatel Listry, mógł być świadkiem zdarzenia, kiedy to apostoł został ukamieniowany przez wrogi tłum, wywleczony poza miasto i pozostawiony śmierci. Choć z tej sytuacji, jak i z wielu innych prześladowań, Pan go wyratował. Być może odwaga Pawła jaką okazał wobec swych prześladowców odegrała rolę w nawróceniu Tymoteusza, tak jak męstwo Szczepana i jego męczeńska śmierć miały swój udział w nawróceniu Pawła. W każdym razie Tymoteusz poszedł za prześladowaniami Pawła, najpierw obserwując je, a później odkrywając, że sam musi je dzielić, ponieważ niemożliwe było pójść za nauką Pawła bez uczestniczenia również w jego cierpieniach.
Pozdrawiam i życzę błogosławionego dnia.
Czy Bóg jest ograniczony w jakikolwiek sposób…
Czy Bóg jest ograniczony w jakikolwiek sposób, aby nie mógł interweniować i uwolnić nas od różnego rodzaju złych wydarzeń i okoliczności? Większość szybko odpowie, nawet bez zastanowienia: „Nie, oczywiście, że nie, Bóg jest wszechmocny. On może zainterweniować w każdej sytuacji i w każdej chwili, gdy tylko chce”.
A jednak widzimy w 6 rozdziale Ewangelii Makra, że w Nazarecie, Jezus „nie mógł uczynić cudów”, z powodu „ich [zbiorowej czy indywidualnej] niewiary”. Jezus był wszechpotężny, a jednak zablokowany, choć był w stanie uczynić kilka uzdrowień.
To trudne pytanie zasługuje na dokładną odpowiedź. Oto najlepsza jaką mogę dać.
Continue reading
Codzienne rozważania_09.08.2017

2Tym 3:10-11
LECZ TY POSZEDŁEŚ ZA MOJĄ NAUKĄ, ZA MOIM SPOSOBEM ŻYCIA, ZA MOIMI DĄŻNOŚCIAMI, ZA MOJĄ WIARĄ, WYROZUMIAŁOŚCIĄ, MIŁOŚCIĄ, CIERPLIWOŚCIĄ,
ZA MOIMI PRZEŚLADOWANIAMI, CIERPIENIAMI, KTÓRE MNIE SPOTKAŁY W ANTIOCHII, W IKONIUM, W LISTRZE. JAKIEŻ TO PRZEŚLADOWANIA ZNIOSŁEM, A Z WSZYSTKICH WYRWAŁ MNIE PAN!
Po co Paweł prezentuje nam w tych wersetach listę swoich cnót i cierpień? Czy nie świadczy to o braku skromności albo nawet o zarozumialstwie, że apostoł przedstawia siebie w ten sposób? Ostatecznie mógł wspomnieć o swojej „nauce” ale po co trąbi wszem i wobec o swojej wierze i miłości, o swych dążeniach i postępowaniu, swych cierpieniach i wytrwałości? Czy nie jest to z jego strony nieładne, że się tak chwali? Nie Paweł się nie przechwala. Nie wystawia się na pokaz jedynie po to, by ściągnąć na siebie uwagę. Najpierw wspomina o swojej nauce a następnie dostarcza dwa obiektywne dowody na prawdziwość tej nauki: życie jakie prowadził i cierpienia jakie znosił. Są to dobre (choć nie niezawodne) kryteria na sprawdzenie czyjejś szczerości a nawet prawdy lub fałszu jakiegoś systemu. Należy sobie odpowiedzieć, czy jest on przekonany o słuszności swego stanowiska do tego stopnia, że sam żyje zgodnie ze swoją nauką i jest gotowy cierpieć za nią? Czy to, w co wierzy, uczyniło go lepszym człowiekiem nawet w obliczu przeciwieństw? Paweł mógł odpowiedzieć na obydwa pytania twierdząco. Fałszywi nauczyciele pobłażali samym sobie, a oczekiwanie, że gotowi byli cierpieć za swój punkt widzenia, całkowicie pozbawione jest podstaw; byli na to zbyt słabi i zbyt wygodni. Apostoł Paweł prowadził natomiast życie konsekwentne – życie w sprawiedliwości, samoopanowaniu, wierze i miłości, pozostając wierny swym zasadom mimo wielu ciężkich prześladowań, jakie go spotkały. Tymoteusz obserwował i próbował naśladować sposób życia Pawła. Skoro wytrwałość w Nowym Testamencie jest dzieckiem naszej chrześcijańskiej nadziei, naszego oczekiwania na przyjście Pana i mającej nadejść chwały, to możemy dostrzec w tym liście jeszcze inny przykład, ulubioną triadę Pawła – łaskę „wiary, nadziei i miłości”. Odwołanie się do cierpliwości czy wytrwałości prowadzi nas do rozważenia prześladowań i cierpień, które Paweł musiał znieść. W szczególności wspomina on trzy galickie miasta: Antiochię, Ikonium i Listrę, ponieważ Tymoteusz jako obywatel Listry, mógł być świadkiem zdarzenia, kiedy to apostoł został ukamieniowany przez wrogi tłum, wywleczony poza miasto i pozostawiony śmierci. Choć z tej sytuacji, jak i z wielu innych prześladowań, Pan go wyratował. Być może odwaga Pawła jaką okazał wobec swych prześladowców odegrała rolę w nawróceniu Tymoteusza, tak jak męstwo Szczepana i jego męczeńska śmierć miały swój udział w nawróceniu Pawła. W każdym razie Tymoteusz poszedł za prześladowaniami Pawła, najpierw obserwując je, a później odkrywając, że sam musi je dzielić, ponieważ niemożliwe było pójść za nauką Pawła bez uczestniczenia również w jego cierpieniach.
Pozdrawiam i życzę błogosławionego dnia.
Jeśli jesteś jednym(ą) z tych, którzy…

Jeśli jesteś jednym(ą) z tych, których widzę, jak koncentrują się na tym co negatywne w naszych miastach, państwach i narodach, wskazującym na wszelkie zło, którego Bóg musi nienawidzić, to mam dla ciebie słowo.
Ta ciemna chmura, na którą wskazujesz nie jest sądem Bożym. Nie pochodzi nawet bezpośrednio od Boga. Jest twoja. Jest wynikiem twojego wycofania się, ucieczki. Z chwilą, gdy opuszczasz stanowisko, z którego masz wpływ na swoje miasto dzięki owocowi Ducha, gdy usuwasz wszelką miłość, radość, pokój, cierpliwość, wierność, dobroć, wiarę i nadzieję, które dał ci Bóg, pozostawiasz szparę. Szparę, którą następnie osądzasz jako grzech innych ludzi i to tych, którzy – wobec braku przejawów czegoś lepszego – żyją najlepiej jak tylko potrafią.
Bez względu na to czy pochodzi to z jakiegoś ataku przeciwko tobie, czy twojego własnego upadku, gdzieś po drodze posłuchałeś przeciwnika, który definiuje łaskę, która w jego ustach staje się warunkowa, ograniczona i na którą trzeba obowiązkowo zapracować. Tego rodzaju wypaczona łaska sprawia, że nie czujesz się bezpieczny, więc chronisz swoją religijną pozycję w ten sposób, że osądzasz tych, którzy przeżyli mniej obecności Bożej od ciebie, po czym karzesz ich usuwając to wszystko, co masz.
Zapraszam cię, abyś pozwolił ponownie zdefiniować dla ciebie łaskę. Ojciec kocha się tak doskonale, całkowicie i nieustająco. Nie musisz na to zapracować. Nie musisz niczego odgrywać, aby ją zyskać, nie musisz zachowywać się doskonale ani upierać się próbując samemu czy przymuszać kogokolwiek innego z twojego otoczenia, aż do punktu złamania. Podobnie jak w 4 rozdziale Księgi Zachariasza (w. 7) krzycz: „Łaska, łaska!” nad całym sobą, w tym nad twoją przeszłością i wszystkim tym, czym Bóg chce dla ciebie być. Gdy wiesz, że łaska i miłość Jezusa skierowane ku tobie nie kończą się, będą opływać cała twoją rodzinę, pracę, miasto i kraj. Będziesz pamiętam o tym, że nie do ciebie należy przeklinać ciemność, lecz twoim zadaniem jest przekształcać ją.
„Tak niech świeci wasze światło przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie” (Mt 6:16).
