Życie nigdy nie miało być widzem

Life Was Never Meant to be a Spectator Sport

9 luty 2012

bjcorbin

W Księdze Rodzaju czytamy o tym, że natychmiast po stworzeniu człowieka Bóg powiedział do niego, aby był „owocny”, aby się „rozmnażał”, „poddawał sobie” ziemię i „zdobywał panowanie” nad nią. Wydaje się oczywiste, że skoro to było pierwszym Bożym przykazaniem dla ludzkości to należy oczekiwać, że integralną częścią ludzkiej natury będą zdolności i pragnienia do wykonywania tych rzeczy. Rzeczywiście, jest to coś tak fundamentalnego, że czasami pojawia się nieświadomie i niemal instynktownie. Nie musimy uczyć naszych dzieci, aby konkurowały ze swymi rówieśnikami, ani tego, że silny będzie panował nad słabym; wydaje się, że jest to zakodowane w nich. Historia ludzkości z pewnością niesie świadectwo tych tendencji, ponieważ obserwujemy to jak imperia powstawały i upadały przez stulecia. Choć pacyfiści chcieliby wychwalać cnotę „uprzejmości” to wydaje się, że te nasze wewnętrzne, dziedziczne pragnienie, aby „poddawać” i „panować” jest znacznie bardziej powszechne. Choć jako ludzie możemy podejmować decyzje co do drogi, którą chcemy iść, podejrzewam, że te inklinacje pozostają u podstawy tego, kim jesteśmy.

W pewnych momentach naszej historii ludzie próbowali żyć, wyrzekając się tych tendencji, lecz nigdy nie wyszło to na dobre. Jako przykład można przedstawić komunizm czy socjalizm. Pomimo tego, że wielu idealistów wyobrażało sobie jakieś utopijne społeczeństwo, gdzie wszyscy mieliby równy dostęp do owoców tego królestwa, pokuszenie do kontrolowania systemu dystrybucji tych owoców zawsze okazywało się zbyt trudne do pokonania. Reżimy, które powstały na gruncie pretekstu „troski o ludzi”, ostatecznie zawsze robiły z nich niewolników. Obserwując flirt mojego własnego kraju z postmodernistycznymi socjalistycznym agendami, wzruszam tylko ramionami na myśl o tym, gdzie możemy się znaleźć w bardzo bliskiej przyszłości.

W zachodnim społeczeństwie postawiliśmy ogromną wagę na wygode i w miarę jak następuje technologiczny postęp, wynajdujemy coraz to nowe sposoby na ułatwianie sobie samym życia. Żywność nadaje się do podgrzewania w mikrofalówkach, abyśmy nie musieli męczyć się w gorącej kuchni; systemy naszej rozrywki pojawiają się wraz z pilotami, abyśmy nie musieli ruszać się z foteli; samochody odpalają zdalnie, abyśmy nie musieli wychodzić w zimne poranki na zewnątrz; a teraz urządzenia są wyposażane w elektroniczne systemy uruchamiania głosem; abyśmy nie musieli nawet zużywać energii, która jest potrzebna do przyciśnięcia przycisku. W przeciętnej restauracji z żywnością typu fast food często stoją kolejki samochodów przy przejeździe, gdzie nie czeka się prawie wcale na obsługę. Niefortunnym produktem ubocznym tego zjawiska jest to, że nasza tolerancja na wszystko, co wymaga większego wysiłku, znacznie spadła. To, co kiedyś było powszechne (np. odgrzewanie resztek na kuchence, wieszanie ubrań na wieszaku, wyciąganie rolki z wykorzystanym filmem, wykręcanie mopa, popychanie kosiarki, czytanie książki, stanie w kolejce itd.) wydają się teraz niemal uciążliwe dla nas i naszych dzieci, które nigdy nie widziały nic innego, którym wydaje się nie do pomyślenia, że kiedyś ludzie żyli w taki sposób. Dorastają w świecie napełnionym wirtualną rzeczywistością, gdzie nie ma grawitacji, która je utrzymuje, nie ma tarcia, które spowalnia, żyją w świecie, w którym mają całkowitą kontrolę działania. Pomimo, że łatwo można to zrozumieć, dlaczego wolą taką rzeczywistość wobec stałego oporu, które niesie prawdziwe życie, zastanawiam się nad tym, jak będą one wyposażone, gdy przyjdzie ich kolej na wychowanie i przygotowanie następnego pokolenia. Dla nich, koncepcja „pracy” a tym bardziej „ciężkiej pracy” stała się przeważnie passé.

Przypuszczalnie te wszystkie udogodnienia powinny umożliwić nam poświęcenie większej ilości czasu na to, co rzeczywiści liczy się, lecz jakoś nie wygląda na to, żeby tak było. Wydaje się, że zamiast tego staliśmy się społeczeństwem, które jest oderwane od rzeczywistych życiowych spraw i skłonne do spędzania czasu na gapienie się w cyfrowe ekrany, duże czy małe. Czy to będzie Facebook, Framvile (tj. internetowe gry), Fantasy, Football czy nasze iPady, iPody czy iPhony, spędzamy ogromne ilości czasu w cyberprzestrzeni, mając bardzo niewiele owocu do pokazania. Technologia zamienia nas głównie w społeczeństwo obserwatorów, którzy starają się znaleźć sposoby na taką budowę monitorów, aby jeszcze lepiej udawały życie (tj. 60”, HD, 3D,..). Pocieszamy się tym, że ta działalność jest interaktywna, lecz fakt jest taki, że w grach nie jesteśmy prawdziwi. Wiele z tych aplikacji dziś dostępnych to niewiele więcej niż głupie pożeracze czasu, które mają nam dać ucieczkę od stresów codziennego życia. O ile można się doszukać pewnej wartości w niewielkiej ilości tego to szybko staje się problemem, gdy spędzamy więcej czasu i energii w wirtualnym świecie, niż w realnym, gdy rozwijamy w sobie tendencję do wycofywania się ze spraw, którymi powinniśmy się zająć. Dwa tysiące przyjaciół na FaceBooku nie przekłada się na rzeczywistą przyjaźń, dopóki ktoś nie chce przyjść i zainwestować czegoś w osobę, którą ty rzeczywiście jesteś; a subskrybenci Twittera nie są żadnym pocieszeniem dla kogoś, kto jest samotny i zmaga się z depresją. Mamy więcej ‘realnego czasu’ na komunikację niż kiedykolwiek wcześniej, a jednak jakoś stajemy się coraz bardziej oderwani od siebie nawzajem. Jesteśmy obecnie społeczeństwem, w którym nawet jedna, niegdyś święta instytucja małżeństwa jest często postrzegana jako coś będącego do dyspozycji, lub nieistotnego i gdzie plan „rodziny w podstawowym składzie” (dosł: „nuclear family”) został przepuszczony przez szatkownicę.

Niestety, kościół nie jest tutaj wyjątkiem, ponieważ nasze katedry w ogromnej części ustąpiły arenom, gdzie kaznodzieje świecą jako główna atrakcja a zbory grają role audiencji w studiu na żywo. Przychodzą na multimedialne prezentacje ze śpiewem, tańcem i w nadziei na ożywiające przesłanie. Często jest to niewiele więcej niż zniewalający teatr muzyczny, ponieważ, będąc szczerym, to właśnie sprawia, że ludzie wracają. A jeśli nie będą się czuli tak, jakby walczyli z tłumami, to zawsze mogą oglądać to na TV, swoich komputerach czy smart fonach. W między czasie „Ciało Chrystusa” dalej jest dzielone i rozdzielane, zarówno od siebie nawzajem, jak i od upadłego świata wokół nas.

W końcu Bóg nie przeznaczył człowieka do tego, aby był kimś osiadłym, samotnym, czy widzem. Zostaliśmy stworzeni po to, aby przynosić owoce, rozmnażać się, a nic z tego nie zdarzy się bez szczerej i osobistej interakcji (zarówno ze sobą nawzajem jak i z Samym Bogiem!). Take interakcje są często skomplikowane i prowokujące, lecz są absolutnie niezbędne do rozwoju naszego całego jestestwa. Pan włożył również w nasze wnętrze pragnienie, aby poddawać sobie i brać panowanie nad tą rzeczywistością, do której On nas powołał; lecz to do nas należy decyzja, aby się w to zaangażować.

Jeśli się nie zaangażujemy, zaczynamy, czy to świadomie czy przez rozrywki/zakłócenia, tracić nasze poczucie celu i tożsamości. W takim czasie łatwo jest sprowadzić nas na manowce i często kończymy niszcząc siebie i innych. Wierzę, że jest to u korzeni tak wielu dysfunkcji, które dziś obserwujemy w naszych rodzinach i kościołach, w naszych społeczeństwach i rządzie. W ogromnej części utraciliśmy ślad tego, do czego zostaliśmy stworzeni i tego po co przede wszystkim zostaliśmy tutaj posłani. Nasze umiłowanie wygody i czasu wolnego powoduje, że poszukujemy przyjaznej oazy, zamiast szukać roli, którą mamy wypełnić i sprawia, że idziemy za człowiekiem, który powie nam, że nasza egoistyczne ekstrawagancja jest jakoś usprawiedliwiona, a może nawet zarządzona przez Boga. Lecz, nawet jeśli uda nam się trafić do naszych wygodnych siedzeń w luksusowym boksie, nadal jesteśmy widzami, podczas gdy Bóg stworzył nas, abyśmy brali udział w tej grze. Biblia mówi nam, że wiara, która nie działa jest bezwartościowa i że „jedyne co się liczy” to wiara wyrażona w miłości. Opierając się na tych prawdach, wydaje się głupie, mieć nadzieję na uczestnictwo w chwale niebios, skoro wybraliśmy rolę obserwatora, będąc tu na ziemi.

раскрутка сайта

Hebr.7:25 – Jesus JEST niebieskim wstawiennictwem

 

Stephen R. Crosby

8 luty 2012

Jest takie powszechne dość zrozumienie Hbr. 7:25, które robi wrażenie, jakoby Jezus, siedząc na tronie na wysokości po Swoim zmartwychwstaniu, nie był w stanie odpoczynku, lecz raczej zaangażowany w wewnętrzne wstawiennictwo, modląc się do Ojca, mniej lub bardziej prosząc o ludzkość, będąc w tym wiecznym stanie, na wieki wieków. Jest to bardzo niefortunne. Takie podejście daje również powód do powstania idei, jakoby Bóg ciągle szukał kogoś na ziemi, kto będzie wstawiał się i „budował mur i stawał w wyłomie”, aby błagać Boga wraz z Jezusem, który prosi w niebie, aby,… zasadniczo,… nie starł nas w taki czy inny sposób. To również jest bardzo niefortunne.

Ten fragment w tłumaczeniu Biblii w Wersji Króla Jakuba wygląda tak:

Dlatego też może zbawić na zawsze tych, którzy przez Niego przystępują do Boga, ponieważ On żyje zawsze aby się wstawiać za nimi„. (Dosł.: „Wherefore he is able also to save to the uttermost that come unto God by him, seeing he ever liveth to make intercession for them”.)

Musimy pamiętać o historycznym kontekście oraz rusztowaniu zrozumienia jakie tłumacza tej wersji zbudowali wobec „chrześcijańskich praktyk” takich jak modlitwa. Pomyśl o czymś takim jak Kościół Rzymski bez papieża. Pomyśl: silne działanie, uczynki, nastawienie na obowiązek.

Zwrot „to make” (czynić) jest dodany przez angielskich tłumaczy, co jest najbardziej niefortunne, ponieważ daje wrażenie czegoś niedokończonego, jakby jakiegoś rodzaju modlitwa była czyniona przez Jezusa, wstawiającego się jakby Jego dokończone dzieło – ofiara – w rzeczywistości nie wystarczało do uświadomienia sobie całej tęsknoty Boga za ludzkością.

Niektóre dosłowne, literalne, tłumaczenia mogę to oddawać w taki sposób:

On może, tych, którzy przychodzą przez Niego do Boga, zawsze żyjąc po to, aby błagać za nimi.

He is able, the ones coming through Him, to God, always living for the purpose of pleading for them.

bądź

On może tych, którzy przychodzą do Niego I przez Niego do Boga, zawsze żyjąc, aby prosić za nich.

Ważne jest tutaj to, że (nie wchodząc głęboko w grekę) to Jego życie wieczne, Jego zmartwychwstałe życie jest tym, co wstawia się, co prosi, itd. a nie jego modlitwa. Zmartwychwstały Chrystus JEST tym wstawiennictwem.

Wyłącznie Bóg ma życie wieczne, jest to cecha Jego istnienia, Jego Boskości. Należy ono do Niego, aby się nim dzielił i dawał, aby go zatrzymywał. Jest tam teraz, nie tylko w centrum Wszechświata, lecz w jedności z Bogiem Ojcem, po prawej ręce Ojca, zmartwychwstały Bóg-Człowiek. Jest tam reprezentant człowieka, obecny nie tylko „przed Bogiem” w jakiejś postawie petenta, lecz „w Bogu” w doskonałej jedności. On jest tam jako reprezentant człowieka, ożywionego przez samo życie wieczne Boga.

Wstawiennictwo, o którym mowa w Hbr. 7:25 nie jest czymś co my robimy, ty robisz, ja robię, czy Jezus robi. Nie, to wstawiennictwo jest Bożym własnym życiem w człowieku. On jest tam w Swoim odpocznieniu w Człowieku, którego szukał w Iz. 66:2. TO jest wstawiennictwo. To jest „wstawianie się”. To jest odpocznienie. Bóg nie musi patrzeć ani trochę dalej niż na Siebie samego w Chrystusie-Jezusie. Sabat z Księgi Rodzaju 1-3, zatoczył pełny krąg. Bóg zawierając przymierze z Abrahamem (który spał w tym czasie) postawił ludzkość poza tą kwestią. Zawarł przymierze Sam ze Sobą (Hbr. 6) i to przymierze zatoczyło pełny krąg…. Jego własne odpoczniecie… w człowieku.

Nadaje to istotę i znaczenie wszystkim tak zwanym prawdom o naszej pozycji w Chrystusie (w Nim/w nas, zjednoczeni z Nim, posadzeni z Nim itd.) Nowego Testamentu. Nie dotyczą one w ogóle „pozycji”, są to prawdy dotyczące czegoś całkowicie rzeczywistego. Zbyt często nauczyciele i teolodzy rzucają wokół terminem „prawdy pozycyjne”, co ma być szyfrem mówiącym: nie naprawdę, nie działa, nie jesteście jeszcze na to zbyt dobrzy.

Dzięki jedności z Nim (Jn 14:3 „abyście byli tam, gdzie Ja jestem” to nie jest mowa o niebie. Jest to mowa o jedności z łonem Ojca na tronie Wszechświata) ty i ja również jesteśmy w tym miejscu. Zjednoczeni z Nim przez zamieszkującego w nas Ducha synostwa. Nie jesteśmy „pochłonięci przez Boskość”, zamienieni w „Bogów” czy „bogów”, niemniej ci, którzy są połączeni z Panem, są z Nim jednym Duchem. Nasza jedność przez Ducha ze zmartwychwstałym Bogiem-Człowiekiem ma głęboki implikacje.

Ty, ja, każdy inny wierzący jesteśmy Sabatem Bożym w Nim. On znajduje odpoczniecie w nas, w Chrystusie. Ty, ja i każdy inny wierzący jesteśmy wstawiennictwem Bożym. Kościół, Oblubienica, ty i ja jesteśmy żywą ofiarą z Rzm 12:1 (dosłownie: uwielbieniem, tą „liturgią” –znacząc: „dzieło wykonane na rzeczy ludzi”, wstawiennictwo) za ten świat. Moja rzeczywista obecność i bycie w tym świecie, w Chrystusie, są wstawiennictwem. Moje „modlitewne życie” jest po prostu wyrażeniem rzeczywistości tego, czym ja jestem Nim. „Posadzony z Nim na wysokościach” nie mogę już ani trochę więcej zbliżyć się do Boga. Nasze modlitwy i wstawiennictwo jest modlitwą z niebios ku ziemi, a nie z ziemi ku niebu. My jesteśmy wykonawcami ostatniej woli i testamentu wzbudzonego z martwych Człowieka-Boga, który zasiada na tronie Wszechświata. On zasiada, my modlimy się. Niemniej, nowotestamentowe wstawiennictwo to coś więcej niż zwykła dyscyplina mojego czasu modlitwy – to samo moje życie.

To jest nowotestamentowe kapłaństwo

Wierzę, że jest to bezpośrednio związane z chrztem w Duchu Świętym. Moim zdaniem, niewiele to ma wspólnego z mówieniem językami, lecz raczej z wylaniem wniebowstąpienia Jezusa i gloryfikowanego wstąpienia na tron/namaszczenia Jego intronizacji jako Króla Kapłana według porządku Melchizedeka (za dużo miejsca zajęłoby wyjaśnienie Psalmów 2 i 110, będących fundamentem nowotestamentowej doktryny kapłaństwa). Chrzest w Duchu Świętym to wypełnienie się snu Mojżesza z Księgi Wyjścia 20, o narodzie królów-kapłanów: najpierw wykonana w Dniu Pięćdziesiątnicy, a następnie, do tej chwili w każdym prawdziwie Duchowo odnowionym wierzącym.

Jeśli tego właściwie nie uchwycimy to w sposób świadomy lub nie, gdy uczymy modlitwy i wstawiennictwa, nieuchronnie wzbudzamy zmagania i starotestamentową mentalność.

Ja nie liczę na to, że Jezus może się modlić o mnie, że, w jakiś sposób, jestem na wiecznej liście modlitewnej Syna Bożego. Mam nadzieję na to, że On żyje na wieki według porządku Melchizedeka. Kapłaństwo jest napędową mocą rządu i królestwa; a jest to kapłaństwo opierające się na cechach własnego życia Bożego; na Jego własnym wiecznym życiu we wzbudzonym z martwych Bogu-Człowieku, w ludzkich istotach… w stworzonej na nowo rasie. To jest wstawiennictwo.

Ten Duch kapłaństwa jest zjednoczony z moim duchem. Jestem nowym stworzeniem, członkiem królewskiego kapłaństwa według porządku Melchizedeka. Jestem (wraz z innymi z rodziny Bożej ) żywą ofiarą, żywym wstawiennictwem za świat. Moje istnienie jest tym wstawiennictwem, którego fragmentem może być moje życie modlitewne.

продвижение сайта vkontakte

Proroctwo na rok 2012_4

John Fenn

Tłum.: BM

Moje słowo prorocze na rok 2012 … do tej pory

W poprzednich częściach dzieliłem się możliwym scenariuszem końca wieku począwszy od powrotu Jezusa po czasy w współczesne.

Księga Objawienia przedstawia szczegóły wydarzeń związanych z podwójnym uderzeniem w ziemię planetoidy /komety, w wyniku czego 1/3 wszystkich roślin i ludzi umiera, na ziemi panuje potężny głód, wojny, prześladowania i choroby. Potem powiedziałem, że przynajmniej 7 lat przed tym wszystkim, będzie miała miejsce wojna Izraela i jego sojuszników przeciwko Rosji i jej sojusznikom.

Trochę to sprecyzujmy

Naturą ludzką jest chęć poznawania przyszłości i nie ma w tym nic złego – gdzie byśmy byli, gdybyśmy nie szukali u Pana mądrości, co do podejmowanych decyzji?

I wiele nowoczesnych „proroczych słów” zaspokaja to ludzkie pragnienie – w tym roku widziałem ‘słowa’ począwszy od „Zamierzam wkrótce zadzwonić do mojego sługi Billego Grahama” (On jest słabym 93 latkiem, więc czy na prawdę musisz przed tym napisać „tak mówi Pan”?:), aż po ‘słowo’ dotyczące zmian w przywództwie Bożym, itd.

Ale, to co mnie naprawdę interesuje, to MOJE życie. Co Bóg ma do powiedzenia MNIE na ten rok?

Pamiętam, gdy …

Około 30 lat temu byliśmy w kościele, gdzie pastor postanowił nie przedłużać ze mną umowy pomimo rocznych zapewnień, nasza firma upadała, ponieważ ktoś, kto był mi winien pieniądze zbankrutował, u żony naszego księgowego wykryto zaawansowanego raka, więc z tego wszystkiego zaniedbał nasze płatności, w urzędzie skarbowym i mieliśmy dług wysokości tysięcy dolarów, dowiedzieliśmy się, że nasz najstarszy syn był upośledzony i jeden lekarz poradził nam, żebyśmy go oddali do państwowego zakładu opieki i zapomnieli, że kiedykolwiek go mieliśmy – wszystko to zdarzyło się na przestrzeni krótkiego czasu, a zakończyło się przejęciem naszego domu za długi.

Nasz świat się rozpadał, nie mieliśmy pieniędzy, pracy, kredytu, ani rodziny w promieniu 2000 km. Jedliśmy w dużej mierze dzięki słowu Pana, jakie dostała Barb kilka miesięcy wcześniej: „Sprzedaj swój nadmiar i przygotuj się żyć oszczędnie”. Żyliśmy z sobotnich sprzedaży garażowych pozbywając się całej naszej nadwyżki z garażu, i szczerze mówiąc, sprzedaliśmy także kilka rzeczy, które były nam potrzebne.

Ale pewnego dnia, gdy siedzieliśmy w naszym salonie przyszło objawienie do naszych serc – telefon był odłączony, prąd był jedynie dzięki Bożej łasce, i nagle przyszło przełamanie i odczuliśmy pokój: Cóż może mi uczynić człowiek? Bóg jest wciąż ze mną i DLA mnie, cóż może mi uczynić człowiek?

Jak scena z filmu, gdzie kamera nagle cofa się z bliska, aby objąć cały obszar wokół głównego bohatera i wszystko staje się jasne, jakby wielki obraz i myśl: Najgorsze, co mogło nam się przydarzyć to fakt, że będziemy z Jezusem. Wow, świadomość, że człowiek nie może mi nic uczynić, ponieważ byliśmy już w wieczności z Jezusem, tak naprawdę stała się faktem w tym dniu.

W ciągu kilku tygodni wynajęliśmy większy dom, mieliśmy nowy samochód, a ja pracę i dochód ze służby a Bóg po raz kolejny pokazał swoją łaskę i zaopatrzenie, podczas gdy zawaliły się nasze finanse, nasza praca, nasze relacje z „przyjaciółmi” z kościoła.

Boża ekonomia

Nauczyliśmy się, że Boża ekonomia jest niezależna od ekonomii człowieka, bowiem ujrzeliśmy Jego zaopatrzenie – gdy ludzka ekonomia, jaką sobie sami własnymi siłami zbudowaliśmy, upadła, weszliśmy w ponadnaturalne zaopatrzenie. Oto tylko jeden przykład – potrzebowaliśmy samochodu.

Wiedzieliśmy, co List do Filipian.4:19 mówi o dawcach „A Bóg mój zaspokoi wszelką potrzebę waszą według bogactwa swego w chwale, w Chrystusie Jezusie”. To się dzieje według JEGO bogactwa w chwale, a nie zgodnie z gospodarką światową.

Zdecydowaliśmy, czego potrzebowaliśmy – to była potrzeba, a nie pożądanie, a my byliśmy dawcami, nawet dając przynajmniej 10% ze skromnych przychodów ze sprzedaży garażowych i dziwnych prac, jakie udało mi się dostać w tym okresie. Więc byliśmy już na właściwej drodze, żeby przyjść do Pana. Potrzebowaliśmy 4 – drzwiowego samochodu, bo mieliśmy 3 synów i psa, ponadto musiał być z automatyczną skrzynią biegów ze względu na Barb, musieliśmy go kupić nie posiadając gotówki i bez żadnych opłat przez 90 dni, gdyż obejmowaliśmy nowe miejsca pracy (pastorowanie małemu kościołowi w innym mieście).

Czułem się prowadzony do niewielkiego salonu używanych samochodów i przyciągnięty do czterodrzwiowego Chevroleta Porozmawiałem z właścicielem salonu i wyjaśniłem, czego potrzebowałem. Powiedział mi, że trzyma ten samochód, jako przysługę dla przyjaciółki, sprzedając go przesyłką, więc zaproponował, żebym zadzwonił do niej i porozmawiał. Tak też zrobiłem, okazało się, że ta kobieta zna mnie z innego kościoła i była zachwycona, że będziemy pastorami w nowym kościele i chętnie sprzeda mi samochód: bez pieniędzy, bez opłat przez 90 dni. To Boża ekonomia działająca w ramach mojej własnej lichej ekonomii.

Słowo na rok 2012

Oto, dlaczego mam pokój w sercu, co do roku 2012 i przyszłości – cóż może mi uczynić człowiek? Wiem jak poruszać się w Bożej ekonomii. Zrobię, co muszę zrobić w naturalny sposób, ale widzę, jak działa Boże zaopatrzenie bez względu na to, co dzieje się na świecie. Zaprawdę, cóż może mi uczynić człowiek?

Mając tę pewność, że Ten, który rozpoczął w was dobre dzieło, będzie je też pełnił aż do dnia Chrystusa Jezusa” (Flp. 1:6).

Żyję dając – czas, pieniądze, zasoby – więc wiem, że „władny jest Bóg udzielić mi obficie wszelkiej łaski, abym mając zawsze wszystkiego pod dostatkiem, mógł hojnie łożyć na wszelką dobrą sprawę. Wiem, że On zapewnia ziarno do zasiania w życiu innych, i chleb do jedzenia, i jestem pełen Bożej hojności i dobroci. (II Kor 9:6-11).

Wiem, że ci spoza przymierza Boga szukają odzieży, żywności i schronienia, gdyż Jezus powiedział, że poganie szukają tych rzeczy. Lecz On rzekł do swego ludu: „…spójrzcie na Salomona; on nie był ubrany tak wspaniale, jak kwiaty i trawy, które kwitną dzisiaj, a później wysychają i są spalone. I spójrzcie na ptaki, które Ojciec karmi – czyż wy nie jesteście o wiele więcej warci niż one wszystkie?”

„Dlatego, nie troszczcie się o to, co będziecie jedli lub jak będziecie ubrani, bo wasz Ojciec w niebie wie, że macie potrzeby. Dlatego szukajcie najpierw Królestwa Bożego i sprawiedliwości jego, a WSZYSTKIE te rzeczy (jedzenie, ubranie, schronienie) będzie wam DODANE” (Mt 6:21-34).

Wszystko, co odnosi się do życia i pobożności zostało ci dane przez poznanie Tego, który powołał nas przez swoją chwałę i cnotę” (II Piotra 1:3).  Wszystko, co dotyczy życia zostało dostarczone, nic nie może Go zaskoczyć. Więc kiedy ja jestem zaskoczony mówię: „Ojcze, objaw swoje zaopatrzenie, proszę, bo wiem, że ono jest tutaj”. I On to robi.

Zachęcam was, abyście nie dopuszczali do siebie strachu ani niepewności pochodzących ze świata. Zachęcam was do myślenia kategoriami wiary – że Ojciec wie, że Ojciec przygotował zaopatrzenie, że ekonomia Ojca działa niezależnie od światowej gospodarki. Żyj stylem życia dawcy, rozwijaj bliskie przyjaźnie z innymi na tej samej płaszczyźnie duchowej, nie przywiązuj wagi do zniewag i współpracuj ze wszystkim ku ulepszaniu siebie nawzajem – To STĄD wszelkie zaopatrzenie wypływa. Z miłości ludu Bożego..

продвижение

Wizja dla Izraela_10.02.2012

AKTUALNOŚCI Z JERUZALEMU

Informacje i intencje do modlitwy za służbę Składu Józefa i za Izrael

źRóDŁO: Vision für Israel e.V. ·Tel. 0049-89-566 595·Fax 0049-089-5464 5964
e-mail: info@wizjadlaizraela.org  ·  w sieci:  visionfuerisrael.org

Piątek, 10 lutego 2012

Ty zaś widzisz, bo patrzysz na trud i utrapienie, Aby to ująć w ręce swoje. Na tobie polega nieszczęśliwy, Tyś pomocą sierociePsalm 10,12.

NAJPIERW LUDZIE SOBOTY, POTEM LUDZIE NIEDZIELI – Od dziesięcioleci terrorystyczni muzułmanie używają tego sloganu, przy czym najpierw wyniszczyć chcą ludzi soboty, a później ludzi niedzieli. To znaczy oczywiście, że najpierw za cel swoich ataków chcą wziąć Żydów, a potem chrześcijan. Kiedy islamiści poddadzą sobie Żydów i chrześcijan, w drugim etapie wymordują ich. My z Wizji dla Izraela obieramy sobie za cel informowanie Was o wzrastającym prześladowaniu chrześcijan przez muzułmanów rządzących w różnych krajach.  Proszę módlcie się zarówno za ofiary jak i ich prześladowców.

OJCIEC I SYN USUNIĘTY Z NOWEGO PRZEKŁADU BIBLII– 27 stycznia opublikowany został ciekawy raport; chodziło o kontrowersje między trzema znanymi organizacjami chrześcijańskimi w Ameryce Północnej. Ich praca doprowadziła do tego, że słowa „ojciec” i „syn” zostały usunięte z nowych tłumaczeń.  Wycliffe Bible Translators, Summer Institute of Linguistics (SIL) i Frontiers są poddane ostrej krytyce ponieważ w ich bibliach nie ma „ojca” „syna” i „syna bożego”, co jest dla muzułmanów obrażające. Zaniepokojeni misjonarze chrześcijańscy, tłumacze biblii, pastorzy i znani w całym kraju przewodniczący zborów zebrali się, by wspomniane organizacje zablokować publiczną petycją. Twierdzą oni, że petycja jest ich ostatnią deską ratunku, bo bezpośrednie rozmowy nic nie dały, tak jak protesty ich współpracowników, czy krytyka i protesty czołowych znanych chrześcijan z USA, którzy martwią się bo nie udało im się przekonać tych organizacji by „ojca” i „syna” zostawiły w przekładach (Yahoo). Któż zaś jest kłamcą, jeśli nie ten, kto zaprzecza, że Jezus jest Mesjaszem? Ten właśnie jest Antychrystem, który nie uznaje Ojca i Syna” – 1 Jana  2,2.

AL-KAIDA SZUKA W ANGLII CHĘTNE KANDYDATKI DO ATAKÓW SAMOBÓJCZYCH – Al-Kaida próbuje werbować kobiety, które chcą brać udział w atakach samobójczych na terenie Anglii. Ostrzegł o tym jeden z parlamentarzystów brytyjskich. Organizacja ta wykorzystuje strony internetowe ekstremistów, by radykalizować „aniołów śmierci”. Komitet spraw wewnętrznych w niższej izbie parlamentu poinformował, że jest w posiadaniu dokumentów, że celem szczególnym terrorystów jest teraz rekrutacja kobiet. Na Bliskim Wschodzie to już prawie norma: coraz więcej kobiet melduje się dobrowolnie do dokonywania ataków samobójczych w Izraelu. Raport brytyjskich parlamentarzystów ukazał się cztery dni po planowanym ataku na londyńską giełdę (Jihad Watch).

CHRZEŚCIJANIE SZYKANOWANI W DANII – Niedawno pewien duński policjant w Vollmose w Danii przełamał tabu i wypowiedział się bardzo negatywnie o muzułmańskich imigrantach. Powiedział, że imigranccy kryminaliści kierują się przeciw Duńczykom i chcą ich wyprzeć z muzułmańskich dzielnic. „Duńczycy mają problemy, nie mogą na przykład wypuścić swoich dzieci do piaskownicy, podpalane są ich auta, okradane są ich mieszkania, strzela się do Duńczyków z wiatrówek i Duńczycy bywają rabowani na ulicy w biały dzień. Nas określa się jako rasistów, ale tak widzi się wszystkich, którzy bronią prawa” – powiedział policjant. W końcu stycznia 2012 roku ukazał się raport, w którym możemy czytać że urodzony w Libanie Massoud Fouroozandeh szef ”Zboru Miłości” niezrzeszonego miejscowego kościoła z całą rodziną wyprowadził się z Vollmose i ukrywa sią w nieznanym miejscu. Do wyprowadzki doszło po spaleniu jego dwóch samochodów, które miały krzyże wewnątrz. „Mnie młodzi ludzie w Vollmose powiedzieli, że nie powinienem jeździć samochodem, w którym jest krzyż. Potem włamali sią do samochodu i podarli siedzenia. Potem trzy razy wybijali szyby” – powiedział szef zboru. Po tych aktach wandalizmu rodzina obawiała sią nadal mieszkać w tym miejscu (Kristeligt Dagblad).

EGIPT, PONAD 300 MUZUŁMANÓW ZAATAKOWAŁO KOPTÓW PO PLOTKACH O ZDJĘCIU Z TELEFONU KOMÓRKOWEGO – Tłuszcza ponad 300 muzułmanów 28 stycznia 2012 zaatakowała Koptów we wsi Dorf Kobry-el-Sharbat koło Aleksandrii. Domy i sklepy Koptów zostały splądrowane i podpalone. Dwóch Koptów i jeden muzułmanin zostali ranni. Tumult powstał po tym jak powstała plotka, że pewien Kopt miał na swoim telefonie intymne zdjęcie muzułmanki. Według świadków atakującymi byli brodaci mężczyźni w białych szatach. „To byli salafici, a niektórzy byli z Bractwa Muzułmańskiego” – twierdzi jeden ze świadków. (Salafici to jeden z nurtów Islamu zorientowany mocno na początkach islamu. Krytykują zachowania „niewiernych” i niepobożnych muzułmanów. Wiele grup mianuje się obecnie salafickimi, w tym terroryści Al-Kaidy). Mężczyźni sterroryzowali kobiety i dzieci, które straciły dom i nie miały się gdzie podziać i gdzie się ukryć. Według pastora Boltora Nasheda z kościoła św. Jerzego w miejscowości el-Nahdah w poprzedni wieczór miało odbyć się zebranie z przedstawicielami chrześcijan i muzułmanów, by przedyskutować kwestię zdjęcia. Ale już po południu doszło do napadu na rodzinę  Mourada Guirgisa, podpalono dom jego rodziny i dwa sąsiednie. Splądrowano również sklepy Koptów i podpalono je. „Skontaktowaliśmy się ze służbami bezpieczeństwa, ale przybyli bardzo późno.” – twierdzi pastor. „Straż pożarna nie została przez muzułmanów wpuszczona do wsi i domy doszczętnie spłonęły.” Ci którzy stracili dach nad głową opuścili wieś. Jeden z Koptyjskich aktywistów powiedział, że armia potrzebowała trzech godzin by przejechać dwa kilometry do wsi. „Zawsze tak jest. Czekają przed wsią, aż muzułmanie dopełnią swoich zbrodni, wtedy zjawia się i armia” (Jihad Watch, Spiegel Online).

LUDOBÓJSTWO JEST MORALNYM OBOWIĄZKIEM – Religijny przywódca Iranu Ajatollah Ali Chomeini w ostatni poniedziałek opublikował najnowszą doktrynę, w której dowodzi dlaczego jest „legalnym i moralnym” dokonać ludobójstwa i wymazać Izrael z mapy świata. „Izrael jest rakową naroślą na Bliskim Wschodzie” – pisze Chomeini na ultraortodoksyjnej perskiej internetowej witrynie Alef-News. Wezwał do całkowitego zniszczenia Izraela. „Do tego celu Iran mógłby użyć rakiet dalekiego zasięgu: Odległość wynosi tylko 2.600 km. Rakieta leci taki dystans minuty”. Chomeini daje jasno do zrozumienia że nie widzi na Bliskim Wschodzie miejsca dla Żydów. W dokumencie tym podaje się statystyki, że Żydów jest 5,7 miliona, co ma być uzasadnieniem ataku. W dalszym ciągu dzieli się Izrael na regiony w tym skupiska ludności i to takie, w których można zabić możliwie najwięcej Żydów. Zwłaszcza dotyczy to Tel Avivu, Jerozolimy i Hajfy, które zamieszkałe są w 60% przez Żydów. I dlatego mogłyby być ostrzelane przez rakiety Shahab 3 i łatwo zostać zniszczone. Opublikowanie tej doktryny przez Chomeiniego poprzedziło zeszłotygodniowe wezwanie z deklaracją pomocy  do wszystkich narodów i ugrupowań które ten „tumor” Izrael zaatakują (INN).  Wykopał dół i pogłębił go, lecz wpadł do jamy, którą przygotował” – Psalm 7:16.

KANADYJSKI MINISTER: IZRAEL MA PEŁNE PRAWO CZUĆ SIĘ ZAGROŻONYM PRZEZ IRAN – Kanadyjski minister spraw zagranicznych John Baird powiedział w tym tygodniu podczas występu w telewizji, że Izrael ma prawo czuć się zagrożony przez irański program atomowy. Wskazał na wypowiedzi najwyższych przywódców religijnych jak Ajatollaha Ali Chomeini, który zaprzysiągł usunięcie z Bliskiego Wschodu „raka” Izraela. „Musicie zapewne rozumieć, dlaczego naród żydowski wypowiedzi Chomeiniego bierze serio poważnie” – powiedział Baird. Wskazał przy tym, że Hitler zanim został kanclerzem 10 lat wcześniej napisał „Mein Kampf”.  Baird powiedział, że Izrael pogróżki zniszczenia narodu żydowskiego  bierze poważnie. Podkreślił, że Kanada nie stoi z tyłu, ale ramię w ramię z Izraelem (INN).

IRAN GOTOWY ZATRZYMAĆ EKSPORT ROPY DO EUROPY – Agencja informacyjna Fars News Agency w Iranie podała, że kraj jest gotowy zakazać eksportu ropy naftowej do Europy – jako reakcja na sankcje nałożone w styczniu na Iran przez UE i USA. W poniedziałek USA dołożyły nowe kary i zamroziły wszystkie aktywności Irańskiego Banku Centralnego, irańskiego rządu i innych instytucji finansowych należących do rządu irańskiego. Przez najnowsze sankcje amerykańskie banki mają większą władzę zamrażania majątku, który powiązany jest z irańskim rządem i załatania dziur, które Iran wykorzystywał by mimo wprowadzenia wcześniejszych sankcji – dokonywać transferu środków. Rzecznik irańskiego ministerstwa spraw zagranicznych powiedział że najnowsze sankcje są dla Iranu elementem „wojny psychologicznej”; działania te nie będą miały dla Iranu żadnego znaczenia, a USA i Zachód się przeliczyły, i to wszystko nic nie da (Haaretz, INN, Yahoo).  Analitycy spekulują, że sankcje nie przyniosą spodziewanego efektu, ponieważ ze strony USA sankcje podjęte były już 10 lat temu i obecnie irański rząd posiada tylko minimalne środki w USA.

ZAUWAŻCIE– Następne Święto Namiotów odbędzie się w Izraelu od 2 do 4 października 2012 roku. Następna podróż Roots & Reflections Tour odbędzie się od 8 do 17.06.2012r. pod tytułem Podróż do czterech mórz.

PROSZĘ POMÓŻCIE– Vision für Israel i Skład Józefa nadal pomaga finansowo ludziom potrzebującym i instytucjom. Dlatego zwracamy się pilnie do naszych przyjaciół i darczyńców by pomogli nam w tej służbie miłosierdzia. Dalsze informacje w naszym monachijskim biurze: 00 49-89-566 595 lub pod http://www.visionfuerisrael.de/spenden. Serdecznie dziękujemy. Nabożny zajmuje się sprawą ubogich” – Przysłów 29,.

 

Dziękujemy Panu za Wasze modlitwy

Barry, Batya i zespół VfI

tłum z niem. MWN

раскрутка

Fałszywi rabini, utrata rozeznania, tragedia biskupa

J. Lee Grady

Tłum.: B.M.

Dlaczego ludzie klaskali podczas dziwacznej „koronacji” biskupa Longa w Atlancie?

Pytanie tygodnia: Co należy zrobić, gdy pastor megakościoła jest oskarżony o poważne wykroczenia finansowe lub seksualne?

A. Poprosić, żeby pastor ustąpił i mógł przyjąć pomoc, a następnie przeprowadzić dogłębną analizę.

B. Kategorycznie zaprzeczyć wszelkim zarzutom i poczekać, aż burza ucichnie.

C. Użyć funduszy kościelnych, żeby spłacić ludzi, którzy wnieśli zarzuty o nadużycia seksualne.

D. Poprosić kaznodzieję gościa, aby wywołał pastora na scenę, owinąć go w 312-letni zwój Tory i poprosić „eksperta” od języka Starego Testamentu, aby obwołał go „królem”, w celu uwolnienia od wszelkich złych zarzutów.

Prawdziwa odnowa wymaga długiego procesu pokuty, zadośćuczynienia i uzdrowienia wewnętrznego. Jeśli będziemy praktykować biblijne przywrócenie na szeroką skalę, rak niemoralności, który zjada kościół żywcem przejdzie w stan remisji.

Aż do 29 stycznia, kiedy to biskup Eddie Long z Atlanty został koronowany na scenie Baptystycznego Kościoła Nowego Narodzenia przed tysiącami swoich wiernych, nigdy bym nawet nie pomyślał o opcji D z powyższej listy. Myślałem, że widziałem już wszystko, ale ten dziwny rytuał (waham się nazwać go „żydowską ceremonią”) przeprowadzony przez usługującego z Denver Ralpha Messera jest już oficjalnie najbardziej dziwacznym religijnym filmem publikowanym do tej pory na serwisie YouTube. (Jeśli jesteś jednym z 16 ludzi na świecie, którzy jeszcze go widzieli kliknij TUTAJ.)

Po tym, jak 14-minutowe wideo obiegło świat w niespotykanie szybkim tempie, wprawiło w gniew wszystkich – zwłaszcza żydowską społeczność, ale także wielu chrześcijan, którzy nie wierzą, że koszerne jest umieszczanie pastora w fotelu i paradowanie z nim po scenie, jakby był Najwyższą Wysokością Pompatycznym III. Kiedy Long i Messer zdali sobie sprawę, że wideo wywołało żenujące kontrowersje, Long przeprosił za nie, a Messer umniejszył znaczenie ceremonii, jako szczerej próby „uhonorowania” osaczonego biskupa.

Obserwując ostatnie wydarzenia w kościele Nowego Narodzenia w mediach, ma się wrażenie, jakby się oglądało pociąg pędzący ku katastrofie w zwolnionym tempie. Szkoda mi tych niewinnych ludzi uwięzionych w tym całym bałaganie, ludzi, którzy zasługują na lepsze przywództwo niż to. Oto trzy lekcje, jakich, mam nadzieję, nauczymy się z tej historii:

1. Musimy strzec naszych ambon. Apostoł Paweł ostrzegał, że kościół będzie żerem dla oszustów, kłamców, fałszywych nauczycieli i chciwych oportunistów. Powiedział też Tymoteuszowi, żeby zważał na tych, którzy opierają swoje nauczania na „spekulacji” i łechtających ucho doktrynach. W 1Tym 1:6-7, mówi, że niektórzy „popadli w próżną gadaninę, chcą być nauczycielami zakonu, a nie rozumieją należycie ani tego, co mówią, ani tego, co twierdzą”.

Z jakiegoś powodu wielu dzisiejszych charyzmatycznych wierzących zachwyca się, gdy nauczyciel wyciąga żydowski szal modlitwy, nosi jarmułkę, recytuje wersety w języku hebrajskim lub twierdzi, że zna wartość liczbową słowa Starego Testamentu. Dostaje dodatkowe punkty, jeśli rozumie biblijne święta (lub może pokazać ci, jak uzyskać finansowe błogosławieństwa poprzez „Dzień Pojednania z Bogiem”). Wierzę, że jest na pewno wartość w zrozumieniu hebrajskich korzeni chrześcijaństwa. Ale jeśli nie będziemy ostrożni to może doprowadzić to do bałwochwalstwa lub stać się szansą dla szarlatanów, którzy mają dużo „żydowskich” produktów do sprzedania. Uwaga: jeśli ktoś nauczając nie kieruje uwagi swoich słuchaczy w 100 procentach na Jezusa, to nie kupuj tego.

2. Musimy podnieść standard świętości. Kiedy lider kościoła popada w ciężki grzech lub skandal, ludzie wokół niego, jeśli naprawdę go kochają, powinni go chronić i pomóc mu w odnowieniu. Ale ochrona przywódcy, który zgrzeszył nie powinna polegać na tuszowaniu.

Prawdziwa odnowa wymaga długiego procesu pokuty, zadośćuczynienia i uzdrowienia wewnętrznego. Jeśli będziemy praktykować biblijne przywrócenie na szeroką skalę, rak niemoralności, który zjada kościół żywcem, przejdzie w stan remisji

3. Musimy odzyskać biblijne rozeznanie. Co najbardziej mnie przeraziło, kiedy patrzyłem wideo z koronacją Eddiego Longa to fakt, że ludzie na widowni oklaskiwali ten bluźnierczy spektakl. Jest to na tyle złe, że przywódca pozwolił, aby rozgrywało się to na jego podium. Jeszcze gorzej, że tysiące ludzi bez mrugnięcia okiem patrzyło na to wszystko i poszli do domów w przekonaniu, że ich pastor jest teraz królem w Bożych oczach. Panie zmiłuj się.

Ci ludzie powinni natychmiast paść na kolana i modlić się przeciwko zwiedzeniu, albo wybiec z kościoła z obrzydzeniem. Przy tak małym dziś rozeznaniu duchowym wśród „napełnionych Duchem” wierzących, nietrudno sobie wyobrazić, że antychryst może śmiało pomaszerować prosto do kościoła, wspiąć się na skórzany fotel i zostać namaszczony na króla. Oj, poczekajcie … Myślę, że to się już stało.

раскрутка

Była muzułmanka wskrzeszona z martwych zdobywa wielu dla Chrystusa

 

 9 lutego, 2012

Była muzułmanka wskrzeszona z martwych szokuje sąsiadów, zdobywa wielu dla Chrystusa.

Jej przeżycie w niebie

Mark Ellis

ALELU, ETIOPIA (ANS) – Jej muzułmańscy sąsiedzi i rodzina byli zasmuceni stratą tej względnie młodej matki dziewięciorga dzieci, lecz po opłakiwaniu jej śmierci przez 12 godzin, Bóg uczynił cud, który dotknął życia wielu osób.

Kobieta wzbudzona z martwych

„Jest to jedno z najbardziej niezwykłych i dramatycznych świadectw jakie kiedykolwiek zarejestrowaliśmy w służbie AIMS – mówi dr Howard Folz, prezydent i założycie AIMS. – Wszystko zaczęło się, gdy mężczyzna o imieniu Warsa został zbawiony i Bóg przemówił do niego, że będzie używany przez Boga i zobaczy wskrzeszenie z martwych”.

Wyszkolony jako misjonarz przez AIMS, Warsa już zdobywał wielu muzułman dobrą nowiną o Jezusie Chrystusie, gdy zachorowała jedna kobieta z jego wioski.

„Przez dwa miesiące byłam poważnie chora” – mówi Fatuma Szubisa. Dorastała w muzułmańskim domu, lecz oboje z mężem nawrócili się na chrześcijaństwo.

Pewnego dnia do chorej Fatumy przyszła w odwiedziny jej matka i przeżyła szok, znajdując ja leżącą bez ruchu i nie reagującą na nic. Na próżno szukała pulsu i bicia serca, jej ciało było już zimne. Zamknęła córce oczy i wyprostowała nogę. Nie będąc w stanie kontrolować żalu, zaczęła zawodzić, a jej szejk pobudził wielu muzułmanów z sąsiedztwa, którzy zebrali się w samym domu i dookoła niego. Zaczęli ją opłakiwać.

W chwili, gdy Fatuma zmarła jej dusza opuściła ciało i została wciągnięta do nieba. Pierwszą osobą, jaką spotkała był jej szwagier, który zmarł dwa lata wcześniej.

„Brat mojego męża wziął mnie za rękę i poprowadził dalej” – wspomina. W miarę jak jej były dom na ziemi zapadał się jak „otwarte dno”, niebo otworzyło się przed nią.

„Znalazłam się w miejscu, gdzie wszyscy byli ubrani w złoto – mówi Fatuma. – Spojrzałam na ziemię jako coś bardzo brudnego”. W niebie czuła się „wolna i czysta”.

Fatuma spotkała również swoją teściową.

„Błagała ich, żeby mnie posłali z powrotem, abym mogła wychować swoje dzieci” – przypomina sobie.

W międzyczasie misjonarz, Warsa Buta, przechodził obok i zobaczył tłum ludzi zgromadzonych wokół domu Fatumy. Gdy dowiedział się o jej odejściu, wszedł do środka i zaczął się modlić. Niektórzy dziwili się, po co się modli, przecież była martwa już od 12 godzin. Gdy usłyszał żałobników, trwał w modlitwie, ponieważ przypomniał sobie obietnicę jaką otrzymał do Boga jako młody wierzący, że Pan będzie go używał w takim czasie jak ten. Czy mogło to być tego dnia?

„Wierzyłem, że Pan będzie działał przeze mnie – mówi Warsa. – Modliłem się, tak jak Piotr: Fatuma wstań… nakazuję ci w imieniu Pana Jezusa, wróć do życia…

Fatuma bądź wzbudzona w imieniu JEzusa!”

Nagle Fatuma siadła na łóżku, a wszyscy ciężko łapali oddech w zdumieniu.

„Nagle znalazłam się w swoim ciele – mówi Fauma. – Powiedziałam: Co jest? Co się dzieje? Co się tutaj dzieje? „

Większość ludzi zebranych wokół straciła mowę. „Czy on może przywołać z powrotem martwą osobę; martwą duszę do ciała? ” – zapytał ktoś.

„Jeśli to jest prawda to wszyscy zostaniemy chrześcijanami” – powiedział jeden mężczyzna.

„Twój Bóg jest bardzo potężnym Bogiem!” – wykrzyknął ktoś inny.

Wielu tego dania uwierzyło w Pana Jezusa i nastała ogromna radość we wsi Fatumy. Jest przekonana o tym, że zna przyczynę swego powrotu.

„Wróciłam z powrotem, ponieważ taka była wola Boga dla mnie, aby żyła z moimi dziećmi, lecz byłabym bardzo szczęśliwa, gdybym mogła wrócić tam znowu. – zauważa. – Teraz już wiem, że gdy chrześcijanin umiera idzie do lepszego miejsca a jego ciało wraca do prochu. Dla niewierzących (piekło) jest miejsce smutku, lecz gdy umiera chrześcijanin idzie do miejsca, gdzie wszystko jest dobre, gdzie wszyscy są szczęśliwi”.

Dr Howard Folz wierzy, że Bóg użyje takich wspaniałych świadectw jak Fatumy, aby dokonać przełomu wśród grup niezbawionych ludzi. „Naszym celem jest pozyskać wszystkie (35) niezdobyte grupy ludzi w Etiopii dla ewangelii Jezusa Chrystusa” – mówi. Folz zwraca też uwagę na to, ze cud Fatumy został również odnotowany przez The 700Club.

раскрутка