Powodzenie czy przynoszenie owoców?

 

Stephen Crosby

  • Sukces jest w Ameryce kulturalną cnotą

  • Wierność jest cnotą królestwa Jezusa.

  • Nie jest to jedno i to samo.

 Amerykańską kulturalną cechą sukcesu jest: „większe jest lepsze” – więcej ludzi, więcej pieniędzy, więcej sławy, więcej rozgłosu, więcej miejsca w telewizji, więcej sprzedanych książek, itp. Cechą sukcesu Jezusa jest: „wierność powierzonemu zadaniu jest lepsza…” koniec, kropka.

Wszędzie, gdziekolwiek się zwrócę, w nauczaniu, w mediach, na blogach teologia sukcesu antychrysta zastępuję teologię krzyża. Seminaria, konferencje, szkoły, materiały wszędzie jest tego w obfitości: „Jak pokonać przeszkody powstrzymujące 'twoją służbę’ przed sukcesem!” „Usuwanie ograniczeń twojej służby!” „Przechodzenie na następny poziom twojej służby” i tak dalej.

W dzisiejszym kościele od teologii krzyża mniej jest tylko teologii cierpienia.

Osiągnąłem ten wiek, w którym nic nie powinno mnie zaskakiwać, lecz to, że jest możliwe, aby coś, o czym Pismo w ogóle niczego nie mówi, stało się głównym punktem nacisku w doktrynie i nauczaniu, jest naprawdę zdumiewającym stwierdzenie stanu rzeczy. Mówi to więcej o naszym duchowym stanie niż nasze twierdzenia, że jest to „najnowsze zrozumienie” i prawda.

Boże metody rozwoju królestwa nigdy się nie zmieniają. Nie potrzebujemy seminariów na temat pokonywania trudności, to nie jest skomplikowane:

jeśli ziarnko pszeniczne, które wpadło do ziemi, nie obumrze, pojedynczym ziarnem zostaje; lecz jeśli obumrze, obfity owoc wydaje„.

Postępy królestwa Jezusa dokonują się dzięki zasadzie śmierci i zmartwychwstania, a nie w oparciu o teorie wykładane na seminariach o tym „jak doprowadzić twoją służbę do sukcesu”. Koniec, kropka. Rozwój Jego królestwa i twoja osobista wielkość NIE są ze sobą związane. Wzrost Królestwa może prowadzić do tego, że ciebie będzie ubywać. Jeśli do tej pory nie chcesz być kimś nieznaczącym to ciągle nie jesteś godny powierzenia ci „służby”. Twoje „przeznaczenie” może obejmować oddanie całej życiowej energii, wszystkich cech i brak jakichkolwiek widocznych owoców, aż do chwili, gdy będziesz całkowicie martwy. Tak było z naszym Mistrzem, a my nie jesteśmy ponad Nim. To, co jest skuteczne dla Madison Avenue i sal posiedzeń amerykańskiego przemysłu, nie pasuje do tego królestwa.

Pismo mówi o wierności i owocowaniu, a nie o sukcesie. Sukces jest zdeterminowany przez kulturę i okoliczności. Wierność i owocność należą do duchowej rzeczywistości. Być wiernym i wydawać owoce, do czego Bóg nas stworzył i powołał, może być powodem „sukcesu” zdefiniowanego według tymczasowej terminologii: liczbowych rozmiarów, pieniędzy, sławy, wpływu itp., ale nie zawsze musi tak być.

Rozmawiałem kiedyś z tak zwanym „apostołem” [sic] na pewne tematy doktrynalne i praktyczne. Przyznał, że to, co mówiłem było prawdziwe, słuszne, właściwe i biblijnie solidne, niemniej, skonfrontowany z prawdą odpowiedział mi w następujący sposób (cytuję dosłownie):

„Kiedy będziesz miał udaną służbę znacznych rozmiarów, wtedy będę słuchał tego, co masz do powiedzenia i zmienię to, co sam robię”.

Ten człowiek był tak zwanym „apostołem” międzynarodowej sieci kościołów i służb, mającej wpływ na tysiące. To zdumiewające duchowe ciemności prezentowane przez kogoś, twierdzącego, że ma nie tylko duchowy wzrok, lecz także – w swoich własnych oczach – „nadrzędne, najnowsze zrozumienie tego, bo Bóg dziś robi!” Jezus bardzo ostro wypowiadał się o takich ludziach.

Znam też innego przywódcę bardzo dużego mega kościoła w samym środku Ameryki. Gdy został raz skonfrontowany z prawdą i duchową  rzeczywistością i w jego zgromadzeniu miało miejsce drobne „poruszenie Boże”, przynosząc jego ludziom rzeczywistość królestwa, życie ludzi było przemieniane,  on skomentował następująco (ponownie dosłownie):

„Jeśli dopuszczę tego, że takie rzeczy, która działy się w tym tygodniu, rozprzestrzenią się w moim kościele, stracę wszystko, co zbudowałem; nie zamierzam do tego dopuszczać. Moi ludzie mają pewne oczekiwania od pastora i jego żony, a ja zamierzam wyjść naprzeciw tych oczekiwań. Dziękuję ci za wspaniały tydzień, nigdy więcej nie będziesz już usługiwał w moim kościele”.

Rozmiar? Pieniądze? Ilość uczestniczących ludzi? Klątwa na to wszystko.

W samotnym umieraniu na krzyżu, odrzuceniu przez wszystkich, z wyjątkiem grupy kilku przyjaciół, nie ma zupełnie niczego choćby z daleka przypominającego „sukces”. Jestem zdecydowanie przekonany o tym, że Jezus nie byłby zapraszany na nasze konferencje. Owoce Jego życia, pracy i służby nie były widoczne za życia, lecz dopiero PO jego dniach chodzenia w ciele. Jego służba nie była „sukcesem”na tyle, aby mógł stać  się kluczowym mówcą na dorocznej konferencji „Realize Your Destiny” (Urzeczywistnij Swoje Przeznaczenie). Podobnie i w gniciu w więzieniu, opuszczeniu przez przyjaciół i w odrzuceniu przez kościoły, które pomagałeś zakładać i szkolić, nie ma nic z  „sukcesu”, Paweł również nie zostałby zaproszony na naszą konferencję „7 Kluczy do odnoszącej sukcesy służby”.

Sukces/powodzenie synostwa jest całkowicie nie zależy od tego, jak określimy wynik końcowy. To szatan, nasz przeciwnik, duch antychrysta, aby podejmować działania, które ma na widoku oglądanie wyników, które dowodzą czyjegoś statusu i wartości służby.

Nie ma nic łatwiejszego niż zbudowanie „odnoszącego sukcesy kościoła” czy służby. Gwarantuję, że to będzie działać w waszym przypadku.

1. Ciepła, delikatna, ujmująca osobowość i dar motywującego publiczność przemawiania.

2. Głoś symboliczną, skupioną na człowieku ewangelię, której głównym przesłanie jest: „Jeśli będziesz wystarczająco posłuszny, Bóg udzieli ci błogosławieństwa, zdrowia, bogactwa, powodzenia, a On chce, abyś był wielki we wszystkim, cokolwiek robisz”.

3. Rozpoznaj demograficzny rynek i daj ludziom to, czego chcą: szkółkę dla ich dzieci, młodzieżową grupę dla ich młodzieży, bary latte dla ich nawyków, wybrukowane parkingi dla ich samochodów,…

4. Wymagaj niewiele, dawaj mnóstwo: wypracowuj wiernie jak pies 20% dla 80% darmozjadów.

5. Strasz ludzi Bożym przekleństwem jeśli nie będą płacić dziesięciny, przy 100 krotnym bogactwie, jeśli będą to robić. Strach jest najskuteczniejszym środkiem motywacyjnym,… z piekła rodem.

To zbuduje ci pełną powodzenia i dynamiczną służbę.

Lecz Jezus nie będzie w nią zaangażowany ani trochę…

Wielu powie owego dnia: Panie, Panie czyż nie….

  – – – – – – – – – – — – – – – – –

Copyright 2011 Dr. Stephen R. Crosby www.swordofthekingdom.com. Wolno kopiować, przekazywać dalej, rozpowszechniać w niedochodowych celach jeśli zachowana ta nota w całości, na wszystkich duplikatach, kopiach i odniesieniach linków. Aby uzyskać zgodę na drukowaną kopię w celach zarobkowych w jakiejkolwiek formie medialnej proszę o kontakt z: stephcros9 @ aol.com.

раскрутка сайта через

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.