Rząd w Kanadzie stał się niebezpiecznym Wielkim Bratem

Dr. Michael L. Brown

03.05.2019

Ta bardzo ważna sprawa krąży od kilku dni, lecz wstrzymywałem się z komentarzem. Dlaczego? Ponieważ nie chciałem napisać kolejnego artykułu o transgenderowym szaleństwie (dosł.: „transanity”). Kolejnego artykułu na temat skrajnego aktywizmu tego ruchu, o świecie wywracanym do góry nogami.

Lecz jest to zbyt pilne, zbyt niepokojące.

Dla rodziców żyjących w totalitarnym reżimie, jest to najgorszy koszmar nocny.

Mówię o pewnej rządowej interwencji. O wrogiej, zewnętrznej sile wchodzącej wprost do twojego domu i przywłaszczającej sobie twoją władzę. O sądach zabraniających ci wychowywania twoich dzieci i, co jeszcze gorsze, grożących ci karą, jeśli śmiesz to robić.

Pozwólcie, że wstrząsnę wami całkowicie odpowiednim, prawdziwym tytułem:„Orwellowski atak na rodzicielskie prawa: sąd grozi ojcu

„Orwellowski atak na rodzicielskie prawa: sąd grozi ojcu aresztowaniem, jeśli będzie nazywał swoją córkę, dziewczyną”.

Gdybym to wymyślił, nie uwierzylibyście.
Gdyby przewidział to 10 lat temu (no, choćby 5), powiedzielibyście, że zwariowałem.

Niemniej, to zdarzenie jest prawdziwe, dzieje się u naszego północnego sąsiada, w Kanadzie, w kraju, który z dnia na dzień staje się coraz bardziej orwellowski. (Tzn. widzisz to, jeśli jesteś zdeklarowanym konserwatywnym chrześcijaninem.)

Zgodnie z informacjami przekazanymi przez Tyler O’Neil w PJ Media:

„W zeszłym miesiącu Sąd Naczelny Kolumbii Brytyjskiej wydał nakaz ojcu (pseudonim „Clark”), aby nie zwracał się do swojej 14 letniej córki (pseudonim „Maxine”) jak do dziewczynki, i nie używał również jej oryginalnego imienia, prywatnie czy publicznie. Taki wyrok został wydany, aby ukonstytuować „przemoc domową/rodzinną”, ponieważ Maxine uważa się za chłopca. Zgodnie z oddzielnym zarządzeniem ochrony, policja ma prawo natychmiast aresztować Clarka, jeśli padną podejrzenia o łamanie tego orwellowskiego nakazu”.

W szczególności sąd nakazał Clarkowi: „powstrzymywać się od: prób przekonywania [Maxine] do zrezygnowania z leczenia zaburzenia płci, zwracania się do [Maxine] po imieniu nadanemu przy urodzeniu, zwracania się do [Maxine] jako dziewczynki czy kobiety (zaimki osobowe), bezpośrednio czy wobec osób trzecich” (Ten nakaz sądowy ma „obowiązywać przez jeden rok”).

Jakby tego było mało decyzja sądu „zakazuje Clarkowi publikowania i dzielenia się informacjami bądź dokumentacją dotyczącą płci [Maxime], tożsamości płciowej, seksualnej orientacji, zdrowia psychicznego, statusu medycznego czy terapii, bezpośrednio czy pośrednio przez agenta bądź osobę trzecią, bez zgody Sądu, prawnej porady, lekarzy czy kogokolwiek autoryzowanego przez Maxine bądź Sąd”.

O’Neil informuje w swym artykule o kolejnych szczegółach, niemniej myślę, że to zupełnie wystarczy, w szczególności rodzicom.

Czy, będąc rodzicem, możesz sobie wyobrazić coś takiego w twoim przypadku? Czy możesz sobie wyobrazić, że nakazuje ci się – przez sąd, jako rodzicowi – że nie wolno ci się zwracać do swojej 14 letniej córki po imieniu nadanym przy urodzeniu, nawet w sanktuarium własnego domu? Że nie wolno ci się zwracać do niej jako dziewczynki ani publicznie, ani prywatnie? 
Bez względu na to, co myślisz o tożsamości płciowej dzieci, kto dał sądom tego rodzaju władzę? Od kiedy mają oni władzę mówienia rodzicom, jakich słów mogą używać w swoim własnym domu? Czy nie sięga to za daleko?

Gdyby ten zatroskany ojciec śmiał podważyć nakaz sądowy, może zostać natychmiast aresztowany.

Śmiem wątpić czy sam Orwell mógł sobie wyobrazić taki scenariusz zdarzeń. Aresztowanie za wołanie na swoją córkę po imieniu. Aresztowanie za odnoszenie się do swojej córki jako dziewczynki. Cóż to za szaleństwo?

Od kiedy sądy mają prawo mówić rodzicom jak wychowywać własne nastoletnie dzieci? Od kiedy sądy, a nie rodzice, wiedzą najlepiej?

Zupełnie co innego jest w przypadku, gdy dziecko głoduje, lub jest maltretowane.

Co innego, gdy rodzice nie potwierdzają tożsamości płciowej dziecka, gdyż potwierdzają biologię. Co innego, gdy wierzą, że wiedzą co jest dla ich dziecka najlepsze. Przede wszystkim to ich dziecko.

Bez względu na to, jaki jest twój punkt widzenia na sprawy zmiany płci, czy zdarza się, aby są dyktował jak ma się zwracać rodzic rasista do swego nastolatka, który spotyka się z kimś o odmiennej rasie? Czy kiedy dziecko z domu ateisty staje się gorliwym chrześcijaninem sąd może nakazać rodzicom, aby przestali szydzić z wiary swego dziecka? Bądź odwrotnie: czy sąd może nakazać rodzicom, chrześcijanom, nie ostrzegać swego ateistycznego nastolatka przed piekłem?

Mówiąc inaczej: jeśli „przemocą domową” nazywa się fakt odnoszenia się przez ojca do uważającej siebie za chłopca córki, jako do córki, to czemu tamte przykłady nie stanowią przemocy domowej?


Jeśli chodzi o przypadek Maxine, jakie empiryczne, naukowe dowody wskazują na to, że one nie jest Maxine? Mamy do czynienia z coraz większą ilością przypadków nastolatków, które wskutek poważnego zamieszania swej tożsamości płciowej podjęły tragiczne i nieodwracalne w skutkach decyzje. 
https://www.lifesitenews.com/news/former-trans-teens-raise-awareness-of-dangers-of-gender-ideology

Teraz mamy do czynienia z sytuacją, w której Naczelny Sąd Kolumbii Brytyjskiej zakazuje zmartwionemu ojcu pomóc swoje córce przejść najtrudniejszy okres jej życia. To, co słuszne, próba ustrzeżenia jej przed czymś, czego może żałować przez całe życie, zostaje mu zakazane pod groźbą więzienia,

Jest to przerażające i jest najgorszym koszmarem rodzica żyjącego pod totalitarnym reżimem. 
(Drugi taki koszmar to sądy odbierające dzieci z domów rodziców. To już się dzieje w przypadku dzieci z odmienną tożsamością dzieci nawet tutaj, w Stanach Zjednoczonych.)

Wielki Brat napręża swoje mięśnie i nikt nie staje mu na drodze.

Ameryko, obserwujesz? Rodzice, czy słuchacie?

[Głosów:1    Średnia:5/5]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.