Szczepionka na Covid – co o tym myśleć


John Fenn. Tłum.: Tomasz S.

  • Mówią, że jeśli to zrobisz, odpadłeś od Pana.
  • Mówią, że jeśli to zrobisz, otworzysz się na demony (i ich kontrolę).
  • Mówią, że jeśli to zrobisz, nie będą już mogli mieć z tobą społeczności.
  • Mówią, że jeśli to zrobisz, to błądzisz w doktrynie.
  • Mówią, że jeśli to robisz, jesteś głupi, nieodpowiedzialny, a nawet niebezpieczny.
  • Ludzie po obu stronach w tej sprawie są przekonani, że mają rację.
  • Wielu zachowuje się arogancko w swoim stanowisku i nie chce słuchać informacji płynącej od „drugiej strony”.
  • Wielu uważa, że ma większą wiedzę niż inni.
  • Wielu krytykuje tych, którzy nie wierzą tak, jak oni.

A wszystko to miało już miejsce w I wieku n.e. …

W czasach Pawła…
Jeśli byłeś Grekiem lub Rzymianinem i uwierzyłeś w Pana, stawałeś się bałwochwalcą. Twoje życie przed Chrystusem polegało na tym, że aby zapewnić sobie błogosławieństwo, składałeś regularnie ofiary swoim bożkom. Jeśli było święto pogańskie, składałeś ofiarę. Jeśli chciałeś dopiąć umowę biznesową, składałeś ofiarę. Jeśli posiałeś ziarno i potem miałeś plon, składałeś ofiarę. Jeśli urodziło się dziecko, jeśli ktoś się ożenił, jeśli ktoś umarł, składałeś ofiarę za każde wydarzenie w twoim życiu.

Ofiary w kulturach greckich i rzymskich składano w postaci zwierząt, zboża, owoców lub wina, tak jak to miało miejsce w judaizmie. W przeciwieństwie jednak do niego, po złożeniu ofiary bogu lub bogini, wyznawca często uprawiał seks ze świątynną prostytutką (męską lub żeńską) – seks miał nakłonić bóstwo, aby się przyłączyło i udzieliło swojego błogosławieństwa.

Wielu ludzi wywodzących się z takiej kultury w końcu uwierzyło w Pana. Federalny rząd (rzymski), władze lokalne (miasta) i lokalne przedsiębiorstwa wywierały duży nacisk kulturowy, aby opisany powyżej wzorzec funkcjonował. Jak więc chrześcijanin mógł uczciwie prosperować w takiej kulturze?

Kiedy stałeś się chrześcijaninem, wychodziłeś poza lokalną kulturę, stawałeś się outsiderem, byłeś poza nawiasem, co spotykało się z całkowitym nie zrozumieniem ze strony niewierzących. Wiemy, że Rzymianie byli zdezorientowani odnośnie chrześcijan, ponieważ pisali, że chrześcijanie są ateistami, ponieważ nie mieli żadnych bożków ani ołtarzy w swoich domach, co było normą w przeciętnym rzymskim domu. Sądzili nawet, że chrześcijanie muszą mieć hopla na punkcie seksu, ponieważ mówili o tym, że regularnie spotykają się na „ucztach miłości”. Musieli być kanibalami, ponieważ mówili, że jedzą ciało i piją krew tego człowieka – Jezusa.
Chrześcijanie wydawali się im być dziwni, nielojalni wobec rządu, bo nie zgadzali się z kulturą narodową, niebezpieczni, oskarżani o wszystko, jeśli w rzymskim społeczeństwie coś poszło nie tak.

W ramach tej kultury pojawiła się dyskusja o mięsie i napojach składanych w ofierze bożkom
Chrześcijanie wychodzili poza kulturą pogańską, więc czy teraz jedzenie mięsa lub picie wina, które wcześniej użyto w pogańskiej świątyni, nie przywracało wspomnień o ich przeszłości, może nawet mogło otworzyć drzwi dla demonów z tej przeszłości?

W judaizmie, po złożeniu Panu ofiary w postaci zwierzęcia, zboża lub wina, kapłani lub lewici brali dla siebie z tego część a w przypadku 4 z 6 rodzajów dziesięciny, pozostałość wracała do ofiarodawcy tak, aby mógł on dać z tego potrzebującym.

Jednak w pogańskim świecie nadmiar mięsa, zboża, wina sprzedawano do restauracji, na targi mięsne i do sklepów, które otaczały świątynię. Jak wspomniałem kilka tygodni temu, kiedy mówiłem o chrześcijanach i alkoholu, byłem kiedyś w Koryncie i widziałem ruiny świątyni oraz tych sklepów. Obsługa świątyni miała bardzo łatwy zbyt na mięso i wino, które wjeżdżało następnie przez tylne drzwi do okolicznych sklepów.

Ekonomia oparta na pogańskiej świątyni była mocno połączona z innymi rzeczami wokół niej. To było normą, oczekiwano, że każdy obywatel i niewolnik będzie uczestniczył w tych rzeczach. Wystarczy spojrzeć na zamieszki wywołane przez wytwórcę bożków – Demetriusza w Efezie (Dz.19:24-28), gdy to spadły mu obroty z powodu tego, że wielu ludzi nawracało się do Jezusa!

Chrześcijanie rzadko cierpią na „zaburzenia braku własnej opinii”
I tak też było w przypadku chrześcijan w Koryncie, a zwłaszcza w Rzymie, którzy z powodów kulturowych mieli różne poglądy w kwestiach jedzenia mięsa i picia wina, które wcześniej składano w ofierze bożkom.

Paweł zwracając się do Koryntian, odniósł się do tego najpierw pod względem duchowym, że bożek jest niczym, ponieważ istnieje tylko jeden Bóg, do którego należymy i któremu służymy. Potem, pod względem praktycznym, powiedział im (w. 10:25), żeby jedli „co się sprzedaje w jatkach (sklepach), o nic nie pytając dla spokoju sumienia”. A także, że jeśli na osobności chcą jeść mięso, które wcześniej zostało złożone w ofierze bożkom, mogą to robić jeśli chcą. Jeśli jednak jest z nimi ktoś, kogo to gorszy, powinni zjeść coś innego.

Ale w Rzym. 14 podchodzi do tego osobiście i nazywa tych wierzących, którzy świętują jakiś dzień bardziej od innych oraz tych, którzy nie jedli mięsa i nie pili wina pochodzących ze świątyni, „słabymi w wierze”. „Jeden wierzy, że może jeść wszystko, słaby zaś jarzynę jada”. Klucz znajduje się tu w wersetach 5 i 6:

Jeden robi różnicę między dniem a dniem, drugi zaś każdy dzień ocenia jednakowo; niechaj każdy pozostanie przy swoim zdaniu. Kto przestrzega dnia, dla Pana przestrzega; kto je, dla Pana je, dziękuje bowiem Bogu; a kto nie je, dla Pana nie je, i dziękuje Bogu”.

Przed i po tych słowach Paweł mówi, aby nie osądzać „innego człowieka (sługi Pana)” w powodu tego, co on robi dla Pana, ponieważ On przyjmuje zarówno tych, którzy świętują jakiś dzień lub nie, jak i tych, którzy jedzą/piją lub też nie. Więc jeśli On przyjmuje nas wszystkich, my również powinniśmy siebie nawzajem.

Aby przenieść to na grunt szczepionki na Covid (niektórzy wolą nie nazywać tego szczepionką) – Ciele Chrystusa – dorośnij! Przestańcie się nawzajem osądzać. Przestańcie walczyć między sobą jak dzieci siedzące na tylnym siedzeniu rodzinnego samochodu, gdzie jedno duchowe dziecko mówi „dotknął mnie”, a drugie duchowe dziecko mówi „on dotknął mnie pierwszy” tak, aby nasz „Rodzic” nie był zmuszony skarcić was oboje za wasze dziecinne zachowanie!

Paweł jasno dał do zrozumienia, że nikt nie powinien być adwokatem swojej własnej opinii. To wyłącznie sprawa osobista. Powiedział, żebyśmy nie osądzali siebie nawzajem tylko zbadali sprawę w swoim własnym sercu stojąc przed Panem, biorąc pod uwagę to, że inni mogą wierzyć inaczej.

Wydaje mi się, że chyba nikt się z nich nie obraził, gdy nazwał niektórych słabymi w wierze. Więc nie ma tu miejsca na obrażanie się. Dorośnij. Radź sobie ze swoimi emocjami i nie pozwól, aby duch tego świata, który szuka urazy, miał na ciebie wpływ. Chodź w miłości, bo Pan akceptuje zarówno tych, którzy przyjęli szczepionkę jak i tych, którzy jej nie chcą. Dlaczego nie pójść za tym przykładem?

John Fenn

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.