W kulturze odrzucenia okazuj trochę miłości

Lee-Grady-cancel-culture
(Getty Images)

L.Grady
W naszym kraju gniew osiągnął punk wrzenia, a jest to oczywiste nawet dla linii lotniczych. Obecnie od personelu wymaga się wyjątkowego szkolenia w technice radzenia sobie z niezdyscyplinowaniem pasażerów. Ostatnio w artykule magazynu Forbes zauważono, że między styczniem a majem 2021 roku w czasie lotów miało miejsce 2500 gwałtownych incydentów – w tym jedna utarczka, w której pracownik linii lotniczych, Southwest Arilines, stracił dwa zęby.

Tymczasem gniew jest jeszcze gorszy na ziemi. Ilość morderstw w Stanach Zjednoczonych wzrosła w 2020 rok o 25%, w czasie szczytu pandemii, a te alarmujące trendy trwają nadal w 2021 roku w takich miastach jak: New York, Los Angeles, Chicago i Filadelfia.

Dlaczego ludzie dochodzą do takich skrajności? Niektórzy eksperci oskarżają o to „zmęczenie pandemią”, a inni zauważają, że żyjemy w politycznie spolaryzowanym społeczeństwie, gdzie ludzie postrzegają łupienie, podpalanie i strzelaniny jako akceptowalne środki wyrażania swego gniewu.
Stało się również popularne przeplatanie konwersacji i postów w mediach socjalnych wulgaryzmami. Rozwinęliśmy zręczność obrzucania siebie nawzajem słownymi bombami, czy to w rozmowach radiowych, politycznych audycjach telewizyjnych, na Twitterze, Instagramie, komentarzach online czy ulicznych protestach.
Nie obchodzi nas to już w jaki sposób nasze słowa ranią ludzi, staliśmy się nienawistni. Nasza miłość zamieniła się w lód.

Naiwnością jest jeśli nie zauważamy wpływu tej zimnej nienawiści na chrześcijan. Sam zauważyłem, że współcześnie wierzący łatwiej się obrażają, gdy w kościele coś idzie nie tak. Nic dziwnego, że ogromny procent chrześcijan należy do po-covidowych odludków.

Ten świat mówi nam, że zakończenie relacji jest równie łatwe jak kliknięcie przycisku „unfriend” (zablokuj), czy też zablokowanie jakiegoś celebryty, ponieważ coś tam zrobił dwie dekady temu. Niemniej, gdy czytam Biblię, nie widzę miejsca na oburzenie, urazę, nietolerancję czy „kulturę odrzucenia” („cancel culture”). Jezus wzywa do miłości – i On daje nam nadnaturalną moc do tego.
Czy nie zastanawiałeś się ostatnio nad zerwaniem jakiejś znajomości? Czy rzeczywiście wyszedłeś z kościoła, czy zniszczyłeś bliską przyjaźń w czasie ostatnich dwóch lat? Znam wielu ludzi, którzy to zrobili.
Jeśli tak, zbadaj swoje serce i zadaj sobie następujące testujące pytania:

  • Czy nie rezygnuję zbyt szybko? Apostoł Paweł napisał do Efezjan, że zawsze powinni „okazywać łagodność i wielkoduszną miłość wobec siebie nawzajem, szczególnie wobec tych, którzy próbują waszą cierpliwość (Ef 4:2b TPT). Miłość nigdy nie wzrośnie jeśli nie będzie rozciągana – a najlepszym sposobem naciągania miłości jest okazywać dobroć, gdy czujesz, że ktoś zatrzaskuje ci drzwi przed nosem.

Często rezygnujemy z relacji ponieważ nie chcemy wytężać energii na rozwijanie jej. Relacje wymagają dużo pracy. Gdy zrywasz przyjaźń ponieważ ktoś cię zranił tracisz możliwość do tego, aby stawać się bardziej podobnym do Chrystusa. Okazuj cierpliwość. Decyduje się na miłość nawet wtedy, gdy niczego w zamian nie otrzymujesz.

W Liście do Efezjan 4:3 (NLT) jest napisane, że musimy „ podjąć wszelkie wysiłki, aby zachować jedność Ducha, związując siebie nawzajem pokojem”. Użyty tutaj grecki wyraz, „starać się”, oznacza „być cierpliwym; czułym, bądź żarliwym; pracować”. Oznacza to, że nie możesz dopuścić do tego, aby rany ropiały. Działaj szybko, aby naprawić relacje, zanim jeszcze bardziej się pogorszy!

  • Czy Jezus zakończyłby ta relację? Jeśli zrywasz relację z powodu urazy, robisz dokładnie przeciwnie niż zrobił Jezus dla ciebie. W Liście do Efezjan 4:32 (NASB 1995) jest napisane: „Bądźcie jedni dla drugich uprzejmi, serdeczni, odpuszczając sobie wzajemnie, jak i wam Bóg odpuścił w Chrystusie”. Nigdy nie zrozumiesz Bożej pełnej miłosierdzia miłości, jeśli sam nie okazujesz jej innym.
    Jezus kochał nas, gdy jeszcze byliśmy grzesznikami, i cierpliwie pociągał nas do Siebie „powrozami dobroci i miłości” (Oz 11:4 NLT). Zanim zerwiesz przyjaźń, osądzisz pastora ruszysz w kierunku wyjścia z kościoła czy „skasujesz” kogoś, pamiętaj jak agresywnie Jezus dążył do relacji z tobą. Niech Jego powrozy dobroci wyciągną ciebie ze złej postawy.
    Kiedy Piotr zapytał Jezusa, ile razy ma przebaczać, Jezus odpowiedział „siedemdziesiąt razy siedem” (Mt 18:22). Dosłownie oznacza to 490, lecz Jezusowi nie chodziło o matematyczne rozwiązanie. Korzystał z tych liczb, aby zasugerować nieskończoność. Przestań liczyć to, jak wiele razy zostałeś urażony i zamiast tego dziękuj Bogu za te wszystkie przypadki, gdy On przeoczył twoje błędy.
  • Czy nie pielęgnuję urazy? Współczesna kultura gniewu mów nam, że gniew jest modny. Napuszone mowy są aktualnie rodzajem społecznego wyrazu. Sporny klimat polityczny zachęca ludzi do tego, aby wstawali rano wściekli, napędzali swój gniew polityczną retoryką w ciągu dnia i w końcu szli spać po wysłuchaniu jeszcze większej ilości kłótni w mediach. Sami siebie dosłownie trujemy.

Wielu chrześcijan jest rozwścieczonych, ponieważ pastor ich zignorował. Są zazdrośni o to, że ktoś inni zajął służbę, której oni pragnęli. Są źli, ponieważ jakiś chrześcijanin popełnił jakąś hipokryzję, równocześnie nie chcą przyznać, że ich zgorzknienie jest skrajnym przypadkiem hipokryzji!

Uraza jest śmiercionośna. Może wywołać chorobę. Nieprzebaczenie marszczy ci brew, skórę wokół oczu i powoduje cierpki ton głosu. Z drugiej strony, okazywanie sympatii/miłości jest zdrowe. Lekarze dowiedli, że 20 sekundowy uścisk wzmacnia system immunologiczny.

Nie pozwól, aby dzisiejsza kultura odrzucenia zainfekowała ciebie. Idź pod prąd toksycznej nienawiści, dziś zdecyduj się na to, aby włożyć więcej pracy w relacje. Okazuj nieco miłości. Przebaczaj tym, którzy cię ranią. Bądź cierpliwy, aby zachować jedność Ducha Świętego.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.