Wezwanie do nieustraszonego życia

 

Autor: nieznany.

 Ów „strach przed człowiekiem” nie jest dla nikogo tajemnicą a staje się coraz bardziej właściwym do podjęcia tematem w dniach, które mają nadejść. Wielu w kościele tkwi w więzach tego paraliżującego myślenia. Ci wezwani i oddani proroczej posłudze nie mogą być posłańcami Bożymi i równocześnie bać się człowieka. Chodzenie w posłuszeństwie dla Pańskiego głosu staje się coraz bardziej frustrujące, jeśli występuje tendencja do wycofywania się z powodu niepokoju czy obawy o opinię czy reakcję innych ludzi. Jestem tego pewien, że wielu (podobnie jak ja) modliło się do Pana: „użyj mnie, pisz przeze mnie i mów przez mnie”. Jeśli tak się modliłeś to z pewnością Pan będzie pracował nad tymi elementami strachu przed ludźmi w naszym życiu. (Istotne jest, abyśmy zrozumieli wpływ tej pracy w naszym życiu jako proroczych ludzi, aby wypełnić nasze zadanie w tych czasach przeznaczenia.) Wielu z powodu pychy może już odrzucać to słowo, niemniej, my wszyscy jesteśmy winni do pewnego stopnia i to dzieło oczyszczenia uzdolni nas do pełnej proroczej służby, aby swobodnie i w praktyczny sposób płynęła przez nasze życie do innych – przez życia wydające codziennie trwałe owoce. 

Czytałem, że obawiamy się innych ludzi, czy boimy ich, ponieważ kochamy również samych siebie. Całym sercem zgadzam się z tym stwierdzeniem a wielokrotnie nie zdajemy sobie z tego sprawy. Gdy Pan pracuje nad miłością własną – On równocześnie zajmuje się strachem przed człowiekiem. Mówiąc prosto, ten strach jest po prostu symptomem miłości własnej (egoistycznej). Pokonanie miłości własnej i starań o chronienie siebie jest z pewnością najważniejszym kluczem do naszego proroczego przeznaczenia.
„Miłość” do afirmacji i akceptacji przez innych może być przeszkodą stojącą na drodze do naszego proroczego wpływu. Tęsknota za tym, aby inni „zrozumieli nasze serce”, zrozumieli nasze słowa i działania, może pętać naszą królewską wolność. Zbyt wielu znajduje się w zastoju bagna strachu bycia niezrozumianym czy źle zinterpretowanym. Miłość i pragnienie, aby inni uchwycili nasze słowa z łatwością może splugawić i rozwodnić prawdę, która ma moc zmienić życie. Namaszczenie na przesłaniu nie rośnie jak krzywa i w naszym głosie musi być większa dokładność. Dziś słowami królestwa musimy się dzielić z czystością nieustraszoności i zdecydowanego przekonania o ich pochodzeniu od Pana. 

 

Jeśli zdecydujemy się mówić czy pisać słowo, o którym twierdzimy, że pochodzi od Pana, lecz jesteśmy zżerani przez pragnienie ludzkiej akceptacji – słowo zostanie splugawione cielesnymi dodatkami i emocjami, w miejsce Ducha Świętego. Musimy być zadowoleni z akceptacji Pana za posłuszeństwo Jego głosowi i w ćwiczeniu się w mądrości kiedy mówić, a kiedy nie. (Uczenie się tej „mądrości” było w pewnych okresach mego życia bardzo bolesne.)

Z drugiej strony, Jezus wielokrotnie był źle rozumiany a Jego słowa odrzucane. Niemniej jednak, Pan nigdy nie usprawiedliwiał siebie na rzecz akceptacji i pouczenia innych. Możemy być zadowoleni z tego, że jeśli słowo, które mówimy, jest od Pana to ci, którzy odrzucą je, nie odrzucają nas, lecz Pana. Aby pokonać strach przed człowiekiem, musimy być gotowi na niezrozumienie i spodziewać się niedocenienia. Tylko wtedy, będziemy mieli wolność królestwa i namaszczenie do partnerstwa z Chrystusem w przemienianiu świata wokół nas. Nie tylko to, ponieważ bez rozpoznania konieczności zajęcia się problemem odrzucenia… nie będziemy dojrzewać proroczo. 

Obawa o zaakceptowanie i tęsknota do małego choćby nadania ważności również będzie powodować, że nasze słowa będą przekazywane w stanie skażonym. Konflikt interesów jest oczywisty w tym, że ten, kto udziela tytułów nie może być obrażany czy wyzwany przez tych, którzy poszukują tytułu ważności z ich ręki. (Mówiąc prosto: nie gryzie się ręki, która karmi nasze pragnienia i potrzeby – zarówno dobrej, jak i tej niezbyt dobrej.)
Nawet w przyjaźni czy na forach dyskusyjnych może okazać się, że strach przed człowiekiem stanowi przeszkodę do prawdziwego duchowego wzrostu. Musimy to przyznać, że ton i natężenie wielu słów, które wypowiadamy mówi o pragnieniu uczuć innych ludzi wobec nas. Musimy mówić łagodnie, jeśli Pan tak kieruje i musimy mówić zdecydowanie, gdy Pan tak chce. Powtarzam: musimy być posłuszni Panu w ramach naszego powołania, a nie być sługami uczuć i strachu przed człowiekiem. Z pewnością to miłość siebie samego i nasze pragnienie ochrony świętej krowy naszej pychy i prezentacji siebie hamują nasz duchowy rozwój. Stwierdziłem w przeszłości, że pastorzy będą mieli stałe trudności w utrzymaniu jasnej, trwałej i przemieniającej życie służbie ku owocowaniu, jeśli będą polegać na finansach i rozpoznaniu tych, którym głoszą. 

Pojawia się silny konflikt interesów w tworzeniu religijnej linii, która nie może być przekroczona bez urazy, a zatem, obcięcia pieniędzy i wsparcia dla danej służby. Czy wielu współczesnych „liderów” bardziej boi się człowieka niż Boga? W pokonywaniu strachu przed człowiekiem, nie wolno nam spoglądać w stronę człowieka za wsparciem służby czy jej aprobatą… Patrzyć należy jedynie na Tego, który nas nimi łaskawie obdarza. Abraham odrzucił dary króla Sodomy i po tym akcie Bóg powiedziałmu: Nie bój się, Abrami, Jam tarczą twoją; zapłatatwoje będzie sowita! Ponieważ Pan jest naszym Zaopatrzycielem jak i Samym Zaopatrzeniem, musimy patrzeć tylko na Niego. Nie możemy starać się o pozyskanie dostawców „ziarna”, partnerów „zasiewu”, obietnic „ziarna”, cotygodniowych dziesięcin i ofiar. Patrzymy na Pana, który namaści i uprawomocni nasze prorocze powołanie poprzez życie poświęcone dawaniu siebie. Nie znaczy to, że inni ludzie nie będą nas błogosławić. Tak, Pan użyje innych, aby nas obficie błogosławić i Jemu sprawia to radość. 

Istotą jest umiejscowienie i zrozumienie strachu przed człowiekiem oraz skutków jakie niesie dla kościoła. Okalecza on nasze nadnaturalne zdolności i powoduje, że stajemy się przedmiotem śmiechu patrzących na nas każdego dnia ludzi. Staliśmy się karykaturą kościoła, który Chrystus zostawił, ponieważ stworzyliśmy system zbudowany na strachu przed człowiekiem zarówno dla duchowej legalizacji jak i promocji. 

раскрутка

Click to rate this post!
[Total: 0 Average: 0]

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *