Większy obraz_1

John Fenn,

Pewien mężczyzna przyszedł do mieszkania swojej dziewczyny. Nie była jeszcze przygotowana, więc postanowił przydać się na coś, powyciągał ze zmywarki wszystkie naczynia i ułożył w kredensie. Nie proszony, nie mobilizowany, ani popychany nie przez nią – po prostu pomyślał, że może pomóc. Była pod wrażeniem! Ten face to materiał do małżeństwa!

W czasie, gdy to robił, poszła do kredensu po coś i okazało się, że niewłaściwie ułożył pojemniki – miarki. Zamiast powsadzać jedne w drugie tak, jak były zaprojektowane, postawił jedno na drugim tak, jak wyjął ze zmywarki. Już otworzyła usta, żeby powiedzieć: „Tak się tego nie układa, następnym razem…”, gdy coś ją powstrzymało. „Czy to jest takie ważne?”

Trywialne czy może zbyt ważne, aby ominąć?

Przypomniała sobie swoją przyjaciółkę, która narzekała na to, czego jej mąż NIE robi – pranie, naczynia, sprzątanie domu, pomaganie przy dzieciach i pomyślała: „Mam go upominać, że źle poukładał kubeczki, skoro sam się tego podjął? Może spędzimy razem resztę naszego życia. Czy to faktycznie takie ważne?”

W mgnieniu oka spojrzała w przyszłość – lata, które miała przed sobą, aby go poprawiać w tym, co źle robi. Nagle zdała sobie sprawę z tego, że sama przyjęła, że jej sposób to jedyny właściwy sposób, że myślała, że ma go szkolić – pojemniczki – miarki tutaj i tak, właściwie poskładane ręczniki tam, w zmywarce też ma być „właściwie” ułożone…

Wyobraziła sobie, jakby w objawieniu zamiany ról, że teraz ona sama idzie do sklepu, a on mówi tak: „Masz listę? Wykorzystaj bony! Pamiętaj, że lubię pełne mleko, a nie te beztłuszczowe. No, i weź tym razem detergent ten, co trzeba do zmywarki. Kup też nasze ulubione lody i pamiętaj, że masz do pozbierania również pranie!”

Ryzyko

Zdawała sobie sprawę z tego, że milcząc, ryzykuje jakieś kataklizm z pralką w roli głównej i zanoszenie ubrań do pralni, niepotrzebne zakupy przyniesione ze sklepu, jedzenie leżące w „zły miejscu” w lodówce, oraz portfele i klucze na stole, który powinien być idealnie czysty. Niemniej, wiedziała, że warto były zaryzykować milczenie. Dzięki tej chwili jasności zamknęła usta i nie upomniała go. Pocałowała go mówiąc: „Dzięki, kochanie za rozładowanie zmywarki”.

Teraz są już małżeństwa ponad 20 lat i on ciągle robi różne rzeczy „niewłaściwie”, lecz wszystko działa, ponieważ oboje patrzą na większy obraz, zamiast zwracać sobie uwagę na błędy drugiego.

Co by było gdyby…

Zagrajmy w „co by było, gdyby”. Co by było, gdyby otworzyła usta i poprawiła go, mówiąc jak się właściwie układa plastykowe pojemniki? Następnie mogłaby bez problemu przejść do tego, jak robić pranie, jak sprzątać dom, jak składać ubrania, jak utrzymywać porządek w aucie – nie byłoby żadnych granic jej poprawiania!

Mógłby się wtedy poczuć jak w pułapce bez wyjścia, ponieważ wszystko, cokolwiek robiłby byłoby źle. Być może dałby sobie z tym radę tak, że na wszystko, co by mówiła, miałby automatyczną odpowiedz: „Tak, kochanie” w rzeczywistości w ogóle nie słuchając tego, co mówi.

Mogłaby też powstać u niego jakaś uraza i to do tego stopnia, że utrzymywałby nieco swoje nerwy na wodzy, czując, że ona nigdy nie widzie tego, co robi dobrze – jak ciężko pracuje, że podjął się rozładować zmywarkę, iść do sklepu, wysprzątać podłogę, wyrzucić śmieci – że wszystko, co w zamian otrzymuje to reprymendy, że to wszystko robi nie całkiem poprawnie i że nic dla niej nie jest wystarczająco dobre. Ona jednak nigdy by tego nie zrozumiała, w końcu próbowała pomóc.

Nieprawidłowa perspektywa

Niektórzy chrześcijanie są właśnie w takim stanie, ponieważ sądzą, że Bóg nieustannie zagląda im przez ramię i usiłuje powiedzieć, jak można coś lepiej zrobić. Czasami czują się jak w pułapce, jakby On stale poprawiał nawet ich najlepsze starania. Są tacy, którzy są źli na Niego, jakby On starał się im pomóc a im czują, że nie mogą niczego zrobić właściwie.

Większy obraz …Ef 2:6-7

Jeśli jednak Bóg jest bardziej podobny w swoim działaniu do owej kobiety? Przeocza niewłaściwie ułożone pojemniki naszego duchowego życia na rzecz większego obrazu i daje nam takiego duchowego całusa (błogosławieństwo). Jeśli mając na względzie długoterminową relację milczy, a nawet w milczeniu oczyszcza grzechy, które nieświadomie popełniliśmy, a to wszystko z powodu Jego wielkiej miłości i faktu, że spędzimy razem wieczność.

W Liście do Efezjan czytamy (2:6)

„...A (Bóg) wzbudził nas wraz z nim, i wraz z nim posadził w okręgach niebieskich w Chrystusie Jezusie

Lecz wers 7 mówi dlaczego to zrobił:

Aby okazać w przyszłych wiekach nadzwyczajne bogactwo łaski swojej w dobroci wobec nas w Chrystusie Jezusie”.

Ojciec zbawił nas po to, aby w przyszłych WIEKACH mógł nadal okazywać nam to, jak bardzo nas kocha! Celem Jego krzyża nie było tylko to życie, lecz przyszłe wieki – wieczność z nami. On patrzy na większy obraz.

Wersy 6 i 7 razem

„…A (Bóg) wzbudził nas wraz z nim, i wraz z nim posadził w okręgach niebieskich w Chrystusie Jezusie, aby okazać w przyszłych wiekach nadzwyczajne bogactwo łaski swojej w dobroci wobec nas w Chrystusie Jezusie”.

Ojciec nie jest apodyktycznym czy nawet obraźliwym Ojcem, który nieustannie wskazuje nam na 'źle postawione kubeczki” w naszym życiu. Biblia mówi, że On już teraz myśli o tym, w jaki sposób będzie mógł nam okazać bogactwo swej łaski i dobroci wobec nas w przyszłych wiekach!

Kilka myśli

Nawet gdybyś miał do dyspozycji 100 lat życia jako człowiek narodzony na nowo, jak to się ma do 1.000.000.000.000.000.000 (… i nieskończona ilość zer) w uwielbionym, bezgrzesznym ciele w niebie w przyszłych wiekach. Te 100 lat to coś bardzo nikłego w tym porównaniu. Czy powinniśmy więc skupiać się na próbach i doświadczeniach, które mają miejsce tutaj i teraz, czy raczej wyglądać ku tej 10tce do nieskończonej potęgi lat przed nami?

Czy gdybyś był Bogiem, który zainwestował życie swego jedynego Syna, aby umarł za całą ludzkość, co jest najwyższą zapłaconą ceną, i wiedział, że ta inwestycja wydała duchowe dzieci, które na wieków wieki będą z tobą, nie patrzyłbyś na życie w tym ciele, jako coś tymczasowego?

Ten cykl będzie o tym, jak Ojciec i Pan Jezus patrzą na nas przez większy obraz, którym jest wieczność spędzona z nimi, i o tym, jak musimy zmienić swoje myślenie na ich myślenie. Jest to o „większym obrazie”, który jest widoczny w Piśmie, czego dowodzą też różne drobne 'mrugnięcia’, które Bóg posyła nam w ciągu dnia, aby powiedzieć nam, żebyśmy spojrzeli wyżej, głębiej i dalej ku nadchodzącym wiekom.

Dlatego nie upadamy na duchu; bo choć zewnętrzny nasz człowiek niszczeje, to jednak ten nasz wewnętrzny odnawia się z każdym dniem. …. nam, którzy nie patrzymy na to, co widzialne, ale na to, co niewidzialne; albowiem to, co widzialne, jest doczesne, a to, co niewidzialne, jest wieczne” (2Kor 4: 16,18).

Wiekszy obraz_1

Wiekszy obraz_2

Wiekszy obraz_3

Wiekszy obraz_4

Następnym razem więcej na ten temat, a tymczasem

wiele błogosławieństw

John

CWOWI @ aol.com

раскрутка

One comment

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.