Zgorzknienie w ogrodach naszych serc 2 – uwolnienie od zgorzknienia

Francis Frangipane

Istnieją dwa stany serca, których nikt nie jest w stanie ukryć: serce  wypełnione miłością, oraz serce zainfekowane zgorzknieniem. Każdy z tych stanów może zapanować nad naszymi myślami i oba mogą stanowić filtr przez który patrzymy na życie. Jako naśladowcy Jezusa Chrystusa musimy dokonywać najwyższych wysiłków, aby posiąść serca pełne Bożej miłości. Faktycznie, skuteczność z jaką okazujemy miłość Chrystusową jest prawdziwą miarą naszej duchowości.

Zatem, miłość nie może istnieć jako nie wyrażona czy ukryta tajemnica.
Jeśli miłość jest prawdziwa, będzie widoczna w tysiącach przejawów zdobywając serce umiłowanych. Miłość, która jest prawdziwą pasją do kogoś, jest zbyt potężna, aby mogła być utrzymywana pod zwykłą dyscypliną czy samokontrolą. I rzeczywiście, czyż miłość nie jest cieleśnie wyrażana w jej darach, o które nikt nie prosi, czy nie jest słyszalna w wielu zachętach i wyrazach zainteresowania? Czyż nie jest namacalne w niezniszczalnej radości wspólnego spędzania czasu z tymi, których kocha?

Zgorzknienie również nie da się ukryć. Zgorzkniała dusza nie szuka jedności, lecz sprawiedliwości. Jest wiedziona przez całkowite okradzenie z pokoju osobowości czy dobytku. Zgorzknienie nie jest po prostu zranieniem szukającym uzdrowienia, jest publicznym oskarżycielem budującym ochronę przed winą. Ponieważ zgorzkniała dusza jest połączona ze sprawiedliwością skierowaną przeciwko niej, zatem stale słucha głosu swojego bólu i stale jest raniona przez nie przebaczone zgorszenie.

Drodzy przyjaciele, Jezus powiedział, że przyszedł, aby dać nam życie w obfitości. Powiedział, że został namaszczony, aby ogłosić uwolnienie więźniom i dać wolność spętanym (J. 10:10, Łuk. 4:18). Jeśli czujesz, że zostałeś spętany przez gorzkie doświadczenie lub niesprawiedliwość to Bóg nie chce cię potępiać, lecz uwolnić od tego. Nawet teraz, Jego Duch stara się uwolnić cię od starych ciężarów nie do zniesienia.

Którędy do wolności?

 W ciągu mojego 34 letniego chodzenia z Panem, wiele razy zdarzało się,  że byłem zniesławiany, okradany czy źle traktowany. Miałem wiele okazji ku temu, aby poddać się zgorzknieniu z powodu niesprawiedliwości. Nie każda rana została uzdrowiona natychmiast i nie każda niesprawiedliwość lekko zaradzona. Jezus powiedział: „Przez wytrwałość zyskacie dusze wasze” (Łuk 21:19). Tłumaczenie parafrazy Biblii „The Message” przekazuje to tak: „Trwajcie – to jest potrzebne. Trwajcie aż do końca. Nie będziecie zasmuceni, będziecie zbawieni”. W ostatecznym rozrachunku zranienie czy strata bliskiej osoby nie jest istotą – Paweł mówi, że „stracił wszystko”.

Istotą jest to, że „możemy zyskać Chrystusa” (Fil. 3:8).

Pozwólcie mi również powiedzieć, że znam ludzi, których Pan po prostu dotknął i zostali uzdrowieni lub też sytuacja się zmieniła i przyszło uzdrowienie. Zróbmy miejsce dla ogromu Bożej Łaski. Faktycznie.

Faktycznie ponieważ czytamy, że Chrystus: (Hebr. 2:18): „sam przeszedł przez cierpienie i próby, może dopomóc tym, którzy przez próby przechodzą”. Tylko i wyłącznie z powodu miłości do nas, Pan „może dopomóc, tym” którzy są w walce. Niech zawsze będzie w nas miejsca na tą łaskę.

Równocześnie dostrzegam to, że najwyższym celem Bożym dla mnie jest ukształtowanie mnie na podobieństwo Chrystusa (Rzym. 8:28-29). Bóg uzdrawia mnie po to, aby mnie mógł kształtować na wzór Chrystusa, a czasami odwraca proces: kształtuje mnie na podobieństwo Chrystusa po to, aby mnie uzdrawiać. Innymi słowy, moje uwolnienie przychodzi w miarę jak zastępuj swoją miłość, Chrystusową lub Jego zdolnością do ufania Ojcu, w sytuacji, gdy jestem narażony na zranienie niesprawiedliwością.

Rozważając problem zaufania Bogu Piotr pisze (1 Piotr. 2:21-23):
Na to bowiem powołani jesteście, gdyż i Chrystus cierpiał za was, zostawiając wam przykład, abyście wstępowali w jego ślady; On grzechu nie popełnił ani nie znaleziono zdrady w ustach jego; On, gdy mu złorzeczono, nie odpowiadał złorzeczeniem, gdy cierpiał, nie groził, lecz poruczał sprawę temu, który sprawiedliwie sądzi;

Czasami moje uzdrowienie ze zranień i możliwego zgorzknienie przychodzi  nie za rekompensatę ze strony  osoby, która zraniła, lecz dlatego, że nauczyliśmy się sami ufać Bogu, który sądzi sprawiedliwie. Zaufanie do Boga, który potwierdzi moją słuszność we Swoim czasie na Swój sposób jest znakiem duchowej dojrzałości. Jest to w rzeczywistości jedyny sposób na to, aby uniknąć reagowania obrzucanie obelgami, obrzucaniem obelgami, co dopuszcza zranienia i jątrzy zgorzknienie.  W innych przypadkach przedłużający się konflikt może mieć wpływ na ucisk mojej duszy, wtedy jako antidotum na zgorzknienie Jezus poleca zastosować następujący środek:
Mat. 5:11-12
Błogosławieni jesteście, gdy wam złorzeczyć i prześladować was będą i kłamliwie mówić na was wszelkie zło ze względu na mnie! Radujcie i weselcie się, albowiem zapłata wasza obfita jest w niebie; tak bowiem prześladowali proroków, którzy byli przed wami.

Jeśli zostałeś niewłaściwie potraktowany, jeśli jakaś niesprawiedliwość splamiła twoje imię czy też zagraża twojej przyszłości z powodu wiary w Chrystusa, jedyny środkiem leczniczym jest radość. Zanim będziesz bronił swojego prawa do trwania w nieszczęściu pozwól, że zapytam: „czy posłuchałeś Jezusa, aby skakać z radości? Pamiętam taką sytuację, gdy zostałem zraniony przez pewnego mężczyznę, który na podstawie snu, jaki miała jego żona, doprowadził, wykorzystując jej fantazję do podziału naszego małego zboru. Kochałem tą parę bardzo, kochałem też wszystkich zborowników, zatem mój smutek był podwójny. Faktycznie za każdym razem,  gdy zastanawiałem się na złem jakie to oszczerstwo spowodowało, byłem miotany gniewem i żalem.

 Ostatecznie Pan powiedział do mojego serc. Zapytał, skoro oszczerstwo wobec mnie było nieprawdziwe, dlaczego nie posłuchałem Jego? Powiedział mi, że zostałem zgnębiony słowami człowieka, a nie jeszcze nie skakałem z radości. Stojąc wówczas w przyćmionym, popołudniowym świetle w naszej kaplicy, przygotowałem się do radości i w posłuszeństwie dla Pana spróbowałem słabego podskoku. Potem jeszcze raz, potem jeszcze raz, dopóki Duch Święty przełamał się i skakałem i wykrzykiwałem przed Panem, radując się w Jego suwerennej mocy działającej w moim życiu.   Jeśli problemy, które przeżywamy są prawnymi konsekwencjami naszego niewłaściwego zachowania to powinniśmy pokutować a nie oskarżać innych o nasz stan. Możemy stale radować się z tego, że służymy potężnemu Bogu, który nawet nasze niepowodzenia może obrócić ku dobremu. Jeśli natomiast nasze konflikt wynika z tego, że służymy Panu to powinniśmy „skakać z radości”.

Wody zgorzknienia

Chrystus jest nie tylko naszym „Zbawicielem” w zwykłym odległym, czy teologicznym sensie, lecz jest Emmanuelem „Bogiem z nami”. Mieszka w nas. W zupełności jest w stanie zmienić sytuację, która wydaje się nas niszczyć i wykorzystać jako środek do doskonalenia nas. Musimy wierzyć w to, że Bóg jest w stanie w całkowicie wyciągnąć nas ze wszystkiego, przez co przechodzimy. Jeśli żywimy niewiarę czy to w stosunku do dobroci Bożej, czy Jego możliwości nasze trudności zredukują nas do zgorzkniałych i gniewnych ludzi.

Pomyśl też, że jeśli Szatan jest nastawiony na zniszczenie cię to musi być tak, ponieważ Bóg ma coś potężnego przygotowane dla ciebie. Diabeł nie traci czasu na atakowanie mało znaczących ludzie; atakuje tych, których się boi, że będą używani przez Boga do uwalniania innych.  Jeśli uda się Szatanowi przeprowadzić na ciebie taki atak, który wywoła zgorzknienie to twoje przeznaczenie będzie puszczone boczną ścieżką, aż do chwili, gdy korzeń zgorzknienia zostanie wykorzeniony z twojej duszy!

Jak to jest możliwe, że zgorzknienie może w nas istnieć? Zgorzknienie jest demoniczną manipulacją zranieniami lub niesprawiedliwością, której doświadczyła nasza dusza. Niemniej jednak Jezus powiedział, że jedynym sposobem na zbwienie duszy jest jej utrata dla Niego (J 12;25). Umiłowani, mówię wam o tym w jaki sposób przeszedłem przez jedną z najtrudniejszych bitw mojego życia: niosłem krzyż.

Wierzę, że moje kroki są zarządzane przez Boga, zatem jeśli spotyka mnie niesprawiedliwość to On musi albo na nią pozwolić, albo ją w zarządzić. On jest wszystkowiedzący, On wiedział, że ja będę potrzebował miłości, wiary i uzależnienia od Niego, zatem zaaranżował wydarzenia w moim życiu tak, aby mógł wypracować we mnie Swoją naturę zwycięzcy. W moich bitwach nie chodzi o mnie, ani o kogoś innego, ani nawet o stawanie przeciwko diabłu; ostatecznie, w każdym konflikcie Bóg stara się ukształtować nas podobieństwo Chrystusa. W miarę jak charakter, autorytet i miłość Chrystusowa zaczyna w moim życiu funkcjonować, moim przeciwnicy ulegają a Chrystus triumfuje przeze mnie.

Musimy, zatem, pozbyć się zatem idei, że na ziemi istnieje „bezbolesne  miejsce” i musimy nauczyć się w jaki sposób nosić krzyż Chrystusa! Krzyż uśmierca nasza niewiarę, strach, egoistyczną naturę i pozwala na to, aby charakter Chrystusa pojawia w naszym duchu. Krzyż jest ceną jaką płacimy, aby odkupienie dominowało.

Jest taka historia z Księgi Wyjścia, która bardzo obrazowo pokazuje moc krzyża. Izraelici przemierzyli trzy dni bez świeżej wody. W końcu znaleźli wodę, „lecz nie mogli pić wody, ponieważ była gorzka; dlatego nazwano tę miejscowość Mara” (Wyj. 15:22-23). „Pan wskazał Mojżeszowi na drzewo i wrzucił je do wody, a woda stała się słodka” (w. 25).

To, co zrobił Mojżesz było prorocze. Drzewo, które symbolicznie zastosował do uzdrowienia gorzkiej wody jest obrazem krzyża Chrystusa, gdy jest stosowany do naszych gorzkich doświadczeń; zamienia je w słodycz. Wielokrotnie przeciwnik używał ludzi, aby mnie ranili czy uderzali we mnie a ja stosowałem ten krzyż w moim życiu – przebaczenie, błogosławienie i zgoda na to, aby miłość była doskonalona – ostatecznym wynikiem była zawsze większa manifestacja Chrystusa w moim życiu.

Dokładnie w taki sposób ap. Paweł znosił przeciwności i  niesprawiedliwości. Posłuchajcie, co napisał: „ Mamy zaś ten skarb w naczyniach glinianych, aby się okazało, że moc, która przewyższa wszystko jest z Boga, nie z nas. Zewsząd uciskani, nie jesteśmy jednak pognębieni, zakłopotani, ale nie zrozpaczeni, Prześladowani, ale nie opuszczeni, powaleni, ale nie pokonani, zawsze śmierć Jezusa na ciele swoim noszący, aby i życie Jezusa na ciele naszym się ujawniło. (2 Kor. 4:7). Zawsze bowiem my, którzy żyjemy , dla Jezusa na śmieć wydawani bywamy, aby i życie Jezusa na śmiertelnym ciele naszym się ujawniło (2 Kor 4:7).

Mój drogi, czy nie tego pragniesz najbardziej: życie Samego Jezusa manifestujące się w twoim śmiertelny ciele? Szatan manipuluje twoją starą naturą, starając się zasiać zgorzknienie w twoje życie. Pan wyratował mnie ze wszystkich bitw na jakie trafiłem, w taki sposób, że wykorzystywał te bitwy do krzyżowania starej natury i zwiększenia stopnia ujawnienia się Chrystusa we mnie. To jest nowotestamentowe chrześcijaństwo w swej największej chwale.

Panie Jezu, przebacz mi wszelkie próby ratowania swojego życia. Decyduję się ufać Tobie pozwalam, aby miłość doskonaliła się we mnie, nie po to, aby szukać sprawiedliwości, lecz miłosierdzia dla mnie i innych. Pomóż mi, Panie. Objaw moc Twojego Ducha we mnie. Nawet teraz wykorzeń wszelkie zgorzknienie z mojej duszy. Niech moje słowa będą pełne łaski i prawdy, bez zgorzknienia i zła. W imieniu Jezusa, Amen.

topod.in

[Głosów:0    Średnia:0/5]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.