Żołnierz, sportowiec i rolnik_2

John Fenn

Wiele lat temu pewien pastor zadzwonił do mnie, prosząc, abym się przyłączył do jego grupy MLM (multi level marketing ). Firma MLM działa w ten sposób, że buduje się piramidę, w której każdy, kogo uda się pozyskać, wchodzi pod ciebie, a każdy kogo on pozyska wchodzi pod niego itd. Każdy otrzymuje prowizję od zysków tych poniżej, a na samej górze tej piramidy jest jeden, który otrzymuje największe zyski, ponieważ część zysków z całej sprzedaży przypada jemu.

Byłem wówczas pastorem w małym miasteczku, podobnie jak on. U mnie mogło być około 60 dorosłych uczestniczących w niedzielnych zgromadzeniach i podobnie było u niego. Po przeliczeniu na współczesną wartość zarabiał wtedy równowartość 225,000$. My żyliśmy z dnia na dzień. On zaangażował się w firmę, która sprzedawała chemiczne środki czystości jak, mydła, szampony i opowiadał mi, jak udało mu się pozyskać niemal całe zgromadzenie, więc i oni zarabiali dobre pieniądze!

Wynik był taki, że spłacił hipotekę kościelną, miał w banku oszczędności i dobhttp://poznajpana.pl/zolnierz-sportowiec-i-rolnik_3/rze mu się żyło. Ja żyłem z tego, co zebrano w kościele, nie miałem prawie żadnych oszczędności w banku i byłem wdzięczny za to, że mieszkaliśmy na rolniczym obszarze, ponieważ kilku członków kościoła, aby wesprzeć nasz budżet, błogosławiło nas świeżym mlekiem, mięsem i warzywami.

Odrzuciłem tą propozycję, przerażony tym, co mi powiedział. Powiedziałem mu, że jest to krótkoterminowy zysk, ponieważ nie szanuje powołania, które było na jego życiu, wykorzystując swoją pozycję do czegoś innego niż wzrost ludzi w Chrystusie. Gdyby był biznesmenem robienie bizensu byłoby w porządku, lecz nie wolno wykorzystywać duchowej pozycji do manipulowania ludźmi dla osobistego zysku. (Kilka miesięcy później jego kościół rozpadł się, podobnie jak jego dochody.)

Granie zgodne z zasadami nie oznacza tego, co myślisz…

Paweł po zachęceniu Tymoteusza do tego, aby jak żołnierz znosił przeciwności, pisze jednym ciągiem (2Tym 2:5), że: „…nawet jeśli ktoś staje do zapasów, nie otrzymuje wieńca, jeżeli nie walczy prawidłowo”.

Na pierwszy rzut oka wydaje się, że Paweł przekazuje Tymoteuszowi polecenie, aby był moralnie w porządku, aby „walczył prawidłowo”, nie wykorzystywał czy manipulował ludźmi, ponieważ w taki sposób są prowadzone sportowe zawody. O ile faktycznie tak jest to ta prawda ma głębsze znaczenie.

Konkurowanie zgodnie z zasadami dotyczy również zasad szkolenia i dyscypliny. Zwróćmy uwagę na to, że współcześnie sportowcy są sprawdzani, czy nie korzystają z środków dopingowych, ponieważ, aby mogli zostać uznani za godnych uczestnictwa, muszą rywalizować zgodnie z zasadami zarówno treningów jak i samych zawodów. To wszystko mieści się w jednym (współcześnie i za czasów Pawła): zasady treningu i współzawodnictwa są jednakowe, i sportowcy muszą trenować oraz współzawodniczyć zgodnie ze ściśle narzuconymi zasadami.

Nasze życie w Chrystusie musi być czymś więcej, niż to, co ludzie widzą na zewnątrz, tutaj również obowiązują zasady dotyczące naszego osobistego życia. Nie możemy zakładać jednej „kościelnej maski” i być słodcy jak miód, a następnie po powrocie do domu być jak diabeł. Te same zasady stosują się do całego naszego życia.


Jakie zasady obowiązywały sportowców w czasach Pawła? Jak trenowali?

Paweł korzystając z przykładu sportowca, podobnie jak z przykładu żołnierza, obrazował to co duchowe, i polecił Tymoteuszowi, aby zastanowił się nad jego słowami, a Pan da mu właściwe zrozumienie. Tak więc zastanówmy się i zrozumiejmy.

W tamtych czasach sportowcy trenowali i występowali na zawodach nago. Mężczyzna mógł wrócić z zawodów do domu i ubrać się. Ma to takie symboliczne znaczenie, że w Chrystusie nie przynosimy Mu niczego wartościowego i nic z naszych wysiłków i starań nie może być wykorzystane w Nim. Jesteśmy rozebrani do takiego stanu, kim rzeczywiście jesteśmy – całkowicie otwarci i nadzy, jak czytamy w Liście do Hebrajczyków 4:12-13, po tym, jak Słowo przenika nasze dusze: „…wszystko jest obnażone i odsłonięte przed oczami tego, przed którym musimy zdać sprawę”.

Innymi słowy: Żywe Słowo widzi nasze serca i dusze i nic przed Nim nie jest ukryte. Przed Panem jesteśmy zawsze nadzy, 24/7, ubrani tylko w szaty Jego sprawiedliwości.

Tak więc, taki nagi sportowiec otrzymuje następnie oliwę do namaszczenia całego ciała i jest masowany przez trenera od głowy do stóp. Nasz Trener, Pan Jezus, stosuje olej Ducha Świętego na całe nasze ciało, co pokrywa naszą nagość, rozluźnia nasze mięśnie i przygotowuje nas do tego, co przed nami. W Jego obecności jesteśmy rozluźnieni, pokryci Duchem Ojca przykrywającym naszą nagość.

Po pierwszej warstwie oleju sportowiec udaje się do sauny. W naszej przypowieści gorąc reprezentuje życiowe trudy, lecz my nie jesteśmy nadzy, jakby się wydawało, lecz pokryci i ubrani w Ducha Świętego, przebywamy połączeni jarzmem z Nim w tym gorącu w miarę jak On wykonuje Swoją pracę w nas. Niech ta oliwa działa w upale, niech twoje duchowe mięśnie rozluźniają się i wchłaniają oliwę Ducha. Wyjść z tego upału zanim wykona on pracę, oznacza, że będziesz musiał kiedyś dokładnie tutaj wrócić, dopóki nie pozwolisz Duchowi Świętemu przeniknąć do twoich duchowych porów.

Sportowiec wychodząc z gorąca ponownie jest masowany i nacierany większą ilością oliwy. Po naszych trudnych przejściach Duch Święty ponownie odnawia nas, odświeża, zachęca i daje czas na dojście do siebie po okresie nagrzania w saunie.

W zależności od sportowca i jego potrzeb, może się okazać potrzebna następna podróż przez upał sauny, kolejne masowanie i namaszczanie olejem – różnie to było w czasach Pawła i, w duchowym sensie, różnie jest z nami. Niemniej, po dwóch, trzech takich cyklach sportowiec stawał i Trener pokrywał go od stóp do głowy gęstym olejem. Dodawano do niego inne składniki tak, aby olej nie był płynny, lecz miał bardziej konsystencję maści.

Dawało to sportowcowi wytrwałość, śliskość ciał, ponieważ po tym wszystkim wychodził na arenę, aby spotkać się z przeciwnikiem.
Duchowo rzecz ujmując, jest to specjalne namaszczenie Ducha, które uzdalnia nas do duchowej bitwy. Jest to namaszczenie, które przychodzi na nas do modlitwy wstawienniczej. Jest to łaska, która przenosi nas przez trudne okoliczności. Ta pokrywa sprawia, że dla przeciwnika jesteśmy śliscy, nie może nas złapać, ponieważ mamy na sobie gęstą warstwę obecności Ducha Świętego. Przeciwnik próbuje trzymać się nas, lecz otrzymuje tylko garść Ducha – to, co na zewnątrz naszej stałej olejowej warstwy, część tego co jest właśnie przeznaczone na czas bitwy, po to, abyśmy przeszli trudny czas, na czas walki o zwycięstwo nad wszystkim, co staje przeciwko.

Po zakończeniu zawodów sportowiec wracał do swego trenera tak, jak to robimy wracając do Pana a ten gęsty olej zużyty w czasie zawodów był zbierany, oczyszczani i przygotowywany do kolejnego wykorzystania w następnych zawodach. Podobnie możemy cJakie zasady obowiązywały sportowców w czasach Pawła? Jak trenowali?zuć, że to dodatkowe namaszczenie, które nas przeprowadziło, opuszcza nas, lecz wiemy, że będzie tutaj dostępny dla nas równie gęsty do kolejnej bitwy.

Tak, Tymoteuszu, zwyciężymy postępując zgodnie z zasadami, musimy być gotowi dać się rozebrać z naszych wyjściowych ciuchów, aby stanąć nadzy przed Panem, pokryci wyłącznie Duchem Świętym. Musimy znieść upał sauny i za każdym razem być nacierani olejem ponownie. Musimy pozwolić naszemu Trenerowi na to, aby nas wymasował, głęboko pracując w naszym wnętrzu, co wydaje się zarówno relaksujące jak i nieco bolesne, a gdy już to się skończy, Trener będzie tuż przy nas, oczekując, pocieszając nas, masując ponownie i usługując nam tak, jak tylko On potrafi.

Tak, Tymoteusz, bądź jak sportowiec, lecz trenuj i walcz zgodnie z zasadami … poddaj się swemu Trenerowi i zwyciężaj!

Następnym razem rolnik …

Żołnierz, sportowiec i rolnik_3

a do tej pory mnóstwo błogosławieństw

John Fenn

[Głosów:4    Średnia:2.5/5]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.