Dlaczego dorosłe dzieci odcinają się od swoich rodziców – część 3

Kontynuujemy część 3, zmierzając w kierunku pojednania.

Im bardziej oddalają się od Boga, tym bardziej się złoszczą
Jeśli dzieci są wierzące, często same siebie oszukują myśląc, że to Bóg prowadzi ich do zerwania kontaktu. Ale gdy zrównoważona i czysta wiara znika, wszystko zaczyna wydawać się atakiem.

Są zdezorientowani, ponieważ – jeśli to, co robią, ma być Bożym rozwiązaniem prowadzącym do uzdrowienia, to dlaczego nie mają pokoju? Dlaczego są tak nieszczęśliwi? Potykają się przez życie, robiąc to, co do nich należy, napędzani gniewem na mamę i tatę.

Gniew nie jest siłą ani dowodem, że przejmują kontrolę nad swoim życiem. Wręcz przeciwnie – dowodzi, że pokój i Bóg są od nich daleko. Mogą uśmiechać się na zewnątrz, a jednocześnie w środku być nieszczęśliwi. Nie są tak blisko Boga, jak potrzebują, bo im bliżej Ojca jest człowiek, tym mniejszą ma potrzebę by wygrać spór – i to dotyczy także rodziców.

Definiuję te cechy następująco:
Sprawiedliwość jest wtedy, gdy dostajesz to, na co zasługujesz. Miłosierdzie to gdy nie dostajesz tego, na co zasługujesz. Łaska to otrzymanie tego, na co nie zasługujesz. W każdym pojednaniu wszystkie trzy elementy pojawią się w pewnym momencie. Wymaga to przyznania, że wszelki ból i cierpienie są wynikiem działania obu stron. Miłosierdzie polega na powstrzymaniu się od potoku zjadliwych słów, które szkodzą procesowi pojednania. Łaska, okazywana z miłości, pomija przeszłość i wspiera się nawzajem, szanując i honorując miejsce każdej osoby w życiu.

Jeśli w takiej sytuacji nie potrafisz usiąść z drugą osobą, nie możesz jej kochać. Miłość nie jest miłością, dopóki jej nie udowodnisz. Usiądźcie i udowodnijcie sobie nawzajem, ze się kochacie. Jeśli nie potraficie poradzić sobie z różnicą zdań, nie rozwiniecie się ani jako osoba, ani też w wierze.

Jeśli odcinasz wszystkich, którzy cię kwestionują, stajesz się samotną wyspą, a tego właśnie chce diabeł. Jeśli odcinasz wszystkich, którzy cię kwestionują, nie chronisz siebie, ale wybierasz życie w świecie gniewu, zamętu i zerwanych relacji – co przekłada się na życie twych dzieci

Diabeł próbuje na wiele sposobów zniszczyć rodzinę
Szatan nienawidzi rodzin. Kiedy dorosłe, chrześcijańskie dziecko „dla Boga” zrywa kontakt z rodzicami, jego wiara staje się trucizną. „Toksyczny” to popularne określenie ludzi i struktury wiary, która jest dla nas trująca. Ich wiara często funkcjonuje w ramach systemu religijnego, który pozwala religii (strukturze) kontrolować życie człowieka, a nie Panu. Liderzy takiego systemu – pastorzy, ich współmałżonkowie, starsi i inni manipulują nimi, wymuszając ślepe posłuszeństwo. Często system ten zgadza się z dorosłym dzieckiem, słysząc tylko jedną stronę historii i stając po jego stronie. To często manipulacja, by utrzymać je w owczarni, zatrzymać jego pieniądze, talenty i zasoby w czterech ścianach tego kościoła.

Toksyczna wiara polega na stworzeniu boga lub wiary, która czci samego siebie
Taka błędna wiara jest fałszywa, często oparta na strachu, a przez to uzależniająca. Nie mogą opuścić nabożeństwa, by ‘nie dać diabłu dostępu do siebie’. Jeśli nie obejrzą kolejnego nauczania, mogą ‘przegapić swój cud’ i tak dalej.

Wiara staje się bardzo wąsko ukierunkowana na słuchanie głosu jednego pastora lub jego współmałżonka, z pominięciem głosu rozsądku, zdrowych emocji i logicznego myślenia. Pojednanie z rodzicami może oznaczać wyrwanie się z takiego toksycznego kościoła, być może z toksycznego małżeństwa lub innych relacji. Gdy sobie to uświadomią, czują się uwięzieni i nie wiedzą, co mają teraz zrobić. Muszą zwrócić się do mamy i taty.

Rezultatem tego są ludzie krusi, delikatni
Niezależnie od tego, czy jesteś chrześcijaninem i należysz do pełnego kontroli, toksycznego kościoła, czy też nie, otaczanie się ludźmi, którzy zgadzają się z tobą, że odcięcie się od rodziców było dobre, jest emocjonalnie kruche. W takiej kruchości utraciłeś zdolność do mierzenia się z prawdziwymi problemami. Czasami jesteś zbyt kruchy, by przyznać, że mama i tata mieli rację.

W tej kruchości dzieci stają się podatni na wpływ
Stają się podatni na wpływy ludzi, którzy ich nie kochają czystą miłością albo nie mają na względzie ich dobra. Muszą być świadomi, że rodziny czasem się kłócą. Nastolatki przesuwają granice, buntują się, testują granice. Krzyczą na siebie. Dzieci ponoszą konsekwencje swoich czynów. W rodzinach z małymi dziećmi są zasady, dyscyplina i granice. Życie rodzinne bywa chaotyczne i to właśnie w tych chaotycznych chwilach Bóg kształtuje charakter, kręgosłup moralny, pomaga dziecku ustanowić własne granice.

To dynamika rodziny uczy dziecko stawać w obronie swoich przekonań, przedstawiać swoje racje rodzicom, określać w co wierzy i dlaczego. Zerwanie kontaktu z rodzicami usuwa z ich życia tych właśnie ludzi, którzy mogą rzucać wyzwania, zadawać trudne pytania. Dorosłe dziecko myślące, że tak zbuduje własną tożsamość, staje się kruche i podatne na wpływy ludzi, którzy nie kochają go tak, jak kochają je jego rodzice.

W pewnym momencie…
…dorosłe dziecko uświadamia sobie, że jego rodzice są ludźmi niedoskonałymi, tak jak ono. Być może rodzice byli apodyktyczni, surowi, zbyt religijni, nie pomagając im odnaleźć Pana osobiście. Niejeden rodzic, mając nawet dobre zamiary, używał Biblii jako narzędzia kary: „Idź do pokoju i poczytaj Biblię” – co jedynie sprawia, że dziecko zaczyna kojarzyć Boga z karą. Ale kiedy dziecko dorasta, uświadamia sobie, że mama i tata po prostu próbowali powstrzymać je przed podejmowaniem naprawdę złych decyzji i konsekwencjami, jakie by za sobą pociągnęły.

A mama i tata musza też przyznać, że byli niedoskonali. Wiedzą, że w niektórych oskarżeniach, jakie wysuwa pod ich adresem ich dziecko, jest ziarno prawdy.

…pojednanie wchodzi w fazę negocjacji
W negocjacjach żadna ze stron nie dostaje 100% tego, czego chce. Ale obie mogą zaakceptować wypracowany rezultat. Gdy syn marnotrawny odszedł, nie było to oczywiście zgodne z wolą ojca, ale jednak pozwoli mu wziąć pieniądze i odejść. Gdy wrócił, ojciec okazał mu łaskę, co nie spodobało się drugiemu synowi.

W J 21, 15-19, Jezus dwa razy zapytał Piotra, czy Go miłuje. Jezus użył słowa agape, czyli bezwarunkowej miłości. Za każdym razem Piotr odpowiedział przecząco, używając phileo – miłości przyjacielskiej. Za trzecim razem Jezus zniżył się do poziomu Piotra i zapytał, czy kocha Go miłością phileo. Zaniepokojony całą rozmową Piotr po raz trzeci wykrzyknął: „Kocham Cię jak najlepszego przyjaciela!” Na to Jezus przepowiedział, że przyjdzie dzień, w którym Piotr pokocha Go miłością agape, i nawet za to położy swe życie.

Więcej kroków ku pojednaniu w przyszłym tygodniu.

< Część 2 | Część 4 >

Do tego czasu wiele błogosławieństw.

John Fenn

Click to rate this post!
[Total: 1 Average: 5]

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *