John Fenn
Tłum.: Tomasz S.
Kiedy byłem duszpasterzem akademickim na Uniwersytecie Kolorado w Boulder, miałem kontakt z lokalnym zborem Kościoła Chrystusowego, który nauczał, że jeśli ktoś nie został ochrzczony przez zanurzenie właśnie w ich kościele, to nie dostanie się do nieba. Jedynym ustępstwem było to, że być może uznawaliby chrzest dokonany w innym zborze Kościoła Chrystusowego należącym do ich denominacji, ale i tak powiedziano mi, że gdy ktoś przeprowadza się do Boulder, powinien zostać ochrzczony ponownie – tak na wszelki wypadek.
Charyzmatycy mają swoje własne religijne zasady. Szczególnie dobrze posługują się strachem i różnego rodzaju formułami. Strach wykorzystuje się wtedy, gdy mówi się rzeczy w rodzaju: „Jeśli opuścisz jutrzejsze nabożeństwo, otworzysz drzwi diabłu”. Właściwie można tam wstawić cokolwiek: jeśli opuścisz jutrzejsze nabożeństwo, „twoje modlitwy nie zostaną wysłuchane”, „nie zostaniesz uzdrowiony”, „nie będziesz miał z czego opłacić rachunków”, „nie doświadczysz Bożego błogosławieństwa” i tak dalej.
Formuły obejmują między innymi „ogłaszanie i proklamowanie”, albo wkładanie pod poduszkę „namaszczonej chusteczki modlitewnej” telewizyjnego kaznodziei na siedem dni, a następnie odesłanie jej ósmego dnia wraz z dużą ofiarą, aby twe modlitwy zostały wysłuchane… Dochodzą do tego także „sądy nieba” albo „przykrywanie krwią”, zamiast po prostu z odwagą przystąpić do tronu łaski i być posłusznym temu, co powiedział Jezus, czyli wypędzanie demonów. Istnieje mnóstwo ludzkich formuł, które sprawiają, że ludzie zaczynają pokładać wiarę w tym, co sami robią, zamiast pokładać ją w Panu.
Jezus i faryzeusze
Powszechnie przyjmuje się, że Zakon Mojżeszowy zawierał 613 przykazań. Faryzeusze – po hebrajsku „oddzieleni” – pojawili się jako żydowskie stronnictwo mniej więcej 150 lat przed Jezusem, w czasie odrodzenia judaizmu pod panowaniem greckim. Do czasów Jezusa dodali około 800 własnych przepisów określających, jak należy praktycznie stosować Prawo Mojżesza. Jezus nigdy nie miał problemu z samym Prawem Mojżeszowym. Jego sprzeciw dotyczył prawa ustanowionego przez faryzeuszy.
W J 5:9–10 człowiek, który był chromy przez trzydzieści osiem lat, został uzdrowiony i usłyszał, że ma wziąć swoje łoże i chodzić. Werset wyraźnie zaznacza, że był to sabat i że noszenie łoża w sabat było uznawane za pracę zakazaną. Jednak ten zakaz nie pochodził z Prawa Mojżesza, lecz z prawa ustanowionego przez faryzeuszy. Prawo Mojżeszowe w Wj 20:8–11 mówi jedynie, aby nie wykonywać pracy. To faryzeusze debatowali nad tym, co należy uznać za pracę, i uznali między innymi noszenie maty do spania za złamanie prawa sabatu.
Ich winą było wyniesienie własnych przepisów ponad Prawo Mojżeszowe. Właśnie temu sprzeciwiał się Jezus – i sprzeciwia się temu do dziś, gdy ludzkie zasady stawia się ponad Bożym Słowem. Jezus powiedział też w Mk 7:9 oraz 7:13, że wynieśli swoje przepisy ponad Prawo Mojżesza po to, aby zachowywać własne tradycje, ignorując Boże przykazania, przez co unieważniali Boże Słowo. Pomyśl o tym: ludzkie reguły mogą sprawić, że Słowo Boże stanie się bezskuteczne. Jeśli polegasz na ludzkich formułach, wypierasz ze swojego życia Słowo – czyli Jezusa – ponieważ On i Duch Święty działają w pełnej jedności. Jeśli robisz coś, co nie pochodzi od Niego, Duch Święty nie współpracuje w tym razem z tobą.
Paweł napisał do Tymoteusza: „Wiedząc o tym, że zakon nie jest ustanowiony dla sprawiedliwego…” 1 Tm 1:9
Paweł stwierdza, że Prawo Mojżeszowe nie zostało ustanowione dla sprawiedliwych. Po co więc je nadano?
W Rz 3:19 czytamy, że zakon został dany: „…aby wszelkie usta były zamknięte i aby cały świat podlegał sądowi Bożemu”. Paweł wyjaśnia dalej, że grzech był obecny na świecie od Adama aż do Mojżesza, lecz Bóg nie określił jeszcze ludziom, czym jest grzech, a czym sprawiedliwość. Pisze o tym kilka rozdziałów później, w Rz 5:12–14:
„Przeto jak przez jednego człowieka grzech wszedł na świat, a przez grzech śmierć, tak też na wszystkich ludzi śmierć przyszła, bo wszyscy zgrzeszyli; albowiem już przed zakonem grzech był na świecie, lecz grzechu się nie liczy, gdy zakonu nie ma. Lecz śmierć panowała od Adama aż do Mojżesza także nad tymi, którzy nie popełnili takiego przestępstwa jak Adam…”
Paweł wyjaśnia dalej, że zakon daje poznanie grzechu. Chciał powiedzieć Tymoteuszowi to, że kiedy człowiek został już zbawiony od grzechu, zakon nie jest już dla niego. W Chrystusie stałeś się nowym stworzeniem i wiesz już, od czego zostałeś wybawiony.
W Rz 7:7 Paweł pisze, że zakon definiował grzech: „…lecz grzechu nie poznałbym, gdyby nie zakon; wszak i o pożądliwości nie wiedziałbym, gdyby zakon nie mówił: Nie pożądaj”.
Zasady rodzinne i kościelne
Miałem około dziewięciu albo dziesięciu lat, gdy raz zostałem gwałtownie wyrwany ze snu. Ojciec szarpnął mnie za ramię i postawił przed sobą i wściekły powiedział: „Powiedziałem ci, żebyś wyniósł śmieci, zanim wrócę do domu, a ty tego nie zrobiłeś! Natychmiast marsz do kuchni i wynieś ten kosz!”
Ojciec często, zanim wychodził do pracy, a ja do szkoły, zostawiał mi rano obowiązki do wykonania oczekując, że będą zrobione, gdy wróci do domu. Tego dnia zapomniałem o śmieciach. Posługując się przykładem Pawła: nie wiedziałbym, że wynoszenie śmieci należy do moich obowiązków, gdyby ojciec mi tego nie nakazał. Gdybym sam zauważył, że kosz jest pełny, wziął odpowiedzialność i z własnej dobrej woli go opróżnił, nigdy nie poznałbym „prawa śmieci” ani gniewu mojego ojca związanego z tym prawem.
Kiedy innym razem polecił mi skosić trawnik, a ja tego nie zrobiłem, również doświadczyłem jego (sprawiedliwego) gniewu. GDYBYM jednak sam zauważył, że trawa jest zbyt wysoka i wymaga skoszenia, nigdy nie poznałbym „prawa koszenia trawy”. Nigdy nie znalazłbym się pod wpływem jego gniewu. Gniew, który okazał mi za niewyniesienie śmieci, był gniewem sprawiedliwym – gniewem, którego nigdy nie musiałbym poznać, gdybym po prostu sam zadbał o swoje obowiązki.
Z Bożego punktu widzenia grzech był obecny na świecie, lecz Bóg jeszcze nie określił ludzkości, czym dokładnie jest grzech. Paweł powiedział później w Dz 14:15–17:
„I zwiastujemy wam dobrą nowinę, abyście się odwrócili od tych marności do Boga żywego, który stworzył niebo i ziemię, i morze, i wszystko, co w nich jest. Za minionych pokoleń pozwalał On wszystkim poganom chodzić własnymi drogami. Jednakże nie pozostawiał siebie bez świadectwa, czyniąc dobrze: dawał wam z nieba deszcz i urodzajne czasy, napełniając wasze serca pokarmem i weselem”.
Dz 17:30: „Bóg wprawdzie puszczał płazem czasy niewiedzy, teraz jednak wzywa wszędzie wszystkich ludzi, aby się upamiętali”.
Zakon nie został ustanowiony dla sprawiedliwych, lecz dla bezbożnych, nieświadomych i tych, którzy Go nie znają.
Wracając do mojego dzieciństwa – miałem z ojcem wiele wspaniałych chwil. Zapasy, biwaki, nauka rozpoznawania gwiazd, uczenie mnie mocnego uścisku dłoni, czyszczenia butów, patrzenia ludziom w oczy i wiele innych rzeczy. Przez dziewięćdziesiąt dziewięć procent czasu doświadczałem jego łaski. Znałem jego prawdziwe oblicze. Jego gniew wobec mojego nieposłuszeństwa nie był jego naturą, lecz sprawiedliwą reakcją. To, co Paweł chciał wyrazić, polegało na tym, że poznanie prawa nauczyło go rozróżniać dobro i zło. Zakon, który miał ukazać życie, jednocześnie obnażył jego grzeszną naturę. Gdy łamałem „prawo śmieci” albo „prawo koszenia trawy”, dowiadywałem się, czym był dla ojca grzech. Rozumiałem wtedy, że przez większość czasu postępowałem właściwie, a jedynie w niewielkim stopniu doświadczałem tego, czym jest „grzech” według zasad ojca.
Zanim poznaliśmy Pana, wielu z nas żyło w niewiedzy. Owszem, wiedzieliśmy, że nie wolno bić rodzeństwa ani kłamać. Wiedzieliśmy też, że w głębi serca szukamy odpowiedzi na wielkie pytania: dlaczego tu jesteśmy, jaki jest cel naszego życia i dlaczego wciąż czynimy zło, choć wiemy, że jest złe. Stawaliśmy się świadomi dobra i zła. Niektórzy z nas, chodząc do kościoła, poznawali Dziesięć Przykazań, co jeszcze bardziej pogłębiało świadomość grzechu.
W Ga 3:21–22 Paweł napisał: „Czy więc zakon jest przeciwko obietnicom Bożym? Bynajmniej! Gdyby bowiem został nadany zakon, który może ożywiać, usprawiedliwienie byłoby rzeczywiście z zakonu. Lecz Pismo poddało wszystko pod grzech, aby obietnica została dana wierzącym na podstawie wiary w Jezusa Chrystusa”.
Gdyby mogło istnieć prawo, które dawałoby życie, Bóg właśnie takie prawo by dał. To niezwykłe. Oznacza to, że nie można znaleźć sprawiedliwości w zakonie, ponieważ żaden zakon nie czyni człowieka sprawiedliwym. Pomyśl o wszystkich rytuałach, formułach i ludzkich zasadach, które sam sobie narzuciłeś albo którym podporządkowałeś się pod wpływem innych, próbując zdobyć Bożą przychylność albo nakłonić Boga do działania. Pomyśl o wszystkich rzeczach, które robiłeś, aby poczuć się przed Nim bardziej „godnym” albo „sprawiedliwym”.
GDYBY istniało jakieś prawo – coś, co człowiek mógłby zrobić – aby osiągnąć właściwą relację z Bogiem, Bóg dałby właśnie takie prawo. Zamiast tego, w swojej mądrości objawił i zdefiniował grzech poprzez Prawo Mojżeszowe (Dziesięć Przykazań jest streszczeniem 613 praw), aby wszyscy zostali uznani za winnych, a następnie, aby wszyscy, którzy przyjmą na to ‘lekarstwo’, mogli zostać usprawiedliwieni przez wiarę w Jezusa Chrystusa.
I na tym zatrzymamy się. W przyszłym tygodniu zobaczymy, jakie dobro zakon rzeczywiście przynosi w naszym życiu i jak nasze serca utwierdzają się w Chrystusie Jezusie.
Wiele błogosławieńsw.
John Fenn
