Author Archives: admin

Prawda o chrzcie

Strom Andrew

 Ostatnio przyglądaliśmy się temu, że Wieczerza  Pańska w NT  nie była zwykłym „symbolem” czy rytuałem, lecz raczej czymś naładowanym  duchowym „ŻYCIEM”. Podobnie jest z chrztem wodnym. Należy przyjąć za  fakt, że  NIC co Jezus wprowadził dla kościoła nie jest zwykłym rytuałem czy  symbolem.  Wszystko RZECZYWIŚCIE znaczy to, co mówi, że znaczy. Rytuały i  „zewnętrzne cienie” pozostały w Starym Testamencie, Nowy Testament jest czymś RZECZYWISTYM.

Czy zatem chrzest  jest znacznie bardziej ważny niż do tej pory kazano nam wierzyć?

Kościół Baptystyczny, w którym się wychowywałem,  zasadniczo  naucza, że chrzest jest “zewnętrznym symbolem”. Są też takie starsze  denominacje, które nawet nie zanurzają ludzi w wodzie, lecz  „pokrapiają” dzieci  , które są zbyt młode, aby uwierzyć – po czym ogłaszają, że zostały one „ochrzczone”!

Najsmutniejsze w tym wszystkim jest to, że mnóstwo  napełnionych duchem wierzących w naszych kościołach, nigdy nie  zatroszczyło się  o swój chrzest przez pełne zanurzenie, ponieważ nawet charyzmatyczne  kościoły  często traktują chrzest jako zwykły „symbol”. Wielu z tych ludzi mówi  językami  i zostało prawdziwie napełnionych Duchem Świętym, lecz jeśli chodzi o  chrzest  to wyobrażają sobie, że któregoś dnia „wezmą się za to”, lecz nie  spieszy się z tym wcale. Wierzę, że jest to błędne. 

W rzeczywistości, gdy ludzie zaczynają badać  sprawę chrztu w  Biblii, często są zszokowani tym, jak zdecydowanie Pismo traktuje ten  temat.  Jeśli weźmiesz konkordancje i spojrzysz na wszystkie wersety, w których występuje słowo „chrzest” to będziesz zaskoczony tym, co tam odkryjesz.

Jak napisałem w innym artykule, pierwszą rzeczą,  którą  zauważycie jest to, że w Biblii ludzie byli zawsze chrzczeni  NATYCHMIAST. Nikt  nie czekał na sześciotygodniowy „kurs przygotowawczy”! Nawet w samym  środku  nocy, chrzest był tak ważny i naglący, że odbywał się natychmiast (p.:  eunuch etiopski, Dz. 8:35-39,  strażnik  więzienny Dz. 16:30-33 jako dobre przykłady. Tak było w każdym  przypadku  nawrócenia Dz. Rozdziały 2,8, 10-11, 19 itd.).

Drugą sprawą jest zwrócenie uwagi na to, CO Pismo  mówi o  chrzcie. Większość tych rzeczy nigdy nie została by powiedziana dziś –  o ile  nie nazwano by ich „heretyckimi”. Gdy przebadasz te wersety, zaczniesz  widzieć  to, że sprawa chrztu ociera się o sprawę ZBAWIENIA – tak zdecydowane  jest w tym  Pismo. Ludzkie zbawienie rzeczywiście może być w tym punkcie zagrożone.  Jeśli nie wierzysz, spójrz:

Apostoł Piotr powiedział ludziom: “upamiętajcie się  niechaj  każdy z was da się ochrzcić w imię Jezusa Chrystusa NA ODPUSZCZENIE  GRZECHÓW WASZYCH” (Dz. 2:38).

Pawłowi powiedziano: „Wstań, DAJ SIĘ OCHRZCIĆ, i  OBMYJ  GRZECHY SWOJE (Dz. 22:16). Jezus powiedział: „Kto uwierzy i ochrzci się  BĘDZIE ZBAWIONY” (Mk. 16:16),

A ap. Piotr mówi o chrzcie: „…chrztu, który I TERAZ WAS ZBAWIA” (1 Ptr. 3:20-21).

Lecz dla tych wszystkich, którzy myślą, że chrzest  jest zwykłym „symbolem” jest jeszcze więcej:

Paweł mówi o chrzcie jako o „obrzezaniu”  (odcięciu) starej  natury (Kol 2:11-12). Mówi nam również, że zostaliśmy „pogrzebani”  przez  chrzest w Chrystusa (Rzym 5, Kol. 2:12). Paweł poświęcił cały rozdział  Listu do Rzymian mówiąc o tym, czym jest dla nas chrzest (Rzym. 6)

Mówi: „czyż nie wiecie, że my wszyscy, ochrzczeni  w Jezusa  Chrystusa, w śmierć jego zostaliśmy ochrzczeni? POGRZEBANI tedy  jesteśmy WRAZ Z NIM przez chrzest w ŚMIEĆ…”   (Rzym 6:3-4). 

Czy wiesz, że Biblia NIGDY nie mówi o chrzcie jako  o zwykłym  “symbolu”? Wierzę, że z Bożego punktu widzenia, gdy ktoś bierze chrzest  dzieje  się coś pełnego mocy w duchowej rzeczywistości (czego my nie możemy  widzieć  naszym wzrokiem). Jest to literalne „odcięcie” starego człowieka. Jest  to  pogrzeb naszego przeszłego życia w „śmierć” tak, abyśmy mogli żyć nowym  życiem w Jezusie.

To wszystko domaga się pytania: “Co z tymi, którzy nie zostali ochrzczeni?”

 Zgodnie z Pismem,  można powiedzieć, że “stary człowiek” nie został prawdziwie odcięty czy  “pogrzebany z Chrystusem”, a zatem jak można żyć jako nowotestamentowy  chrześcijanin? Jak można mówić, że jest się posłusznym Bogu i  posłusznym  Ewangelii? Jak można mówić, że ich grzechy są w pełni „obmyte” jak to  zrobił  Paweł w K. Dziejów? Jak można mówić, że „Jeśli z Nim UMARLIŚMY z Nim  też żyć  będziemy”, gdy faktem jest, że nie „umarliśmy” z Nim wcale? Nie są w  stanie poprawnie  odpowiedzieć na te pytania, a zatem musiałbyś powiedzieć, że poprzez  swoje  nieposłuszeństwo podstawowemu PRZYKAZANIU Pisma, musza z pewnością  ryzykować swoim ZBAWIENIEM – taki przynajmniej wniosek mogę wysnuć w tej sprawie.

A dotyczy to nie tylko kilku osób. Dotyczy to  ogromnych  tłumów wypełnionych Duchem wierzących, którzy po prostu nie zawracają  sobie  głowy posłuszeństwem wobec Boga w tej dziedzinie. Niektóre kościoły są  niemal w połowie wypełnione takimi ludźmi. Nie jest to zbyt dobre.

Musimy zdawać sobie sprawę z tego, że chrzest w  Biblii  zawsze jest przez „pełne zanurzenie” w wodzie. Jak każdy student greki wiem,  słowo „baptizo” literalnie oznacza „zanurzyć”. Ludzie powinni być „POGRZEBANI”  w chrzcie pod wodą! O to  właśnie chodzi w tym. Z całą pewnością nie możesz być „pogrzebany” przez  pokropienie czy „polanie”, nieprawdaż. Te metody zostały wynalezione  przez LUDZI w ciągu stuleci i one po prostu tego NIE ZROBIĄ.

Kto zatem jest zakwalifikowany do chrzczenia? Jak  to  widzieliśmy w poprzednim tygodniu, WSZYSCY jesteśmy „królami i  kapłanami” i nie  ma absolutnie żadnych przeszkód, aby napełniony Duchem wierzący chrzcił  kogoś  innego. W rzeczywistości ap. Paweł sam został ochrzczony przez zwykłego „ucznia” imieniem Ananiasz – a nie przez jakiegoś wielkiego przywódcę.

Gdy miałem 20 lat (I nie byłem “ordynowany” czy  coś w tym  rodzaju), gdy Bóg poprowadził mnie do tego, abym zaczął chrzcić ludzi.  Od tej  pory z pewnością sprawiało mi ogromną radość chrzczenie dziesiątek  ludzi.  Kiedyś, w wieku 23 lat, byłem na Fidżi na misji towarzysząc starszemu ewangeliście i pewnej nocy w Suva Duch Święty zaczął poruszać się.

Nie było zupełni nikogo innego, kto by to mógł  zrobić, więc  zostałem poproszony, aby poszedł na brzeg w samym środku nocy i  ochrzcił  siedmiu ludzi w oceanie! Muszę powiedzieć, że nigdy nie czułem się  bliżej  Księgi Dziejów niż tej nocy. Innym razem zostałem poproszony przez  telefon, aby  przyjechał i ochrzcił 23 ludzi w basenie. Ponownie czułem się bliski  wydarzeń  Księgi Dziejów. Jest to dokładnie to, która dziś w kościele tracimy! –  uczucie,  że moglibyśmy się „znaleźć w Dziejach” – niemal nigdy nie czujemy się w  taki sposób. Większość z tych rzeczy, które tracimy jest bardzo prosta.

Powiem wam coś – gdy ‘zwykły’ chrześcijanin  zaczyna robić te  proste rzeczy, jak chrzest ludzi w wannach czy rzekach, łamanie chleba  w swych  domach i działa w darach Ducha – TO wtedy ‘poczucie’ „przynależności do  Dziejów” może ponownie dotykać i wszystko może się wydarzyć.  Chrześcijaństwo staje się wtedy EKSCYTUJACE!

Uwolnienie całego Ciała, które będzie brała udział  w tych rzeczach jest bardzo ważne. To właśnie o to chodzi w „kościele jutra”.

Zatem musimy zacząć rzucać wyzwania naszym  przyjaciołom i zadawać im pytania, którymi wcześniej nie „niepokoiliśmy ich”, jak

Czy zostałeś ochrzczony?

Czy chciałbyś?

Niech Bóg was błogosławi, przyjaciele! Najlepsze życzenia w Chrystusie,

Andrew Strom.

 topod.in

Prawda o Komunii (Wieczerzy Pańskiej)

Andrew Strom

Bardzo wielu z nas było uczonych, że Komunia (Wieczerza  Pańska) jest w dużej mierze “symboliczna” – czy po prostu jest  “pamiątką”. Lecz  z NT jest wyraźnie widoczne, że pierwsi chrześcijanie postrzegali ją  jako coś  znacznie więcej niż to. Inaczej, dlaczego mieli by korzystać z  wieczerzy KAŻDEGO DNIA.  Chodzi mi o to, że  symboliczny rytuał, nie był by TAK pilny, czyż nie? Gdyby była tylko  “symboliczna” to dlaczego Paweł mówiłby, że niewłaściwa postawa wobec  Komunii  spowodowała, że niektórzy Koryntianie byli słabi, chorzy, a niektórzy  nawet POMARLI??? (1 Kor 11:29-30).  Myślę, jak  to możliwe, aby zwykły “symbol” miał moc spowodować choroby, w  przypadku niewłaściwego używania?

Fakt jest taki, że, podobnie jak chrzest,  Wieczerza Pańska  nie jest wcale symbolem. Jest bardzo realnym współudziałem w “ŻYCIU”  Jezusa.  Wynika bardzo wyraźnie z pism NT na ten temat, że apostołowie mieli  wielką świadomość tego, jak potężna i ważna była Wieczerza.

Musimy być bardzo ostrożni, abyśmy nie posunęli  się zbyt daleko, ponieważ  Kościół Katolicki ma  bardzo dziwne zrozumienie Komunii. Wierzą oni, że staje się ona realnym  FIZYCZNYM CIAŁEM i realną FIZYCZNĄ KRWIĄ Jezusa, co jest  swego rodzaju zaskoczeniem, gdy o tym pomyślisz. Czy możesz sobie  wyobrazić  jedzenie rzeczywistego ludzkiego ciała i picie rzeczywistej ludzkiej  krwi? Nic  dziwnego, że protestanci uciekli w zupełnie przeciwnym kierunku!  Niemniej  jednak, opierając się na Piśmie, jest oczywiste, że to w czym  rzeczywiście bierzemy  udział w Komunii to jest DUCHOWE ŻYCIE najpotężniejszego rodzaju –  faktycznie  odnowienie w nas “Chleba żywota” i oczyszczenie “Krwią Nowego  Przymierza”,  która obmywa nas z grzechów. Mamy brać ją przez WIARĘ – świeże  wszczepienie  istoty samego Jezusa. Można nawet opisać to jako rodzaj odświeżenia  przeżycia “nowego narodzenia” w pewnym sensie.

To wszystko brzmi całkiem dramatycznie, lecz czy  istnieje jakiś faktyczny dowód na to wszystko w Piśmie.

Przyjrzyjmy się temu. Przypomnij sobie słowa Jezus,  gdy po raz pierwszy  wziął Wieczerzę Pańską z uczniami:

wziął Jezus  chleb i  pobłogosławił, łamał i  dawał uczniom, i rzekł: Bierzcie, jedzcie, TO JEST CIAŁO MOJE. Potem  wziął  kielich i podziękował, dał im, mówiąc: Pijcie z niego wszyscy; albowiem  TO JEST KREW MOJA nowego przymierza, która się za wielu wylewa na odpuszczenie grzechów (Mt 26:26-28, BW).

 
Zauważ, że nie powiedział: “To jest SYMBOLE mojego ciała czy  krwi”. Powiedział: “To JEST moje ciało, to JEST moja krew”. Wyraźnie  widać  również, że właśnie w taki sposób uczniowie traktowali Komunię od tej  chwili.  To jest REALNY udział we wszelkim uprawomocnieniu i oczyszczeniu jakie  znajduje  się w duchowym ciele i krwi Jezusa. Była brana w WIERZE, przyjmując za  każdym razem od Boga odświeżenie.

Pamiętaj,  że Jezus powiedział w tych samych, dramatycznych słowach: “ style=”font-family: Arial; color: black;”>Zaprawdę,


zaprawdę, powiadam wam, jeśli nie
będziecie jedli ciała
Syna Człowieczego i pili krwi jego, nie będziecie mieli żywota w
sobie….
Albowiem ciało moje jest prawdziwym pokarmem, a krew moja jest
prawdziwym napojem

(J. 6:53-55).

W tym samym fragmencie mówił o sobie jako o  “chlebie żywota”  – że “chleb, który zstąpił z nieba… Kto spożywa ten chleb, żyć będzie  na  wieki (J. 6:58). Wiemy, że Jezus jest zarówno “Słowem Bożym”  jaki i “chlebem  żywota”. Jest to sama istota tego, w czym bierzemy udział i wiemy  dokładnie, o  co chodzi z “krwią”. Przez całe Pismo mówi nam się, że “ŻYCIE jest we  krwi” i  że Jezus “oczyścił nas z grzechów”. Przyjaciele, czy jesteście gotowi  wziąć  Komunię jako świeże zaszczepienie tych rzeczy w ciebie? Jeśli tak, to  jesteś  gotowy wziąć udział w niej dokładnie tak, jak to czynili w księdze  Dziejów  Apostolskich? Jest jasne, że oni brali w niej udział każdego dnia. To było TAK    ważne. Używali komunii  jako środka do  “trwania w Jezusie” i brali udział w Jego ŻYCIU jeszcze raz. To było  podobne do  tego, gdy dzieci Izraela brały udział na pustyni w ‘mannie” każdego  dnia, aby pozostać przy życiu.

Współcześnie słyszałem przypadki, kiedy ludzie  byli  fizycznie uzdrawiani przez udział w komunii w taki głębszy sposób. Nie  jest to  zaskakujące, ponieważ oni biorą udział w samym życiu i oczyszczeniu  Jezus przez  wiarę. Naprawdę powinniśmy to robić stale – podobnie jak pierwszy kościół.

Co zatem takiego robili Koryntianie, co obracało  moc Komunii  przeciwko nim? Jeśli przeczytasz cały fragment – 1 Kor 11:17-34 to  zobaczysz, że ich głównymi problemami były:

1) podziały wśród nich; 2) nieszanowanie siebie nawzajem; 3) udział w Komunii w bardzo cielesny sposób.

 Pamiętaj, komunia  jest udziałem w “jednym ciele” Chrystusa. Zatem jest to nie tylko  “jedność” z  Jezusem, lecz jest również jednością z naszymi braćmi i siostrami. Jest  to  rzecz o prawdziwej jedności. To dlatego Paweł mówi:

Niechże  więc człowiek samego siebie doświadcza i tak niech je z chleba tego i z  kielicha tego pije. Albowiem kto je i pije niegodnie, nie rozróżniając  ciała Pańskiego, sąd własny je i pije.

(1 Kor 11:28-29, NIV). Zatem “jedność serca” wśród  braci  jest bardzo ważna. Jeśli masz coś przeciwko bratu czy siostrze to ważne  jest, aby iść załatwić sprawę przed wzięciem komunii.

Aby faktycznie uzyskać z Komunii maksimum, wierzę,  że ważne  jest, aby w czasie modlitwy błogosławieństwa robić to publicznie i  otwarcie  jako będące “ciałem Jezusa” dla nas (“chleb żywota) i jako faktyczna  “krew  Nowego Przymierza”. Modlenie się w taki sposób nad Komunią jest ważne  również  dlatego, że gdy ludzie biorą ją to mogą mieć WIARĘ, że będzie ona TYM  dla nich. Wtedy są prawdziwie zdolni do wejścia.

Pamiętaj, że WSZYSCY jesteśmy “królewskim  kapłaństwem”, zatem każdy z nas może modlić się i łamać chleb  wśród nas w naszych domach i na zgromadzeniach.

Ostatnio w naszej społeczności domowej w Kansas  City sami  zaczęliśmy spożywać wspólnie posiłki i brać razem Komunię, po czym  przechodzimy  do czasu, w którym każdy porusza się w duchowych darach. Do tej pory  było  wspaniale i widzę, że jest to po prostu sposób na zgromadzenia, który w  pierwszym kościele tak dobrze działał. Czasami czujesz się tak, jakbyś  faktycznie mógł znaleźć się w Dziejach. Jestem przekonany coraz  bardziej o tym,  że Duch Święty pragnie poruszać się znacznie więcej niż może to robić  na większości naszych dzisiejszych spotkań.

-On po prostu czeka na zaproszenie.

Ten rodzaj społeczności wokół “komunii” był bardzo  ważny w  życiu pierwszego Kościoła. Oczekuję waszych uwag i doświadczeń moi przyjaciele.

 
Nie was błogosławi wszystkich Bóg!

Wszystkiego najlepszego w Chrystusie,

Andrew

сайта

Prawdziwi apostołowie i cierpienie

Ron Wood.

Jeśli nie zostałeś wszczepiony w Bożą armię, nie idź na ochotnika bez przeliczania kosztów. Może się okazać, że “klauzula cierpienia” jest nie do zniesienia.

Gdy Paweł pisał list do młodego Tymoteusza około 30 lat po zmartwychwstaniu Chrystusa, miał już swoje lata. Był już wcześniej w więzieniu rzymskim, był biczowany rózgami, chłostany, uwięziony w zimnym dole z nogami w drewnianych dybach, przeżył rozbicie statku, częste wyrzucenia z różnych miast i nieustanne polowania na niego przez Żydów, którzy chcieli go ukamienować na śmierć, aby ochronić swoje tradycje. (Duch morderstwa czuje się świetnie w religijnym przebraniu). Gdy pisał, znajdował się w areszcie domowym w Rzymie, oczekując na sprawę przed Cesarzem, jak to widzimy pod koniec księgi Dziejów Apostolskich. W tym czasie, cała dwunastka apostołów, oprócz Jana, już poniosła śmierć za wiarę. Kościół był prześladowany przez Żydów, lecz zaczynała się nowa fala wywołana przez Nerona, skoro naśladowcy Jezusa nie chcieli oddawać chwały Imperatorowi.

(Malcolm Muggeridge, sławny brytyjski ateistyczny filozof nawrócił się do Chrystusa, gdy studiował historię i odkrył, że tysiące chrześcijan umarło z radością na rzymskiej arenie, wierząc, że Człowiek imieniem Jezusa rzeczywiście został przywrócony życiu).

Wracając do Tymoteusza, a w szczególności do drugiego listu do niego, ma się przejmujące poczucie tego, że Paweł przekazuje pałeczkę Tymoteuszowi. Jest to bardzo osobisty list, który ma wieczność w perspektywie. Oczywiste jest, że kochał Tymoteusza tak, jak ojciec kocha syna, a jednak zachęca go, aby trzymał się wiary i był odważny pomimo wielkiego osobistego ryzyka. Paweł mówi do niego: “Cierp wespół ze mną jako dobry żołnierz Jezusa Chrystusa” (2 Tym. 2:3), a pod koniec listu powtarza: cierp, wykonuj pracę ewangelisty, pełnij rzetelnie służbę swoją” (4:5).

To spodziewane cierpienie młodego apostoła starającego się wypełnić swoje powołanie jest w zdecydowanym kontraście do sławy,łatwego czy majętnego istnienia hałaśliwie promowanego przez niektórych współczesnych usługujących.

Mógłbyś pomyśleć, że miarą sukcesu są budżety służb, budynki lub bilboardy, czy też reklamy w Charisma Magazine.

Słuchaj, Duch Jezusa chce, abym cię ostrzegł – jest to straszliwy czas dla ochotników do służby. Jest to szczególnie trudny rynek pracy, jeśli słyszysz powołanie do apostolstwa. Jeśli możesz się wydostać, zwiewaj!

Chodzi mi o to, że kiedyś sądziłem, że być prorokiem jest trudne: słyszenie głosów, widzenie wizji, sny, rozróżnianie spraw, zawsze poza współczesną chwilą i wskazywanie na rzeczy, których jeszcze nie ma, wieczny brak dopasowania do obecnego status quo. Lecz odrobina niezrozumienia nie jest taka zła w porównaniu do tego, co wycierpieli apostołowie i jeszcze będą musieli znieść.

Opis pracy większości pierwszych apostołów zawiera w sobie śmierć na stanowisku pracy! Apostołowie “ginęli w akcji”, co oznacza, że ponieśli męczeńską śmierć z powodu ewangelii! Jak podobało by ci się zgłoszenie się do pracy, która niesie ze sobą ryzyko śmierci?

A jednak Jezus mówi, aby się modlić do Pana Żniwa, aby posłał (termin apostolski) pracowników na pola (Mat. 9:37-38). Wezwanie Jezusa, aby zostać apostołem (tym, który może zostać posłany, może zostać uśmiercony, rozlokowany pod władzą Chrystusa) ma wyraźny zapis w kontrakcie. Czy jesteś gotowy umrzeć? Nie myśl, że możesz uciec od tej klauzuli, ponieważ prawdziwe apostolskie powołanie i zlecenie zawiera tą ukrytą cechę. Bez zgody na śmierć podczas wykonywania woli Bożej na rzecz Jezusa nie ma prawdziwego apostolstwa.

Niektórzy współcześni apostołowie już poświęcili się w podobny sposób. Nie bądź zaskoczony ich cierpieniem. Nie ma takiej możliwości, aby otrzymać prawdziwą łaskę apostolstwa bez cierpienia jakiejś części naszego człowieczeństwa. Historia przeoczyła wielu apostołów w Chinach, Indiach, Afryce, Ameryce Łacińskiej i wielu wśród nie-zachodnich grup ludzi, gdzie ciemności zostały odrzucone przez sługi Boże, którzy zginęli na polu walki. W Ameryce i Europie mamy znaczenie lepsze rejestry.

Na przykład, John Wesley, apostoł, który założył Metodyzm, mówił, że każdy metodystyczny kaznodzieja powinien zawsze być gotowy na to, aby głosić, modlić się i umrzeć. Pionierzy często płacą cenę, której ich następcy nie zawsze są w stanie w pełni docenić. Metodyści w Ameryce płacili kiedyś drogo za bycie chrześcijanami, którzy żyją uświęconym życiem.

Wiele lat temu modliłem się z pastorami w płd. Teksasie w starym metodystycznym kościele, który został założony przez podróżnego kaznodzieję, który doprowadził siebie do grobu i umarł młodo przynosząc ewangelię na amerykańskie kresy. (Większość takich metodystycznych kaznodziejów nigdy nie ożeniła się i zginęła wcześnie, przed trzydziestką).

Decyzja pójścia za Jezusem znaczyła dla Dwunastki to, że pozostawili swoje sieci – zawodowe bezpieczeństwo – i pozostawili swoją reputację poza sobą podejmując ryzyko przyszłej walki. Wszyscy z tej Dwunastki, poza jednym, zginęli straszliwą śmiercią, ponieważ głosili królestwo Boże bezkompromisowo. Dobrą wieścią jest to, że drugą stroną cierpienia, jeśli zniesiemy je właściwie, jest dojrzałość i chwała. Jezus cierpiał więcej niż ktokolwiek z nas kiedykolwiek może lub będzie cierpiał. Dlatego został ukoronowany chwałą: Widzimy Go  ukoronowanego chwałą” (Hebr.2:9). Kiedyś Pan powiedział do mnie:

Każda korona najpierw pojawia się jako korona cierniowa.

Twoje cierpienie w służbie Chrystusowi jest bramą do doświadczania Bożej chwały w życiu i służbie. Dlaczego? Ponieważ, gdy zachowasz wiarę pomimo tego wszystkiego, Bóg da ci w zamian więcej łaski. Łaska poprzedza chwałę. Jest to obietnica dana w 1 Ptr. 4:13-14. Zwróć uwagę na to, że chwała jest proporcjonalna: w tej samej mierze. Bóg jest precyzyjny w Swej mierze udzielania chwały świętym.

Dokładnie pasuje do stopnia wiernego trwania okazanego przed aniołami i ludźmi. Więcej cierpienia równa się więcej chwały. Więc, raduj się!


Powiadam wam, aby znieść cierpienia pochodzącego z tego współczesnego świata, które z pewnością będą wyrządzane Bożym świętym apostołom, aby manifestowało się życie Jezusa w naszych śmiertelnych ciałach, aby ostatecznie usunąć wszelki strach przed śmiercią, musimy dotknąć chwały Bożej.

______________________________

раскрутка

Laska Boża

Frangipane Francis

(Od tłumacza: jest tutaj użyta gra słów. Angielskie „staff” oznacza zarówno personel, zespół ludzi, grupa jak i laska. Całe to nauczanie oparte jest na tym słowie, które powtarzając się stale oznacza te dwie różne rzeczy).

Wyobraź sobie kościelny personel, w którym każdego najważniejszym celem jest osiągnąć podobieństwo do Chrystusa. Jak wyglądała by praca z tą grupą ludzi, którzy nie tylko wypełniają swoje obowiązki, lecz gorliwie sięgają do Chrystusowej pokory i zbawczego życia modlitewnego. Dodaj to tych cnot, którym są oddani, dążenie do osiągnięcia nieurażającej relacji z innymi. Czy można mieć jakiekolwiek wątpliwości, że z takim zespołem Bóg mógłby zmienić świat?

Zanim powiesz, że jest to niemożliwe to wiedz, że opisuję mój własny zespół, zarówno w kościele jak i w towarzyszących nam służbach. Kluczem jest ich udział w “In Christ’s Image Training” (Szkolenie na obraz Chrystusa).  O ile nikt w tej grupie nie jest doskonały i my wszyscy musimy dopasowywać indywidualne obdarowania do potrzeb służby to przemożną wizją jest prawdziwie stać się jak Chrystus. Nie zawsze tak było. Niemal jak w każdym kościele przeżywaliśmy nasze konflikty, walki i niedojrzałość. Kilka razy cierpieliśmy z powodu “infekcji w grupie”. W ciągu lat nauczyliśmy się jednak kilku rzeczy, które okazały się nieocenione zarówno do kształtowania wizji jak i właściwych postaw. Z pomocą Pana, wcieliliśmy niektóre z tych rzeczy do naszej szkoły on-line oraz związku służb.

Czasy starożytne.

Zgodnie ze słownikiem “personel” to: “grupa asystentów managera, władza wykonawcza, lub inny osoba u władzy (z autorytetem) (The American Heritage Dictionary). Początkowo jednak nie była to grupa ludzi, lecz duża, prosta wygładzona gałąź, na której mógł się opierać podróżnik podczas marszu. Zadaniem laski (staff) było podpieranie, pomoc w utrzymywaniu równowagi i równocześnie broń chroniąca podróżnego. Dzięki temu prostemu początkowemu znaczenia możemy lepiej zrozumieć obecne znaczenie słowa „personel” (staff), które stało się reprezentantem tych, którzy wspierają liderów. Podobnie jak podróżnik otrzymywał wzmocnienie, równowagę i ochronę tak i dziś pobożni liderzy powinni te same cechy odnajdywać w ludziach, którzy służą jako jego/ jej personel.

Oczywiście, gdy mówimy o liderskich/ zespołowych relacjach to lider musi być pierwszym pasjonatem jeśli chodzi o osobiste kształtowanie się na obraz Chrystusa. Nie będzie on doskonały, lecz powinien być szczerze oddany sięganiu po to podobieństwo w swym życiu. “Lider”,  z definicji, jest kimś, kto gdzieś idzie. Im wyraźniej jest widoczny cel, którym jest upodobnianie się do Jezusa, bym bardziej będzie inspirować personel do podążania za nim.

Zdumiewająca moc Bożego personelu
(Laski Bożej).

Chciałbym korzystać z błogosławieństw pobożnego personelu i dodać do tego nieco objawienia.  Pamiętacie, gdy Wszechmocny objawił się Mojżeszowi w płonącym krzaku? Pan powiedział Mojżeszowi, aby rzucił swoją laskę („staff”) na ziemię. Natychmiast zmieniła się w groźnego węża, przed którym Mojżesz uciekał – zamiast stać się ochroną dla przywódcy, stała się jego wrogiem. Moim pierwszym wnioskiem jest to, że jeśli zespół nie jest poruszony przez Boga, aby służyć jakiemuś szczególnemu liderowi, jeśli członkowie ciągle walczą z zazdrością, egoistycznymi ambicjami (p. Jak 3:16) to może on nagle obrócić się w węża z językami rozsiewającymi truciznę.

Niemniej, w tej historii czytamy, że Pan powiedział Mojżeszowi, aby podniósł węża i gdy to zrobił ten zamienił się ponownie w laskę (staff). Gdy składamy nasz personel (staff) u stóp Boga, to będzie on całkiem inny, gdy Pan każde nam go podnieść i to jest moja główna myśl. Gdy Bóg daje ci personel (staff), który On wybrał to będzie mu towarzyszyć nadnaturalna moc. Faktycznie słuchaj tego, co Pan powiedział do Mojżesza: “A laskę (staff) tę weź do ręki swojej, bo nią będziesz dokonywał cudów” (Wyj. 4:17).

Duch Święty umieścił namaszczenie w lasce Mojżesza i przy pomocy tej laski czynił on cuda.

Wielokrotnie widzimy w czasie uwalniania Izraelitów z Egiptu, że to nie sam Mojżesz wykonywał cuda, lecz działo się to poprzez jego laskę. Mojżesz wskazywał laską, uderzał w wodę i kierował nią w stronę nieba; laska była instrumentem przez który manifestowała się moc. Lecz nie tylko to, ponieważ od tej chwili laska Mojżesza otrzymała dodatkową nazwę, stała się “laską Bożą” (Wyj. 4:20;  17:9).

Modlę się; to jest objawienie dla twego serca! Nie wystarcza, by mężczyźni i niewiasty Boże byli namaszczeni – ich personel (staff) musi być laską Bożą. I nie ma większego środka do wypełnienia
ich Bożych zadań niż lider i personel, którzy decydują się na pogoń za podobieństwem do Chrystusa. Powtórzę, że jestem pewien tego, że nikt w moim zespole nie jest nawet w połowie doskonały (a najmniej ja sam), niemniej jednak pastorzy, starsi, diakoni i liderzy poszczególnych służb w naszym kościele, przeszli przez  “In Christ’s Image Training”. Wyraźne osiągnięcie podobieństwa Chrystusa stało się naszym, wspólnym celem.

Każdy z nas jest szczery w dążeniu do osiągnięcia pokory Chrystusa, umocnienia w Jego odkupieńczym życiu modlitewnym oraz osiąganiem jedności, która nie rani. Pamiętaj o tym, że nie siedzimy na szczycie góry w modlitwie przez cały dzień. Często jesteśmy testowani nieprzekraczalnymi terminami – poniedziałkowe poranki, piątkowe popołudnia oraz czasy gwałtownej ekspansji i wzrostu. Zawsze jest jakaś walka skierowana na wyolbrzymienie spraw ubocznych. Nawet jeśli czujemy się nieco z boku głównej drogi to kompas naszego serca zawsze wskazuje na ścieżkę ku podobieństwu do Chrystusa. Zawsze znamy drogę powrotną.

Bez tak skoncentrowanego personelu (staff) błogosławieństwo i moc, których teraz doświadczamy nie pojawiły by się. To właśnie dlatego piszę do ciebie, drogi przyjacielu: chcę oglądać błogosławieństwo jakim my się cieszymy rozchodzące się w każdym kościele, grupie modlitewnej i służbie, w których twój personel (staff) ma te wspólne wartości a twój kościół wzrasta w podobieństwie do Chrystusa. Pamiętaj o tym, że potencjał jaki towarzyszy takiej skupionej na Chrystusie jedności jest nieograniczony! (p. Mat 18:19).

Oferujemy więc nasze szkolenie pastorom, liderom i szefom służb za specjalną cenę i większą elastyczność.

Możesz przeprowadzić swój zespół przez In Christ’s Image Training w następujący sposób:

Poziom I: lekcje online –cotygodniowy list e-mail

Za szczególną opłatę 75$ na osobę możesz pomóc grupie 4 lub więcej członków twojego personelu czy grupy modlitewnej (normalnie kosztuje to 85$  na osobę).

Każdy uczestnik będzie otrzymywał przez 6 miesięcy regularne pełne mocy szkolenie poprzez e-mailowe nauczanie. Ty sam jako ich pomocnik, otrzymasz 39 nauczań na płycie CD lub kasetach, aby powielić je dla swoich studentów. Zacznij od swojego pastorskiego zespołu wraz z ich żonami, następnie zajmij się poprzez to studium wstawiennikami i diakonami.

Jeśli jesteś liderem grupy modlitewnej lub para-kościelnej służby przeprowadź swój zespół przez to szkolenie. Możesz też szkolić większą grupę głównych liderów z każdego oddziału twojego kościoła/organizacji. Naszym zdaniem ten półroczny kurs jest najbardziej skuteczną formą. Po skończeniu uczestnicy otrzymają certyfikaty „In Christ’s Image Training” i zostaną zaproszeni do kontynuowania na następnym Poziomie szkoły. Więcej informacji jest dostępnych na naszych stronach www.icitc.org

Poziom I: podręczniki  „Basic Traning” („Szkolenie podstawowe).

Ten sam kurs, co on-line, tylko przy pomocy podręczników. Po prostu zamawiasz książki i płyty CD czy kasety magnetofonowe i używasz ich do szklenia twojego kościoła w twoim tempie i według twojego rozkładu. Jeśli studenci zechcą otrzymać certyfikat lub kontynuować naukę na wyższych poziomach, muszą zdać pełny egzamin końcowy.

Informacje na temat cen są dostępne na naszych stronach.

3. Nowość! Poziom I  – dwuletnia licencja.

Możesz wykupić od ICIT dwuletnią licencję i przeprowadzić dowolną ilość uczestników przez kurs Poziomu I za niską cenę.

Ten program jest szczególnie pomocny, jeśli masz długoterminowy cel, aby wprowadzić możliwie największą ilość członków twojego zboru do podobieństwa w Chrystusie. Zobacz naszą „Licensing Comparison Chart”, aby sprawdzić jak wiele można zaoszczędzić dzięki tej opcji.

Pamiętaj: celem szkolenia poziomu i jest skupienie się na osiągnięciu podobieństwa do Chrystusa zarówno jeśli chodzi o charakter jak i moc jak i właściwą Jemu pokorę, odkupieńcze życie modlitewne i jego nie urażającą jedność z innymi chrześcijanami.

aracer.mobi

Poddani Chrystusowi

Frangipane Francis

Jest taki nieczysty duch, którego jedynym celem jest przekonać cię, że on jest Bogiem. Brzmi bardzo podobnie do Boga i gra na naszych słabościach, grzesznych myślach i pragnieniach. Jest posłany po to, aby zwodzić tych, którzy mają silny dar wstawiennictwa i usiłuje zdobyć dostęp do naszego serca i umysłu, aby wykorzystać nasze modlitwy do zadawania ran Ciału Chrystusa. Jednym z jego celów jest spowodowanie, aby nasze usta weszły w zgodę z rzeczywistością ciemności.

Ten demon może siebie prezentować jako dar rozróżniania czy nawet proroczego objawienia. Może zacząć od schlebiania ci i usiłowania przekonania cię, że jesteś jednym z niewielu, którzy rzeczywiście słyszą głos Boży i mówią w Jego imieniu. Stara się on tak wynieść twoją opinię o sobie, abyś stanął ponad tymi, którzy mają być twoimi nauczycielami czyniąc cię w ten sposób niepodatnym na naukę. To tylko kilka sposobów działania tego ducha.

Ten demon znany jest jako duch religijny.

Lecz niech cię jego nazwa nie oszuka – jest subtelny i destrukcyjny. Chce zdobyć dostęp do twoich ust, aby uruchamiać na ziemi piekielne destrukcyjne moce. Stara się również o dostęp do twojego serca poprzez wszystkie dziedziny twojego życia, które nie są poddane Chrystusowi, czy każdą część serca, która stwardniała przez obecność oziębłej miłości.

Widziałam jak ten duch zwiódł wielu szczerych, Bożych ludzi i używał ich do dzielenia i niszczenia kościoła. Oni czuli, że otrzymali “posłanie od Boga”, że inni w Ciele Chrystusowym nie są duchowo w porządku lub mają “ukryty grzech”.

Być może zaistniała jakaś niezgoda z kościołem czy kimś z kościoła, lecz zamiast chodzić w prawdziwym przebaczeniu, noszą wobec nich urazę w sercu. Zamiast modlić się o nich, zaczęli modlić się przeciwko nim, prosząc Boga, aby ich osądził. Oni mogą nawet czuć, że “wiedzą” jaki będzie Boży osąd nad nimi i modlić się zgodnie z tym, co czują, żeby się to stało. Wierząc, że walczą przeciwko zwierzchnościom, prowadzą wojnę przeciwko swoim braciom i siostrom w Panu. Lecz oni faktycznie walczą przeciwko Samemu Chrystusowi.

Słyszałam ludzi, którzy mówili, że “Bóg” powiedział im, że ON zamierza zniszczyć takiego, a takiego, służbę czy kościół, lecz zamiast szczerego przerażenia tym wydarzeniem i modlitwy przeciwko niemu, miałam wrażenie, że nie pragnęli oni niczego lepszego niż zniszczenie tych ludzi czy organizacji.

Nie zdając sobie sprawy z tego, weszli wzgodę z mocami ciemności. Zamiast stanąć w wyłomie za swymi braćmi czy  siostrami, postrzegają ich jako będących poza Bożym zasięgiem. Nieświadomie umieścili ich w kategorii “niezbawialnych”. Może im się nawet wydawać, że ci ludzie stoją na drodze do pełnego ujawnienia Bożej mocy w kościele i po to, aby “pomóc” Bogu, modlą się o ich usunięcie. Zamiast wierzyć w to, że Boże miłosierdzie weźmie górę w życiu brata, czują, że nie jest on tak “duchowy” jak powinien, zatem decydują w sercu, że Bóg musi chcieć usunąć ich. BOŻE SERCE NIE JEST TAKIE!

Modlitwa duszewna, egoistyczna

Modlitwy, które są poza Bożą wolą i które są zgodne z egoistycznymi pragnieniami naszego własnego serca nazywane są modlitwami duszewnymi. Gdy modlimy się przeciwko komuś, powodujemy, że moce ciemnością są zwalniane na tych ludzi. Może to wywołać u nich straszliwą walkę. Jest to czarownictwo i jeśli paramy się tym, otwieramy nasze własne życie na niszczące duchy, aby wróciły i zrujnowały nasze własne życie.

Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni. Nie potępiajcie, a nie będziecie potępieni. Przebaczajcie, a zostanie wam przebaczone (Łuk 6:37) “Ponieważ jaką miarą mierzycie taką i wam odmierzą” (Łuk 6:38).

Jest to bardzo niebezpieczne, aby zakładać, że znamy Bożą wolę dla kogoś innego i modlić się, aby się to wydarzyło. Może się okazać, że walczymy przeciw Bożej woli w ich życiu. Zawsze powinniśmy potwierdzać
to, co czujemy, że usłyszeliśmy w duchu, pokojem Bożym. Jeśli nie mamy pokoju wobec tego słowa, które otrzymaliśmy, jeśli nie pochodzi ono z serca pełnego szczerej miłości do braci, to powinniśmy je odrzucić.

Duch religijny.

Jest to ten sam duch, który prowadził Pawła do prześladowania pierwszego kościoła. Gdy nękał drobną grupę zwaną nazareńczykami, szczerze czuł, że działa dla Boga. Zabijał i wtrącał do więzień setki uczniów Chrystusa i czuł, że robi dobrze. Był głęboko przekonany, że wypełnia wolę Bożą. Paweł był przekonany, że wie, co jest dobre i, że ci chrześcijanie byli źli. Co więcej, wierzył, że musi zniszczyć ich i czuł, że jest to zadanie zlecone mu przez Boga Lecz gdy Pan objawił mu się na drodze do Damaszku, pokazał mu, że nie walczył o prawdę, lecz na rzecz mocy ciemności.

Co musiał przeżywać Paweł, gdy dowiedział się o prawdzie swoich działań? Tak bardzo pragnął walczyć dla Boga, a jednak okazało się, że walczył przeciwko Niemu. Jakże musiał cierpieć z powodu swego grzechu; jego smutek musiał być niezmierzony. Niemniej jednak, pokutował i zmienił się z największego prześladowcy pierwszego kościoła do największego jego obrońcy.

Również i my możemy odwrócić się od modlenia się o Bożą karę dla tych, których nie akceptujemy i zacząć modlić się o Bożą wolę i miłosierdzie, aby stały się widoczne w ich życiu. Możemy być poprowadzeni przez Ducha Świętego do prawdy w Bożym słowie, które mówi: “Mądrość, która jest z góry, jest przede wszystkim czysta, następnie miłująca pokój, łagodna, ustępliwa, pełna miłosierdzia i dobrych owoców, nie stronnicza, nie obłudna. A owoc sprawiedliwości bywa zasiewany w pokoju przez tych, którzy pokój czynią (Jak. 3:17-18).

Niezwykle ważne jest, abyśmy strzegli naszych serc miłością Bożą, ponieważ “miłość zakrywa mnóstwo grzechów” (1 Ptr. 4:8). Pan ostrzega nas w ew. Mat 24:12, że miłość wielu oziębnie z powodu wzrostu bezprawia. “lecz kto wytrwa do końca zbawiony będzie” (w. 13).

Jedynym sposobem na ustrzeżenie naszych serc jest ich silne związanie z Panem. W każdym miejscu naszego serca, które nie jest poddane Panu są obszary podatne na działanie przeciwnika.

Nie wolno na modlić się o innych z poczuciem frustracji czy gniewu. Największą i najbezpieczniejszą modlitwą, jaką możemy się modlić o siebie i innych jest “NIECH SIĘ DZIEJE WOLA TWOJA!” Nie ich czy nasza wola, lecz módl się gorliwie o to, aby Boża wola wypełniła się w ich życiu.

Bóg będzie cię błogosławił.

Jeśli czujesz, że zostałeś ofiarą duszewnej modlitwy czy czarów, możesz czasami czuć ciężar lub złowieszcze poczucie niepowodzenia. Możesz przeżywać zwiększone walki w relacjach, doświadczenie zamieszania czy przytłaczające poczucie zniechęcenia. Lecz, odwagi, połowa zwycięstwa to wiedza o tym, co cię atakuje.

Podoba się czy nie, będziesz musiał modlić się za tych, którzy modlą się przeciwko tobie. Módl się o to, aby ich słowa skierowane przeciwko tobie były bezsilne i aby przestali modlić się poza wolą Boga. Proś Boga, aby ich błogosławił swoją obecnością, miłością i miłosierdziem.

Przede wszystkim, musimy przebaczać, ponieważ w rzeczywistości oni nie zdają sobie sprawy z tego, co robią . Są ofiarami nieczystego ducha tak samo jak i my. “Nie walczymy z ciałem i krwią” (Ef. 6:12), co znaczy: nie walczymy ze sobą nawzajem, lecz “zmagamy” się z Szatanem i jego demonami. Przeciwnik jest naszym wspólnym przeciwnikiem i nie walczymy w naturalnej lecz w nadnaturalnej rzeczywistości.

Pokutuj z wszelkiego nieprzebaczenia jakie możesz utrzymywać przeciwko nim czy komukolwiek innemu i proś Boga, aby dał ci bezwarunkową miłość do nich. Jeśli to możliwe, bądź dla nich zachęceniem – będzie im bardzo trudno trwać w nienawiści jeśli zareagujesz na nich w miłości. Uwaga: Może zająć trochę czasu zanim duchowa atmosfera wokół ciebie zostanie oczyszczona z wszystkich ich modlitw, zatem trwaj w modlitwie często, aby okryć się ochroną.

Ostatecznie, obserwuj jak Bóg błogosławi ciebie, przez to wszystko, ponieważ w obliczu doświadczeń jest w nich błogosławieństwo jeśli poddamy się Bogu. Jeśli przeciwnik wybrał cię na cel, bądź zachęcony, ponieważ musi on wiedzieć coś potężnego o twojej przyszłości, inaczej nie zwracałby sobie głowy nękaniem ciebie.

сайта

Szkoła Biblijna on-line 01.03 Autorytet

Iz. 55:11
tak jest z moim słowem, które wychodzi z moich ust:  Nie wraca do mnie puste, lecz wykonuje moją wolę i spełnia pomyślnie to, z czym je wysłałem


Słowo ”autorytet” („władza”) w hebrajskim Starym Testamencie jest tłumaczone z kilku różnych słów w zależności od kontekstu. Widzimy takie zwroty jak „oddaj się pod jej władzę” (1 Moj.. 16:9). Słowo „autorytet” jest używane w Księdze Estry 9:29 i jest to hebrajskie słowo „toqef”. Oznacza „moc, siłę, autorytet”.
Niemniej jednak, w Nowym Testamencie to słowo jest tłumaczone z greckiego „exhousia” i znajduje się w taki wersach jak: Jn.1:12 (BT):
Wszystkim tym jednak, którzy Je przyjęli, dało moc, aby się stali dziećmi Bożymi,
gdzie oznacza „moc, autorytet”, oraz Jn. 5:26: I dał mu władzę sądzenia, bo jest Synem Człowieczym gdzie oznacza: „władzę”.

Autorytet zasadniczo oznacza moc i prawo do wymuszenia czegoś. Chrześcijanin ma moc, aby być dzieckiem Bożym (Jn. 1:12); Jezus ma władzę sądzenia (J. 5:26). Co więcej, wobec Biblii oznacza to, że ma ona prawo ogłaszać, co jest a co nie jest prawdą. Oznacza to, że Biblia niesie w sobie zarządzoną przez Boga i przez Bogu udzieloną moc do ogłaszania kim jest Bóg, kim i czym nie jest, kim jest Jezus, co On zrobił na krzyżu i co jest potrzebne do tego, aby uzyskać przebaczenie grzechów.

Autorytet pisma nie wywodzi się z jego relacji do chrześcijańskiego kościoła; to zna., że kościół nie udziela autorytety Biblii; nie wywodzi się on również z konsensusu, w wyniku którego chrześcijanie zgodzili się co do tego, że ono ma autorytet i w związku z tym zdecydowali poddać się mu. Zamiast tego, autorytet Biblii bierze się z jego cnót jako zainspirowanego i napisanego przez Boga i ma ona autorytet na każdym czy to chrześcijaninem czy nie. Choć obecnie nie każdy poddaje się Bożemu Słowu to później, gdy prawdy Bożego Słowa staną się oczywiste w dniu Sądu, wszyscy się poddadzą. Ponieważ Biblia pochodzi od Boga, wszystko co ona mówi jest prawdziwe i autorytatywne i stanie się rzeczywistością.

Zastosowanie

Dlaczego jest to tak ważne? Przede wszystkim dlatego, że znaczy to, że Biblia ma autorytet nad wszelkimi dziedzinami chrześcijańskiego życia. Oznacza to, że mamy siebie samych poddać Bożemu Słowu i być mu posłusznymi. Oczywiście, to posłuszeństwo nie udziela nam zbawienia, ani w żaden sposób nie wzmacnia naszego stania przed Bogiem, lecz oznacza, że mamy się poddać temu, co mówi.
Gdy zatem Biblia mówi „nie kradnij” (2 Moj. 20:15), to musimy się poddać temu standardowi moralnej poprawności i nie kraść, ani nie mówić fałszywego świadectwa (20:16), czcić rodziców (20:12) itd.
Po drugie, pismo samo w sobie dokonuje osądu niewierzących. Jak zwykle w obronie naszej wiary musimy powiedzieć ludziom, że zapłatą za grzech jest śmierć (Rzym. 6:23), że wszyscy zgrzeszyli (Rzym. 3:23), że Jezus jest jedyną drogą do przebaczenia naszych grzechów (J 14:6) oraz że jedynie On jest naszą ucieczką przed sądem Bożym (Rzym 2:4). Lecz nie wypowiadamy tych rzecz w naszym własnym autorytecie, lecz w autorytecie Bożego Słowa, które ustanowiło te rzeczy.
Po trzecie, oznacza to, że gdy mówimy Boże słowo, to mówimy autorytatywnie – zatem bądź ostrożny jeśli przeinaczasz Boga. Po czwarte, Boże Słowo osiąga cel, który mu Bóg nadaje, ponieważ po to właśnie jest autorytet. Znaczy to, że musisz studiować Słowo, zapamiętywać wersy i mówić je ludziom jak należy. Słowo Boże jest potężne i musi być używane do umacniania i obrony wiary. Zatem, gdy mówisz prawdy Bożego słowa, bądź pewien, że one mają autorytet do osiągnięcia tego, co Bóg chce osiągnąć.

продвижение

Kłamstwo – 9

Ewangelia HUMANIZMU

Czym jest humanizm? Jest wszędzie wokół nas. Jest dominującym duchowym kredo większości zachodniego społeczeństwa; szerzy się w mediach, edukacji, medycynie – wszędzie. Co smutne – przeniknął w ostatnich latach w znaczny sposób także do kościoła.

W humanistycznym myśleniu to raczej CZŁOWIEK jest centrum wszystkiego niż Bóg. Wszystko kręci się wokół tego, aby uszczęśliwić CZŁOWIEKA.
Mowa o „GRZECHU” sprawia, że ludzie czują się nieszczęśliwi i winni – zatem jest to „złe”, aby być tak ‘osądzającym”, i głosić ostro przeciwko grzechowi.
Humanizm jest bardzo tolerancyjny, mówi: „Oni nie ranią nikogo, niech sobie robią, co chcą”. W rzeczywistości „TOLERANCJA” i „SZCZĘŚCIE CZŁOWIEKA” są wielkimi mantrami humanizmu.

W jaki sposób ta podstępna filozofia wdarła się do kościoła?
Za każdym razem, gdy słyszysz ewangelistę brzmiącą jak telewizyjne reklamy to jesteś świadkiem inwazji humanizmu. Usłyszysz jak mówią:

-Bóg chce CI dać fascynujące życie. Bóg chce CIĘ błogosławić. Bóg chce zabrać wszystkie TWOJE zranienia a dać CI szczęśliwe życie…”

Oczywiście, to wszystko jest prawdą, lecz to co się tutaj dzieje to przeniesienie NACISKU ze „zbawienia od grzechów i sądu” na to, że „Bóg chce cię błogosławić i uszczęśliwić”.
Nie skupiamy się już na tym, że nasze grzechy obrażają Boga, i że KRZYŻ jest jedynym ratunkiem. Przesłanie staje się raczej „komercyjną pastą do zębów” – używaniem Jezusa jako środka do szczęśliwego i udanego życia. Staje się po prostu środkiem do wypełnienia naszych egoistycznych potrzeb. Chodzi tylko o to, „co ja mogę z tego mieć”?

Jak odkrył przemysł reklamowy jest mnóstwo pieniędzy i powodzenia w „usuwaniu negatywów” i podkreślaniu wyłącznie pozytywnych i szczęśliwych rzeczy i mnóstwo współczesnych kaznodziejów zdaje się iść ręka w rękę z humanistyczną falą przypływową – głosząc wyłącznie „błogosławieństwo i łaskę”, a zapominając o przekonaniu o grzechu i „braniu na siebie krzyża”. No, przecież nie chcemy nikogo „zgorszyć”, prawda?

Lecz to nie jest to co Jezus i apostołowie głosili. Głosili „grzech, sprawiedliwość i sąd” w bardzo bezpośredni i przeszywający sposób.
Często jest to wyraźnie widoczne, że ich słuchacze byli bardzo urażeni – podobnie jak to miało miejsce w przypadku głoszenia proroków Starego Testamentu. Oni głosili prawdziwą pokutę „przeliczanie kosztów” i zostawienie wszystkiego. Lecz dziś, wiele kościołów za taką mowę nigdy nie zaprosiło by cię ponownie i w ten sposób dojrzało do zwiedzenia.

Bóg nie jest w pierwszej kolejności zainteresowany ludzkim szczęściem. Jego bardziej interesuje nasza ŚWIĘTOŚĆ, lecz dla wielu kaznodziei „Łaska i Błogosławieństwo” stały się receptami na sukces i wielu obecnie podąża tą szeroką i zwodniczą ścieżką. Całkiem sporo z nich nauczyło się nawet jak podnosić głos w taki sposób, abyś MYŚLAŁ, że głoszą w mocy i wyzywająco, lecz gdy przebadasz to, co mówią, to jest w tym znacznie więcej formuły „błogosławieństwa i ekscytacji”.

Smutne jest to, że kościół karmi się tymi „cukrowanymi odpadami” bardzo szybko stając się skrajnie „tłusty’ i letni.

Apostoł Paweł napisał: “Albowiem przyjdzie czas, że zdrowej nauki nie ścierpią, ale według swoich upodobań nazbierają sobie nauczycieli, żądni tego, co ucho łechce” (2 Tym 4:3)/

Muszę powiedzieć, że nie było w historii takiego czasu, aby tak rażąco wypełniało się to Pismo niż dziś. Mamy literalnie STERTY „występujących” nauczycieli, nie kończące się konferencje. Niemal każdy łaskocze uszy chrześcijan i ciągnie z tej „żyły złota” bardzo dobre pieniądze za to, co robi. Gdybyś usuną zdolność do „łaskotania uszu” to połowa kaznodziejów w Ameryce znalazło by się bez pracy w ciągu jednej nocy.
Nie mieliby niczego do powiedzenia. Oni poświęcają niemal CAŁY CZAS głoszenia na „sympatyczne” i ekscytujące rzeczy do łatwowiernych chrześcijan, którzy szczęśliwi dają na opłaty rejestracyjne i na składki, I na „drugą ofiarę”, I POTEM kupują zestawy kaset za wygórowane ceny. ‘Swędzące uszy?” – mamy tego aż do przesady, dziś. Niestety przypomina się stare powiedzenie o
„zabawianiu siebie samych, aż na śmierć”.

W ten sposób humanizm zdominował kościół.

Co, zatem, robi Bóg w takim stanie rzeczy? To samo co zawsze, robił. Znajdzie gdzieś takich, których umieści na końcu pustyni na kilka lat i wyszkoli ich, aby byli grupą „Janów Chrzcicieli” na taki czas jak ten. We właściwej chwili wyjdą z nikąd mówiąc przenikające i bezkompromisowe słowo „POKUTUJCIE!”

Takimi byli Finney’owie, Wesley;owie i Whitefiled`owie w minionych wiekach. Historia przebudzenie jest historią Bożych proroków pojawiających się w Jego wyznaczonym czasie.

Jest taka cięta wypowiedź A.W.Tozera, którą zawsze lubiłem:

„Bóg zawsze miał takich swoich specjalistów, których głównym przedmiotem troski było moralne załamanie i upadek duchowego zdrowia narodu czy kościoła. Tacy ludzie jak Eliasz, Malachiasz i inni tego rodzaju, którzy pojawiali się w krytycznych momentach historii, aby karcić, gromić i napominać w mieniu Bożym i sprawiedliwości… Taki człowiek zwykł być tak drastyczny, radykalny i czasami gwałtowny, że zdumiony tłum, który zbierał się wokół, aby obserwować szybko określał go jako skrajnego, fanatycznego i negatywnego, i w pewnym sensie tak było. Był skupiony, surowy, bez cienia strachu i takich cech wymagały okoliczności. Niektórych szokował, innych napawał strachem i zrażał wielu, lecz wiedział dobrze, kto go powołał i w jakim celu został posłany. Jego służba przeznaczona była do sytuacji krytycznych i ten fakt decydował o tym, że był inny, oddzielony”.

(-Ze wstępu Tozer’a do  'Why Revival Tarries’ Ravenhill’a).

Humanizm jest “niewidzialny przeciwnikiem”, który przejmuje współczesny kościół. Jest to „ewangelia egoizmu”, która infiltruje przez swoją subtelność i przebiegłość, a ludzie tak bardzo to kochają. Lubią ludzi, którzy wywołują u nich śmiech, a unikają tych, którzy będą wywoływać u nich płacz.
Dominująca filozofia duchowa zachodu pomału staje się równie dominująca
w kościele. Czy znajdą się mężowi i niewiasty, którzy będą mieli odwagę „podnieść standardy” przeciwko ultra – POPULARNEMU zwiedzeniu – i będą głosili
prawdę? I tacy kaznodzieje, którzy będą śmieli zrazić ludzi, jeśli to będzie konieczne, lecz swego Boga nigdy?

Musi nadejść taka chwila, gdy tacy prorocy znowu odnajdą się. Modlę się o to, aby stało się to szybko, ponieważ jesteśmy naprawdę w krytycznej sytuacji – tak złej czy nawet jeszcze gorszej niż wielu, którzy byli przed nami.

Niech powstaną Janowie Chrzciciele!

Niech was Bóg błogosławi. Najlepsze życzenia w Chrystusie

Andrew Strom.

сайт