Author Archives: admin

Precyzując naszą codzienność

Undrai & Bridget Fizer

www.fizer.org

Dla niektórych ludzi uchwycenie się Boskiego Umysłu (wg Biblii Warszawskiej (1 Kor. 2:16: „myśli Chrystusowej” – przyp.tum.) to „wyjście ze strumienia ich codzienności, praktycznego życia”.
Większość ludzi nie myśli o rozwijaniu swego wewnętrznego celu, rozumieją oni myśl Chrystusa, ale tworzą w oparciu o nią kolejne mury w oparciu o własne przemyślenia związane z istnieniem (z urodzenia) i obecnością na tej ziemi.

„Gdy Głębokie Rzeczy nie należą do codziennego potoku spraw” trudno jest pojąć Głębokie Rzeczy Ducha.
Niektórym wydaje się, że niektórzy postrzegają kościół jako sposób do pozyskiwania wielu ludzi do „myślenia na temat Głębokości i Chwil” Ducha. Jednak wielu ludzi nawet będąc w kościele myśli o religii, domu czy pracy, zamiast skupić się na ważnych sprawach.

Pamiętajmy, że aby odnaleźć i zrozumieć swój Życiowy Cel, każdy z nas powinien skupić na swoim życiu wewnętrznym i twardej nauce Ducha.
Pozwól Duchowi ukazać ci i potwierdzić twoje „prawdziwe wartości, oddanie, marzenia i pragnienia”. Pozwól Duchowi ujawnić „to, czym nie jesteś”, a następnie, On będzie mógł objawić „to, kim naprawdę jesteś!”.

Kiedy Bóg umieszcza oczekiwanie Królestwa w duchu, „który jest zaangażowany (zanurzony) w codzienny strumień życia”, nie od razu można je zrozumieć. Zdarza się, że jakiś Cel, który nie należy do codziennej krzątaniny przyjmuje formę „hobby lub talentu”. A przecież taki Cel miał być źródłem Mocy, która motywuje go do działania nawet w codzienności.

Większość ludzi żyje „nie wiedząc, czego naprawdę chcą w życiu”.
Większość żyje tym, „co muszą” robić, zamiast cieszyć się tym, co rzeczywiście „chcą robić”!
Powiada się, że
jedynie bogaci mogą spędzić swoje życie tak, jak naprawdę chcą, „podczas, gdy zwykły człowiek, musi robić to, co musi!” Czy żyjesz z Radości? Czy Radość „ukształtowała twój codzienny bieg”?

Należy swoje życie oprzeć o te Głębokie (ważne) Rzeczy Boże, oprzeć na nich swoją codzienność.
Życie mimo woli, jak „się żyje” nie dotyka takiej refleksji.
Refleksja pobudza nas do sięgania Przemyślenia; zastanowienie się, kontemplacja powinny towarzyszyć każdej chwili naszego życia, bo tylko wtedy jesteśmy w stanie zobaczyć jego wartość. Nie można wejść na wyżyny radości zbawienia i mieć jednocześnie postawę człowieka ciężkiej pracy Nie możesz funkcjonować zanurzony we wszystkie codzienne troski i cieszyć się Boskim Życiem Naturą i Umysłu Bożego w tobie.

Bóg nie prosi nas o to, abyśmy żyli myśląc i ponosząc za swoje życie odpowiedzialność. On wymaga od nas tylko tego, abyśmy żyli takim życiem – do jakiego nas powołał. „Oryginalnie”. Życie pełnią swoich możliwości w porównaniu ze zwykłym życiem, zawsze będzie głębokie dla tych, którzy żyją jak „się żyje” lecz jest to Prawda i wielka szansa dla tych, którzy żyją Królestwem.
Oryginale życie, które jest dane każdemu z nas przez Boga (wychowuj dziecko stosownie do jego drogi, a nie zejdzie z niej nawet w starości) nie jest życiem religijnym. J
est to realność istnienia, która została z góry wpisana w całym potomstwie Ojca, rzeczywistość, która została wzbudzona ponownie w wyniku śmierci i zmartwychwstania Chrystusa Jezusa. On rzeczywiście pojednał nas ponownie z naszą „Wcześniej Zdeterminowaną Egzystencją życia, myślenia, twórczości i pracy”!

Gdy „zarabianie na życie” zdominowało twoją codzienność, „Przeznaczenie i Twórcze Życie” stają się ” objawieniem nieprzydatnym, bezsilnym do stworzenia Praktycznego Wymiaru życia”.
Widzisz, Królestwo nie jest Życiową Siłą dla pospólstwa, lecz jest Siłą dla potomstwa Bożego. Życie Królestwa nie jest baterią dla tych, którzy są ciągle jeszcze uwikłani w obawy, śmierć i wymówki. Jest to Energia dla tych, którzy są uczestnikami natury Boga. Gdy jesteś uczestnikiem Bożej Natury „to właśnie ta Natura kształtuje całe twoje życie”! Ona uzdolni cię do tworzenia codziennego życia wynikającego „z Boskiej Radości”.
Twoja Boska Radość „dostarczy wszystkiego na czym twoja Radość przybiła swoją pieczęć”!

Czy pochyliłeś się z refleksją nad twoją codziennością i zabieganiem?

продвижение

04.11.08 Dobre dla nas

logo

04 listopada 2008

Dzisiejsze rozważania zaczerpnięto z::
DOBRE DLA NAS
Chip Brogden

http://www.theschoolofchrist.org/articles/good.html

…Mistrzu, dobrze nam tu być, uczyńmy więc trzy namioty, jeden tobie, jeden Mojżeszowi, jeden Eliaszowi. (Łk. 9:33 in.).

Jak wiele świątyń na górach powstało w Imieniu Jezusa, gdy Jezus już dawno zszedł w dolinę? Jak wielu ludzi i miejsc ma pretensje do obecności Bożej i chwały, podczas gdy chwała już dawno odeszła? Myślę o kilku takich przypadkach, kiedy Pan prawdziwie poruszał się w jakiejś grupie, kościele czy spotkaniu dawno temu, a teraz ta grupa czy kościół zbudowały wokół tego przeżycia cały ruch. To, co zaczęło się w Duchu teraz jest utrzymywane w ciele i „jest dobre dla nas”.


Subscribe to these daily messages:
http://www.TheSchoolOfChrist.Org/join.html

продвижение сайта

Odrzuć odrzucenie

Valerie G. Lowe

Kilka  tygodni temu rozmawiałam z młodą kobietą, która powiedziała mi, że  walczy z uczuciami odrzucenia. Starała się jedno stanowisko za drugim ciągle  mając nadzieję na jakiś awans w pracy, lecz zawsze z spotykała się z tą samą  odpowiedzią: Nie.  W końcu zaczęła szukać emocjonalnego wsparcia u przyjaciół, tylko  po to, aby przekonać się, że oni również negatywnie komentują sprawę:  „Przestań się kłopotać – żartował przyjaciel. – Są w firmie ludzie,  którzy są lepiej wyposażeni do tej pracy od ciebie”.  Nie byłam w stanie znaleźć w moim duchowym arsenale słów na tyle mocnych,  aby przekonać tę kobietę, że nie jest nieudacznikiem, lecz tydzień później  trafiłam na książkę napisaną przez moją dobrą przyjaciółkę Joyce L.Rodgers  zatytułowaną „Fatal Distractions” (Zgubne rozterki). Historia odrzucenia  Joyce i zwycięstwo, które odniosła u boku modlącej się babci, pozwoliło wrócić mojej przyjaciółce na normalną drogę.

Mam  nadzieję, że nikt z czytających ten blog nie walczy z odrzuceniem, lecz gdyby  tak było, cytuję fragment ze „Zgubnych rozterek”, aby pomóc ci w zwycięstwie:

„Podejdź,  Joyce. Mam dla ciebie talon na darmowy obiady – ogłosiła nauczycielka.  – Rodzice zapisali cię na bezpłatne dożywianie. Znaczy to, że będziesz otrzymywać  darmowe obiady, a oni nie muszą za to płacić. Będę dawać ci talon co tydzień”.  Kiwnęłam głową i wzięłam talon. Chciałam, żeby podłoga się otwarła pode mną  i pochłonęła mnie. Zaczęłam wracać do swojej ławki, lecz nieprzyjazne brązowe  oczy wbijały się we mnie:  „Nigdy nie będziesz nic warta. Nigdy nie wyjdziesz poza te programy. Zawsze  już będziesz jedną z tych, którzy wyciągają rękę, starając się o darmowy  przejazd”.

Nauczycielka  powiedziała mi, że nigdy nie wyjdę poza te programy (dla biednych –  przyp.tłum.) i uwierzyłam jej. Przyjęłam jej odrzucenie jako ważne i od tej  chwili zaczęłam patrzeć na siebie jej oczyma, a nie Bożymi.  Niestety, stanęłam twarzą w twarz ze szpetną rzeczywistością odrzucenia po  raz pierwszy. Oficjalnie zostałam naznaczona, od tej chwili byłam dzieckiem programu.

Jestem  tak wdzięczna Bogu za Jego łaskę, że On nie pozwolił mi przeżyć całego życia  pod chmurą odrzucenia. Wszystko zaczęło się zmieniać, gdy przeprowadziłam  się do Big Mama (moja babcia ze strony matki). Big Mama wierzyła, że bez  względu na ubóstwo i społeczny status, byliśmy ludźmi, o których mówił Bóg i to było to!

Powoli,  lecz zdecydowanie, dzięki jej miłości i jasnej mocy Słowa, Big Mama wytępiła  te zgubne rozterki odrzucenia z mojego życia. Wbrew wszelkim okolicznościom,  ruszyłam dalej, zostałam cheerleaderką i powróciłem do domu jako królowa,  nawet wybrano mnie „najpopularniejszą dziewczyną” w starszej klasie! Ostatecznie zaliczyłem wyższe studia i podróżuję po całym świecie.

Kobieto  Boża! Czy przeżywasz zgubne rozterki odrzucenia? Czy wzięłaś sobie na własność  te ubliżające rzeczy, które zostały powiedziane o tobie i przypisałaś  odrzucenie innych Bogu? Powiadam ci: tak nie jest! Zdecyduj, że dziś jest  dzień, aby powiedzieć, że wierzysz tylko w to, co Bóg mówi  o tobie”.

Podobnie  jak Joyce możesz przeżywać straszliwy ból odrzucenia, lecz możesz  zostać uwolniona, podobnie jak ona. Zacznij dziś. Zrób wycieczkę po Biblii i niech Słowo Boże przemieni twoje myślenie. On kocha cię.

раскрутка

Walka duchowa z miejsca odpocznienia

Logo_Total ChangeTerry Somerville

Zacząłem swoją chrześcijańską drogę przyuczany do służby uwolnienia i duchowej walki. Wyszedłem z okultyzmu i musiałem nauczyć się tego, jak sprzeciwiać się diabłu. Tylko kilku ludzi wtedy miało wgląd w te rzeczysprawy.

Dziś sprawy mają się inaczej i duchowa walka wydaje się być ważną częścią modlitwy o przebudzenie. Mamy obecnie sieci duchowej walki, utożsamianie w pokucie, identyfikowanie i związywanie zwierzchności itd,.. Jest tu pewien problem. Większość z nas zna chrześcijan, którzy robią to szczerze i są dręczeni przez przeciwnika. To nie jest w porządku. Ten sam Duch, który wzbudził Chrystusa z martwych, mieszka w nas! Przeciwnik powinien uciekać, gdy widzi nas! Co jest źle?


Coś jest źle!

Kościół jaki znamy z Dziejów Apostolskich robił dramatyczne postępy, lecz nie prowadził walki duchowej w taki sposób, jak to jest dziś. Odważnie głosili Królestwo Boże i wypędzali demony, a królestwo Boże przychodziło. Wydawali się niemal obojętni na moc przeciwnika, choć modlili się potężnie. Czy była tam obecna duchowa walka? Oczywiście. Czasami Szatan przeszkadzał im, lecz ich podejście było innego rodzaju, niż to widzimy dziś. Była to walka z miejsca odpocznienia w zwycięstwie krzyża.  Jest to miejsce, w którym Bóg chce, abyśmy byli!


Przeniesienie duchowej walki

Byłem jednym z tych dręczonych przez przeciwnika, gdy naciskałem w modlitwie przebudzenia. Znałem swój autorytet w Chrystusie, lecz musiałem szukać Boga w desperacji. Latami przeżywałem kilka powrotów do Duchowej walki i służby. Każdy krok był przełomem. Oto krótki szkic kroków, które podjąłem, aby „WALCZYĆ Z MIEJSCA ODPOCZNIENIA”.


1. Od rozeznawania demonów do rozeznania Ducha Świętego

Gdy zostałem ochrzczony w Duchu Świętym dar rozeznawania duchów pojawił się bardzo mocny. Potrzebowałem go. Wyszedłem z okultyzmu, lecz jak wielu chrześcijan z proroczym powołaniem, brałem się za każdego demona w okolicy! Wiązałem je! Po jakimś czasie zmęczyłem się tym i byłem zdesperowany. Któregoś dnia pomodliłem się:”Boże mam już dość oglądania tego, co demony robią, chcę widzieć, co Ty robisz”. Od tej chwili to rozeznanie duchów przyjęło nowy wymiar. Zacząłem widzieć, co robi Duch Święty i aniołowie. Odkryłem, że jeśli wiem, co robi Bóg, to co robią demony nie stanowi już tematu.

Pewnego Bożego Narodzenia mężczyzna opanowany przez demona znajdował się w pierwszym rzędzie w naszym kościele w czasie naszego wieczornego nabożeństwa. Był chrześcijaninem o wielu problemach umysłowych. Gdy głosiłem, rozeznałem demona obserwującego mnie i rozeznałem również pojawiającą się moc Bożą. Pod koniec przesłania podszedłem do niego na odległość około 1.5 metra i powiedziałem, zwykłym głosem: „wyjdź z niego!”. Nagle demon zamanifestował się, ten człowiek padł na podłogę trzęsąc się, warcząc i lądując pod choinką. Zgromadzenie zaczęło uciekać z budynku, a ja krzyczałem „nie wychodźcie, to tylko demon!”. Ze Świętą odwagą wskoczyłem na niego i nakazałem demonowi wyjść. Dlaczego zareagowałem inaczej niż zgromadzenie? Zgromadzenie widziało tylko to, co robi demon, a ja byłem w stanie zobaczyć, co robi Bóg.


2. Od walki z przeciwnikiem do walki z bałwochwalstwem

Gdy przyjechałem do Campbell River, wszedłem na taki poziom walki, jakiego nigdy wcześniej nie doświadczyłem. Bóg miał mi coś do pokazania, czego nigdy wcześniej nie widziałem,. Przez pierwsze 10 lat mojej służby, zawsze doświadczałem zwycięstw nad przeciwnikiem. Teraz byłem pokonany a wszelkie moje wysiłki związywania i gromienia przeciwnika były bezużyteczne. Tak działo się przez ponad rok i nie rozumiałem tego. Czasami opresja była tak przytłaczająca, że leżałem na podłodze wołając do Boga; „Co się dzieje, Panie?”


Bałwany w moim sercu

Wtedy, w czasie głębokiego szukania Boga, Pan objawił mi coś, czego zupełnie o sobie nie wiedziałem. Powiedział: „Terry, jesteś bałwochwalcą”. Nie rozumiałem tego. Wtedy Pan pokazał mi wizję służby, której chciałem. Podobnie jak kapłani z 14 rozdziału Księgi Ezechiela, wziąłem sobie do serca bałwany. Służyłem raczej obrazowi czy wizerunkowi służby, niż Panu. (Bałwan jest obrazem – patrz również Ez. 8:10). Gdy ten obraz się realizował moje ciało było szczęśliwe, gdy był odrzucany, byłem zmartwiony. Pan pokazał mi to bałwochwalstwo w trzech dziedzinach mojego życia. One stały się punktem oparcia dla ataków nieprzyjaciela. Nie byłem poddany Bogu i mogłem starać się sprzeciwiać, lecz przeciwnik nie uciekał. Byłem torturowany

Kluczem do zwycięstwa była zmiana serca. Pokutowałem z mojego bałwana kościelnej służby, lecz był to proces, który zajął mi lata i powoli zdawałem sobie sprawę z tego, że to, co było przedmiotem bałwochwalczego kultu w naszej kulturze stało się wartością w kościele: powodzenie, sława, młodość, rozmiar, pieniądze, kontrola. Patrzyliśmy na zegar, nie na Pana. Nawet wtedy, gdy przyszło odnowienie, chcieliśmy, aby było on naszym biletem do sławy! Mogłem zobaczyć, że moje modlitwy o przebudzenie nie były niczym innym, jak tylko modlitwami płynącymi z bałwochwalstwa! O jak głębokie stały się te lata pokuty!

W tym czasie pokuta utożsamienia stała się częścią mojego chodzenia z Bogiem. Zaangażowałem się w The Gehterings i zdawaliśmy sobie sprawę z tego, że musimy, jako kościół, wziąć zbiorową odpowiedzialność za naszą historię. Choć oczyściło to wiele grzechów, jeszcze więcej zmian było przede mną.


3. Od ogólnego zlecenia specyficznej

jurysdykcji
.
Ważnym aspektem walki z miejsca odpocznienia jest znajomość samego zagadnienia oraz obszaru wpływu, który otrzymujemy od Pana Boga. Innym kluczowym objawieniem dla walki z miejsca odpocznienia jest znajomość jurysdykcji (zakresu/obszaru prawnej władzy), która Pan nam daje. Wiele z działań podjętych w ramach duchowej walki charakteryzuje arogancja i brak znajomości zagadnienia. Opieramy się na zaleceniu:: „Oto dałem wam moc nad wszelką mocą przeciwnika”. Wielu chrześcijan sądzi, że może robić wszystko, co chce stawać w każdej konfrontacji z Szatanem. Nawet Jezus tego nie robił; robił tylko to, co robił Ojciec, choć miał wszelką władzę.


Stracona jurysdykcja

Zdarzenia starego testamentu „zostały napisane dla naszego pouczenia” (Rzm. 15:4). Bóg powiedział Mojżeszowi, że daje im ziemię – jest to ogólna zasada zwycięstwa nad wszelką mocą ich wrogów, jJednak zwiadowcy wysłani w celu obejrzenia tej ziemi przynieśli sprzeczne informacje: 10, choć potwierdzało piękno tej ziemi, podważało możliwość jej zdobycia, jedynie Kaleb i Jozue wierzyli, że Bóg, skoro im ją dał pomoże zwyciężyć ludnośćludnośc tej ziemi. Wszyscy uwierzyli tym dziesięciu i stracili prawo do objęcia jej w posiadanie. Dlatego też później Jozue, który nie wątpił w Boże działanie, wprowadził kolejne pokolenie do ziemi na mocy tego samego zlecenia. Podobnie stało się, gdy Achan ukradł w Jerycho przedmioty obłożone klątwą, ludzie ponownie ponieśli porażkę. Musimy zrozumieć to, że nasze zlecenie i autorytet są nam udzielane przez Boga w danym czasie i miejscu, i nie wykraczają poza zadanie. Mam duchowy autorytet (władzę) w moim domu, jednak w innym domu już go nie mam, RCMP (Kanadyjska Królewska Policja Konna) oraz FBI mają policyjną władzę, lecz tylko w obrębie kraju ich zlecenia, a nie aby sprawować pracę policyjną wszędzie, gdzie chcą. Gdy zrozumiałem swoje zakres mojego zlecenia, przełamało to wiele trudności, których sam byłem autorem. Oto przykład. Pewnego dnia modliliśmy się z żoną w pokoju o służbę. Nagle oboje zobaczyliśmy 1.5 metrowego ducha. nNa przeciwko nas stała stara kobieta czy „wiedźma”. Była to zwierzchność, normalnie zgromiłbym ją, lecz natychmiast Duch Święty powiedział: „Nie tykaj go!” i ostrzegł mnie, że on może zabić. Pokazał mi również, że znajdował się on poza swoim terytorium, a ja nie miałem władzy, aby się nim zająć! Powiedziałem do niego: „Ty nie masz nic do mnie, a ja nie mam nic do ciebie”. Po prostu odszedł. Kto wie w jakiej walce mogłem się znaleźć, gdybym nie posłuchał Pana! Nauczyłem się tego dnia nowego szacunku dla duchowej jurysdykcji!


Ważne wersety

Kol 1:16 ponieważ w Nim zostało stworzone wszystko, co jest na niebie i na ziemi, rzeczy widzialne i niewidzialne, czy to trony, czy panowania, czy nadziemskie władze, czy zwierzchności; wszystko przez Niego i dla Niego zostało stworzone. .

Ten wers wskazuje wyraźnie, że Jezus był bardzo zaangażowany w rzeczywistość mocy i zwierzchności! Podobnie jest z objawieniem, które otrzymał Daniel na temat walki anielskiej. Otrzymał je nie po to, by dać nam autorytet do walki na wysokich poziomach duchowej walki, lecz było i jest to wyjaśnienie, że Pan wysłał Swoich archaniołów przeciwko księciu Persji. On stworzył te trony, On decyduje o ich czasach i okresach. On „stworzył niszczyciela w pewnym celu!” To Pan zdecydował, że królestwa mbabanejczyków kananejczyków dobiegły swego końca i dał władzę Izraelowi, aby zajął te ziemie. Słowo Boże mówi nam, że Bóg zmiażdży Szatana pod naszymi stopami! Musimy znać poziom swojego stanowiska (autorytetu) w tej walce. . Mamy prawo wyganiać demony z ludzi. Zawsze możemy uwalniać poszukujących! Jednak absolutnie konieczne jest, byśmy poznali dogłębnie Boże królewskie rozkazy, a wtedy zwierzchności poddadzą się postępującemu kościołowi! Pamiętajmy, że arogancja jest niebezpieczna i nie wolno nam nikogo obrażać i lżyć z tych duchowych zwierzchności.

Jud 1:8-10 podobnie ci ……. pogardzają zwierzchnościami i bluźnią istotom niebieskim. (9) Tymczasem archanioł Michał, gdy z diabłem wiódł spór i układał się o ciało Mojżesza, nie ośmielił się wypowiedzieć bluźnierczego sądu, lecz rzekł: Niech cię Pan potępi.  Ci zaś bluźnią przeciwko rzeczom, których nie znają…..

Możemy prosić Pana, lecz On jedynie decyduje dziś o powstaniu i upadku tych książąt a my uczestniczymy w wykonaniu tego planu! Choć Pan ostatecznie zniszczył na Kalwarii wszelką złą moc, one ciągle wykonują swoją władzę i Bóg wyznacza Swój program. Zarozumiała/arogancka walka jest kosztowna i wielu cierpi, ponieważ uważali, że stoją w autorytecie, który nie był im udzielony. Powinniśmy pamiętać, że że Bóg udziela nam władzy w odpowiednim momencie i w odpowiednim zakresie i jeśli potrafimy w pokorze stanąćstanąc w tym świetle – to możemy oglądać wspaniałe zwycięstwa! Zakres Bożego zlecenia decyduje o zakresie naszego autorytetu i.


4. Przełom z łamania przekleństwa do przekazywania błogosławieństwa

Wielu z nas skupiło się na szukaniu klucza, aby łamać przekleństwa, których doświadczamy i przekleństwa ziemi. Muszę przyznać, że gdy Bóg skonfrontował moje bałwochwalstwo, dalej szukałem przyczyn moich upadków i upadków moich ludzi. Straszliwie zmagałem się, stając się coraz bardziej świadomy i analityczny wobec wszystkiego, co robiłem, a szczególnie w służbie. Wydawało się, że walczymy ze stałym strumieniem przekleństw. Wtedy zostałem zaproszony do Argentyny i Bóg zmienił moje życie.

Odwiedziliśmy kościół Hectora Gimieneza i zostaliśmy zanurzeni w przebudzeniu. Odbywało się tam 10 nabożeństw dziennie, siedem dni w tygodniu! Przesiąkłem tym, co Bóg robił i kochałem to. W drodze do domu znalazłem w samolocie zacisze i powiedziałem: „W porządku, Boże, co chcesz mi pokazać?” Zaczął do mnie mówić o błogosławieństwie.


Ludzie błogosławieństwa

Pan przypomniał mi coś, co się zdarzyło pewnego dnia w kościele Hecotra. Między nabożeństwami nasza opiekunka prowadziła nas do salonu dla gości. . Zdarzyło się, że nie było kobiety, która zazwyczaj podawała nam tam jedzenie, więc usłużyła nam nasza opiekunka. Wkrótce potem przyszła ta druga i zaczęły ze sobą dyskutować. Poprosiłem, aby nam przetłumaczono, o czym rozmawiają. Jeden z mężczyzn powiedział: „powiedziała: „zabrałaś moją możliwość, aby błogosławić naszych gości”. Zacząłem pojmować, że ci ludzie byli zawsze skupieni na błogosławieństwie, Oni uwielbiali to robić., to jest styl życia Królestwa.

Wtedy Pan przywiódł mi na pamięć wersety o błogosławieństwie. Jezus wziął całe przekleństwo i zapłacił za nie, a ja jestem błogosławiony z Abrahamem. Jestem powołany, aby być błogosławieństwem.


Tak więc ci, którzy są ludźmi wiary, dostępują błogosławieństwa z wierzącym Abrahamem. Bo wszyscy, którzy polegają na uczynkach zakonu, są pod przekleństwem; . . . Chrystus wykupił nas od przekleństwa zakonu, stawszy się za nas przekleństwem, gdyż napisano: Przeklęty każdy, który zawisł na drzewie, aby błogosławieństwo Abrahamowe przeszło na pogan w Jezusie Chrystusie, my zaś, abyśmy obiecanego Ducha otrzymali przez wiarę
(Gal.3:8-14).


Szatan jest legalistą. My nie!

Wiedząc o tym, że Szatan jest legalistą starałem się delegalizować, unieważniać (odwoływać) przekleństwo, lecz Pan powiedział do mnie: „Nie walcz z przekleństwem, Jezus wziął przekleństwo i jesteś błogosławiony! Po prostu błogosław! Błogosławieństwo łamie przekleństwo!”. Gdy wróciłem do domu zaczęliśmy to wprowadzać w praktykę. Okazało się, że duchowa walka zmieniła się w dramatyczny sposób. Zawsze, gdy czuliśmy, że przeciwnik działa przez przekleństwo błogosławiliśmy! Przekleństwo i walka zdawały się po prostu rozpadać. Królestwo było tutaj!

Czy pokuta jest w ogóle kluczem do przełomu? Oczywiście, lecz mamy się skupiać na błogosławieństwie, a nie na grzechu. Duch Święty będzie nas przekonywał, jeśli będzie to potrzebne.


5. Od wojownika do tego, który kocha

Aż do 2001 roku byłem osobą, która „walczyła” o służbę. Widzieliśmy wspaniałe rzeczy, lecz jako dobry, charyzmatyczny sługa, uważałem, , że zwycięstwo jest zależne od moich zdolności chodzenia w darach Ducha Świętego. W 2001 roku Bob Brasset zaprosił mnie, aby towarzyszył mu w jego nowej służbie uzdrawiania. Przez cały następny rok usługiwałem z nim na około 30 spotkaniach, a on był mi mentorem . Byłem zdumiony wielką liczbą uzdrowionych ludzi. Bob często mówił mi o „namaszczeniu miłości”. Widziałem wszelkiego rodzaju namaszczenia w Duchu, lecz nie miałem pojęcia o „namaszczeniu miłości”? Pytałem go i Bob wyjaśniał, lecz mnie potrzebne było objawienie. W końcu zobaczyłem to! Gdy usługiwałem pewnej nocy choremu, nagle zobaczyłem coś, co wyglądało jak płynny wiatr zstępujący na tę osobę. To było namaszczenie miłości! Pod namaszczeniem miłości powiedziałem do choroby i osoby, aby została uzdrowiona! Moją reakcją była pełna radości:”Och! Mam to! To On! Jezus JEST tutaj. On dotyka ludzi Swoją miłości we mnie, On coś robi, gdy modlę się, aby to się stało. Bóg jest namaszczeniem miłości!” Gdy On wylewa swoją miłość na ciebie, możesz usługiwać, lecz to On tak naprawdę usługuje. TNie ja usługujący darami. On jest darem! Tu nie chodzi o to, że ja kocham ludzi, ON jest miłością. W jednej chwili zrozumiałem to, co Jezus powiedział: „Kto Mnie widział, widział Ojca”.

Wtedy moje życie i służba zmieniły się zupełnie. W służbie przestała być ważna sama służba ale Boża Obecność miłość usługująca we mnie. Jak powiedział apostoł Paweł: „jestem szafarzem tej łaski”. Duchowa walka również zmieniła swój charakter. Nie ma trwania w bitwie, nie ma zapasów! Miłość Jezusa na krzyżu ostatecznie pokonała przeciwnika. Wszędzie dokąd ta miłość dociera przeciwnik ucieka! Nawet służba uwalniania stała się inna! Jakaż to radość wylewać miłość na człowieka. Przeciwnik topnieje pod spokojnym nakazem. Zacząłem zastanawiać się czy walka jest w ogóle walką? Odkryłem, że sam odpoczywam w Nim na tronie Jego łaski!


Miłość pokonuje przeciwnika w Indiach!

W 2002 roku zacząłem sam podróżną służbę uzdrawiania i w 2003 udałem się po raz pierwszy do Indii. Gdy tam byłem, zaraz za domem moich gospodarzy święcono nową świątynię. Głośniki rozgłaszały cześć dla bałwana we wszystkich kierunkach. Parę lat wcześniej byłbym w stanie paranoi otoczony przez bałwany i demony. Zupełnie nie odczuwałem przeciwnika gdy zanurzyliśmy się na jego terenie! Któregoś dnia poprosiłem mojego gospodarza, aby przetłumaczył mi słowa czci oddawanej bałwanom. Byłem zdumiony, odkrywając, że było to wyrażenie chwały i dziękczynienia dla bożka z kamienia. Natychmiast poczułem intensywną zazdrość Bożą. Nie był rozgniewany, lecz kochał ich i mówił do mnie: „Och! Chcę, aby oni mnie czcili w taki sposób!”. Od tej chwili każdy demon, bałwan i świątynie przypominały mi o Bożej miłości. Pod tym namaszczeniem miłości, ślepy widział, głuchy słyszał, niemy mówił, niedołężny miał się dobrze, chromy chodził, a trędowaty był oczyszczany, demony wypędzane, a wielu zostało zbawionych!

Oto klucz: Jezus kocha Indie i On sam przyprowadza Indie do Siebie. Przeciwnik może utrudniać, lecz NIE MOŻE ZROBIĆ NICZEGO, aby to zatrzymać. Nie walczyliśmy ani nie prowadziliśmy naszej wojny w tym. Jest tak z powodu Jego miłości. Grzech, bałwochwalstwo, historia, wszystko co ludzie zrobili, wszelka rozlana krew, wszystko co Szatan zdziałał zostało wzięte przez Chrystusa na krzyż. Ach, gdybyśmy mogli uchwycić ta wizję dla Kanady!


6. Od postępującego naszego kościoła do postępującego Jego Królestwa – walka z miejsca odpocznienia

W końcu przeżyłem zmianę ogólnego punktu widzenia z postępującej organizacji kościelnej do postępującego Królestwa Bożego. Niektórzy powiedzą: „Czy to nie to samo?” Nie, to nie to samo. Królestwo Boże zawsze istnieje. Nie budujemy go, lecz ogłaszamy. Bóg przygotował wesele, jesteśmy kelnerami zapraszającymi świat do stołu na posiłek!

Królestwo jest obecnością Króla, z autorytetem, miłością, łaską i życiem dla wszystkich, którzy uwierzą. Królestwo już jest zorganizowane, Bóg ustanowił sługi w ciele tak, zgodnie ze swoją wolą. . Z drugiej strony, wierzący mogą budować kościelne organizacje jako bukłaki. Staramy się jakoś odwzorować Królestwo Boże w naszych organizacjach. Jednak pamiętajmy, że bukłaki z czasem tracą swoją elastyczność i nie reagują na Ducha Świętego tak jak wcześniej. .


Walka wręcz? Czy wróg pod naszymi stopami?

Gdy widzimy postępy organizacji czy naszych własnych planów, doświadczamy duchowej walki jako „walki (?)bitki wręcz” z przeciwnikiem (Ef. 6:12). Dlaczego tak jest? Ponieważ walczymy na poziomie „drugiego nieba” – to jest: na duchowym poziomie „tutaj na dole”! Każda część zbroi w tym wersecie ma otaczać naszego naturalnego człowieka w sprawach Bożych. Jest tak jeśli siedzimy wraz z Chrystusem w okręgach niebiańskich i Bóg niszczy szatana pod naszymi stopami.

W czasie naszej krucjaty w Indiach zauważyłem ważną rzecz. Gdy głosiłem dobrą nowiną o Królestwie cuda dramatycznie wzrastały przy innych okazjach usługiwania. Zapytałem Boga; dlaczego? Powiedział: „Ponieważ wykonujesz robotę królestwa”. Zrozumiałem, że nasze zorganizowane służby były dobre i właściwe, lecz Boża ręka mocy jest złożona na postępie Królestwa. Paweł powiedział, że głoszenie ewangelii jest mocą Bożą! To mandat Jego Królestwa, aby niszczyć działa diabła, i to muszę mieć przed sobą. On nakazuje bardzo jasno: „idźcie i głoście ewangelię Królestwa”.


Walka z miejsca odpocznienia

Zdumiewające jest w tej zmianie Królestwa, że duchowa walka prawie ustała całkowicie, choć przeciwnik ciągle pada na wznak. Jeśli opuszczam miejsce odpocznienia, aby osiągnąć coś samemu: „zaczyna się walka, a wyniki gwałtownie lecą w dół”.

Oto kilka myśli na temat mocy skupienia się na Królestwie.

1. Moc i mandat niszczenia dzieł szatana spoczywa na głoszeniu Królestwa
Bożego.

2. Gdy szukamy najpierw Królestwa Bożego, On wspiera nas w „innych rzeczach”.

3. Gdy reprezentujemy Króla, a nie siebie, mamy autorytet jako ambasadorzy.

4. Gdy nie pokładamy ufności w ciele, wtedy widzimy moc Ducha.


Wniosek

Wierzę, że Pan zmienia pojęcie walki ciele Chrystusa. Nasze doświadzczenie duchowej walki pomału przenosi się do miejsca, gdzie przeżywamy „moc nad wszelką potęgą nieprzyjacielską”. Niemniej, nie oznacza to posiadanie „dłuższego miecza”. Ona opiera się na mieczu. Który nosi sam Jezus a my jesteśmy Jego ciałem (Ef 6:17 Obj. 1:16). Bóg zmienia naszą duchową walkę z bitwy wręcz (Ef. 6:12) na umieszczenia przeciwnika pod naszymi stopami (Rzm. 16:20).

Wiele błogosławieństw

Terry Somerville

раскрутка сайта

BC_02.11.08 Czy Jezus wystarcza?

logo

2 listopada 2008

Dzisiejsze rozważania zaczerpnięto z:
Czy Jezus wystarcza?
Chip Brogden

http://www.theschoolofchrist.org/articles/enough.html

I powołał ich dwunastu, żeby z nim byli i żeby ich wysłać na zwiastowanie ewangelii (Mk 3:14).

Jesteś powołany, aby być z Jezusem. To jest twoje powołanie. Jest to podstawowa sprawa, najwyższa służba. Pójście, aby głosić czy robić cokolwiek innego jest drugorzędne. Mamy być z Jezusem; potem On może posłać nas do głoszenia. Zanim jednak Jezus powiedział „Idźcie na cały świat”, powiedział: „bądźcie ze Mną”.

Powołanie Pana nie jest ważniejsze od Pana powołania. Praca Pana nie jest ważniejsza od Pana pracy. Żadna ilość usługiwania dla Pana, nie zasłoni braku usługiwania Panu, a poznanie Słowa Boga nie koniecznie oznacza, że znamy Boga Słowa.


Subscribe to these daily messages:
http://www.TheSchoolOfChrist.Org/join.html

eBooks, MP3 Teachings and Bible studies (New users click „Register”):

http://www.TheSchoolOfChrist.Org/students

topod.in

BC_31.10.08 Jedna owczarnia, Jeden Pasterz

logo

31 października 2008

Dzisiejsze rozważania zaczerpnięto z::
JEDNA OWCZARNIA, JEDEN PASTERZ
Chip Brogden

http://www.theschoolofchrist.org/articles/one.html

A Ja dałem ich chwałę, którą mi dałeś, aby byli jedno, jak my jedno jesteśmy (Jn. 17:22).

Jak osiągniemy jedność? My nie tego osiągniemy. Raczej Bóg objawia nam Swego Syna, jako Głowę Kościoła. Jeśli widzimy Głowę, jeśli znamy Dobrego Pasterze, będziemy poznawać Ciało i Owczarnię. Nie możemy powiedzieć, że kochamy Boga, jeśli nie kochamy naszych braci i siostry. Nie możemy utrzymywać komunii z Głową, jeśli jesteśmy oddzieleni od Ciała. Gdy idziemy za Jednym Pasterzem jako Jedna Trzoda wtedy jesteśmy zgodni. Jeśli jesteśmy jedno z Głową, jesteśmy jedno z Ciałem, nawet jeśli nie jesteśmy razem zgromadzeni. Lecz jeśli nie jesteśmy jedno z Głową, to nie jesteśmy jedno z Ciałem, nawet jeśli jesteśmy zebrani w pozornej jedności.

Subscribe to these daily messages:
http://www.TheSchoolOfChrist.Org/join.html

раскрутка сайта в поисковиках самому

W obronie Dawida Wilersona

 

 

Istnieją spore części współczesnego „proroczego” ruchu, które od dłuższego już czasu ostro sprzeciwiało się wszystkiemu, za czym stoi Dawid Wilkerson. Określają go jak marszanda „Sądu i posępności” – zawsze ostrzegającego przed tym, co nadchodzi i wzywającego kraj i kościół do POKUTY.

 

Otrzymałem jakiś czas temu email od pewnego przyjaciela ze Stanów, który wrócił do zielonoświątkowego kościoła o kilku latach. Powiedział mi: „Jeśli mówię o Dawidzie Wilkersonie, oni wszyscy stają się nienawistni i złość pojawia się w ich oczach”. Czyż nie jest to straszliwie smutne?

Pomimo, że Dawid Wilkerson jest jedynym człowiekiem, który konsekwentnie ostrzegał Amerykę przed kataklizmami, właśnie takimi jak obecnie oglądamy, ciągle jest obmawiany. Pomimo tego, że okazało się, że ma rację, ciągle go nie znoszą! Myślę, że jest tak dlatego, że jego głównym przesłaniem jest; „POKUTUJ” i nie należy do tych, którzy chodzą delikatnie na paluszkach, jak mnóstwo tych tak zwanych „proroków”.

Gdy przesłanie „Bóg chce, abyś był bogaty” zaczęło się szerzyć, Dawid był pierwszym z niewielu przywódców, którzy publicznie odpierali to i wzywali ludzi do pokuty z ich „miłości do pieniędzy”. Wielu nienawidziło go za to, szczególnie dlatego, że jest tak bezpośredni i szczery.

Gdy pojawiło się „Toronto Belssing” napełniając kościoły najbardziej dzikimi i często paskudnymi zachowaniami, on określał je tym, czym jest. Był jednym z niewielu (jeśli nie jedynym) z zielonoświątkowych przywódców, którzy rzeczywiście stanęli publicznie i odrzucili tego nowego „ducha”, który nawiedzał kościół. Możesz sobie wyobrazić jak bardzo był pogardzany za to.

We współczesnym świecie istnieje „proroczy” ruch, który jest, moim zdaniem, bardzo daleki od tego, co znaczy słowo „prorok”. Sprzedają swoje książki całymi ciężarówkami, prowadzą niezliczone konferencje, lecz pod koniec dnia okazuje się, że jest to ntylko obłudna parodia tego, co „prorocze”. Ten ruch utrzymuje swą popularność dzięki temu, że jest niemal zawsze „pozytywny” i podnoszący. Głos Amosa czy Jeremiasza rzadko, o ile w ogóle, jest słyszalny wśród jego szeregów – a jeszcze mniej głos „Jana Chrzciciela”. Niemal nigdy nie jest szczery do bólu czy konfrontujący – szczególnie, gdy chodzi o grzech.

Wiele z tego ruchu ma chroniczną obsesję wobec „religijnego ducha”. Wszędzie, gdzie ci ludzie nie spojrzą widzą religijne duchy legalizmu, faryzejstwa itd. Zawsze mówią o „łasce, łasce, łasce”. Słowa „grzech, sprawiedliwość i sąd” są niemal przerażające do nich, ponieważ tak bardzo boją się być 'religijni’. Gdy więc trafiają na proroka, który rzeczywiści głosi o Grzechu, Sprawiedliwości i Sądzie (o czym właśnie, jak zapowiedział Jezus, miał przekonywać Duch), odrzucają go. Każdy prawdziwy prorok, którego znam w całej historii był kaznodzieją „Grzechu, Sprawiedliwości i Sądu”. Tak samo każdy prawdziwy przebudzeniowiec (Finney, Wesley, Whitfield, Edwards, etc). To należy do zakresu ich obowiązków!

Dopuściliśmy w naszych czasach do pojawienia się nowego znaczenia terminu „proroczy”, który jest znacznie poniżej biblijnego standardu, a znacznie poniżej tego standardu, który musi być na swoim miejscu, aby zobaczyć prawdziwe Przebudzenie. Myślę, że to Boży rzecznik, Ezechiel, ukuł taki termin „poduszkowi prorocy” (dosł. „pillow prophets” – przyp.tułm.). Jest to ostatnia rzecz, której Ameryka potrzebuje w tym czasie. Potrzebujemy głosów, które powiedzą prawdę taką, jaka jest, które OSTRZEGĄ ludzi, bez względu na koszty. – Wyraźni głos trąbki.

 

Dawid Wilkerson jest właśnie taki głosem i jest niemal 'samotnym’ głosem – dzięki więc niech będą Bogu za to, że jest szeroko słyszany. Wierzę, że Bóg umieścił go w Nowym Jorku właśnie na tą godzinę – w mieście, który łączy świat władzy politycznej (Narody Zjednoczone) ze światem potęgi finansowej i medialnej. Dawid jest „Bożym mężem” w tym mieście, naprawdę w to wierzę. Jeśli Boże przesłanie, które głosi Ameryce przez te wszystkie tragedie to 'POKUTUJCIE”, to osobiście wierzę bardziej jemu, niż jakiemukolwiek prorokowi, który mówi inaczej. Zamierzam słuchać tego „męża na miejscu”.

Dawid nienawidzi grzechu i zwiedzenia tak bardzo i kocha Boga oraz jego ludzi tak bardzo, że nie może milczeć, gdy Boże prawd są deptane pod stopami. To jest znak prawdziwego proroka. Trzymaj się, Dawid!

 

Niech was wszystkich Bóg
błogosławi

Andrew Strom.

раскрутка сайта