Author Archives: pzaremba

Stan_14/19

Stan Tyra

14 lipca
Do Pisma musimy podchodzić z pokorą i cierpliwością, odstawiając na bok nasze własne motywy. Dzięki temu Duch może wprowadzać nas do głębszego znaczenia, ucząc nas duchowo. Jak powiedział Paweł: „duchowe rzeczy należy duchowo rozsądzać” (1Kor 2:13). W przeciwnym wypadku będziemy czytać w Piśmie tylko to, co chcemy tam zobaczyć i mówić: „amen” na to, co widzimy. Powinno być oczywiste, że jesteśmy ekspertami w wyszukiwaniu tego, czego szukamy i na co już się zgodziliśmy.

Nauczanie z Ducha do ducha ma niewiele wspólnego z informacją a całkowicie dotyczy spotkania i transformacji. To całkowicie zmienia nasz cel i miejsce koncentracji. Niezbędne światło jest dostępne wyłącznie poprzez ciemność. Nie możesz się nauczyć tego z książek, FB, w kościele, szkole czy na konferencji. Duża ilość prawdy dostępna jest tylko wtedy, gdy jesteś wystarczająco przygotowany, dostatecznie opróżniony, odpowiednio zmieszany, zmęczony i obciążony. Na tym polega geniusz Pism, że nie pozwoli ci ono na udzielenie odpowiedzi na pytania pochodzące z akademickiej klasy.

Jezus nauczał w jaki sposób odnosić się do siebie nawzajem, jak patrzeć na życie i przeżywać je, a nie jak wyrzekać się , potępiać czy kontrolować. Wymaga to przebaczenia, uczciwości, szczerości i pokory, a nie wykształcenia. Jezus korzystał z przypowieści, przykładów realnego życia i realnych ludzi w przeciwieństwie do tworzenia systematycznej teologii. W taki sposób Chrystus ukrywa się w twoim życiu. Poświęcamy mnóstwo czasu szukając tego, co duchowe, podczas gdy ignorujemy czy wyrzekamy się teraźniejszości, co właśnie sprawia, że dalej jesteśmy ślepi

15 lipca
„Dziś” i „teraz” to drzwi do wszystkiego (i wszędzie) co boskie, a nie rytuały, koncepcje czy przekonania. To jest „ten” chleb i „to” wino, które są zarówno czynnością prawną i jak przemianą, a nie rytuałem zwanym „komunią” (wieczerzą). Tą transakcją jest „pamiętanie” o twojej jedności z Ojcem w tej chwili, a nie wieczności.

Ponieważ, żeby nastąpiło wcielenie czy zbawienie, musi być taka chwila, w której słowo staje się ciałem, w tobie, jako ty i w konsekwencji przez ciebie. Jest to jedyna ekspresja i rzeczywistość „na ziemi jak w niebie”. Największym sprzymierzeńcem Boga jest sama rzeczywistość. Największym objawieniem jest to „co jest” (Rzm 1:20), a nie to, co chcemy, aby było, lub co wydaje nam się, że powinno być. Boga nie ma w abstrakcyjnych teoriach, lecz w specyficznych spotkaniach w czasie podróży, którą nazywamy życiem. „Co jest” jest dokładnie tym, co nas okrywa, a wszystko inne to po prostu ideologia.

Jedynie tym, którzy najpierw żyli, kochali i śmiali się, a następnie upadli,  cierpieli, żyli i kochali ponownie, można powierzyć Pisma. 

W przeciwnym wypadku znajdą się one w rękach osoby, która nie została zainicjowana przez życie i za każdym razem, gdy to się zdarzy, nie otrzymasz niczego poza mentalnie ekscytującym i inspirującym zdarzeniem, mającym na celu samozadowolenie, które głosi przesłanie o wygranych i przegranych. Jest to domniemanie poznania i mówienie znane inaczej jako „wzywanie imienia Pańskiego na darmo”. Podejmę ten temat jutro.

16 lipca
Wszyscy znamy przykazanie, które mówi, że nie powinniśmy brać imienia Pańskiego na darmo. Większość z nas była uczona, że chodzi o nie używanie imienia Pańskiego jako przekleństwa w jakiejkolwiek postaci. Jest to całkowite minięcie się z istotą tego przykazania.

Wypowiadać imię Pańskie „na daremnie” to mówić Boże imię przypadkowo bądź z wyższością przy fałszywym założeniu pełnego zrozumienia. To używanie Jego imienia tak, jakbyśmy byli ekspertami Boga.

Boża wieczna tajemnice nie może być uchwycona czy kontrolowana. Jego drogi są całkowicie inne od naszych, a my nie jesteśmy „ekspertami” Boga. Nasze wnioski dotyczące Boga takie, jakbyśmy w pełni rozumieli Go, są daremne i zuchwałe. Wydaje nam się, że jesteśmy świętymi ludźmi, gdy cytujemy rozdział i wers i mówimy: „taki jest Bóg”, „Bóg tak myśli” czy, jak wielu do mnie mówi: „musisz więcej czytać Biblię”. Zawsze myślę: „wydaje się, że teraz to ono czyta ciebie”.

18 lipca
Każdy, kto was zabije, będzie sądził, że wykonuje święty obowiązek dla Boga” (J16:2).

Biblia stanowi niebezpieczny dokument, gdy czyta się ją niedojrzałym, egoistycznym czy zdeprawowanym umysłem. Można z niej udowodnić wszystko, cokolwiek chcesz na podstawie jednego wersu czy fragmentu. Historia dobrze pokazuje ludzi i grupy, którzy wykorzystywali Biblię do usprawiedliwienia systemów pełnych nienawiści, przemocy, uprzedzeń, separacji, potępienia i wykluczenia, nawet, i szczególnie, wewnątrz kościoła. Dokładnie to, czemu Jezus konsekwentnie i stanowczo się sprzeciwiał, zostały właściwie usprawiedliwione. Już tylko to powinno nam powiedzieć, jak poważnie minęliśmy się z całą istotą i celem Jezusa.

Zwiedzione myślenie zawsze wierzy, że to ktoś inny jest problemem, a nie ja. Tak więc, eksportuje się własną nienawiść gdzieś indziej. Mamy zwyczaj odgrywać rolę ofiary bądź w ramach naszego zepsucia tworzy ofiary; jedno i drugie wyłącznie w celu sprawowania kontroli. Z chwilą, gdy zacznie ci być przykro ze względu na siebie, szybko znajdziesz kogoś innego, kogo można oskarżyć, obwinić czy zaatakować. Wydaje nam się, że dzięki temu kurz osiądzie szybko, lecz tak nie jest. Nie rozwiązuje to żadnego z problemów, których początek jest w nas i każde działanie na zewnątrz karmi wewnętrzną nienawiść. Nieprzemienieni ludzie nie znajdują żadnego powodu, aby przestać tworzyć ofiary czy grać ofiarę.

Wydaje się, że logika tego idzie takim tropem: porównujemy, osądzamy, potępiamy, konspirujemy i krzyżujemy. Musimy pamiętać o tym, że Jezus został ukrzyżowany przez religijny kościół swoich czasów, a holokaust miał miejsce w kulturze, która sama siebie uważała za „chrześcijańską’. Musimy również pamiętać o tym, że „szatan” oznacza: „oskarżyciel”. Rzucanie kamieniami w innych często jest znakomitą diabelską maską.

19 lipca
Spotkałem w życiu wielu oświeconych i bardzo świadomych ludzi jak też spotkałem niewielu złych. Zauważyłem, że ludzi złych charakteryzuje dufne poczucie pewności, niezbitych faktów i mocnych opinii. Nie pozostawiają miejsca na wątpliwości czy krytykę siebie, uśmiechając się ironicznie wobec każdego, kto śmie kwestionować ich zdanie. Jest to znak tego, że ich zło jest projektowane gdzieś indziej. Często są oni przesadnie religijni i/bądź nadmiernie upolitycznieni – dwa kwasy przed którymi ostrzegał Jezus (faryzeusze Mt 16:6 i Herod Mk 8:5). Podobnie jak w przypadku każdego uzależniającego myślenia, szukanie kozła ofiarnego (oskarżanie i projektowanie zła na innch) jest myśleniem typu: wszystko, albo nic. Nie pozostawia żadnego miejsca na samokrytykę, kompromis, tolerancję czy paradoks. Ciekawe jest to, że Jezus nazwał swoich morderców „ignorantami”, a nie złymi; powiedział: „nie wiedzą, co czynią”.

Najsilniejsi duchowo ludzi, jakich kiedykolwiek spotkałem, są dokładnym przeciwieństwem tych złych tzn nigdy nie mają totalnej pewności siebie. Dlatego są nazywani ludźmi wiary. Żyją życiem wiary, a nie pewności i wniosków. Zawsze znajdują mnóstwo miejsca na samokrytykę i niepewność. Nie projektują nienawiści na innych i nie oskarżają, ponieważ nigdy nie twierdzą, że sami są doskonali czy święci. Buduje to wspaniałą atmosferę pokory, która jest doskonałym miejsce przebywania dla Boga. Dlatego też są świetnymi nosicielami pokoju, cierpliwości, przebaczenia i uzdrowienia. Czas, którego się obawiają powierzają Panu (Ps 56:3). Idą przez dolinę śmierci/cienia i nie boją się złego, ponieważ zaufali Panu (Ps 23:4). Robią to, co najlepszego mogą robić i ufają Bogu, że on wykorzysta to ku dobremu (Rzm 8:28).

Jest to główna różnica między ludźmi o przemieniającym wpływie, a ludźmi złymi, ignorantami. Na ziemi Ojciec nie szuka doskonałości, absolutów czy religijnej biblijnej pewności, lecz wiary (Lu 18:8). Wydaje mi się, że pytaniem, które muszę zadać sobie samem jest: co jest najbardziej widoczne u mnie?

<|>

Stan_12/13.07.2019

Stan Tyra
obchodzicie morze i ląd, aby pozyskać jednego współwyznawcę, a gdy nim zostanie, czynicie go synem piekła dwakroć gorszym niż wy sami” (Mt 23:15).

Na te ostre słowa Jezusa, a nikt nie powie: „mówi o mnie”. Ponieważ ci, do których Jezus mówił uważali siebie za najbardziej świętą, sprawiedliwą, żyjącą zgodnie z prawem, uczestniczącą w kościele, ewangelizującą, modlącą się, poszczącą, płacącą dziesięciny grupy ludzi jaka kiedykolwiek istniała. Czy Jezus mógł nie mówić do nich? Tak, lecz mówił?

Gdy uważamy, że wiemy wszystko, że jesteśmy najlepszą formą ekspresji Boga, stajemy się aroganccy i sprawiedliwi we własnych oczach, wierzący, że każdy powinien przyłączyć się do naszej grupy i robić to samo, co my. Więcej nawet, kto tego nie zrobi to jest poza Bogiem, na złej drodze a może nawet totalnym grzesznikiem. Jedno jest pewne: nie jesteś taki jak ja, więc jesteś w błędzie. Zamiast pokazać miłującą pokorę, akceptować i słuchać ludzi w miejscu, w którym się znajdują, potrzebni są nam po to, aby przyłączyli się do naszej grupy, zgodzili z nami, przysięgli wierność naszemu systemowi wierzeń i zachowywali zgodnie z naszymi oczekiwaniami. Czy nie widzimy tego, że to dokładnie, właśnie z tego powodu większość ludzi odrzuca i gardzi zorganizowaną religią. Najwidoczniej nie. Wszyscy inni są w błędzie, ale nie ja, nie my.

Nie potrafimy rozmawiać o miłości Ojca jako relacji, uciekamy się do mówienia o Bogu teologicznie i idealistycznie. Tak więc, nasze rozmowy dotyczą tylko uczestnictwa w kościele, religijnej aktywności i faktach o Bogu, w tym cytowanie rozdziału i wersu. Nasze rozmowy przepełnione są również potępieniem i oskarżaniem innych, choć sami nie widzimy tego. Oczywiście, nie potrafimy poczuć również naszego własnego śmierdzącego oddechu.
Sprawiedliwość własna mówi najczęściej o grzechu i grzesznikach, o niebie jako o geograficznej lokalizacji, nagrodach, mieszkaniach, Szatanie, piekle i frekwencji w kościele. Jest tak dlatego, że jeśli jesteś sam z „piekła”, jak opisał Jezus słuchaczom w powyższym wersie, to świadomość jest ograniczona do tego, co złe, a co dobre, do zwycięzców i przegranych, świętych i grzeszników. Taki język daje poczucie jasności i przeświadczenia, że jesteś po właściwej stronie Boga we wszystkim. Wydaje się, że, sądząc po Jego skierowanych do Faryzeuszy słowach, Jezus nie zgadał się z tym.

Jezus nigdy nie wymagał od kogokolwiek, aby „miał rację”, lecz dużo mówił o pokorze. Mógłbyś sądzić, że system wierzeń, który twierdzi, że biblijna dosłowność jest jego fundamentem, nie zignorowałby tak wiele z nauczania Jezusa o włączeniu (wszystkich), pokorze, bezwarunkowej miłości, przebaczeniu, miłosierdziu, cierpliwości oraz diabelskim pochodzeniu religijnego samozadowolenia. Wydaje się, że satysfakcjonująca „nieprawda” jest łatwiejsza do przyjęcia niż „niezadowalająca” Prawda – no, co najmniej dla małego egoistycznego ego. Fundamentalistyczny umysł lubi odpowiedzi i wyjaśnienia tak bardzo, że świadomie ignoruje Jezusa czy ewangelię.

13 lipca13 li
Zwróciłeś kiedykolwiek uwagę na to, że Jezus NIGDY nie zaprosił nikogo do kościoła. On zapraszał ludzi do Siebie. Jest to kolejna z tych rzeczy, które Jezus robił (czy nie robił), które my „chodzący do kościoła” celowo ignorujemy. Domyślam się, że jeśli nie zostałeś „zbawiony” czy przemieniony, zapraszanie ludzi do kościoła wydaje się być lepszą opcją. Wygląda na to, że przekonywanie ludzi do tego, aby przyłączyli się do „mojej” grupy może mieć o wiele wyższy priorytet niż prowadzenie ludzi do przebudzeni świadomości Chrystusa w nich. Być może uczyliśmy je równie ważne i zrobiliśmy z naszego „kościoła” Boga. Wiem o tym stąd, że przez nasze potępienie, mówimy, że niechodzenie do kościoła jest tym samym, co odrzucenie Boga. Z doświadczenia wiem, że liderzy od góry do dołu są bardzo zainteresowani tym, abyś wierzył, że uczestnictwo w kościele i uwielbianie Boga są jednym i tym samym.

Po wielu latach spędzonych wewnątrz systemu, jestem przekonany, że nie ma większego, bardziej pozornego „duchowego” miejsca do ukrycia się przed Bogiem, niż to, które znajduje się w ramach zbiorowego myślenia. Gdy Jezus powiedział: „idź za mną”, nie prowadził nikogo do świątyni. Wygląda na to, że nawet czekał, aż ludzie zostaną wywaleni, odrzuceni, osądzeni i potępieni przez kościół,a wtedy, nagle, zjawiał się. Być może wiedział, że nie jesteś gotowy do autentycznego spotkania, dopóki nie znajdziesz się poza systemem.

<|>

Królewskie dzieci oraz pozostali ludzie w Królestwie_ 2

https://churchwithoutwallsinternational.org/

John Fenn
Tłum.: Tomasz S

W zeszłym tygodniu mówiłem o nas – królewskich dzieciach oraz o tym, że jako królewska rodzina panujemy nad tymi, którzy nie są królewskiego pochodzenia. Taki porządek panuje w Królestwie Niebieskim. Jesteśmy członkami rodziny królewskiej lecz nie wszyscy mieszkańcy nieba do niej należą.

Myślę, że wielu z nas wydaje się, iż wszyscy wierzący z poprzednich jak i z przyszłych wieków tworzą razem ciało Chrystusa, oblubienicę Chrystusową, królewskie dzieci, ale myślimy tak, ponieważ nie nauczano nas tego, co tak naprawdę mówi Słowo. Kiedy jednak odkryjemy prawdę zobaczymy w niej porządek oraz to, jak jesteśmy wyjątkowi!

Kto się do tego kwalifikuje? Kto będzie rządził ziemią?

„Czy nie wiecie, że święci świat sądzić będą? … Czy nie wiecie, że aniołów sądzić będziemy? …” (1Kor. 6: 2-3)
„Bo nie aniołom poddał świat, który ma przyjść, o którym mówimy” (Hbr 2: 5)
„i uczynił nas rodem królewskim, kapłanami Boga i Ojca swojego” (Obj 1: 6)
„i uczyniłeś z nich dla Boga naszego ród królewski i kapłanów, i będą królować na ziemi.” (Obj 5:10).
„I widziałem anioła… i pochwycił smoka… którym jest diabeł… i wrzucił go do otchłani.. aż się dopełni owych tysiąc lat. I widziałem trony, i usiedli na nich ci, którym dano prawo sądu,. I widziałem też dusze tych, którzy zostali ścięci za to, że składali świadectwo o Jezusie i głosili Słowo Boże, oraz tych, którzy nie oddali pokłonu zwierzęciu ani posągowi jego i nie przyjęli znamienia na czoło i na rękę swoją. Ci ożyli i panowali z Chrystusem przez tysiąc lat. Inni umarli nie ożyli, aż się dopełniło tysiąc lat. To jest pierwsze zmartwychwstanie” (Obj. 20: 1-5).

Jak musisz być duchowo dojrzały aby móc zarządzać?

Powyższe wersety zostały napisane do prawdziwych ludzi – niedoskonałych ludzi – i powiedziano im, że będą jednak rządzić i panować z Panem w ciągu 1000 lat zwanych Milenium. Niektórymi z tych, do których pisał Paweł, byli Koryntianami.

Paweł powiedział im, że to ‘my będziemy’ sądzić świat i anioły. Nie „on”, ale „my”, co oznacza Pawła oraz tych, do których to pisał.

Ponownie, „sędzia” jest określeniem administracyjnym z pierwszego wieku, które oznacza, że jesteś na posadzie rządowej i nie jako sędzia ferujący wyroki dla aniołów, ale raczej zarządzający nimi, przydzielający im zadaia i tym podobne. Pomiędzy ludźmi, którymi będziemy zarządzać w nadchodzącym wieku, spory będą rozstrzygane dzięki darom Ducha Świętego. Będziemy pilnować, aby wola Boża wykonywała się w tym, co nam powierzono.

Ciekawostka

Kiedy Pan zaczął mnie odwiedzać, aby mnie uczyć, pozwolił mi raz zadać pytania mojemu osobistemu aniołowi. Spytałem go o to, jakie ma podejście do tego, że będę nim rządził na nachodzącym wieku. Spojrzał z przerażeniem na mnie, jak mogłem był zadać takie szokujące pytanie i odpowiedział: „Ale to jest słuszne, to jest właściwe!” Gdy poprosiłem o wyjaśnienie tego, powiedział: „Pamiętaj o tym, że my znamy Go jako Stwórcę, ale wy znacie Go jako Zbawiciela!”

Dzicy, szaleni Koryntianie

Koryntianie mieli co najmniej 10 głównych uchybień, do których odnosił się Paweł w swoim pierwszym liście. Te rzeczy przekonują, że jest jeszcze dla nas nadzieja!
W rozdziale trzecim Paweł powiedział im, że są zazdrośni, kłótliwi i żyją w podziałach tak, jakby nigdy nie narodzili się na nowo.
W rozdziale piątym jest mowa o mężczyźnie sypiającym z żoną swego ojca i o tym, że reszcie ciała Chrystusa wydaje się to nie przeszkadzać.
W rozdziale szóstym widzimy wierzących pozywających się nawzajem oraz tych o których Paweł mówi niesprawiedliwi, wszetecznicy, bałwochwalcy, cudzołożnicy, rozpustnicy, mężołożnicy, złodzieje, chciwcy, pijacy, oszczercy i zdziercy. „A takimi niektórzy z was byli …” Paweł napominał, aby Koryntianie trzymali się Pana i oczyścili się.
W rozdziale siódmym czytamy o zamieszaniu dotyczącym randkowania, małżeństw i rozwodów.
W rozdziale ósmych odniósł się do „niby wolności” wierzących jedzących mięso, które wcześniej było ofiarowane bożkom a działo się to na oczach innych wierzących, którzy uważali, że grzechem jest jedzenie takiego mięsa.
W rozdziale dziewiątym powiedział o braku wsparcia finansowego dla Pawła, bo chociaż tak wiele od Pawła otrzymali to niczym się nie odwdzięczyli.
W dziesiątym rozdziale ostrzegł ich, że niewiara Izraela jest dla nich przykładem i ponownie odniósł się do jedzenia mięsa, które poprzednio poświęcono bożkom w świątyniach pogańskich.
W rozdziale jedenastym widzimy bogatych, którzy odmówili jedzenia Wieczerzy Pańskiej z ubogimi, i w wyniku czego niektórzy z nich umarli przedwcześnie, a inni byli „słabi i chorzy”. Wszystko z powodu nie rozróżnienia ciała Pańskiego.
Rozdziały 12-14 dotyczyły darów Ducha, miłości oraz porządku domowych spotkań, które to były kościołem.
Rozdział piętnasty mówi o porwaniu kościoła, jak nauczano w Święto Trąb.
Widzicie więc, że Koryntianie mieli wiele problemów z sobą tak, jak mają je dzisiejsi chrześcijanie! A mimo to Paweł powiedział, że będą sądzić świat i aniołów.

Podzieliłem się tym, bo wiem, że często mamy problem z naszym największym wrogiem – naszymi myślami, które mówią „Nie jestem godzien być jednym z tych, którzy będą rządzili, nie nadaję się, ponieważ…” Jednak prawda jest taka, że mówiąc o porwaniu kościoła Paweł włączył w nie Koryntian z ich wszystkimi ułomnościami i niedojrzałością i powiedział jeszcze, że będą rządzić światem i aniołami w nadchodzącym wieku. Niesamowita łaska!

Czułem, że musimy to sobie wyjaśnić. Ludzie wierzący, od czasów Ewangelii aż do czasów powrotu , należą do tych, którzy będą panować … niesamowita łaska. Tak, nadajecie się do zarządzania w nadchodzącym wieku i to nie dzięki osiągnięciu jakiegoś poziomu dojrzałości, lecz raczej poprzez trwanie w Chrystusie i poznanie Go teraz.

„Umiłowani, teraz dziećmi Bożymi jesteśmy, ale jeszcze się nie objawiło, czym będziemy. Lecz wiemy, że gdy się objawi, będziemy do niego podobni, gdyż ujrzymy go takim, jakim jest” (1Jan. 3: 2).

Jeśli popatrzysz na siebie, możesz pomyśleć „Nie nadaję się”. Dobrą wiadomością jest to, że wybór Jezusa opiera się na tym „czym będziemy”, gdy zobaczymy Go „takim, jakim jest”, w pełnej chwale – chwale, która jeszcze bardziej nas przemieni. Więc radujmy się!. Więcej na ten temat kolejnym razem.

Królewskie dzieci oraz pozostali ludzie_3

Stan_8/11.07.2019

Stan Tyra
8 lipca
Na początkowym poziomie świadomości, która niemal całkowicie operuje w kategoriach wygrany/przegrany, nie można sobie wyobrazić innego sposobu poprawiania niż przez strach. Mądrość na wyższym poziomie poczucia przynależności, którą nazywamy przemianą lub niedualistyczną świadomością.

Ego najbardziej nienawidzi zmian , a jednak nieustannie wymaga jej od innych. Walczy ze wszystkim co wzywa do bezbronności czy utraty kontroli. Pamiętasz historię Gedeona z Księgi Sędzió w 6-7? Co za durny pomysł? Bóg musiał zredukować swoje oddziały z 22 000 do 300! Powiedział, że dlatego tak zrobił, ponieważ gdyby pozostawił pierwotną ilość to Izrael pyszniłby się ze zwycięstwa i myślał: „moje własne ramię uratowało mnie” (7:2).

Bóg musi uczyć nas mocy ducha przez brak zabezpieczeń. Jeśli wszystko czego się uczysz to siła młotka, to wszystko staje się podobne do gwoździa i brak jest cierpliwości, przebaczenia czy miłości.

Każdy z nas jest kuszony do tego, aby starać się o autentyczną zmianę przy pomocy zewnętrznej siły. Również Jezus był kuszony do tego, aby nadużyć władzy/mocy (Mt 4:1-11). Musiał, podobnie jak każdy z nas musi, spotkać się z tymi konkurującymi ze sobą demonami aż do czasu, gdy nie mają już żadnego wpływu na nas.

To nasze fałszywe ja, które wnosimy do nawrócenia i przyłączenie się do grupy, bądź emocjonalne przeżycie czegoś, zazwyczaj nie nawraca nas wiele, o ile w ogóle. Nawrócenie jest życiowym doświadczeniem, które konfrontuje nas z bezbronnością i łaską oferującą nam poddanie jako drzwi do pełnej mocy przemiany.

9 lipca
12 apostołów znanych było z tego, że budzili się do nowej prawdy bardzo powoli. Tak przy okazji, stanowią oni przykład nas samych. Tuż po nauczaniu Jezusa o służebnym przywództwie, oni zaczynają się kłócić o to, kto jest największy w Królestwie (Mk 9:30-37), a ich głupota powtarza się jeszcze raz (10:32). Musisz wiedzieć, że ma to znaczenie satyryczne: masz się śmiać z tego wszystkiego, a robiąc to nie traktować siebie tak poważnie. Jezus właśnie uczył ich drogi uniżania się, a oni chcieli wiedzieć, kto z nich będzie wiceprezydentem w Królestwie!

Wiele lat spędzonych w kręgach duchownych pokazało mi, że niewiele się zmieniło. Duchowieństwo jest wykształcone, ubrane i szanowane za tytuł, rolę i funkcję a nie za duchowość czy nawet kompetencje. Nie jest to całkowicie ich wina, niemniej ego zawsze będzie pragnęło wszelkich form rzekomej władzy i kościół wyświadcza tutaj przysługę, nawet pomimo wyraźnego potępienia tych rzeczy ze strony Jezusa (Łuk 20:45-47, Mt 23:1). Wydaje się, że jeśli o to właśnie chodzi to każda denominacja ma bardzo selektywnie wybraną wiedzę biblijną.

Strukturalna czy plemienna ślepota jest ciemnością wychodzącą poza osobistą ślepotę. Faktem jest, że grupa często uniemożliwia ci dotarcie do prawdy a twoja własna szczera pokora nazywa ją błędem lub herezją. Imperialny system chce praw i porządku (kontroli) oraz jasnego systemu przynależności bardziej niż bezwarunkowej miłości, miłosierdzia i łagodności.
Na szczęście, w każdym wieku są tacy, którzy wyłamują się i zaczynają budzić, lecz wyłącznie wtedy, gdy są gotowi przejść bolesny proces krzyżowania. To krzyżowanie ma zazwyczaj miejsce jako skutek upadku czy to teologicznego, czy moralnego. Tak czy inaczej, nie spełniłeś wymaganych oczekiwań grupy w akceptowany sposób i nie potrzeba wiele czasu, abyś zorientował się, o co rzeczywiście chodzi. W jednej chwili krzyczą: „hosanna!”, a w następnej „ukrzyżuj go!”. Katolicy nazywają to „drogą krzyża” a Jezus nazywa to „znakiem Jonasza”. Jeśli nie przebędziesz tej drogi, nigdy nie zrozumiesz mocy plemienności, bezwarunkowej Miłości Ojca ani siebie.

Tylko odrzucony outsider i ten, który jest ukrzyżowany jest w stanie rozpoznać rzeczywistą moc „zbiorowego myślenia” i jego systemu rzekomego bezpieczeństwa. Wewnątrz, czujesz się zbyt komfortowo i jesteś fałszywie nagradzany, aby zobaczyć czy chcieć zobaczyć bałwany oraz służącą samej sobie naturę systemu, któremu przysięgałeś lojalność.

Osobiście odkryłem, że nie chodzi o to, co przyjęliśmy jako pewnik: „głoś prawdę, a będziesz odrzucony”, lecz: „bądź odrzucony, a poznasz prawdę, którą będziesz mógł głosić”.

10 lipca
W czasach Jezusa zadaniem świątyni było strzeżenie stopni godności i wygląda na to, że niewiele się zmieniło. Architektura może być inna, lecz cel pozostaje taki sam.

W centrum żydowskiej świątyni było Święte Świętych; miejsce do którego wyłącznie arcykapłan mógł wejść raz do roku. Otoczone było wewnętrznym dziedzińcem dla kapłanów i lewitów, i tylko oni mieli tam dostęp. Na zewnątrz był dziedziniec dla obrzezanych Żydów, mężczyzn. Kolejny zewnętrzny dziedziniec należał do Żydówek i to wyłącznie wtedy, gdy nie miały okresu, ponieważ w tym czasie były „nieczyste”. Przy wejściu znajdował się znak ostrzegający, że śmiercią groziło wejście każdemu nie-Żydowi. Dziś jest to denominacyjny znak, który ostrzega każdego, aby nie wchodził dopóki nie zachowa w pełni ich systemu separacji.

Żydzi robili to, co niezmiennie ciągle robią wszystkie religie i denominacje: tworzą zewnętrzny i wewnętrzny system wykluczenia. Wydaje się, że każda religia potrzebuje „grzeszników” czy „nieczystych”, których można porównać do siebie, osądzić, potępić i odrzucić. Zamiast być „tym kościołem”, który niesie przesłanie „dobrej nowiny wielkiej radości dla wszystkich ludzi” stał się „kościołem” prawości bazującym na jakiegoś rodzaju kodzie czystości, religijności, moralności czy kultury.

Jezus nie okazywał żadnego zainteresowania utrzymywaniem jakiegokolwiek zamkniętego systemu oceniania czystości ku wykluczeniu. Tak naprawdę to świadomie przeciwstawiał mu się pozornie schodząc ze swej drogi, by prowokować prawo Sabatu swojej własnej religii. Nieustannie prowokował (nadal to robi) każdy system, który stawia prawa, kody i zwyczaj przed ludźmi (Mk 2:27), mówiąc: „Sabat jest dla człowieka, a nie człowiek dla sabatu”. Większość czytających tego bloga zostało wykluczonych ze świątyni bez względu na to, jak „duchowi” się sobie wydawali.

To właśnie czyni nie-duchowy system władzy – definiuje grupę i przekonuje nas, że jesteśmy lepsi a jest to przesłanie, którego gorliwie słuchamy. Gdy już raz znajdziesz się wewnątrz, jesteś chroniony przed jakimkolwiek patrzeniem z zewnątrz, które mogłoby kwestionować ten wyższy status. Wewnątrz grupy nadal głoszony jest przekaz o tym, że jesteś niegodny, równocześnie przypominający, że w naszych ramach „grzeszników zbawionych z łaski”, ciągle jesteśmy znacznie lepsi niż „outsiderzy” czy grzesznicy.

Jezus nie okazywał żadnego zainteresowania utrzymywaniem jakiegokolwiek zamkniętego systemu oceniania czystości ku wykluczeniu. Tak naprawdę to świadomie przeciwstawiał mu się pozornie schodząc ze swej drog11 lipca
Jezus mówił bardzo wyraźnie, że jego przesłanie jest do biednych, nie dla bogatych, dla chorych, nie dla zdrowych, dla outsiderów, a nie wtajemniczonych. To bycie wśród tych na dnie bądź w jego pobliżu jest wielkim uprzywilejowaniem wobec reszty. Nauczanie Jezusa nie jest dobrą nowiną dla tych, którzy mają dużo do ochrony, co ilustruje postawa bogatego młodzieńca.

Największym powodem niewłaściwego wykorzystania Biblii jest to, że przeważnie jest interpretowana, nauczana i „wymuszana” przez ludzi z wewnątrz i na topie. W ten sposób buduje się zupełnie inny punkt widzenia niż w przypadku Jezusa. Musisz przyłączyć się do ich grupy i być członkiem o dobrej reputacji, aby w ogóle mieć do nich dostęp.

Nie są to źli ludzie, myślę, że robią świętą robotę dla Boga. Po prostu patrzą na życie z punktu widzenia, który jest bardzo egoistyczny i oparty na własnej sprawiedliwości, używając wewnętrznego języka, który nie jest łatwo zrozumieć tym, którzy są poza ich grupą. W niczym nie przypomina to przykładu Jezusa i Pawła, którzy starali się być dla nich dostępni. Paweł powiedział, że „stał się” wszystkim dla wszystkich ludzi, a już więcej nie dla wybranych. Wszyscy wiemy jak wyglądała ta służba dla „nielicznych wybranych” – dziś wygląda to podobnie.

Biblia i nauczanie Jezus uwalnia nas od ograniczeń „grupowego myślenia” i towarzyszącemu temu systemowi przekonań, a uzdalnia do „… takiego umiłowania świata”. Niemniej jednak jest to wolność, która jest dostępna dla tych, którzy nie mają wiele do stracenia, chronienia czy dowiedzenia.

<|>

Królewskie dzieci oraz pozostali ludzie w Królestwie_ 1

John Fenn
Tłum.: Tomasz S

W poprzedniej serii mówiłem o Jezusie – Królu ze Wschodu. Dzisiaj podzielę się na pokrewny temat – Królewskie dzieci oraz pozostali mieszkańcy Królestwa Niebios.

W Królestwie Niebieskim jesteśmy członkami rodziny Króla

„Ale wy jesteście rodem* wybranym, królewskim kapłaństwem, narodem* świętym, ludem nabytym…” (1 Ptr 2)

* Słowo „ród” to greckie słowo „genos” oznaczające ‘rodzinę’, z którego wywodzą się słowa ‘pokolenie’ oraz ‘genealogia’.

* Słowo „naród” to greckie słowo „ethnos” z którego wywodzi się słowo „etniczny”.

Ethnos nie oznacza narodu w naszym rozumieniu, kraju z granicami obejmującymi określony obszar geograficzny, ale raczej określa odrębne pochodzenie etniczne – jakaś podgrupa w obrębie danej populacji. Oznacza to przypisanie do grupy wraz z innymi mającymi takie same pochodzenie. W Królestwie Niebieskim jesteśmy grupą ‘etniczną’ – jesteśmy królewskim kapłaństwem.

I List Piotra 2: 9 brzmi: „Ale wy jesteście rodem wybranym, królewskim kapłaństwem, narodem świętym (odrębną grupą etniczną), ludem nabytym…”

Większość chrześcijan zakłada, że wszyscy ludzie z każdego wieku, którzy zostali zbawieni, zostaną złożeni w „ciało Chrystusa” jako jedna wielka szczęśliwa, niebiańska rodzina. Jednak tak Biblia nie mówi.

Oto coś do rozważenia

Jako członkowie rodziny królewskiej nie będziemy jedynymi mieszkańcami Królestwa. Jesteśmy rodziną królewską, lecz inni nie są. Czy rodzina króla Dawida była jedynym obywatelem Izraela? Czy rodzina królewska w Wielkiej Brytanii jest jedynymi obywatelem tego kraju?

Królestwo

Królestwo ma króla – w naszym przypadku jest to Jezus. Każde królestwo ma własne prawa, zwyczaje oraz … królewską rodzinę, która „przewyższa” resztę obywateli tego królestwa. Dzisiejsza Wielka Brytania jest przykładem, którym mogę się posłużyć. Pierwszych pięć osób rodziny w kolejce do tronu to:

1 – Książę Karol, Książę Walii. 2 – Książę William, Duke Cambridge. 3 – Książę George z Cambridge, najstarsze dziecko Williama i Kate. 4 – Księżniczka Charlotte z Cambridge, drugie dziecko Williama i Kate. 5 – Książę Louis Arthur Charles, Książę Cambridge, trzecie dziecko Williama i Kate. I tak to właśnie wygląda.

Wykaz zawiera 53 osoby w kolejce do tronu. Krewni tych osób również należą do dalszej rodziny królewskiej  – wszystko w zależności w jaki sposób zestawiane są te listy. Jako członkowie rodziny królewskiej mają swoją rangę i przysługujące jej przywileje. Choć populacja Wielkiej Brytanii liczy ponad 66 milionów obywateli to członkowie rodziny królewskiej stanowią bardzo mały jej procent.

Boży królewicze – Izrael

Izrael wyszedł z Egiptu, a pięćdziesiątego dnia (Wyj 19: 5-6), kiedy obozowali u podnóża góry, Pan powiedział do nich: „staniecie się moją szczególną własnością, BARDZIEJ NIŻ inne ludy, gdyż do Mnie należy cała ziemia. Ale wy będziecie dla Mnie królestwem kapłanów i narodem świętym” (Edycja Św. Pawła).

Zwróćcie uwagę – napisane jest ‘bardziej niż inne ludy’. Cały Izrael miał być królewskim kapłaństwem  bardziej niż inne ludy, a zatem mieli być Jego reprezentami wobec innych narodów ziemi. Oni byli królewskim narodem ponad innymi narodami ziemi. Mieli specjalną rangę u Boga, której nie miały inne narody.

Cała ziemia – wszyscy ludzie- jest Jego stworzeniem, ale to Izrael miał być rodem wybranym i uprzywilejowanym. To z nimi Bóg zawarł przymierze a nie z jakimś innym narodem. Poznanie Boga miało być zaniesione do ludźmi całej ziemi właśnie przez Izrael.

Oni zawiedli, lecz teraz nam – poganom dano możliwość dzielenia się Bogiem ze światem. Jesteśmy wyjątkowi mając ten przywilej. Jesteśmy Jego królewskimi dziećmi. Wszyscy, którzy wierzą teraz w Jezusa, należą do królewskiej rodziny Boga Ojca. Mając przywilej poznania Jezusa i dzielenia się tym poznaniem ze światem, stanowimy wyjątkową grupą etniczną

Być może spytasz, że jeśli to my jesteśmy rodziną królewską, to kim są pozostali mieszkańcy Królestwa, którzy nie należą do rodziny królewskiej?

A to będzie wymagało przytoczenia wielu wersetów następnym razem.

John Fenn

Nie bądź twardogłowy

Barry Bennett

Złodziej przychodzi tylko po to, by kraść, zarzynać i wytracać. Ja przyszedłem, aby miały życie i obfitowały” (J 10:10).

Jak często słyszę chrześcijan przypisujących Bogu choroby, straty i tragedie. Jezus przyszedł dać obfite życie, lecz wielu z Jego ludzi odrzuca ten dar. Wolą patrzeć na siebie, jako osoby będące poddawane sprawdzianom przez choroby i straty (bliskich). Wierzą, że ich upadki zasługują na karę, nie rozumieją krzyża i nowego narodzenia.

Choroba przychodzi, aby kraść, zabijać i niszczyć. Tragedia przychodzi, aby kraść, zabijać i niszczyć. Ubóstwo przychodzi, aby kraść, zabijać i niszczyć. Rozwód, obawa, upadek, strach, głód to wszystko przychodzi, aby kraść, zabijać i niszczyć. Nie reprezentuje to natury Boga ani sposobów, których On używa. ON NIE JEST ZŁODZIEJEM!

„Wszelki dar dobry i doskonały pochodzi od Boga” (Jk 1:17).

Zapytaj samego siebie, dlaczego Bóg miałby cię doprowadzić do choroby? Czego ewentualnie mogłoby to cię nauczyć? Może ktoś powiedzieć: „Chce mnie nauczyć cierpliwości”. Cierpliwość jest owocem Ducha – choroba nie może zastąpić pracy Ducha! Miłość, radość, pokój, cierpliwość, łagodność, dobroć, wiara, to wszystko jest w nas przez Ducha Bożego. Choroba nie może zrobić tego, co Bóg już dał ci za darmo.

Dlaczego Bóg miałby ciebie testować? Czy Jezus nie zajął twojego miejsca w każdym boskim teście i nie pokonał dla ciebie grzechu, piekła i śmierci? Czy również musisz iść na krzyż, aby samego siebie zbawić?

Kiedy zrozumiemy dar sprawiedliwość? (Rzm 5:17). Kiedy zrozumiemy to, że Ojciec, Syn i Duch uczynili sobie w nas mieszkanie? Kiedy zaakceptujemy to, że Bóg chce dać nam wszystko za darmo (Rzm 8:32). Kiedy przestaniemy walczyć przeciwko darowi obfitego życia?

Nie bądź twardogłowy i nie bądź twardego serca. On jest z tobą, a nie przeciwko tobie (Rzm 8:31)

Byłem tak wściekły na Boga, że, gdyby stanął przede mną, udusiłbym Go

Steve Peace Harmon
Swego czasu nienawidziłem Boga tak bardzo, że gdyby stanął przede mną, udusiłbym Go.

Na początku, gdy wierzyłem, że Bóg sprawuje totalną kontrolę, byłem wściekły na Niego. Wydawało mi się, że Bóg wszystko w moim życiu planuje tak, aby było trudne. Wierzyłem, że to On spowodował awarię samochodu, przegraną mojego ulubionego zespołu i nigdy nie odpowiada na moje modlitwy, ponieważ chce, żeby mi było w życiu ciężko, żeby mnie uczyć różnych lekcji. Zawsze mówiono mi, że Bóg albo powoduje, albo dopuszcza te trudności po to, abym był silniejszym i skuteczniejszym chrześcijaninem, a w rzeczywistości działo się dokładnie odwrotnie. Stawałem się cyniczny, depresyjny i gniewny. Wtedy nie było przyjemnie znaleźć się blisko mnie. Pewnego dnia w szkole, pamiętam jak siedząc w klasie, kipiąc złością na Boga, byłem tak zły, że aż czułem ból w piersi. Wyobrażałem sobie, jak Go duszę, gdyby znalazł się przede mną. Były takie okresy, że miałem myśli samobójcze, bywało, że wydawało mi się, że mam dam za wygraną i pójdę do więzienia. Było źle.

Zmiana nastąpiła pod koniec 2010 roku. Przez kilka miesięcy słuchałem nauczania mówiącego, że uzdrowienie jest zawsze jest zgodne z Bożą wolą. Pamiętam, słuchałem w tym czasie czyjegoś przesłania, a jego argumenty były dla mnie nie do odrzucenia. Ja stałem wówczas na stanowisku, że to Bóg daje lub dopuszcza choroby, aby nas czegoś uczyć i spowodować wzrost – mógł kogoś też uzdrowić, jeśli tak zdecydował. Tak właśnie wierzyłem, lecz to, co słyszałem całkowicie wstrząsnęło moją teologią dobrymi, solidnie brzmiącymi argumentami. Ostatecznie, zostałem przekonany do tego nowego punktu patrzenia i gdy to przemyślałem, zdałem sobie sprawę, że wypływa z tego znacznie większe objawienie:
Jeśli zawsze jest Bożą wolą uzdrawiać, a uzdrowienie nie zawsze ma miejsce, gdy się modlimy, to znaczy, że Boża wola nie zawsze jest realizowana.

Łaaaa! To mną wstrząsnęło, ponieważ oznaczało, że Bóg nie kontroluje wszystkiego. Zmusiło mnie też do przemyślenia sporej części moich przekonań, a chodziło o to, że tak wiele z tych złych rzeczy, które przypisywałem Bogu to nie była Jego wina; nie było to Jego działanie czy wola. Gdy w sercu zdałem sobie z tego sprawę, a pamiętam stałem wtedy w swoim domu dochodząc do tego objawienia po raz pierwszy, powiedziałem Bogu: „O, to naprawdę jesteś za mną, a nie przeciwko mnie”. Po raz pierwszy w życiu byłem w stanie w to uwierzyć. Nie było to już więcej coś, co bezmyślnie mówiłem, ponieważ tak powinien robić dobry chrześcijanin.
Naprawdę uwierzyłem w to po raz pierwszy w życiu i ten sposób zaczęła się w moim sercu rewolucja i nigdy od tej pory nie ustała.
Gniew odszedł, a w zamian wlewała się Miłość.😍