28 maja
Stan Tyra
Dopóki obecności Bożej nie będzie tam, gdzie żyjemy, w przeciwieństwie do okazjonalnych prób generowania jej, nasze próby z obecnością bardziej będą pozoracją niż rzeczywistością. Autentyczna obecność da się znaleźć wyłącznie w autentyzmie i dlatego tak trudno jej doświadczyć.
Sztuczność nigdy nie rozpozna autentyczności.
W miarę jak owa obecność, którą wnosimy do każdej chwili wzrasta, wzrasta też nasza zdolność do wnoszenia jej do każdej chwili. Matka spoglądająca na dziecko swych ramionach i dziecko wpatrujące się w matkę jest bardzo dobrym przykładem obecności. W ciszy tej chwili nic innego się nie liczy. Nic innego nie istnieje. Nie trzeba niczego mówić, wyjaśniać czy komunikować. Żadne z nich nie jest zaniepokojone czy zakłopotane czymkolwiek. Mamy tutaj do czynienia z taką jednością, pochłaniającą daną chwilę, która wychodzi poza słowa czy myśli.
Obecność jest krucha, jest to miejsce, w którym znajdujemy się szczególnie blisko poza doświadczalnych rzeczywistości, które normalnie są poza świadomością, choć zawsze nas otaczają. Potrzebne jest tylko przelotne spojrzenie, aby nas urzec co najmniej na chwilkę. Podobnie jak było w przypadku Mojżesza przy płonącym krzaku, „odwracamy się” i robimy krok w kierunku tego, co nas zaprasza „do przyjścia”, lecz jest poza tym, co „normalne”.
Sufici opowiadają taką historię o młodej rybce, która przychodzi do mądrej, starej ryby. „Słyszałam o morzu, – mówi. – lecz gdzie ono jest?” Mądra stara ryba odpowiada: „Morze jest w tobie i ty jesteś w nim. Jest to wszystko, co całe życie znasz, a jednak” nie znasz go”. Taki sam jest stan istoty ludzkiej. Jesteśmy w Chrystusie i Chrystus jest w nas, lecz nie rozpoznajemy tej rzeczywistości. Możemy w to wierzyć, lecz nie znamy tego. Brakującym elementem jest świadomość.
Continue reading

