Author Archives: pzaremba

Codzienne rozważania_02.12.2017

Jon 1:4
LECZ PAN ZESŁAŁ SILNY WIATR NA MORZE I ZERWAŁA SIĘ POTĘŻNA BURZA NA MORZU TAK, IŻ ZDAWAŁO SIĘ, ŻE OKRĘTOWI GROZI ROZBICIE.

Okoliczności, ze sprzyjających zamierzeniom Jonasza, zmieniły się na zupełnie przeciwne. Pan zawsze wykorzystuje pogodę dla własnych celów. Kontroluje wszystkie jej elementy. Nie tylko podczas takich cudów, jak przejście przez Morze Czerwone czy uciszenie burzy na Jeziorze Galilejskim „wiatry i morze są mu posłuszne”. Burza, która rzucała statkiem Jonasza była burzą Pana a nie dziełem przypadku jednym z jego cudów na głębinach. Pan realizował swój plan sprowadzenia błądzącego proroka na właściwą drogę. Człowiek, który nie chce mieć nic wspólnego z Bogiem, który chce unieważnić prawo do jego życia, nie ma innego wyjścia jak tylko interpretować świat przyrody w ateistyczny sposób. Wymyśla pogląd, że świat Boży nie jest rzeczywistością stworzoną i podległą boskiej woli, ale natura, która jest irracjonalna i dlatego niegodna chrześcijańskiego Boga. Używa tego jako kija, aby zbić nim argument o istnieniu Boga, o którym wie, że jest prawdziwy, ale nie dopuszcza go do swojej świadomości. Czy świat przyrody nie jest godny biblijnego Boga? Czy jedynym racjonalnym wytłumaczeniem jest negacja istnienia Boga i uznanie, że to co widzimy w katastrofach naturalnych to ogrom niewinnych ludzi, którzy są smagani przez los? Pan mówi, że nie ma „niewinnych ludzi” i zwykłych „przypadków losowych”. Są grzesznicy i suwerenny Bóg. Wszyscy jesteśmy grzesznikami ponoszącymi odpowiedzialność i z każdym z nas Bóg postępuje według osobistego, suwerennego planu, jaki ma dla naszego życia. Widzimy jak sprawdza się to w postępowaniu z Jonaszem. Bóg użył burzy, aby położyć swój palec na grzechu Jonasza. Wielu innych ludzi znalazło się w tej burzy i nie byli oni odpowiedzialni za grzechy proroka. Czym więc była dla nich ta burza? Karą niesłusznie wymierzoną niewinnym ludziom? Odpowiedź można znaleźć w ich osobistej relacji z Bogiem. Burza oznaczała, że Bóg chciał się nimi zająć. W przypadku Jonasza i żeglarzy burza miała służyć okazaniu łaski, miłości i doskonałej sprawiedliwości.
Życzę błogosławionego dnia.

Jak działa przysięga

The Mechanism of a Vow

Michael King

Kilka tygodni temu skakałem z trampoliny z wnuczkami, gdy jedna z nich, odgrywając w zabawie, jakąś rolę, ogłosiła, że coś tam przysięga. Nie byłem w stanie powiedzieć, o co chodziło czy też co udawała w tej zabawie, lecz natychmiast powstrzymałem ją i wyjaśniłem wszystkim, żeby nigdy niczego nie przysięgali pod żadnym pozorem. Nie jest to powszechne ani popularne, lecz odkryłem, że jest bardzo ważne i biblijne. Większość ludzi składa przysięgi w czasie ceremonii zawierania związku małżeńskiego – ja i moja żona nie. Gdyby ludzie rozumieli czym są przysięgi, nigdy by tego nie robili, wierzę, że większość robi to, ponieważ nie rozumie mechanizmu przysięgi.

Aby zgłębić ten temat musimy spojrzeć na to, czym jest przysięga, co powoduje i dlaczego nie powinniśmy składać.

Czym jest przysięga?

Przysięga jest pewną obietnicą, która ma duchowe znaczenie. Najlepiej to zrozumieć, jako prawną umowę, która wymaga wykonania. Przysięgi, to zgody na wykonanie pewnego rodzaju działania, które przysięgający obiecuje wykonać.

W Księdze Liczb 30:2-3 czytamy: „Oto, co Pan rozkazał! Jeżeli mężczyzna złoży Panu ślub albo przysięgę, zobowiązując się do wstrzemięźliwości, to niech nie łamie swego słowa, lecz wykona wszystko, co wychodzi z jego ust”.

Przysięga to wiążące zobowiązanie, które obliguje przysięgającego(ą) do wykonania wszystkiego, co stwierdza w przysiędze, jak czytamy powyżej. Jest jeszcze kilka wersów odnoszących się do spełniania przysiąg:

Psalm 50:14: „Ofiaruj Bogu dziękczynienie i spełnij Najwyższemu śluby swoje!

Psalm 66:13: „Dlatego wejdę do domu twego z całopaleniem, dopełnię ci ślubów moich, …”

Przyp 7:14: „…miałam złożyć ofiarę dziękczynną, dzisiaj spełniłam swoje śluby”.

Co powoduje przysięga?

Ponieważ jest to prawna umowa, niesie za sobą pewną moc. Jeśli umowa zostanie wypełniona, składający ją zostaje uwolniony; jeśli nie, to zbiera konsekwencje niedopełnienia warunków takiego kontraktu.

Z tego powodu czytamy w Księdze Powtórzonego prawa 23:21-23: „Jeżeli złożysz Panu, Bogu twemu, ślub, to nie ociągaj się z jego spełnieniem, gdyż Pan, Bóg twój, upomni się oń u ciebie i miałbyś grzech na sobie. Jeżeli zaś nie złożysz ślubu, to nie będziesz miał grzechu na sobie. Co wyszło z twoich ust, tego dotrzymaj i postąp tak, jak ślubowałeś Panu, Bogu twemu, dobrowolnie, jak powiedziałeś swoimi ustami”.

Ważne jest zakończyć działanie i dochować przysiąg, które składamy, ponieważ w duchowej rzeczywistości wiążą one prawnie składającego, a prawa wszechświata są tak zaprojektowane, aby wymusić na człowieku podjętą przysięgę. Zasadniczo przysięga tworzy przymierze między człowiekiem, a kosmosem, a duchowe prawa wszechświata oczekują tego, że przysięga zostanie spełniona. To podobnie jak z próżnią: natura nie znosi próżni, przysięga zaś jest takim tworzeniem próżni i natura oczekuje, że ją wypełnisz.

Dlaczego nie powinniśmy składać przysiąg

Continue reading

Codzienne rozważania_01.12.2017

Jon 1:4
LECZ PAN ZESŁAŁ SILNY WIATR NA MORZE I ZERWAŁA SIĘ POTĘŻNA BURZA NA MORZU, TAK IŻ ZDAWAŁO SIĘ, ŻE OKRĘTOWI GROZI ROZBICIE.

Jonasz uciekł sprzed oblicza Pana udając się w daleką podróż z Gat-Chefer do Jaffy a Bóg pozwolił mu odejść. Znalazł statek płynący na zachód, którego potrzebował i zapłacił za podróż. Wszedł na pokład i kiedy ten odbił od brzegu, znalazł sobie cichy kącik pod pokładem i zasnął twardym snem. Uciekł a Bóg mu na to pozwolił. Jak dotąd wszystko mu się udawało. Ale Bóg pozwolił na to tylko po to, by udowodnić Jonaszowi, że nie mógł on pokrzyżować Bożych planów. Wygodne i łatwe życie czyni ludzi obojętnymi na sprawy duchowe. Bogactwo i sukces utwierdzają ich w samolubnym sposobie życia zamiast wzbudzać w nich dziękczynienie wobec Boga, dawcy „wszelkiego datku dobrego i wszelkiego daru doskonałego” (Jakub 1:17).
Niektórzy ludzie otwarcie znieważają Boga. Opóźnienie w wymierzeniu Bożej sprawiedliwości może mieć w jakimś stopniu wpływ na chrześcijan. Podobnie jak wierzący mogą oni bagatelizować swoje grzechy. Ale możemy się również niecierpliwić, kiedy Pan przez długi czas zwleka z ukaraniem nieprawości. Kiedy masz pokusę aby być niecierpliwym wobec Boga powinieneś przeczytać Psalm 73. Pamiętanie o nim w naszych sercach i umysłach przyniesie nam duchowy duchowy pożytek i oszczędzi wiele niepotrzebnych strapień. Bóg zwleka z wymierzeniem sprawiedliwości wobec moralnego zła tego świata. Ale czyni to tylko dlatego, aby zrealizować plan zbawienia. „Niewyczerpane są objawy łaski Pana, miłosierdzie jego nie ustaje. Każdego poranku objawia się na nowo, wielka jest wierność twoja” (Treny 3:22-23). Zarazem jednak cała historia ludzkości świadczy o tym, że Boże wyroki obowiązują „na całej ziemi” (Psalm 105:7). Pokazują one gniew Boży przeciwko grzechowi oraz naszą potrzebę nawrócenia i nowego posłuszeństwa przez wiarę w Pana. W wersetach 4-6 można dostrzec trzykrotnie w burzy zesłanej przez Boga dla unieruchomienia statku; w przerażeniu pogańskich żeglarzy i w napomnieniu skierowanym przez kapitana do śpiącego proroka.
Życzę błogosławionego dnia.

Dlaczego dzielenie się wiarę jest tak trudne?

Oryg.: TUTAJ
Jak dzielisz się Ewangelią z przyjaciółmi czy rodziną? Nigdy nie zapomnę tego, jak siedziałam w małej restauracji naprzeciw mojego byłego szefa, patrząc w jego pomarszczoną uśmiechniętą twarz, usiłując dobrać odpowiednie słowa, aby przynieść mu ewangelię. Przeważnie moje słowa kończyły pędząc jak najdalej od ust, aby schować się gdzieś w zakamarkach umysłu. Zawsze wyjaśnienia wiary ludziom było moją słabą i nieudolną stroną. Tego ranka siedząc w restauracji grzebałam za właściwymi słowami, potykałam się o próby doskonałego wyjaśnienia, odpowiednich argumentów, aby przekonać go, że nie może dostać się do nieba o własnych siłach. Gdybym tylko miała moc zmieniania ludzkich serce jednym słowem.

Dlaczego to jest takie trudne?

Wydaje się, że przeważnie istnieje jakaś niewidzialna ściana, którą musimy odepchnąć, aby podzielić się z kimś ewangelią. Dlaczego to takie trudne? Myślę, że częściowo jest tak dlatego, że sami na siebie nakładamy dużą presję, aby wygrać dyskusję i powiedzieć właściwe rzeczy. Z drugiej strony, myślę, że jest tak, że za bardzo osobiście do tego podchodzimy. Zamiast skierować rozmowę na to, że Jezus powstał z martwych, robimy wszystko, żeby podzielić się własnymi doświadczeniami, lecz staje się to tak osobiste, że z łatwością rani uczucia.

Myślę również, że wydaje nam się, że wszystko zależy od naszych wysiłków. Gdy wychodzimy zwycięsko po gorącej debacie, czujemy, że dobrze wykonaliśmy robotę. Gdy jąkamy nawet zaczynając rozmowę, czujemy się winni. Oczywiście, są takie rzeczy, które możemy robić znacznie lepiej jako ewangelizatorzy, na przykład ucząc się więcej o Biblii, szukając pozabiblijnych dowodów zmartwychwstania, zdobywając doświadczenie dzieleniem się wiarą itd., lecz podejście do ewangelizacji takie, jakby wszystko zależało od nas jest złe i jest głównym powodem tego, że czujemy się tak bardzo związani.

Zastanówmy się nad tym, jak apostoł Paweł podchodził do świadczenia kościołowi w Koryncie:

Również ja, gdy przyszedłem do was, bracia, nie przyszedłem z wyniosłością mowy lub mądrości, głosząc wam świadectwo Boże. Albowiem uznałem za właściwe nic innego nie umieć między wami, jak tylko Jezusa Chrystusa i to ukrzyżowanego. I przybyłem do was w słabości i w lęku, i w wielkiej trwodze, a mowa moja i zwiastowanie moje nie były głoszone w przekonywających słowach mądrości, lecz objawiały się w nich Duch i moc, aby wiara wasza nie opierała się na mądrości ludzkiej, lecz na mocy Bożej” (1Kor 2:1-5).

Bóg zmienił gorliwego, znakomicie wykształconego żydowskiego uczonego i przywódcę w Bożego rzecznika Ewangelii. Paweł, jak nikt inny, mógł być tym, który mógł przekonywać ludzi mądrą mową, być nieustraszonym pasjonatem. Jednak on sam mówi nam, że przyszedł do Koryntian: „w słabości i lęku, i w wielkiej trwodze”. Niemniej, sam stwierdza, że ta słabość stałą się kanałem Bożej mocy. Wiara Koryntian będzie więc słusznie zapisana na konto Boga, a nie Pawła. Moc zbawienia nie leży w nas, lecz w Bogu.

Continue reading

Codzienne rozważania_30.11.2017

Jon 1:3.
LECZ JONASZ WSTAŁ, ABY UCIEC SPRZED OBLICZA PANA DO TARSZYSZU. A GDY PRZYBYŁ DO JAFTY, ZNALAZŁ TAM OKRĘT, KTÓRY MIAŁ PŁYNĄĆ DO TARSZYSZU. I ZAPŁACIWSZY ZA PRZEJAZD, WSZEDŁ NA POKŁAD, ABY SPRZED OBLICZA PANA JECHAĆ Z NIMI DO TARSZYSZU.

Odpowiedzią Jonasza na wysłanie go przez Boga do Niniwy było udanie się w przeciwnym kierunku, do miejsca zwanego Tarszysz, kolonii znajdującej się na terenie dzisiejszej Hiszpanii. Prorok poszedł do Jafty, znalazł statek, zapłacił za podróż i wypłynął, aby uciec sprzed oblicza Pana. O czym myślał Jonasz próbując uciec przed Bogiem? Pomimo, że był nieposłuszny, był człowiekiem wierzącym i prorokiem, i musiał wiedzieć, że nie zdoła uciec od wszechmocnego Pana. Doskonale wiedział, że żywy Bóg był wszędzie. Zapewne znał słowa Psalmu 139:7-8. Główna zasada, dotycząca zarówno Jonasza jak i współczesnych chrześcijan mówi, że kto odwraca się od Bożej woli dla jego życia, to świadomie odchodzi sprzed oblicza Boga i pozbawia się błogosławieństwa, jakie niesie ze sobą posłuszeństwo. Innymi słowy, nasze grzechy pozbawiają nas łaski błogosławieństwa Bożego. Jeśli Jonasz zdecydował się na zignorowanie Bożej woli, to z pewnością miał ku temu określony powód. Jednym z nich była obawa przed trudnościami. Niniwa była wielkim miastem, powszechnie znanym z nieprawości. Asyria, której stolicą była Niniwa, była największą potęgą w regionie i największym zagrożeniem dla suwerenności Izraela. Jonasz obawiał się wrogiego stosunku Niniwijczyków do jego zwiastowania i do jego osoby jak również o powodzenie misji. Z pewnością możemy zrozumieć pokusę ucieczki przed przewidywanymi niebezpieczeństwami i trudnościami w pracy misyjnej. W doświadczeniach sług Bożych są one czymś realnym. Mogły się również zrodzić w umyśle Jonasza, chociaż Słowo Boże nie mówi nam, że obawiał się on braku powodzenia czy też wrogości Asyryjczyków. Niniwa była pogańskim miastem. Jonasz zniechęcił się z powodu nowatorstwa, jakim było posłanie proroka do pogańskiego narodu. Apostoł Piotr kilka pokoleń później wahał się przed pójściem do Korneliusza (Dz. Ap. 10:17) i przekonała go dopiero wizja, w której Bóg przedstawił własny pogląd ma tę sprawę. Być może bezlitosna surowość przesłania powstrzymywała Jonasza. Istniało wielu kaznodziejów, którzy byli przeciwni przedstawianiu Bożej doktryny o sądzie. Zakon Boży i konsekwencje jego łamania nie są popularnymi tematami wśród ludzi bezbożnych, nawet w sprzyjających okolicznościach. Jedynie w bólu i wewnętrznej walce grzesznicy wyznają swoje grzechy i szukają przebaczenia w Chrystusie. Prawdziwym powodem ucieczki Jonasza przed Bogiem był strach przed tym, że Bóg zamierzał okazać łaskę poganom w Niniwie. Pytanie jakie stało przed Jonaszem i jakie stoi przed każdym z nas dotyczy tego, czy zamierzamy być posłuszni Bożej woli dla naszego życia. Miłowanie Boga oznacza przestrzeganie jego przykazań. Ale Boże przykazania – to co mówi on w Biblii na temat naszego myślenia i postępowania – stoją w dużej sprzeczności z ludzką mądrością. Jonasz wybrał swój własny sposób myślenia, a nie objawiony zamysł Boga, ponieważ nie podobało mu się to, co widział w Słowie Bożym. Bez wątpienia można dojść do wniosku, że posłuszeństwo wiąże się często z bólem i walką. To prawda, gdy weźmiemy pod uwagę kaszt posłuszeństwa we wrogim nam świecie. Nie łatwo jest radować się będąc prześladowanym. Mimo to doświadczenia wierzących, którzy byli posłuszni aż do śmierci, pokazują, że poznali oni zwycięstwo i radość z tego zwycięstwa w obliczu cierpienia i śmierci. Posłuszeństwo wypływające z głębi serca jest samo w sobie wielkim przywilejem. Wzbogaca i zachęca do jeszcze bliższej relacji z Panem. Czasami trudność może polegać na poznaniu, czego chce od nas Bóg. Ucieczka Jonasza rzuca na ten problem interesujące światło. Otrzymał on wyraźne słowo od Boga, ale je odrzucił. Napotkał jednak sprzyjające okoliczności, które otworzyły przed nim drogę ucieczki sprzed oblicza Boga. Ucieczka Jonasza wzywa nas do naśladowania Pana. Mamy się uczyć na błędzie Jonasza. Nie możemy tak jak on unikać woli i obecności Bożej. Nowy Testament wzywa nas do naśladowania Jezusa Chrystusa. Mamy uciekać do niego, a nie od niego. Mamy przyjąć go wiarą i zaufać mu jako Zbawicielowi. Mamy mu być posłuszni jako naszemu Panu i żyć w wierze a nie w oglądaniu (2 Korynt 5:7). To stanie się naszą rozkoszą i radością jak obiecał nam Bóg w swoim Słowie.
Życzę błogosławionego dnia.

Dlaczego powinniśmy badać Trójcę

CCC Discover

Oryg.: TUTAJ

Andrew Menkis
27.11. 2017

Trójca jest trudna do zrozumienia, a jeszcze trudniejsza do wyjaśnienia innym, więc przeważnie niewiele czasu poświęcamy na myślenie i rozmowy o niej. Taka postawa jest tragiczna. Jeśli wierzymy w to, że Bóg jest Trójcą tylko dlatego, że tak należy, to sami siebie okradamy ze wspaniałej prawdy, nadziei i radości. W czasie medytowania nad tą rzeczywistością, że nasz Bóg jest trój-jedyny, powinniśmy być poruszeni do uwielbiania Boga za to kim jest, powinniśmy być zachęceni przez Jego miłość. Ponadto powinniśmy rozpoznać bardzo praktyczne dla naszego życia implikacje trój-jedynej natury Boga.

 

1. Doktryna o Trójcy wzbudza respekt

Pismo objawia nam prawdę mówiącą, że Bóg jest jeden, co do istoty w trzech osobach. W Starym Testamencie Bóg w bardzo wielu miejscach i całkowicie wyraźnie mówi, że jest jeden Bóg: „Słuchaj, Izraelu, PAN twój Bóg PAN jest jeden” (Pwt 6:4). Izraelici, jako monoteiści, bardzo różnili się od politeistycznych narodów wokół nich. Pomimo tak silnego nacisku na to, widzimy w ST również aluzje do Ojca, Syna i Ducha Świętego (Rdz 1:26; 11:7; 16:-7-13; 18; Iz 48:16; 61:1, 63:9-10). Ten fakt, że Bóg jest w trzech osobach staje się bardzo wyraźny w Nowym Testamencie i zaczynając od chrztu Jezusa (Łu 3:21-22) do Wielkiego Nakazu (Mt 28:19), rzeczywistość Trójcy jest odważnie ogłaszana.

Próbując ogarnąć umysłem tą objawioną prawdę, zderzamy się z ograniczeniami naszych ograniczonych możliwości poznawczych. Jakkolwiek byśmy się nie starali, bycie Bogiem nie jest czymś, co możemy do końca zrozumieć, ponieważ zostaliśmy stworzenia przez Boga i to nie my Nim jesteśmy. Wszelkie analogie, którymi możemy się posługiwać, ostatecznie nie sięgają do prawdy tego, kim Bóg jest. Rozważanie tego, że Bóg jest trój-jedyny może nas doprowadzić do jedynej właściwej reakcji: zdumienia (respektu, podziwu). Majestat i splendor Bożej istoty jest czymś znaczenie więcej, niż jesteśmy w stanie pojąć. W miarę jak poznajemy Go coraz głębiej, jesteśmy napełniani zadumą i zdumieniem. Gdy rozmyślamy nad trój-jedyną naturą naszego Boga, powinniśmy reagować pokorną czcią dla Ojca, Syna i Ducha Świętego.

 

2. Doktryna o Trójcy jest zachęcająca

Twierdzenie, że doktryna o Trójcy jest zachęcająca może wydawać się dziwne. Jak coś, co wydaje się, tak trudne w odbiorze i ezoteryczne może nas zachęcać? Wierzę, że doktryna Trójcy zachęca nas w każdej możliwej dziedzinie naszego życia z tej prostej przyczyny: Bóg jest Miłością (1J 4:8). Takie twierdzenie może być prawdziwe wyłącznie dlatego, że Bóg jest trój-jedyny.

Miłość wymaga przedmiotu. Innymi słowy: nie może można kochać kogoś lub czegoś, jeśli nie ma nic do kochania. Gdyby Bóg był osobliwością, a nie interpersonalnym Bogiem, nie mógłby kochać. W wiecznej przeszłości, przed stworzeniem, nie było nikogo innego do kochania. Bóg byłby wtedy skupiony na sobie, zajęty sobą, zapatrzonym w siebie narcystą. Zaabsorbowany sobą, kochałby tylko siebie. Nie byłoby wiele lepiej, gdyby Bóg był w dwóch osobach. Nie byłoby żadnej przyczyny, aby tworzyć cokolwiek poza tą relacją. Na szczęście, Bóg taki nie jest. Jest wiecznym Ojcem, Synem i Duchem Świętym. To trzy równorzędne osoby, które koegzystują przez wieczność w doskonałej relacji. W tej relacji Ojca, Syna i Ducha zawsze kochają i wysławiają siebie nawzajem. To dlatego Bóg tworzył.

Całkowicie zgodne z tym, kim jest Bóg, jest to, że stworzył istoty na swój obraz. Zrobił to, aby zamanifestować Swoją chwałę i podzielić się miłością, ponieważ nie jest ze swej natury narcystyczną czy zaabsorbowaną sobą istotą. Istniejesz dlatego, że Bóg dobrowolnie zdecydował się stworzyć ciebie, aby ta doskonała miłość, którą Ojciec Syn i Duch Święty przeżywają i cieszą się przez całą wieczność, mogła stać się twoim udziałem. W Ewangelii Jana (17:24-26) czytamy modlitwę Jezusa:

„Ojcze! Chcę, aby ci, których mi dałeś, byli ze mną, gdzie Ja jestem, aby oglądali chwałę moją, którą mi dałeś, gdyż umiłowałeś mnie przed założeniem świata. Ojcze sprawiedliwy! I świat cię nie poznał, lecz Ja cię poznałem i ci poznali, że Ty mnie posłałeś; i objawiłem im imię twoje, i objawię, aby miłość, którą mnie umiłowałeś, w nich była, i Ja w nich”. Continue reading

Codzienne rozważania_29.11.2017

Ks. Jonasza 1:1-2.
1. JANASZA, SYNA AMITTAJA, DOSZŁO SŁOWO PANA TEJ TREŚCI:
2. WSTAŃ, IDŹ DO NINIWY, TEGO WIELKIEGO MIASTA, I MÓW GŁOŚNO PRZECIWKO NIEJ, GDYŻ JEJ NIEPRAWOŚĆ DOSZŁA DO MNIE.

Jaki był cel misji Jonasza? Dlaczego Bóg chciał, aby poszedł on do Niniwy i mówił do ludzi, którzy za czterdzieści lat mieli być odpowiedzialni za zupełne zniszczenie Izraela? Analiza treści tej księgi pozwala na wskazanie trzech głównych celów proroctwa Jonasza. Pierwszym było wywołanie poruszenia wśród ludu Bożego, drugim zbawienie innych narodów poza Izraelem, a trzecim i najważniejszym, szczególna zapowiedź osoby i dzieła Pana Jezusa Chrystusa. Bóg zamierzał potrząsnąć swym ludem. Postanowił wyrazić niezadowolenie z tego, że zszedł on na złą drogę i zrobić to w nowy sposób, spektakularny i łatwy do zauważenia. Bóg będzie błogosławił poganom w sposób, który zawstydzi jego własny lud! Niech Izrael zrozumie ze wstydem, jak lekceważył udzielone mu błogosławieństwa i przywileje. Niech pokutuje i nawróci się do swego Boga. W Nowym Testamencie Pan Jezus grozi niektórym miastom, w których głosił ewangelię i dokonuje niekorzystnego dla nich porównania z miastami pogańskimi. Wspominając o Kafarnaum mówi: „… bo gdyby w Sodomie dokonały się te cuda, które się stały u ciebie, stałaby jeszcze po dzień dzisiejszy. Ale powiadam wam: Lepiej będzie ziemi sodomskiej w dniu sądu aniżeli tobie” (Ew. Mateusza 11:20-24). Apostoł Paweł mówi do chrześcijan w Rzymie: „Skoro już jestem apostołem pogan, służbę moją chlubnie wykonuję; może w ten sposób pobudzę do zawiści rodaków moich i zbawię niektórych z nich” (Rzym. 11:13-14).
Czy nie w podobny sposób postępuje dziś Pan ze swoim Kościołem? Czy nie obnaża naszego duchowego letargu powołując ludzi pełnych oddania i świeżej gorliwości? Wiele kongregacji zostało wyrwanych ze snu przez jedną lub dwie osoby nawrócone ze „świata”, które przyszły do danej społeczności. Jej członkowie spostrzegli, że Bóg naprawdę zbawia grzeszników! Odrodziła się ich nadzieja. Ustalono nowe cele i nowe życie wstąpiło w ciało Chrystusowe. Nie stało się tak jednak w przypadku Izraela. Ale biorąc pod uwagę łaskę leżącą u podstawy słowa skierowanego przez Boga do Niniwy, powinno było tak się stać. Drugim głównym celem służby Jonasza w Niniwie było pokazanie, że Bóg zamierza rozciągnąć swoją łaskę na inne narody świata. Duchowa duma Hebrajczyków była słynna zarówno wtedy, jak i w czasach naszego Pana i pozostaje taką do dzisiaj. Uważali oni inne narody za „pogańskie psy”, skoro zostały one pominięte przez Boga. Bóg jednak ma plan dla tych pogańskich narodów i jest to plan łaski. Prawdą jest, że pierwszym powodem wysłania Jonasza do Niniwy zgodnie z tym co podaje tekst, było powiedzenie jej mieszkańcom o gniewie Bożym wobec ich pogańskich występków: „Wstań idź do Niniwy, tego wielkiego miasta i mów głośno przeciwko niej, gdyż jej nieprawość doszła do mnie” (Jonasz 1:2). Nie możemy w pełni zrozumieć znaczenia misji Jonasza bez dostrzeżenia, że koncentruje się ona na Chrystusie. Sam nasz Pan podczas spotkania z faryzeuszami, kiedy zażądali oni znaku z nieba dla poparcia jego nauczania Jezus odpowiedział: „Pokolenie złe i cudzołożne znaku żąda, ale nie otrzyma innego znaku jak tylko znak Jonasza proroka. Albowiem jak Jonasz był w brzuchu wieloryba trzy dni i trzy noce” (Ew. Mateusza 12:39-41). Jonasz był znakiem dla żeglarzy, dla Niniwejczyków i wszystkich, którzy słyszeli o jego wybawieniu. Był znakiem tego, że istnieje Bóg, który wskrzesza grzeszników z grobu. Jonasz został w cudowny sposób zachowany przy życiu. Jego przybycie do Niniwy, było zmartwychwstaniem, które ogłosiło wszystkim istnienie Zbawiciela dającego życie. Jezus Chrystus stanowi obietnicę życia w Ks. Jonasza. Otrzymaliśmy wspaniały obraz zbawczej miłości Boga, który wyciąga rękę do upadłego świata. To życie dla umarłych duchowo. To życie wieczne. To, w świetle pełnego objawienia Nowego Testamentu, życie w Jezusie Chrystusie.
Życzę błogosławionego dnia.