2 Tym 2:22.
MŁODZIEŃCZYCH ZAŚ POŻĄDLIWOŚCI SIĘ WYSTRZEGAJ, A ZDĄŻAJ DO SPRAWIEDLIWOŚCI, WIARY, MIŁOŚCI, POKOJU Z TYMI, KTÓRZY WZYWAJĄ PANA Z CZYSTEGO SERCA.
Jest prawdą, że Bóg w swym niepojętym zamyśle wybierał czasem nieczyste naczynia jako instrumenty swego sądu czy też zbawienia. W czasach Starego Testamentu określił pogańską Asyrię jako „laskę mojego gniewu”, która uderzyła krnąbrnego Izraela i którą następnie odrzucił (Iz 10:5). Również króla babilońskiego Nabuchodonozora nazwał Bóg „moim sługą”, przez którego potem osadził swój lud, a króla perskiego Cyrusa swym „pasterzem” i „pomazańcem”, którego użył, aby ich wyzwolić. Były to wyjątkowe przypadki, gdzie w grę wchodziły narody a nie poszczególni ludzie. Całe Pismo podkreśla, że Bóg wybiera do swego użytku czyste naczynia, „oręż sprawiedliwości” (Rz 6:13) dla wypełnienia swych celów. Z pewnością więc Tymoteusz zgodnie z wezwaniem Pawła musi oczyścić samego siebie, jeśli ma być przeznaczony do użytku samego Boga. Tymoteusz ma wystrzegać się młodzieńczych pożądliwości. Odnosi się to do niebezpieczeństwa pewności siebie jak i pobłażania samemu sobie, egoistycznych ambicji, zawziętego uporu, arogancji i do wszystkich przewrotnych impulsów młodości. W sensie pozytywnym Tymoteusz ma zdążać do osiągnięcia czterech podstawowych celów chrześcijanina – sprawiedliwości, wiary, miłości i pokoju – i ma dążyć do tego otoczony odpowiednimi ludźmi, chodzi o tych, którzy wzywają Pana z czystego serca, czyli tych, którzy dzielą z Tymoteuszem ten sam głód sprawiedliwości i którzy szczerze wołają do Boga by ten głód zaspokoił.
Pozdrawiam i życzę błogosławionego dnia.
Author Archives: pzaremba
Codzienne rozważania_23.07.2017
2 Tym 2:21.
JEŚLI TEDY KTO SIEBIE CZYSTYM ZACHOWA OD TYCH RZECZY POSPOLITYCH, BĘDZIE NACZYNIEM DO CELÓW ZASZCZYTNYCH, POŚWIĘCONYM I PRZYDATNYM DLA PANA, NADAJĄCYM SIĘ DO WSZELKIEGO DZIEŁA DOBREGO.
Trudno byłoby przecenić przywilej, który apostoł przyznaje tu Tymoteuszowi, lecz w gruncie rzeczy przywilej ten obejmuje wszystkich razem i z osobna chrześcijańskich pracowników bądź usługujących, którzy spełnią pewien warunek, gdyż oświadczenie apostoła jest podane w dość ogólnych określeniach: „jeśli tedy kto siebie czystym zachowa”. Natomiast przywilej ten opisany jest w prostych a zarazem pięknych słowach: „i będzie naczyniem do celów zaszczytnych”. Pan domu stawia jeden warunek: naczynia, których używa, muszą być czyste. Od tego zależy wypełnienie Jego obietnicy. Jest to oczywiste od początku, że pewien rodzaj samooczyszczenia jest nieodzownym warunkiem przydatności dla Chrystusa. Na czym ono konkretnie polega? Mamy się odwrócić od tego co jest niegodziwe. Nie znaczy to, że mamy zerwać imiennie ze wszystkimi członkami Kościoła, co do których mamy podejrzenie, że nie są prawdziwymi wierzącymi lub odłączyć się od widzialnego Kościoła, ponieważ Jezus dowiódł w swej przypowieści, że między pszenicę został zasiany kąkol i nie zostanie stamtąd usunięty aż do żniw. Już wcześniej przekonaliśmy się, że dwa rodzaje naczyń sugerują raczej nauczycieli prawd chrześcijańskich a nie członków Kościoła. Nie tyle mamy unikać kontaktów z takimi ludźmi, co z błędem i złem, które reprezentują. Oczyścić się „od tych” oznacza usunąć z naszego umysłu ich fałsz, a z serca i życia – ich niegodziwość. Zatem czystość nauki i czystość życia jest podstawowym warunkiem, aby być użytecznym dla Chrystusa.
Pozdrawiam i życzę błogosławionego dnia.
Codzienne rozważania_21.07.2017
2Tym 2:16-19.
A POSPOLITEJ, PUSTEJ MOWY UNIKAJ, BO CI, KTÓRZY SIĘ NIĄ POSŁUGUJĄ, BĘDĄ SIĘ POGRĄŻALI W CORAZ WIĘKSZĄ BEZBOŻNOŚĆ. A NAUKA ICH SZERZYĆ SIĘ BĘDZIE JAK ZGORZEL; DO NICH NALEŻY HYMENEUSZ I FILETOS,
KTÓRZY Z DROGI PRAWDY ZBOCZYLI, POWIADAJĄC, ŻE ZMARTWYCHWSTANIE JUŻ SIĘ DOKONAŁO, PRZEZ CO PODWAŻAJĄ WIARĘ NIEKTÓRYCH. WSZAKŻE FUNDAMENT BOŻY STOI NIEWZRUSZONY, A MA TĘ PIECZĘĆ NA SOBIE: ZNA PAN TYCH, KTÓRZY SĄ JEGO, I: NIECH ODSTĄPI OD NIESPRAWIEDLIWOŚCI KAŻDY, KTO WZYWA IMIENIA PAŃSKIEGO.
Niebezpieczeństwo jakie niesie fałszywe nauczanie ma dwojaki wymiar. Jest ono bezbożne i wywołuje zgorzel. W pierwszym przypadku oddziela ludzi od Boga. Mówi o tym werset 16. Po drugie nauka ta szerzy infekcję w społeczności wierzących. Paweł dla uwypuklenia tej prawdy powtarza to trzy razy w wersetach 14, 17, 18. Te dwie charakterystyczne dla herezji tendencje są najbardziej znaczące. Byłoby mądrze zapytać, jaką postawę względem Boga reprezentuje każdy z tych typów nauczania, oraz jaki wpływ wywiera to na ludzi. Prawda zawsze wielbi Boga prowadząc ludzi do pobożności i podnoszą ich na duchu. Chociaż wiarę człowieka być może podważono, Boży fundament pozostaje nietknięty. Jest nim prawdziwy Kościół, który buduje Jezus Chrystus. Posiada on podwójną pieczęć. Pierwsza jest tajna i zakryta: „zna Pan tych, którzy są jego” i dlatego zawsze będzie ich chronił. Druga jest jawna i widoczna: „niech odstąpi od niesprawiedliwości, każdy kto wzywa imienia Pańskiego” i niech udowodni w ten sposób przez swoją świętość, że należy do Pana. Tylko Pan zna swój lud i może odróżnić prawdziwego wierzącego od tego, kto jest fałszywy, ponieważ tylko On w pełni widzi serce człowieka. Lecz chociaż my nie jesteśmy w stanie przeniknąć serca, możemy widzieć życie, które jest jedynym pewnym dowodem zaangażowania serca, widocznym dla wszystkich. Obydwie pieczęcie, Boża i ludzka, są istotne. Niewidzialna i widoczna, razem niosą świadectwo „niewzruszonego Bożego fundamentu”, Jego prawdziwego Kościoła.
Pozdrawiam w ten piękny poranek, który dał nam Pan.
To jest Sparta!
Richard Murray
Walczymy ze złymi impulsami, nie ze złymi ludźmi. Jeśli chodzi o nas to filistyńska armia, z którą mamy walczyć i ściąć, aby oczyścić i zająć NASZĄ obiecaną ziemię, to wrogie pobudki, które powstają wewnątrz nas.
Te wewnętrzne bodźce chcą zmieniać kierunek naszego oddania, wypaczyć nasze pasję i terroryzować myśli. Niemniej jednak, pamiętaj – prawdziwa bitwa NIGDY nie odbywa się przeciwko ciału i krwi, lecz przeciwko złym popędom w okręgach niebieskich naszych serc i umysłów.
Na tym wewnętrznym polu bitwy MOŻESZ być agresywny, bezwzględny i bitny. MOŻESZ być Dawidem strzelającym sprawiedliwym kamieniem w głowę aroganckiej myśli. MOŻESZ być Samsonem bijącym na prawo i lewo oślą szczęką wyznania twojej wiary. MOŻESZ być jednym z mocarzy Dawida, uzbrojonym po zęby przeciw wewnętrznym najeźdźcom: bezczelnym pomysłom, obscenicznym obrazom i gnuśnym odruchom.
Nie „wybieraj” tak po prostu jednej myśli, które wydają ci się ważniejsze od innych, aby jakiś kiepski wybór nie wystawił cię na atak w kolejnym dniu pokuszenia, lecz raczej korzystaj z tego wewnętrznego tupetu i gwałtownie „wysysaj życie, a KAŻDEJ myśli, która staje między tobą, a poznaniem Boga. Gdy już raz zabijesz przez Ducha złą pobudkę, nigdy nie wróci – może ona mieć braci, lecz sama już nie wróci.
Grecki wyraz „kathairesis”, który w Nowym Testamencie jest tłumaczony jako „zniszczyć/obalić/zburzyć” składa się z dwóch wyrazów i dosłownie znaczy: „kata (w dół) + hairesis (wybór). PRECZ Z WYBOREM, bądź innymi słowy 2KOr 10:4-6 tłumaczy się jako „burzenie” umysłowych warowni. Prawdziwa wiara nie wybiera w sposób kliniczny „dobra nad złem”, lecz instynktownie „rozłupuje” i „niszczy” wrogie myśli, wysyłając je w niepamięć: „Ponieważ oręż, którym walczymy nie jest cielesny, lecz potężny przez Boga, aby niszczyć warownie, burzyć wyobrażenia i wszystko, co wynosi się ponad poznanie Boga, doprowadzając co zniewolenia w posłuszeństwo Chrystusowi. Gotowi do karania wszelkiego nieposłuszeństwa, gdy posłuszeństwo wasze będzie całkowite”.
2Kor 6:7 mówi, że wywijamy bronią sprawiedliwości w prawej i lewej ręce. To jest Sparta!
Mamy być niemiłosierni dla naszych zły popędów, lecz przeciwko ciału i krwi wrogów dokładnie przeciwnie.
Zalewamy naszych ludzkich wrogów przebaczeniem. Dławimy ich czułością. Zwyciężamy przeciwnym duchem. Sprzeciwiamy się im brakiem zemsty. Kiereszujemy ich łagodnością. Bierzemy w niewolę miłością Bożą. Wciągamy w zasadzki bojaźnią Bożą i bombardujemy hojnymi błogosławieństwami.
Uzbrajamy siebie samych rozbrojeniem!
Lecz, wobec naszych wewnętrznych wrogich idei i bodźców jesteśmy Spartanami, którzy ekspresywnie i gwałtownie kopniakami wysyłają je do bezdennej otchłani ciemności. Jakie jest nasze wojenne zawołanie? TO JEST… SYJON!!!
Codzienne rozważania_17.07.2017
2Tym 2:15
STARAJ SIĘ USILNIE O TO, ABYŚ MÓGŁ STANĄĆ PRZED BOGIEM JAKO WYPRÓBOWANY I NIENAGANNY PRACOWNIK, KTÓRY WYKŁADA NALEŻYCIE SŁOWO PRAWDY.
Jest kilka oczywistych przyczyn tego, że Paweł namawia Tymoteusza, by starał się być nienagannym pracownikiem. Pracą, którą Tymoteusz wykonuje jest nauczanie. Został on powołany do wykładania Słowa Prawdy. Istnieją dwie kategorie pracowników. Z jednej strony są ci, którzy sprawdzeni i prawdziwi zostali wypróbowani tak jak poddane zostają próbie monety czy metale, zanim będą uznane za pełnowartościowe. Po drugiej stronie są ci, którzy się nie nadają, ponieważ nie spełnili wymogów tego testu. Pierwsi nie muszą się wstydzić, podczas gdy drudzy powinni być głęboko zawstydzeni. Różnica między tymi dwoma kategoriami dotyczy wykładania i traktowania przez nich Słowa Prawdy, cennego depozytu. Paweł zestawiając te dwa przeciwne sobie typy nauczycieli, uzupełnia je przykładami. Tymoteusz ma być dobrym pracownikiem, wypróbowanym i nienagannym. Natomiast Hymeneusz i Filetos, których Paweł wspomina w wierszu 17 są złymi pracownikami, którzy stracili Boże zaufanie, bez względu na to, czy mają je jeszcze u ludzi, i jest wiele powodów, dla których powinni się wstydzić. Dobrzy pracownicy głoszą Słowo Prawdy a źli pracownicy zbaczają od prawdy. Słowo Prawdy jest apostolską wiarą, którą Tymoteusz otrzymał od Pawła i ma przekazywać innym. Dla nas jest to po prostu Biblia. Wytyczać prostą drogę to precyzyjne wyrażenie jak i zrozumiałe. Tak więc dobry pracownik to ten, który jest wierny Pismu, nie fałszuje go, ani nie próbuje wprowadzać w błąd ludzi. Przykład za pomocą którego Paweł obrazuje złego pracownika nie jest zaczerpnięty z inżynierii budowlanej ani z rolnictwa lecz z łucznictwa. Teraz prawda jest porównana nie do wybudowanej drogi czy wyoranej bruzdy ale do celu, do którego się strzela i nie trafia. Jesteśmy w momencie, kiedy możemy zrozumieć konieczność wyboru, do jakiego Paweł zmusza każdego nauczyciela prawd chrześcijańskich, któremu powierzono Słowo Prawdy. Ma on sam zdecydować czy będzie dobrym czy złym pracownikiem. Nie oczekujmy dla siebie łatwego życia i nie obiecujmy go innym. Ani ludzka mądrość, ani Boże objawienie nie daje nam do tego podstaw. Dlatego przestańmy zwodzić siebie i innych. Prawda jest wręcz czymś przeciwnym, mianowicie że Bez bólu nie ma zysku albo też bez krzyża nie ma wieńca. To własnie ta zasada wiodła Chrystusa poprzez niskie urodzenie i śmierć w hańbie do chwalebnego zmartwychwstania i królowania w niebie. Zgodnie z tą zasadą Paweł tkwił w lochu skuty kajdanami, aby wybrani mogli dostąpić zbawienia i chwały. Ta sama zasada wymaga, aby żołnierze dobrowolnie znosili wszelkie trudy, sportowcy trenowali nie szczędząc wysiłku, a rolnik pracował w pocie czoła. Byłoby niepoważne oczekiwać, ze nasza chrześcijańskie życie i służba nie będą nas nic kosztowały.
Pozdrawiam i życzę błogosławionego czasu.
Codzienne rozważania_16.07.2017
2Tym 2:14
TO PRZYPOMINAJ, ZAKLINAJĄC ICH PRZED BOGIEM, ABY SIĘ NIE WDAWALI W SPORY O SŁOWA, BO TO JEST BEZUŻYTECZNE, A TYLKO SŁUCHACZY DO ZGUBY PRZYWODZI.
Paweł ostrzega Tymoteusza przed tym niebezpieczeństwem. Byli w Azji tacy, którzy głosili zwodniczą naukę. Zamiast głosić Pawłową Ewangelię, która ukazywała wskrzeszonego z martwych Jezusa Chrystusa, rękojmię i zmartwychwstanie ludu Bożego, mówili że zmartwychwstanie już się dokonało. Oczywiście w pewnym sensie gdy Chrystus zmartwychwstał t Jego lud zmartwychwstał wraz z Nim, jednak zmartwychwstanie ciał należy ciągle do przyszłości. Jednak fałszywi nauczyciele kwestionowali w ogóle zmartwychwstanie cielesne. Byli to prawdopodobnie gnostycy, dla których ciało stanowiło obciążenie i dlatego też koncepcja zmartwychwstania w ciele była dla nich zarówno niepojęta jak i też niechciana, tak więc „udowodnili” pojęcie zmartwychwstania jako wyzwolenie ciała przez poznanie, twierdząc, że obietnica zmartwychwstania całkowicie wypełniła się w momencie, kiedy przez wiarę i chrzest zostaliśmy wskrzeszeni z Chrystusem. Podobnie i dziś niektórzy mówią jedynie o wierze „powstającej z martwych” w sercu chrześcijanina. Heretycy ci zastępowali Słowo Prawdy tym, co Paweł nazywa „sporami o słowa”. Wskazówki Pawła dla Tymoteusza dotyczące stosunku złych pracowników czy fałszywych nauczycieli mówią wyraźnie, aby takich unikać, zaklinając ich przed Bogiem, aby się nie wdawali w spory o słowa, bo to jest bezużyteczne, a tylko słuchaczy do zguby prowadzi.
Pozdrawiam i życzę błogosławionego dnia.
Nie jesteśmy wojownikami w Bożej armii

Mark Drake
Bardzo chcę być wierzącym, który „stale i wciąż myśli, medytuje, oraz w te nazad i z powrotem wertuje Jego Słowo”. Byłem więc zdziwiony, gdy po raz pierwszy zdałem sobie sprawę z tego, że nigdzie Nowy Testament nie odnosi się do Kościoła jako do Armii Bożej… nigdy. Zostaliśmy nazwani Ciałem, rodziną, Jego budowlą, Kościołem, Oblubienicą itp. lecz nigdy armią. Aniołowie są nazwani Jego armią, lecz nie my. On jest Panem zastępów (anielskich armii).
Ta bitwa, która ma znaczenie w wieczności już została wygrana. Jezus ogłosił: „Wykonało się” i wprawił w kłopoty naszego przeciwnika przez pełna zwycięstwo dzięki Jego śmierci i zmartwychwstaniu.
6 rozdział Listu do Efezjan mówiący o zbroi i naszym „zmaganiu” z duchowymi mocami, lecz dochodzi do wniosku, że celem naszej zrobi jest: „abyście mogli stać”. Stać, a nie walczyć.
Każda część zbroi to opis tego, w co musimy wierzyć jeśli chodzi o Jezusa i to, co On dla nas zrobił.
Kiedy Paweł pisze, że: „oręż, którym walczymy nie jest cielesny” do „burzenia warowni” to z kontekstu widać, że odnosi się do złych przekonań, które zostały wbudowane w nasze umysły przez przeciwnika. Używa metafory żołnierza, aby pokazać jak bardzo oddani powinniśmy być i jak bardzo inni powinni dawać, aby niektórzy mogli „iść”. Czytając Księgę Dziejów Apostolskich wiemy, że Paweł sam regularnie „uciekał z miasta”, gdy wybuchały zamieszki, lecz nigdy nie uważał tego za porażkę, czy fakt, że: „diabeł zwyciężył”. Zdumiało mnie odkrycie tego, że gdy Paweł powiedział, że Szatan „zablokował naszą drogę”, nie walczył, lecz szedł dalej radując się!
1Tes 2:18-20
[18] „Dlatego chcieliśmy przyjść do was, ja, Paweł, i raz i drugi, ale przeszkodził nam szatan”.
Zastanówmy się, jak my moglibyśmy zareagować na taką sytuację. Z pewnością wygląda na to, że diabeł wygrał, lecz już następny wers pokazuje, że to zupełnie nie liczyło się dla Pawła, który żył w odpocznieniu, wierząc, że Bóg to wszystko pozbiera ku dobremu. Oto następny wers:
[19] „Bo któż jest naszą nadzieją albo radością, albo koroną chwały przed obliczem Pana naszego Jezusa Chrystusa w chwili jego przyjścia? Czy nie wy? Zaiste, wy jesteście chwałą naszą i radością„.
Dlaczego jest to ważne?
Sugeruję coś takiego, że im bardziej postrzegamy siebie za Bożą armię tym bardziej jesteśmy skłonni stać się ofiarami „uczynków sposobu myślenia”. Wydaje nam się, że musimy walczyć i patrzymy na zwycięstwo bądź przegraną w perspektywie okoliczności zmieniających się natychmiast. Zaczynamy: „polegać na własnym zrozumieniu” dotyczącym celu cierpienia i prób.
Zaczynamy patrzeć na cierpienie jako bezpośredni atak przeciwnika i w jakiś sposób niepowodzenie z naszej strony. Niemniej jednak zarówno Jakub jak i Piotr powiedzieli, że mamy cieszyć się w cierpieniach i próbach, a nie walczyć o cokolwiek.
Continue reading

