Author Archives: pzaremba

Szczere oko

austin-biblioteka

 

Szczere oko

Gdy oko twoje jest szczere całe ciało jest świetliste. Światłem ciała jest twoje oko”. Ciało, które jest naczyniem światła, świadectwa potrzebuje lampy, aby je oświetlała. Mistrz mówi tutaj, że lampą ciała jest oko, a następnie mówi, że dzięki prostocie oka całe ciało jest jasne.

Codzienne rozważania_29.01.2016

Hurynowicz_rozwazania

Rzm 5:12-13.
PRZETO JAK PRZEZ JEDNEGO CZŁOWIEKA GRZECH WSZEDŁ NA ŚWIAT, A PRZEZ GRZECH ŚMIERĆ, TAK I NA WSZYSTKICH LUDZI ŚMIERĆ PRZYSZŁA, BO WSZYSCY ZGRZESZYLI; ALBOWIEM JUŻ PRZED ZAKONEM GRZECH BYŁ NA ŚWIECIE, ALE GRZECHU SIĘ NIE LICZY, GDY ZAKONU NIE MA.

To nie Adam jest przyczyną grzechu. Grzech jest intruzem w tym świecie. Wkroczył z zewnątrz i przez Adama zagnieździł się tutaj. Adam otrzymał od Boga wyraźny rozkaz i miał możliwość oraz był w stanie go wykonać. Adam zdając sobie sprawę z konsekwencji nieposłuszeństwa, był nieposłuszny a rezultatem tego była śmierć. Jeden grzech pojedynczego człowieka jest przyczyną panowania śmierci. Kiedy zrzeszył Adam zrzeszyli wszyscy. Dlaczego ludzie umierali w okresie pomiędzy Adamem a Mojżeszem? Werset 14 mówi: „Lecz śmierć panowała od Adama aż do Mojżesza nawet nad tymi, którzy nie popełnili takiego przestępstwa jak Adam, będący obrazem tego, który miał przyjść„. Ich śmierć nie była wynikiem ich przekroczeń. W tym czasie nie było Prawa, które mogłoby być przekraczane. Nie było miary, którą można byłoby mierzyć przestępstwa. Nie było sposobu, którym można by kogokolwiek ogłosić winnym. Jednak ludzie umierali. Powodem ich śmierci był fakt, że wszyscy oni zgrzeszyli w grzechu Adama. Nie było dla ludzkości żadnej nadziei. Jedyną nadzieją ludzkości było to, że będąc reprezentantem Adam był przeciwstawieniem Tego, który miał przyjść. Zasada reprezentacyjności, która jest przyczyną naszego zniszczenia, jest również środkiem naszego zbawienia. Taka jest łaska Boga, że nawet upadek człowieka uczy nas o Chrystusie, zbawicielu grzeszników.

Pozdrawiam i życzę radosnego dnia.

Codzienne rozważania_28.01.2016

Hurynowicz_rozwazania

Rzm 5:6:8.
WSZAK CHRYSTUS, GDY JESZCZE BYLIŚMY SŁABI, WE WŁAŚCIWYM CZASIE UMARŁ ZA BEZBOŻNYCH. RZADKO SIĘ ZDARZA,ŻE KTOŚ UMRZE ZA SPRAWIEDLIWEGO; PRĘDZEJ ZA DOBREGO GOTÓW KTOŚ UMRZEĆ. BÓG ZAŚ DAJE DOWÓD SWOJEJ MIŁOŚCI KU NAM PRZEZ TO, ŻE KIEDY BYLIŚMY JESZCZE GRZESZNIKAMI, CHRYSTUS ZA NAS UMARŁ.

Pewności, że Bóg nas kocha nie znajdziemy w okolicznościach tylko w Golgocie. Byliśmy bezsilni, niezdolni zbawić samych siebie, słabi i zagubieni. Dlatego Chrystus w oznaczonym czasie przyszedł i umarł za nas, choć byliśmy bezbożni, godni potępienia i nie mający zasług. To jest prawdziwa miłość. Trudno sobie wyobrazić, aby ludzka miłość postępowała w ten sposób. Dowodem miłości Boga i świadectwem jej rozmiarów jest fakt, że kiedy jeszcze byliśmy grzesznikami, Chrystus za nas umarł. Byliśmy pełni nieprawości, rozmyślnie i niewybaczalnie przewrotni wewnątrz i na zewnątrz. Byliśmy wrogami Boga. A jednak Chrystus umarł za nas! Krzyż Golgoty demonstruje miłość, która nie ma sobie równej i dla której nie ma żadnej analogii. Jest to niepodważalne świadectwo, że Bóg nas kocha.
Pozdrawiam i życzę błogosławionego dnia.,

Chrystus w tobie – czego więcej chcesz_3?

Logo_FennC_2

John Fenn

Czytałem czyjś post na Facebooku wyjaśniający, dlaczego nie obchodzi Bożego Narodzenia, że to pogański korzenie ma, wyliczone zostały liczne historyczne fakty o tym, jak Rzymianie obchodzili Saturalia, jak to rzymski kościół „schrystianizował” pogańskie obchody, co miało być usprawiedliwieniem nieobchodzenia. Pomyślałem: „W porządku, to jej wybór, robi to dla Pana i Pan ją przyjmuje, więc mnie przyjmie również”.

Niemniej, wkrótce potem napisała o swoich noworocznych postanowieniach, żeby stracić trochę na wadze, odnowić relację z dorosłym synem, kiedyś odsuniętym oraz różne inne postanowienia typu: spędzać więcej czasu z Panem, w modlitwie itd..

Chciałem więc odpowiedzieć jej, opowiadając historię noworocznych postanowień, o tym jak starożytni Babilończycy zaczęli tą praktykę corocznego składania ofiar i obiecywania bożkom, że spłacą długi z poprzedniego roku, że zwrócą wszystko, co pożyczyli, wierząc, że w ten sposób zyskają przychylności Bożków na nadchodzący rok.

Również Rzymianie składali noworoczne rezolucje, składając ofiary i obietnice Janusowi, bożkowi o dwóch twarzach, z których jedna jedna patrzyła w przeszłość, a druga w przyszłość, obiecując być lepszym człowiekiem w nadchodzącym roku. Wczesne chrześcijaństwo „schrystianizowało” rzymskie praktyki, wykorzystując Nowy Rok do refleksji nad minionymi błędami i obiecując Panu lesze zachowanie w nadchodzącym roku.

Zdumiewa mnie to, jak wybiórczy są religijni ludzie, jeśli chodzi o to, w co wierzą: wybierając to, czemu chcą być posłuszni i ignorując to, co chcą ignorować. Nic w końcu jej nie napisałem, ponieważ odkryłem, że najbardziej wybiórczy religijni ludzie mają nastawienie typu: „Nie rób mi tu zamieszania faktami, już jestem zdecydowany(a)”

Mówiłem o Chrystusie w nas, zadając pytanie, czego więcej możemy chcieć i co więcej Bóg może zrobić? Albo funkcjonujemy całkowicie w łasce Chrystusa w nas, nadziei chwały, albo nastawiamy się na duchowe życie w rozdwojeniu umysłu, wśród zewnętrznych wysiłków podobania się Bogu, równocześnie tylko w umyśle akceptując fakt, że Chrystus jest w nas, nie poznając czy nie chodząc w rzeczywistości tego faktu.

Continue reading

Codzienne rozważania_25.01.2016

Hurynowicz_rozwazania

Rzm 5:3-5
…CHLUBIMY SIĘ TEŻ Z UCISKÓW, WIEDZĄC, ŻE UCISK WYWOŁUJE CIERPLIWOŚĆ, A CIERPLIWOŚĆ DOŚWIADCZENIE, DOŚWIADCZENIE ZAŚ NADZIEJĘ; A NADZIEJA NIE ZAWODZI, BO MIŁOŚĆ BOŻA ROZLANA JEST W SERCACH NASZYCH PRZEZ DUCHA ŚWIĘTEGO, KTÓRY NAM JEST DANY.

Nie ma czegoś takiego jak chrześcijanin pędzący lekki żywot. Czy kłopoty nie prowadzą do gaszenia naszej radości? Przeciwnie radujemy się trudnościami. Dzieje się tak dlatego, że trudności owocują wytrwałością, uporem, cierpliwością. Rezultatem tego jest wypróbowany i dojrzały charakter chrześcijanina. Ludzie o takiej równowadze duchowej, to ludzie żywiący wzrastającą nadzieję, gdzie duchowość i nadzieja są ze sobą ściśle powiązane. W miarę wzrastania w nadziei stajemy się także, dzięki Duchowi działającemu w naszych sercach, coraz pewniejsi, że Bóg nas miłuje. Niepowodzenia jakich doznajemy na tym świecie, podsycają naszą nadzieję na niebo i naszą tęsknotę do niego. Im bardziej świat odwraca się do nas plecami, tym pewniejsi jesteśmy, że Bóg nas kocha. Czy ten, który nas kocha nie przyprowadzi nas do domu? Czy Jego Duch wzniecałby w nas nadzieję, która nie miałaby się nigdy spełnić?
Pozdrawiam i życzę błogosławionego dnia.

Codzienne rozważania_23.01.2016

Hurynowicz_rozwazania

Rzm 5:1-2.
USPRAWIEDLIWIENI TEDY Z WIARY, POKÓJ MAMY Z BOGIEM PRZEZ PANA NASZEGO, JEZUSA CHRYSTUSA, DZIĘKI KTÓREMU TEŻ MAMY DOSTĘP PRZEZ WIARĘ DO TEJ ŁASKI, W KTÓREJ STOIMY, I CHLUBIMY SIĘ NADZIEJĄ CHWAŁY BOŻEJ.

Bóg był na nas zagniewany. Jego gniew i sąd zawisły nad nami. Jak cały świat byliśmy winni wobec Boga. Gniew i kara, które miały spaść na nas spadły na naszego Zbawcę dlatego teraz jesteśmy z Nim w pokoju przez Pana naszego Jezusa Chrystusa. Pokój jaki mamy nie odnosi się tylko do naszej duszy, lecz określa naszą relację z Bogiem. Nie jesteśmy jedynie ludźmi, nad którymi nie ciąży już gniew Boga, ale tymi na których rachunek została przelana sprawiedliwość, która w pozytywny sposób poleca nas Bogu. Zostaliśmy postawieni w obliczu Króla, bo przyoblekliśmy Książęcą szatę. Już w tym życiu możemy zwracać się do Boga i radować się Jego obecnością. Kiedy umrzemy czy On nas odrzuci? Nie! Nasza akceptacja w Chrystusie jest bezwarunkowa i wieczna. Bóg przyjmie nas do swego domu, jest to pewne ale jeszcze nie nastąpiło. To właśnie jest biblijne znaczenie słowa „nadzieja”, które jest używane przez Pawła. Nie oczekujemy na wylanie się Jego gniewu ale na objawienie się Jego chwały, nie oczekuje nas piec ognisty. Pewność tych rzeczy jest jednym z bezpośrednich błogosławieństw, towarzyszących usprawiedliwieniu.
Pozdrawiam i życzę błogosławionego dnia.

Chrystus w tobie – czego więcej chcesz 2?

Logo_FennC_2
John Fenn

W Boże Narodzenie wieczorem, kiedy już było po tym wszystkim czym jest dzień Bożego Narodzenia, wiozłem Chrisa (na wózku inwalidzkim – przyp. tłum.) do łazienki, aby się załatwił. Gdy wyszedłem, żeby mógł zachować intymność, zapytał: „Tato: wiesz czemu renifery latają?” Odwróciłem się i spojrzałem na niego przez niedomknięte drzwi i odpowiedziałem: „Nie, a dlaczego?” na co szybko odpowiedział: „Bo nie potrafią pływać”.

Przyglądałem się jego twarzy w poszukiwaniu uśmiechu czy błysku w oku, lecz był bardzo poważny. Nie próbował robić sobie żarów ze mnie tym starym pytaniem: „Dlaczego renifery (Świętego Mikołaja) latają?”. Powiedziałem mu: „Dobrze myślisz, Chris! Muszą wszędzie dotrzeć, a niektóre miejsca są za wodami, więc wydaje się sensowne, że nie jeśli mogą pływać, więc latają. Dobrze myślisz, synu!”

Poza schematami religijnych środowisk

Większość myśli, że renifery Świętego Mikołaja latają, żeby było szybciej, Chris myślał, wychodząc poza to, szukając istoty sprawy i zdecydował, że tak jest, ponieważ nie umieją pływać.

(Dla wszystkich zatroskanych; Choć Chris umysłowo jest na poziomie 4 latka (mimo, że skończył 23 grudnie 36 lat), wie o tym, że Święty Mikołaj nie jest prawdziwy, a my dajemy sobie nawzajem prezenty dlatego, że Ojciec dał nam Swój największy dar. Chris kocha Jezusa i zna Go dobrze. Niemniej, zna również całą kulturę komercjalnych świąt Bożego Narodzenia tak samo jak my.)

Poprzednio pisałem o tym, że mieć Chrystusa w sobie oznacza, że mamy maksimum tego, co możemy mieć od Ojca „On, który nawet własnego Syna nie oszczędził, ale go za nas wszystkich wydał, jakżeby nie miał z nim darować nam wszystkiego?” (Rzm 8:32).

Continue reading