Author Archives: pzaremba

Uwolnienie od bałwochwalstwa emocji

http://newsongchurchandministries.org/wp-content/uploads/2012/05/WEBHEADER.jpg

R. Loren Sandford

Przyszło nam żyć w takich czasach, gdy większość ludzi z naszej kultury nie myśli. Zamiast myśleć, „czują”, i wierzą, że to co czują, jest prawdą. Większość tego, co widzimy w telewizji (zarówno w wiadomościach jak i rozrywce), czytamy w magazynach, na blogach i w książkach jest tak 'uszyta’, aby wzbudzała emocjonalne reakcje. Fakt, że „czujemy to” ułatwia przyjęcie tych uczuć jako prawdy. Krytyczne myślenie – obiektywne rozpoznanie tego, co jest właściwe i oddzielanie tego od tych wewnętrznych, emocjonalnych reakcji – jest zwyczajnie pomijane. Wpływa to na moralny osąd, co z kolei otwiera nas na moralny kompromis, gdy w wyniku nieustannych obiekcji, którym jesteśmy poddawani,  „czujemy”,  że taki kompromis wydaje się nam w porządku, bądź wtedy, gdy się nam to jakoś opłaca.

Ten bałwochwalczy stosunek do emocji sprawia, że jesteśmy w stanie przyjąć każde usłyszane kłamstwo, jeśli tylko kłamca potrafi pokierować właściwie naszymi emocjami, czy to ekscytacją, gniewem, oburzeniem, poczuciem wartości własnej, czy nawet miłością. Na przykład, w polityce ta partia zdobywa elektorat, które najlepiej potrafi poruszyć emocje, bez względu na logikę przedstawianych spraw (bądź jej brak). W kościele sprawy moralne i standardy sprawiedliwości spadły do stanu hurtowego zepsucia, ponieważ uczuciowe bałwochwalstwo mówi nam, że jeśli coś odczuwamy jako dobre to, to jest dobre, bez względu na wyraźne nauczanie Słowa Bożego.

Continue reading

Codzienne rozważania_27.08.2013 – Nigdy więcej bólu

 Cecil_EV

I otrze wszelką łzę z oczu ich, i śmierci już nie będzie; ani smutku, ani krzyku, ani mozołu już nie będzie, albowiem pierwsze rzeczy przeminęły” (Obj 6:4).

Gdy czytam takie wersy, naprawdę tęsknię za niebem. Myśl o tym, że wszystko, cokolwiek powoduje ból przeminie, przekracza nasze możliwości pojmowania. Wszyscy przeżywamy ból. Jest ból różnego rodzaju: fizyczny, psychiczny, emocjonalny, duchowy, żeby wymienić tylko kilka. Ciekawe jest obserwować naszą odporność na ból. Zawsze bardziej interesujące jest obserwować go u innych, niż u siebie! W niebie skończy się wszelki ból!

Wiele lat temu remontowaliśmy kościół. W pracy brał udział pewien młody człowiek, może dwudziestoparoletni. Nagle usłyszeliśmy jego krzyk, wyraźnie wywołany bólem. Popędziliśmy do niego, zobaczyć czy nie został jakoś strasznie ranny. Okazało się, że trzymał się za palec, skacząc w kółko i dalej się wydzierając. Była tylko mała ranka. Nie okazaliśmy zbyt wiele sympatii dla niego i wraziliśmy raczej minami dezaprobatę dla jego popisów. Był oburzony i protestował, że nawet krew tam była. Nie zrobiło to na nas wrażenia.

Wspominam też lata, gdy jeździliśmy z drużyną piłkarską (amerykański football) jeszcze rok po moim zakończeniu uczelni. Stałem poza linią, gdy jeden z naszych zawodników zwarł się z innym kilka korków ode mnie. Wszyscy dodawaliśmy mu otuchy, gdy usłyszałem jak cicho mamrocze: „Bzdury, złamałem rękę!” Było to tak zdawkowe, że myśleliśmy, że docina nam. My myliliśmy się, on miał rację – była złamana.

Jakże wielka różnica w podejściu do przeżywanego bólu. Maleńka rana może boleć i złamane kości mogą boleć, ból mogą sprawiać rodzinne konflikty, niedocenienie, fałszywe oskarżenia i choroba; można wymieniać i wymieniać, lista jest długa. Istotą jest to, że ból stanowi rzeczywistą część życia.

Chwała Bogu, że na końcu tego tunelu bólu jest światło! Sportowcy, jak i inni ludzie, są zmuszani dawać sobie radę z tym bólem, ponieważ coś mają jakiś bardzo wartościowy cel – wiedzą, że wart jest tej agonii. Lepiej będzie dla nas, jeśli nauczymy się tej lekcji, lecz przyjdzie taki czas, że ból zniknie!

Kocham Księgę Objawienia. Ona nadaje znaczenie i kierunek wszystkiemu, co w Piśmie. Słyszałem o pewnym znanym nauczycielu biblijnym, który nauczał bardzo głębokiego studium Objawienia. Pewien starszy mężczyzna z tej grupy podszedł do niego po jednym z wykładów i powiedział, że potrafi podsumować całą Księgę Objawienia w dwóch słowach. Nauczyciel wytrzymał ucznia, aż ten powiedział: „Jezus zwycięża!

Dopóki żyjemy z pewnością będziemy doświadczać bólu. Od nas zależy czy pozwolimy sobie na to, aby skupić się na tym bólu, czy znosić go po to, aby osiągnąć to, do czego Chrystus nas powołuje dla Siebie.

Nadzieja i wizja, które nas pobudzają są takie, ze ból się skończy. Apostoł Paweł ujął to już nawet jeszcze lepiej, niż ja mógłbym to wyrazić: „Albowiem nieznaczny chwilowy ucisk przynosi nam przeogromną obfitość wiekuistej chwały, nam, którzy nie patrzymy na to, co widzialne, ale na to, co niewidzialne; albowiem to, co widzialne, jest doczesne, a to, co niewidzialne, jest wieczne” (2Kor 4:17-18).

Wiele błogosławieństw, drogie serca. Zbliżcie się dziś do Boga, zaufajcie Mu całkowicie i bądźcie błogosławieństwem!

Pastor Cecil A. Thompson

раскрутка сайта

Z niewoli do Królestwa Wolności

Logo_McGatlin

Ron McGatlin

Niewola i niewolnictwo wkradają się do wszystkich narodów Świata. Jak ciemny balon czarnej mazi podnosi się potwór, jakby z oceanu głębokiej ciemności, wznosząc się nad wybrzeżami kultur i społeczeństw, aby pochłonąć i wziąć w niewolę wszystko, co się znajdzie w jego zasięgu. Pierwszym celem wykorzystania przez tego potwora niewolnictwa są etniczne mniejszości, kobiety i dzieci.

Obecna fala zła, bezbożnych religijnych i politycznych tworów, przetaczająca się przez ziemię, stara się zdobyć władzę i natychmiast wykorzystuje mniej wpływowe mniejszości. Jest to zorganizowane, duchowe, ogólnoświatowe działanie zła starające się przykryć całą ziemię ciemnością.

Niektóre wschodnie sekty walczą o to, aby przez zastraszanie przy pomocy terrorystycznych aktów, przejąć polityczną władzę. Gdy już raz uzyskają ją, uciskają bądź niszczą inne grupy i sekty, które nie zgadzają się na to, aby stać się poddanymi niewolnikami.

Sekty powstają przeciwko sektom, plemiona przeciwko plemionom, aby rozlewać krew bliźnich, grabić ich własność i posiadłości. Wygląda to tak, jakby świat pogłębiał się w szaleństwie, wiedziony przez demony, a celem jest zniszczenie na powierzchni Ziemi wszystkiego, co dobre. Prawdopodobnie najbardziej uniwersalnym zjawiskiem jest to, że Jezus oraz wszystko i wszyscy, ktokolwiek wzywa imienia Jezusa, staje się celem mocy zła. Zarówno świeckie jaki i religijne grupy czasami skupiają się na prześladowaniach i zniewalaniu chrześcijan, i starają się zniszczyć chrześcijaństwo.

Nigdy jeszcze dotąd nie było na taką skalę seksualnego handlu dziećmi oraz wielu innych form dotkliwego zła rozprzestrzeniających się jak plaga wśród krajów. Ciemność korupcji wkrada się do każdej rządowej instytucji, zaczynając od rządów państw, a na rodzinnych strukturach kończąc. W pewnym stopniu tej pladze ciemności, która prowadzi do niewoli, uległy wszystkie mass media, systemy edukacji i religijne instytucje.

Continue reading

Gdy umiera chrześcijanin z niewyznanym grzechem_6

Logo_FennC_2

John Fenn

Poważna sprawa

Ostatnim razem zakończyłem na Koryncie, mówiąc o tym, że Paweł zajął się w 11 rozdziale 1Listu do Koryntian uprzedzeniami w ciele. Niektórzy Koryntianie jedli i pili zanim przyszli na spotkanie, które odbywało się u kogoś w domu, zamiast zjeść z tym braćmi i siostrami, których nie lubili na spotkaniu kościoła (domowego). Ponieważ nie rozróżniali ciała Pańskiego – zarówno Jego ofiary jak i ciała Chrystusa jako ludzi, którymi mieli o czynienia – Paweł powiedział, że wielu między nimi jest słabych i chorych, a niemało przedwcześnie zmarło.

Jak wygląda sąd?

Ci ludzie mieli zająć się swoimi uprzedzeniami i odnowić własne umysły tak, aby przyjąć do wiadomości, że w Chrystusie wszyscy są równi – w swym marszu miłości – i jeść z tymi, których nie lubili. Ten akt zajęcia się swoimi sercami Paweł nazywa „osądzaniem samego siebie”.

Twoje zbawienie było tak naprawdę aktem osądzenia siebie. Myślałeś, że modlisz się zwykłą modlitwą grzesznika, bądź wzywasz Boga na pomoc, co faktycznie mogło mieć miejsce. Niemniej w duchowej rzeczywistości, osądzałeś samego siebie. Osądzałeś siebie jako grzesznika i skorzystałeś z Bożego leku na twój grzech, bądź osądzałeś okoliczności życiowe, w których się znałeś wcześniej i wołałeś do Pana. Tak czy inaczej, wołałeś, co było osądzeniem, które mówiło, że doszedłeś już do kresu swoich możliwości i zrozumiałeś, że Pan koniecznie musi wkroczyć w twoje życie.

Ponieważ osądziłeś samego siebie, nie będziesz sądzony przez Niego. Staniesz przed Chrystusie, aby zdać sprawę ze swego życia od chwili zbawienia, tak, lecz nie na warunkach niebo/piekło. Dziś, gdy zgrzeszymy i odczuwamy zasmucenie w sercach, i przyznajemy to przed Panem – ponownie osądzamy samych siebie. Gdy osądzamy siebie, usuwamy grzech z naszego rejestru.

Proces odmowy i osądu

Ten proces, który służy do poprawiania ciała, został nakreślony przez Pawła w Słowie – zarówno w spisanym, jak i Żywym Słowie – Jezusie .

W 2Liście do Tymoteusza 3:16 jest napisane:

Cało Pismo przez Boga jest natchnione (żywe) pożyteczne jest do nauczania, do wykrywania błędów, do poprawy i do wychowywania w sprawiedliwości”.

Nauczanie” mówi nam o tym, że Pan najpierw chce nas nauczyć czegoś o tym błędzie, jak też nauczyć nas właściwej drogi.

Wykrywanie błędów” (dosł. „wyrzuty”). Wyrzuty/strofowanie to sposób na wyrażenie tego przekonania, które czujemy, gdy zgrzeszymy. Gdy zgrzeszymy bądź zaczynamy schodzić z wyznaczonej nam przez Niego drogi, Słowo, zarówno spisane, jak i to Żywe, przekonuje nas w naszym duchu, że coś jest nie tak.

Poprawa” oznacza – „postawienie prosto”, mówi nam o stawianiu kogoś z powrotem na drodze; jakby chwilowo zboczył ze ścieżki, lecz Pan próbuje go zawrócić na nią.

Wychowanie” to jak trenowanie dzieci – co oznacza również naukę panowania nad własnymi impulsami, dziecięcych zachowań i wejście w dojrzałość.

W Liście do Hebrajczyków 12:9 znajduje się pytanie (wg wersji ang.) : „Byliśmy poddani naszym ojcom według ciała , którzy karali nas według tego, co uważali za właściwe, czy nie daleko więcej winniśmy poddać się Ojcu duchów i żyć?”

Wskazuje nam to na fakt, że Ojciec stara się napominać nas czy też doprowadzać do osądzenia samych siebie. Jeśli weźmiemy to pod uwagę to życie będzie w nas obficie owocować. Nasi cieleśni ojcowie karcili nas w naszym ciele, Ojciec naszego ducha karci nas duchowo, co najmniej na początkowym etapie.

Continue reading

Jezus, pierwsza ofiara kradzieży tożsamości

Logo_Charisma_propheticinsight

Ron Cantor

„Nigdy więcej nie mów, że byłeś Żydem! Ciągle jesteś Żydem i zawsze będziesz!” Jak starotestamentowy prorok z palcem wymierzonym w moją twarz Zeva, wierząca Izraelka, zgromiła mnie. Przywitałem ją mówiąc: „Ja również byłem Żydem”. Dopiero co się nawróciłem a ona była pierwszym innym Żydem, którego spotkałem. Uważałem, że zostałem odcięty od judaizmu, była to cena, którą byłem gotowy zapłacić w chwili, gdy znalazłem drogocenną perłę.

Niemniej błędne sądziłem, że uwierzyć w Mesjańskiego Żyda to odrzucić judaizm, moją religię, dziedzictwo, kulturę i ludzi. Dziwne, prawda? Jeśli On jest Mesjańskim Żydem, dlaczego miałbym uważać, że sam nie jestem Żydem? Musisz wiedzieć, co to znaczy dorastać po żydowsku.

Pan czy pani Chrystus?

Miałem jakieś 12 lat, kiedy po raz pierwszy usłyszałem, że Jezus był Żydowski” – pisze dr Michael Bronw.

Mój przyjaciel, Jeff Bernstein, dorastał myśląc, że Jezus był synem pana i pani Chrystus! Dobrze wiem, o co chodzi. Znacznie dłużej również myślałem, że Chrystus to było nazwisko Jezusa. Uczy się nas, że Żyda definiuje się między innymi tym, że nie wierzy w Jezusa. W szkole podstawowej prowadziliśmy na przystanku autobusowym dyskusję, kilku żydowskich i pogańskich dzieciaków. Próbowaliśmy znaleźć różnice między nami. Po długiej wymianie zdań, „Rada ulicy Sutshaw” doszła do wniosku, że różnica polega na tym, że oni wierzą w Jezusa, a my nie. Nikt z nich nie wspomniał o tym, że ten ich facet był jednym z naszych facetów – Żydem.

Kiedy więc przyjąłem Jeszua w 1983 roku przyjąłem, że już nie jestem Żydem.

Continue reading

Codzienne rozważania_22.08.2013 Bądź do mnie podobny

Cecil_EV

Pogrzebani tedy jesteśmy wraz z nim przez chrzest w śmierć, abyśmy jak Chrystus wskrzeszony został z martwych przez chwałę Ojca, tak i my nowe życie prowadzili” (Rz 6:4).

Właśnie czytałem historię o chłopcu, który zaczął chodzić do szkoły, a działo się to we dawno temu na wschodzie kraju. Nauczycielka zauważyła, że jest leworęczny. Nie zamierzała dopuścić czegoś takiego, aby w jej klasie, więc przywiązała mu lewą rękę do boku i zmuszała do używania wyłącznie prawej.

Na pewno uważała, że zmuszając go do tego, aby był praworęczny jak wszyscy, korzysta z najlepszej wiedzy swoich czasów, lecz było to coś strasznego. Dzięki Panu, że my nie żyjemy dziś w takiej atmosferze. Czy faktycznie? Jak często zmuszamy innych do tego, aby się upodabniali do nas, zamiast do Jezusa?

Mam nadzieję, że czytając tytuł dzisiejszych rozważań, nie miałeś wrażenia, że chcę, abyś był taki jak ja. Każdy z nas urodził się z grzechem i być bardziej podobnym do Chrystusa jest nieustanną walką. Pragnę tego, aby być podobnym do Chrystusa i jest to osobiste zmagania upodobnić się do Niego. Mamy namawiać ludzi do tego, aby byli podobnie do Jezusa, zamiast imitować jakieś ludzkie istoty.

Czas na to, aby ocenić swoje własne życie. Jak podchodzisz do ludzi, których masz wokół siebie? Czy mają być podobnie do ciebie, czy raczej mają nie patrzyć na ciebie, lecz skupić się na Zbawicielu? Wskazuj im Jezusa!

Wiele błogosławieństw, drogie serca. Zbliżcie się dziś do Boga, zaufajcie Mu całkowicie i bądźcie błogosławieństwem!

Pastor Cecil A. Thompson

продвижение

Pokój czyniący?

Logo_VanCronkhite

David VanCronkhite

Czytamy w Biblii, że „błogosławieni pokój czyniący”. Mateusz jest jedynym z ewangelistów, wspominający te słowa Jezusa i tylko jeden raz, lecz Jezus mówi o nich – jeśli możemy uchwycić wagę – że mają moc wyrywania zawiasów naszych osobistych teologicznych drzwi: „ponieważ, pokój czyniący, nazwani będą synami Bożymi”.

Jeśli synowie Boży są tak naprawdę ludźmi niosącymi pokój to zastanawiam się, gdzie szukać tych kilku wśród wszystkich nazywających siebie chrześcijanami. Kim są i gdzie są ci, pokój czyniący? Jak można się stać takim człowiekiem? Jak działają, jak funkcjonują? Kto ich szkoli, kto jest ich mentorem, kto dyscyplinuje czyniących pokój? Jakie otrzymują błogosławieństwo? W jaki sposób obecność czyniących pokój poprawia stan społeczeństwa, sprawia, że lepiej się żyje, jest bardziej sympatycznie?

Jeśli kiedykolwiek był taki czas, była taka potrzeba, takiego błogosławieństwo, które oczekiwałoby na to, aby kogoś pobłogosławić, to byłoby to błogosławieństwo „błogosławionych, którzy czynią pokój”. Po prostu czekające na kogoś, kto powie: „oto jestem” – ja chcę tego błogosławieństwa, zrób ze mnie czyniącego pokój, szybko!

Continue reading