Author Archives: pzaremba

Codzienne rozważania_18.07.10 Zwolnij

James Ryle

„Błogosławiony niech będzie Bóg i Ojciec Pana naszego Jezusa Chrystusa, Ojciec Miłosierdzia i Bóg wszelkiej pociechy, który pociesza nas we wszelkim utrapieniu naszym, abyśmy tych, którzy są w jakimkolwiek utrapieniu, pocieszać mogli taką pociechą, jaką nas samych Bóg pociesza

” (2Kor. 1:3-4)

Oto wiersz rozpowszechniany przez internet. Został napisany przez dziewczyną walczącą z rakiem. Nie podpisała się, więc nie jestem w stanie jej go przypisać, poza tą informacją jak do mnie dotarł. W email proszono, aby przekazywać wiersz dalej, więc pomyślałem, że może z niego być ważny post na ten niedzielny poranek.

Chciałbym prosić, abyś w miarę czytania przyłączył się ze mną do wzniesienia modlitwy za tą anonimową dziewczynę, jak też i za wielu, którzy cierpią w wielkim boju, z którym się dziś zmagają. Być może ty sam przechodzisz jakieś dramatyczne wyzwanie. Modlę się, aby  słowa tej młodej nieznanej zwyciężczyni dały ci dodały ci otuchy i zachęty.

Zwolnij swoje tempo.

Czy widziałeś już kiedyś dzieci bawiące się na karuzeli lub słuchające deszczu? Skaczące po dachu?

Tropiłeś radośnie fruwającego motyla albo obserwowałeś zachód słońca?

Powinieneś się zatrzymać.

Nie tańcz za szybko, bo życie jest zbyt krótkie, muzyka nie trwa wiecznie.

Czy jesteś zabiegany całymi dniami, wiecznie zajęty?

Jeśli zadajesz pytanie „Co słychać?”, czy masz chwilę żeby usłyszeć odpowiedź?

A gdy wyciągasz się w łóżku po całym dniu, czy myślisz o 1.000 różnych rzeczach, które plączą ci się po głowie?

Powinieneś zwolnić tempo.

Czy mówiłeś już do swojego dziecka „zrobimy to jutro” i przekładałeś na pojutrze?

Czy straciłeś już kontakt z przyjacielem, pozwoliłeś umrzeć przyjaźni, bo nigdy nie miałeś czasu żeby zadzwonić i spytać jak leci?

Byłoby lepiej gdybyś zwolnił tempo, nie tańcz zbyt szybko, bo pewnego dnia muzyka ucichnie, życie jest takie krótkie.

Gdy biegasz gdzieś tak szybko żeby gdzieś zdążyć, tracisz połowę przyjemności bycia tam dokąd biegniesz.

Gdy zawracasz sobie głowę i zbyt się codziennie przejmujesz, to tak jakbyś wyrzucał prezent którego nawet nie otworzyłeś.

Życie to nie wyścig, powinieneś zwolnić tempo, znajdź chwilę na wysłuchanie muzyki zanim się skończy piosenka.раскрутка

Kierowca Arafata usłyszał: „Musisz kochać Żydów”.

ASSIST News Service (ANS) – PO Box 609, Lake Forest, CA 92609-0609 USA

Visit our web site at: www.assistnews.net — E-mail: assistnews@aol.com

16 luty 2010

Dan Wooding

Załozyciel ASSIST Ministries

TOKYO, JAPAN (ANS) –– Tass Saada urodził się w kłebiącej się Strafie Gazy, wychował w Arabii Saudyjskiej i w Katarze. Od wczesnych lat nauczył się nienawidzić Żydów i chrześcijan i już wtedy był o krok od tego, aby zostać wyszkolonym snajperem i kierowcą założyciela OWP, Jassera Arafata.

Taas Saada

Toss dla 'zabawy’ wrzucał do chrześcijańskich kościołów w Jordanie granaty. Zabijanie izraelskich żołnierzy w odwet za „okupowanie” palestyńskiej ziemi było również częścią jego życiowego celu.

To, na czego sobie Tass nie przyswoił, stało się, gdy wyemigrował do Ameryki, gdzie spotkał bystrego biznesmena, który powiedział temu grzecznemu Palestyńczykowi, że ma „koneksje”. Saada tak bardzo chciał wiedzieć więcej, że nie mógł spać z powodu zainteresowania. Nie był jednak przygotowany na odpowiedź, którą otrzymał. Ten biznesmen powiedział mu, że ma relację z Jezusem Chrystusem. Padając na kolana, kiedyś morderca, wiedział, że jest to właśnie Ten, o którym napisano w Koranie, i którego szukał przez całe swoje życie. Nagle wszystko stało się jasne dla tej poszukującej duszy, ale był pewien „haczyk”, który sprawiał, że Tass niemal zrezygnował.

„Musisz kochać Żydów. – powiedział ten chrześcijanin. – Musisz kochać Żydów”. Od tej chwili nienawidzący Żydów, Tass Saada, syn Ismaela, zaczął odczuwać taką miłość do synów Izaaka, że nigdy już nie zawrócił do przeszłości i nie spojrzał wstecz na swoje życie pełne przemocy i nienawiści.

Dziś Tass prowadzi wyjazdy z młodzieżą do Jerycha i do Gazy oraz wielu innych krajów. Czuje, że skoro kiedyś szkolił młodych ludzi w nienawiści to teraz chce pokazać współczesnej młodzieży, drogę do pokoju, który przewyższa wszelki rozum.

W Ameryce stał się znanym biznesmenem i wierzącym w Jezusa Chrystusa, lecz czuł, że potrzebuje zrobić więcej. Sprzedając cały swój wartościowy majątek i mienie nabyte w Stanach Zjednoczonych, swoją przyszłość umieścił w następnym pokoleniu.

Jaser Arafat

Prowadzi teraz humanitarną pracę, zwaną „Hope for Ismael” (Nadzieja dla Ismaela), napisał popularną książkę (wraz z Dean Merrill) na temat swych doświadczeń pt.: „Once an Arafat Man: The True Story of How a PLO Sniper Found a New Life.”

(„Kiedyś człowiek Arafata: prawdziwa historia o tym, jak snajper OWP znalazł Nowe Życie”).

Podróżuje po całym świecie, dzieląc się swoją historią miłości i przebaczenia przez Jezusa Chrystusa. Podzielił się też swoją historią na początku tego roku z tysiącami delegatów konferencji „Global Mission Consultation” w Tokio.

Udzielił również kilku wywiadów dla międzynarodowych telewizji HFHFC International oraz OLI Production’s.

David Sullivan w czasie kręcenia wywiadu z Taaas'emDavid Sullivan w czasie kręcenia wywiadu z Tass Saada do programu „Principles of Leadership”. Inni goście występujący w 52 częściowej serii „God’s Smuggler”: brat Andrew, były arcybiskup Canterbury, George Carey, założyciel Youth with a Mission, Loren Cunningham, założyciel Operation Mobilization, George Verwer, „Wikary Bagdadu”, Canon Andrew White, telewizyjny kaznodzieja, Andrew Wommack, Anne Graham Lotz, córka ewangelisty Billy Graham oraz były szef armii brytyjskiej generał, Sir Richard Dannatt.

„Principles of Leadership” zostały wprodukowane przez OLI Production, brytyjski oddział

Harvest Fields Commissioning International. Misją HFC International, zarejestrowanej brytyjskiej organizacji charytatywnej jest wzbudzanie i zachęcanie kościołów i przywódców w ponad 46 krajach, na wszystkich 5 kontynentach do pracy w kościołach, oraz charytatywnych i humanitarnych grupach pomocy. Adres striny: www.principles.tv.

раскрутка

Krocząc ku Chrystusowi

Thom Gardner

„Mówił więc Jezus do Żydów, którzy uwierzyli w Niego: „Jeżeli wytrwacie w słowie moim, prawdziwie uczniami moimi będziecie i poznacie prawdę, a prawda was wyswobodzi” (Jn. 8:31-32).

Dobrze pamiętam, kiedy moje córki robiły swoje pierwsze kroki, a szczególnie Amy. Raczkowała przez chwilę w kółko, po czym nauczyła się stać na stopach, trzymając się czegoś rączką. Pewnego wieczoru siedzieliśmy w pokoju, Amy trzymała się stoliczka do kawy, którego ostre rogi odciąłem, aby nie uderzała się o nie.

Wędrowała dookoła tego stolika z blaskiem zachwytu w oczach, jakby mówiła: „Parzcie na to!”. W pewnej chwili szczerej radości zrobiła krok od stolika w kierunku jednego z nas, choć już nie pamiętam teraz kogo. Odstąpiła od tego, co było jej zabezpieczeniem w oczekujące ramiona kogoś, kto ją kocha i był równie podekscytowany jak ona, biegiem po ciepłym, przypalanym pomarańczowym dywanie. (W końcu, to były lata 80-te.)

Życie pełne jest pierwszych kroków, prawda? Pierwsze kroki naszych dzieci; nasze pierwsze kroki do przedszkola; pierwsze kroki jako męża i żony; być może nasze pierwsze kroki na scenie w dniu zakończenia koledżu czy uniwersytetu. Życie jest szeregiem pierwszych kroków. Jesteśmy ludźmi w ruchu, zmierzającymi dokądś a nasze chrześcijańskie życie nie jest wyjątkiem od tego. Był ten pierwszy krok w stronę naśladowania Chrystusa, lecz nie był on ostatnim.

Wraz z tymi pierwszymi krokami odchodzenia od tego co znane i bezpieczne ku radości nowego życia, przychodzi pewna wolność, jak to było w przypadku naszej małej Amy, a teraz jest z dwoma jej własnym maluchami. Jezus powiedział uczniom, że ten, kto uwierzy w Niego musi odstąpić od starych konstrukcji i ziemskiego życia do nowego życia pochodzącego z wysokości, do tego rodzaju życia jakie będzie w nadchodzącym królestwie (Jn 8:23). Ten krok wprowadzi ich do życia w wolności, życia, które – powiedzmy tak sobie – nie trzyma się już dłużej stolika i rusza ku ramionom Tego, który kocha tak ekstrawagancko. Pan tak bardzo raduje się tymi krokami, które podejmuje to duchowe dziecko.

Dalej, Jezus powiedział chodźcie w tym co już rozumiecie i bądźcie wolni. Wolność nie przychodzi przez ogłaszanie prawdy, bez względu na to, jak głośno, elokwentnie czy często się to robi. Wolność przychodzi ze zmianą kierunku, odejściem od starego życia wśród zranień i wynikających z nich ograniczeń. Odkryjemy, że On jest dobry i współczujący, że napełnia nasze serca zdumieniem. Kiedy już wkroczymy na tą ścieżkę i wyruszymy w tą podróż, nigdy już nie wrócimy do kurczowego trzymania się tego, czymkolwiek był kiedyś ów stolik.

Nasza podróż ku uzdrowieniu jest następstwem pierwszych kroków wprost w ramiona i podekscytowany uścisk Tego, który wzywa nas ku Sobie. Każdy krok, który wykonujemy jest nową rzeczywistością życia i odkryciem sędziwego serca, które tęskni za tym, aby nas trzymać i uzdrowić.

Odstąp – zrób krok do Chrystusa!

http://www.poznajpana.pl/index.php/2011/09/rewolucja-wspolnego-pozycia-cene-placa-dzieci/раскрутка

Codzienne rozważania_17.07.10 Czas by mówić?

James Ryle

„…jest czas milczenia i czas mówienia” (Kazn. 3:7).

Był w Oregonie pewien drwal, Billy, który nie miał pracy z powodu sporu jaki powstał w związku z zagrożonymi gatunkami – białym nakrapianym orłem. Lasy, w których pracowali ci drwale zostały zatwierdzone jako naturalny rezerwat przyrody tych ptaków. Można sobie wyobrazić jakie poruszenie powstało, gdy Bil został aresztowany za strzelanie do takiego orła. Prasa, zawsze gotowa do zrobienia z igły widły, domagała się szybkiej sprawiedliwości dla tej morderczej bestii.

Sędzia, przyjaciel Bila z dziecinnych lat, był faktycznie w trudnej sytuacji. Gdy Bil został doprowadzony przed sąd, powiedział: „Billy, nie mogę uwierzyć, że byłeś takim głupcem, żeby zastrzelić jednego z tych ptaków. Wiesz, że będę musiał cię skazać?”

“Tak, proszę sądu, – z szacunkiem odpowiedział Bil. – ale, czy mógłbym najpierw powiedzieć, czemu zastrzeliłem go?”

Sędzia zgodził się i Bil opowiedział swoją historię.

„Szanowny sądzie, jestem bez pracy już od kilku miesięcy i wykarmić rodzinę mogę wyłącznie dzięki polowaniu. Byłem w lesie i jedyne, co udało mi się znaleźć to właśnie ten orzeł. Nie zastrzeliłem go, żeby łamać prawo, po prostu musiałem nakarmić moje dzieci”.

Na te słowa sędzia przekręcił się w fotelu i powiedział: „To może wszystko zmienić. Jestem pewien, że prasa dobrze wysłucha tej historii i zrozumie jeśli puścimy cię z drobną grzywną czy czymś w tym rodzaju. Lecz zanim ich tutaj przywołam – mówił dalej sędzia. – bardzo jestem ciekawy czego: jak smakuje biały nakrapiany orzeł?”

„Och, – odpowiedział Bil, pieczętując swój los. – smakuje jakoś tak między Kalifornijskim Kondorem* a Amerykańskim Łysym Orłem*”     (*oba gatunki pod ścisła ochroną-przyp.tłum.)

Hej, . . . czasami lepiej jest zamknąć usta i niech wszyscy uważają cię za głupca, niż otworzyć je i usunąć wszelkie wątpliwości! Salomon napisał: „Nawet głupiec, gdy milczy uchodzi za mądrego; za roztropnego, gdy zamyka usta” (Przyp. 17:28).aracer

Ex-lesbijka, Janet Boynes, opowiada wzruszającą historię nawrócenia

Matthew Cullinan Hoffman

16 lipca 2010 (LifeSiteNews.com) – Była lesbijka, Janet Boynes mówi, że jej homoseksualizm zaczął się, jak w przypadku wielu innych kobiet, jako reakcja na seksualne wykorzystanie i psychiczne znęcanie, czemu była poddana w dzieciństwie.

Wychowana została przez jednego z chłopaków matki, alkoholika, który znęcał się nad matką i okazywał niewiele uczucia Janet. Gdy miała 12 lato była molestowana przez krewnego, a potem przez ministranta z jej kościoła. Zaczęła odczuwać awersję do mężczyzn i odkryła, że jej własna płeć jest bardziej powabna. Zaczęła również brać narkotyki.

Coraz bardziej zaczęły mnie pociągać kobiety. – powiedziała CBN w ostatnim wywiadzie. – Tak wielu mężczyzn zraniło mnie, że wydawało mi się, że te kobiety są bardziej podobne do mnie”.

Jej ból został przykryty budowaniem fałszywej męskości, co spowodowała, że została szkolnym tyranem i już w szkole, jak mówi, ludzie zaczęli się jej pytać, czy nie jest lesbijką. Była to myśl, której unikała aż do wieku 20 lat, kiedy jej samotność doprowadziła do pierwszego erotycznego związku z kobietą.

Pomimo że była nawrócona na chrześcijaństwo, mówi, że jej lesbijskie życie doprowadziło ją do odrzucenia wiary i wejścia w homoseksualny styl życia ze wszystkimi jego zawirowaniami i bólem. Zmieniała partnerki, uzależniła się od kokainy i doprowadziła do obżarstwa.

„Moje życie było godne pożałowania. Dosłownie staczałam się po spirali w dół, – mówi Boynes. – lecz nie chciałam wrócić do Boga”.

Niemniej, jej życie zaczęło się zmieniać, gdy została zaproszona do lokalnego kościoła, który często mijała, idąc do pracy.

„Nie zastanawiając się, odpowiedziałam: „Dobra, przyjdę” i poszłam w spoconych rajtuzach, z niechlujnym wyglądem, nie wiedząc, czego się spodziewać. – powiedziała CBN. – Znalazłam się w pomieszczeniu z 9 innymi kobietami, po prostu pięknymi kobietami, kobiecymi, i pomyślałam: 'W co ja się tutaj pakuję?’ Siedzę więc tam ze spuszczoną głową, czując się tak zawstydzona, myśląc, że te kobiety są okrutne, że mnie przeżują i wyplują. Wszyscy się przedstawili, a gdy doszło do mnie, zapytały mnie o imię i powiedziałam: 'Mam na imię Janet. Jestem homoseksualistką, lecz jeśli mi pomożecie, będę żyła dla Pana”.

Boynes opowiada, że okazano jej współczucie i zrozumienie a w walce z uzależnieniem wpierali ją członkowie kościoła. Ostatecznie pewna para zaproponowała jej zamieszkanie w ich domu, gdzie przebywała przez rok i gdzie doznała miłości, której nie doświadczała jako dziecko. Odrzuciła na stałe lesbijstwo i odzyskała heteroseksualną tożsamość.

„Chciałabym, aby wszyscy homoseksualiści, którzy nie mieli wspaniałej matki czy wspaniałego ojca, doświadczyli tego, że Bóg jest ojcem sierot” – mówi. – To, co zrobił dla mnie, zrobił również dla nich”.

Minęło 11 lat, dziś Boynes prowadzi służbę, które oferuje pomoc ludziom szukającym wyjścia z homoseksualizmu. Składała ostatnio świadectwo przed senacką komisją sądową stanu Minnesota przeciwko tworzeniu homoseksualnych „małżeństw”.

Wspominając o tym, że ona sama i jedna z jej partnerek chciały „małżeństwa” i adopcji dzieci, powiedziała komisji: „Jestem tak wdzięczna, że nie zrobiliśmy tego i nie utrwaliły kolejnej dysfunkcyjnej rodziny. Dzieci potrzebują jednej matki i jednego ojca”.

Zauważyła również, że „przez legalizację homoseksualnych 'małżeństw’ wspieracie państwo i zachęcacie do zachowań, co do których nauka dowodzi, że wywołują choroby często nieuleczalne i śmiertelne. Widziałam, jak to się dzieje w życiu wielu z moich przyjaciółek, gdy jeszcze byłam lesbijką”.

– – – – – – –

Related LifeSiteNews coverage:

Former Lesbian: I Craved Emotional Balance of Hetero Relationship

http://www.lifesitenews.com/ldn/2010/jul/10070804.html

From Lesbian Atheist to Stay-at-Home Mother of Six: Quebec Journalist Tells Her Story

http://www.lifesitenews.com/ldn/2010/may/10052001.htmlaracer.mobi

Po co „pustynia”?

Andrew Strom

Pomimo że koncepcja pustyni pojawia się w całej Biblii, nie jest ona dobrze rozumiana we współczesnym chrześcijaństwie. Od Księgi Rodzaju aż do Księgi Objawienia znajdujemy wyraźne odniesienia do „pustyni”, jako czegoś, czego Bóg często używa, zajmując się człowiekiem. Dostrzegamy w tym niezaprzeczalny wzór.

Gdy przeglądamy Pismo, widzimy, że pustynia często jest miejscem duchowego „kryzysu” jak i przygotowania. Jest to miejsce, do którego Bóg posyła nas zanim zacznie się „działanie w realu”, zanim wejdziemy do pełni Bożych celów dla naszego życia. Musi nastąpić „śmierć”, zanim może nastąpić zmartwychwstanie. Miejsce pustynne musi poprzedzać „ziemię obiecaną”.

Pustynia jest miejscem prób i sprawdzianów, złamania i pełnego poddania Bogu. Rekwizyty i działalności, które utrzymywały nas nieustannie w zmaganiach o to, aby „coś się działo” tam zostają usuniete. Poleganie na sobie podlega wstrząsaniu i jest zastępowane totalnym poleganiem na Bogu jedynie. Każdy „bałwan” w naszym życiu (często jest to nasza własna służba) jest stawiany w przenikającym świetle Bożym, ujawniane są egoistyczne motywacje i ambicje właśnie jako takie: egoistyczne. Jest to proces, który może zająć wiele lat. Ostatecznie pojawiamy się złamani, udoskonaleni, oczyszczeni. Jest to proces, który w różny sposób doprowadza nas do dojrzewania i oczyszczenia. Teraz jesteśmy gotowi na wypełnienie tego, co Bóg pierwotnie dla nas zamierzył, lecz teraz motywacje naszego serca zostały dramatycznie zmienione w stosunku do tego, jakie były wcześniej.

Ten schemat widzimy w całym Piśmie. Można nauczyć się wielu lekcji z tego, co tam czytamy. Abraham, Józef, Jozue, Mojżesz, Dawid, Eliasz, Jan Chrzciciel, Paweł, a nawet sam Jezus, to ludzie, którzy musieli przejść przez „pustynne” doświadczenie. Bardzo często trwało to wiele, wiele lat. Dlaczego więc mielibyśmy być zaskoczeni, gdy spotyka to nas?

Prawdopodobnie najbardziej znany przypadek „doświadczenia pustyni” w Starym Testamencie to historia Mojżesza i dzieci Izraela. Mojżesz był wychowywany i szkolony przez całe swoje życie w Egipcie, lecz gdy spotkał się twarz w twarz ze swym dziedzictwem jako Izraelita, „powstał w swej mocy” i zabił Egipcjanina. Zmusiło go to do ucieczki na pustynię, gdzie spędził 40 LAT jako samotny pasterz. Jakże niezwykle długi okres czasu! Wyobraź to sobie jakby to było, gdyby każdy chrześcijański lider musiał spędzić tak długi czas na pustyni, zanim Bóg dopuści go do prowadzenia Jego ludu! Trudno sobie wyobrazić głębię rozpaczy i „śmierci” dla wszystkich swoich marzeń i nadziei, przez które musiał przejść Mojżesz w tym czasie. Trudno sobie wyobrazić nawet, po tych 40 latach kogoś bardziej martwego dla zwykłych ambicji i pokuszeń przywództwa, niż był wtedy Mojżesz. Jaką CIERPLIWOŚĆ musiały te lata oczekiwania w nim wydać!

Widzimy tutaj, jak daleko Bóg pójdzie w „przygotowywaniu” swego lidera „według swego własnego serca”. (Choć 40 lat to nadzwyczajnie długi okres.) Izolacja, irytacja, wołanie do Boga o uwolnienie… to wszystko składa się na ten czas. Ponieważ nie da się niczym zastąpić takiego przeżycia, Bóg go tak często używa. Serca prowadzonych mężów są często tak podobne do siebie, że Bóg używa podobnych metod „leczenia” ich. Zamyka nas nawet w pewnego rodzaju więzieniu, abyśmy nie mogli uciec przed tym procesem – jest tak ważny. Pan nie chce, aby Jego drogocenne owce były pasione przez egocentrycznego pasterza.

Po 40 latach przygotowania Mojżesz wraca na Boży rozkaz do Egiptu, aby wyprowadzić Jego lud z niewoli.

A był to początek przeżywania pustyni przez cały naród Izraelski. Ponieważ, gdy zostawili Egipt jedyna droga do „Ziemi Obiecanej” wiodła przez pustynię. Niektórzy komentatorzy mówią, że w linii prostej ich podróż mogłaby zająć zaledwie kilka tygodni lub mniej. Jednak z powodu ich nieposłuszeństwa i strachu, ogromna większość tych, którzy opuścili Egipt, była przeznaczona na śmierć na pustyni, nigdy nie docierając do Ziemi Obiecanej, tak że ich podróż zajęła im 40 lat!

Musimy teraz zauważyć ten szczególny fakt: nie wszyscy ci, którzy weszli na pustynię, przetrwali ją, wielkie tłumy poginęły tam. Pustynia próbowała ich i okazało się, że mieli braki. Poszli na miejsce sprawdzianu i nie zaliczyli go. Jest to bardzo istotny fakt, z którego należy zdać sobie również sprawę dzisiaj. Tylko dlatego, że ktoś jest „powołany” i wszedł w czas pustyni, nie znaczy, że uchwyci Boże działanie i odpowie na nie właściwie. Jest taka możliwość, że wszystko tam straci. Ci ludzie stracili tam wszystko, a wyłącznie ich dzieci przeszły dalej, aby odziedziczyć obietnice Boże.

Jak wyraźnie jest ten wzorzec stale powtarzany, zarówno w Starym Testamencie jak i Nowym: wielu tych, których Bóg chce któregoś dnia używać jest posyłanych na miejsce samotności i złamania, zanim zostaną wprowadzeni do ich prawdziwego przeznaczenia, a przecież nawet nie wspomnieliśmy jeszcze o takich bohaterach jak Noe, Jakub, Job i inni, którzy przeżywali podobne rzeczy. Częścią tego procesu jest „oczekiwanie”, które ma wtedy miejsce, oraz to, że wszystkie wspierające „rekwizyty” zostają zabrane. Samo „oczekiwanie” może być torturą.

Zadaniem pustyni jest również zajęcie się strachem człowieka czy „usystematyzowanym” sposobem patrzenia. Bóg często używa jej do wprowadzenia nowej perspektywy, co jest bardzo ważne dla liderów, którzy mają reprezentować „nowe” podejście czy których czeka sprzeciw opozycji z powodu przynoszenia konfrontacyjnych słów. Samotnie spędzone na pustyni lata dają im kręgosłup, który pozwala stanąć przed tłumem czy aktualnymi władzami i ogłaszać bez kompromisu Bożą prawdę. Teraz rzeczywiście boją się bardziej Boga niż człowieka, myślą zupełnie inaczej od pozostałych. Pustynia jest bardzo ważnym doświadczeniem dla każdego kto chce przynieść świeżą mannę Bożym ludziom.

Czy jesteś kimś, kto przechodzi przez takie „pustynne” doświadczenie? Bądź zachęcony! Spójrz w górę, ponieważ blisko jest twoje uwolnienie. Bóg przepuszcza Swoje dzieci przez takie doświadczenie wyłącznie wtedy, gdy ma to jakiś wielki cel do wykonania. Nie rezygnuj, nie daj się powalić, po drugiej stronie leży „ziemia obiecana”, jeśli tylko uczepisz się Jezusa. Bądź aktywny, módl się, przygotowuj. Nie bądź „bierny” i nie dopuść do tego, aby cię pustynia pochłonęła. Wykorzystaj ten czas na zbliżanie się do Jezusa, kop głęboko i postaw swoje stopy solidnie na Skale. Uniż się przed Panem a On podniesie cię czasu swego, jeśli tylko przylgniesz do Niego.

Niech Was Bóg błogos

Andrew Strom.

раскрутить сайт самостоятельно mail ru

Codzienne rozważania_16.07.10 Prawdziwe bogactwo oddanego życia

James Ryle

„Błogosławieństwo Pańskie czyni bogatymi, i nie dodaje do tego utrapienia” (Przyp. 10:22 NIV, podobny jest przekład w Biblii Wujka – przyp.tłum.).

W czasach, gdy ekonomia ledwo się czołga a frustracje (jak też strach) podnoszą, bogactwo musi być mierzone czymś więcej niż stanem bankowego konta. Wartość ludzkiego życia nie zależy tego, co posiada, lecz widoczna jest w tym, jaki pozytywny wpływ wywiera na życie tych, z którymi styka się przez lata spędzone na ziemi.

Wielu bogaczy odeszło do swych grobów przeklętych. Zastanów się nad ponadczasowymi słowami Sir Walter Scott (fragment z Pieśni ostatniego Minstrale -przyp.tłum.):

“High though his titles, proud his name,
boundless his wealth as wish can claim;
despite those titles, power, and pelf –
the wretch, con-centered all in self,
living, shall forfeit fair renown,
and, doubly dying, shall go down
to the vile dust, from whence he sprung,
unwept, unhonored, and unsung.” *)

Człowiek może zostać tak pochłoniętym przez chciwość, że ostatecznie jego życie jest niszczone przez psychiczne cierpienie. Nie chcesz, aby tobie się to przydarzyło.

Posłuchaj, co Biblia mówi nam: „A ci, którzy chcą być bogaci, wpadają w pokuszenia i w sidła, i w liczne bezsensowne i szkodliwe pożądliwości, które pogrążają ludzie w zgubę i zatracenie. Albowiem korzeniem wszelkiego zła jest miłość pieniędzy; niektórzy ulegając jej, zboczyli z drogi wiary i uwikłali się sami w przeróżne cierpienia” (1Tym. 6:9,10).

To jest światowa droga do bogactwa. Z drugiej strony, mamy Bożą drogę: „Błogosławieństwo Pańskie czyni bogatymi, i nie dodaje do tego utrapienia”.

Jeśli Pan wyleje Swoje błogosławieństwo na twoje życie a twój majątek wzrośnie, odpowiedz na to głębszym oddaniem Jego imieniu, żarliwą gotowością do wykonywania Jego celów na ziemi. Dopilnuj tego, aby w twoim życiu widoczna była pokora w tym wyniesieniu, mądrość w hojności, miłość w dobroczynność, oraz dobroć dla tych, których codzienne zmagania stają się legendarne.

To jest prawdziwe bogactwo oddanego życia, z niego składają się legendy świata tego… i następnego!

– – –

*) Ogólne znaczenie tego fragmentu:
Choć dumny z tytułów, nieograniczonego bogactwa, władzy i sławnego nazwiska, nieszczęśnik, żyjący dla siebie i tak wyrzeknie się wszystkiego, umierając podwójna śmiercią, zejdzie do prochu, skąd wyrósł, nieopłakany, nieuhonorowany i bez pieśni żałobnej.продвижение сайта