Category Archives: Fenn John

Żołnierz, sportowiec i rolnik_3

John Fenn

W czasie, gdy byłem dyrektorem szkoły biblijnej poza Stanami Zjednoczonymi przyszli do mnie pewni pastorzy z pytaniem o pewnego usługującego, którego popularność wzrastała, a który nie był do nich w niczym podobny – miał tatuaże a ubrania nosił jakby wprost z ulicy. Niemniej, byli zdumieni cudami, które, jak twierdził, działy się na jego spotkaniach. Martwił ich wzrost jego popularności nie z powodu wyglądu, lecz szczegółów dotyczących prywatnego życia.
Przyszli do mnie, ponieważ naciskał na nich, aby zaprosili go do swoich kościołów. Z jednej strony twierdził, że wielkie cuda Pan czyni, szczególnie na spotkaniach poza Stanami, że ludzie wstają ze wózków inwalidzkich itp. Lecz z drugiej strony dość powszechnie mówiło się o jego niewierności żonie, o problemach z narkotykami i alkoholem, a był też również oskarżany o wybuchy gniewu i maltretowanie. Jego prywatne życie nie wydawało się spójne z charakterem Chrystusa, czego należałoby spodziewać się po słudze i liderze.
Po licznych dyskusjach wszyscy zgodzili się w pewnym momencie, w Pańskim postanowieniu, że jeśli nie będzie pokutował ze swoich grzechów to te sprawy wyjdą publicznie na jaw, a do tej pory każdy z nich musi zdecydować sam czy zaprosić go do siebie, czy nie. O ile mi wiadomo, żaden z nich tego nie zrobił, więc wkrótce ten człowiek musiał udać się do innego kraju, gdzie nie był znany.

Znoś trudności jak żołnierz, miej postawę trenującego sportowca i bądź jak…rolnik?

Piszę o trzech dziedzinach zapisanych w 2Liście do Tymoteusza 2:1-6, które doskonale pasują do trzech części człowieka; ciała, duszy i ducha.

Paweł napisał do Tymoteusza, aby znosił trudności tak, jak radzi sobie z tym żołnierz. Nie chodzi o to, że jest żołnierzem, lecz o to, że ma znosić fizyczne trudności w taki sposób, jakby nim był. Może to oznaczać: aresztowanie, tortury czy śmierć. Podróżowano wówczas pieszo lub statkami bez względu na pogodę i otaczającą kulturę.

Następnie przechodzi do duszy, pisząc, aby trenował i współzawodniczył zgodnie z zasadami, aby znosił emocjonalne trudności związane z tym, że jest całkowicie obnażony przed Panem i z nacieraniem oliwą Ducha, dzięki czemu może wyślizgiwać się przeciwnikowi.

Teraz apostoł przechodzi do duchowego aspektu, pisząc do Tymoteusza w 6 wersie: „Rolnik, który pracuje, powinien najpierw korzystać/spożywać z plonów”. W grece wers ten mówi literalnie: 'ciężko pracujący rolnik”, tak więc jest tu mowa o pracowitości, o trudnym życiu rolnika pracującego własnymi rękoma i jest to dla nas przykładem duchowych trudności. Trudne życie rolnika jest podobne do naszych duchowych trudności. Jak rolnik musi dbać o wszystko, co wpływa na dobre plony, musi pracować w każdych warunkach, ponieważ we właściwym czasie – rolnik musi siać i zbierać we właściwym czasie – nie może czekać na ciepły słoneczny dzień, lecz, jeśli ziarno wskazuje na to, że jest gotowe teraz, działać. Tak też w duchowym sensie musimy być gotowi, nie poddając się wpływom okoliczności, skupieni na żniwie i pracy. Charakteryzuje nas znoszenie duchowych trudności oraz chęć odłożenia wszystkiego na bok, ponieważ Bóg wzywa a pola/ziarno wymagają koncentracji.
Może to oznaczać, że z chwilą, gdy jesteś pobudzany do modlitwy o kogoś, zostawiasz to, co robisz aktualnie i modlisz się o tą osobę. Może być tak, że wychodzisz w jakiejś sprawie i brat czy siosZnoś trudności jak żołnierz, miej postawę trenującego sportowca i bądź jak…rolnik?tra dzwoni z prośbą o pomoc, zmieniasz plany, to, na czym się skupiasz, ponieważ duchowe sprawy są ważniejsze. Sprawy serca i ducha są wynoszone wyżej tak, aby był najważniejsze w naszym życiu.
Mówi nam o to o nadzorowaniu, a nie tylko sianiu ziarna i zbiorze, lecz o wszystkim, co dotyczy roli: przygotowanie gleby, sianie, pielenie, określanie właściwego czasu zbioru, koordynacja pracowników, zbieranie i przygotowanie zbiorów do dalszego wykorzystania, na sprzedaż i zgromadzenie odpowiedniej ilości do wysiania następnego roku, oraz wiele, wiele innych rzeczy. Wymaga to sumienności i skupienia.

Tą glebą jest ludzkie serce

Continue reading

Żołnierz, sportowiec i rolnik_2

John Fenn

Wiele lat temu pewien pastor zadzwonił do mnie, prosząc, abym się przyłączył do jego grupy MLM (multi level marketing ). Firma MLM działa w ten sposób, że buduje się piramidę, w której każdy, kogo uda się pozyskać, wchodzi pod ciebie, a każdy kogo on pozyska wchodzi pod niego itd. Każdy otrzymuje prowizję od zysków tych poniżej, a na samej górze tej piramidy jest jeden, który otrzymuje największe zyski, ponieważ część zysków z całej sprzedaży przypada jemu.

Byłem wówczas pastorem w małym miasteczku, podobnie jak on. U mnie mogło być około 60 dorosłych uczestniczących w niedzielnych zgromadzeniach i podobnie było u niego. Po przeliczeniu na współczesną wartość zarabiał wtedy równowartość 225,000$. My żyliśmy z dnia na dzień. On zaangażował się w firmę, która sprzedawała chemiczne środki czystości jak, mydła, szampony i opowiadał mi, jak udało mu się pozyskać niemal całe zgromadzenie, więc i oni zarabiali dobre pieniądze!

Wynik był taki, że spłacił hipotekę kościelną, miał w banku oszczędności i dobhttp://poznajpana.pl/zolnierz-sportowiec-i-rolnik_3/rze mu się żyło. Ja żyłem z tego, co zebrano w kościele, nie miałem prawie żadnych oszczędności w banku i byłem wdzięczny za to, że mieszkaliśmy na rolniczym obszarze, ponieważ kilku członków kościoła, aby wesprzeć nasz budżet, błogosławiło nas świeżym mlekiem, mięsem i warzywami.

Odrzuciłem tą propozycję, przerażony tym, co mi powiedział. Powiedziałem mu, że jest to krótkoterminowy zysk, ponieważ nie szanuje powołania, które było na jego życiu, wykorzystując swoją pozycję do czegoś innego niż wzrost ludzi w Chrystusie. Gdyby był biznesmenem robienie bizensu byłoby w porządku, lecz nie wolno wykorzystywać duchowej pozycji do manipulowania ludźmi dla osobistego zysku. (Kilka miesięcy później jego kościół rozpadł się, podobnie jak jego dochody.)

Granie zgodne z zasadami nie oznacza tego, co myślisz…

Paweł po zachęceniu Tymoteusza do tego, aby jak żołnierz znosił przeciwności, pisze jednym ciągiem (2Tym 2:5), że: „…nawet jeśli ktoś staje do zapasów, nie otrzymuje wieńca, jeżeli nie walczy prawidłowo”.

Na pierwszy rzut oka wydaje się, że Paweł przekazuje Tymoteuszowi polecenie, aby był moralnie w porządku, aby „walczył prawidłowo”, nie wykorzystywał czy manipulował ludźmi, ponieważ w taki sposób są prowadzone sportowe zawody. O ile faktycznie tak jest to ta prawda ma głębsze znaczenie.

Konkurowanie zgodnie z zasadami dotyczy również zasad szkolenia i dyscypliny. Zwróćmy uwagę na to, że współcześnie sportowcy są sprawdzani, czy nie korzystają z środków dopingowych, ponieważ, aby mogli zostać uznani za godnych uczestnictwa, muszą rywalizować zgodnie z zasadami zarówno treningów jak i samych zawodów. To wszystko mieści się w jednym (współcześnie i za czasów Pawła): zasady treningu i współzawodnictwa są jednakowe, i sportowcy muszą trenować oraz współzawodniczyć zgodnie ze ściśle narzuconymi zasadami.

Nasze życie w Chrystusie musi być czymś więcej, niż to, co ludzie widzą na zewnątrz, tutaj również obowiązują zasady dotyczące naszego osobistego życia. Nie możemy zakładać jednej „kościelnej maski” i być słodcy jak miód, a następnie po powrocie do domu być jak diabeł. Te same zasady stosują się do całego naszego życia.

Continue reading

Żołnierz, sportowiec i rolnik

John Fenn

Pewna kobieta usiadła w moim biurze zalewając się łzami. Ze spuszczona głową, z niespokojnymi rękom na kolanach opowiadała o swoim wielkim smutku.

Gdy była w kościele, słuchała jak ludzie opowiadali swoje świadectwa o tym, jak dorastali, przyszli do Pana i co chcieli dla Niego zrobić. Każda z tych historii pogrążała ją w coraz większym zniechęceniu z powodu tak bardzo odmiennej historii swojego życia. Nie wydawało się jej, że może cokolwiek Panu zaproponować. Nie umiała ani grać, ani śpiewać, była przerażona na samą myśl o tym, żeby wyjść i stanąć przed publicznością; otoczona przez tak wielu czuła się samotnie.
Miała za sobą ciężkie życie. Jej matka zmieniała mężczyzn, których regularnie sprowadzała do domu z barów, a większość z nich biła ją. Byli biedni, patrzono na nich z góry, dzieci dokuczały im w szkole ze względu na reputację matki, postrzępione ubrania i miejsce, w którym mieszkali,. Każde z rodzeństwa miało innego ojca, do pozyskiwania darmowych pieniędzy, jedzenia i innych korzyści matka wykorzystywała opiekę społeczną, a mieszkali w domu dla biedoty.
Matka nie miała zamiaru porzucić tego sposobu życia, ona sama przysięgła sobie, że nigdy nie będzie podobna do matki. Niemniej, jako nastolatka i później, ku własnemu zniechęceniu stała się właśnie taka – wydawało się jej, że jakiś mężczyzna w jej życiu jest sposobem na wyjście z trudnej sytuacji, a dziecko sposobem na zatrzymanie go. W końcu zdała sobie sprawę z tego, powtarzała ten sam schemat: każdy jej chłopak bił ją i za każdym razem, gdy odchodził, znajdowała innego.
Zrozumiała, że stała się taka sama, jak jej matka, że to, czego nienawidziła i przysięgała, że powtórzy, znów ma miejsce.
Wtedy właśnie weszła do nowego kościoła, nie należącego do jej denominacji, niezależnego, charyzmatycznego, w którym było „przebudzenie”. Oddała swoje serce Panu i po raz pierwszy od dzieciństwa poczuła się czysta!
Oczywiście, odrodzenie jej ducha nie wpłynęło natychmiast na umysł, ciągle więc uważała, że mężczyzna sygnalizuje swoją miłość do kobiety bijąc ją i wykorzystując. Miała jeszcze mnóstwo rzeczy do nauczenia się. Gdy zaledwie po trzech tygodniach znajomości poślubiła dobrego i kochającego chrześcijanina, musiała ponownie nauczyć się, co to znaczy kochać, związać się – wszystkiego!

Tamtego dnia podzieliłem się z nią historią z 2Listu do Tymoteusza 2:3-4, o żołnierzu, i to zmieniło jej myślenie o sobie na zawsze i rozpoczęło drogę ku uzdrowieniu. Continue reading

Nie przyszedł obalić, lecz wypełnić

John Fenn

Dodatek do cyklu: Jak bardzo żydowski powinien być chrześcijanin

Reakcja na cykl „Jak bardzo żydowski powinien być chrześcijanin” była bardzo dobra, lecz odczuwam, że potrzebne jest jeszcze jedno dodatkowe, z innego punktu widzenia, wyjaśnienie stwierdzenia Jezusa:

Nie mniemajcie, że przyszedłem rozwiązać zakon albo proroków; nie przyszedłem rozwiązać, lecz wypełnić. Bo zaprawdę powiadam wam: Dopóki nie przeminie niebo i ziemia, ani jedna jota, ani jedna kreska nie przeminie z zakonu, aż wszystko to się stanie” (Mt 5:17-18). (Joty i kreski stanowiły najmniejsze jednostki w hebrajskiej gramatyki.)

Trudny wybór

Dla wielu mesjańskich chrześcijan ten wers jest zarówno fundamentem jak i usprawiedliwieniem zachowywania zwyczajów starotestamentowego prawa, ponieważ czytają to w ten sposób:

Nie przyszedłem obalić prawa, więc nadal obowiązuje”. Wypełnienie go rozumieją jako coś trwałego i nie pełnego aż do powrotu Jezusa, ponieważ w Hbr 10:16 jest napisane tak: „Takie zaś jest przymierze, jakie zawrę z nimi po upływie owych dni, mówi Pan: Prawa moje włożę w ich serca i na umysłach ich wypiszę je”.
Jest to równocześnie prawidłowe i nie prawidłowe. Bardziej jesteśmy zgodni, niż nie, lecz zamieszanie w tej sprawie panuje w wielu sercach. Większość z nas całkowicie zgadza się z Hbr 10:16, ponieważ rozpoznajemy Boże prawa zapisane w naszych sercach. Zgadzamy się zatem z twierdzeniem Pawła z Listu do Rzymian 13:8-10, że kochać Boga z całego serca i kochać bliźniego jak siebie wypełnia Prawo Mojżeszowe.
Niektórzy jednak nie zgadzają się z nauczaniem Pawła z Listu do Rzymian i Galacjan, myśląc, że skoro Boże prawo zostało zapisane w naszych sercach to owo Prawo w najlepiej jest wypełniane do dziś przez zewnętrzne posłuszeństwo mu, bądź jego części, do dziś dnia.
Może to powodować, że jest się bardziej podobnym do Żydów, jak na przykład odnoszenie się do Jezusa jako Jahwe, nazywanie Biblii Torą czy skupianie się na Starym Testamencie. Wielu zaczyna uczestniczyć w sobotnich mesjańskich spotkaniach nasyconych procesyjnym przejściem ze zwojami Tory, modlitwami w j. hebrajskim itp. – myśląc, że w ten sposób bardziej będą się podobać Bogu, niż podobają się Mu ich przyjaciele, którzy pozostają w swych charyzmatycznych czy niecharyzmatycznych zgromadzeniach. Oczywiście, nie wszyscy są tacy sami, wielu po prostu chce znać żydowskie korzenie wiary i robią to z dobrego i czystego serca, więc pozwólcie mi na zajęcie nieco miejsca na kilka ogólników.

To, co robią, robią dla Pana i On akceptuje ich również, lecz moim celem jest nauczać zrównoważonych dróg Ojca, więc zbadajmy tą sprawę.
Wierzyć, że muszą żyć zgodnie z zewnętrznym Prawem Mojżeszowym oznacza dokonanie koniecznego trudnego wyboru. Jakub, brat Pański i przywódca z 15 rozdziału Dziejów Apostolskich, ten który zdecydował, że Bóg nie nakazuje poganom posłuszeństwa wobec Prawa, więc dotyczyło to również przyszłych autorów Nowego Testamentu, nie powinni tego robić, napisał: „Ktokolwiek bowiem zachowa cały zakon, a uchybi w jednym, stanie się winnym wszystkiego” (Jk 2:10).

Tak więc, ci, którzy wierzą, że wypełnienie przez Jezusa prawa oznacza, że te zewnętrzne przepisy mają nadal obowiązywać dziś, są hipokrytami, ponieważ muszą wypełnić wszystkie 613 Praw, a wybranie jednego czy więcej przepisów, według których będą żyć, jest łamaniem tego, co chcą przestrzegać. To jest hipokryzja.
Jak przykład takiego Prawa można podać przepis mówiący, że nie można mieszać różnych materiałów, z których są zrobione ubrania, tzn, że żadne mieszaniny bawełny i poliestru nie są dozwolone – również żadnych wełnianych mieszanek. Złamać to prawo jest tym samym, co popełnić morderstwo, ponieważ pod prawem grzech jest grzechem, bez względu na to w jaki sposób popełniony. Jak napisał Jakub: być winnym przestępstwa wobec jednego przykazania to być winnym złamania wszystkich.

Continue reading

Drogi sprawiedliwości_6


John Fenn

Jezus nigdy się nie zmienia. W sam taki sposób, w jaki zajmował się ludźmi w Ewangeliach, zajmuje się tobą i mną dzisiaj. Przyjrzymy się więc TEMU, a dowiemy się jak to robi.

Pan niczego nie zmienia Swej pracy nad ludźmi w zależności od tego czy mieli trudne, czy łatwe dzieciństwo, czy są bogaci czy biedni, nie ma względu na płeć: Prawda jest prawdą i nie ma znaczenia, gdzie byliśmy ani kim jesteśmy – On zawsze będzie mówił do nas od wewnątrz, abyśmy dostosowali nasze emocje i myśli do tej Prawdy. Daje nam okazje do podejmowania właściwych decyzji, odczuwali właściwe uczucia, abyśmy rozumieli Jego prawdę w każdej sytuacji.
Gdy więc mowa o emocjonalnych zranieniach najpierw musimy zadać sobie pytanie, czy te rany są sprawiedliwymi czy niesprawiedliwymi emocjonalnymi zranieniami. Nie wszystkie rany są takie same. Część z nich jest spowodowanych przez nas samych. Takie nie są usprawiedliwione i należy je pozostawić Panu, a serce będzie wystawione na konsekwencje, co Pan uczyni, jeśli się nie dojdzie do Prawdy w tej sprawie. Niemniej, niektóre rany są usprawiedliwione a dzieje się tak wtedy, gdy człowiek staje się ofiarą czyichś twardych słów i działań, i te muszą zostać uzdrowione przez Pana, co często wymaga czasu. Najpierw zajmiemy się ranami nieusprawiedliwionymi.

 

Zranienia i rozczarowanie powstające u ludzi

W 6 rozdziale Ewangelii Jana Jezus mówi do tych, którzy go szukali (w. 26): „Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam, szukacie mnie nie dlatego, że widzieliście cuda, ale dlatego, że jedliście chleb (który Jezus rozmnożył) i nasyciliście się”. Oj, to musiało zaboleć. Kiedy więc przeszedł do trudnych do zrozumienia przypowieści o jedzeniu Jego ciała i piciu Jego krwi, wielu z nich odeszło – zmieszani, zranieni i rozczarowanych (J 6:66-67).

Czy ich zranienie było usprawiedliwione? Odczucie zdrady było rzeczywiste. Uczucia głębokiego rozczarowania Jezusem prawdziwe. Nagle ich życiowe plany zostały zmienione i wrócili do domów, aby się pozbierać i to po czasie spędzonym z człowiekiem, który miał być ich nowym królem – ON tak bardzo ich zranił. Czy to zranienie było usprawiedliwione? Nie. Czy ich poczucie zranienia, rozczarowania, zdrady było realne? Tak. Uczucia realne, lecz nieusprawiedliwione, więc Pan oczekiwał od nich dostosowania uczuć do Prawdy – tak samo działa dzisiaj w nas.

Zobaczmy, co się działo w 1 rozdziale Ewangelii Marka (w. 30-38), kiedy Jezus pozostawał w domu teściowej Piotra i aż do zachodu Słońca uzdrawiał wszystkich, którzy podeszli do drzwi domu. Następnego ranka wyszedł na zewnątrz, aby się samotnie pomodlić i kiedy Go znaleziono, Piotr powiedział: „Wszyscy cię szukają!” spodziewając się, że Jezus ponownie zacznie uzdrawiać, jak to czynił poprzednio. Jezus jednak powiedział, że musi iść do innych miast. JAKŻE rozczarowani musieli być wszyscy ludzie – jak zranieni – skoro potrzebowali uzdrowienia, a Jezus jednym kaprysem odwołuje spotkanie z nimi i idzie dalej. Co by było, gdybyś to ty nie zdążył przed zachodem Słońca poprzedniego dnia dotrzeć w kolejce i pozostał chory i zraniony? Ich zranienie i rozczarowanie było realne, czy jednak było usprawiedliwione? Nie. Czy uczucie rozczarowania, zranienia, gniewu było rzeczywiste? Tak.

Continue reading

Drogi sprawiedliwości_5

John Fenn

Przed wyjazdem Chrisa na Warsztaty Terapii Zajęciowej (trwające cały tydzień) po pobycie w domu zawsze jemy w restauracji. Czasem zamawiamy i zabieramy do samochodu tylko hamburgera zabieranego, którego zjadamy stojąc w oczekiwaniu na przejazd pociągu, czasem wchodzimy do środka i siadamy na dłużej. Zdarzyło się, że chciałem zajść do Brauma (lokalna sieć z hamburgerami i lodami), ponieważ Chris miał ochotę na kurczaka i szeika z czekoladowego mleka.

Lubi zajmować miejsce przy narożnym stoliku, ponieważ łatwo mu tam wjechać wózkiem inwalidzkim i jest dobry widok na ludzi składających z samochodów w okienku na zewnątrz zamówienia. Chris ma 37 lat lecz z powodu uszkodzenia mózgu przy porodzie, owinięcia się pępowiny wokół szyi, jest na poziomie 4 letniego dziecka. Jest więc najbardziej przyjaznym 4 latkiem w 37 letnim ciele, jakiego kiedykolwiek mógłbyś spotkać, dla którego nie istnieją obcy. Nieustannie wylewają się z niego komentarze na temat samochodów, pociągów, ludzi, psów, wszystkiego i wszystkich, cokolwiek znajdzie się na naszej drodze.

Siedliśmy w tym rogu i spekulowali, co też ludzie podjeżdżający w samochodach do okienka zamawiają, gdzie jadą itd. W pewnym momencie usłyszałem na tle całego wewnętrznego zamieszania dochodzący jakby z oddali sygnał alarmu samochodowego wyjący na parkingu. Wydawało mi się, że jak zwykle to bywa się wyłączy po 30 sekundach, lecz ten nie wyłączał się. Musiał to być jeden z tych, które trąbi co 1.5 sekundy. Ponieważ odzywał się z zewnątrz wydawało mi się, że słychać go jakby w tle.

W miarę jak alarm nieustannie funkcjonował pomyślałem sobie: „Prawdopodobnie jakieś starsze małżeństwo mające problemy ze słuchem, czy coś takiego, nie wie, że to ich samochód alarmuje. Powinienem się rozejrzeć, do kogo może należeć”. Przeleciałem wzrokiem salę i okazało się, że byłem najmłodszym, poza Chrisem, konsumentem na sali. Wtedy Chris zapytał o coś, o kolejny samochód przy okienku, zastanawialiśmy się co zamawiają, dokąd jadą, jakim to samochodem jadą – w tle cały czas słychać było wycie alarmu. Pomyślałem sobie, że muszę znaleźć tą starsza osobę i powiedzieć o tym.

W tym momencie wyciągnąłem szyję na tyle, żeby przyjrzeć się parkingowi, aby znaleźć miejsce, gdzie stoi samochód robiący tą wrzawę i okazało się, że był to mój! To ja byłem tym starym prykiem, nie mającym pojęcia, że wyjący alarm odzywa się z jego samochodu. Szybko wsunąłem rękę do kieszeni, gdzie nawet z zewnątrz dało się wyczuć breloczek z kluczem do samochodu i kilka monet, które dostałem reszty. Gdy usiadłem, kieszeń zacisnęła się i monety przyciskały alarmowy przycisk – cały czas to ja sam robiłem!

Irytujący 'samochodowy alarm” Ducha Świętego.

Dzięki Chrystusowi w nas, nadziei chwały, Pan stara się, abyśmy wzrastali od wewnątrz. Jego głos jest jak uruchomiony alarm samochodowy, jakiś hałas odzywający się z dala, wypływając z naszego duchowego człowieka ku naszemu umysłowi, brzmiący jak sugestia – delikatny, łagodny jak myśl z jasnego nieba, niemniej zawsze obecny aż do chwili, gdy odsuniemy ten głos tak daleko do tyłu, zdeterminowani, aby słyszeć inne, albo zajmiemy się sprawą, którą On przynosi.

Czy nie zwróciłeś już uwagi na to, że, powiedzmy, gdy masz bardzo pilny rachunek do zapłacenia, Pan zwraca ci w sercu uwagę na jakąś siostrę czy brata? Jeśli jesteś do mnie podobny myślisz: „W porządku, Panie, wiem, że mam ich kochać, lecz czy nie moglibyśmy zamiast tego porozmawiać o tym rachunku?”

Przeżyliśmy to już przed pojęciem decyzji o uwierzeniu Jezusowi – pamiętacie? Gdy usłyszałeś o Jezusie, nie byłeś w stanie pozbyć się tej myśli, a pytanie o to, co „z Nim zrobić” zawsze gdzieś w tle brzmiało. Bez względu na to, jak bardzo byłeś zajęty, zawsze gdy umysł przełączał się na funkcję „wyciszenia” to pytanie pojawiało się w świadomości. Pan tak działa. To jest Jego wewnętrzny „alarm samochodowy” w każdym nas aż do chwili, gdy wyłączymy go, bądź zdecydujemy się słuchać Go wejść w to, co On ma dla nas.

Jest taka pieśń Margaret Becker z albumy wydanego „Falling Forward” w 1998 roku pt „Clay and Water” („Glina i woda”). Jest tam taki tekst: „Jestem gliną, jestem wodą, padającą na przód w tym porządku, kiedy świat wiruje wokół szybko, ja pomału staję się tym, kim jestem. Wszystko ciągle się zmienia, koła zawsze się kręcą. Czuję ten ogień zmiany, lecz jakoś nie parzy. Jak pobłogosławiony żebrak, potykam się w łasce, sięgając dłonią po to, co czeka…” („I am clay and I am water, falling forward in this order, while the world spins round so fast, slowly I’m becoming who I am. Nothing ever stays the same, the wheel will always turn. I feel the fire in the change, but somehow it doesn’t burn. Like a beggar blessed, I stumble in the grace, reaching out my hand for what awaits…”).

Możesz potykać się, lecz jeśli serce jest zdecydowane, to w wyniku procesu trwającego całe życie stajesz się tym, kim jesteś. Jego sąd, Jego sprawiedliwość nie parzy, jeśli szybko radzimy sobie ze sprawami serca.

Continue reading