Category Archives: Fenn John

Dni, w których żyjemy_4

John Fenn

Co mi Pan powiedział…

W tym roku Pan objawił mi się dwukrotnie. Raz, aby powiedzieć mi o tym, co się będzie działo w moim życiu i służbie, a drugi raz, kilka dni po trzęsieniu ziemi w Japonii z 11 marca. Naprawdę myślałem, że skomentuje w jakiś sposób niepokoje w muzułmańskim świecie i to trzęsienie, lecz spodziewałem się czegoś innego niże te kilka słów później (złamałem się zapytałem Go wprost):

„A co tobie do tego? Nie trać czasu na myślenie o tym, co to wszystko znaczy, ponieważ to musi się dziać, jak napisano; wiesz o tym, lecz to jeszcze nie jest koniec. Jeśli chodzi o ciebie, to masz się zajmować sprawami Ojca i to robić (dosł: „be about the Father’s business” – przyp.tłum.), a będzie ci się dobrze wiodło i wszystko będzie w porządku”.

Większość z nas czuje to, że planeta Ziemia jest w jakimś punkcie historii, w którym widzimy światło na końcu tunelu i mamy nadzieję, że nie jest to światło pociągu! Jest to albo światło Pańskie, albo światło wynurzającego się nieszczęścia, lecz większość ludzi czuje, że coś nadchodzi na ten świat.

Tak, zajmowanie się sprawami Pańskimi jest najbezpieczniejszym miejscem. Bez względu na to, co wiruje i co będzie wirować wokół, nas my musimy skupić się na chodzeniu w świetle, które mamy i jeśli będziemy to robić, będzie z nami dobrze.

 

Jak funkcjonuje proroctwo

Niektórzy mają „słowo od Pana”, następnie inni mają syny, które wydają się potwierdzać te słowa, co nadaje im wiarygodności. Ludzie szybko zwracają się ku ostatnim proroczym słowom i skupiają się na tym. W ciągu lat słyszałem wiele słów i oto kilka, zaczynając od około 1978 roku dla USA: Stany Zjednoczone zostaną zaatakowane przez ZSRR do 1978 lub 80, porwanie nastąpi w 1988, (po przyznanym błędzie kalkulacji – w 1989). Jeśli Obama zwróci się przeciwko Izraelowi to Bóg osądzi ten kraj fizycznie rozdzielając go na 2 części. Plus tak popularne datowanie porwania, w tym roku porwanie nastąpi 9 lub 11 sierpnia.

Zostańcie jeszcze ze mną, to nie jest krytycyzm, lecz chrześcijańska historia, nie obrażajcie się więc. Są słowa, które mówią, że przyjdzie fala, która zmyje Niderlandy, słowa o tym, że drzwi Rosji mają się zamknąć, słowa o Bożym sądzie nad Japonią przez trzęsienie i że podobne uderzy wkrótce Kalifornię. Ach, no i przecież Obama jest anty-Chrystem (wydaje się, że każdy kolejny prezydent jakiego pamiętam, otrzymywał to proroctwo).

Zwróćcie uwagę, że wymieszałem na tej liście wiarygodne z niewiarygodnym, jak więc zamierzacie jest podzielić?

 

Pamiętacie Jonasza?

Jonasz prorokował o tym, że Niniwa zostanie zniszczona w ciągu 40 dni, lecz tak się nie stało. Jeśli byśmy podeszli do tego współcześnie to niektórzy będą mówić, że nie było to słowo Pańskie, ponieważ się nie spełniło, inni zaś powiedzą, że to modlitwa powstrzymała (prawda – pokutowali) (Jon. 3:4, 9-10). Mojżesz prorokował w Egipcie do hebrajskich niewolników, że Bóg wprowadzi ich do Ziemi Obiecanej, a jednak wszyscy oni poumierali na pustyni, z wyjątkiem Jozuego i Kaleba i wszyscy dobrze wiemy, dlaczego tak się stało (Wyj. 3:17, 4: 29-31, 6:8)

W Księdze Malachiasza 4:5 czytamy, że pojawi się Eliasz zanim przyjdzie Pan, a jednak Jezus powiedział, że Jan Chrzciciel był Eliaszem (Mt. 11:14). Zatem, albo proroctwo Malachiasza było fałszywe, albo zostało wypełnione jako typ. Są więc słowa fałszywe, które ludzie wypowiadają ze swego serca, własnych emocji, mieszaniny ducha z emocjami, takie jak cielesne proroctwo Chananiasza w 28 rozdziale Księgi Jeremiasza. Słowa wypełniają się, opóźniają, wypełniają jako typ, lub nie wykonują się wcale! Jak to posortować?

Na potrzeby naszej dyskusji, załóżmy że wszystkie współczesne „słowa” pochodzą od Pana, zaczynając od fali przypływu do rozdzielenia kontynentów na pół. Nie da się nie usłyszeć tego, co krąży wokoło, więc powiedzmy, że wszystko to jest od Boga.

Pozwólcie, że ponownie powiem o tym nawiedzeniu. Kilka lat temu, gdy byłem pastorem tradycyjnego kościoła, pracowało w przywództwie pewne małżeństwo. Było tak, że niemal każdy gość, który u nas usługiwał, wybierał ich z tłumu i przekazywał im prorocze słowo. W ciągu kilku lat było to zawsze to samo słowo, które wypowiedział pierwszy kaznodzieja, które mówiło o podróży i wielkich rzeczach, które będą robić dla Pana. To małżeństwo jednak rozpadło się, przeprowadzili się i rozwiedli. W czasie nawiedzenia zapytałem Pana o nich i słowo z Izajasza55 mówiące: „Moje słowo nie wraca do mnie puste… wykonuje to, z czym je posłałem”. Zapytałem więc o to małżeństwo i jak to słowo w ogóle mogło by się wypełnić dla nich.

Pan zaoferował mi eleganckie nauczanie: „Niektóre słowa nie wypełnią się w tym wieku, lecz w następnym”. Zapytałem więc o rozdział i wers, ponieważ nigdy czegoś takiego nie słyszałem”. „Jest wiele proroctw w Starym Testamencie, które przeskakują ten wiek, aby mówić o przyszłym wieku. Dlaczego więc trudno ci uwierzyć, że niektóre słowa w tym wieku, wypełnią się w następnym” (np.: Iz. 11:6-8, gdzie jest mowa o tym, że lew będzie mieszkał obok jagnięcia, a lampart, lwię i koźlę będą spoczywać razem).

 

A co z Jonaszem, Mojżeszem i Eliasze?

Niniwa została zniszczona, tak jak prorokował Jonasz, lecz 120 lat później, gdy następne pokolenie zapomniało o Bogu, jak Nahum prorokował. Słowo Mojżesza zostało wypełnione przez dzieci, tych, którym prorokował. Niewątpliwie dwóch świadków, którzy pojawiają się przed powrotem Pana w Księdze Apokalipsy 11 to Mojżesz i Eliasz, reprezentujący Prawo i Proroctwo dowodzące, że Jezus jest Chrystusem (użyto tego samego sposoby w Łk. 9:31 do Jezusa, Jezus użył w Łk. 24:27, aby udowodnić kim Sam jest, i używał jej Paweł – a tych dwóch świadków ma moc, aby przerwać opady deszczu i uderzyć ziemię takimi plagami jak na przykład zamienić na życzenie wodę w krew). Tak więc te słowa wypełniły się w jakiejś formie, typie czy po prostu zostały opóźnione…

Powiedzmy więc, na potrzeby tej dyskusji, że wszystkie te słowa SĄ od Boga. Musimy więc uważać, że wypełnią się w jakiejś formie czy stylu, lecz być może dopiero pod koniec tego wieku czy nawet na samym końcu, czy pod koniec 1000 letniego panowania Jezusa na Ziemi. Tego po prostu nie wiemy.

WIEMY jednak to, co Pan mi powyżej powiedział: „Jeśli chodzi o ciebie, to masz się zajmować sprawami Ojca i to robić, a będzie ci się dobrze wiodło i wszystko będzie w porządku”.

Jeśli jadam tylko mięso na każdy posiłek, nie będę zdrowy. Jeśli jem tylko czekoladę, nie będę szczęśliwy (niektórzy mogą się tutaj sprzeczać). Wszystkie te fruwające wokół słowa prorocze są jak jedzenie tego samego na każdy posiłek. Jeśli tak robisz to nie będziesz zdrowy i szybko będziesz cierpiał na duchowe niedożywienie. Musimy 'jeść’ zrównoważoną dietę. Orientuj się w tym, co krąży wokoło, lecz konsumuj znacznie więcej podstawowych „zestawów pożywienia” – Słowa, uwielbienia, modlitwy, społeczności, ewangelizacji. Nie skupiaj się tak bardzo, powiedzmy, na uwolnieniu, żebyś widział demona za każdym krzakiem. To samo można powiedzieć o ruchu modlitwy czy nawet kościele domowym, ponieważ niektórzy (ja nie) tak bardzo skupili się na nim, że uważają, że każdy inny sposób „chodzenia do kościoła” jest zły. Równowaga drodzy, równowaga, a będziecie mieli pokój.

Chcesz jakiś temat do modlitwy? Mogę powiedzieć ci, te rzeczy, które Ojciec pokazał mojej żonie i mnie, pokazał jej a mówił o nich do mnie, w których działamy często jak tandem. O te rzeczy poproszono, aby się modlić, żebyśmy ich uniknęli lub aby zostały całkowicie osłabione. Gdy Ojciec coś objawia, bez względu na to jak złe to jest, zawsze towarzyszy temu pokój. Gdy Szatan coś umieszcza, zawsze dorzucony jest do tego strach. Jest to podstawowe nauczanie z trzeciego rozdziału Listu Jakuba: mądrość, która jest ziemska to zamieszanie, strach, a mądrość z wysokości jest czysta, pełna pokoju, łagodna. Tej wiosny i część lata będzie trochę czasu odpoczynku, czasu na przygotowanie dla tych, którzy mają uszy, aby słuchać. Jeśli chodzi o sierpień prośba o modlitwę dotyczyła wojny w Izraelu a w szczególności o sprowokowanie ich w do samoobrony (Hamas/Iran). Wrzesień aż do końca roku – modlitwa o ekonomię i kilka innych rzeczy, lecz jak zawsze towarzyszył temu pokój.

Modlitwa ma potężną moc – w Mt. 24:20 Jezus mówił o antychryście w Jerozolimie, lecz w wersie 24 powiedział, aby się modlić, aby to nie wypadło w zimie lub w Sabat. O ile więc pewne rzeczy są wyryte w kamieniu, jak to wielkie proroctwo, to jednak pora roku i dzień tygodnia mogą ulec zmianie. Modlitwa jest potężna, zajmujmy się więc sprawami Ojca i skupmy się wyłącznie na tym.

 

Wiele błogosławieństw,

John Fenn

www.supernaturalhousechurch.org

email; cwowi @ aol.com

 

продвижение

Dni, w których żyjemy_3

John Fenn

Znaków szukają

Wielu chrześcijan szuka znaków, aby przekonać się czy wydarzenia na świecie są jakimś proroczym wskaźnikiem tego, jak blisko jesteśmy do powrotu Jezusa, czy porwania, czy Antychrysta. Musimy być tego świadomi, nie zrozumcie mnie źle, lecz nie mamy się skupiać na szukaniu „tam na zewnątrz”, ani tez nie powinno to być nawet naszym hobby. Jeśli jesteś podobny do mnie to od czasu do czasu otrzymujesz emaile z różnymi osobliwościami, jak niewyraźne smugi pioruna, o których twierdzi się, że to anioł uchwycony na taśmie, jakieś postaci duchów z boku mówiącego czy na spotkaniu ewangelizacyjnym, a może jakieś standardowe obrazy typu „twarz Jezusa” w budyniu.

Ostatnio holograficzny obraz UFO nad świątynią umieszczony przez pewną filmowa kompanię wywołał u chrześcijan na całym świecie spekulacje czy to nie jest znak końca czasów, dopóki nie okazało się, że była to filmowa sztuczka.

Jezus powiedział: „Ród zły i cudzołożny domaga się znaku, ale znak nie będzie mu dany, chyba tylko znak Jonasza. I opuściwszy ich, odszedł” (Mt 16:4).

Wydawało mi się to dziwne, ponieważ Jezus czynił wiele znaków: wzbudzał umarłych, uzdrawiał chorych, ślepi widzieli, chromi chodzili, a jednak powiedział, że złe pokolenie znaku szuka.

Dlaczego z jednej strony oferował znaki, a z drugiej beształ faryzeuszy za szukanie znaków? Gdzie to „zło” wkroczyło? Zrobił tak dlatego, że faryzeusze nie przyjmowali uzdrowień i cudów, które czynił jako znaki, chcieli zignorować to, co Jezus robił pośród nich, aby szukać „wielkiego” znaku, który dałby niezbity dowód na to, kim On był lub potwierdził czasy, w których żyli, a to pochodziło ze złego serca.

 

Nawiedzenie

Kilka lat temu Pan objawił mi się i powiedział, że chce mnie nauczyć tego, jak On uczył ludzi. Na początek wykorzystał historię z trzeciego rozdziału Ewangelii Jana, gdzie Jan chrzcił ludzi, a niektórzy przyszli do Jana mówiąc mu, że Jezus chrzci w innym miejscu. To doprowadziło do sławnych słów Jana: „On musi wzrastać, ja zaś stawać się mniejszym” (w.30). Rozdział czwarty zaczyna się słowami:

A gdy Pan się dowiedział, że faryzeusze usłyszeli, iż Jezus zyskuje więcej uczniów i więcej chrzci niż Jan, (chociaż sam Jezus nie chrzcił, ale jego uczniowie) opuścił Judeę i odszedł z powrotem do Galilei. A musiał przechodzić przez Samarię…„.

Pan powiedział mi w czasie tego widzenia, że zrobił tak dlatego, ponieważ wiedział, że faryzeusze będą szli za Nim do Samarii, a On chciał, aby wrócili do Jana i przyjęli posługę pokuty. Musieli przyjąć posługę pokuty zanim Pan mógł pozwolić im przyjąć Go. Udając się do Samarii zmusił faryzeuszy, aby wrócili i słuchali Jana (w nadziej na pokutę).

 

To samo.

Taka sama była przyczyna tego, że faryzeusze nie postrzegali cudów Jezusa jak cudów, którymi one były. Chcieli „wielkich znaków” zgodnie z własną definicją 'znaków’. Pan wskazywał im na znaki, których dokonywał, starając się im pokazać to, co czynił pośród nich, lecz oni pomijali je, szukając „wielkich” znaków.

 

Przypomina mi to nawiedzenie Pana w lutym 2001 roku, gdy powiedział do mnie: „Zobacz to, co ja widzę: ludzie biegają tam i z powrotem na to spotkanie i na tamto, szukając rzeczy spektakularnych, sądząc, że to jest coś nadnaturalnego, lecz przepuszczają to nadnaturalne dzieło, którego dokonuję wśród nich, nawet w ich sercu. Ponieważ to proces stawania się uczniem jest nadnaturalny”.

 

Na jaki głos jesteś nastawiony?

Bez względu na to, co dzieje się wokół nas, bez względu na szaleństwo wydarzeń na świecie, mamy chodzić w tym, co Pan czyni w naszych sercach. Tak łatwo dać się rozproszyć licznym głosom z zewnątrz, lecz tak naprawdę, jedynym głosem, za którym mamy podążać jest Jego głos. Jeśli to będziemy robić, będziemy przechodzić przez dolinę śmierci i wyjedziemy po drugiej stronie. Jest takim dżentelmenem, że nie będzie mówił, jeśli bierzmy zabawiamy się innymi głosami. Kilka lat temu przechodziłem przez wydłużony okres, gdy Ojciec nic do mnie nie mówił na temat światowych wydarzeń ani tego, o co się modlić. Zapytałem Go dlaczego. Odciął się: „Wszystkie informacje otrzymujesz z FOX NEWS, więc po co miałbym ci mówić cokolwiek?”  Ups.. Pokutowałem, wyłączyłem TV i od razu zaczął mówić do mnie ponownie o co się modlić i o tym, co obserwować na świecie.

Jak wielu chrześcijan krąży po internetowych stronach w poszukiwaniu najnowszych proroczych wieści, ostatnich ekonomicznych informacji, najświeższej teorii konspiracji, uduchawiając co się da, aby zobaczyć czy to jest prorocze czy może koniec czasów? Tak jestem zajęty tym, co Pan teraz robi, że nie mam czasu na chwytanie się tego, co pobudza strach i zamieszanie.

Znajduję pokój w Jego głosie i Jego obecności. Decyduję się wierzyć, że jeśli będą szukał Jego i Jego sprawiedliwości, wszystko inne będzie dodane. Decyduję się ograniczać inne głosy, których słucham, abym mógł słyszeć możliwie najwyraźniej Jego głos.

Znaki, których szukam to znaki w moim sercu, w moim środku, ponieważ nadnaturalny jest proces stawania się uczniem. Ręce mam zajęte, próbując żyć w ten sposób. A ty nie?

Wiele błogosławieństw,

John Fenn

сайт

Dni, w których żyjemy_2

John Fenn

Poprzednim razem…

…pisałem o tym, że ziemia jest w czasie bólów porodowych, oczekując na objawienie się synów Bożych.

Jezus powiedział

W Ewangelii Mateusza 24:7-8 Jezus powiedział: „Powstanie bowiem naród przeciwko narodowi i królestwo przeciwko królestwu, i będzie głód, i mór, a miejscami trzęsienia ziemi. Ale to wszystko dopiero początek boleści„. To wiąże ze sobą niepokój w naturze z bólami porodowymi końca czasów i polityką.

W ciągu najbliższych kilku tygodni wydam serię płyt CS pt.: „The Disasters of The Revelation„, w której szczegółowo będę opisane ekonomiczne i naturalne kataklizmy jakie spotkają ludzkość w ostatnich dniach tego wieku – więc oczekujcie. Niemniej istotne jest to, że nawet teraz żyjemy na planecie, która rodzi, zmagając się z ciężarem przekleństwa. Nieszczęścia, w miarę zbliżania się czasu do końca jak też naturalnego porządku rzeczy, będą narastać, stawać się coraz bardziej intensywne, więc przyzwyczajcie się do tego!

Czy wywołuje to u ciebie strach?

Jedną z rzeczy, które Pan mi powiedział w zeszłym roku, kilka lat wcześniej usłyszała od Niego moja żona. Nadchodzi taki czas, że wielu wierzących, którzy sądzili że mają wiarę przekona się, że jej nie mają, lecz że wierzyli w doktryny ludzi a swoją wiarę umieścili w człowieku, a nie w Panu.

Właśnie teraz dzieje się to w wielu sercach. Pamiętam, kiedy Jim Bakker i Jimmy Swaggart upadli w pod koniec lat 80tych, wielu odpadło do Pana, ujawniając że ich wiara była cały czas w człowieku. Mówili i robili właściwe rzeczy, lecz to nie Jezus czy Ojciec był na tronie ich serc, lecz jeden lub drugi z tych mężczyzn, gdy więc oni upadli, upadli również ci ludzie. To samo dzieje się ponownie teraz, lecz to nie jednostki popadają w niełaskę, lecz ulubione doktrynki nauczane przez wielu duchownych i dużo ludzie przekonuje się, że są one płytkie i puste.

W Ewangelii Jana 17:3 Jezus powiedział do Swojego Ojca: „A to jest żywot wieczny, aby poznali ciebie, jedynego prawdziwego Boga i Jezusa Chrystusa, którego posłałeś„. Czy znasz Ojca? W 1Jn 1:3 czytamy: „A społeczność nasza jest społecznością z Ojcem i z Synem jego, Jezusem Chrystusem„.

Jezus powiedział do kościoła w Efezie, że stracili swoją pierwszą miłości, czym oczywiście jest On. Dziś jest tak wiele doktryn, studiów, strachu wzbudzanego przez nauczania na temat końca czasów, że łatwo jest stracić prostotę wiary na rzeczy jej skomplikowanej wersji.

Dla niektórych Bóg stał się formułą w stylu: ja robię to, a Bóg zrobi tamto. Inni mają większą świadomość tego, co robi przeciwnik i co inni twierdzą, że przeciwnik robi, niż tego, co rzeczywiście robi Jezus. To wszystko wynika stąd, że ludzie tak naprawdę nie znają Ojca i być może, tak naprawdę nie znają Jezusa.

 

Dlaczego mam pokój, podczas gdy w głowie niemal panika?

Czy wiesz, dlaczego masz właśnie teraz pokój w duchu? Czy wiesz, czym jest ten pokój? Jezus powiedział w Ewangelii Jana 16:13, że Duch Święty nie mówi sam od Siebie, lecz wszystko, cokolwiek usłyszy, mówi. Znaczy to, że jeśli słyszy „módl się” to lepiej żebyś się modlił. Jeśli On słyszy „biegnij”, to lepiej pędź.

Czytamy w 1Liście do Koryntian 2:10, że Duch Święty bada głębokości Boga Ojca, aby dowiedzieć się, co On przygotował dla tych, którzy kochają Go. Masz w swoim duchu „pokój” co do świata, naszej sytuacji i przyszłości, ponieważ Duch Święty bada serce Boga Ojca i znalazł tam pokój dla ciebie. Ten pokój w duchu jest Jego komunikacją z twoim duchem. On przekazuje to, że u Ojca usłyszał i widział wyłącznie pokój i zaopatrzenie dla ciebie. Tym jest właśnie pokój. Tak więc, przez wiarę masz robić co tylko możesz, aby strzec tego pokoju. Trzymaj się z dala od tych stron internetowych, o których wiesz, że wzbudzają strach i kontrowersje. Wyłączaj te programy telewizyjne, które wywołują strach. Strzeż tego pokoju z nieba!

Gdy chodzimy w tym pokoju, nawet wtedy gdy nasz umysł wrzeszczy „alarm”, umożliwiamy sobie wzrost w wierze, nieco lepsze poznanie Pana, większe zaufanie temu pokojowi… i ostatecznie to, co jest najważniejsze: nie będzie wyobrażania sobie tego wszystkiego, jak to się wszystko ma skończyć lub co masz robić, bez względu na to, jak dużo wiadomości obejrzysz, jak dużo stron internetowych odwiedzisz, jak wiele służb przeanalizujesz w poszukiwaniu najmniejszej wskazówek.

Musimy zdeptać strach, sprzeciwiać mu się aktywnie i koncentrować na poznaniu Ojca i Syna, musimy żyć w pokoju, który tylko niebo może dać. Bóle porodowe będą trwały nadal, lecz my musimy żyć w pokoju z niebios.

Lecz…

Strach powoduje, że niektórzy wierzący dają się złapać na szukanie znaków, sprawdzanie czy być może każde polityczne zamieszanie, czy naturalne nieszczęście nie ma jakiegoś proroczego znaczenia. Ale o tym będzie następnym razem.

 

Część trzecia

Wiele błogosławieństw

John Fenn

 

 aracer

Dni, w których żyjemy_1

John Fenn

Kto został ostrzeżony jest uzbrojony

W zeszłym roku, gdy Pan objawił mi się w widzeniu, mówiąc to tym, co w ciele Chrystusa, wspomniał, że 'nowa fala ducha strachu ma ogarnąć świat i będzie nawet chwytać się moich ludzi”; obserwuję od tej pory jak przejawia się to w różny sposób. Niektórzy doszukują się proroczego znaczenie w każdym politycznym czy naturalnym wydarzeniu, niektórzy śledzą bardzo blisko rozwój polityczny, inni popadają w uboczne nauczania, a jeszcze inni przygotowują się do ukrycia w grotach.

Z drugiej strony niektórzy opuszczają płytkie kościoły i płytkie duchowe relacje, aby szukać ludzi o bardziej głębokich wnętrzach, którzy trzymają ręką na pulsie, gdzie porusza się Jezus w ciele Chrystusa. W ostrym kontraście stoją dwa obozy: jeden patrzący w strachu na to, co się dzieje i drugi znajdujący Boga w samym środku prawdziwych i zrównoważonych relacji, przyjaźni i są pochłonięty tym, co Jezus robi na ziemi.

Kto, przy obecnych wydarzeniach, nie zastanawia się co najmniej, co się dzieje?

 

Zacznijmy od samego początku, to bardzo dobre miejsce na start…

O ile Ozeasz (6:7) bezpośrednio stwierdza, że grzech Adama był zdradą Boga, Paweł wyjaśnia w praktyczny sposób w Rzm. 5:12, że śmierć weszła na świat przez grzech Adama a rozpowszechnienie się grzechu i śmierci przyniosło przekleństwo całej ludzkości na całej Planecie. Weźmy pod uwagę to, że Boże życie tak bardzo panowało w tamtym czasie na Ziemi, że potrzeba było 930 lat, aby zabić Adama, po czym stopniowo malała z pokolenia na pokolenie długość życia. Abraham żył 175 lat, Mojżesz 120, a w naszych czasach w rozwiniętych krajach średnia wynosi 70. Szatan chętnie zabijałby ludzi już w łonie, stąd sprawa aborcji.

Ziemia została stworzona po to, aby przynosić owoce z ochotą, lecz od upadku Adama aż do naszych czasów, aby otrzymać plony, musimy ciężko pracować walcząc z chwastami, szkodnikami, chorobami i pogodą. Ps. 82:5 zauważa; „Chwieją się wszystkie posady ziemi„, a jest to psalm mówiący o ewentualnym sądzie narodów.

Paweł wyjaśnia to w Rzm. 8:19-23:

Bo stworzenie z tęsknotą oczekuje objawienia synów Bożych, gdyż stworzenie zostało poddane znikomości, nie z własnej woli, lecz z woli tego, który je poddał, w nadziei, że i samo stworzenie będzie wyzwolone z niewoli skażenia ku chwalebnej wolności dzieci Bożych. Wiemy bowiem, że całe stworzenie wespół wzdycha i wespół boleje aż dotąd. A nie tylko ono, lecz i my sami, którzy posiadamy zaczątek Ducha, wzdychamy w sobie, oczekując synostwa, odkupienia ciała naszego„.

Apostoł powiada, że ziemia przechodzi przez bóle porodowe, oczekując objawienia synostwa Bożego, abyśmy, ty i ja, rządzili wraz z Jezusem na ziemi w Jego Królestwie. Wtedy przekleństwo zostanie cofnięte i ziemia wróci do wolności, którą cieszyła się, zanim Adam zdradził.

 

Sposoby działania Ducha.

Zrozum to: Gdy Adam wpuścił Szatana na ziemię, Szatan był jedynym złym duchem na planecie. Przypomnij sobie, że upadłe anioły, które mu towarzyszyły w buncie, zostały zrzucone na ziemię i na zawsze związane w ciemnościach w duchowej rzeczywistości. Od tamtej pory chcą manifestować się na ziemi, sprowadzając ciemność, żywe piekło, z zewnątrz, z ich rzeczywistości, na nasz świat, usiłując wpływać na ludzi.

W miarę jak rosła ilość ludzi na ziemi, gdy części rodziny Kaina stanęła po stronie spraw Szatana, coraz więcej demonów było dopuszczanych do ludzi i manifestowało się na ziemi. Pamiętacie, jak Jezus powiedział, że kiedy jeden demon wychodzi z człowieka to wraca z siedmioma gorszymi (Mt. 12:43-45), tak więc gdy ludzkość rozproszyła się po ziemi tak też stało się z pewną liczbą demonów.

Nie jest to trudno zrozumieć. Jeśli zwróciłeś kiedyś uwagę na demony, to rozumiesz to w jaki sposób manifestują się w naszym naturalnym świecie. Gdy przyszedłeś do Pana to nie było już miejsca na te demony i musiały wycofać się do ciemności, nie mogąc się manifestować w tym świecie, aż do czasu, gdy znalazły sobie miejsce zamieszkania u kogoś innego.

Dziś, gdy mamy prawie 7 miliardów ludzi, całe narody są demonicznie inspirowane przez religijne i polityczne systemy a kolejne hordy demonów są dopuszczane do ziemi przez złych ludzi, którzy są posłuszni ich impulsom i sposobom działania.

Jednak z drugiej strony US Center for World Missions przekazuje, że chrześcijaństwo jest najszybciej wzrastającą religią na świecie, w tempie prawie 8% rocznie. Islam wzrasta poniżej 2%, a cały wzrost chrześcijaństwa pochodzi z kościoła opierającego się na funkcjonowaniu w domach, ponieważ denominacje i tradycyjne kościoły tracą grunt lub po prostu handlują 'owcami’.

W tym wszystkim jest nasza planeta, stworzona do wydawania owoców dla ludzkości, lecz umieszczona pod przekleństwem, jęcząca i wijąca się w bólach porodowych, oczekująca na powrót Jezusa i objawienie się synów Bożych, co zdejmie z niej to przekleństwo. Zło się mnoży, coraz więcej demonów jest uwalnianych w miarę jak źli ludzie zwracają się do tych rzeczy, lecz w tym samym czasie Bóg działa w prawdziwym przebudzeniu. Pewien chiński przywódca mówi, że w Chinach milion Chińczyków przychodzi do Pana co miesiąc (ot, jeden przykład).

(To przebudzenie, którego wypatruje tradycyjny kościół już dzieje się, lecz oni o tym nie wiedzą, ponieważ przebudzenie interpretuje się tak, że będzie to środek dzięki któremu będzie można dodawać kolejne, ekstra, nabożeństwa, podczas gdy w rzeczywistości ludzie na całej planecie uczestniczą w małych grupach wierzących w domach, aby szukać Pana i wzrastają w Nim. (Polecam książkę „Megashift” Jim Rutz, gdzie znajduje się zdumiewająca dokumentacje tego faktu.)

 

Więcej sposobów Ducha

Wcześniej, w latach 90-tych Pan nawiedził mnie i mówił o wydarzeniach końca czasów. Przypomniał mi o powyższym fragmencie Pisma, którym się podzieliłem z wami i dodał: „Aż do dziś większość naturalnych wydarzeń, tj.: pogoda, wybuchy wulkanów, trzęsienia ziemi, mogły być wyjaśniane jako naturalne zjawiska na ziemi znajdującej się pod przekleństwem. Lecz od teraz do wielu z tych rzeczy będą dodane szczególne duchowe elementy, więc obserwuje je. Bóle porodowe ziemi będą w nadchodzących latach coraz bardziej intensywne, co będzie naturalnym procesem, lecz uważaj na te wydarzenia, które będą miały u podstaw specyficzną duchową przyczyną”.

Od tego dnia, gdy dzieją się naturalne kataklizmy, pytam Ojca, czy jest coś szczególnego w tych wydarzeniach, lub czy było to częścią tych większych naturalnych bólów. Czy pamiętacie na początku 2010 roku, gdy nastąpił wybuch wulkany na Islandii? Skutki dotknęły nie tylko Islandię lecz chmura pyłów ruszyła przez Wielką Brytanię do północnej Europy w dół aż do Grecji.

W tym czasie Ojciec powiedział do mnie: „Podobnie jak Islandię spotkał finansowy kryzy w ciągu ostaniach lat, tak też ten wulkan i zasięg jego pyłów przykryje finansowe problemy Europy i Wielkiej Brytanii. Obserwuj te sprawy i módl się, gdyż dotknie to miliony i pojawi się wielki niepokój” (i temu podobne rzeczy).

Lecz, co z trzęsieniem ziemi w Japonii? Nie mam żadnego Słowa na ten temat do Pana. Muszę przyjąć więc, że jest to część naturalnych bólów porodowych, które Ziemia przechodzi ze wzrastającą intensywnością, jak to w naturze bywa, aż do „porodu”, którym jest powrót Pana.

Te wydarzenie to nie Boży sąd nad ziemią, lecz jest to naturalna kolejność wzrastających bólów porodowych, jak je opisano w Piśmie, czy też bólów o specyficznym duchowym znaczeniu. My nie musimy się obawiać, lecz raczej powinniśmy być pochłonięci tym, co Jezus robi na tej Planecie.

Następnym razem więcej na temat znaków o sposobów działania Ducha Świętego na ziemi.

John Fenn

раскрутка сайта

Królestwo Niebios_7

Fenn John

Wyobraź to sobie

Wiemy już to, że Królestwo Niebios jest w sercu człowieka podobne do roślinki wyrastającej z gleby serca, jak kwas w cieście, dochodzące do dojrzałości. Najpierw dzieje się to w naszym narodzonym na nowo duchu. Następnie, w miarę jak odnawiamy nasze myśli, aby myśleć jak Bóg i podobnie do Niego, w naszych umysłach. Dalej uwidacznia się to na zewnątrz przez nasze ciała i słowa w tym, jak organizujemy swoje życie zgodnie z przemianami królestwa dokonującymi się wewnątrz.

Pan jest wewnątrz wzrastając coraz bardziej, starając się zająć to samo miejsce, które do tej pory zajmowane było przez myśli i diabelskie sposoby działania w umyśle i ciele. Królestwo Niebios wzrasta w górę, wypierając stare myśli. Kwestionuje aktualny obraz samego siebie, aktualne myśli, teologię, nawyki i styl życia. Wyrasta ze starych rzeczy, jak dziecko, którego gwałtowny wzrost zmusza do wyrzucenia tego, w co się już się nie mieści, ponieważ w przeciwnym razie ten wzrost będzie hamowany lub stanie się coś gorszego.

 

Czy to diabeł czy Bóg?

Paweł pokazuje ten problem w 5 rozdziale Listu do Galacjan, gdy mówi o „uczynkach ciała” w wersach 19-21, które sprzeciwiają się „owocowi Ducha” z wersów 22-25. Jest to owoc jadalny, widoczny, o słodkim smaku, owoc ludzkiego ducha, a nie bezpośrednio Ducha Świętego. Jest to napisane w kontekście walki między NASZYM ciałem, a NASZYM duchem. Królestwo Niebios, jak powiedział Jezus, jest jak nasiono zasiane w glebie serca. Ciało chce zatrzymać wzrost tej roślinki, ponieważ jeśli ona dorośnie to doprowadzi do ujarzmienia ciała.

Zwróć uwagę na to, co Paweł nazywa „uczynkami ciała”, ponieważ popularne kościelnictwo nazywa te rzeczy diabelskimi czy demonicznymi. Prawda jest taka, że jest to zwykłe ciało, które w naturalny sposób sprzeciwia się owocowi ducha rosnącemu wewnątrz:

Jawne zaś są uczynki ciała, mianowicie: wszeteczeństwo, nieczystość, rozpusta, bałwochwalstwo, czary, wrogość, spór, zazdrość, gniew, knowania, waśnie, odszczepieństwo, zabójstwa, pijaństwo, obżarstwo i tym podobne;…„.

Sam zdecyduj. Czy byłeś uczony przez popularną kulturę kościelną, że są to demony? Biblia mówi, że to są uczynki ciała. Będziesz wierzył swojej Biblii czy kaznodziei? Możesz zapytać dlaczego Paweł powiada, że czary są uczynkami ciała, a jest tak dlatego, że u podstawy czarów jest manipulacja. Apostoł pyta Galacjan w 3:1 kto ich zwiódł, manipulując pismami, aby zmienić ich znaczenie, wykręcając Słowo, aby ich kontrolować i dlatego czary to ciało, uczynki ciała. Jest to działanie manipulacji. Czy demon może stanąć obok i wspierać uczynki ciała? Oczywiście! Lecz mnie chodzi o to, że nie możemy być tak skupieni na diable, żeby zapomnieć o tym, że jest to nasza sprawa, a nie jego!

Miałem kiedyś problem z wypędzeniem demona, który mówił do mnie i powiedział: „Nie możesz mnie wypędzić! On chce, żebym tu był!” I wiecie co? Miał rację. Musiałem kazać zamknąć się temu duchowi, porozmawiać z mężczyzną, doprowadzić go do prawdziwej pokuty, poprowadzić go do wyznania, że nie chce tego demona ani grzechu, po czy demon wyszedł szybko i cicho. Gdy staniemy przed Panem owego ostatecznego dnia, nie będziemy będzie przy nas tuż obok małego kumpla demona, żeby powiedzieć, że to przez niego, że to jego wina. Nie. To było nasze ciało lub owoc ducha i Ducha. Kropka.

Pamiętacie te 5 dziedzin w których, jak powiedział Jezus, atakuje nas Szatan? Szatan wykorzystuje nasz brak zakorzenienia w bezwarunkowej miłości, abyśmy się potknęli gdy naciskają na nas presja życiowa i złe opinie innych ludzi. On dusi Słowo w naszych sercach przy pomocy chwastów tego świata rosnących razem ze Słowem, aby zdusić wzrost Królestwa Bożego w nas.

Poskładajmy to razem: Szatan potrzebuje uczynków ciała wymienionych powyżej, aby sprowadzić je do tych pięciu rzeczy, których może używać do ataku. Jeśli sam nie masz w sobie korzenia i kruszysz się pod wpływem presji życia czy złej opinii o tobie to będzie często używał wybuchów gniewu (twoich własnych lub skierowanych przeciwko tobie), czyichś egoistycznych ambicji i tak dalej – po prostu uczynków ciała – właśnie po to, aby wywrzeć presję i skruszyć cię.

Jeśli pozwalasz na to, aby chwasty reprezentowane przez troski tego świata, zwiedzenie bogactwem i pożądliwość różnych rzeczy wzrastały w sercu wraz ze Słowem to diabeł będzie używał właśnie tych rzeczy: pożądliwość seksualną, światowość, bałwochwalstwo (stawianie innych rzeczy między tobą a Bogiem, poświęcanie im uwagi/czci), egoizm i tak dalej.

 

I jeszcze coś w tym temacie: wzrastająca Boża roślina

Jabłko jest naturalnym produktem jabłoni. Brzoskwinia jest naturalnym produktem drzewa brzoskwiniowego. Cokolwiek to będzie, oliwka, czy migdał, daktyl czy zboże, rośliny rodzą owoce zgodnie ze swoją naturą.

Królestwo Boże/Słowo w tobie rodzi owoc w sposób całkowicie naturalny, gdy pozwala się na wzrost Pana. On rośnie wyłącznie po to, aby przejmować miejsce do tej pory zajęte przez powyższe uczynki ciała – jeśli tylko jesteśmy gotowi rzeczywiście zamieniać nasze myśli i uczynki tym, co niesie Słowo i Królestwo. Wykonywanie Słowa sprawia, że roślina Królestwa wzrasta w nas a dzieje się to wtedy, gdy umacniamy JEGO myśli, JEGO sposoby, JEGO styl życia.

Te cechy wzrastają wewnątrz w sposób całkowicie naturalny. Pamiętajmy o tym, że owoc jest produktem dojrzałego drzewa i jest przeznaczony do konsumpcji przez innych, jako środek pomnażania według rodzaju swego:

Owocem zaś Ducha są: miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, wstrzemięźliwość. Przeciwko takim nie ma zakonu. A ci, którzy należą do Chrystusa Jezusa, ukrzyżowali ciało swoje wraz z namiętnościami i żądzami. Jeśli według Ducha żyjemy, według Ducha też postępujmy„.

 

Piotr

Oczywiście, Jezus w swoich przypowieściach uczył o tym procesie a żywym przykładem są Jego słowa do Piotra z Ewangelii Łukasza 22:31-32): „Szymonie, Szymonie, oto szatan wyprosił sobie, aby was przesiać jak pszenicę. Ja zaś prosiłem za tobą, aby nie ustała wiara twoja, a ty, gdy się kiedyś nawrócisz, utwierdzaj braci swoich„.

Zastosujmy teraz to, co już wiemy: później, gdy ludzie oskarżali go o to, że był z Panem – to jest prześladowania/ucisk okoliczności – wyparł się Pana trzy raz. W tym okresie jego życia, a zgodnie z przypowieścią Jezusa o Siewcy, Piotrowi brakowało zakorzenienia w bezwarunkowej miłości. Dlatego też wyłożył się?

Lecz Jezus modlił się o niego, aby nie upadł w wierze. Czy ta modlitwa została wysłuchana? Tak. Znaczy to, że to wyparcie się Pana nie było totalną porażką wiary Piotra, lecz raczej przejawem stanu jego serca. Jego wiara była jeszcze nietknięta, więc poddał się uciskowi i opinii innych o nim.

Gdyby dziś zdarzyło ci się coś podobnego, jak zachowałaby się rodzina i kościelna kultura:

a) oskarżano by diabła, że to on spowodował, więc trzeba gromić tego ducha;

b) powiedziano by, że Piotr potrzebuje wewnętrznego uzdrowienia, ponieważ widać wyraźnie, że odważnie się wypowiada, lecz jego uczynki przeczą temu co mówi;

c) udałby się na konferencję „Nigdy więcej nie wyrzeknij się Pana dzięki ogniu, który cię rozgrzewa”, gdzie dokonał by się przełom.

d) należało by zastosować zawsze popularne „musisz dać ofiarę, aby odblokować Boga, żeby Bóg zabrał ten strach”.

Rzeczywistość jest taka, że serce Piotra było przesiewane. Czy dalej szedł przez życie w uczynkach ciała, czy też pokutował i pozwolił na wewnętrzny wzrost królestwa, aby ono wstrząsnęło jego światem? (pokutował).

 

Kultura Królestwa to zatem

Kultura królestwa jest więc z samej swojej natury nastawiona na relacje i kształcenie. W każdym wzrasta delikatna roślinka Słowa. Należy więc spodziewać się tego, że owoc twojego ducha, jako produkt uboczny odnowienia przez Ducha Świętego i zjednoczenia z Nim w duchu, będzie widoczny i będzie nadawał się do konsumpcji przez innych!

Gdy owoc ducha jest widoczny w postaci miłości, pokoju i radości wtedy, gdy ktoś wrzeszczy (uczynek ciała) na ciebie to zostaje on doprowadza gniewu i frustracji, ponieważ nie przyłączasz się do niego! Uczynki ciała nigdy nie mają mocy owocu ducha!

Kultura, w której żyjemy, przekonuje nas, że uczenie się, klasy, konferencje i seminaria pomogą nam we wzroście, lecz w ostatecznym rozrachunku, wyłącznie wykonywanie Słowa, które pozwala Słowu Bożemu i Królestwu na wewnętrzny wzrost w górę i na zewnątrz, jest jedynym sposobem na wzrost w Chrystusie. Królestwo Niebios jest jak siewca, który rozsiewa ziarno na glebie,…

 

Następnym razem nowy temat.

Wiele błogosławieństw.

John Fenn

aracer

Królestwo Niebios_6

Do czego podobne jest Królestwo Niebios?

John Fenn

Gdy Jezus mówił „królestwo Boże podobne jest do…”, mówił o tym, w jaki sposób Królestwo działa w ludzkim sercu, a nie o tym, co można zobaczyć w niebie. Mk 4:34 mówi nam, że gdy Jezus był sam na sam z uczniami, wyjaśniał im szczegóły przypowieści i te rozmowy zostały dla nas spisane. Pozwólcie więc, że skorzystam ze swobody Jego przykładu:

Podobne jest Królestwo Niebios do drożdży, które wzięła niewiasta i rozczyniła w trzech miarach mąki, aż się wszystko zakwasiło” (Mt 13:33).

Pozwólcie mi napisać to, jak sobie wyobrażam, że Jezus wyjaśniał później swoim uczniom:

„Królestwo Niebios jest jak Słowo zasiane w sercu, które jest jak kwas w trzech miarach mąki. Każda miara odpowiada jednej części człowieka: duchowi, duszy i ciału. Jeśli pozwolisz wzrastać Słowu w twoim sercu, odkryjesz, że zakwasza ono całe życie od wewnątrz, zaczynając od ducha, przez duszę i ostatecznie ciało, cały sposób prowadzenia życia, od wewnątrz na zewnątrz. Lecz ciasto przechodzi przez proces. Drożdże potrzebują do wzrostu ciepłej wody i cukru, co reprezentuje słodycz Ducha Świętego w sercu. Drożdże potrzebują tez odrobiny soli, którą jest czas zaprawiania i konserwacji, a sól umieszczona w ranie sprawia ból. Potrzeba więc soli, aby regulowała proces wzrostu i czasu zaprawiania, który człowiek znosi, gdy jest przez życie raniony. Ciasto musi być ugniecione, odłożone na bok i znowu ugniatane.

Ugniatanie wyciska z niego naturalny odpad, który jest produktem ubocznym procesu zakwaszania – wzrostu królestwa w was. Ten odpad, powstający w procesie wzrostu, musi zostać wyciśnięty, ponieważ jeśli na to nie pozwolisz, będzie w tam samo powietrze, bez substancji; zostanie mieszanina odpadu i ciasta. Na czas wzrostu ciasto zostaniecie wstawieni do ciepłego i bezpiecznego miejsca – to czas, gdy Ja was obserwuję. Lecz spotkacie się z chłodem życia i będziecie dalej ugniatani, dopóki nie wzrośniecie do pełnej postury we Mnie. Wtedy wasze życie stanie się jak pieczony chleb, którego aromat – to, czym staliście się we Mnie – rozchodzi się wokół ku wszystkim. Przyjdzie czas, gdy inni będą przychodzić do was i brać udział w cudownym smaku, którym jest wasze życie we Mnie, jeśli tylko pozwolicie wzrastać królestwu od wewnątrz”.

Czy możesz to sobie wyobrazić, jak Jezus mówi tak do tych chłopaków zebranych wokół ogniska, gdy już wszyscy inni odeszli?

Zbyt często usiłujemy piec ciasto, zanim królestwo wewnątrz wzrośnie. Mówiąc innymi słowami: Zbyt często chcemy dzielić skórę na niedźwiedziu. Jeśli chcemy pracować Z ludźmi, którzy mają Królestwo Niebios w sercach, musimy dzięki szczerym relacjom chodzić z nimi wtedy, gdy Chrystus w nich wzrasta. Gal. 4:19, 1Ptr. 2:2

Lata temu, gdy byłem dyrektorem Szkoły Biblijnej, było u nas ugandyjskie małżeństwo. Mieli porozmawiać ze studentami. Oboje dorastali w muzułmańskich, plemiennych rodzinach. Jeśli mnie pamięć nie myli, on był chyba 33cim dzieckiem w rodzinie, w której były 4 żony, a ona była 14tym dzieckiem, w rodzinie z 3 żonami. Powiedzieli studentom, że XIX wieczni misjonarze narobili dużo szkody ich krajowi, ponieważ, jeśli ktoś wtedy zostawał chrześcijaninem, kazano mu się rozwieść z niewierzącymi żonami. Znaczyło to, że duża ilość kobiet i dzieci zostawało wyrzutkami pozbawionymi środków do życia, co rozrywało krajową kulturę plemienną.

Wspólnie dzieliliśmy się ze studentami tym, że do nas należy przedstawienie ludziom Jezusa, lecz do nich samych i Ducha Świętego w nich należy decydowanie o strategii życia. On da wzrost i przemianę człowieka, rodziny, plemienia, narodu od wewnątrz na zewnątrz; do tego jest podobne królestwo niebios. (Szatan odwraca ten proces niszcząc człowieka, rodzinę, plemię, naród od wewnątrz na zewnątrz). W 1 Liście do Koryntian 7:12-14 Paweł mówi, że jeśli wierzący ma niewierzącego współmałżonka, lecz są razem szczęśliwi, niech pozostaną razem. Dobrze by było, gdyby ci misjonarze przeczytali ten rozdział i wers!

Religia stara się odtworzyć człowieka na taki obraz, jakiego dana szczególna religia wymaga. Religijni ludzie starają się odtworzyć człowieka na swój własny obraz. Prawdziwi zrównoważeni uczniowie Jezusa pomagają wzrastać ludziom tak, jak odtwarza ich Jezus.

 

W dawnych dniach

Byłem pastorem w tradycyjnym kościele i była tam kobieta, która przychodziła do mnie za każdym razem, gdy tylko drzwi były otwarte. Jej mąż narzekał, dlatego że tak często bywała w kościele. Ona z kolei robiła tak, ponieważ kochała Pana i chciała przynosić Panu swego niezbawionego męża jak najczęściej. Był katolikiem, palił papierosy i choć nie rozumiał jej, pozwalał jej na uczestnictwo, gdy tylko chciała. Powiedziałem jej, że mąż ma rację. Bóg nie chce, aby ona siedziała w kościele równocześnie lekceważąc męża, więc ja nie chcę jej widzieć przez miesiąc. Powiedziałem, aby poszła do domu, spędzała czas z rodziną i pokazała im, że są w jej życiu najważniejsi.

Trzy tygodnie później w niedzielny poranek cała rodzina weszła do kaplicy. Mąż był tak zdumiony zmianą w życiu żony, że powiedział, że jeśli Bóg tak ją zmienił, to on też chce tej zmiany, więc przyprowadziła go do Pana. Natychmiast chciał grać w zespole uwielbienia. Był zawodowym muzykiem i potrafił grać na każdym instrumencie, dosłownie na każdym. Był taki dobry. Grał również w małym zespole, który był wynajmowany do gry na dancingach, weselach, rocznicach, itp. Natychmiast pojawiły się zastrzeżenia co do jego grania w uwielbieniu, ponieważ palił i grał w tamtej grupie. Powiedziałem, że mnie to nie obchodzi. Był całkowicie nowy w Panu i nie zamierzałem zadeptać te delikatnej roślinki królestwa, która wzrastała w jego sercu.

Stanowił wspaniały dodatek do grupy i wzrastał w Chrystusie szybko, w czym spory udział miało towarzystwo nowych przyjaciół. Po jakimś czasie, w miarę jak wzrastał wewnętrznie, te rzeczy pozostałe ze starego życia po prostu odpadły. Nikt nie mówił mu, że ma rzucić palenie czy przestać grać chałtury. Chrystus wzrastał w „cieście” jego życia, jak kwas z przypowieści. Podejmował dużo małych decyzji, aby Chrystus mógł w nim wzrastać stale.

W następnym tygodniu podzielę się z wami tym, w jaki sposób Królestwo wzrasta wewnątrz i na temat konfliktu między wzrastającą roślinką z jednej strony, a Szatanem z drugiej. Wskazówka: Sporo z tego, co nazywane jest atakiem to Bóg, który próbuje wzrastać na bardzo twardej glebie!

 

CZĘŚĆ SIÓDMA

 

Wiele błogosławieństw

John Fenn

 

поисковая оптимизация сайта раскрутка информация

Królestwo Niebios_5

John Fenn

Mogę być nieokrzesany? Nie ty jesteś celem Szatana.

Poprzednio dzieliłem się tym, jak Jezus opowiadał przypowieść o Siewcy, i że jest to KLUCZ do zrozumienia wszystkich pozostałych przypowieści. Pan dał nam ten klucz: On jest Siewcą, ziarnem jest Słowo, ludzkie serce jest glebą. Pan używał tych symboli niemal we wszystkich przypowieściach, które zaczynały się od słów: „podobne jest Królestwo Niebios„. W przypowieści o Siewcy wykorzystane są różne rodzaje gleby do zobrazowania ludzkich serc. Jezus powiedział, że cześć Słowa padła na serce, które jest ubitą drogą, inna część na serce o dobrej lecz kamienistej glebie, jeszcze inna na dobrą ziemię lecz z chwastami, a część na dobrą glebę, która umożliwia Słowu szybki i dobry wzrost.

W Ewangelii Marka 4:11-20 Pan wyjaśnił tą przypowieść. Pierwsza grupa słucha Słowa, lecz „zaraz przychodzi szatan i wybiera słowo, zasiane w nich„. Następna grupa przyjmuje Słowo „z radością, ale … gdy przychodzi ucisk lub prześladowanie dla Słowa, wnet się gorszą„. W kolejnych sercach rosną chwasty i „troski tego wieku i ułuda bogactwa, i pożądanie innych rzeczy owładają nimi i zaduszają Słowo, tak iż plonu nie wydaje„. Widzimy stąd, że nie my jesteśmy celem ataku Szatana. Może się tak wydawać, lecz tak nie jest. Jezus powiedział, że to Słowo jest celem, zatem wierzyć w coś innego jest błędem i arogancją, bądź fałszywą religią, lub wszystkie trzy przypadki naraz. (Coś w rodzaju wiatru fałszywej doktryny powstającego z „udajmy się do nieba i walczmy z Szatanem”, czy „idźmy do piekła i walczmy z Szatanem”).

Wielu zastanawia się dlaczego Paweł w Nowym Testamencie tak niezwykle mało mówi o „duchowej walce” i to jest właśnie powód: Szatan chce zniszczyć Słowo Boże w twoim życiu, a nie ciebie. Możemy zmagać się z siłami ciemności, lecz tutaj chodzi o Słowo w naszym życiu, a nie o nas osobiście, i tu właśnie pojawia się „duchowa zbroja” z 6 rozdziału Listu do Efezjan.

Zatem połóż nacisk tam gdzie Paweł i autorzy Nowego Testamentu kładą to jest na stan twojego serca, na to, aby było dobra, a nie ubitą, kamienistą czy zachwaszczoną glebą, a pokonasz wysiłki Szatana, aby dorwać się do tego Słowa. Wiesz jak to wygląda (na przykład): zmagasz się z gniewem wobec kogoś, co jest atakiem Szatana przeciwko Słowu/Jezusowi w twoim życiu,… pozwalasz temu 'odejść’ do Boga, i puff, atak Szatana znika. Co się stało? Poprawiłeś 'glebę’ swego serca.

Szatan używa tylko 5 sposobów.

Jezus powiedział, że 1) uciski i 2) prześladowania „powstaną ze względu na Słowo”. Ucisk to presja okoliczności. Prześladowania w swej istocie to prywatne opinie skierowane przeciwko tobie. Jezus powiedział, że ludzie, którzy przechodzą przez trudne życiowe okoliczności, bądź spotykają się z jakimiś opiniami o sobie, zawodzą z jednego powodu: „nie mają w sobie korzenia, więc gorsza się”. Czym jest ten korzeń, którego im brakuje?

Ef. 3:17 mówi o tym, że mamy być „zakorzenieni i ugruntowani w miłości” (agape – miłości bezwarunkowej).

Ef. 3:18-19 idzie dalej, mówiąc, że jeśli jesteśmy „zakorzenieni i ugruntowani w miłości” będziemy w stanie pojąć to, co znacznie przerasta nasz ludzki rozum – znać wysokość, głębokość, szerokość i długość miłości Bożej.

Ci, którzy gorszą się (upadają – przyp.tłum.) tym, co życie rzuca im pod nogi czy wtedy gdy inni zwracają się przeciwko nim, robią tak, bo nie są zakorzenieni w bezwarunkowej miłości. Nie potrafią bronić Słowa/Jezusa, ponieważ tak naprawdę nie wiedzą, że są kochani bezwarunkowo. Kiedyś, w dzieciństwie, przez religijne szkolenie czy w jakiejś wczesnej relacji nie poznali bezwarunkowej miłości, więc nie mają korzenia w sobie, zatem gorszą się wobec ucisku czy ludzi. Jeśli nie znają bezwarunkowej miłości, znają tylko 'miłość’ warunkowaną. Osiąganie miłości oparte na „sobie”, oznacza słaby obraz siebie samego lub jeszcze gorzej: nienawiść do siebie. Nigdy nie jesteśmy w stanie być „na tyle dobrzy”, gdy jesteśmy zakorzenieni w warunkowej miłości.

Atakując Słowo, Szatan kieruje ich uwagę do wewnątrz, aby zobaczyli, co tam z nimi jest źle, a wtedy ucisk czy jakaś opinia są uważane za niszczący wyrok 'wszechświata’ czy kogoś, ogłaszający, że nie są dobrzy ani warci miłości. Gdy trudne okoliczności czy jakieś złe komentarze docierają do nich, nie mają wewnętrznego fundamentu, korzenia, który mówi im, że bez względu na to, co się dzieje, bez względu na to, co kto mówi czy robi przeciwko nim, wszystko będzie w porządku, ponieważ Ojciec ich kocha i dzięki tej miłości mogą znieść to, co życie w nich rzuca.

Moja „recepta”? Studiuj pierwsze 3 rozdziały Listu do Efezjan i wszędzie, gdzie jest napisane „Ojciec” i „Bóg” wstaw „Bóg Ojciec”, spędź czas na przemyśleniu tych wersów, myśląc i wielbiąc wielką bezwarunkową miłość Ojca do ciebie. Powinno ci to zająć około trzech tygodni lub więcej. Będziesz musiał poprawić swoje stare myślenie o sobie. W tym czasie módl się do Ojca, mów do Niego, jeśli zwracasz się do nieba zaczynaj od „Ojcze”, bądź „Co o tym myślisz Ojcze?” – ze wszystkim zwracaj się do Ojca. Po ty przejdź dalej do innych listów Pawła i zrób to samo, co zrobiłeś z Listem do Efezjan: szczególnie dotyczy to wstępów do głównych listów. Zostaniesz zakorzeniony, a gdy już skończysz będziesz ugruntowany w miłości, twoje serce zaś zmieni się z gleby kamienistej w dobrą glebę i znajdziesz w sobie zdolności do przeciwstawiania się życiowym okolicznościom i stawania wobec ludzi.

 

Chwasty:

3) „… troski tego świata” 4) 'ułuda bogactwa’ 5) oraz 'pożądanie innych rzeczy’ owładają nimi i zaduszają słowo, tak iż plonu nie wydaje„.

Pierwsze dwa skutki ataku Szatana są odczuwalne wewnątrz, a trzy ostatnie na zewnątrz. Tutaj ziemia serca jest dobrą glebą, nie kamienistą, jak w pierwszym przypadku. Ta ziemia jest dobra, lecz ci ludzie pozwalają na to, aby jedno lub więcej z tych trzech 'chwastów’ zarosło ich życie, co w po pewnym czasie spowoduje zduszenie Słowa, podobnie jak zaniedbany ogród jest przejmowany przez chwasty.

W życiu tych ludzi jest Słowo, lecz równocześnie mogą dobrze ukrywać wzrastające równolegle chwasty. Mogą tak trwać latami odcinając te chwasty (jeden bądź więcej), lecz pozwalając im odrastać w relacjach miłości-nienawiści. Mogą być ubodzy, lecz pożądają bogactwa, władzy i pozycji. Mogą martwić się, bać i być obciążeni troskami tego świata. Mogli dać się złapać przez kulturę ułudy bogactwa… a Słowo jest stopniowo duszone. Wtedy zanika ich dziecięca prostota, idą za różnymi 'rzeczami’, bądź są obciążeni 'rzeczami’, a ich wiara komplikuje się do formalizmu i służenia sobie.

JEDYNYM rozwiązaniem jest to, że ONI sami muszą wyciąć wszystkie chwasty do korzeni. Każdy może to zrobić sam po jednym chwaście kolejno. Serce jest ogrodem człowieka; serce jest ogrodem, w którym rosną chwasty razem ze Słowem/Panem Jezusem.

Moja recepta? Pokutuj. Pokutuj i wróć do korzeni dobrej gleby, do prostoty ewangelii.  Porzuć poboczne doktryny i „nurty”, wróć do podstaw, po prostu kochaj Ojca, Pana Jezusa i bliźniego jak siebie samego. Najpierw szukaj Królestwa i Jego Sprawiedliwości, a wszystko inne będzie ci dodane. Pozwól Jemu dodawać, nie próbuj zdobywać tego własnymi siłami. Pozwól na to, aby twój niebiański Tato był dobry dla ciebie.

 

Lecz to ludzkie serce…

Jednak najważniejsze, czego Pan uczył w tej najistotniejszej ze wszystkich przypowieści, jest to: Słowo rośnie bez względu na to, gdzie jest zasiane. MY musimy dać odpowiednią do wzrostu glebę, MY mamy w sobie zmiękczyć glebę naszego serca, usunąć kamienie, lub wyciąć chwasty.

Owymi zaś, którzy są zasiani na dobrej ziemi, są ci, którzy słuchają słowa, przyjmują je i wydają owoc trzydziestokrotny i sześćdziesięciokrotny, i stokrotny. I mówił im: Czyż przynoszą światło po to, aby je postawić pod korcem albo pod łóżkiem? Czyż nie po to, aby je postawić na świeczniku?” (Mk. 4:20-21).

Stukrotny plon nie ma nic wspólnego z pieniędzmi, chodzi tu o dobrą glebę serca, która pozwala wzrastać Słowu i staje się jak światło w ciemnym miejscu, aby było widoczne dla wszystkich. Widzimy teraz, dlaczego ta przypowieść jest kluczem do wszystkich innych, do wszystkiego czego Jezus nauczał. Gdy raz zakorzenisz się w bezwarunkowej miłości, gdy już nie ma żadnych chwastów w sercu, przekonasz się, że ataki Szatana są mniej skuteczne, są zwykłym cieniem, tego co było.

 

Następnym razem podzielę się tym, w jaki sposób Królestwo wzrasta w dobrej glebie naszych serc.

 

Wiele błogosławieństw

John Fenn

 

 поисковая оптимизация продвижение сайтов интернете