Category Archives: Jersak Brad

Iz 59, kto odłączony od kogo?

Brad Jersak
08.04.2019

Pytanie:
Bardzo lubię twoje artykuły na temat oddzielenia/alienacji, lecz mam problem ze zrozumieniem wersów, w których znajduje się wyraz „odłączenie/oddzielenie” w szczególności chodzi o Księgę Izajasza 59:1-2. Czy nie uczy on na temat „oddzielenia” od Boga?

„Oto ręka Pana nie jest tak krótka,
aby nie mogła pomóc,
a jego ucho nie jest tak przytępione,
aby nie słyszeć.
Lecz wasze winy są tym, co was odłączyło od waszego Boga,
a wasze grzechy zasłoniły przed wami jego oblicze, tak że nie słyszy”.

Odpowiedź:
Dziękuję za pytanie. Generalnie odniesienia do „oddzielenia” najlepiej interpretuje się jako zwroty fenomenologiczne. Jest to śmieszne słowo, które oznacza, że większość wzmianek o oddzieleniu stanowią opisy naszego doświadczenia, patrzenie z naszego punktu widzenia (podobnie jak: „zachód słońca”), a nie stanu rzeczywistego. Takie opisy są „prawdziwe” jako doświadczenie, a nie literalnie. Napisałem artykuł, który wyjaśnia tą kwestię: „Językowe łamańce i zachody słońca”.

Jeśli chodzi o 59 rozdział Księgi Izajasza, pierwsze dwa wersy stanowią dowód-tekstowy dla tych, którzy chcą spierać się o „oddzielenie”, i jest to klasyczny przykład czytania oddzielonych wersów, pozbawionych kontekstu, a mające na celu umocnienie ekskluzywnego teologicznego systemu. Ten rozdział w całości jest niesamowicie piękny i rzeczywiście zajmuje się wprost kwestią oddzielenia. Tak więc, jak zwykle w przypadku wątpliwości, czytajmy dalej:

Po pierwsze: cieszę się, że zacząłeś od wersu pierwszego, który jest tematem całego rozdziału. Pomimo wszystkich wywołanych przez siebie problemów, o których czytamy w następnych 14 wersach, otwierająca ten rozdział deklaracja Boga nie pozostawia żadnych wątpliwości:
Oto ręka Pana nie jest tak krótka,
aby nie mogła pomóc,
a jego ucho nie jest tak przytępione,
aby nie słyszeć.

Continue reading

Językowe łamańce i zachody Słońca

Brad Jersak
10/05/2018

Nie tylko nie da się szybko powtarzać „Dam Judy Dench”, ale jest
absolutnie niemożliwie nie spróbować! Jak ci poszło?

Procowałem nad następnym przypadkiem: Fenomen, fenomeny, fenomenalny, fenomenologia, fenomenologiczny! Praktycznie nigdy nie udało mi się poprawnie wymówić tego ostatniego słowa poprawnie – nawet powoli, choćby raz.
Ja jednak, założę się, że mówisz fenomenologicznie każdego dnia.
Oznacza to opis rzeczy tak, jak dla nas wyglądają, a nie rzeczywisty stan
rzeczy. Fenomenologiczny to w nauce: będący jedynie wynikiem opisu
danych doświadczenia.
Powszechnie znanym przykładem jest „zachód Słońca”.

Zachody są romantyczne tyle, że nigdy nie mają miejsca – choć
zdarzają się każdego dnia! Czy rzeczywiście Słońca dosłownie zanurza się pod horyzont? Nie. Wiemy, że to Ziemia kręci się i to u obserwatorów
wywołuje wrażenia zachodzenia. Kiedy jednak mówimy o zachodach, nie
okazujemy nieznajomości podstaw nauki ze szkolnego kursu. Po prostu
korzystamy z fenomenologicznego opisu.
Z drugiej strony, być może ktoś, kto pierwszy ukuł słowo „zachód
Słońca” („sunset”) rzeczywiście myślał, że to Słońce krąży wokół
Ziemi. Być może taki był jego punkt widzenia. Wiemy dziś lepiej, lecz nawet wiedząc, że starożytni „widzieli sprawy inaczej”, nie negujemy, mam nadzieję, wielkich prawd, o których mówili patrząc z ich punktu widzenia CZY archaicznego języka. Nawet nie uznaliśmy za konieczne, aby usunąć
„zachód Słońca” z naszego własnego języka.
To wszystko jest ważne, aby zrozumieć natchnione Pisma. Duch Święty
tchnął prawdę przez autorów Pism, zarówno przez starożytny punkt
widzenia jak i archaiczne opisy. Niemniej, nie sprawia to, że to, co
powiedzieli przestaje być prawdą, dopóki nie wymuszasz na ich opisach
literalnego czytania ich .

Uwaga: oni nie stanowią problemu. Biblia nie stanowi. Ich światopogląd
może być przestarzały, bądź używali fenomenologicznego języka, lecz
nic z tego nie jest problemem dopóki nie ograniczymy ich żądania, abyśmy
wierzyli w to, że Słońce rzeczywiście krąży wokół Ziemi, ponieważ
„Biblia wyraźnie tak mówi”.
No, nie żeby kościół był kiedykolwiek tak durny. Ups.. Galileo.

ANALIZA PRZYPADKU: BÓG NIE ZMIENIA ZDANIA

Continue reading

Wina, a słabe, napiętnowane i zdrowe sumienie

Śniadanie z Bradem

Czym jest poczcie winy? Czy poczucie winy zawsze jest niezdrowe? Z pewnością wiemy, że te huśtawki obwiniania się są ulubionym narzędziem Oskarżyciela i religii pozbawionej Chrystusa. Niemniej, czy poczucie winy ma w ogóle jakieś miejsce i cel w naszym życiu? Jednym ze sposobów patrzenia na nie jest to, że jest to pewien sygnał wysyłany przez sumienie. Sumienie to jest coś, jakby dany przez Boga wewnętrzny prorok, który daje nam znać, że naruszyliśmy miłość Bożą lub bliźniego. W takim znaczeniu widzimy proroka Natana, który konfrontuje romans Dawida z Batszebą. Wypowiedział słowa prawdy i działał jako sługa Boży. Nasze sumienie powinno być takie również.

Niemniej sumienie może próbować uniezależnić się od Boga, zastępuje wtedy Chrystusa jako miłosiernego sędziego i zajmuje miejsce oskarżyciela. Ironiczne jest to, że Paweł nazywa takie oskarżające, legalistyczne sumienie „słabym”, a nie silnym. Takie „słabe sumienie” staje się dręczycielem i narzuca się innym, pod klauzulą „jestem urażony”. Paweł gani tego rodzaju sumienie skrępowane prawem, które wykorzystuje przeciwko innym.

Równocześnie ostrzega przed „sumieniem naznaczonym/przypalonym”… Przypalamy nasze sumienie, gdy nie zważamy na jego pełnoprawny głos i przestajemy być wrażliwi na nasz egoizm, samowolę i pogwałcanie miłości. Są tacy, którzy tak dalece uciszyli swoje sumienie na złe zachowania, że czynią złe rzeczy bez ukłucia sumienia. Diagnozujemy takich ludzi jako socjopatów. POTRZEBUJEMY sumienia a nawet sygnałów poczucia winy, które nam przekazuje, gdy naruszamy miłość.

Sztuką jest utrzymać sumienie w pobliżu, LECZ Z DALA od sędziowskiego krzesła. Służy ono Chrystusowi dopóty, dopóki nie zastępuje Go. Jego rolą jest przypominać marnotrawnemu synowi – młodemu hedoniście oraz starszemu legaliście – że nie musimy tarzać się w chlewie, ani zgorzkniale zmagać się wśród pól. Zdrowe sumienie ciągnie nas do powrotu do domu, w objęcia ojca.

Nawet Jakub mówiąc o tym, abyśmy wyznawali grzechy jedni drugim, ma taki cel: aby zaniepokojone, dręczone bądź dręczące sumienie mogło powiedzieć: „pokój” i przyjąć przypomnienie Ewangelii. Jest Zbawiciel, który przebaczył nam grzechy i usunie nasze poczucie winy. Nie trzeba cierpieć potępienia i ukrywać się przed Jego obecnością. Ewangelia wzywa sumienie do tego, aby przyjęło łaskę Bożą.

Podąża za tym pytanie: jak to się dzieje, że pozbawiona Chrystusa religia tak konsekwentnie trzyma się praktyki gimnastykowania swego sumienie nad zachowaniem innych ludzi? Jezus widział ten nieustanny nawyk, zazwyczaj wcielany w życie w imieniu prawdy czy sprawiedliwości… i bezpośrednie zabronił tego. Można by to nazwać „sumienie trzeciej-strony/osoby”. Do tych, którzy narzucają swoje religijne przekonania innym, Jezus wypowiada te otrzeźwiające słowa: „Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni…ponieważ jakim sądem sądzicie, takim będziecie osądzeni”.

Nie możemy innych stawiać na ziemi prawa, kiedy sami żyjemy w ziemi miłosierdzia, nie możemy domagać się tego, aby młot spadł na innych, kiedy sami dla siebie pragniemy, aby były to pióra.

Nie wiem nic o tobie, lecz gdy ja zasługiwałem na sąd, otrzymałem miłosierdzie i teraz obfituję w miłosierdzie. Oby Bóg uwolnił nas od groźby, jaką jest stanie się nieprzebaczającym sługą (Mt 18:21-35). Módlmy się o to, aby nasze sumienie żyło w cieniu tronu łaski, nigdy nie mając potrzeby ukrywania się przed nim czy, co gorsza, próbując zastąpić Jezusa na tym miejscu, przeznaczonym wyłącznie dla Niego.

 

Gdy święte miłosierdzie dotyka pyłu śmierci

BRAD JERSAK 10/23/2017
Łk 7:11-17
Jezus wzbudza z martwych syna wdowy w Nain
A zaraz potem udał się do miasta, zwanego Nain, i szli z nim uczniowie jego i mnóstwo ludu. A gdy się przybliżał do bramy miasta, oto wynoszono zmarłego, jedynego syna matki, która była wdową, a wiele ludzi z tego miasta było z nią. A gdy ją Pan zobaczył, użalił się nad nią i rzekł do niej: Nie płacz. I podszedłszy, dotknął noszy, a ci, którzy je nieśli, stanęli. I rzekł: Młodzieńcze, tobie mówię: Wstań.I podniósł się zmarły, i zaczął mówić. I oddał go jego matce. Wtedy lęk ogarnął wszystkich, i wielbili Boga, mówiąc: Prorok wielki powstał wśród nas i Bóg nawiedził lud swój. I rozeszła się o nim ta wieść po całej Judei i po całej okolicznej krainie”.

CO SIĘ DZIEJE, GDY ŚWIĘTY BÓG DOTYKA NIECZYSTEGO CZŁOWIEKA?

…i co się dzieje świętemu Bogu, gdy zostaje dotknięty przez nieczystego człowieka?

Odpowiedź na to pytanie może zależeć w znacznym stopniu od tego, co rozumiemy przez „święty”, oraz od tego, co dla nas znaczy „nieczysty”. Niemniej, większość z nas musi dowiedzieć się od Jezusa, co myśleć o świętości, nieczystości i o tym, co się dzieje, gdy one się ze sobą stykają. To zdarzenie z Ewangelii daje nam odpowiedź.

Widzimy tutaj świętość w działaniu.

CZYM JEST ŚWIĘTOŚĆ?

Kiedy nasi ludzcy przodkowie po raz pierwszy zobaczyli piorun spadający z niebo i zapalający drzewo, w ich umysłach zapaliła się myśl o Bożej świętości oraz jej niebezpiecznej, niszczącej mocy.

Gdy nasi duchowi przodkowie, świeżo uwolnieni Hebrajczycy, zebrali się pod Górą Synaj, uważali świętość nie tylko za potężną, lecz również radioaktywną i zaraźliwą. Świętość, dotknęła tej góry, gdyby więc choćby zwierze dotknęło tej góry, należało je zabić, … z daleka (Wyj 19:12-13). Świętość była śmiertelna. Prawo zostało ustanowione, aby nakreślić linię graniczną świętości. NIE DOTYKAĆ!

Kapłani otrzymali szczególne wytyczne co do obchodzenia się z rzeczami świętymi, a z zachowywaniem tych przepisów wiązało się zarządzaniem miejscem Świętym i byciem świętym. Wraz z drobiazgowym przestrzeganiem tych praw przez religijny personel doszło do tego, że oni sami uznali siebie za świętych. Świętość oznaczała zachowywanie prawa, bądź odwrotnie: świętość oznaczała unikanie łamania prawa. Świętością było niegrzeszenie (jakkolwiek się to zdefiniuje).

Świętość skupiona na unikaniu grzechu nieodwołalnie stała się moralizatorska i purytańska. Chrześcijańskie ruchy uświęceniowe mogły mierzyć stan uświęcenia kogoś na podstawie tego, czego on nie robił. Praktycznie rzecz biorąc świętość stała się synonimem praktykowania sprawiedliwości własnej i wydawania moralnych sadów.

ŚWIĘTOŚĆ JEZUSA

W Chrystusie Bóg ponownie ustanawia nasze poczucie tego, co Święte. „Bądźcie świętymi, jak ja jestem święty” zostaje objawione jako: „bądźcie miłosierni, jak wasz Ojciec niebieski jest miłosierny”. W Ewangelii Łukasza 6:32-42 święte miłosierdzie Boże jest określone jako łaska i gościnność pozbawione uprzedzeń, radykalne przebaczenie, miłość do wrogów oraz unikanie osądzania innych.
Jeśli chcesz być święty tak, jak Bóg jest święty, bądź miłosierny tak, jak miłosierny jest twój Ojciec.
Chrystus nauczał jednak nie tylko o świętym miłosierdziu. W zdarzeniu z Nain również pokazuje nam święte miłosierdzie.
Widzimy świętą moc i święte miłosierdzie Boże objawione w Chrystusie jako dające życie współczucie. Święty Bóg widzi tą ubogą wdowę, która już opłakała śmierć swego męża, a teraz jej jedynego syna. Świętość wychodzi naprzeciw i dotyka ich.
Jest to ta świętość, która zstąpiła z nieba, świętość wcielona przez dziewicę Marię i Ducha Świętego, świętość, która stała się człowiekiem.
Jest to świętość Boża objawiona w człowieczeństwie Jezusa Chrystusa. Jest to świętość, która widzi nasze zranienia, naszą niedolę, smutek. Jest to świętość zakorzeniona w miłosierdziu Bożym, które było przyczyną Jego zejścia na dół, aby być z nami.
Gdy myślimy: „Święty”, musimy myśleć o miłosierdziu Bożym.

CZYM JEST NIECZYSTOŚĆ?

Continue reading