O heretykach, królach i lisach

https://www.patheos.com/~/media/images/components/navigation/patheos/patheos-logo-header.png


Brad Jersak

16 październik 2019

„Ci [heretycy] zachowują się jak ktoś, kto znalazł piękny piękny portret króla z drogocennych klejnotów stworzony przez utalentowanego artystę, rozbierają ten portret na części, przestawiają klejnoty i układają z nich psa lub lisa – a nawet to czynią niezdarnie. Potem oświadczają, że to właśnie tak wyglądał piękny portret stworzony przez uzdolnionego artystę. Wskazują na klejnoty, który wspaniale zostały poskładane przez artystę w obraz króla, lecz teraz tragicznie zamieniły króla na kształt psa. Eksponując te klejnoty zwodzą ignoranta, który nie ma pojęcia jak rzeczywiście wygląda król. Tamci zaś przekonują ich, aby uwierzyli, że ta nędzna podobizna lisa jest naprawdę pięknym obrazem króla. Tak samo ci kaznodzieje zlepiają baśnie starych wdów, brutalnie wyrywając wyrocznie Boże z właściwego im kontekstu, wyrazy, zwroty i przypowieści i dostosowują je do swych bezpodstawnych fikcji”.
Ireneusz, Przeciw Herezjom 1.8.

O heretykach
Ireneusz z Liony, uczeń ucznia apostoła Jana (II w.) bardzo przejmował się tym starożytnym problemem, mianowicie, ludzką, stwarzającą kłopoty cechą przeinaczania Boga. Pokazywał to na podstawie chrześcijańskiego świata, obserwując w jaki sposób „ci heretycy” jego dnia demontowali Pisma i re-aranżowali je w taki sposób, aby dopasować je do obrazu Boga od czegoś tak majestatycznego i szlachetnego jak król, do czegoś spokrewnionego z psem czy lisem.

Dla Ireneusza była to wielka tragedia, ponieważ obraz Chrystusa Króla nie był jeszcze sprofanowany przez szpetotę chrześcijańskich imperiów… a psy i lisy były bardziej podobne do pierzchających szkodników niż do cukierkowych portretów z Instagrama. Był zatrwożony tym, w jaki sposób chwała Boże objawiona w Chrystusie mogła zostać oszpecona przez podstępne projekcje budowane przez tych, którzy redukowali Boga na swój własny obraz. Ku jego przerażeniu używali oni do tego słów, przypowieści i proroctw z Biblii! Oczywiście, każdy może sobie przywłaszczyć ilustrację Ireneusza, aby usprawiedliwić siebie, a oskarżyć innych. Lecz, zamiast tego, wszyscy powinniśmy usiąść przy Stole Pańskim i zapytać wraz z uczniami: „Panie, chyba nie ja? Czy ja jestem zdrajcą? Skąd mam to wiedzieć?”

Wiedzieć możemy wyłącznie patrząc na Chrystusa, ponieważ: „Boga nikt nigdy nie widział, lecz jednorodzony Bóg, który jest na łonie Ojca, objawił go” (J 1:18). Powiedzieć, że Jezus jest Słowem Bożym to powiedzieć, że „Jezus Chrystus jest tym, co Bóg ma do powiedzenia o sobie” (Brian Zahnd). Apostolskim świadectwem jest to, że Jezus jest obrazem niewidzialnego Boga, dokładnym odbiciem Bożej natury. To, w jaki sposób On ułożył te drogocenne kamienie przekazuje temu światu twarz Boga jako wcieloną Miłość – Bóg zamanifestowany jako piękno, prawda i sprawiedliwość.

Tak więc, dla protegowanego Jana, „heretykiem” jest każdy, kto przestawia te klejnoty Bożego objawienie Siebie w taki sposób, że uzyskany obraz nie jest podobny do Jezusa Chrystusa.

O Królach
W dzisiejszych czasach „król” to wzbudzający dreszcze wyraz. Zazwyczaj pamiętamy królów jako patriarchalne i hierarchiczne typy władców i gnębicieli. Ameryka została założona na odrzuceniu monarchii. Deklaracja Niepodległości jest odrzuceniem tego rodzaju króla królów. Historia obecnego Króla Wielkiej Brytanii to stale powtarzane krzywdy i uzurpacje mające na celu ustanowienie w tym kraju absolutnej tyranii, a jest to trafny opis w przypadku ogromnej większości ludzkich królów. Jeśli chodzi zaś o Boga to nazywanie Go Królem jest niemal bluźnierstwem, jeśli jest to połączone z ludzkim charakterem królowania!
Mój przyjaciel, Jason Upton, Po napisaniu bardzo popularnej pieśni o Chrystusie jako naszym królu, był tak zatrwożony tym, w jaki sposób została ona zastosowana w nabożeństwie wyniosłego triumfalizmu i chrześcijańskiego nacjonalizmu, że zastanawialiśmy się, czy nie potrzebujemy 100 letniego postu za wykorzystanie metafory króla.

A jednak Chrystus mówił o Królestwie. Nie zgodził się być typem króla wojownika, którego ten świat żądał. Jego królestwo nie jest z tego świata, a gdy już nasz niebieski Król pojawił się nam to jechał na osiołku, niósł koronę z cierni i został osadzony na tronie Krzyża. Dla Jana i Ireneusza chwałą królowania Chrystusa jest Jego pokora. Właśnie to widząc, Jason napisał nową pieśni, zatytułowaną: „The King’s Way”.

There is a road
That leads to peace that leads to life
But few will follow
We’re at the crossroad
Which way will we go
There is not today a more holy way
Than the steps that lead me to the cross
Where my will can’t be the priority
And these crowns I’ve gained I count as loss
When I hear the spirit say|
That this is the true King’s way

Jest droga,
która wiedzie do pokoju która wiedzie do życia
lecz niewielu ją wybiera
Jesteśmy na rozdrożu
W którą stronę pójdziemy?
Nie ma lepszej drogi od tej,
która prowadzi pod krzyż
Gdzie nie liczy się to, czego chcę
Gdzie to, co zyskałem poczytuję za stratę
Gdy słyszę głos Ducha, który poświadcza mi,
że wybrałem tę prawdziwie królewską drogę
(tłum.: Jola Sz.)

Ten niebiański Król jest piękny, ponieważ zamiast wymuszać tyranię i szkody swoim poddanym i obywatelom, poniósł naszą tyranię i zniósł nasze rany w Swej Pasji za życie tego świata. Taki jest pokorny Sługa-Król, który pewnego dnia sprowadzi każdego na kolana w głębokim dziękczynieniu za to ze nas uwolnił ..

O psach i lisach
Jednak herezja nadal robi swoją zdradziecką robotę, wyrywając imponującą sagę o odkupieniu i przekładając te kawałki w bardzo biblijną, lecz całkowicie pozbawioną Chrystusa religijność.

Widzę liski poruszające się między tymi, którzy dwoją się wśród ludzkiego wstydu i boskiej zemsty. Jak powiedziałem był to problem starożytny, tak stary jak historia pierwszego potknięcia Adama i Ewy. Z chwilą, gdy odwrócili się od chwały ku samowoli, poczuli wstyd, a to, co wynikło z tego wstydu to fałszywy obraz Boga; Boga przed którym muszą się ukryć. Dlaczego? Czy Bóg dał im jakiś powód do tego, żeby postrzegali Go jako mściwego. Czy dlatego, że ostrzegł ich przed drzewem, które mogło być śmiertelnie trujące? Czy przez postawienie granic, które mogły zapewnić ludzkości kwitnienie? Nie! Zawstydzeni sfabrykowali Boga, bo życzliwe ostrzeżenie opacznie zrozumieli jako groźbę. Zbudowali bałwana zemsty, który trzyma się przez wszystkie stulecia i stał się chrześcijańską doktryną. Wyobraź sobie świętokradcze rozmontowanie Krzyża boskiej miłości i takie ułożenie klejnotów pochodzących z niego, że powstał obraz boskiego ukarania.
Brak mi słów

Właśnie, gdy już myślałem, że wyszliśmy poza to… Niestety, całkiem nowy „rurkowy fundamentalizm” (dosł.: “skinny jeans fundamentalism”) dumnie kroczy po wielkiej scenie. Niektóre z najszybciej rosnących w Północnej Ameryce kościołów kwitną na rynku, chcą odsunięcia rzekomego liberalizmu pięknej Ewangelii Bożej nieskończonej miłości. Machają pięściami na tą ewangelię i potępiają tak zwaną „herezję Bóg jest miłością”.

Te lisy zwiększyły nacisk na Boży gniew przeciwko grzesznikom, zaspokojenie gniewu i wieczne ognie piekielne. Ich besztanie i zawstydzanie cudownie znalazły pokrycie w przygotowanej glebie serc noszących gadżety z „50 Twarzy Grey’a”. Wygląda na to, że pojawił się całkiem nowy rynek dla uczniów, którzy mają chętkę na autorytarnych despotów, którzy domagają się światowych królów czy to duchowych, czy politycznych. Tak, ten świat przeżywa kryzys spiralnego chaosu, lecz niepodobny do Chrystusa, kontrolujący i mściwy Bóg nie jest rozwiązaniem!

Dobra Nowina
Dobrą nowiną jest to, że fala odwróciła się. Apostolska prawda o tym, że Bóg JEST miłością, była dziwną nowiną dla starożytnego religijnego świata przed Chrystusem. Lecz prorocy tacy jak: Abraham, Mojżesz, Dawid, Ozeasz zaczęli dostrzegać mignięcia łaski, która miały przyjść w Osobie Jezusa Chrystusa, wcielonej Miłości. Jezus pokazał nam, że Bóg stoi za przywróceniem, a nie odwetem. Abba, którego pokazał Jezus nie ma nic wspólnego z urojonymi rywalami, którzy dobrze rozwijają się na gniewie.

Wielką tragedią jest to, że pomimo wiernych ostrzeżeń Ireneusza nawet chrześcijaństwo szybko powróciło do pogańskich wyobrażeń o rozgniewanym bogu, który potrzebuje uspokojenia przy pomocy przemocy. Ten obraz rządził przez wiele stuleci, lecz obecnie szybko gaśnie w świetle chwały wielkiej Ojcowskiej miłości. Nawet moi agnostyczni przyjaciele wiedzą teraz, że ten Bóg w którego nie mogą uwierzyć jest dobry, życzliwy i miłosierny. Noc przed napisaniem tego artykułu uzależniony przyjaciel powiedział do mnie: „Nie wierzę w Boga. Po prostu nie mogę… ale jeśli Bóg istnieje, to Bóg jest miłością, Chcę, aby moja córka wiedziała o tym!” Jego wyczucie Boga jest znacznie bardziej Chrysto-podobne niż słyszałem od pozbawionej Chrystusa religii.
W istocie spodziewam się, że nadszedł czas na to, aby toksyczne teologie boskiej zemsty, wiecznych mąk w ogniu i gniewnego moralizatorstwa przeszły do obrony. Ci, którzy zniesławiają dobrą nowinę o Bożej łasce zostali teraz złapani w swoją własną pułapkę. Czas na to, aby pokutowali za to w jaki sposób ich „ewangelia” stworzyła całe pokolenia wypalonych chrześcijan i mających dość ateistów. Czas na to, aby zobaczyli, że prawdziwy Król jest boską Miłością, ukrzyżowaną i wzbudzoną z martwych, którego celem jest zbawić (nie wypalić) ten świat.

[Głosów:4    Średnia:4.5/5]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.