Stan Tyra
14 lipca
Do Pisma musimy podchodzić z pokorą i cierpliwością, odstawiając na bok nasze własne motywy. Dzięki temu Duch może wprowadzać nas do głębszego znaczenia, ucząc nas duchowo. Jak powiedział Paweł: „duchowe rzeczy należy duchowo rozsądzać” (1Kor 2:13). W przeciwnym wypadku będziemy czytać w Piśmie tylko to, co chcemy tam zobaczyć i mówić: „amen” na to, co widzimy. Powinno być oczywiste, że jesteśmy ekspertami w wyszukiwaniu tego, czego szukamy i na co już się zgodziliśmy.
Nauczanie z Ducha do ducha ma niewiele wspólnego z informacją a całkowicie dotyczy spotkania i transformacji. To całkowicie zmienia nasz cel i miejsce koncentracji. Niezbędne światło jest dostępne wyłącznie poprzez ciemność. Nie możesz się nauczyć tego z książek, FB, w kościele, szkole czy na konferencji. Duża ilość prawdy dostępna jest tylko wtedy, gdy jesteś wystarczająco przygotowany, dostatecznie opróżniony, odpowiednio zmieszany, zmęczony i obciążony. Na tym polega geniusz Pism, że nie pozwoli ci ono na udzielenie odpowiedzi na pytania pochodzące z akademickiej klasy.
Jezus nauczał w jaki sposób odnosić się do siebie nawzajem, jak patrzeć na życie i przeżywać je, a nie jak wyrzekać się , potępiać czy kontrolować. Wymaga to przebaczenia, uczciwości, szczerości i pokory, a nie wykształcenia. Jezus korzystał z przypowieści, przykładów realnego życia i realnych ludzi w przeciwieństwie do tworzenia systematycznej teologii. W taki sposób Chrystus ukrywa się w twoim życiu. Poświęcamy mnóstwo czasu szukając tego, co duchowe, podczas gdy ignorujemy czy wyrzekamy się teraźniejszości, co właśnie sprawia, że dalej jesteśmy ślepi
15 lipca
„Dziś” i „teraz” to drzwi do wszystkiego (i wszędzie) co boskie, a nie rytuały, koncepcje czy przekonania. To jest „ten” chleb i „to” wino, które są zarówno czynnością prawną i jak przemianą, a nie rytuałem zwanym „komunią” (wieczerzą). Tą transakcją jest „pamiętanie” o twojej jedności z Ojcem w tej chwili, a nie wieczności.
Ponieważ,
żeby nastąpiło wcielenie czy zbawienie, musi być taka chwila, w której
słowo staje się ciałem, w tobie, jako ty i w konsekwencji przez ciebie.
Jest to jedyna ekspresja i rzeczywistość „na ziemi jak w niebie”.
Największym sprzymierzeńcem Boga jest sama rzeczywistość. Największym
objawieniem jest to „co jest” (Rzm 1:20), a nie to, co chcemy, aby było,
lub co wydaje nam się, że powinno być. Boga nie ma w abstrakcyjnych
teoriach, lecz w specyficznych spotkaniach w czasie podróży, którą
nazywamy życiem. „Co jest” jest dokładnie tym, co nas okrywa, a wszystko
inne to po prostu ideologia.
Jedynie tym, którzy najpierw żyli, kochali i śmiali się, a następnie upadli, cierpieli, żyli i kochali ponownie, można powierzyć Pisma.
W przeciwnym wypadku znajdą się one w rękach osoby, która nie została zainicjowana przez życie i za każdym razem, gdy to się zdarzy, nie otrzymasz niczego poza mentalnie ekscytującym i inspirującym zdarzeniem, mającym na celu samozadowolenie, które głosi przesłanie o wygranych i przegranych. Jest to domniemanie poznania i mówienie znane inaczej jako „wzywanie imienia Pańskiego na darmo”. Podejmę ten temat jutro.
16 lipca
Wszyscy znamy przykazanie, które mówi, że nie powinniśmy brać imienia Pańskiego na darmo. Większość z nas była uczona, że chodzi o nie używanie imienia Pańskiego jako przekleństwa w jakiejkolwiek postaci. Jest to całkowite minięcie się z istotą tego przykazania.
Wypowiadać
imię Pańskie „na daremnie” to mówić Boże imię przypadkowo bądź z
wyższością przy fałszywym założeniu pełnego zrozumienia. To używanie
Jego imienia tak, jakbyśmy byli ekspertami Boga.
Boża wieczna tajemnice nie może być uchwycona czy kontrolowana. Jego drogi są całkowicie inne od naszych, a my nie jesteśmy „ekspertami” Boga. Nasze wnioski dotyczące Boga takie, jakbyśmy w pełni rozumieli Go, są daremne i zuchwałe. Wydaje nam się, że jesteśmy świętymi ludźmi, gdy cytujemy rozdział i wers i mówimy: „taki jest Bóg”, „Bóg tak myśli” czy, jak wielu do mnie mówi: „musisz więcej czytać Biblię”. Zawsze myślę: „wydaje się, że teraz to ono czyta ciebie”.
18 lipca
„Każdy, kto was zabije, będzie sądził, że wykonuje święty obowiązek dla Boga” (J16:2).
Biblia
stanowi niebezpieczny dokument, gdy czyta się ją niedojrzałym,
egoistycznym czy zdeprawowanym umysłem. Można z niej udowodnić wszystko,
cokolwiek chcesz na podstawie jednego wersu czy fragmentu. Historia
dobrze pokazuje ludzi i grupy, którzy wykorzystywali Biblię do
usprawiedliwienia systemów pełnych nienawiści, przemocy, uprzedzeń,
separacji, potępienia i wykluczenia, nawet, i szczególnie, wewnątrz
kościoła. Dokładnie to, czemu Jezus konsekwentnie i stanowczo się
sprzeciwiał, zostały właściwie usprawiedliwione. Już tylko to powinno
nam powiedzieć, jak poważnie minęliśmy się z całą istotą i celem Jezusa.
Zwiedzione
myślenie zawsze wierzy, że to ktoś inny jest problemem, a nie ja. Tak
więc, eksportuje się własną nienawiść gdzieś indziej. Mamy zwyczaj
odgrywać rolę ofiary bądź w ramach naszego zepsucia tworzy ofiary; jedno
i drugie wyłącznie w celu sprawowania kontroli. Z chwilą, gdy zacznie
ci być przykro ze względu na siebie, szybko znajdziesz kogoś innego,
kogo można oskarżyć, obwinić czy zaatakować. Wydaje nam się, że dzięki
temu kurz osiądzie szybko, lecz tak nie jest. Nie rozwiązuje to żadnego z
problemów, których początek jest w nas i każde działanie na zewnątrz
karmi wewnętrzną nienawiść. Nieprzemienieni ludzie nie znajdują żadnego
powodu, aby przestać tworzyć ofiary czy grać ofiarę.
Wydaje
się, że logika tego idzie takim tropem: porównujemy, osądzamy,
potępiamy, konspirujemy i krzyżujemy. Musimy pamiętać o tym, że Jezus
został ukrzyżowany przez religijny kościół swoich czasów, a holokaust
miał miejsce w kulturze, która sama siebie uważała za „chrześcijańską’.
Musimy również pamiętać o tym, że „szatan” oznacza: „oskarżyciel”.
Rzucanie kamieniami w innych często jest znakomitą diabelską maską.
19 lipca
Spotkałem w życiu wielu oświeconych i bardzo świadomych ludzi jak też spotkałem niewielu złych. Zauważyłem, że ludzi złych charakteryzuje dufne poczucie pewności, niezbitych faktów i mocnych opinii. Nie pozostawiają miejsca na wątpliwości czy krytykę siebie, uśmiechając się ironicznie wobec każdego, kto śmie kwestionować ich zdanie. Jest to znak tego, że ich zło jest projektowane gdzieś indziej. Często są oni przesadnie religijni i/bądź nadmiernie upolitycznieni – dwa kwasy przed którymi ostrzegał Jezus (faryzeusze Mt 16:6 i Herod Mk 8:5). Podobnie jak w przypadku każdego uzależniającego myślenia, szukanie kozła ofiarnego (oskarżanie i projektowanie zła na innch) jest myśleniem typu: wszystko, albo nic. Nie pozostawia żadnego miejsca na samokrytykę, kompromis, tolerancję czy paradoks. Ciekawe jest to, że Jezus nazwał swoich morderców „ignorantami”, a nie złymi; powiedział: „nie wiedzą, co czynią”.
Najsilniejsi
duchowo ludzi, jakich kiedykolwiek spotkałem, są dokładnym
przeciwieństwem tych złych tzn nigdy nie mają totalnej pewności siebie.
Dlatego są nazywani ludźmi wiary. Żyją życiem wiary, a nie pewności i
wniosków. Zawsze znajdują mnóstwo miejsca na samokrytykę i niepewność.
Nie projektują nienawiści na innych i nie oskarżają, ponieważ nigdy nie
twierdzą, że sami są doskonali czy święci. Buduje to wspaniałą atmosferę
pokory, która jest doskonałym miejsce przebywania dla Boga. Dlatego też
są świetnymi nosicielami pokoju, cierpliwości, przebaczenia i
uzdrowienia. Czas, którego się obawiają powierzają Panu (Ps 56:3). Idą
przez dolinę śmierci/cienia i nie boją się złego, ponieważ zaufali Panu
(Ps 23:4). Robią to, co najlepszego mogą robić i ufają Bogu, że on
wykorzysta to ku dobremu (Rzm 8:28).
Jest to główna różnica między ludźmi o przemieniającym wpływie, a ludźmi złymi, ignorantami. Na ziemi Ojciec nie szuka doskonałości, absolutów czy religijnej biblijnej pewności, lecz wiary (Lu 18:8). Wydaje mi się, że pytaniem, które muszę zadać sobie samem jest: co jest najbardziej widoczne u mnie?
<|>