Category Archives: Autor

Autorzy artykułów

Stan_1.12.2018

tan Tyra

W 21 rozdziale Ewangelii Mateusza (od wersu 23) Faryzeusze domagają się od Jezusa, aby powiedział im, jak mocą czyni te rzeczy.Odpowiadając Jezus zadaje im inne pytanie, na które boją się odpowiedzieć. W konsekwencji mówi im: „To i ja wam nie powiem” (w. 27).

Jezus nie zgadza się na udzielenie odpowiedzi ludziom o dualistycznym myśleniu. Często, nie odpowiada, zmienia temat, opowiada przypowieść, lub po prostu zmienia je na inne pytanie.

Zdumiewające jest to, że zrobiliśmy z Jezusa konsula odpowiedzialnego za udzielanie odpowiedzi, ponieważ zwykle tak nie robi. Najczęściej wprowadza nas głębiej w nasz własny dualistyczny dylemat. Robiąc w ten sposób, generuje nam więcej problemów, niż ich rozwiązuje. Jest tak dlatego, że duchowych rzeczy nie da się rozwiązać przy pomocy myślenia typu „albo/albo” (zero-jedynkowego – przyp. tłum.), ponieważ wymagają one znacznie większego obrazu pełnego wiary, nadziei i miłości.

Często jestem oskarżany o to, że jestem nieczuły, ponieważ to dualistyczne myślenie nie jest w stanie zrozumieć czułego troszczenia się i nietroszczenia równocześnie. Prawdziwa duchowa wolność dopuszcza jedno i drugie wtedy, gdy oddzielimy siebie od jakiejkolwiek potrzeby osobistego sukcesu, walidacji czy reakcji w formie odpowiedzi.

Zdaje sobie sprawę, że dla logicznego umysłu brzmi to jak pustosłowie, niemniej, wszystkie duchowe prawdy niosą w sobie wielki paradoks. Wierzymy, na przykład, że Jezus jest zarówno w pełni Bogiem, jak i w pełni człowiekiem równocześnie. Maria była równocześnie dziewicą i w ciąży równocześnie. Są to logiczna sprzeczności, więc umysł musi tworzyć sobie własne odpowiedzi, które likwidują takie tajemnice. Ego zawsze bardziej woli odpowiedzi i wnioski niż wiarę i tajemnice.

Mądrość to zdolność do słyszenia i widzenia na wskroś i ponad to, co literalne, oczywiste i paradoksalne, to zrozumienie sercem tego, że duchowe rzeczy można interpretować wyłącznie duchowo. Zapożyczonym truizmem umysł może doprowadzić cię do wody, lecz wyłącznie serce potrafi pić.

W 21 rozdziale Ewangelii Mateusza Jezus sieje u słuchaczy więcej zamieszania, mówiąc im, że celnicy i prostytutki wejdą do Królestwa przed nimi. Pamiętajmy o tym, że mówi to do gwiazd ówczesnego systemu religijnego.

Jeśli nie zgodzimy się na sprzeczności wokół nas, to dlatego, że odrzucamy sprzeczność wewnątrz nas. Wyłącznie wtedy, gdy przyznamy się do własnego cienia, sprzeczności, grzechu i głupoty, nie wyrzekając się równocześnie boskości naszego obrazu Boga, możemy stać się żywym paradoksem, który ujawnia miłość Bożą. Zwróć uwagę na to, że to „dobrzy chrześcijanie” należą do najbardziej niechętnych zmianie myślenia (pokuty) co do siebie samych, innych czy Boga.

Gdy już raz odkryjemy, że Boga można w pełni znaleźć wśród naszych własnych sprzeczności a Boża miłość i obecność nie zależy od naszej doskonałości i religijnych sukcesów, wtedy ludzkie upadki i sprzeczności nie wydają się już nam więcej tak skandaliczne. Wyłącznie wtedy możemy być miłosierni, współczujący i cierpliwi wobec innych, ponieważ pozwoliliśmy Bogu na to samo w stosunku do nas.

Przebaczenie to nie coś, co Bóg robi, to coś, czym Bóg jest. Nie ma innego sposobu na zrozumienie Bożej natury, jak codziennie stawać pod wodospadem boskiego miłosierdzia i następnie stać się przewodnikiem tego samego dla innych.

Miesiąc muzułmańskich prześladowania chrześcijan; wrzesień 2018

Ameryko! Stań za nami; giniemy!


Raymond Ibrahim

Wcześniejsze relacje i teksty autora: TUTAJ

Rzeź chrześcijan

Republika Środkowoafrykańska:
42 ludzi, głównie chrześcijanek, „zostało porąbanych na śmierć … gdy grupa podejrzanych islamskich buntowników zaatakowała grupę cywilów w mieście Baria” (4-5 września). Część zginęła od ciosów maczetami, cześć zastrzelona. Co najmniej jedna zmasakrowana kobieta była w ciąży. „Oni [wojownicy Seleka ] nie chcą widzieć tutaj chrześcijan” – powiedział jeden z liderów kościoła. „Chrześcijanie nigdy nie wychodzą do miasta… Oni zabarykadowali wszystkie ulice, a jeśli się wybierzesz to na własne ryzyko. My, chrześcijanie, nie możemy nic zrobić, nie mamy jedzenia, nie mamy dokąd się udać. Polegamy tylko na modlitwach. Prosimy was, módlcie się o nas!”

Demokratyczna Republika Kongo:
uzbrojeni muzułmanie zaszlachtowali co najmniej 40 osób w chrześcijańskim mieście Beni. Jak podaje sprawozdanie: napastnicy w dużej liczbie zaatakowali miasto z zaskoczenia o 5.30 rano. Strzelali z lekkiej i ciężkiej broni, celując w obszary mieszkalne, wywołując panikę wśród ludności… Naoczni świadkowie mówią, że niektóre ofiary zostały zbite maczetami, a nieokreślona ilość poraniona. Lokalny pastor twierdzi, że wśród ofiar doliczyli się „co najmniej 27 członków lokalnych kościołów”. Tydzień wcześniej, 18 września, ten sam muzułmański oddział militarny zamordował chrześcijankę, babcię, i poranił 4 jej wnuków. „Ci buntownicy nazywają siebie Muslim Defense International (Międzynarodową Muzułmańską Obroną) uderzali już na naszą bazę Ngadi trzy razy” – mówi pracownik pomocy. Jak informuje sprawozdanie, islamska grupa „działa w tym rejonie od 1995 roku i jest obwiniana o setki śmiertelnych ofiar w ciągu ostatnich 4 lat. Przez ciągłe ataki, gwałty, grabieże, porwania i morderstwa próbują wykorzenić chrześcijan z północno-wschodniego Kongo”.

Kenia:
Islamscy terroryści zamordowali dwóch chrześcijan za odmowę wyrzeczenia się swojej wiary w imię islamu. Zgodnie z przekazaną informacją 14 września: „grupa siedmiu islamskich terrorystów zatrzymała autobus jadący do Grissa. Nakazali wszystkim opuszczenie autobusu i rozpoczęli identyfikację… Oddzielili muzułmanów od chrześcijan i domagali się od trzech pasażerów wyrecytowania wyznania wiary (szahada: „Nie ma boga nad Allaha a Mahomet jest jego prorokiem”, która natychmiastowo przekształca niewierzących w muzułmanów). Dwaj chrześcijanie, którzy odmówili zostali związani i straceni”.

W następnym tygodniu, 22 września, muzułmański tłum wykrzykując ‘Allahu Akbar” ukamienował 3 chrześcijan. Ten atak był reakcją na zabicie przez rządowe siły bezpieczeństwa terrorysty z dżihadu. Według naocznych świadków: „Gdy wpadł tłum śpiewając ‘akbir, akbir, akbir (to jest wezwanie tłumu do okrzyków: „Allahu Akbar”) Fryderyk (jeden z zabitych) znajdował się górnej części stawianego na zlecenie domu, a jego dwaj pomocnicy mieszali beton na dole. Z daleka zobaczyłem mężczyznę rzucającego kamienie z budowy w Fryderyka i jego pracowników. Tej trójce uciekali po ratunek do hotelu, lecz tłum poważnie ich poranił. Muzułmanie pognali za nimi i ukamienowali ich na śmierć”.

„To smutny dzień dla nas – dodaje brat Fryderyka. – Straciliśmy znającego się na budownictwie człowieka i kogoś, kto kochał nas wszystkich. Zawsze pamiętał o nas w modlitwie i ufał Bogu nawet w trudnych czasach. Dzięki temu utrzymamy się po jego stracie. Spodziewaliśmy się ujrzeć go przed końcem roku, lecz teraz pozostały nam wspomnienia, wdowa i dwoje dzieci, którymi trzeba się zając… Gdzie była policja, która miała ich chronić?”

Pakistan:
urażeni tym, że chrześcijanin został postawiony nad nimi, muzułmańscy pracownicy 5 września zaatakowali kwasem Faraz Masih (l. 26). Z bardzo zniekształconą twarzą i innym poparzeniami ciała zmarł w szpitalu 10 dni później. Jak informuje ojciec ofiary, Badar Masih: „Faraz był młodym absolwentem, pracował jak pomocnik w administracji lokalnego szpitala przez dwa lata. 5 września około 2 w nocy, gdy wracał z pracy do domu jacyś nieznani napastnicy spryskali go kwasem… Stał się celem ze względu na chrześcijaństwo. Nie wydaje mi się, abyśmy jako chrześcijanie, byli bezpieczni w Pakistanie. Niemniej, jest to nasz kraj i kochamy go z całej duszy i ducha. Nie zamierzamy uciekać”. Faraz był już wcześniej kilka razy nękany i bity. Kilka miesięcy wcześniej grupa mężczyzn w maskach otoczyła go i „wpychali w usta swoje buty, twierdząc, że „chrześcijanin nie jest w stanie nawet lizać ich buty”. Ojciec dodaje: „Straszyli, że go zabiją jeśli nie zrezygnuje tej pracy. Powiedzieli, że jego duchowa nieczystość zatruwa zdrowie „czystych muzułmanów””. „Faraz często narzekał na to, że niektórzy z muzułmańskich pracowników byli niezadowoleni z jego wybitnych umiejętności i nie lubili go za jego uczciwość i chrześcijańskie przekonania. – powiedziała matka. – Syn prowadził moją kuchnię, szanował wszystkich w okolicy, nie miał wrogów. Był aktywnym członkiem kościoła, lecz zwykle nie dawano mu wolnego, aby mógł w niedzielę udać się do kościoła na modlitwę”. Continue reading

Co oznaczał zwrot: „wypełnić Prawo” dla współczesnych Jezusowi_3

Lois Tverberg

Czy Chrystus jest zakończeniem Prawa ?

7.11.2018

W Liście do Rzymian 10:4 Paweł pisze, że Chrystus jest „telos”, co zostało przetłumaczone: „Chrystus jest zakończeniem prawa”. Przetoczyło się mnóstwo debat na temat tego wersu, niemniej nieliczni zwrócili uwagę na zdumiewający sposób, w jaki wyraz „telos” jest używany w innych miejscach Nowego Testamentu.

Możecie wierzyć, lub nie, ale znajdujemy dwa inne miejsce gdzie różne formy „teleos” (zakończyć, ukończyć’ jest używany wraz z „prawem” w sensie, zachowywania lub wypełniania (posłuszeństwa) mu!

Przeto ten, który cieleśnie jest nieobrzezany, a wypełnia (teleo) zakon, będzie sądził ciebie, który mimo litery zakonu i obrzezania jesteś przestępcą zakonu” (Rzm 2:27).

Jeśli jednak wypełniacie (teleo) zgodnie z Pismem królewskie przykazanie: Będziesz miłował bliźniego swego jak siebie samego, dobrze czynicie” (Jk 2:8).

Z pewnością w tych wersach „teleo” nie znaczy „zakończyć, doprowadzić do końca”.

Zbadajmy znaczenie innego czasownika używanego w podobnym kontekście – „pleru”” („wypełnić” w sensie napełnienia). Znajdujemy go w Ewangelii Mateusza 5:17:
Nie mniemajcie, że przyszedłem rozwiązać zakon albo proroków; nie przyszedłem rozwiązać, lecz wypełnić (pleru) ” 1)

Kolejny przykład użycia „pleru” w innym miejscu:
Miłość bliźniemu złego nie wyrządza; wypełnieniem (pleru) więc zakonu jest miłość” (Rzm 13:10).

Albowiem cały zakon streszcza się (pleru) w tym jednym słowie: Będziesz miłował bliźniego swego, jak siebie samego” (Ga 5:14)

Podobnie jak w przypadku „teleo” sens „pleru” tutaj jest taki, że raczej chodzi o podtrzymanie Tory, a nie proste zakończenie (szczegóły w części pierwszej).

Chrystus jest celem Tory

Continue reading

Ktoś niechętny, kto okradł chrześcijan

Francis Frangipane

 

 

 

 

Francis Frangipane

(dosł.: The Grinch That Stole Christians.)

Możemy troszkę rodzinnie porozmawiać? Większości z was to nie dotyczy, lecz diabeł związał niektórych z nas w miejscach, w których skupiamy się na tym, co nie jest faktycznie problemem. O co mi chodzi? Niektórzy chrześcijanie zostali nauczeni tego, Bóg jest przeciwny bożenarodzeniowemu drzewku, co ma być zgodne z Jer 10:4. Czytamy tam: „Zdobi się je srebrem i złotem, umocowuje się za pomocą gwoździ i młotka, by się nie chwiało”. Nałóż na to obraz naszych srebrnych i złotych ozdób na choince i masz „objawienie”, że Bóg nienawidzi Bożego Narodzenia (czy też co najmniej choinki).

Niemniej, czytając całość widać, że nie chodzi tu o Boże Narodzenie, lecz o bałwany i o ludzi, którzy je czczą. Tak więc, jeśli czytacz to siedząc w domu i jest jeszcze przed 25 grudnia, to możesz spokojnie kupić sobie choinkę. Wszystko jest w porządku, jeśli nie oddajesz jej czci. Jeśli czytasz już po 25 grudnia to może nawet jeszcze lepiej… po Bożym Narodzeniu choinka i dekoracje są bardzo tanie.

Przerabiałem to . . .
Proszę, nie zrozumcie mnie źle, ani nie myślcie, że potępiam kogokolwiek za wiarę w to. Piszę to jako człowiek, który przez 10 lat nie pozwalał na obchodzenie Bożego Narodzenia. Również zostałem nauczony takiej interpretacji Jer 10:4. Gdy moi przyjaciele i rodzina krytykowali nasz pozbawiony kolorów i miłości punkt patrzenia na Boże Narodzenie, myślałem, że jestem prześladowany. Ich krytycyzm jeszcze bardziej zatwardzał moje serce a stanowisko stawało się silniejsze.

Unikanie Bożego Narodzenia nie było łatwe. Mieliśmy pięcioro dzieci i jedno dziecko na wychowaniu. Co roku w grudniu dzieci musiały wysłuchać mojego teologicznego wyjaśnienia dlaczego bożenarodzeniowe drzewko jest zła i nie obchodzenie narodzin Jezusa jest dobre. W końcu, z dziecięcą niewinnością i czystością zapytała mnie moja najstarsza córka, wówczas dziewięcioletnia, dlaczego dawanie prezentów jest złe, skoro równocześnie czcimy Jezusa.

Nagle zmiękło mi serce i zobaczyłem jak ta doktryna zrobiła ze mnie religijnie pozbawionego miłości człowieka. Nie byliśmy prześladowani za naszą wiarę, lecz za mój upór i brak miłości. Zasługiwałem na tą krytykę. Poprosiłem więc moją rodzinę o przebaczenie i zdecydowaliśmy się na zrobienie po raz pierwszy Bożego Narodzenia.
Byliśmy wtedy dość biedni i nie stać było nas na drzewko. Niemniej, w rowie wzdłuż drogi do naszej zagrody rósł zawsze zielony iglak, którego ścięliśmy i zaciągnęli do pokoju gościnnego. Było to szpetne drzewo, z którego igły szybko pospadały, lecz jako rodzina przeżyliśmy pełne miłości obchody wcielenia Jezusa.

Continue reading

Co oznaczał zwrot „wypełnić Prawo” dla współczesnych Jezusowi_2

Lois Tverberg

7 listopad 2018

Paweł mówi o wypełnianiu Prawa

Abraham i synowie

W przeszłości myśl, jakoby „Chrystus zakończył Prawo wypełniając go” była tradycyjnym uzasadnieniem tego, dlaczego chrześcijanie nie są zobowiązani do zachowywania praw Starego Testamentu.

Przeoczamy fakt, że w 15 rozdziale Dziejów Apostolskich pierwszy kościół ogłosił, że poganie nie muszą się nawracać na judaizm, być obrzezywani i przyjmować przymierze Tory, które zostało dane Izraelowi.

Powiedziano im, że zamiast tego, muszą zachować trzy proste, podstawowe prawa przeciwko bałwochwalstwu, niemoralności seksualnej oraz morderstwu – minimum wymagane od bojących się Boga pogan. Przyczyną tego, że od chrześcijan z pogan nie wymaga się zachowywania Tory nie było to, że jej aktualność została zakończona, lecz dlatego, że byli poganami (jak większość z nas).

Oczywiście, Paweł gorliwie przekazywał poganom, że nie wymaga się od nich zachowywania Tory, podczas gdy inni upierali się przy tym, aby ich obrzezać i zmusić do posłuszeństwa. On sam nadal zachowywał Torę i dowiódł tego Jakubowi, poproszony, aby to zrobił (Dz 21:24-26). Niemniej, ciągle utrzymywał, że poganie byli zbawieni bez przestrzegania jej i dowodził tego wskazując, że poganie byli napełniani Duchem Świętym, z chwilą gdy uwierzyli w Chrystusa, a nie po tym, gdy stali się wykonawcami Tory (Gal. 3:2-5).
Pisał również o tym, że Abraham nie przestrzegał praw Tory, która została dana 400 lat później, lecz został usprawiedliwiony przez wiarę (Ga 3:6-9) 2). Doszedł do wniosku, że wszyscy, którzy wierzą, są „Dziećmi Abrahama”, pomimo że ten termin jest zazwyczaj zarezerwowany dla obrzezanych Żydów.

Paweł korzystał ze zwrotu „wypełnić Prawo”

W tej dyskusji ważne jest to, że chrześcijanie powszechnie błędnie rozumieją znaczenie „Tory”, które tłumaczymy jako „prawo”. Kojarzy się nam z obciążającymi regulacjami prawnymi . W umyśle Żyda głównym znaczeniem „Tory” jest raczej nauczanie, prowadzenie, instruktaż, niż prawne ustalenia. Zwróć uwagę na to, że  „tora hesed” czyli: „nauka miłosierdzia” jest na języku  kobiety z Przyp 31 (w. 26, BG).

Dlaczego „Tora” jest tłumaczona jako „prawo”? Ponieważ, gdy Bóg poucza swoich ludzi, jak mają żyć, robi to z ogromnym autorytetem. Jego Tora wymaga posłuszeństwa i stąd ten wyraz przybiera znaczenie „prawa”. Niemniej, w potocznej mowie Żydów „tora” ma bardzo pozytywny sens, mówiący o tym, że nasz kochający Stwórca nauczy nas, jak mamy żyć. Uczyć innych jak mają żyć zgodnie z Bożymi poleceniami było radością i przywilejem. Taki też był cel każdego rabina, w tym również Jezusa.

Powstaje zatem pytanie, dlaczego, jeśli Tora to polecenia kochającego Boga, jak żyć,  poganie mieliby zostać wyłączeni z tych wspaniałych prawd? Paweł zaskakuje tym, że zarówno w Liście do Rzymian jak i Liście do Galacjan po długim czasie sprzeciwiania się temu, że muszą przestrzegać Tory, rzeczywiście odpowiada na to pytanie, wyjaśniają w jaki sposób mogą oni „wypełnić Prawo”.

Continue reading

Stan_28/29.11.2018

Stan Tyra

28.11

Tak naprawdę to Jezus głosił jedno kazania, w którym nauczał w różnorodny sposób. Ogłosił obecność „Królestwa Bożego” czy „królestwa niebios”. Nieustannie powtarzał, że „jest ono podobne do” czy „można je porównać do” (Mt 13), korzystał z opowieści, przypowieści i metafor, aby je opisać. Metafora jest językiem królestwa, ponieważ wskazuje na transcendentalne i tajemnicze rzeczy.
Królestwo to obiektywny, prawdziwy i ostateczny stan wszystkiego.

Jezus zaprasza cię do pełnego życia, pełnego obrazu, żebyś nie zatracał się w chwilowych dramatach, zranieniach czy planach. Jednym ze sposobów na takie życie jest zadanie sobie pytania: „Czy faktycznie ma to jakieś znaczenie w świetle wieczności?”

Nie każdy, kto mówi do mnie: „Panie, Panie” wejdzie do Królestwa Niebios, lecz tylko ci, którzy pełnią wolę Ojca mego” (Mt 7:21).

Aby ten wers miał jakiekolwiek przemieniające znaczenie dla ciebie, musisz go przenieść z wiary w jakąś przyszłość w jakimś geograficznym miejscu, na obecną chwilę swego życia. Jeśli chcemy zrobić z Królestwa jakieś geograficzne i przyszłościowe miejsce, budujmy bałwana. Nie oczekujemy na doskonały świat niebiańskiej rozkoszy – to się nazywa eskapizm – co nie wymaga ode mnie niczego więcej jak tylko tego, co nazwaliśmy „wyznaniem wiary”, a co jest bardzo odległe od życia wiary.

Jeśli próbujemy i czynimy królestwo z kościoła, budujemy bałwana. Królestwo to coś zacznie więcej. Zawsze jest tutaj, a równocześnie nie ma go tutaj. Jest to królestwo, które przybyło, a równocześnie ma przybyć. Równocześnie zawsze jest teraz, i nie jest.

Aby to Królestwo przyszło, moje królestwo musi odejść. Mówiąc inaczej: przeżywanie Jego Królestwa wzrasta tylko wtedy, gdy poziom mojego zmniejsza się. Nikt nie może służyć dwóm panom, ponieważ jednego będzie miłował, a drugim pogardzi” (Mt 6:24). Być może o tym jest właśnie wers: „Panie, Panie”. Nie możemy wykrzykiwać „przyjdź Królestwo twoje”, skoro ufamy, że to doktryna kościoła, polityka i ekonomia uratują nas.

Automatycznie modlimy się: „przyjdź Królestwo twoje jak w niebie tak i na ziemi”całkowicie nieświadomi jego obecności, bądź jest to deklaracja, aby przyszło królestwo z „mojej religii” i dokonało inwazji tego złego świata tak, aby życie poświęcone służeniu samemu sobie mogło przebiegać wspaniale i spokojnie. Co za nonsens! Jezus był doskonałym wyrazem tego Królestwa i jego życie na ziemi nie miało niczego wspólnego z pokojem i ciągłą szczęśliwością!! Chcesz wiedzieć jak dokładnie wygląda królestwo? Spójrz na Jezusa. Jeśli widziałeś Go, widziałeś Królestwo.
_______________

29.11

Jezus wyraźnie mówi, że Królestwo Niebios jest pośród nas (Łu 17:21) bądź „u drzwi” (Mt 3:2, 4:17). Można się zastanawiać dlaczego zrobiliśmy z niego system nagrodowy na później, czy, jak to ktoś nazwał: „boskim planem ewakuacji nielicznych z tego świata”. Myślę, że znacznie łatwiej jest posiadać system wierzeń opartych na wnioskach i nieodwołalności, niż autentyczną wiarę zanurzoną jak zakwas w tej rzeczywistości, która faktycznie ma miejsca (wśród życiowych sprzeczności) a nie w takiej jaką chcielibyśmy mieć. Być może łatwiej jest formułować wnioski, przestrzegać prawa, praktykować rytuały na rzecz przyszłej odpłaty niż być przemienionym i przemieniającym teraz.

Cena prawdziwej przemiany jest wysoka. To jest ta wąska droga, którą niewielu chce iść w dół. Tak, jest to droga w dół, nie w górę. Wolimy „wspinaczkę” po drabinie Jakuba, w przeciwieństwie do przebudzenia i uświadomienia sobie, że Bóg jest w pełni obecny w najbardziej nieoczekiwanych miejscach i w najbardziej wątpliwych ludziach.

Autentyczne przebudzenie i przemiana oznaczają konieczność zmiany naszej lojalność z systemu przekonań, lojalności instytucji, władzy, kontroli i powodzenia (czytaj: „naszych królestw”) na rzecz podróży pod sztandarem: „Chrystus i Królestwo Boże w nas i między nami”. Wszystkie te nasze poprzednie sieci bezpieczeństwa, których trzymaliśmy się tak mocno, muszą stracić na wartości i zostać odstawione na bok To wszystko, co daje ci wartość i bezpieczeństwo jest twoim prawdziwym Bogiem.

Może być mnóstwo rzeczy, na które wskazujemy jako na święte: „twój” kościół, reputacja, powodzenie (religijne czy inne) a nawet twoja tożsamość. Jak powiedzieliśmy to wielokrotnie, nie zdajesz sobie sprawy z tego, jakim ciężarem jest własna reputacja, dopóki jej całkowicie nie stracisz. Jest tak potężna, że musi być od ciebie zabrana, ponieważ najprawdopodobniej nigdy nie zrezygnowałbyś z niej, nie zastępując natychmiast czymś (bogiem) innym.

W 2 rozdziale Listu do Filipian mamy opis tego, jak Jezus na swej drodze w dół ku wznoszącemu się życiu dobrowolnie zrezygnował, „pozbawił się reputacji”

Co daje ci fałszywe poczucie bezpieczeństwa, spełnienia i szczęścia? Czego się trzymasz, co uniemożliwia ci totalne oddanie się duchowi? Co nie pozwala ci na wyrażenie zgody na to, aby prawda włamała się do twojego życia i malowała poza liniami z góry określonych granic sztywnych wniosków?
Przyłącz się do mnie, zastanawiając się nad tymi rzeczami :).