Category Archives: Autor

Autorzy artykułów

Co oznaczał zwrot: „wypełnić Prawo” dla współczesnych Jezusowi_1

Lois Tverberg
6.11.2018

Część 1:   TUTAJ

Co Jezus miał na myśli, gdy powiedział: „nie przyszedłem znieść Prawo albo Proroków. Nie przyszedłem znieść, ale wypełnić” (Mt 5:17).

Pastor Andy Stanley opublikował na łamach „Christianity Today” artykuł pt.: „Jezus zakończył Stare Przymierze raz na zawsze” w oparciu o myśl, że „wypełnić Prawo” znaczy „doprowadzić do końca” 1). Uczciwy czytelnik nie może uważać, że taka interpretacja wydaje się dziwna. Kilka wersów dalej czytamy, że Jezus zdecydowanie mówi coś całkiem przeciwnego. Co się tutaj dzieje?

Kluczem jest zwrot: „wypełnić Prawo”, który jest rabinicznym idiomem. Znajdujemy go w kilku innych miejscach Nowego Testamentu oraz w żydowskich powiedzeniach. Przysłuchanie się mu w tym kontekście rzuci światło na jego prawdziwe znaczenie.

 

Czytać Torę, aby wypełnić Torę

„Wypełnić” jest tłumaczeniem hebrajskiego lekajem (le-KAI-yem), oznaczającego: „podtrzymać”, „ustabilizować”, jak też: „dopełnić”, „uzupełnić”, „wykończyć”. David Bivin zwraca uwagę na to, że zwrot „wypełnić Prawo” często jest używany jako idiom oznaczający tak interpretować Torę, aby ludzie mogli być posłuszni tak, jak to rzeczywiście było zamiarem Boga 2)

Wyraz „znieść” to prawdopodobnie levatel, unieważnić, czy „la’akor”, wykorzenić, co znaczy: podważyć Torę przez błędną interpretację.
Przykład: prawo przeciwko cudzołóstwu może być interpretowane wyłącznie jako zdrada małżeńska, lecz nie dotyczące pornografii. Gdy Jezus ogłosił, że również pożądanie jest naruszeniem tego przykazania, wyjaśniał prawdziwy zamiar tego prawa, co w rabinicznym rozumieniu oznaczało „wypełnić Prawo”.

A teraz wyobraźmy sobie pastora, który mówi, że oszukiwanie na podatkach jest w porządku dopóki dajesz pieniądze do kościoła. To byłoby „rozwiązywaniem Prawa” – czymś co powoduje, że ludzie nie żyją zgodnie z Bożym zamiarem.

 

Oto kilka przykładów wykorzystania tego zwrotu z czasów bliskich Jezusowi:

Jeśli Sanhedryn zdecyduje znieść (wykorzenić, la’akor) prawo, mówiąc na przykład, że Tora nie obejmuje praw dotyczących sabatu czy bałwochwalstwa, że członkowie Rady nie muszą składać ofiary za grzechy, jeśli będą będą posłuszni Radzie; lecz jeśli Sanhedryn zniesie (la’akor) tylko część prawa, lecz wypełnia (lekayem) inną część, ponoszą za to odpowiedzialność.

Idźcie badać Torę, nie sądźcie, że zrobi się to samo. Ponieważ wasi współuczniowie wypełnią je (lekajem) pod waszą kontrolą. I nie polegajcie na swym własnym zrozumieniu 4)
(Tutaj mamy „wypełnić” w znaczeniu wyjaśnić i zinterpretować Pisma.)

Continue reading

Stan_27.11.2018

Stan Tyra

Szczęście, którego wymaga się od życia nigdy się nie zdarza, ponieważ jest zbyt narcystyczne i za bardzo się do niego dąży. Ta „radość, której świat dać nie może” (J 14:27) zawsze przychodzi jako dar dla tych, którzy robią na nią miejsce i czekają. Ta pierwsza, w przeciwieństwie do samo-poddania się, ma więcej do czynienia z otrzymywaniem niż dawaniem, braniem, a nie otrzymywaniem, pewnością siebie. To dwie zupełnie różne sposoby działania. Wschodni mistycy mówią tak: „Nie łapie się motyla goniąc za nim, raczej siedzisz cicho, aż wyląduje na tobie. On wybiera ciebie”.

Gdy szukamy szczęścia, najczęściej budujmy sobie bałwana, który wymaga ciągłej obsługi i ochrony. Odkryłem, że te bałwany to reakcja ego na strach. Tworzę bałwana, który jest przeciwieństwem tego, czego się boję. Innymi słowy: jeśli boję się odrzucenia, stworzę bałwana akceptacji. Jeśli boję się niepowodzenia, stworzę bałwana powodzenia, itp.   Zazwyczaj ci, którzy starają się grać kartą mocy, próbują zamaskować wielką wewnętrzną słabość. Tak więc, wybierają na swoje bałwany zewnętrzną moc i kontrolę. Jest to oczywiste na wszystkich życiowych drogach od rzezimieszków do duchowieństwa.

Jak to wielokrotnie powiedziałem bałwan to takie coś, co musisz zapytać o zgodę, zanim odpowiesz „tak” duchowi. Pomaga nam zamykać samych siebie na sprzeczność i paradoks. Takie ego zawsze chce zgadzać się z jakąś stroną i bronić jej. Poważnym tego problemem jest to, że usiłuje również ukryć „drugą stronę” wszystkiego w tym również mnie samego.

Obie strony, światło i ciemność, są niezbędnymi nauczycielami i więcej uczymy się z upadku niż powodzenia. Co więcej, niepowodzenie tworzy w nas znacznie więcej miejsca na boską świadomość i w konsekwencji na mądrość. Tak więc, cierpienie i upadek są naszymi głównymi nauczycielami.

Na dziś dwa pytania:

– jakie bałwany stworzyłeś sobie, aby zamaskować to, czego się boisz?

– jakie powiązania mógłbyś dziś rozluźnić?

Wskazówka: twój największy dar jest zazwyczaj rzecznikiem twojego największego bałwana (Zastanów się chwilę.)

Pamiętasz Hebrajczyków? Wyszli z Egiptu z wielką ilością złota i srebra (darami). To właśnie te dary zostały wrzucone do ognia i z nich stworzono bałwana, któremu potem oddano cześć.

Stan_26.11.2018


Czuwajcie więc, bo nie wiecie, którego dnia Pan wasz przyjdzie” (Mt 24:42).

Przez wiele lat ten wers należał do części mojego teologicznego arsenału dotyczącego porwania i końca czasów. Nauczanie na temat porwania jest tak niebezpieczne dlatego, że odkłada wszystko na później, na jakąś przyszłość, co uniemożliwia życie ze świadomością dnia dzisiejszego czy „teraz”, z nie licząc najważniejszego „wyznania wiary”.
Fundamentalizm redukuje chrześcijaństwo do bardzo małego ego i bardzo małego Boga. Po pierwsze: muszę przyznać, że jestem grzesznikiem, po czym muszę zostać zbawiony, przyłączyć się do kościoła i brać udział w nim, modlić się i czytać Biblię, dawać dziesięcinę, ewangelizować, zachowywać się odpowiednio i czekać na porwanie, kiedy to ja ucieknę ze śpiewem na ustach: „O, szczęśliwy dzień”, a reszta dostanie to, na co zasługuje, za nie to, że nie robili tego samego, co ja.

Jezus mówił o przyjściu „królestwa Bożego”, podczas gdy my pozostajemy na przyjściu słodkiego dzieciątka Jezus, które możemy adorować, zamiast naśladować Jezusa. Wywołało to wyssany z palca sentymentalizm (emocjonalizm), dzięki czemu możemy stać z dala i wielbić żłóbek, Krzyż i pusty grób, jako substytuty rzeczywistej relacji i przemiany, które następują przez szacunek dla podróży pełnej paradoksów i sprzeczności. Taki sentymentalizm niewiele od nas wymaga jeśli chodzi o poddanie. Staliśmy się religijnymi ekspertami w omijaniu tych fragmentów Pisma, które kwestionują nasze egoistyczne założenia, specjalistami widzami i religijnymi krytykami.

Patrzenie na to czuwanie i brak wiedzy o przyjściu dnia powrotu Pana z perspektywy porwania, utrzymuje w szukaniu drogi ucieczki, zamiast dążenia do przemieniającej podróży. Gdy czytamy ten wers w stanie drzemki to niczego on od nas nie wymaga poza samozadowoleniem wymieszanym z pewnego rodzaju osądzającą ewangelizacją.

Gdy domagamy się i oczekujemy jakiejś przyszłości, która zadowala nasze egoistyczne potrzeby samozadowolenia i zemsty, całkowicie mijamy się z celem i przesłaniem Chrystusa.

Jeśli żyjemy nie wiedząc, jest to wezwaniem do pobudki i życia w ramach ogromnego oczekiwania, które nazwalibyśmy nadzieją. Nie nadzieją na zakończenie, lecz przepełnionym nadzieją nowym początkiem każdego dnia, każdej chwili. Nadzieja jest cierpliwą i ufną chęcią do życia, które nie wymaga zamknięcia i rozwiązania, lecz nadal daje zadowolenie, ponieważ świadomość sięga poza siebie samego i własne drobne żądania. Teraz możemy swobodnie wierzyć, że może przyjść (pojawić się) jutro, jak to było wczoraj, gdy był obecny w mojej świadomości, okolicznościach, w czasie upadku i strachu. Zamiast czekać na zakończenie, oczekuję i cieszę się stale rozwijającym się nowym początkiem, gdzie stale mówię: „Łał! Byłeś tutaj cały czas, a je nawet nie wiedziałem o tym!”

„Przyjdź, Panie Jezu” nie jest już wtedy wołaniem rozpaczy i nieodwołalności, lecz pewności stałej obecności i nadziei. Jakie oczekiwania i wymagania życia mógłbyś sobie odpuścić dziś, aby uzyskać większą świadomość Jego przychodzenia … dziś? Odroczona nadzieja niszczy świadomość życia dziś. I, tak, dotyczy to również nadziei złożonej w urojeniowej teologii nieba, które ma być kiedyś tam.

Dziś jest dzień Pański.

Stan_22.10.2018

Stan Tyra

Szczęśliwego Dnia Dziękczynienia!

W Psalmie 42:7 czytamy: „Głębina przyzywa głębinę”. Prawdziwe Duchowe życie uznaje istnienie obustronnego związku między szukającym i szukanym, szukającym z znalezionym. Możesz szukać wyłącznie tego, co już zostało częściowo odkryte i dostrzeżone w tobie samym.

Potężny przełom staje się z chwilą, gdy ty szanujesz i akceptujesz boski obraz w sobie samym. Gdy już raz zobaczysz Boga w sobie, nie możesz już nie dostrzegać Go również w każdym innym i wiesz, że jest to po prostu równie bezpodstawne i niezasłużone, jak jest dla ciebie. Tak przestajesz osądzać i kwestionować to czy ktoś inny jest godny, czy nie. O ile wydaje się, że taki przełom następuje nagle, świadomość tego pogłębia się z biegiem czasu.

Ludzie, którzy osądzają innych w równym stopniu osądzają siebie. Ci, którzy już nie określają siebie miarą dobra i zła, funkcjonują w tej integralności i wzbudzając tą jedność u innych po prostu będąc sobą. To dlatego dobrze jest być w pobliżu takich osób.

Ludzie, którzy nie akceptują, bądź nie potrafią przebaczyć, pewnych części siebie, nie mają przebaczenia dla innych i żyją wewnątrz dręczącego ich umysłu, z zamkniętym serce i niezdolni do funkcjonowania w swoim własnym odprężonym wnętrzu, co przenoszą na innych.

Podzielony umysł widzi części, a nie całość, a zatem tworzy antagonizmy, reakcje, strach i opór. To, co dostrzegasz u innych jest pełną reprezentacja twojego wnętrza, bez względu na to, jak to sobie nazwiesz, aby czuć się niewinnym.

Dlatego właśnie dlatego ci, których religijni ludzie nazywali najgorszą częścią ludzkości tak dobrze czuli się z Jezusem i byli przemieniani przez Jego obecność, a nie kazania.

„Karma” jest terminem używanym przez wiele wschodnich religii, niemniej Jezus mówił o tym samym (Łu 6:36-38 BT); „Nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni; nie potępiajcie, a nie będziecie potępieni; odpuszczajcie, a będzie wam odpuszczone…. Odmierzą wam bowiem taką miarą, jaką wy mierzycie”

Nie twierdzę, że tworzysz rzeczywistość wokół siebie, niemniej twoja reakcja tworzy tą rzeczywistość w tobie, a to buduje sposób w jaki widzisz świat wokół siebie. Jak myślisz, czy reagujesz, taki jesteś (Przyp 23:7).

Jeśli chcesz, aby inni byli bardziej miłujący, sam kochaj bardziej. Jeśli chcesz pokoju wokół siebie, twórz pokój w sobie. Jeśli gardzisz drażliwością kogoś innego, porzuć własną. Jeśli obrażają cię czyjeś upadki, przestań mieć pretensje o własne. Jeśli chcesz zobaczyć Boga poza sobą, zobacz Go najpierw w sobie. Nie jesteś w stanie Go znaleźć, jeśli On pierwej nie znalazł ciebie. Wybierasz Go tylko dlatego, że On najpierw i na zawsze wybrał ciebie.

Musimy oczyścić nasz obraz Boga z dualizmu


Richard Murray

Przy literalnym podejściu do Starego Testamentu, wydaje się, że malowany jest obraz Boga, który ZARÓWNO przynosi zło jak i dobro, jest RÓWNOCZEŚNIE tym, który uderza w gniewie, jak i tym, który łaskawie uzdrawia ludzi.

O ile istnieje mnóstwo alegorycznych/ chrystologicznych sposobów przeinterpretowania tych fragmentów, musimy zająć się również tym literalnym podejściem przy pomocy nowotestamentowej mądrości, ponieważ w przeciwnym razie zostaniemy z dwubiegunowym, kapryśnym, dwulicowym bożkiem podobnym do greckiego Janusa (boga wszelkich początków, opiekuna drzwi, bram, przejść i mostów, patrona umów i układów sojuszniczych), który ostatecznie okazuje się być antypatyczny, nieustępliwy i niepoznawalny.

Wierzę, że gdy Jezus „zobaczył Szatana spadającego z nieba jak błyskawica” to jeden z aspektów tego zdumiewającego stwierdzenia mówił o teologicznym „oczyszczeniu” szatańskich cech Starego Testamentu, które były błędnie przypisywane Bogu, a co najmniej na poziomie jego literalnego traktowania. Innymi słowy: Jezus przyszedł, aby rozróżnić, rozwinąć, odnowić i oczyścić „literę” Starego Testamentu w coś lepszego Nowego Testamentu. Widział, jak wszystkie sataniczne cechy „spadają” z niebiańskiego obrazu Boga.

W czasie Swego wcielenia Jezus objawił, że Bóg nie ma natury dualistycznej. Po usunięciu przez Jezusa wszystkich szatańskich cech, Bóg jest pokazany jako:

– ten, który który usuwa udręki, a nie przynosi ich,
– ten, który zatrzymuje burze, a nie wywołuje ich,
– ten, który wzbudza umarłych, a nie zadaje śmierci,
– zawsze jest obecny, aby pomóc w chwili potrzeby, a nie zawsze nieobecny w czasie ucisku,
– jest bezdenną krynicą miłosierdzia i odnowy, a nie wulkanem gniewu i zemsty.

Na górze przemienia, uczniowie, zobaczywszy Mojżesza i Eliasza wraz z przemienionym Jezusem, zapytali czy mają wszystkim trzem zbudować teologiczne świątynie – Jezusowi, dawcy Prawa, Mojżeszowi i prorokowi Eliaszowi. Ojciec odpowiedział z nieba: „Ten jest mój syn umiłowany, w którym mam upodobanie, Jego słuchajcie!” Oto Abba daje wyraźnie do zrozumienia, że Jezus stanowi JEDYNE okulary, JEDYNY głos, JEDYNE serce i JEDYNY umysł, których mamy słuchać we wszystkich sprawach dotyczących tego, co boskie.

Jezus poprzez to jak usługiwał, nauczał i prezentował kompletnie rozdzielił, odseparował i odrzucił wszystkie szatańskie cechy z nowotestamentowego obrazu Boga. „Pokój na ziemi i dobra wola dla człowieka!” ogłoszono nowe i lepsze zrozumienie boskiej natury.
Jego słuchajmy!

________________
Przyp. tłum.:
1J 5:20
Wiemy też, że Syn Boży przyszedł i dał nam rozum, abyśmy poznali tego, który jest prawdziwy. My jesteśmy w tym, który jest prawdziwy, w Synu jego, Jezusie Chrystusie. On jest tym prawdziwym Bogiem i życiem wiecznym„.

Stan_20/21.11.2018

Stan Tyra

20.11

Owego dnia poznacie, że jestem w Ojcu moim i wy we mnie, a Ja w was” (J 14:20).
Poświęć dziś chwilę na przeczytanie całego 14 rozdziału Ewangelii Jana. Powoli, jakby to był pierwszy raz.

Naucza się tak, jakby „owego dnia” było czymś dotyczącym przyszłości, czymś po śmierci, równocześnie niewiele przywiązując wagę do tego, że choćby prawdopodobnie jest też prawdą na teraz. Jezus zaczyna 14 rozdział, mówiąc o tym, że przygotuje miejsce dla nas. Ponieważ perspektywa jest dualistyczna, więc z tego powodu czytamy ten rozdział i wszystko inne jako coś przyszłościowego, jako coś co się ma zdarzyć jakiegoś „tego dnia”, lecz nie teraz.
Dla większości Jedność z Bogiem jest to sprawa przyszłościowa i głównie dotyczy moralności, dla bardzo nielicznych wyglądało to tak, jak pierwsze zaloty: Bóg udawał, że się tak bardzo nimi nie interesuje, po to, aby oni bardziej zainteresowali się Nim.

Niemniej jednak, boska, a więc uniwersalna, Jedność dalej jest istotą przesłania i obietnicy, celem wszelkiej religii.

Oto wielka przeszkoda: Nie wiesz o tym, że to ty jesteś tym, czego szukasz i dlatego tego szukasz. To czego szukasz już jest uznane w tobie, ponieważ inaczej nie szukałbyś, bądź nie mógł szukać. Wszelkie poszukiwanie rodzi się wewnątrz ciebie i ukrywa się w czymś, co wydaje się być ostatnim miejscem, w którym chcesz szukać: w tobie i twoim życiu. Faktem jest, że „już masz” to, co umożliwia ci, abyś „otrzymał więcej” (Mt 13:12). Szukasz z miejsca obfitości, a nie braku. Kłamstwo z Ogrodu Eden zawsze mówi zdobywaniu czegoś, czego mi brakuje. Grzech pierwotny jest po prostu pierwotną iluzją, jakoby mi czegokolwiek brakowało.

Dualistyczna religia, czego mamy najwięcej, uczy przesłania boskiego oddzielenia na podstawie niedopasowania i różnic nie do pogodzenia. Zła religia, zamiast głosić dobrą nowinę o tym, że „przed założeniem świata wybrałem was” (Ef 1:4), dzięki czemu owa postrzegana przepaść przestałaby się liczyć, sprawiła ten rozwód, zwiększając w efekcie dystans między Bogiem, a ludzkością. Tak więc, „owego dnia” jest dniem, w którym zdasz sobie sprawę z tego, że nie ma żadnej przepaści, a „dziś jest dzień twojego zbawienia” (Hbr 3:15).

Continue reading