Category Archives: Autor

Autorzy artykułów

Modlitwa i wstawiennictwo nowego stworzenia _1

Crosby_ik
Stephen Crosby

W ogromnej części ewagelikalnego i charyzmatycznego chrześcijaństwa modlitwa i wstawiennictwa (wraz z chwałą i uwielbieniem) stały się chałupnictwem. Tak łatwo jest wykorzystać modlitwę i wstawiennictwo do pobudzania poczucia winy u wierzących. Z drugiej strony, mogą one być platformą do tworzenia elitarnej klasy rzekomych specjalistów wstawiennictwa. Ludzie czerpią swoje poczucie tożsamości i osobowości z reputacji, którą uzyskali jako rzekomi proroczy wojownicy modlitwy, podobnie jak wielu innych czerpie to poczucie z bycia pastorem, (czy czegokolwiek innego rodzaju z tradycyjnych form). W tym trzyczęściowym cyklu postów przyjrzę się tym, czym jest wstawiennictwo z punktu widzenia nowego stworzenia, z perspektywy Nowego Przymierza. Co zmartwychwstanie w wstąpienie do Nieba Pana Jezusa wnosi do naszego rozumienia i wyrażania się modlitwy wstawienniczej? Zmienia wszystko.

Zamieszany obraz Boga

Nowy Testament tylko w nielicznych miejscach mówi cokolwiek o wstawiennictwie. Wierzący mocno zaangażowani we wstawiennictwo i wątpliwy proroczy ruch modlitewny często pomijają znaczenie tego faktu. Jeśli chcemy oglądać większe owoce naszych modlitewnych wysiłków to stosownym byłoby sprawdzić dlaczego tak jest i jakie są implikacje tego niedoboru.

Cenię i szanuję tych, którzy modlą się o Ritę i o mnie, o nasze działo w Panu, oraz o większe wpływy Pana na ziemi. Ich służba jest nieoceniona. Nic z tego, co poniżej napiszę nie może być traktowane jako poniżenie praktykujących modlitwę wstawienniczą. Nie sprzeciwiam się temu. Jestem zaniepokojony bezowocnym, ignoranckim i chybionym wstawiennictwem, które opiera się na złej teologii, słabym zrozumieniu nowego przymierza i jest budowane na ludzkiej energii i pragnieniach duszy.
Continue reading

Obrońca

Richard Murray

Richard Murray

Jestem obrońcą w sprawach kryminalnych i dobrze mi z tym. A, tak naprawdę, Jezus również jest.

Zapytał mnie kiedyś prokurator, mój dobry znajomy: „Richard, jak możesz bronić kogoś, kto jest inny?”

Odpowiedziałem: „Jak możesz oskarżać kogoś, kto może być niewinny?”
Z pewnością siebie odpowiedział: „Och, tego nigdy nie robimy?” Och, rzeczywiście? Pracować jako wszechwiedzący oskarżyciel musi być bardzo miłe.

Widzimy tutaj głęboki duchowy koszt zasiadania na miejscu oskarżyciela. W przypadku wielu prokuratorów (o ile nie wszystkich) im bardziej przyzwyczajają się do oskarżania wszystkich o wszystko, tym bardziej stają się sprawiedliwi we własnych oczach, wierząc, że nie mogą popełnić błędu.  To mrozi krew w żyłach.

Jezus jest przedstawiony jako nasz obrońca, a nie prokurator czy oskarżyciel. On jest naszym adwokatem przeciwko niekończącym się aroganckim oskarżeniom przeciwnika. W przeciwieństwie do tego, Szatan jest pokazany jako nienawistny prokurator, który oskarża nas przez cały dzień i noc przed Bogiem. Nie marnuj swojego życia na oskarżaniu innych. Jest już jeden, który nas oskarżą, lecz nie jest nim Ojciec.

I usłyszałem donośny głos w niebie, mówiący: Teraz nastało zbawienie i moc, i panowanie Boga naszego, i władztwo Pomazańca jego, gdyż zrzucony został oskarżyciel braci naszych, który dniem i nocą oskarżał ich przed naszym Bogiem” (Obj 12:10).

Piszę wam to wszystko, dzieci moje, żebyście nie grzeszyły. A jeśliby ktoś zgrzeszył, to mamy obrońcę u Ojca [w osobie] Jezusa Chrystusa sprawiedliwego” (1J 2:1, B. W-P).

Ciężka praca budowania jedności chrześcijan

Jak romantyzm i idealizm utrudniają ją

Oryg.: TUTAJ

Jest takie stare powiedzenie, które mówi, że gdybyś widział, jak się produkuje kiełbasę to The Hard Work of Christian Unity nigdy nie zjadłbyś jej! Powiedzenie, że jedność wśród chrześcijan cieszy się twoją sympatią to, jak powiedzenie, że kochasz kiełbasę. Każdy może się elokwentnie rozpływać nad filozoficznymi zaletami idealnej kiełbasy. Powstaje pytanie, czy masz na tyle mocny żołądek, aby przetrawić proces jej produkcji? Poddanie się Bożemu procesowi, który faktycznie doprowadzi do jedności chrześcijan zgodnej z 17 rozdziałem Ewangelii Jana, zamiast korzystać z tanich podróbek to coś zupełnie innego niż zgoda na wieczny priorytet jedności.

To w jaki sposób jedność jest zdefiniowana, zastosowana oraz uchwycenie się kosztów jej produkcji spowoduje oddzielenie od siebie miłośników kiełbasy od jej producentów. Bóg powołał nas do produkcji, a nie tylko oratorskiego wychwalania jej cnót. Nie jest to coś dla słabych serc.

Zbyt często rozumiemy jedność w sposób emocjonalny, psychologiczny i na podstawie wzorców kulturowych, zamiast przyjąć biblijne. Można zająć postawę mówiącą, że gdyby tylko udało nam się odnowić kilka wyimaginowanych, idealnych okoliczności jakie były w czasie istnienia pierwszego Kościoła, lub gdybyśmy byli po prostu „milsi” dla siebie nawzajem to uzyskalibyśmy jedność i przebudzenie. Oto kilka migawek z życia „idealnego’ kościoła pierwszego wieku:

  • Pod koniec swego życia Paweł został odrzucony niemal przez wszystkich. Czy on/oni nie cenili jedności?
  • Paweł postawił się Piotrowi publicznie. Jaki to miało wpływ na jedność?
  • Jezus wzywał ludzi imiennie i obrażał ich. Czy to jest sposób na budowanie jedności?
  • Kościół w Koryncie był podzielony co do apostolstwa. Paweł napisał do nich list, który był czytany publicznie, w którym gromił ich wszystkich. Czy publiczne wprawianie w zakłopotanie jest dobre dla jedności?
  • Judaizujący krzywdzili kościoły w Galacji. Gnostycy dzielili kościoły w Kolosach i Efezie. Doktryna po prostu dzieli. Czy mimo wszystko nie powinniśmy się po prostu kochać?
  • Paweł publicznie wspominał imiennie o ludziach, którzy wywoływali podziały, wywalał cudzołożników poza kościół. To takie twarde i osądzające – nie prowadzi do jedności.

W kościele, ekklesia, nie ma miejsca na romantyczne uwagi o jedności chrześcijan. Wraz z pozbyciem się romantyzmu, przyjrzyjmy się jedności miłujących kiełbasę, a zakończmy na prawdziwej produkcji kiełbasy.
Continue reading

Noc w więzieniu

crosby2

Stephen Crosby

16.04.2015
Oryg.: TUTAJ

Miałem ostatnio przywilej spędzić półtorej godziny w jawnej obecności Bożej. Doświadczenie to jest unikalne pod tym względem, że tego wszystkiego, czego wielu czytających zostało nauczonych, w co wierzy, że powinno być na spotkaniu (spory tłum, długie uwielbienie, usługa „słowem”, modlitwa, wezwanie do przodu, łamiąca serca pokuta), nie było. Jak to możliwe?

Spotkałem się w więzieniu z pewnym bratem. Mieliśmy tam poprowadzić „studium biblijne”. Po ogłoszeniu na oddziałach, że jest „studium biblijne” przyszedł tylko jeden skazany, co sprawiło, że serca nam zamarły. Nie znaliśmy wcześniej tej osoby, przyszedł pierwszy raz. Zdecydowaliśmy, że pójdziemy w tym kierunku, w którym poprowadzi nas Duch, a gdyby się okazało, że nie wybiera się nigdzie to zakończymy i idziemy na kawę bez poczucia winy! Mój przyjaciel, zwracając się do jedynego obecnego mężczyzny, zaczął od ważkiej i głęboko teologicznej wypowiedzi:

„Witaj, cieszymy się, że jesteś tutaj. Opowiedz nam o sobie”.

Półtorej godziny później opuszczaliśmy to miejsce z przyjacielem płacząc, zdumieni, gdyż był nam dany przywilej znalezienia się w obecności tętniącego życiem, pulsującego, nadnaturalnie wyposażonego, przemieniającego życia, które było w uczniu Chrystusa, mającego za sobą 21 miesięcy w wierze. Przez 90 minut nie powiedzieliśmy ani słowa. Siedzieliśmy i słuchali tego, jak brat mówił prosto o Jezusie, o tym, co Jezus zrobił i nadal robi w jego życiu od chwili, gdy uwierzył.

Mam za sobą dziesiątki lat pracy w misji więziennej. Jestem czujny na opowiadane więzienne historie, które są powierzchowne. To było coś rzeczywistego; promieniująca, pokorna, łagodna, z cudami zaopatrzenia ewangelizacja -i bez grzmocenia Biblią – przemienionego życia, zwycięstwa wiary w nieprzyjaznym środowisku. Plus znacznie więcej.

Po tym spotkaniu obaj zdaliśmy sobie sprawę jak, niestety, rzadko spotykane bywa prawdziwe nowe życie nowego stworzenia. Było to bardzo zachęcające, a równocześnie zasmucający jest fakt, że trzeba było iść do więzienia, aby przeżyć coś, co powinno być normalne w naszych tak zwanych kościołach, choć w rzeczywistości jest rzadkością.

Zdaliśmy sobie również sprawę z tego, że wśród naszych najlepszych i błędnych wysiłków „usługiwania Jezusowi”, często to my jesteśmy największą przeszkodą, aby otrzymać to, o co błagamy Jezusa, żeby robił na naszych nabożeństwach. O wiele częściej robił by to, gdybyśmy zeszli z drogi i odpuścili sobie nasze religijne fetysze, dodatki, tradycje, które uważamy za istotne elementy naszych zgromadzeń.

Jaka jest z tego lekcja?

Obaj jesteśmy „wysoko wykwalifikowani do usługiwania” Mam doktorat, a mój przyjaciel magistra z teologii. Obaj mamy za sobą dziesięciolecia doświadczeń w służbie. Mogliśmy się uprzeć i zrobić „klasę z jednym”, bądź zrezygnować ze „studium biblijnego”, ponieważ nie było na tyle słuchaczy, aby „po mistrzowsku dokonać egzegezy i rozprawiać nad Pismem”. Byłem tak wdzięczny za to, że obaj zostaliśmy uwolnieni od nałogowej potrzeby, aby być słuchanym”. Skończyliśmy sami przyjmując służbę, tętniącą żywotnością niebios.

Ci z nas, którzy mają dary nauczania muszą nauczyć się tego, że czasami najlepszy nauczaniem jakie możemy dać to w ogóle nie nauczać.

Continue reading

Oddzieleni do nowego posłuszeństwa

DuddleyHallDudley Hall
Oryg.: TUTAJ

Piotr, apostoł Jezusa Chrystusa, do wychodźców rozproszonych po Poncie, Galacji, Kappadocji, Azji i Bitynii, wybranych według powziętego z góry postanowienia Boga, Ojca, poświęconych przez Ducha ku posłuszeństwu i pokropieniu krwią Jezusa Chrystusa: Łaska i pokój niech się wam rozmnożą” (1Ptr 1:1-3).

Piotr daje rozproszonym wierzącym powód do nadziei, pomimo tego, że żyją otoczeni wrogą kulturą. Umacnia ich w prawdzie o tym, kim są i co się stało, gdy uchwycili się ewangelii – a jest to fantastyczne. Wszystko zaczęło się na długo przed tym, gdy zdecydowali się uwierzyć. Bóg Ojciec umiłował ich i wybrał, aby stali się Jego własnością. Wiedza uprzednia oznacza coś więcej niż poznanie przyszłości. Oznacza poznanie ludzi. Bóg nie tylko wiedział, co się będzie działo, gdy usłyszą ewangelię, On wybrał ich, aby ją usłyszeli i zostali oddzieleni, aby żyli w posłuszeństwie Jezusowi.

Na ludzi, zanim zostali przemienieni mocą ewangelii, można patrzeć z dwóch perspektyw czy dwojako ich opisać. Po pierwsze: wątpienie czy sceptycyzm. Cu kupili kłamstwo Węża, który poddaje w wątpliwość dobroć Boga. Na tym poziomie nie jesteśmy pewni, czy Bóg rzeczywiście ma na myśli dla nas to, co najlepszego. Dochodzimy do wniosku, że nie jesteśmy w stanie osiągnąć bezwarunkowego zaufania Mu. Tak więc, nasze życie charakteryzuje niezależność do Boga. Po drugie: świadomość grzechu. Przekonani o tym, że Boża droga jest lepsza, decydujemy się być posłuszni Jego przykazaniom, co prowadzi jedynie do odkrycia, że nie jesteśmy w stanie całkowicie się do nich dostosować.

Bóg stanowczo zadziałał na rzecz rozwiązania tej sytuacji – Duch uświęcił nas przez oczyszczenie z wszelkiej nieprawości. Chwała, którą wszyscy straciliśmy wraz z upadkiem Adama, została odnowiona, gdy zostaliśmy umieszczeni w Chrystusie. Wstyd, jaki odczuwaliśmy, został usunięty z chwilą, gdy, dzięki Jego dziełu, zostaliśmy świętymi. On nieustannie wykonuje pracę, objawiając, co to znaczy, gdy on przekonuje, ujawnia i uzdalnia nas każdego dnia. Uświęcenie dynamicznie odbywa się w nas w miarę jak ukazywany jest nam majestat Jezusa i stale coraz bardziej Go kochamy.

Tego rodzaju świętość, którą daje Duch Święty, nie polega na tym, że mając silną świadomość popełnionych grzechów, rygorystycznie przestrzegamy zasad. Jest to raczej pokorne przekonanie o bezwarunkowej miłości. To przekonanie skutkuje w zaufaniu i miłości, które z jednej strony wracają do Boga, a z drugiej są przekazywane dalej. Wszelkie „posłuszeństwo”, które nie wynika z miłości jest bardziej ustępstwem, niż posłuszeństwem wiary. Może to robić wrażenie na innych, lecz nie na Bogu, który już uczynił dla nas ostateczną ofiarę.

Duch Święty nieustannie objawia wystarczalność krwi Jezusa. O ile chodzimy w wolności Bożej miłości, o tyle nie jesteśmy jeszcze doskonali w miłości i często wracamy do egoistycznych zachowań. Duch Święty uświadamia nam, że również te grzechy przykrywa krew Jezusa. Nie musimy żyć w poczuciu skażenia, strapieni naszymi upadkami. Niebiosa skupione są na krwi – my również powinniśmy być. Oczywiście, reagujemy, gdy Duch nas przekonuje. Dlaczego by nie? On pracuje w nas, aby uwolnić nas od wypaczonego skupiania się na naszych zachowaniach, pokazując nam zachowanie Zbawiciela Pana.

Posłuszeństwo Jezusowi jest takim darem. Wiemy, że Boża droga jest najlepsza, lecz nie możemy jej w pełni uchwycić się. Bóg zadziałał dla nas tak, aby posłuszeństwo Jezusowi stało się naszym przywilejem. Teraz możemy być posłuszni, nie będąc tak świadomi naszego posłuszeństwa/nieposłuszeństwa. Odkryliśmy kogoś znacznie większego, bardziej godnego naszej uwagi.

Drzewo Poznania Dobra i Zła

Richard Murray

Richard Murray

Otrzymuję zwykle mnóstwo pytań o to jakie było znaczenie Drzewa Poznania Dobra i Zła. Przede wszystkim, dlaczego Bóg stworzył to drzewo, szczególnie wobec tego, że wiedział, że Adam i Ewa zjedzą jego owoc? Czy nie znaczy to, że to Bóg stworzył, a więc jest odpowiedzialny, za istnienie zła? Proponowaną przeze mnie odpowiedzią na to drugie jest: NIE, Bóg NIE jest odpowiedzialny w żaden sposób, w żadnej formie czy kształcie za stworzenie czy istnienie zła.

Poniżej dwa eseje na temat tego najważniejszego drzewa. Mam nadzieję, że się spodobają.

1. Nowe podejście do sprawy dwóch drzew w ogrodzi.

Na Dwa Drzewa w Ogrodzie Eden spoglądano pod wieloma różnym kontami i różne interpretacje przyniosły wiele błogosław. Właśnie to, CO każde z tych drzew reprezentuje, jest przedmiotem licznych, owocnych spekulacji i wielu opinii.

Podobnie jak to jest w przypadku często występujących boskich metafor, Dwa Drzewa wprowadzają boską dynamikę, która stale dostarcza świeżej manny.

Oto najświeższa porcja.

Co by było, gdybyśmy potraktowali Dwa Drzewa w Ogrodzie Eden jako prostą alternatywę sposobu w jaki postrzegamy Boga i wierzymy w Niego. Każde Drzewo reprezentuje inne nastawienie, inną duchową pozycję, z których wybieramy sposób, postrzegania Boga, widzenia Jego natury. Innymi słowy: Drzewo, z którego korzystamy decyduje o tym, jaki jest główny trzon obrazu Boga. „Wybór Drzewa” determinuje to, w jaki sposób rozeznajemy i głosimy zarówno Boży charakter jak i Jego istotę.

To znacznie upraszcza sprawę.

Patrzenie z punktu widzenia Drzewa Życia postrzega Boga WYŁĄCZNIE jako życie, miłość i światło. Jego owocem jest wieczne i nieograniczone życie. Jest to drzewo Jezusa. Z drugiej strony, Drzewo Poznania Dobra i Zła, postrzega Boga ZARÓWNO, jako dobro i zło, JEDNOCZEŚNIE jako światłość i ciemność, jako miłość i gniew. Jego owocem jest śmierć: śmierć dla intymności z Bogiem i innymi, śmierć dla życia pełnego nieograniczonego błogosławieństwa oraz śmierć dla naszego biologicznego ciała. Tym drzewem jest Szatan.

Dlaczego obraz Boga jaki posiadamy, jest tak ważny? Ponieważ, dzięki temu, co A.W. Tozer nazwał „tajemniczym prawem duszy”, rozwijamy się tak, aby przypominać nasz obraz Boga. Teolog, Adrew Jukes, powiedział to w ten sposób: „Nasz punkt widzenia na Boga odbija się na nas samych. Powodowani jakimś wiecznym prawem, musimy być bardziej lub mniej zmieniani na taki obraz Boga, którego czcimy. Jeśli uważamy, że Bóg jest surowy, stajemy się surowi. Jeśli myślimy o Nim, że nie dba o ludzkie ciała i dusze, również nie będziemy się o nie troszczyć. Jeśli uważamy Go za Boga miłości, będziemy odzwierciedlać w jakiś sposób Jego pełną dobroci miłość”.

Continue reading