Category Archives: Autor

Autorzy artykułów

Prorocy, aniołowie i Syn Boży

zdjęcie profilowe użytkownika Al Mack

Al Mack

Autor Listu do Hebrajczyków zaczyna od głośnego uderzenia (1:1-4):

Wielokrotnie i wieloma sposobami przemawiał Bóg dawnymi czasy do ojców przez proroków; ostatnio, u kresu tych dni, przemówił do nas przez Syna, którego ustanowił dziedzicem wszechrzeczy, przez którego także wszechświat stworzył. On, który jest odblaskiem chwały i odbiciem jego istoty i podtrzymuje wszystko słowem swojej mocy, dokonawszy oczyszczenia z grzechów, zasiadł po prawicy majestatu na wysokościach i stał się o tyle możniejszym od aniołów, o ile znamienitsze od nich odziedziczył imię”.

Słuchałem dziś ponownie Listu do Hebrajczyków i naprawdę uderzył mnie ten fragment. Tematem całej pierwszej część tego listu jest to, jak bardzo Jezus przewyższa wszystko.

W tych kilku wersach zaznacza jedną kwestię z kilku różnych punktów widzenia. Trzeba na to zwrócić uwagę, a szczególnie tacy ludzie jak ty i ja powinni.

Po pierwsze: deklaruje, że objawienie Boże w osobie jego Syna jest nadrzędne do objawień Boga przez proroków. Ponieważ bardzo ekscytują nas prorocy i prorokowanie, prawdopodobnie powinniśmy zważać to.

Autor nie pisze, że Bóg mówiący przez proroków jest czymś złym, lecz chodzi mu o to, że Bóg mówiący przez Jezusa jest absurdalnie nadrzędnym objawieniem (w sensie: absurdalne, śmieszne byłoby porównywanie czegokolwiek innego z tym objawieniem – przyp. tłum.).

Continue reading

Wiara w Boga w beznadziejnych okolicznościach

austin-biblioteka

Wiara w Boga w beznadziejnych okolicznościach

Czytanie: Jeremiasz 32:6-27.

Nie ma nic zbyt trudnego dla Ciebie

Czy jest coś niemożliwego dla mnie?

Pole w Anatot jest praktycznym przykładem tych słów – stwierdzenia i pytania. Znamy sytuację jaka istniała w czasie opisywanym przez ten rozdział oraz w innym miejscu: podwójne uwięzienie: sam Jeremiasz znajduje się zamknięty na podwórzu wartowni, a miasto jest otoczone przez najeźdźców. W takich okolicznościach Pan w jakiś sposób przekazał Jeremiaszowi, że przyjdzie jego kuzyn prosić go, aby kupił to pole.

Więcej niż dobre życie

Dudley Hall

Oryg.: TUTAJ

Chrześcijanie, starając się zademonstrować korzyści płynące z pójściem za Chrystusem, często mówią o życiu „błogosławionym życiem”. Spisano wiele ksiąg, głosi się liczne kazania, oferuje duchowe przewodniki, a to wszystko po to, żeby pomóc nam spożytkować korzyści wynikające ze sprawiedliwego życia. Niemniej, istnieje pewne zamieszanie co do tego, jak bardzo musi być ktoś posłuszny, aby otrzymać te dobrodziejstwa. Na przykład: czy częściowe posłuszeństwo uzyska częściowe błogosławieństwo? Czy Bóg akceptuje nasze najlepsze starania, skoro jesteśmy jesteśmy bardzo niedoskonali? Czemu Jezus musiał wykazać się doskonały posłuszeństwem, aby uzyskać dla nas zbawienie?

Dla przejrzystości będziemy korzystać z dwóch różnych terminów opisujących to, co chcemy wyrazić, mówiąc: „błogosławione życie”. Po pierwsze: jest to „dobre życie”. Jest to takie życie, które stara się dostosować do boskiego porządku stworzenia. Nie jest do tego potrzebne uznanie istnienia Stwórcy. Niektórzy ludzie odkryli korzyści płynące życia, które jest w zgodzie z tym, jak Ziemia została zaprojektowana. Po wielkim potopie, Bóg zapowiedział, że to stworzenie będzie funkcjonować w ustalonych przez niego cyklach (Rdz 8:22). Na przykład, gleba wiernie karmi miliony, ponieważ ludzkość nauczyła się siać ziarna, których plony chcą zebrać. Nauczyliśmy się również funkcjonować zgodnie z porami roku. Jest mnóstwo innych zasad, które strzegą rozwoju i utrzymania się stworzenia oraz tego, kiedy relacje z innymi przynoszą owoce. Okazuje się, że kiedy dopasowujemy się do tych zasad, życie staje się lepsze – nawet dobre.

Te zasady mają swoje odzwierciedlenie w przymierzu Mojżesza z Izraelitami. Życie staje się znacznie lepsze, gdy nie mordujemy, nie kradniemy, nie cudzołożymy, szanujemy rodziców itp. Zachowywanie tych przykazań sprawia, że życie staje się lepsze. Lepiej jest, gdy ktoś nie stara się zemścić na nas za to, że zamordowaliśmy kogoś z jego rodziny czy przyjaciela, bądź wtrącić nas do więzienia ponieważ w jakiejś dziedzinie dotycz nas sprawiedliwe prawo. Lepiej jest nie płacić w czwórnasób za to, co ukradliśmy, nie być gardzeni za to, że jesteśmy złodziejami. Im więcej praw Bożego Projektu znamy, tym bardziej możemy dostosować życie do nich i otrzymać towarzyszące temu korzyści. Tego rodzaju mądrość jest cenna i konieczna jeśli mamy skutecznie zamieszkiwać Bożą Ziemię. Jeśli je ignorujemy czy odrzucamy ich istnienie, ostatecznie otrzymamy zapłatę głupca.
Continue reading

Cywilne nieposłuszeństwo

Kevin T. Bauder

Był rok 1986. Pomimo tego, że Ronald Reagan był prezydentem już drugą kadencję, aborcja na życzenie była świetnym biznesem w każdym stanie. Wtedy właśnie Randall Terry zdecydował się zapoczątkować bardziej gorliwy rodzaj anty-aborcyjnej działalności. Przykuł się do zlewu w klinice aborcyjnej, skutecznie uniemożliwiając dostęp do aborcji do chwili, gdy został usunięty i aresztowany przez policję. Założył fundacje „Operation Rescue” (Operacja Ratunek), która wsławiła się łamaniem praw własności, blokując wejścia do aborcyjnych klinik. Terry był aresztowany co najmniej 40 razy.

Terry łamiąc prawo do swobodnego przejścia szedł zgodnie z tradycją amerykańskiego nieposłuszeństwa cywilnego. Na przykład, Henry David Thoreau, który w proteście wobec niewolnictwa odmówił płacenia swoich podatków. Spędził w więzieniu całą noc, zanim ktoś zapłacił za niego, lecz Thoreau upierał się przy tym, że jest gotowy nawet na dowolnie długi uwięzienie, dla zasady.

Nieco ponad jedno stulecie później odbywały się pozbawione przemocy marsze, oraz rozsiadanie się na ulicach, jako kluczowe narzędzie ruchu praw cywilnych. Dr Martin Luther King Jr. wyjaśnił rozszerzył rolę tych protestów poza prawa cywilne na politykę ekonomiczną. Przed śmiercią pomagał w zaplanowaniu „Poor Peopler Campaing” (Kampania Ubogich), zachęcając biednych ludzi, aby przybyli do stolicy kraju na wózkach ciągniętych przez muły, starych samochodach, każdym transportem jaki są w stanie znaleźć i, jeśli to będzie konieczne, rozsiadać się na środku ulic. Celem było „zdezorganizować funkcjonowanie miasta, nie niszcząc go”, w przeciwieństwie do uczestników zamieszek, którzy uciekali się do przemocowej formy cywilnego nieposłuszeństwa. Po zamachu na Kinga została przeprowadzona pod przewodnictwem Ralpha Abernathy.

Co chrześcijanie powinni myśleć o cywilnym nieposłuszeństwie? Krótko mówiąc: nie da się jej lekko odrzucić. W Biblii pełno jest przykładów wierzących, którzy dla zasady odrzucali mandat cywilnych władców. Rodzice Mojżesza ukryli go wobec rozporządzenia faraona. Szadrach, Meszach i Abednego odmówili zgięcia kolana przed figurą Nabukadnezara. Dzieci Izraela budowały świątynię pomimo zakazu cesarza. Piotr i apostołowie nie przestali głosić Jezusa mimo tego, że Sanhedryn zażądał tego od nich. Paweł odrzucił propozycję rady Filippi, aby po cichu wyjechał z miasta, domagając się uznania tego, że zostali wraz z Sylasem źle potraktowani.
Wszyscy zgadzają się z tym, że ludzkie prawa czy zarządzenia należy ignorować jeśli w wyraźny sposób prowadzą do nieposłuszeństwa wobec praw Bożych. Ludzkie prawo, które zmusza ludzi do zrobienia tego, czego Bóg zabrania, bądź prawo zakazuje robić to, co Bóg wymaga, jest prawem, które nie ma moralnej mocy. Naruszanie takiego prawa może prowadzić do surowych konsekwencji ze strony cywilnej władzy, lecz takie naruszenie będzie błogosławione przez Boga.

Co więcej, Pismo sugeruje, że to rządzący są związani prawami. To dlatego dzieci Izraela nadal budowały świątynię, gdy przyszedł zakaz budowy – dysponowali zarządzenie poprzedniego władcy Persji ( „prawo Medów i Persów”), które wymagało od nich, aby tą budowę kontynuowali. Zatrzymanie pracy byłoby zarówno nielegalne jak i niemoralne, a zarządzenie domagające się powstrzymania pracy ostatecznie zostało unieważnione. Niższe prawo, które zaprzecza wyższemu może być złamane w sposób moralny.

Wielu chrześcijan dowodzi, że prawa nie obowiązują tam, gdzie cywilna władza przekracza swój prawnie nadany autorytet. Często znalezienie tego właściwego zakresu władzy jest kontrowersyjne, lecz większość chrześcijan uznaje to, że jest coś takiego jak przekroczenie władzy przez rządzących oraz to, że „irlandzka demokracja” (czyli traktowanie prawa tak, jakby bo nie było) jest co najmniej czasami właściwą moralną reakcją.

Wracając do Randall Terry, Henry David Thoreau, Poor People’s Campaign. Istotą, która tutaj wyróżnia te sytuacje jest to, że oni nie łamali niesprawiedliwego prawa. Korzystali z łamania prawa sprawiedliwego, aby zaprotestować przeciwko temu, co było uważane za niesprawiedliwe. Jest to gigantyczna różnica. Pismo nigdzie nawet nie sugeruje, aby słuszne prawa można było łamać z moralną bezkarnością. Wręcz przeciwnie – właśnie te prawa miał na myśli Piotr, gdy pisze o tym, aby ludzie poddawali się każdej ludzkiej instytucji (1Ptr 2:13-17).

Co więcej, nie chodzi o to czy protest nie stosuje przemocy. Różnica między ‘przemocowym’ i ‘bezprzemocowym’ łamaniem prawa jest tego rodzaju, że uczestnicy zamieszek łupią sklepy i wynoszą ze sklepów produkty, podczas gdy protestujący, którzy blokują ulicę pozbawiają kupca klientów. W każdym przypadku sklepikarz jest pozbawiany środków utrzymania. Widoczna tutaj różnica jest to sprawa taktyki, a nie moralności. Ta myśl została uchwycona przez współczesne ruchy różnych form protestu nie korzystających z przemocy. Na przykład: Soulforce, grupa popierająca gejów, opublikowała ostatnio następujące przemyślenia na temat akcji prowadzonych przez „Black Lives Matter”:

Dla nas brak przemocy należy do zasad organizacji, które były skuteczne w działaniu Soulforce w przeszłości, i jest strategią, która, jak mamy nadzieję, pomoże jak największej ilości naszych ludzi bezpiecznie ujawnić się, gdy domagamy się tych zmian, których pragniemy. Uznajemy i potwierdzamy to, że nie korzystanie z przemocy może być sposobem na wyrażenie osobistego stanowiska moralnego. Równocześnie NIE do nas należy potępianie tych, którzy decydują się na inną niż my strategię działania.

Innymi słowy: dla takich grup jak Soulforce protesty pozbawione przemocy nie są w jakimś ogólnym czy obowiązującym sensie, moralnie wyższej wartości do tych drugich. Skoro więc pozbawione przemocy nieposłuszeństwo wobec sprawiedliwego prawa jest moralne to dla kogoś innego może być moralne użycie przemocy. W tym punkcie Soulfroce ma rację: jeśli chodzi o łamanie słusznego prawa, rozróżnienie między użyciem przemocy i jej brakiem jest sprawą wygody, a nie zasady.
Randall Terry zmusił w latach 80-tych i na początku 90-tych konserwatywnych ewangelików do przemyślenia tego problemu. Ostatecznie, niektórzy z nas doszli do wniosku, że nie jest właściwe łamanie słusznego prawa po to, aby uzyskać jakieś dobro. Jeśli prawo jest jawnie niesprawiedliwe to możemy słusznie łamać to prawo, lecz Bóg nie gwarantuje zgody na łamanie sprawiedliwego prawa, aby oprotestować to niesprawiedliwe. Doszliśmy do wniosku, że słuszne wtedy jest dla władzy aresztować Terry’ego i oskarżyć go o łamanie prawa. Jest to właściwa reakcja cywilnej władzy na wszelkiego rodzaju cywilne nieposłuszeństwo, której wymaga łamanie sprawiedliwych praw.

Prawdopodobnie spotkamy się z tym problemem w znacznie większym natężeniu w przyszłości. Postawa amerykańskiej cywilizacji wobec chrześcijaństwa zmienia się. Sądowe decyzje, polityka wykonawcza oraz postanowienia legislatywne w coraz większym stopniu marginalizują chrześcijańską praktykę oraz perspektywę. Równocześnie ludzie posiadający sumienie muszą przeciwstawiać się pewnym prawom. Tradycja cywilnego nieposłuszeństwa mówi nam, aby łamać sprawiedliwe prawa po to, aby pozyskać uwagę, podnieść stopnień świadomości oraz zaprotestować wobec niesprawiedliwości. Jest to tradycja, którą powinniśmy odrzucić. Musimy zapewnić to, aby akty cywilnego nieposłuszeństwa były skierowane wyraźnie i wyłącznie przeciwko niesprawiedliwym prawom. W przeciwnym razie zasługujemy na takie samo traktowanie jak zwykli przestępcy.

Dekonstrukcja złej religii

Richard Murray
Richard Murray

Jezus nie poświęcał większości Swego czasu na skrupulatną DEKONSTRUKCJĘ fałszywej religii Swoich czasów, lecz krótki czas Swego życia poświęcał raczej na PREZENTACJĘ prawdziwej religii Swego Ojca.

Z pewnością uzdrowienia i dobroć jakie „demonstrował” Jezus miały niszczący uboczny skutek, lecz mozolna i niekończąca się religijna dekonstrukcja nie była głównym celem Jego słów i działań. Głównie starał się on dokonać ‘korekty kursu” starotestamentowego judaizmu ku Królestwu Bożemu, lecz nie równał go z ziemią nieustannym krytycyzmem. Starał się rozwijać religię w stronę autentycznej miłości, a nie doprowadzić jej do nihilistycznej rozpaczy i zgorzknienia.

Oczywiście, w kilku miejscach Jezus zdecydowanie zgromił faryzeuszy, lecz zazwyczaj działo się tak wtedy, gdy zbierali się wokół Niego, aby otwarcie rzucać Mu wyzwanie i utrudniać Jego służbę. Niewątpliwie, ostrzeżenie przed kwasem faryzeuszy było sprawą uboczną, a nie Jego głównym przesłaniem. Centralną sprawą Jego nauczania była: prawdziwa miłość Boża, prawdziwa miłość sąsiedzka, prawdziwa wiara w Boże miłosierdzie i dobroć.

Piotr potwierdził to, że taki był główny nacisk w Jego nauczaniu, mówiąc: „Posłał On synom izraelskim Słowo, zwiastując dobrą nowinę o pokoju przez Jezusa Chrystusa; On to jest Panem wszystkich. Wy wiecie, co się działo po całej Judei, począwszy od Galilei, po chrzcie, który głosił Jan – o Jezusie z Nazaretu, jak Bóg namaścił go Duchem Świętym i mocą, jak CHODZIŁ, CZYNIĄC DOBRZE I UZDRAWIAJĄC WSZYSTKICH UCIŚNIONYCH PRZEZ DIABŁA, bo Bóg był z nim” (Dz 10:36-38). Jak łatwo odczytać z tego opisu, nie wspomina tutaj, aby w jakiś sposób istotna była dekonstrukcja.

Podobnie Jan podsumowuje koncentrację Jezusa: „A zwiastowanie to, które słyszeliśmy od Niego i które wam ogłaszamy, jest takie, że Bóg jest światłością, a nie ma w nim żadnej ciemności” (1J 1:5). Podobnie żadnej wzmianki o dekonstrukcji.

Oto, co mnie niepokoi. Jeśli wszystko, co przynosimy to stałe miażdżenie religijnych przekonań innych to tak naprawdę niewiele mamy do zaoferowania. Zwyczajnie brak nam wszechwiedzy, więc szufladkujemy WSZYSTKIE inne poglądy jako rażąco fałszywe i motywowane złą wolą. Żrące „wykrzykiwanie” błędnych wierzeń innych nie powinno pochłaniać naszego czasu.

Chrześcijanie, którzy mają największy wpływ to nie ci, którzy rugają i zazdroszczą wszystkim innym ich niedoskonałej teologii, lecz raczej ci, którzy oferują pozytywną wizję Jezusa, która honoruje naturę Jego Ojca, inspirując nas do lepszych i jaśniejszych wierzeń oraz jest katalizatorem naszej wewnętrznej energii, jest światłem, które świeci naprzód.

Nakładanie kosza karykaturalnego krytycyzmu na niedoskonałe światło wszystkich innych, samo w sobie nie wydaje ani odrobiny Bożego światła. Ostatecznie, powoduje tylko większe ciemności. John Wesley mądrze powiedział: „Myśl i pozwól myśleć”. Oczywiście, sporadyczna dekonstrukcja jest uzasadniona, lecz prezentacja jest o wiele bardziej potrzebna.