Jak panować na językiem w erze Trumpa
W zeszłym tygodniu prezydent Trump napisał z Białego Domu na Twitterze, szydząc pojawienie się Mika Brzezinski jako gospodyni MSNBC i kwestionując jej zdrowie psychiczne. Gdy, w reakcji na to zarówno republikanie jak i demokraci z Waszyngtonu błagali Trupa, aby używał bardziej cywilizowanego tonu, Trump chwycił ponownie za Twitter, nazywając Brzezinski „durną jak skała” i jej partnera z programu, Joe Scarborough, „obłąkanym”.
Co tu się dzieje? Obrońcy Trumpa mówią, że liberalni dziennikarze zasługują na ostre traktowanie, ponieważ zawzięcie znieważają prezydenta. Rzecznika prasowa Trumpa, Sarah Huckabee Sanders, powiedziała, że jej szef „walczy ogniem z ogniem” i dodała: „Amerykanie wybrali wojownika”.
Liberalni politycy i dziennikarze kwestionowali stabilność umysłową Trumpa, a w międzyczasie republikanie błagali swego lidera, żeby uspokoił się. Senator Lindsey Graham z Południowej Karoliny powiedział, że tweety Trumpa „zeszły poniżej godności urzędu i reprezentują to, co złe w amerykańskiej polityce”.
Dla nas, Amerykanów, jest to całkowicie nowe terytorium. Media społeczne pozwalają obecnie naszemu prezydentowi oraz jego politycznym wrogom ciskać granatami bluzgów, a publiczność słucha tego na bieżąco. Jestem pewien, że politycy mówili o sobie okropne rzeczy jeszcze przed cyfrową erą, lecz wraz Twitterem ta szpetota wychodzi na zewnątrz do nas wszystkich i reaguje naszymi własnymi gniewnymi ripostami.
Continue reading



