Category Archives: Autor

Autorzy artykułów

Żołnierz, sportowiec i rolnik

John Fenn

Pewna kobieta usiadła w moim biurze zalewając się łzami. Ze spuszczona głową, z niespokojnymi rękom na kolanach opowiadała o swoim wielkim smutku.

Gdy była w kościele, słuchała jak ludzie opowiadali swoje świadectwa o tym, jak dorastali, przyszli do Pana i co chcieli dla Niego zrobić. Każda z tych historii pogrążała ją w coraz większym zniechęceniu z powodu tak bardzo odmiennej historii swojego życia. Nie wydawało się jej, że może cokolwiek Panu zaproponować. Nie umiała ani grać, ani śpiewać, była przerażona na samą myśl o tym, żeby wyjść i stanąć przed publicznością; otoczona przez tak wielu czuła się samotnie.
Miała za sobą ciężkie życie. Jej matka zmieniała mężczyzn, których regularnie sprowadzała do domu z barów, a większość z nich biła ją. Byli biedni, patrzono na nich z góry, dzieci dokuczały im w szkole ze względu na reputację matki, postrzępione ubrania i miejsce, w którym mieszkali,. Każde z rodzeństwa miało innego ojca, do pozyskiwania darmowych pieniędzy, jedzenia i innych korzyści matka wykorzystywała opiekę społeczną, a mieszkali w domu dla biedoty.
Matka nie miała zamiaru porzucić tego sposobu życia, ona sama przysięgła sobie, że nigdy nie będzie podobna do matki. Niemniej, jako nastolatka i później, ku własnemu zniechęceniu stała się właśnie taka – wydawało się jej, że jakiś mężczyzna w jej życiu jest sposobem na wyjście z trudnej sytuacji, a dziecko sposobem na zatrzymanie go. W końcu zdała sobie sprawę z tego, powtarzała ten sam schemat: każdy jej chłopak bił ją i za każdym razem, gdy odchodził, znajdowała innego.
Zrozumiała, że stała się taka sama, jak jej matka, że to, czego nienawidziła i przysięgała, że powtórzy, znów ma miejsce.
Wtedy właśnie weszła do nowego kościoła, nie należącego do jej denominacji, niezależnego, charyzmatycznego, w którym było „przebudzenie”. Oddała swoje serce Panu i po raz pierwszy od dzieciństwa poczuła się czysta!
Oczywiście, odrodzenie jej ducha nie wpłynęło natychmiast na umysł, ciągle więc uważała, że mężczyzna sygnalizuje swoją miłość do kobiety bijąc ją i wykorzystując. Miała jeszcze mnóstwo rzeczy do nauczenia się. Gdy zaledwie po trzech tygodniach znajomości poślubiła dobrego i kochającego chrześcijanina, musiała ponownie nauczyć się, co to znaczy kochać, związać się – wszystkiego!

Tamtego dnia podzieliłem się z nią historią z 2Listu do Tymoteusza 2:3-4, o żołnierzu, i to zmieniło jej myślenie o sobie na zawsze i rozpoczęło drogę ku uzdrowieniu. Continue reading →

Czym to się różni


Richar Murray

Apostoł Paweł był wielkim mężem. Miał liczne objawienia „trzeciego nieba”, miał też różne rozwinięte opinie z „pierwszego nieba”.

Musimy wiedzieć, jaka jest różnica.
Objawienia „trzeciego niebo” z 'sali tronowej’ Boga znajdują się zapisane w listach do Galacjan, Efezjan, Filipian i Kolosan. Poglądy z „pierwszego nieba”, które Paweł opierał na praktycznej wiedzy często pojawiają się w listach do Tymoteusza, Tytusa, Rzymian i Koryntian, pomimo że w są w nich również liczne wnikliwe spojrzenia z „trzeciego nieba”.

Pozwólcie, że wyjaśnię. Jezus nigdy nie wypowiadał się o polityce, niewolnictwie, prawach kobiet itp., a Paweł tak. Niewątpliwie poglądy Pawła w tych szczególnych sprawach są ważne i jest to miejsce, z którego dobrze jest zacząć.

Czy jednak zdanie Pawła na temat spraw światopoglądowych jest ostatecznym słowem na wieki wieczne? Czy na zawsze mamy być związani przez jego zdanie? Czy nie jesteśmy w stanie rozwinąć ich, z szacunkiem nie zgodzić się z nimi, bądź gorliwie dyskutować o nich? Czy stoimy na ramionach Pawła czy też on stoi na naszych? Jeśli Paweł stoi na NASZYCH to my, jako ci znajdujący się niżej w tym totemie, nigdy nie będziemy w stanie dostrzec odpowiedzi bezpośrednio przeznaczonych dla nas samy, lecz będziemy musieli całkowicie polegać na filozoficznej wizji Pawła, jako JEDYNYM prawowitym jasnowidzem w tych sprawach. Lecz jeśli to MY stoimy na ramionach Pawła, wtedy powinniśmy być w stanie widzieć dalej, lepiej i wyraźniej niż Paweł.

Łatwo można sobie wyobrazić apostoła Pawła, który z obłoku niebiańskich świadków nawołuje nas, abyśmy przejęli pałeczkę jego opinii i nieśli szybciej i dalej niż on. On CHCIAŁBY, abyśmy udoskonalili, rozwinęli i poprawili jego osobistą przeświadczenia tak, aby lepiej czcić Pana. Zdanie Pawła w tych obszarach może stanowić fundamentalny „poziom”, na którym stoimy, który daje początkową równowagę, lecz nie jest ostatecznym konceptualnym „sufitem”, do którego dorastamy.

Przejdźmy do takiego przykładu: Jezus NIGDY nie mówił o politycznych systemach, poza tym, gdy powiedział: „Oddawajcie, co cesarskich cesarzowi, a co boże, Bogu” (Mt 22:21). Niemniej, trudno to nazwać politycznym manifestem, który ma nas prowadzić na chrześcijańskiej drodze.

Jezus NIGDY nie powiedział, że KAŻDY rząd jest wyznaczony przez Boga, aby używać miecza przeciwko źle czyniącym, czy to, że wszyscy rządowi urzędnicy są sługami Boga. A jednak Paweł powiedział te rzeczy w Liście do Rzymian 12:1-7. Niemniej, można spierać się o to, czy różni się to od poglądu Jezusa, ponieważ na pustyni w czasie kuszenia zostaje objawione, że wszystkie królestwa ziemi są w mocy Szatana, który daje je komu zechce (Łu 4:5-6). 1J 5:19 potwierdza, że cały upadły świat leży w mocy złego – Szatana. Tak więc, można by dowodzić z Pisma, że ziemskie rządy w najlepszym przypadku nie są duchowe, a w gorszym – pod demonicznym wpływem.

Jedak widzimy, że Paweł miał dobre zdanie o rządach jako boskiej władzy, bądź co najmniej miał takie w czasie pisania Listu do Rzymian. Pomyślmy jednak o tym przez chwilę. Paweł był obywatelem rzymskim, dzięki czemu obejmowało go sporo przywilejów, między innymi: ochrona. Regularnie był chroniony przed śmiercią z rąk judaistów DLATEGO, że był obywatelem rzymskim. Dla Pawła rząd, pod którym się znajdował, oferował jemu i jego służbie pewien poziom zabezpieczenia.

Niemniej, czy Paweł uważałby, że Rzym był „Bożym sługą”, gdy ten złupił Jerozolimę i zabił tysiące Żydów, kobiet, mężczyzn i dzieci. Czy, gdyby Pawłowi został dany proroczy wzgląd w despotyczne rządy Hitlera, Stalina, Mao Tse Tunga, Pol Pota, Husajna, które totalnie, surowo uciskały i brutalnie zabiły setki milionów, napisałby Rzm 13:17? Czy, gdyby Paweł mógł zobaczyć zobaczyć to przyszłe zło, nazwałby WSZYSTKIE rządy „sługami Boga”, jak to zrobił w Liście do Rzymian? Z pewnością nie!

Chodzi o to, że to, co Paweł napisał o rządach było JEGO obserwacją, JEGO najlepszą chrześcijańską opinią, JEGO najlepszą radą dla młodego kościoła wobec potrzeby przekazania praktycznej rady. LECZ to, co napisał, nie było objawieniem „trzeciego nieba”, w którego skład wchodziły transcendentne epifanie „NADNATURALNEJ ŁASKI Pańskiej” i niezrównanej rzeczywistości „W CHRYSTUSIE’ dostępne dla wszystkich wierzących.

Paweł przyznał w 14 rozdziale Listu do Rzymian to, że będąc na różnych poziomach wiary możemy różnić się w opiniach na różne praktyczne sprawy, takie jak dieta, napoje, kalendarz i święta. Brat słabszy w wierze może mieć inny punkt widzenia niż ten bardziej dojrzały, co jednak powoduje, że ten bardziej wolny nie powinien być kamieniem potknięcia dla słabszego, celowo robiąc cokolwiek, co sprawi pogorszenie się stanu wiary tego młodszego w wierze. Pawłowi chodziło o to, że wierzący mogą stać po różnych stronach jakiejś sprawy, równocześnie mając rację JEŚLI tylko każdy działa zgodnie ze swoim osobistym poziomem wiary.

W 1Liście do Koryntian 7:10-16 Paweł również przyznaje, że miał szczególne objawienie dotyczące małżeństwa i był tego pewien, że pochodziło od Pana, LECZ były również INNE sprawy związane z małżeńskimi sprawami, co do których mógł wyrazić tylko swoją najlepszą opinię. Nie miał „objawienia z sali tronowej” na bardzo praktyczne czy zwyczajowe kwestie, które stawały przed nim, a był na tyle mężczyzną, aby się do tego przyznać.

Weźmy inny przykład: Paweł powiedział, że kobieta NIE powinna mówić w kościele, NIE powinna nauczać mężczyzn i NIE powinna mieć jakikolwiek władzy nad mężczyzną (1Tym 2:12; 1KOr 14;34 – 35). Czy jesteśmy ściśle i na trwałe związani Pawła poglądem na temat kobiet, wyrażonym w powyższych wersach? Z pewnością nie. Ciało Chrystusa w większości zostawiło tą prymitywną koncepcję za sobą. Dziś, mamy setki namaszczonych kobiet nauczycielek, prorokiń, pastorów i usługujących, które, chwała Bogu, nie milczą w kościele.

W podobny sposób Paweł polecił sługom, aby byli posłuszni swoim panom (Ef 6:4, Tyt 2:9). Kościół naruszał tą zasadę stale popierając różne anty niewolnicze działalności, w tym pomagał niewolnikom na drogach przerzutowych z czasów Wojny Domowej, zachęcając i umożliwiając niewolnikom nieposłuszeństwo wobec ich panów i ucieczkę.

Czy dojrzali chrześcijanie na całym Globie zgadzają się z podejściem Pawła, według którego niewolnicy uciekinierzy zawsze powinni wracać do swoich panów, aby ponownie poddać się jarzmu niewoli, a to PO TO, aby zgodzić się z Pawła opinią? Właśnie tak postępuje Paweł z uciekinierem, Onezymem, o czym czytamy w Liście do Filemona 9-24. Wysyła Onezyma z powrotem do Filemona wraz z prośbą o uwolnienie go.

Nie zrozumcie mnie źle. Rozwiązanie, jakie Paweł znalazł w przypadku Onezyma jest piękne i pełne łaski. Jego prośba do Filemona doprowadza do łez. Niemniej, czy to znaczy, że jest to uniwersalna zasada postępowania, którą należy stosować zawsze i wszędzie? Czy też możemy rozwinąć, zmodyfikować jego myślenie, aby odkryć inne „rozwiązania wiary” dla siebie samych? Miliony niewolników uciekinierów dokładnie tak zrobiło przez ostatni tysiąc lat. Czy mam przekonanie, aby powiedzieć, że Duch Święty NIGDY nie poprowadził ŻADNEGO uciskanego niewolnika, aby uciekł od tego ucisku? Nie!!!

Wracając do rządów wiemy przecież, że chrześcijanie mają długą historię sprzeciwiania się i odmowy posłuszeństwa, gdy chodzi o „posłuszeństwo” władzom, które Bóg ustanowił „nad nami”. Od aborcji do służby wojskowej, przez niesprawiedliwe wojny i karę śmierci, chrześcijanie pobudzeni przez sumienie długo „sprzeciwiali się postanowieniom Bożym i autorytetowi rządu”. A przecież Paweł napisał, że „kto sprzeciwia się władzy, przeciwstawia się Bożemu postanowieniu; a ci którzy przeciwstawiają się, sami na siebie potępienie ściągają” (Rzm 13:2).

Dietrich Bonhoeffer, powszechnie szanowany za prawe życie i służbę, jest również powszechnie uważany za męczennika z powodu konspiracyjnych działań mających na celu usunięcie od władzy Hitlera – po niepowodzeniu zamordowany przez hitlerowski reżim. Bonhoeffer zdecydowanie nie zgodziłby się z twierdzeniem Pawła, że WSZELKA władza jest od Boga (Rzm 13:1). Jest po prostu niemożliwe, że to Bóg ustanowił Hitlera, aby rządził Niemcami pod boskim namaszczeniem.

Continue reading →

Bądź miłosierny dla siebie samego

Phil Drysdale

Robiąc to, co robię, często znajduję się na pozycji bardzo podobnej do pastora. Znaczy to, że mamy do czynienia ze wszelkiego rodzaju ludźmi znajdujących się w trudnych sytuacjach:

bliskich samobójstwa,

z problemami tożsamości,

z problemami w relacjach,

wobec śmierci i żałoby,

rozwodów

i wiele, wiele więcej.

Odkryłem, że jedną z korzyści, jakie odnoszę, jest to, że mnóstwo tych sytuacji całkiem dobrze przetwarzam na swój własny użytek. (Obserwacja, jak ludzie radzą sobie czasem dobrze jak, czasem niedobrze, pomaga w zdobyciu dobrej perspektywy.)

Skutek jest taki, że jestem znacznie bardziej dojrzały pod względem emocjonalnym niż wtedy, gdy zaczynałem służbę!

Jednak, kiedy w zeszłym miesiącu zmarła moja mam, uderzyło mnie w bardzo nieoczekiwany sposób.

Przekonania mam silne, więc mój duchowy stan oraz pogląd na Niebo i Piekło nigdy nie były poddawane w wątpliwość, lecz to, co mnie zaskoczyło to fakt, jak bardzo dotknęło mnie to pod względem emocjonalnym. Wydawało mi się, że jestem osobiście dobrze przygotowany do całego przebiegu spraw i przebrnięcia przez to. Niemniej, z chwilą, gdy to się stało, okazało się, że straciłem motywacje. Czułem się bardzo przybity, a przebywanie wśród ludzi było bardzo przytłaczające. Zauważyłem też, że przespałem cały ten czas (należę do ludzi, którzy ściśle przesypiają 6 godzin na dobę, więc było to dla mnie bardzo dziwne).

Było to bardzo dotkliwe.
Nie byłem zupełnie sobą.

Żeby jeszcze bardziej pogorszyć sprawę, zacząłem sam siebie rozbijać. Czułem się winny, że nie pracowałem wystarczająco dużo; zawstydzony tym, że moje życie (moje wyobrażenie o nim) nie sięgało oczekiwań innych ludzi. Powiedziałbym o sobie, że byłem w tym czasie okropnym przyjacielem i mężem.

Znasz te wszystkie pomocne rzeczy, które można robić, gdy już jesteś przydołowany! 😉

Zdumiewające, jak szybko możemy obwiniać samych siebie.

Wielu ludzi, którzy mnie znają, uważają mnie za „faceta łaski”, a jednak, oto jestem tutaj w sytuacji, w której sam sobie powinienem udzielić łaski najwięcej, jako człowiek wylewający potępienie i winę.

To nie jest śmieszne

Cieszę się, że mam wspaniałą żonę i cudownych przyjaciół. Pomogli mi zobaczyć siebie w taki sposób, jak widzi mnie Jezus. Gdy nie jestem w najlepszym stanie, dadzą mi taką radę, której ja sam udzieliłbym im w ich najgorszym czasie. Nie tylko udzielili mi łaski, lecz przypomnieli mi, aby sam znalazł ją dla siebie.

Teraz już jest ze mną lepiej. Ciągle mam jeszcze wiele przed sobą, lecz zdecydowanie dostrzegam, że z dnia na dzień staję się coraz bardziej normalny.

Chciałbym podziękować wszystkim za każde dobre słowo i modlitwy skierowane do mnie i mojej rodziny. Przykro mi, że nie odpowiedziałem wszystkim … po prostu nie było to możliwe, lecz dzięki nim otrzymałem dużo wzmocnienia!
Niemniej, może ty zechcesz skorzystać z mojego przeżycia z ostatnich tygodni, aby przyniosło łaskę dla ciebie.
Może ktoś z twoich znajomych zmaga się z tym, aby sobie samemu udzielić łaski?

Może to ty?

Czym innym jest być miłosiernym wobec innych, a całkowicie czym innym objąć łaską samego siebie. Jeśli jednak Bóg jest łaskawy wobec nas, możemy co najmniej zrobić tyle, aby nie podważać Jego autorytetu i być miłosiernym dla siebie.

Dużo miłości, przyjacielu. Wiem, że milczałem przez ostatnie tygodnie, lecz będziesz ode mnie słyszał coraz częściej, w miarę jak powrócę do normalnej regularnej rutyny.

Mam nadzieję, że u was wszystko w porządku.

Phil

Nie przyszedł obalić, lecz wypełnić

John Fenn

Dodatek do cyklu: Jak bardzo żydowski powinien być chrześcijanin

Reakcja na cykl „Jak bardzo żydowski powinien być chrześcijanin” była bardzo dobra, lecz odczuwam, że potrzebne jest jeszcze jedno dodatkowe, z innego punktu widzenia, wyjaśnienie stwierdzenia Jezusa:

„Nie mniemajcie, że przyszedłem rozwiązać zakon albo proroków; nie przyszedłem rozwiązać, lecz wypełnić. Bo zaprawdę powiadam wam: Dopóki nie przeminie niebo i ziemia, ani jedna jota, ani jedna kreska nie przeminie z zakonu, aż wszystko to się stanie” (Mt 5:17-18). (Joty i kreski stanowiły najmniejsze jednostki w hebrajskiej gramatyki.)

Trudny wybór

Dla wielu mesjańskich chrześcijan ten wers jest zarówno fundamentem jak i usprawiedliwieniem zachowywania zwyczajów starotestamentowego prawa, ponieważ czytają to w ten sposób:

„Nie przyszedłem obalić prawa, więc nadal obowiązuje”. Wypełnienie go rozumieją jako coś trwałego i nie pełnego aż do powrotu Jezusa, ponieważ w Hbr 10:16 jest napisane tak: „Takie zaś jest przymierze, jakie zawrę z nimi po upływie owych dni, mówi Pan: Prawa moje włożę w ich serca i na umysłach ich wypiszę je”.
Jest to równocześnie prawidłowe i nie prawidłowe. Bardziej jesteśmy zgodni, niż nie, lecz zamieszanie w tej sprawie panuje w wielu sercach. Większość z nas całkowicie zgadza się z Hbr 10:16, ponieważ rozpoznajemy Boże prawa zapisane w naszych sercach. Zgadzamy się zatem z twierdzeniem Pawła z Listu do Rzymian 13:8-10, że kochać Boga z całego serca i kochać bliźniego jak siebie wypełnia Prawo Mojżeszowe.
Niektórzy jednak nie zgadzają się z nauczaniem Pawła z Listu do Rzymian i Galacjan, myśląc, że skoro Boże prawo zostało zapisane w naszych sercach to owo Prawo w najlepiej jest wypełniane do dziś przez zewnętrzne posłuszeństwo mu, bądź jego części, do dziś dnia.
Może to powodować, że jest się bardziej podobnym do Żydów, jak na przykład odnoszenie się do Jezusa jako Jahwe, nazywanie Biblii Torą czy skupianie się na Starym Testamencie. Wielu zaczyna uczestniczyć w sobotnich mesjańskich spotkaniach nasyconych procesyjnym przejściem ze zwojami Tory, modlitwami w j. hebrajskim itp. – myśląc, że w ten sposób bardziej będą się podobać Bogu, niż podobają się Mu ich przyjaciele, którzy pozostają w swych charyzmatycznych czy niecharyzmatycznych zgromadzeniach. Oczywiście, nie wszyscy są tacy sami, wielu po prostu chce znać żydowskie korzenie wiary i robią to z dobrego i czystego serca, więc pozwólcie mi na zajęcie nieco miejsca na kilka ogólników.

To, co robią, robią dla Pana i On akceptuje ich również, lecz moim celem jest nauczać zrównoważonych dróg Ojca, więc zbadajmy tą sprawę.
Wierzyć, że muszą żyć zgodnie z zewnętrznym Prawem Mojżeszowym oznacza dokonanie koniecznego trudnego wyboru. Jakub, brat Pański i przywódca z 15 rozdziału Dziejów Apostolskich, ten który zdecydował, że Bóg nie nakazuje poganom posłuszeństwa wobec Prawa, więc dotyczyło to również przyszłych autorów Nowego Testamentu, nie powinni tego robić, napisał: „Ktokolwiek bowiem zachowa cały zakon, a uchybi w jednym, stanie się winnym wszystkiego” (Jk 2:10).

Tak więc, ci, którzy wierzą, że wypełnienie przez Jezusa prawa oznacza, że te zewnętrzne przepisy mają nadal obowiązywać dziś, są hipokrytami, ponieważ muszą wypełnić wszystkie 613 Praw, a wybranie jednego czy więcej przepisów, według których będą żyć, jest łamaniem tego, co chcą przestrzegać. To jest hipokryzja.
Jak przykład takiego Prawa można podać przepis mówiący, że nie można mieszać różnych materiałów, z których są zrobione ubrania, tzn, że żadne mieszaniny bawełny i poliestru nie są dozwolone – również żadnych wełnianych mieszanek. Złamać to prawo jest tym samym, co popełnić morderstwo, ponieważ pod prawem grzech jest grzechem, bez względu na to w jaki sposób popełniony. Jak napisał Jakub: być winnym przestępstwa wobec jednego przykazania to być winnym złamania wszystkich.

Continue reading →

Toksyczny związek – Samson i Dalila

Richard Murray

Historia Samsona i Dalili pokazuje nam męsko – damską relację w jej najbardziej cielesnym, toksycznym wydaniu:

1) Jest doskonałym przykładem wiedzionego pożądaniem egocentryka, którym manipuluje swymi gierkami zachłanna kobieta. Manipulacja przy pomocy chorych gierek relacyjnych jest odgrywana przez obie strony, przy czym Dalila wyraźnie wygrywa z Samsonem, powodując jego całkowitą porażkę i niewolę.

2) Jest opowieścią o romantycznej relacji, która dla czystego zysku została „zmonetaryzowana” przez Dalilę. Opłacona przez Filistyńskich panów ujawnia słabą stronę Samsona. Postępujemy tak samo za każdym razem, gdy utrzymujemy relacje wyłącznie po to, aby ciągnąć z niej osobiste zyski. Ożenek czy randki głównie dla pieniędzy, poczucia bezpieczeństwa i zyskania prestiżu, to wszystko to w odrażający sposób przypomina Dalilę.

3) Cielesny Samson przehandlował swój unikalny przez Boga udzielony dar nazarejczyka na kobietę, która tak naprawdę nie kochała go, nie mówiła mu prawdy, ani nie obchodziło ją, co się z nim stanie. Jej okrucieństwo wobec Samsona jest niewyobrażalne, a jednak on sam prosił się o to. Zaufał bardziej jej gierkom niż Bogu, a kosztem była utrata duchowej wizji.

4) Te pierwowzory nie są ograniczone do poszczególnych płci. Mężczyzna może z łatwością manipulować podobnie do Dalili, a kobieta być w swej cielesności i pysze podobna do Samsona.

Bóg chce, abyśmy się nauczyli tego, w jaki sposób unikać takich toksycznych relacji. Nie pozwól sobie na to, aby stać się Samsonem, a osoba ważna dla ciebie, Dalilą. Jeśli w waszej relacji nieustannie uwydatniają się te trujące aspekty w osobowościach obojga, to czas na to, aby ponownie ustawić relację, lub rozdzielić swoje drogi.

 

Wszyscy staniemy przed sądem Chrystusowym – ponownie przemyślane

2Kor 5:10 ponownie przemyślany:
(wszyscy) „staniemy przed sądem Chrystusowym”

17.01.2018

Wygląd na to, że wielu ludzi wierzy, że w Dzień Sądu ich dobre uczynki będą zważone wobec grzechów, aby stwierdzić czy byli na tyle dobrzy, aby być zbawieni. 2Kor 5:10 stwierdza:

„Albowiem my wszyscy musimy stanąć przed sądem Chrystusowym, aby każdy odebrał zapłatę za uczynki swoje, dokonane w ciele, dobre czy złe”.

Jeśli jednak zbawieni jesteśmy „z łaski” to jak to może być prawdą? W ramach naszego cyklu „Ponownie przemyślane” przyjrzymy się bliżej 2Kor 5:10.

 

Jak ten wers jest często używany

Jestem pewien, że kaznodzieje i nauczyciele używają tego wersu tak, by przekonać ludzi do właściwego działania, dając wrażenie, jakoby w Dzień Sądu mieli być albo potępienia, albo zbawieni na podstawie tego, jak dobrze żyli i jak mało grzechu popełnili. Niestety, siedziałem przy łóżku ogromnej ilości umierających chrześcijan, którzy pytali mnie: „Jak myślisz, byłem na tyle dobry, aby iść do nieba?”

Kontekst

Większość z nas nie zastanawia się nad kontekstem, którym w 2 Liście do Koryntian, jest głównie apostolski autorytet i służba. Cały list skupiony jest na obronie jego autorytetu jako apostoła, przeciwko tym, którzy go krytykują. Wydaje się, że twierdzili oni, że Pawła cierpienia i prześladowania są dowodem na to, że tak naprawdę nie jest apostołem Jezusa. To one były owym stałym cierniem w jego ciele.

Napisał do Koryntian o tym, że jego cierpienie faktycznie dowodzą tego, że jest sługą Chrystusa Jezusa. Że on i jego towarzysze „zawsze byli pełni ufności” i „chodzili w wierze, a nie w patrzeniu”, a ich celem stało się to, „aby podobać się Chrystusowi” (p. 2Ko4 5:6-9).

W całym liście przynagla kościół, aby „otworzył serca swoje dla nas” (7:20). Przypomina im wielokrotnie, że mogą mu zaufać, że on i jego towarzysze w niczym nie zaszkodzili, nie zepsuli, ani nie wykorzystali kogokolwiek.

Niemniej Paweł nigdy nie był na tyle odważny czy arogancki, aby przechwalać się sobą. Zawsze był świadomy tego, że to nie jego sąd się liczy i z pewnością nie sąd jego krytyków miał znaczenie, lecz ważny był osąd Chrystusa. Napisał: „Przed Bogiem wszystko w nas jest jawne spodziewam się też, że i w sumieniach waszych jest to jawne” (5:11).

 

Znaczenie

Czasami łatwo jest dobrym ludziom dać się przekonać, że jakiś niewinny człowiek jest rzeczywiście winny. Apostoł Paweł nieustannie był poddawany próbom. Wszędzie, gdzie głosił, znajdowali się ludzie oskarżający go o to, że jest fałszywym prorokiem. Trzeba było niebywałej odwagi, aby znieść tego rodzaju prześladowania.

W swoim 1Liście do Koryntian (4:1-4) napisał:

„Tak niechaj każdy myśli o nas jako o sługach Chrystusowych i o szafarzach tajemnic Bożych. A od szafarzy tego się właśnie wymaga, żeby każdy okazał się wierny. Lecz co się mnie tyczy, nie ma najmniejszego znaczenia, czy wy mnie sądzić będziecie, czy jakiś inny sąd ludzki, bo nawet ja sam siebie nie sądzę. Albowiem do niczego się nie poczuwam, lecz to mnie jeszcze nie usprawiedliwia, bo tym, który mię sądzi, jest Pan”.

Porównajmy to do tego, co napisał w 2Kor 5:10:

„Albowiem my wszyscy musimy stanąć przed sądem Chrystusowym, aby każdy odebrał zapłatę za uczynki swoje, dokonane w ciele, dobre czy złe. Wiedząc tedy, co to jest bojaźń Pańska, staramy się przekonywać ludzi; a przed Bogiem wszystko w nas jest jawne, spodziewam się też, że i w sumieniach waszych jest to jawne”.

Paweł chciał zostać osądzony przez Jezusa, nie dlatego, że uważał, że był na tyle dobry, aby zostać zbawiony, lecz dlatego, że wiedział, że Jezus oczyści go z zarzutów, ponieważ naprawdę był wiernym sługą Chrystusa.

Wiedział, że poprzednio, gdy prześladował kościół, był „największym z grzeszników” (1Tym 1:15). Wiedział, że nie zasługiwał na to, aby być usprawiedliwionym w oczach Boga. Wiedział też, że darem Boży było to, że został zbawiony a jego prawa pozycja przed Bogiem nie miała nic wspólnego z jego dobrymi uczynkami (Ef 2:8-9).

Wiedział również, że mówi prawdę o swoim apostolstwie, wiedział, że niczego nie ukrywa, że nikogo nie zwodzi, wiedział, że jest wierny swemu powołaniu i wiedział, że w Dniu Sądu Jezus to wszystko wyjaśni.

Miał również świadomość tego, że jego źli i zwodniczy krytycy będą osądzeni, że wszystkie ich plany wobec niego i manipulacje zostaną przyniesione przez Chrystusa na światło.

 

Zastosowanie

Wszyscy powinniśmy tak samo myśleć, powinniśmy być przekonani, że stajemy w prawej relacji z Bogiem ze względu na krew Jezusa. Z odwagą powinniśmy wykonywać dobre uczynki, które Bóg dla nas przygotował (Ef 2:10) i nie powinniśmy pozwalać na to, aby krytyka ludzka zatrzymała nas.

Gdy ludzie kwestionują i krytykują naszą pracę w Panu, powinniśmy powiedzieć wraz z naszym bratem Pawłem: „… nie ma najmniejszego znaczenia, czy wy mnie sądzić będziecie, czy jakiś inny sąd ludzki, bo nawet ja sam siebie nie sądzę. …, bo tym, który mię sądzi, jest Pan” (2Kor 4:3,4).

Krytykuj cokolwiek chcesz, lecz wszyscy staniemy przez sądem Chrystusowym, a tam „nie ma potępienia dla tych, którzy są w Chrystusie Jezusie” (Rzm 8:1).

Kocham was i Bóg was kocha

Wes McAdams