Category Archives: Autor

Autorzy artykułów

Codzienne rozważania_16.12.11

Chip Brogden

Wprawdzie wy knuliście zło przeciwko mnie, lecz Bóg obrócił to w dobre” (Rdz. 50:20).

 To jest właśnie dzieło Krzyż: zobaczyć to, że Bóg współdziała we wszystkim ku dobremu. Nawet w tym, co nie zostało wybrane! Nawet w tym przez co przechodzić nam się nie podoba! Nawet w tym, czego nie chcemy przeżywać! Nawet w tym, co złego inni ludzie nam zrobią! To wszystko Bóg wykorzystuje ku dobremu, jeśli tylko uchwycimy je, przyjmiemy i zrozumiemy przyczynę tego, dlaczego Bóg dopuszcza, aby to wszystko przyszło na nas.

Wszystko co przeżywamy: czy to złe czy dobre, czy to co sami wybraliśmy, czy to co nie, czy to co nam się podoba, czy to co nie, wszystko razem współpracuje, aby Chrystus wzrastał, a nas ubywało.  Jest to zasada, którą widzimy w życiu Józefa.

-------

Source: "The Irresistible Kingdom" by Chip Brogden http://theschoolofchrist.org/books/the-irresistible-kingdom.html

Share your comments: http://theschoolofchrist.org/daily/december16.html

раскрутка

Największe dzieło do wykonania

Hall Duddley

28 listopada 2011

Rzekli więc do niego: Cóż mamy czynić, aby wykonywać dzieła Boże? Odpowiedział Jezus i rzekł im: To jest dzieło Boże: wierzyć w tego, którego On posłał” (Jn. 6:28-29).

 Błędnym myśleniem o naszej relacji z Bogiem jest to, że musimy coś robić, aby On odpowiadał. „Jeśli będziemy,… to On,..” Radykalna natura ewangelii całkowicie to zmienia. Teraz brzmi ono: “…Dzięki temu co On zrobł, ja mogę…”

Codziennie spotykamy się ze skłonnością do myślenia, że powinniśmy coś robić, aby podobać się Bogu i otrzymywać nagrody za posłuszeństwo. Pierwsi uczniowie Jezusa zadali to pytanie i otrzymali zaskakującą odpowiedź. Wydaje się to zbyt proste, zbyt łatwe, lecz odkryli, że to przemienia życia. Wydaje się, że często mylimy diagnozę z prognozą. Gdy patrzymy na swoje niedopuszczalne zachowania i diagnozujemy je jako złe, dochodzimy do wniosku, że rozwiązaniem jest zmiana zachowania. Zmiana zachowania nigdy nie zmienia serca, lecz wierzenie ewangelii, tak.

Po pierwsze: musimy wierzyć, że Bóg posłał Jezusa. Chodzi mi o to, że wierzyć nie tylko w to, że Bóg Wszechświata posłał Jezusa, Swego syna, aby zająć się i rozwiązać problemy ludzkiego wyobcowania od Boga. Jezus nie jest jednym z wielu mesjaszy, którzy przyszyli zaoferować swój plan. On posłał tego Jednego. On wiernie reprezentuje Boga i pełnia Boskości mieszka w Nim. On nie jest jakąś opcją – On jest jedynym wyborem.

Po drugie: mamy wierzyć, że Jezus jest ostatecznym i pełnym rozwiązaniem naszych problemów oraz całkowitą odpowiedzią na wszystkie uzasadnione pytania. Nie potrzebujemy żadnych innych dodatków ani substytutów. On nie jest biletem do nieba – On jest wydarzeniem. On nie umożliwia miłości – On jest miłością. On nie pokazuje mi, jak być radosnym – On jest moją radością. Kiedy stale czytam i słucham historii ewangelii, widzę to, jakim jest skarbem i okazuje się, że kocham Go coraz bardziej. Im bardziej On zaspokaja tym mniej biegam ku substytutom, które oferują mi tanią i płytką satysfakcję.

Po trzecie: mamy działać zgodnie z naszą wiarą. W grę wchodzi zadziwiająca moc ewangelii, gdy odkrywamy, że słuchanie tego przesłania uzdalnia nas do działania. Jezus powiedział do człowieka z uschłą ręką: „Wyciągnij rękę przed siebie”. Mógł to zrobić, gdy zdecydował zadziałać na podstawie przesłania Jezusa. Wszystkie Jezusa polecenia, jeśli tylko zgodnie z nimi działamy, dają nam możliwość oglądania Bożej interwencji. Te znaki i cuda towarzyszą tym, którzy „wierzą”.

Możemy powstrzymać wszystkie dyskusje o tym jakiego wielkiego dzieła chce Bóg: społecznej sprawiedliwości, ewangelizacji, ekologii, pomagania ubogim itd. Jezus powiedział nam: „Wierzcie w tego, którego Bóg posłała”, wszystkie inne służby idą za tym. Możemy skupić się na wejściu głębiej z Nim, gdy uczymy się Jego wiarygodności.

раскрутка сайта

Codzienne rozważania_15.12.11

Chip Brogden

Wtedy [Jezus] rzekł do nich: Gdy się modlicie, mówcie: Ojcze nasz, któryś jest w niebie, przyjdź Królestwo twoje, bądź wola twoja, jak w niebie tak i na ziemi” (Łk. 11:2).

Jest to rewolucyjny akt. Jest to modlenie się o ustanowienie Królestwa i Woli, w których Chrystus ma pierwszeństwo jako Ten, który jest Wszystko we Wszystkim. W tym Królestwie nie ma miejsca dla żadnej ziemskiej władzy, władcy czy króla. W tej Woli nie ma miejsca dla żadnych ludzkich planów. Wiemy, że Jezus jest Panem, choć nie widzimy jeszcze, że wszystko jest Mu poddane (Hebr. 2:8b).

Co więc robimy w międzyczasie? Zwycięzcy nie czekają biernie na ponowne przyjście Jezusa. Modlą się o to, aby Jego Królestwo zostało ustanowione i aby Jego Wola była wykonywana. W ten sposób doświadczają władzy nad narodami, że przygotowują drogę Pańską. Jak? Podnosząc doliny, obniżając góry, prostując ścieżki i wygładzając kamieniste drogi (Łk. 3:5,6). Tak więc, ta modlitwa w naturalnym sensie jest destrukcyjna, lecz w duchowym jest konstrukcyjna, ponieważ gdy narody stają się mniejsze, Chrystus
wzrasta (p. Jn 3:30).

—–

Source: "The Irresistible Kingdom" by Chip Brogden
http://theschoolofchrist.org/books/the-irresistible-kingdom.html

Share your comments:
http://theschoolofchrist.org/daily/december15.html

aracer

Dotykanie Żywego Chrystusa

Brogden Chip

A całą rzesza pragnęła się Go dotknąć, dlatego, że moc wychodziła z Niego i uzdrawiała wszystkich” (Łk.  6:19).

A teraz, małe dzieci, mieszkajcie/trwajcie w Nim” (I John 2:28a).

W jaki sposób dotykamy żywego Chrystusa? Odpowiedź na to pytanie zależy całkowicie od naszej relacji z Jezusem. Jeśli jesteśmy częścią tłumu to musimy próbować i dotykać Go; lecz jeśli jesteśmy jednym z Jego dzieci to po prostu możemy przebywać w Nim.

Różnica, drodzy przyjaciele, jest różnicą między religią, a relacją. Tłumy nie mają relacji z Jezusem, muszą więc udawać się tam, gdzie On jest i przepychać się do Jego obecności w nadziei na to, że uda im się go dotknąć.

W taki sposób funkcjonuje wiele kościelnych nabożeństw. Idziemy tam i tam mamy nadzieję na dotknięcie czegoś z mocy Bożej czy obecności Bożej. Często rzeczywiście dotykamy czegoś, lub otrzymujemy coś od Pana, nie ze względu na spotkanie, lecz pomimo tego spotkania. Pomimo wszystko, ten dotyk nie trwa zbyt długo. Jest to dotyk, a nie Żywy Chrystus. Wkrótce zaczynamy sprawdzamy kalendarz w poszukiwaniu terminu następnego spotkania, zebrania, konferencji czy nabożeństwa, abyśmy mogli wrócić i otrzymać jeszcze jedno dotknięcie. Oznacza to, że czegoś nam w tym marszu brakuje.

Byłem na wielu takich spotkaniach, na których prowadzący  uwielbienie poświęcali dużo czasu i energii usiłując „wprowadzić” ludzi w uwielbienie czy „wprowadzić” do obecności Bożej. W ten sam sposób prowadziłem kiedyś uwielbienia, i potrafi to być bardzo frustrujące. Być może wejdą; być może nie. Tak czy inaczej walka o to, aby „wejść” dowodzi tylko jednego: ani prowadzący uwielbienie, ani czciciele nie mieszkają w Chrystusie.

Mieszkać w Nim to trwać w Nim. Jeśli trwamy w Nim nie musimy wchodzić do Niego stale i wciąż. Byłoby to podobne do podejmowania próby wchodzenia do pokoju, w którym już siedzimy. Gdy już raz weszliśmy i usiedliśmy to nie musimy próbować i wchodzić.

Zwycięzcę uczynię filarem w świątyni Mojego Boga i już stamtąd nie wyjdzie” (Obj. 3:12a). Zwycięzcy nie chodzą do kościoła po to, aby wejść do Boga; nie wymagają od prowadzących uwielbienie, aby ich wprowadzali w nastrój; nie chodzą z tłumami w nadziei dotknięcia od Pana. Zwycięzcy są filarami w Kościele, który Jezus buduje. Należą do trwałego wyposażenia tej świątyni i nigdy z niej nie wychodzą. Po prostu mieszkają/trwają w Nim.

W zeszłym tygodniu miałem przywilej zjedzenia obiadu z dwoma filarami. Młodszy brat jest z Australii a starszy z Anglii. Mówiąc „starszy” mam na myśli pana w wieku około 94 lat. Zanim zaczęliśmy posiłek poprosiłem go o modlitwę. W samym środku restauracji wykrzyknął „Niebieski Ojcze!”. Powiedział to tak wolno, rozważnie i głośno, że myślałem, że ta modlitwa będzie trwać pół godziny lub dłużej. Po krótkiej przerwie powiedział cicho: „Dziękuję ci” i zaczęliśmy jeść.

Pozwolę sobie powiedzieć, że ten brat nie spędzał czasu na ‘wchodzenie’, ponieważ już przebywał. Przy pomocy dwóch, trzech słów wprowadził nas przed tron Boży i sama obecność Jezusa natychmiast zamanifestowała się. Właśnie to znaczy: dotknąć Żywego Chrystusa – natychmiast, bez wysiłku.

W jaki sposób mieszkamy w Chrystusie? „Jak więc przyjęliście Chrystusa Jezusa, Pana, tak w nim chodźcie” (Kol. 2:6). Przyjęcie Pana Chrystusa Jezusa jest bramą, a chodzenie w Nim jest Drogą. To pierwsze zdarza się w jednej chwili, a to drugie jest codziennym procesem. Jak przyjmujemy Pana Jezusa Chrystusa?  Przychodzimy do niego ze wszystkimi naszymi grzechami, słabościami, potrzebami i oddajemy się Jemu. Ufamy Jego Życiu, Jego Miłości, Jego Łasce, Jego Miłosierdziu, że nas zbawi. I tak też robi.

Jaki jest kolejny krok? Taki: chodzić w Nim tak, jak został przyjęty: „Jak przyjęliście, .. tak chodźcie”. Nie zostajemy zbawieni z łaski po to, aby potem żyć chrześcijańskim życiem o własnych siłach, lecz chodzimy Nim w taki sam sposób, jak przyjęliśmy go – przez Łaskę, przez Wiarę, a nie z siebie samych. Od początku do końca jest to Dar Boży.

Potrzebuję Go dziś tak samo jak zawsze. A co z tobą? Bez Niego nic nie mogę zrobić. Czy takie jest również twoje doświadczenie, czy też ciągle myślisz, że jest dużo jest takich rzeczy, które możesz bez Niego zrobić? Ciągle potrzebuję Jego Życia, Miłości, Łaski i  Miłosierdzia po to, aby żyć. Czy bardzo różnisz się ode mnie? Myślę, że nie. Wszyscy przychodzimy do Niego w taki sam sposób.

Takie rozumienie w naturalny sposób sprawia, że uniżamy się jak małe dzieci. Nie wiem, nie mogę powiedzieć. Wiem tylko to, co Tatuś mówi i widzę tylko to, co Tatuś robi, i to wszystko co wiem. Skąd to wiem? Gdy się modlę, gdy czytam Pismo, gdy spędzam czas z braćmi i siostrami, zwyczajnie żyję, otwieram oczy, zamykam usta i zaczynam przeżywać bliskość Boga, a to jest początkiem dotykania żywego Chrystusa, choć wiem o tym, że te czynności same w sobie nie są Chrystusem. One mogą mnie do Niego poprowadzić, pomóc mi mieszkać w Nim. Niemniej celem nie są jakieś czynności, lecz bliskość.

Aby dotknąć żywego Chrystusa  najpierw musimy wierzyć, że On jest rzeczywiście żywym Chrystusem. Nie jest martwy. Nie jest jakąś historyczną postacią sprzed 2000 lat. Nie jest mistyczną obecnością zamieszkującą gdzieś w odległym Wszechświecie. Nie jest systemem teologicznym czy doktrynalnym twierdzeniem. Nie jest czymś do czego wchodzę, gdy udaję się na religijne spotkanie i czymś co opuszczam, gdy idę do domu. On jest Żywym Panem, Który żyje we mnie teraz, Który żyje przeze mnie, Który jest we mnie wszędzie, dokądkolwiek idę.

Nie jest to trudne do zrozumienia, lecz nasza głowa lubi iść drogą serca. Zachęta do mieszkania jest  dobra dla małych dzieci, nie dorosłych. Małe dzieci! W Chrystusie jest prostota, której tłumy nie są w stanie pojąć. Nie jesteśmy w stanie opanować tego umysłem, lecz musimy zanurzyć w tym nasze serca.

оптимизация сайта для поисковиков

Codzienne rozważania_14.12.11

Chip Brogden

Potem postąpił nieco dalej, padł na ziemię i modlił się, . . . Abba, Ojcze! Ty wszystko możesz, oddal ten kielich ode mnie; wszakże nie co Ja chcę, ale co Ty” (Mk. 14:35,36).

Prawdziwa modlitwa daje nam możliwość głębszego wyrzeczenia siebie. Kiedy ostatni raz temu oferowałeś modlitwę, nie jakieś agendy czy plany, lecz o to, aby Królestwo Boże przyszło i Boża Wola się spełniła? Kiedy ostatni raz przyszedłeś przed Pana, nie po to, aby jakaś potrzeba twoja została zaspokojona, lecz Jego? Kiedy ostatnio ujarzmiłeś swoje własne potrzeby i pragnienia i całkowicie oddałeś się modlitwie o to, aby Boży Cel został osiągnięty? Kiedy ostatnio oddzieliłeś się od rodziny, przyjaciół, biznesów i szukałeś Pana, nie po to aby otrzymać błogosławieństwo, lecz po to, aby być błogosławieństwem DLA Niego?

– – –

Source: „The Remnant Principle” by Chip Brogden: http://theschoolofchrist.org/articles/the-remnant-principle-part-5.html

 Share your comments: http://theschoolofchrist.org/daily/december14.html

aracer

Codzienne rozważania_13.12.11

Chip Brogden

Kto stara się zachować życie swoje, straci je, a kto straci życie swoje dla mnie, znajdzie je” (Mat. 10:39).

Za każdym razem, gdy tracisz jakąś część swego życie, odkrywasz, że Jego Życie jest tuż, aby napełnić tą pustkę. Za każdym razem. Jest to duchowa prawda i nie ma wyjątków od tej zasady. Pomyśl, co to znaczy. Im więcej sam dajesz Panu, tym więcej Pan daje tobie. Wymieniasz swoje życie na Jego Życie. Które wolałbyś raczej mieć? Czy chcesz swoje życie, swoje upadki, swoje błędy, frustracje, grzechy? Czy też raczej wolałbyś zrezygnować z tego wszystkiego w zamian za Jego Życie? Możesz mieć albo jedno, albo drugie, lecz nie możesz mieć obu naraz.

————-

Source: "It's A Wonderful Life!" by Chip Brogden
http://theschoolofchrist.org/articles/its-a-wonderful-life.html

Share your comments: http://theschoolofchrist.org/daily/december13.html

продвижение сайтов в москве